Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Biznes

Podczas wtorkowej rozmowy z premierem i ministrem finansów prezydent wyraził swoje obawy dotyczące przyjętej 7 lutego ustawy budżetowej. W najbliższych dniach ogłosi on, czy podpisze się pod nią, czy też przekaże projekt z powrotem do parlamentu.

Premier Sorin Grindeanu i minister finansów Viorel Ştefan usłyszeli, że budżet jest "problematyczny i ryzykowny". Chodzi o zbyt optymistyczne prognozy dotyczące przychodów w stosunku do wydatków, co zdaniem Iohannisa może poskutkować deficytem przekraczającym zakładane 3% PKB. Zmartwiło go także ograniczenie wydatków na służby specjalne. Prezydent uzależnił swoje dalsze decyzje od dokładnego zapoznania się ze szczegółami ustawy, w czym pomoże mu jego zespół ekspertów. Zapowiedział, że ostateczną decyzję podejmie w przeciągu kilku najbliższych dni.

Obecny budżet zakłada między innymi wyższe o 31 mld RON przychody (łącznie 255 mld RON) względem roku ubiegłego. Zwiększono w nim nakłady na służbę zdrowia, edukację i opiekę społeczną.

Przyjęta 7 lutego ustawa budżetowa zakłada 3-procentowy deficyt, co - jak mówi premier Grindeanu - ma być sygnałem dla zagranicznych inwestorów o stabilnej sytuacji w kraju. Dzisiaj do parlamentu wpłynął też jednak wniosek o wotum nieufności wobec rządu autorstwa partii opozycyjnych.

Dzięki przychodom rzędu 255 mld lejów (wzrost o 31 mld względem ubiegłego roku) zwiększono m. in. nakłady na służbę zdrowia, edukację i opiekę społeczną. Wzrost nakładów na wydatki socjalne jest z jednej strony realizacją części wyborczych postulatów socjaldemokratów, z drugiej za ma zapewne uspokoić społeczeństwo. W Bukareszcie i innych miastach Rumunii codziennie wciąż odbywają się bowiem antyrządowe protesty. I choć są one pod względem liczebności zaledwie cieniem demonstracji z ubiegłego tygodnia, to nie należy się w najbliższym czasie spodziewać ich zakończenia.

Za ustawą budżetową głosowało 208 posłów, a 105 było "przeciw". W środę wpłynął natomiast wniosek o wotum nieufności wobec obecnego rządu złożony przez przedstawicieli PNL i USR. Wstępnie poparcie dla uchwały zapowiedział Traian Băsescu - były prezydent, obecnie lider partii PMP. Węgrzy z UDMR wstrzymają się najpewniej od głosu. Autorzy projektu zachęcają do jego poparcia także "uczciwych ludzi z PSD i ALDE". Sorin Grindeanu nie obawia się jednak o swoją pozycję. Aby uchwała przeszła, potrzeba bowiem 233 głosów. Tymczasem autorzy projektu i ich sojusznicy mogą liczyć obecnie na 168 głosów poparcia.

Po tym, jak Grindeanu zapowiedział odstąpienie od kontrowersyjnej ustawy dotyczącej korupcji, tłumy manifestantów wysunęły nowe żądania. W sobotę i niedzielę domagali się oni dymisji rządu. Obecnie protesty są mniej liczne, czemu sprzyja między innymi kolejny atak zimy.

Takie oskarżenie opublikował portal Digi24.ro, powołując się na francuską telewizję France 2. Dziennikarze tej stacji przeprowadzili bowiem śledztwo, z którego wynika że firmy współpracujące z meblarskim gigantem ścinają drzewa w obszarach chronionych. Póki co IKEA nie zajęła oficjalnego stanowiska w sprawie działań swoich partnerów. Jeden z jej przedstawicieli, który wystąpił przed kamerami, wyraził jedynie przekonanie że wszystkie działania firmy odbywają się w sposób legalny.

Śledztwo dziennikarzy z programu Cash Investigation zaczęło się od sprawdzenia danych dostawcy drewna, którego kod znajduje się na opakowaniach z meblami. Po przybyciu do Rumunii stwierdzili oni, że firma kłamie informując, że używa tylko drzew o niewielkiej średnicy. Na miejscu okazało się bowiem, że ciężarówki załadowane są ogromnymi pniami niewiadomego pochodzenia. Jest to zaś sprzeczne z polityką IKEI, która deklaruje działania w zgodzie z zasadami ochrony środowiska naturalnego. Dziennikarze spotkali się też z przedstawicielem korporacji w Szwecji. Przyznał on, że Rumuńskie lasy są piękne. Zastrzegł przy tym, że nie ma powodów do niepokoju:

- Osobiście nigdy nie odwiedziłem tego zakładu. Jeżeli drewno pochodzi z legalnego źródła, bez wyrządzania szkód społecznych, niszczenia chronionych lasów, ani nie zawierają genetycznie modyfikowanych organizmów, jesteśmy zadowoleni. To bowiem odpowiada minimalnym wymaganiom IKEI - powiedział Mikhail Tarasov, dyrektor odpowiedzialny za pozyskiwanie drewna w IKEI, w wypowiedzi dla France 2 cytowanej przez portal Digi24.

Rumuńscy aktywiści od lat zwracali uwagę na nielegalną wycinkę drzew w ich kraju, choć ich oskarżenia nie dotyczyły tej konkretnej firmy. Po nagłośnieniu sprawy przez media lokalny fanpage IKEI zapełnia się wpisami nawołującymi do odniesienia się do zaprezentowanych zarzutów. Póki co szwedzki koncern meblowy nie przedstawił jednak oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Poniżej prezentujemy materiał telewizyjny opisujący dziennikarskie śledztwo w tej sprawie (w języku francuskim):

 

Źródło: Digi24.ro, France 2

Fot. Digi24.ro

Na tyle Narodowa Komisja Prognoz (Comisia Naţională de Prognoză) oszacowała wzrost PKB Rumunii w 2020 roku. Wprawdzie nie sposób jest przewidzieć, jak będzie się rozwijać gospodarka w przeciągu kilku kolejnych lat, ale prognozy krótkoterminowe również są bardzo optymistyczne. Wzrost gospodarczy w bieżącym roku ma na przykład osiągnąć wartość 5,2%, co oznacza korektę pierwotnych założeń o dziewięć punktów procentowych.

Podobnie zrewidowano prognozy na rok 2018. Eksperci z CNP spodziewają się bowiem, że gospodarka urośnie wtedy o 5,5% względem początkowo zakładanych 4,5%. Im dalej w przyszłość wybiegają założenia rumuńskich ekonomistów, tym bardziej optymistyczny rysuje się obraz tamtejszej gospodarki. W 2019 PKB ma bowiem urosnąć o 5,7% (pierwotnie wzrost miał wynieść 4,7%), a we wspomnianym 2020 roku 5,7% (zamiast 4,2%). A wszystko to przy niskiej inflacji, oscylującej pomiędzy 1,4 a 1,9%.

Krytycy wskazują, że zależna od rządu Komisja Prognoz musiała zawyżyć swoje założenia, gdyż obecny rząd bazował na tych wartościach podczas tworzenia budżetu. O wzroście powyżej 5% wspominał między innymi Sorin Grindeanu tuż po objęciu funkcji premiera. Tymczasem niezależni eksperci zdają się nie podzielać optymizmu obecnego rządu. Przynajmniej jeśli chodzi o liczby, bo nawet bardziej wstrzemięźliwa ocena rumuńskiej gospodarki opublikowana niedawno przez The Economist plasuje ten kraj na pierwszym miejscu pod względem wzrostu PKB. W tym wypadku mowa była jednak nie o pięcioprocentowym, a "zaledwie" 3,4-procentowym wzroście gospodarczym w 2017 roku.

PKB na poziomie 815 mld RON, wzrost gospodarczy większy niż 5%, a do tego deficyt budżetowy rzędu 3%. Trzeba przyznać, że prognozy premiera Sorina Grindeanu są bardzo optymistyczne. Jeśli dodamy do tego zapowiadanych 180 tysięcy miejsc pracy, to będzie można wręcz mówić o gospodarczym cudzie.

Już teraz Rumunia notuje świetne wyniki gospodarcze, zaś wszystko wskazuje na to, że nowo wybrany rząd będzie nadal realizował śmiałą politykę fiskalną. Sorin Grindeanu, który od początku stycznia piastuje urząd premiera, podzielił się ostatnio swoimi przewidywaniami dotyczącymi ekonomicznego rozwoju państwa. Jego zdaniem Rumunia powinna zanotować w 2017 roku wzrost gospodarczy wyższy niż 5%. Oznaczałoby to wynik lepszy od dotychczasowych prognoz opublikowanych niedawno przez "The Economist". Tamtejsi eksperci prognozowali bowiem wzrost rumuńskiej gospodarki o 3,4% - co i tak było najlepszym wynikiem spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej.

Inne zapowiedzi premiera mówią o stworzeniu w całym kraju 180 tysięcy miejsc pracy oraz przeznaczeniu 2% PKB na armię, co jest obecnie zalecane przez NATO. To wszystko ma z kolei zostać zrealizowane przy mniejszym niż 3% deficycie. Dochody państwa szacowane są bowiem na 253,1 mld RON, zaś wydatki na 277,2 mld.

Technokratyczny rząd Daciana Cioloșa w Polsce zasłynął z obniżek podatków i likwidacji wielu opłat, takich jak abonament radiowo-telewizyjny czy rejestr handlowy. Zobacz, jak były już premier podsumowuje ponad roczny okres swoich rządów.

Część danych zaprezentowanych przez Cioloșa jest zasługą także poprzedniej ekipy rządzącej. Były premier wspomniał bowiem na przykład o oddaniu do użytku 160 kilometrów autostrad czy 81 procentowym wykorzystaniu przyznanych Rumunii środków unijnych w poprzednim okresie rozliczeniowym. Większość z pozostałych danych daje jednak wyobrażenie o tym, w jakim stanie znajduje się kraj po przejęciu władzy przez Sorina Grindeanu z PSD.

Z pewnością duże wrażenie wywierają dane ekonomiczne za ostatni rok. Rumunia zanotowała w tym czasie największy wzrost gospodarczy spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej, który wyniósł 5%. W tym samym czasie płace wzrosły zaś o rekordowe 37%, średnie dochody przypadające na jedno gospodarstwo domowe o 13%, zaś emerytury o 5%. Dodatkowo, powstało ponad 150 tys. nowych miejsc pracy, co pozwoliło zatrudnić ok. 90 tys. bezrobotnych.

Wszystkie te dane niewątpliwie napawają optymizmem. W internecie zaroiło się od komentarzy osób, które twierdzą że Rumunia dzięki śmiałym reformom zdoła prześcignąć Polskę. Wystarczy jednak choćby porównać średnie zarobki i wysokość emerytur aby przekonać się, że kraj ten musi jeszcze poczekać aby osiągnąć nasz poziom rozwoju. Przykładowo, średnie wynagrodzenie brutto w Rumunii wyniosło w 2016 roku 2838 RON, zaś średnia wysokość emerytur wynosi zaledwie 930 RON.

Foto: profil Daciana Cioloșa na Facebooku