Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Biznes

W czwartek późnym popołudniem został odłączony jeden z dwóch reaktorów jedynej rumuńskiej elektrowni jądrowej, która znajduje się w miejscowości Cernavodă. Według oficjalnych informacji nie ma żadnego zagrożenia dla ludzi i środowiska.

Jak poinformowali przedstawiciele spółki Nuclearelectrica, awaria nastąpiła o w czwartek o 17:40 miejscowego czasu. Reaktor został automatycznie odłączony od sieci elektrycznej, a w jego miejsce energię zaczęto dostarczać z tradycyjnych źródeł. Wciąż wyjaśniane są okoliczności zdarzenia, a zarząd elektrowni zapewnia że reaktor ma zostać ponownie podłączony w jak najkrótszym czasie. Oba reaktory dostarczają ok. 20% energii elektrycznej w całej Rumunii.

Elektrownia atomowa była planowana jeszcze w latach osiemdziesiątych, jednak prace nad uruchomieniem pierwszego reaktora ukończono dopiero w 1996 roku. Drugi reaktor, o którym mowa w artykule, został oddany do użytku w 2007 roku. Oba mają moc 706 MW. W planach jest budowa dwóch kolejnych elementów elektrowni mających osiągnąć moc 720 MW. Pierwotnie w Cernavodă miało funkcjonować pięć reaktorów.

Należąca do grupy Renault marka Dacia pochwaliła się właśnie wynikami za pierwsze półrocze bieżącego roku. Na całym świecie zanotowano wzrost sprzedaży wynoszący 9,3%.

Ogółem nowych nabywców znalazło 332 845 samochodów rumuńskiej marki. Oznacza to, że Dacia posiada obecnie 2,6% udziału w rynku. Jeśli dobry trend się utrzyma, to być może uda się pobić ubiegłoroczny rekord, kiedy to na całym świecie sprzedano więcej niż 584 000 Dacii.

Obecnie produkowanych jest pięć modeli Dacii, w wielu zróżnicowanych wariantach nadwozia. Wśród nich znajdują się prawdziwe sprzedażowe hity, takie jak modele Sandero czy Duster. W ofercie jest też Dacia Logan II, która jest najchętniej wybieranym samochodem wśród rumuńskich taksówkarzy. Model ten jest produkowany od 2004 roku, kiedy to zastąpił kultowe już Dacie 1300.

Historia kooperacji Dacii i Renault sięga lat sześćdziesiątych XX wieku, kiedy to w komunistycznej Rumunii zaczęły powstawać modele 1100 produkowane na licencji Renault 10. Późniejsze lata przyniosły kolejne konstrukcje wzorowane na francuskich rozwiązaniach. Od 1968 roku ruszyła produkcja Dacii 1300 na licencji Renault 12. Model ten, choć po wielu zmianach, był produkowany aż do 2004 roku. Przez 35 lat bramy fabryki w Mioveni opuściło prawie 2 miliony samochodów tego typu.

Czytaj też:

W Mioveni powstanie muzeum Dacii

Sprzedaż samochodów mocno w górę

Autostrada A1 pomiędzy Devą a Lugoj zostanie w całości otwarta dopiero za kilka lat. Najpierw prace zostały opóźnione przez niedopełnienie spraw formalnych. Teraz budowlańcy zmagają się z problemami wynikającymi z osuwającym się terenem.

Problemy pojawiły się na odcinku w okolicy Holdea, gdzie wykonawcą jest firma Teloxim. Ziemia osunęła się w miejscu, w którym wznoszony jest wiadukt mający służyć za przejście dla zwierząt. Prawdopodobną przyczyną zaistniałej sytuacji jest zastosowanie złej jakości materiału służącego do utwardzenia terenu. Sprawa jest badana przez specjalny zespół, który zdecyduje o dalszych działaniach.

To nie pierwsze opóźnienie przy budowie autostrady A1 Deva - Lugoj. Wykonawcy tego odcinka zostali wyłonieni już w 2013 roku, jednak ostatecznie prace ruszyły z ogromnym opóźnieniem. Do tego, wykonawcy rozpoczęli je bez posiadanych odpowiednich zezwoleń. Dlatego też budowę wstrzymano w 2015 roku, aby zaprojektować nie uwzględnione w projekcie bariery i naziemne przejścia dla zwierząt. Mimo to, niektóre elementy trasy zostały ukończone. Krótki odcinek otwarto w marcu bieżącego roku, kolejny fragment zostanie oddany do użytku w sierpniu. Cała autostrada na trasie Deva - Lugoj zostanie ukończona nie wcześniej jak w 2020 roku.

Autostrada A1 docelowo ma połączyć Bukareszt z Ploeszti, Sybinem, Aradem i granicą z Węgrami. Do ukończenia, poza omawianym fragmentem, pozostał najbardziej skomplikowany odcinek autostrady przecinający Karpaty, którym będzie można dostać się z Ploeszti do Sybina.

Czytaj też:

Via Carpatia coraz bliżej

Należąca do urodzonego w Syrii Nawafa Salameha grupa Alexandrion wybuduje w okolicach Nowego Jorku destylarnię, w której zatrudnienie znajdzie około czterystu pracowników. Pozwoli ona na wytwarzanie słynnych koniaków wedle oryginalnej receptury.

Inwestycja to efekt kilkuletnich obserwacji amerykańskiego rynku. W efekcie, budowa zakładu ruszy już w przeciągu kilku miesięcy. Być może już w tym roku zostaną tam wytworzone pierwsze alkohole - w tym koniak Alexandrion, flagowy produkt firmy. Przedstawiciele spółki liczą na to, że jest to początek ich obecności na tamtejszym rynku.

Alexandrion Grup jest największym producentem alkoholi wysokoprocentowych w Rumunii. Założona w 1994 roku przez pochodzącego z Syrii Nawafa Salameha firma posiada obecnie dwa zakłady produkcyjne (w okręgu administracyjnym Prahova i Suceava) gdzie produkowanych jest łącznie ponad trzydzieści gatunków alkoholi.

123-kilometrowy odcinek autostrady A1 łączący oba miasta powstanie za orientacyjną kwotę półtora miliarda euro. W najbardziej optymistycznym wariancie nowa trasa zostanie otwarta za cztery lata. Właśnie rozpoczynają się prace projektowe.

Wartość inwestycji może zaskakiwać, ale pamiętać należy, że na trasie powstanie aż dziesięć wiaduktów i sześć tuneli, z czego trzy będą miały długość powyżej 1,5 kilometra. Przez kolejne dwanaście miesięcy trasa będzie projektowana, zaś sama budowa potrwa trzy lata. Wynika z tego, że kierowcy będą mogli skorzystać z nowej autostrady najwcześniej w połowie 2021 roku, o ile w międzyczasie nie pojawią się żadne opóźnienia.

Obecnie oddany jest już do użytku odcinek z Bukaresztu do Piteszti, a także z Sybina do Devy. Rozpoczęto też już budowę kolejnego fragmentu prowadzącego do miejscowości Margina, skąd można już skorzystać z autostrady na trasie do Timiszoary, Aradu i granicy węgierskiej. Z Bukaresztu można natomiast dojechać autostradą A2 do Konstancy i autostradą A3 do Ploeszti.

Zaplanowany fragment autostrady będzie elementem europejskiego korytarza transportowego nr IV, który połączy Pragę z Aradem. Z Czech rozwidla się on w kierunku Drezna i Norymbergi. Z Rumunii jedna z nitek prowadzi w kierunku Konstancy, a kolejna planowana jest ku Sofii, skąd będzie można ruszyć do Istambułu lub Salonik. Trasa ta jest także kluczowa dla projektu Via Carpatia, która ma prowadzić z krajów bałtyckich i Gdańska na południe, łącząc morze Bałtyckie i Czarne.

Założony we Wrocławiu KRUK jest jednym z liderów, jeśli chodzi o firmy windykacyjne działające na terenie Rumunii. Teraz jeszcze bardziej umocni ona swoją pozycję na tamtejszym rynku, dzięki zakupowi długów od państwowego CEC Banku.

Już w ubiegłym roku przedstawiciele firmy prezentowali dane, według których KRUK był najbardziej rozpoznawalną firmą windykacyjną na terenie Rumunii. Według zleconych przez nią badań, markę tą rozpoznawało aż 69% respondentów, wobec 19% w przypadku jej największego konkurenta. O sile firmy stanowił też między innymi rekordowy przetarg na portfel wierzytelności korporacyjnych, który opiewał na 1,2 mld złotych:

- Wygrana w przetargu umocni KRUKa na pozycji lidera rumuńskiego rynku zarządzania wierzytelnościami. Równocześnie zwiększamy nasz potencjał w bardzo atrakcyjnym dla KRUKa segmencie korporacyjnym. Tym samym systematycznie przekładamy nasze wieloletnie doświadczenia z rynku polskiego na rynek rumuński. Pierwsze poważne kroki na tym rynku postawiliśmy jeszcze w ubiegłych latach; tylko w 2016 roku zainwestowaliśmy w portfele korporacyjne w Rumunii o łącznej wartości nominalnej ponad 800 milionów złotych. Dzisiejsza inwestycja istotnie zwiększy skalę naszego biznesu - tak wygraną w przetargu komentował Piotr Krupa, prezes KRUK S.A.

Najnowszy przetarg wygrany przez polską firmę nie ma aż takiej wartości, aczkolwiek jest to zwycięstwo bardzo prestiżowe. Chodzi bowiem o wykup długów od państwowego CEC Banku (Casa de Economii și Consemnațiuni). Konkretnie mowa jest o długach w wysokości 120 mln lei, które KRUK przejął za niecałe 20,5 mln lei. To jednak najpewniej nie ostatnia tego typu wiadomość, gdyż - jak podają lokalne media - rumuńskie banki wciąż posiadają wierzycieli winnych im ok. 5,6 mld lei.