Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Armia

  • Cztery korwety i tuzin F-16. Rumunia się zbroi

    Rumuńskie władze podjęły decyzje dotyczące zakupów nowego sprzętu wojskowego. W efekcie marynarka wojenna zostanie wzmocniona przez cztery wielozadaniowe korwety, lotnictwo uzyska natomiast dwanaście myśliwców F-16.

    Do rumuńskiej marynarki wojennej trafią cztery wielozadaniowe korwety Sigma 10514 produkowane przez holenderską grupę Damen Schelde Naval Shipbuilding BV. Program ich pozyskania będzie realizowany przez siedem najbliższych lat, a łączny koszt obejmujący również m.in. szkolenie załóg wyniesie 1,6 mld euro. Za tę cenę Rumuni będą dysponowali statkami o wyporności 2365 ton, mogącymi uzyskać prędkość do 28 węzłów. Zasięg korwet to 5000 mil morskich, co pozwoli na wykonywanie zadań także z dala od macierzystych portów. Nieznane są jeszcze szczegóły dotyczące uzbrojenia okrętów. Holenderski dostawca został wybrany spośród kilkunastu propozycji. Nie bez znaczenia pozostaje z pewnością fakt, że grupa Damen Schelde Naval Shipbuilding zainwestowała wcześniej w jedną ze stoczni w Gałaczu. Wobec nabycia nowych jednostek, Rumunia pozbędzie się najprawdopodobniej czterech starszych fregat wyprodukowanych jeszcze w czasach komunizmu.

    Modernizacja ma w najbliższych latach objąć także siły powietrzne. Póki co najnowocześniejszą częścią rumuńskiej floty jest dwanaście myśliwców wielozadaniowych F-16. Używane samoloty zostały zakupione za 628 milionów euro od Portugalii. Póki co w Rumunii stacjonuje dziewięć z nich, kolejne trzy zostaną dostarczone wraz z początkiem nowego roku. Rząd zdecydował jednak niedawno o zakupie dodatkowych dwunastu myśliwców tego typu. Ponieważ poszukiwania kontrahentów w Europie nie powiodły się, zostaną one zakupione w Stanach Zjednoczonych. Obecnie główną siłę uderzeniową rumuńskich sił powietrznych stanowi 28 zmodernizowanych myśliwców MiG-21 produkcji radzieckiej.

    Omawiane zakupy są zaledwie wstępem do głębszej modernizacji rumuńskich sił zbrojnych. Obecnie kraj ten przeznacza na armię równowartość 1,33% PKB, czyli ok. 1,78 mld euro rocznie. Na początku 2016 roku prezydent Klaus Iohannis zapowiedział zwiększenie nakładów na armię do wysokości zalecanego przez NATO poziomu 2% PKB. Wzrost wydatków na zbrojenia był też jednym z postulatów socjaldemokratów z PSD, którzy będą rządzić krajem po minionych wyborach.

  • Haiducii - rumuńscy "Żołnierze Wyklęci"

    Podobnie jak w Polsce, w powojennej Rumunii wielu ludzi zbrojnie wystąpiło przeciwko wprowadzonemu ustrojowi komunistycznemu. Sprzyjały im niedostępne góry i lasy, dające schronienie podczas kolejnych akcji przeprowadzanych przez służby i regularną armię. Partyzanci antykomunistyczni, przez mieszkańców zwani "Haiducii", działali aż do początku lat sześćdziesiątych, prowadząc beznadziejną walkę z nowymi władzami.

    Już w marcu 1944 roku Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie rubieże Rumunii. Kulminacyjny moment nadszedł jednak w sierpniu tego samego roku, kiedy to w wyniku operacji jassko-kiszyniowskiej Rosjanie zajęli Jassy, Kiszyniów, Braiłę i Gałacz. Ofensywa miała też ważne skutki polityczne, gdyż to właśnie wtedy w Bukareszcie wybuchło powstanie. W jego efekcie król Michał I pozbawił władzy faszystowskiego dyktatora Iona Antonescu, a Rumunia przystąpiła do walki z III Rzeszą po stronie aliantów. Już wtedy na terenie kraju zaczęli pojawiać się lojalni wobec Niemiec członkowie Żelaznej Gwardii, którzy byli transportowani do Rumunii drogą powietrzną.

    W trakcie kolejnych kilku lat komuniści ze wsparciem Moskwy zdołali przejąć władzę w kraju. Wielu byłych żołnierzy oraz członków Żelaznej Gwardii, lecz także zwykłych chłopów, szukało w tym czasie schronienia w górach, oczekując kolejnej wojny, która jak wiadomo nigdy nie nadeszła. W 1948 roku, po całkowitym przejęciu władzy przez komunistów, w skali kraju oddziały partyzanckie zrzeszały jednak kilka tysięcy osób, wśród których znaleźli się ludzie obawiający się czystek i masowych aresztowań przeprowadzanych przez nowy rząd. Co ciekawe, w górach chronili się także agenci werbowani przez CIA, którzy mieli informować o bieżącej sytuacji w kraju i dokonywać akcji sabotażowych.

    Kolejne zgrupowania partyzantów były z biegiem lat systematycznie wykrywane i likwidowane przez siły rządowe. W efekcie, w późnych latach pięćdziesiątych działały już nieliczne grupy liczące od kilku do dwustu osób. Pojedynczy żołnierze podziemia ukrywali się jednak aż do początku lat sześćdziesiątych - dokładnie w 1962 roku schwytano ostatniego partyzanta w leżącym na południowym zachodzie kraju Banacie.

    Represje trwały jednak nadal, czego przykładem jest wywodzący się z Żelaznej Gwardii Ion Gavrilă Ogoranu. Jego oddział działający w Górach Fogaraskich został bowiem rozbity w 1956 roku, a sam Ogoranu ukrywał się aż do 1976 roku. Po schwytaniu został skazany na karę śmierci, jednak uratowało go wstawiennictwo prezydenta USA Richarda Nixona. Ogoranu doczekał upadku komunizmu (zmarł w 2006 roku), a jego wspomnienia stały się cennym źródłem informacji na temat powojennej partyzantki antykomunistycznej. Na podstawie jego historii nakręcono też w 2010 roku film "Portretul luptătorului la tinereţe" ("Portret młodego wojownika").

    Fot.www.ziaristionline.ro

  • Pierwsza eskadra rumuńskich F-16 w gotowości

    Właśnie przyleciały do Rumunii trzy ostatnie myśliwce F-16 pozyskane w ramach zamówienia z 2013 roku. Samoloty zostały wyprodukowane w latach osiemdziesiątych, ale przeszły gruntowny remont w Portugalii. Wartość kontraktu opiewała na 628 milionów euro.

    Maszyny wyruszyły z Portugalii z międzylądowaniem we Włoszech. Dzisiaj doleciały do Rumunii, do dziewięciu pozostałych myśliwców tworzących najnowocześniejszą eskadrę w kraju. Wszystkie rumuńskie F-16 pochodzą z rezerw używanych przez kraje NATO (9 służyło w Portugalii, trzy dla USA). Portugalczycy zmodernizowali maszyny do standardu Block 20 MLU M5.2 tape, dając gwarancję na kolejnych 20 lat użytkowania lub 4000 godzin lotu.

    Odbiór ostatnich trzech myśliwców oznacza realizację kontraktu sprzed czterech lat. To jednak nie koniec, gdyż rozważane są kolejne inwestycje w rozwój sił powietrznych. Ostatnio pojawił się plan zakupu 36 maszyn bojowych od USA. Jednocześnie rumuński rząd negocjuje pozyskanie kolejnych używanych myśliwców, które mogłyby być zmodernizowane.

    Czytaj też:

    Rumunia wyda w najbliższych latach 10 mld euro na zbrojenia

    Rumunia na 44 miejscu rankingu Global Firepower

    Rumunia chce kupić system rakietowy Patriot

    Cztery korwety i tuzin F-16. Rumunia się zbroi

    Fot. MM. Bogdan Pantilimon, Forțele Aeriene Române

  • Polscy miłośnicy rumuńskiej armii

    Historia Rumunii wciąż jest w Polsce mało znana. Tym bardziej interesujący jest fakt, że w naszym kraju działa grupa rekonstrukcyjna odtwarzająca sylwetki tamtejszych żołnierzy z czasów II wojny światowej. Spytaliśmy się, jak zaczęła się ich fascynacja rumuńskimi siłami zbrojnymi.

    Póki co grupa obejmuje siedmiu członków. Zajmują się oni między innymi odtwarzaniem armii niemieckiej, rosyjskiej, szwajcarskiej, szwedzkiej czy organizacji Wolność i Niezawisłość. Deklarują jednak, że to właśnie Rumunia stanowi główny obiekt ich zainteresowań. Jak to się zaczęło?

    - Pomysł na rekonstrukcję tej armii przyszedł mi do głowy w 2015 roku, kiedy to zaczynałem dopiero wnikać w środowisko rekonstruktorów. Ze zdziwieniem zauważyłem, że nikt z kolegów na poważnie nie traktował odtwarzania żołnierzy Armii Rumunii i Węgier z okresu II wojny światowej. Postanowiłem więc, że to będzie mój temat i jemu się poświęcę - opowiada Andrzej Ciechalski, założyciel GRH Armata Română. - Wybrałem Rumunię, bo wiedziałem o niej jeszcze mniej niż o Węgrzech, wydawała mi się bardziej egzotyczna. Zacząłem czytać, szukać zdjęć, oglądać stare kroniki i bardzo szybko przekonałem się o słuszności swojego wyboru. Problematyka udziału Rumunii w ostatniej wojnie światowej jest bardzo ciekawa, rozległa i niestety w Polsce prawie całkowicie pomijana milczeniem, co stanowi wielką stratę zważywszy na wspólne relacje polsko-rumuńskie okresu międzywojennego i czasu samej wojny.

    Grupa Andrzeja Ciechalskiego wciąż rekrutuje nowych członków. Dołączyć jednak nie jest łatwo ze względu na dostępność niezbędnych elementów umundurowania i wyposażenia na polskim rynku. To zaś wiąże się z niemałymi kosztami:

    - Podstawowy sprzęt i mundur kosztują około 1,5 tys. zł. Ja jednak wyłożyłem dotychczas znacznie więcej, staram się kupować oryginalny sprzęt który czasem pojawia się na naszym rynku. Myślę że to jeszcze nie koniec moich zakupów. Widać jednak pewne efekty tych wydatków, bo na tle kolegów rekonstruktorów z Czech, Słowacji i Rumunii prezentujemy naprawdę dobry poziom - tłumaczy Andrzej Ciechalski. - Pewną trudnością jest fakt, że z powodu małego zainteresowania rumuński sprzęt nie jest łatwy do kupienia i trzeba polować na oryginały lub samemu organizować sobie repliki.

    Wszystkim zainteresowanym działalnością GRH Armata Română polecamy obserwowanie jej działalności w mediach społecznościowych. Znaleźć tam można mnóstwo relacji z wydarzeń, zapowiedzi, a także zdjęć - zarówno archiwalnych, jak i prezentujących dokonania grupy.

    Fot. Łukarz Pietrzak. Żródło: GRH Armata Română

  • Polscy żołnierze jadą z misją do Rumunii

    Decyzja o wysłaniu polskiego kontyngentu do Rumunii to efekt postanowień ubiegłorocznego szczytu NATO w Warszawie, gdzie podjęto decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki sojuszu. Nasi żołnierze pochodzą głównie z 17. Brygady Zmechanizowanej, na co dzień stacjonującej w Międzyrzeczu. Dołączą do nich także specjaliści z 10. Brygady Logistycznej i 11. Batalionu Dowodzenia.

    Żołnierze przygotowywali się do nowej misji przez ostatnich sześć miesięcy. Teraz 223 wojskowych 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej wyleci do Rumunii, a konkretnie do Krajowej (Craiova), gdzie wraz z kolegami z Holandii, Kanady, Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Turcji i Wielkiej Brytanii będą współtworzyć Wielonarodowy Batalion Grupy Bojowej NATO. Koleją dotrze do nich 14 kołowych transporterów opancerzonych "Rosomak".

    Wyjazd zaplanowano na koniec maja, jednak już teraz żołnierze zostali uroczyście pożegnani przez swoich dowódców:

    - Dzisiejsza uroczystość ma dla nas – żołnierzy Wielkopolskiej Brygady szczególne znaczenie. To czas podsumowania oraz sfinalizowania ponad półrocznego okresu wysiłku formowania, szkolenia i sprawdzenia pierwszego polskiego kontyngentu w Rumunii, który stoi przed nami, a który przed przemieszczeniem przejdzie w formalne podporządkowanie Dowódcy Operacyjnego - powiedział dowódca Wielkopolskiej Brygady pułkownik dyplomowany Piotr Malinowski.

    W Polsce, stacjonuje już ponad 120-osobowy rumuński oddział obrony przeciwlotniczej z 205. Batalionu Sił Powietrznych, który współpracuje z jednostkami pochodzącymi ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wojska NATO zostały też rozmieszczone w krajach bałtyckich. Żołnierze pełnią służbę w Batalionowej Grupie Bojowej w Orzyszu.

    Fot. 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

  • Rumunia chce kupić system rakietowy Patriot

    Taką wolę wyraził szef rumuńskiego sztabu generalnego gen. Nicolae Ciucă, podczas konferencji poświęconej wspólnym ćwiczeniom amerykańskich i rumuńskich żołnierzy. Sekretarz stanu Florin Vladica potwierdził, że zapytanie w tej sprawie zostało już oficjalnie przekazane stronie amerykańskiej.

    Generał Ciuca wyraził nadzieję, że prace nad pozyskaniem nowoczesnych systemów rakietowych rozpoczną się jeszcze w bieżącym roku. W rumuńskich mediach pojawiły się przy tym porównania do Polski, która zamierza pozyskać osiem systemów za kwotę 7,6 mld dolarów. Rumuński rząd zamierza przeznaczyć 4 mld na zakup siedmiu systemów i kolejne 2 mld na dodatkowy sprzęt przeciwlotniczy.

    Patriot to rakietowy system naziemny służący do zestrzeliwania helikopterów, samolotów, a także pocisków rakietowych. Póki co system ten, obok armii amerykańskiej, używają także siły zbrojne Arabii Saudyjskiej, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Izraela, Japonii, Korei Południowej, Kuwejtu, Niemiec, Tajwanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

    Rumunia nie po raz pierwszy deklaruje chęć wzmocnienia swoich sił zbrojnych. Już w styczniu premier Sorin Grindeanu zapowiedział, że 2% PKB będzie przeznaczone na armię, co jest zgodne z obecnymi zaleceniami NATO. Decyzją poprzedniego gabinetu był natomiast zakup dwunastu myśliwców F-16 i czterech korwet wielozadaniowych, które pojawią się w rumuńskiej armii w najbliższych latach.

    Fot. Darkone, licencja CC BY-SA 2.5

  • Rumunia na 44-tym miejscu w rankingu Global Firepower

    Coroczne zestawienie pokazuje siłę militarną poszczególnych krajów, która mierzona jest na podstawie wielu czynników. W tym roku Rumunia zajęła w nim 44-te miejsce spośród stu dwudziestu siedmiu krajów, co lokuje ją pomiędzy Syrią a Etiopią.

    W zestawieniu wzięto pod uwagę szereg czynników, na pierwszy rzut oka niekoniecznie kojarzonymi z siłą militarną. Wśród nich jest na przykład wielkość państwa, jego zaludnienie, dostęp do najważniejszych surowców naturalnych czy pozycja ekonomiczna. Nie jest brany natomiast arsenał broni niekonwencjonalnej, takiej jak bomby nuklearne. Na pierwszym miejscu rankingu znalazły się Stany Zjednoczone. Na podium znaleźć też można Rosję i Chiny.

    Dość odległe miejsce Rumunii może zaskakiwać. Atutem kraju jest z pewnością dostęp do jednych z największych w Europie (38 miejsce na świecie) zasobów ropy, a także względnie rozbudowana sieć kolejowa (21 miejsce). Słabe punkty Rumunii to natomiast niewielki budżet obronny (64 miejsce) i liczebność armii, którą tworzy zaledwie 75 tysięcy aktywnych żołnierzy (56 miejsce).

    Jak zatem prezentują się poszczególne rodzaje rumuńskich sił zbrojnych? Powyżej wspomniano, że aktywnych zawodowo żołnierzy jest w Rumunii zaledwie 75 tys. Do tego doliczyć jednak należy kolejnych 80 tys. rezerwistów i ponad 9 milionów mężczyzn w wieku poborowym. Ranking wyszczególnia też podstawowe typy uzbrojenia, takie jak liczbę czołgów (827), wyrzutni rakiet (188) czy samolotów (134). Należy jednak wziąć poprawkę na fakt, że wśród wymienionego uzbrojenia można nadal spotkać sporo sprzętu pamiętającego minioną epokę.

    Z drugiej strony, Rumunia wciąż inwestuje w armię. W tym roku przyjęto budżet, który przewiduje 2% PKB na zbrojenia. Zapowiedziano też szereg nowych inwestycji, takich jak zakup kolejnych myśliwców F-16, korwet, a ostatnio nawet wyrzutni rakiet Patriot.

  • Rumunia wyda w najbliższych latach 10 mld euro na zbrojenia

    Znamy plany rumuńskiego rządu dotyczące zakupu nowego uzbrojenia. Zwiększenie budżetu armii do 2% PKB pozwoli między innymi na zakup myśliwców wielozadaniowych, zestawów rakietowych i korwet. Do 2026 roku wydanych zostanie na ten cel niemal 10 mld euro.

    Ponad trzy miliardy euro będzie kosztowało pozyskanie siedmiu zestawów Patriot. Oznacza to, że Rumuni pozyskają wyrzutnie rakiet taniej niż Polacy. Wiąże się to z faktem, że zdecydowano się na zakup broni posiadającej prostszą konfigurację. Kolejne inwestycje wiążą się z pozyskaniem czterech korwet wielozadaniowych i dwunastu myśliwców F-16, co zapowiadano już kilka miesięcy temu. Obecnie rząd zapowiedział jednak, że w najbliższej przyszłości rumuńskie siły powietrzne zostaną wzmocnione jeszcze większą liczbą myśliwców. Ambitny plan zakłada, że do 2022 roku Rumunia będzie dysponowała łącznie sześćdziesięcioma myśliwcami, co pozwoli zastąpić przestarzałe samoloty MiG-21.

    Na tym nie koniec planów modernizacji rumuńskiej armii. Wzrośnie też potencjał sił lądowych, na wyposażenie których trafią między innymi nowoczesne transportery opancerzone. Minister obrony narodowej Adrian Ţuţuianu podpisał też list intencyjny, w którym strona rumuńska deklaruje chęć zakupu od USA helikopterów szturmowych.

    Czytaj też:

    Rumunia na 44-tym miejscu w rankingu Global Firepower

  • Sekretarz generalny NATO pochwalił Rumunię

    W Bukareszcie właśnie zakończyło się czterodniowe posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Sekretarz generalny sojuszu Jens Stoltenberg pochwalił Rumunów za to, że pomagają w ochranianiu "niemal miliarda obywateli"

    Chodziło o zaangażowanie Rumunii we wspólne działania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rumuński rząd został doceniony między innymi za to, że zarezerwował 2% PKB w tegorocznym budżecie na zbrojenia, co jest zgodne z wytycznymi NATO (w tym roku wzrost wydatków na zbrojenia wyniesie w skali całego sojuszu ponad 4,5% względem poprzedniego roku). Stoltenberg wspomniał też o roli rumuńskich wojsk podczas misji stabilizacyjnych w Afganistanie i Kosowie.

    Podczas swojego wystąpienia do słów Jensa Stoltenberga odniósł się prezydent Rumunii Klaus Iohannis. Zapewnił, że 40% tegorocznych wydatków na armię zostanie przeznaczonych na modernizację i zakup nowego sprzętu wojskowego. Powiedział też, że zapewnienie bezpieczeństwa we wschodniej Europie zależy od współdziałania wszystkich członków NATO.

    Czytaj też:

    Pierwsza eskadra rumuńskich F-16 w gotowości

    Rumunia wyda w najbliższych latach 10 mld euro na zbrojenia