Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Biznes

Sprzedaż nowych samochodów w Rumunii rośnie już trzeci rok z rzędu, osiągając poziom 140 tysięcy sztuk. Czy zmniejszenie obciążeń podatkowych sprawi, że klienci będą woleli kupować auta używane?

142 tysiące sprzedanych pojazdów oznacza wzrost o 17,8% względem roku 2015. Jeszcze większą dynamikę wzrostu zanotowali producenci aut elektrycznych, których sprzedaż wzrosła o 237%. W tym przypadku chodzi jednak o zaledwie 167 egzemplarzy w ciągu całego roku.

Jakie samochody wybierali zatem najchętniej mieszkańcy Rumunii? Nikogo nie zdziwi, że najpopularniejszą marką była rodzima Dacia. Sporą popularnością cieszył się też Volkswagen, Skoda, Renault i Ford. Część samochodów pochodziło ze zlokalizowanych w Rumunii fabryk Dacii (produkcja 320 tys. aut) i Forda (39 tys.).

Trudno określić, jak będzie kształtował się rynek sprzedaży nowych samochodów w roku bieżącym. Likwidacja niektórych obciążeń podatkowych może bowiem stanowić zachętę do zakupu aut używanych.

Sorin Grindeanu podzielił się swoimi spostrzeżeniami podczas wystąpienia w telewizji Antena 3, gdzie bronił przygotowanego przez jego rząd projektu. Uważa on, że ustawa budżetowa zawiera ambitne założenia, jednak zostały one przygotowane w oparciu o realne wyliczenia i nie ma powodów do niepokoju.

Premier Rumunii nie podziela tym samym obaw prezydenta Klausa Iohannisa, który ocenił projekt budżetu jako "problematyczny i ryzykowny". Krytyczna ocena prezydenta została wygłoszona wraz z deklaracją, że jego eksperci przyjrzą się ustawie i w ciągu kilku dni należy spodziewać się przyjęcia projektu, bądź też przekazania go z powrotem do parlamentu. Grindeanu stwierdził z kolei, że ustawa powinna zostać jak najszybciej przyjęta, gdyż w przeciwnym razie spowoduje to liczne komplikacje w wielu państwowych instytucjach.

Sorin Grindeanu przekonywał, że projekt nie powstał z dnia na dzień. Według niego został on rzetelnie przygotowany i mimo ambitnych założeń uda się go zrealizować. Jako potwierdzenie tego faktu przypomniał, że projekt został zatwierdzony przez parlament bez żadnych poprawek. Dodał też, że już kilka tygodni temu propozycja ustawy budżetowej była już omawiana z grupą ekspertów związaną z prezydentem.

Przyjęta 7 lutego ustawa budżetowa zakłada m. in. trzyprocentowy deficyt budżetowy i przychody rzędu 255 mld RON. Na początku roku premier podczas zapowiadał, że spodziewa się wzrostu gospodarczego wyższego niż 5%, co byłoby wynikiem o wiele wyższym niż wskazują na to niezależni eksperci. Czy w takim razie projekt budżetu także okaże się aż nazbyt optymistyczny?

Podczas wtorkowej rozmowy z premierem i ministrem finansów prezydent wyraził swoje obawy dotyczące przyjętej 7 lutego ustawy budżetowej. W najbliższych dniach ogłosi on, czy podpisze się pod nią, czy też przekaże projekt z powrotem do parlamentu.

Premier Sorin Grindeanu i minister finansów Viorel Ştefan usłyszeli, że budżet jest "problematyczny i ryzykowny". Chodzi o zbyt optymistyczne prognozy dotyczące przychodów w stosunku do wydatków, co zdaniem Iohannisa może poskutkować deficytem przekraczającym zakładane 3% PKB. Zmartwiło go także ograniczenie wydatków na służby specjalne. Prezydent uzależnił swoje dalsze decyzje od dokładnego zapoznania się ze szczegółami ustawy, w czym pomoże mu jego zespół ekspertów. Zapowiedział, że ostateczną decyzję podejmie w przeciągu kilku najbliższych dni.

Obecny budżet zakłada między innymi wyższe o 31 mld RON przychody (łącznie 255 mld RON) względem roku ubiegłego. Zwiększono w nim nakłady na służbę zdrowia, edukację i opiekę społeczną.

Przyjęta 7 lutego ustawa budżetowa zakłada 3-procentowy deficyt, co - jak mówi premier Grindeanu - ma być sygnałem dla zagranicznych inwestorów o stabilnej sytuacji w kraju. Dzisiaj do parlamentu wpłynął też jednak wniosek o wotum nieufności wobec rządu autorstwa partii opozycyjnych.

Dzięki przychodom rzędu 255 mld lejów (wzrost o 31 mld względem ubiegłego roku) zwiększono m. in. nakłady na służbę zdrowia, edukację i opiekę społeczną. Wzrost nakładów na wydatki socjalne jest z jednej strony realizacją części wyborczych postulatów socjaldemokratów, z drugiej za ma zapewne uspokoić społeczeństwo. W Bukareszcie i innych miastach Rumunii codziennie wciąż odbywają się bowiem antyrządowe protesty. I choć są one pod względem liczebności zaledwie cieniem demonstracji z ubiegłego tygodnia, to nie należy się w najbliższym czasie spodziewać ich zakończenia.

Za ustawą budżetową głosowało 208 posłów, a 105 było "przeciw". W środę wpłynął natomiast wniosek o wotum nieufności wobec obecnego rządu złożony przez przedstawicieli PNL i USR. Wstępnie poparcie dla uchwały zapowiedział Traian Băsescu - były prezydent, obecnie lider partii PMP. Węgrzy z UDMR wstrzymają się najpewniej od głosu. Autorzy projektu zachęcają do jego poparcia także "uczciwych ludzi z PSD i ALDE". Sorin Grindeanu nie obawia się jednak o swoją pozycję. Aby uchwała przeszła, potrzeba bowiem 233 głosów. Tymczasem autorzy projektu i ich sojusznicy mogą liczyć obecnie na 168 głosów poparcia.

Po tym, jak Grindeanu zapowiedział odstąpienie od kontrowersyjnej ustawy dotyczącej korupcji, tłumy manifestantów wysunęły nowe żądania. W sobotę i niedzielę domagali się oni dymisji rządu. Obecnie protesty są mniej liczne, czemu sprzyja między innymi kolejny atak zimy.

Takie oskarżenie opublikował portal Digi24.ro, powołując się na francuską telewizję France 2. Dziennikarze tej stacji przeprowadzili bowiem śledztwo, z którego wynika że firmy współpracujące z meblarskim gigantem ścinają drzewa w obszarach chronionych. Póki co IKEA nie zajęła oficjalnego stanowiska w sprawie działań swoich partnerów. Jeden z jej przedstawicieli, który wystąpił przed kamerami, wyraził jedynie przekonanie że wszystkie działania firmy odbywają się w sposób legalny.

Śledztwo dziennikarzy z programu Cash Investigation zaczęło się od sprawdzenia danych dostawcy drewna, którego kod znajduje się na opakowaniach z meblami. Po przybyciu do Rumunii stwierdzili oni, że firma kłamie informując, że używa tylko drzew o niewielkiej średnicy. Na miejscu okazało się bowiem, że ciężarówki załadowane są ogromnymi pniami niewiadomego pochodzenia. Jest to zaś sprzeczne z polityką IKEI, która deklaruje działania w zgodzie z zasadami ochrony środowiska naturalnego. Dziennikarze spotkali się też z przedstawicielem korporacji w Szwecji. Przyznał on, że Rumuńskie lasy są piękne. Zastrzegł przy tym, że nie ma powodów do niepokoju:

- Osobiście nigdy nie odwiedziłem tego zakładu. Jeżeli drewno pochodzi z legalnego źródła, bez wyrządzania szkód społecznych, niszczenia chronionych lasów, ani nie zawierają genetycznie modyfikowanych organizmów, jesteśmy zadowoleni. To bowiem odpowiada minimalnym wymaganiom IKEI - powiedział Mikhail Tarasov, dyrektor odpowiedzialny za pozyskiwanie drewna w IKEI, w wypowiedzi dla France 2 cytowanej przez portal Digi24.

Rumuńscy aktywiści od lat zwracali uwagę na nielegalną wycinkę drzew w ich kraju, choć ich oskarżenia nie dotyczyły tej konkretnej firmy. Po nagłośnieniu sprawy przez media lokalny fanpage IKEI zapełnia się wpisami nawołującymi do odniesienia się do zaprezentowanych zarzutów. Póki co szwedzki koncern meblowy nie przedstawił jednak oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Poniżej prezentujemy materiał telewizyjny opisujący dziennikarskie śledztwo w tej sprawie (w języku francuskim):

 

Źródło: Digi24.ro, France 2

Fot. Digi24.ro

Na tyle Narodowa Komisja Prognoz (Comisia Naţională de Prognoză) oszacowała wzrost PKB Rumunii w 2020 roku. Wprawdzie nie sposób jest przewidzieć, jak będzie się rozwijać gospodarka w przeciągu kilku kolejnych lat, ale prognozy krótkoterminowe również są bardzo optymistyczne. Wzrost gospodarczy w bieżącym roku ma na przykład osiągnąć wartość 5,2%, co oznacza korektę pierwotnych założeń o dziewięć punktów procentowych.

Podobnie zrewidowano prognozy na rok 2018. Eksperci z CNP spodziewają się bowiem, że gospodarka urośnie wtedy o 5,5% względem początkowo zakładanych 4,5%. Im dalej w przyszłość wybiegają założenia rumuńskich ekonomistów, tym bardziej optymistyczny rysuje się obraz tamtejszej gospodarki. W 2019 PKB ma bowiem urosnąć o 5,7% (pierwotnie wzrost miał wynieść 4,7%), a we wspomnianym 2020 roku 5,7% (zamiast 4,2%). A wszystko to przy niskiej inflacji, oscylującej pomiędzy 1,4 a 1,9%.

Krytycy wskazują, że zależna od rządu Komisja Prognoz musiała zawyżyć swoje założenia, gdyż obecny rząd bazował na tych wartościach podczas tworzenia budżetu. O wzroście powyżej 5% wspominał między innymi Sorin Grindeanu tuż po objęciu funkcji premiera. Tymczasem niezależni eksperci zdają się nie podzielać optymizmu obecnego rządu. Przynajmniej jeśli chodzi o liczby, bo nawet bardziej wstrzemięźliwa ocena rumuńskiej gospodarki opublikowana niedawno przez The Economist plasuje ten kraj na pierwszym miejscu pod względem wzrostu PKB. W tym wypadku mowa była jednak nie o pięcioprocentowym, a "zaledwie" 3,4-procentowym wzroście gospodarczym w 2017 roku.