Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Biznes

Roboty saperskie Gryf wyprodukowane przez Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów (PIAP) trafią do Rumuńskich Sił Powietrznych (Forțele Aeriene Române). Urządzenia mogą służyć do rozpoznania terenu, wykrywania i przenoszenia ładunków pirotechnicznych, a nawet wykorzystywania bojowego

Kilka tygodni wcześniej identyczne maszyny zamówiło między innymi polskie Ministerstwo Obrony Narodowej. Wtedy była mowa o trzydziestu pięciu sztukach o łącznej wartości osiemdziesięciu milionów złotych. Cena jednego robota wynosi więc ponad dwa miliony złotych, choć pamiętać należy że w łącznej kwocie zawarto także między innymi dodatkowe oprzyrządowanie oraz pakiety szkoleń dla przyszłej obsługi. Nie wiadomo, ile urządzeń trafi docelowo do Rumunii.

Roboty mogą być wykorzystywane na wiele sposobów. Dzięki niewielkim rozmiarom (długość około 90 cm) i zastosowanym napędom (kołowy i gąsienicowy) potrafią one pokonywać znaczne nierówności terenu i prowadzić akcję także w wąskich przestrzeniach. Z kolei waga nieprzekraczająca czterdziestu kilogramów sprawia, że do transportu i użycia robota wystarczą zaledwie dwie osoby. Producent chwali się możliwością pokonywania wzniesień o kącie nachylenia do 45°. Standardowe ramię pozwala natomiast sięgnąć na odległość niemal dwóch metrów.

Urządzenia są przede wszystkim wyposażone w ramię manipulujące z chwytakiem, które jest w stanie przenieść ładunek o masie do 15 kilogramów. Polskie roboty mają jednak budowę modułową, co pozwala na korzystanie z wielu innych rozwiązań. Producent przewidział między innymi montaż szerokiego zakresu czujników i kamer, między innymi służących do wykrywania oparów materiałów wybuchowych, noktowizora czy rentgena.

Na życzenie zamawiającego roboty, które przygotowano dla armii rumuńskiej, zostały zmodyfikowane. Otrzymały między innymi nowoczesny panel kontrolny i sterowanie za pomocą dwóch joysticków. Rumuńska wersja posiada także nożyce do cięcia przewodów, wybijak do szyb, przebijak do opon czy uchwyt służący do montażu bezodrzutowego wyrzutnika pirotechnicznego.

Fot. www.antyterroryzm.com

Rumuński rząd zaprezentował najnowszą wersję budżetu, uwzględniającą zmieniające się uwarunkowania ekonomiczne kraju. Przychody oszacowano na kwotę 272 miliardów lei, co przy trzyprocentowym deficycie oznacza około 300 miliardów lei (ok. 73 miliardy USD/64 miliardy euro) wydatków. To aż o 10,7 miliarda więcej, niż pierwotnie planowano

To już druga poprawka w tym roku. Zakłada ona większe niż dotychczas szacowano wydatki, a także zwiększony deficyt – ale tylko do poziomu ustalonego na 3% PKB.

– Korekty budżetu są robione w celu oddania realiów ekonomicznych w finansach publicznych. Zaczęliśmy od wstępnego budżetu, opartego na przesłankach makroekonomicznych i spełniliśmy nasze zobowiązania – tłumaczy minister finansów Eugen Teodorovici cytowany przez portal Hotnews.ro.

Minister finansów podkreślił, że Rumunii udało się osiągnąć pięć założonych celów. Przede wszystkim chodziło mu o zachowanie trzyprocentowego deficytu budżetowego, przy jednoczesnej realizacji programu. Udało się również zapewnić odpowiednie finansowanie armii. Rumunia już na początku 2017 roku zadeklarowała bowiem przekazywanie na ten cel 2% swojego PKB.

Wśród sukcesów rządu minister finansów wymienił także zarezerwowanie funduszy związanych z dwoma bardzo prestiżowymi wydarzeniami. Pierwszym są obchody stulecia Wielkiego Zjednoczenia, którego kulminacja nastąpi 1 grudnia. Drugim jest natomiast objęcie przez Rumunię półrocznej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Jest to wprawdzie tytuł bardziej honorowy, aniżeli mający wpływ na realną politykę, aczkolwiek bardzo znaczący ze względu na związany z tym prestiż.

Poprawki w budżecie zmieniły sposób na podział pieniędzy pomiędzy poszczególne ministerstwa. Dla przykładu, ponad miliard lei mniej niż zakładano, przeznaczonych zostanie na transport. Niemal 229 milionów lei mniej otrzyma resort badań i innowacji, a prawie o 200 milionów lei zostanie uszczuplony budżet ministerstwa edukacji. Zmiany w budżecie dotkną też ministerstwa kultury i tożsamości narodowej czy komunikacji i społeczeństwa informacyjnego – łącznie mowa jest o dziesięciu resortach.

Uszczuplony budżet wymienionych wyżej ministerstw oznacza, że pieniądze mogą trafić na inne cele. Najwięcej, bo aż 2,69 miliarda lei otrzyma zatem ministerstwo finansów. Zwrócić należy jednak uwagę, że spora część budżetu tego resortu przypada na składkę członkowską w ramach Unii Europejskiej, zawiera on także około 700 milionów lei rezerwy. Lista kolejnych ministerstw będących beneficjentami zmian w budżecie daje wrażenie, że rząd zamierza skupić się na rozwoju polityki socjalnej, co ma zapewnić większe poparcie w społeczeństwie. 787 milionów otrzyma bowiem ministerstwo pracy i sprawiedliwości społecznej, a ponad 210 milionów przeznaczonych zostanie na ministerstwo zdrowia. Dodatkowo, znacząco zwiększy się budżet związany z ochroną zdrowia. Narodowy Dom Ubezpieczeń Zdrowotnych (Casa Națională de Asigurări de Sănătate) będzie dysponował budżetem zwiększonym aż o 600 milionów lei.

Michał Torz

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Warsaw Institute

Już teraz Rumunia słynie z szybkiego i taniego internetu. Teraz poprzeczka zostanie zawieszona jeszcze wyżej, bo darmowa sieć Wi-fi w ciągu trzech lat ma być dostępna w 4,5 tysiąca publicznych szkół

Rumuński rząd chce wydać na ten cel niecałe 210 milionów lei, czyli kwotę równą 45 milionom euro. Oznacza to, że stworzenie niezbędnej infrastruktury w jednej szkole wyniesie w przybliżeniu 10 tysięcy lei. Ponad połowa kosztów programu pochodzić będzie ze środków przyznanych przez Komisję Europejską. Ogółem, około 177 milionów będzie pochodziło z dotacji, zaś rząd przeznaczy na ten cel zaledwie 32 miliony lei.

Celem programu jest udostępnienie internetu zarówno uczniom, jak i nauczycielom. Przyjęto, że po uruchomieniu sieci liczba belfrów korzystających z internetu zwiększy się o piętnaście procent. Czy cel ten zostanie osiągnięty, przekonamy się za niecałe trzy lata, bo wtedy system ma zacząć działać.

Źródło: www.hotnews.ro

Fot. Już teraz Rumunia słynie z szybkiego i taniego internetu. Zdjęcie jednego z ogłoszeń prywatnego dostawcy.

Rumuńska gospodarka rozwija się w tempie 4,2% w skali roku. Jednocześnie kraj boryka się z najwyższą od kilku lat inflacją, która jest następstwem między innymi podwyżek płac w sektorze publicznym

Średnia pensja zwiększyła się do poziomu 2629 lei netto, co oznacza to wzrost o niecałe 12%. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że wzrost płac jest w dużej mierze stymulowany przez rząd, co ma na celu między innymi uspokojenie nastrojów społecznych. Od 1 stycznia bieżącego roku obowiązuje na przykład nowa stawka wynagrodzenia minimalnego, która wzrosła aż o 37,9% do poziomu 1900 lei brutto. Pokaźny wzrost płac zanotowano też w sektorze publicznym, gdzie wzrost płac wyniósł nieco ponad 24%.

Wzrost wynagrodzeń pokrywa się z rekordową w ostatnich latach inflacją. W maju osiągnęła ona poziom 5,41%, co było najwyższym wynikiem od 2013 roku. W lipcu wskaźnik inflacji spadł wprawdzie do poziomu 4,56%, ale nadal jest wysoki. Jednocześnie żywność drożała w tym czasie w tempie 3,42%. Rumunia nadal jest krajem Unii Europejskiej, w którym jedzenie jest najtańsze. Koszt żywności kształtuje się tam na poziomie 62,5% średniej unijnej. Jeśli porównamy ceny wszystkich produktów, także tych niespożywczych, Rumunię wyprzedza zaś jedynie Bułgaria.

Równo 50 lat temu, 20 sierpnia 1968 roku, Nicolae Ceauşescu odwiedził fabrykę w Piteşti gdzie z taśmy produkcyjnej zjechała pierwsza Dacia 1100. Niedługo potem w zakładach zaczęto produkcję nowocześniejszych modeli 1300, których kolejne wersje montowano przez kilka dziesięcioleci. Obecnie Dacia mało komu kojarzy się już z tamtymi czasami, a firma na całym świecie bije rekordy popularności

Od początku swego istnienia Dacia ściśle współpracowała z francuskim Renault. Najpierw wyprodukowano kilkadziesiąt tysięcy modeli 1100 bazujących na Renault 12. Niemal jednocześnie rozpoczęto produkcję Dacii 1300, która była licencyjną wersją Renault 12. Na wiele lat samochód ten zawładnął rumuńskimi drogami. Stale unowocześniany model (pod nazwą 1310, 1410) produkowany był aż do 2004 roku, jednak już w momencie początku produkcji był jak na standardy zachodnie samochodem przestarzałym. W połowie lat siedemdziesiątych powstał też model Dacia 2000 bazujący na modelu Renault 20.

Dacia przetrwała upadek komunizmu. Zakłady w Mioveni zaczęły wtedy opuszczać nowsze modele, takie jak Dacia Nova, która została w większości zaprojektowana w Rumunii. Od końca lat 90-tych powrócono do współpracy z francuskim koncernem, czego efektem był między innymi produkowany od 2003 roku Logan, którego kolejne generacje były i są flagowymi modelami marki.

Obecnie kolejne modele produkowane pod marką Dacia są sprzedażowymi hitami. W samym 2017 roku firma sprzedała ponad 655 tysięcy samochodów (modele Duster, Logan czy Sandero), co oznacza wzrost o 12,2%. Auta rumuńskiej marki są prawdziwym eksportowym hitem. Ponad 120 tysięcy egzemplarzy sprzedano w samej Francji, po 60 tysięcy w Niemczech i we Włoszech. W samej Rumunii Dacia zagarnęła 29% rynku, sprzedając ponad 43 tysięcy samochodów.

Republika Mołdawii zamierza sprywatyzować dwanaście państwowych spółek - w tym narodowe linie lotnicze, które właśnie zostały wystawione na sprzedaż. Cena wywoławcza może wydawać się niska, ale potencjalny nabywca musi się liczyć z tym, że mołdawski przewoźnik już teraz jest zadłużony na około 300 milionów dolarów

Za sprzedaż linii lotniczych odpowiedzialna jest Agencja Mienia Publicznego (Agenția Proprietății Publice; APP), które podlega pod ministerstwo finansów (oprócz linii lotniczych zajmuje się ona sprzedażą jedenastu innych państwowych spółek). Spółka ma być sprzedana po to, aby pozyskać pieniądze na modernizację floty i rozwój. Oferty mogą być składane do 4 września. Z nieoficjalnych informacji dowiedzieliśmy się, że zakupem Air Moldova mogą być zainteresowane między innymi Polskie Linie Lotnicze LOT.

Cena wywoławcza została ustalona na 2,9 mln dolarów. Według przedstawicieli APP cena może jednak wzrosnąć, jeżeli oferta wzbudzi zainteresowanie inwestorów. Należy także pamiętać o tym, że spółka już teraz jest mocno zadłużona. Tylko w 2018 roku dług Air Moldova wzrósł o 150 mln lei (ok. 9 mln dolarów). Łączne zadłużenie oscyluje zaś w granicach 1,2 mld lei (niemal 73 miliony dolarów).

Kolejnym problemem jest fakt, że mołdawski przewoźnik nie dysponuje rozbudowaną flotą. Posiada bowiem zaledwie 7 samolotów - dwa Airbusy A319, dwa A320 i trzy Embraery E190.