Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Bukareszt

  • "Caravana Go Romania" wróciła do Polski

    Wyprawa "Caravana Go Romania" dobiegła końca. Zanim to się stało, miało jednak miejsce wiele ciekawych wydarzeń. Uczestnicy spotkali się z polskim ambasadorem Marcinem Wilczkiem, odpoczęli na plaży w urokliwej miejscowości Costinești, pokonali trasę Transfogaraską, ponownie odwiedzili Kluż i zaprezentowali swoje pojazdy na rynku w Oradei.

    Projekt miał na celu przypomnienie, jak Polacy podróżowali do Rumunii w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Ambasador Ovidiu Dranga, pomysłodawca akcji, chciał w ten sposób zachęcić turystów do odwiedzania swojego kraju. We wtorek 27 czerwca karawana opuściła Kraków i udała się do Rumunii. W ciągu kilku pierwszych dni uczestnicy odwiedzili takie miejscowości jak Negreşti Oaş, Kluż i Hunedoara. Następnie, po pokonaniu słynnej Transalpiny, grupa odwiedziła Râncę, Târgu Jiu, Krajową, Pitești i Bukareszt.

    Tuż przed wyjazdem z Bukaresztu udało nad się odwiedzić polską ambasadę mieszczącą się przy str. Alexandru 23. Przywitał nas tam osobiście ambasador Marcin Wilczek, z którym udało nam się nawet przeprowadzić krótki wywiad (szczegóły wkrótce). Spędziliśmy tam bardzo miłe chwile na rozmowach z pracownikami polskiej placówki, ale niestety czas naglił. Dlatego też po zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć karawana ruszyła do celu wyprawy - nad Morze Czarne.

    We wtorek czwartego lipca, czyli równo tydzień od wyjazdu, "Caravana Go Romania" dojechała do Konstancy, gdzie Dacie i Fiaty zaparkowały pod słynnym budynkiem kasyna wzbudzając zainteresowanie licznych turystów. Potem uczestnicy pojechali do Costinești - niewielkiej urokliwej miejscowości, w której spędziliśmy cały kolejny dzień. Tym samym udało się przejechać trasę polskich turystów sprzed kilkudziesięciu lat, dla których rumuńskie plaże były celem wielu wypraw.

    Nie oznacza to jednak, że karawana dobiegła końca. Trzeba było bowiem powrócić do Polski, co pozwoliło nam na odwiedzeniu kolejnych ciekawych miejsc. Po całym dniu plażowaniu Dacie i Fiaty (nie zapominajmy też o jednym Oltcicie!) uczestnicy wyprawy musieli pokonać kilkaset kilometrów do jeziora Vidraru, koło którego znajduje się wspaniały hotel "Valea cu Pesti" (dosłownie: rybna dolina). Ugoszczono nas tam po królewsku, gdyż posiłkowi towarzyszyły liczne występy artystów ludowych.

    Kolejny dzień wiązał się z pokonaniem wymagającej trasy Transfogaraskiej, która serpentynami wije się przez Karpaty. Cały czas towarzyszyło nam wsparcie techniczne ze strony firmy Q-service, która zapewniła nawet lawetę. Na szczęście okazało się jednak, że nie była ona potrzebna. Kolejny, bardziej płaski odcinek do Klużu, pokonaliśmy już bez większych przygód. Po drodze udało się jednak zwiedzić przepiękny kościół obronny w Aiud oraz malowniczą seklerską wieś Rimetea (węg. Torockó).

    W sobotę z samego rana Caravana Go Romania wyruszyła do leżącej tuż przy granicy z Węgrami Oradei. Po przywitaniu przez burmistrza i posiłku uczestnicy przejechali przez miasto w ostatniej już paradzie. Następnie z wielkim smutkiem opuściliśmy Rumunię. Jesteśmy jednak przekonani, że będziemy tam często wracać, a także że nasza wyprawa zachęci kolejnych turystów do odwiedzin tego pięknego kraju.

    Więcej zdjęć znaleźć można na naszym facebookowym profilu, a także pod hasztagiem #CaravanaGoRomania

  • "Polak z Rumunii" - list prezesa Domu Polskiego w Bukareszcie

    Ostatnio dostałem na facebook-u zaproszenie by się dołączyć do grupy „Polacy w Rumunii„. [...] Chociaż jestem uhonorowany tym zaproszeniem, muszę podkreślić że jestem „Polakiem z Rumunii„ a nie „Polakiem w Rumunii„. Z tym co jest dobre i z tym co jest złe

    Ostatnio dostałem na facebook-u zaproszenie by się dołączyć do grupy „Polacy w Rumunii„. Jest to grupa aktywna i dość liczna – mająca ok. 60 członków i parę setek sympatyków.

    Są to Polacy, szczególnie młodzi ludzie, pracujący lub studiujący przez kilka lat w Rumunii, czasem znajdujących się tutaj razem z rodzinami. Spotykamy się najcześciej w kościele na Mszach świętych katolickich po polsku, oraz w Ambasadzie RP z okazji świąt Narodowych : 3 Maja i 11 Listopada, ewentualnie przy śpiewaniu patriotycznych pieśni. Do „Domu Polskiego” z Bukaresztu, oni przychodzą w świętą Sobotę, na tradycyjne poświęcenie pokarmów przez Księdza.

    Chociaż jestem uhonorowany tym zaproszeniem, muszę podkreślić że jestem „Polakiem z Rumunii„ a nie „Polakiem w Rumunii„.

    Z tym co jest dobre i z tym co jest złe.

    Moje korzenie polskie w Rumunii liczą 155 lat - kiedy mój pradziad Leopold Leszczyński, powstanieć 1863 roku, schronił się w te strony. Jestem więc 4-tym pokołeniem Polaków w Rumunii.

    A ten piękny kraj przyjął nas serdecznie i dużo nam pomógł.

    Mojemu dziadkowi ze strony matki – Józefowi Miklaszewskiemu – weteranu I wojny światowej, który walczył na froncie rumuńskim, władze Rumunii uznałi jego status i nadałi mu 6 ha ziemi, w Bielcach, na Bessarabii.

    Po tym jak władze sowięckie deportowały bez sądu, 13 czerwca 1941 roku, moich dziadków : Elżbiete-Eugenię i Józefa Miklaszewskich, z Bielc do Pudino – na Syberii, władze Rumunii – cywilne i kościelne – pomogly mojej osieroconej matce – Halinie-Jadwidze Miklaszewskiej, studiować medycynę w Jassach i Bukareszcie, jako stypendystka państwa rumuńskiego. Potem moja matka pracowała przez 33 lat jako starszy lekarz stomatolog w poliklinikach ze stolicy Rumunii.

    W 1970 roku, mojej babci – Elżbiecie-Eugenii Miklaszewskiej, która powróciła z Syberii do Rumunii po 15 latach, w 1957 (jej mąż zmarł tam w 1942 roku), władze rumuńskie przewróciły bez zastrzeżeń obywatelstwo Rumunii ( rezygnująć z tego ZSSR, który jej został narzucony), tak że mogła korzystać z bezpłatnej opieki lekarskiej – jako członek rodziny mojej pracującej w Rumunii matce.

    Ja urodziłem się w Bukareszcie, stolicy Rumunii, w 1953 roku. Tutaj uczyłem się, studiowałem i pracowałem przez 45 lat, w rumuńskich szkolach, liceach i Akademii Nauk Ekonomicznych, a potem w przysięmbiorstwie handlu zagranicznego.

    Język polski poznałem w rodzinie, szczegółnie od mojej babci Elżbiecie-Eugenii, z którą spędziłem 18 lat w jednym pokoju, ucząć się i wiary katolickiej i tradycji polskich z Kresów. Bo, niestety, w Bukareszcie za moich czasów, nie było żadnej polskiej szkoły.

    Więc moja polska wymowa i pisownia, są dość ciekawe, bo używam gwary kresowej, ze specyficznym akcentem, ale i z licznymi nalećiościami z : rumuńskiego, ukraińskiego, rosyjskiego albo niemieckiego lub yidish. Wielu Polaków z Polski, uśmiecha się, gdy mnie słyszą. Ale już moje córki – Maria i Wanda – mówią o wiele poprawniej odemnie po polsku. Jest to oczywiste, albowiem chodziły 4-5 lat do Szkoły Polskiej, która działała przy Ambasadzie RP w Bukareszcie, w okresie 1990 – 2010 (niestety obecnie ją zamknięto !). 

    Także, choć czuje się Polakiem – bo byłem wychowany przez kobiety-Polki, babcię i matkę, to wielu patrzy krytycznie na moje nazwisko : Polipciuc – typowo ukraińskie. Jest to inna specyfika Polaków z Rumunii, szczegółnie na Bukowinie i w Bessarabii, skąd pochodzą moji rodzice – że jest tu wiele mieszanych malżeństw. Tak z Rumunami, jak i z osobami z różnych mniejszości narodowych (Niemców, Ukrainców, żydów, Ormian etc.); jak i różnych wyznań religijnych : katolików, greko-katolików, prawoslawnych, reformatów, żydów, ale i wyznawców islamu.

    A Polakom z Rumunii udało się dobrze zintegrować się w życiu społecznym, ekonomicznym, kulturowym i politycznym tego kraju, ale i zachować w dużej mierze naszą specyfikę : język, wiarę, tradycje, kulturę.

    Sam mam żonę Rumunkę – Weronikę, mającą jednak dalekie, ale ważne, korzenie Rusińskie, a nawet polskie. Ja jestem katolikiem, a ona prawosławną. Wzięliśmy ślub katolicki, a dzieci są chrzczone po katolicku. Ale respektujemy, jak wielu w tym kraju, święta każdego, jak i obyczaje – co nam niezle wychodzi, bo często rozbijamy święcone jajka po dwa razy, w różne okresy !

    Oprócz tolerancji i respektowaniu obyczajów panujących w Rumunii, my Polacy z Rumunii dbamy o zachowywaniu naszych tradycji, ale i o jedności naszej organizacji „Dom Polski” w Bukareszcie, ale i Związku Polaków w Rumunii, zrzeszającego Polaków z całego kraju. Prawdą jest że jesteśmy nieliczni, ale zjednoczeni, jednak liczba naszych, w ostatnim czasie, stale spada.

    Może też, nie jesteśmy za bardzo bogaci – nasze pensje i emerytury są na ok.50% mniejsze niż w Polsce, tak jak niestety w całej Rumunii. Więc, dla wielu Polaków co przyjeżdżają do Rumunii, nasze dochody są śmiesznie małe, jak i nasz stył życia o wiele skromniejszy.

    Ale staramy się być gościnni, „postawić się” przy gościach – szczegółnie z Polski, nie załamywać się że wielu z nas wyjeżdża „za chlebem” do innych krajów albo na studia, i już nie wracają, że coraz mniej mamy dzieci, młodych, tych naprawdę aktywnych. Tylko, jak mówiła moja Babunia, my się nie dajemy, twierdząć : „ U...am się, a nie dam się ! „ 

    I jestem taki jaki jestem ! A jestem Polakiem z Rumunii, który nie zapomina swoje polskie korzenie ! Może jestem dziwakiem, którego Polacy będący czasowo w Rumunii, nie bardzo cenią lub rozumieją, ale ja czuje się dumny że jestem cześcią narodu polskiego, z tak piękną historią i kulturą. Swoją podstawą staram się utrzymać ogień polskości w tym pięknym, gościnnym i tak ciekawym kraju – Rumunii, który jest też moim !

    I staram się trzymać nas, Polaków z Rumunii, razem, uważająć że co nas lączy jest o wiele ważniejsze i silniejsze od tego co nas dziełi. A drzwi „Domów Polskich” w Rumunii są zawsze otwarte dla wszystkich Polaków i dla tych, którzy sympatyzują z Polską.

    A „Polaków w Rumunii” zapraszam dolączyć się do nas – tej starej Polonii – „Polaków z Rumunii”, którzy zapuściłiśmy tu korzenia od wieków, i tu zostajemy. Bo myśłę że jesteśmy potrzebni jedni drugim, a razem możemy więcej zbłiżyć te dwa kraje, tak dla nas ważne : Polskę i Rumunię !

    Tak nam dopomóż Bóg !

    Bogdan Polipciuc

    Prezes "Domu Polskiego" w Bukareszcie

    Fot. Dom Polski w Bukareszcie

  • 40 lat temu w Bukareszcie zatrzęsła się ziemia

    Trzęsienie ziemi, które miało miejsce 4 marca 1977 roku, doprowadziło do prawdziwej katastrofy. W efekcie wstrząsów w Bukareszcie zniszczeniu uległo kilkadziesiąt budynków, w których śmierć poniosło prawie półtora tysiąca mieszkańców. Z kolei dla Nicolae Ceaușescu zniszczenia stały się dla pretekstem do przebudowy historycznego centrum stolicy.

    Ziemia zatrzęsła się około godziny 19:21 i trwało niecałą minutę. Epicentrum wstrząsów znajdowało się w okręgu Vrancea, ok. 200 km na północny-wschód od Bukaresztu. W jego wyniku w całej okolicy odnotowano 1578 ofiar śmiertelnych i 11221 rannych. Największe zniszczenia dokonały się jednak w stolicy kraju, gdzie zginęło 1424 osób, zaś kolejnych 7598 odniosło w obrażenia. Łącznie ponad 30 tysięcy rodzin pozostało bez dachu nad głową.

    W wyniku trzęsienia ziemi wiele budynków w Bukareszcie było zrujnowanych. W późniejszym czasie nastąpiły rozbiórki kolejnych obiektów. Często odbywały się one pod pozorem zapobiegania zawaleniom. W rzeczywistości jednak Nicolae Ceaușescu szykował miejsce pod przebudowę centrum miasta w duchu architektury socjalistycznej. W następstwie kataklizmu w Bukareszcie został też zbudowany szpital pediatryczny, który został sfinansowany przez polski rząd. Placówka im. Marii Skłodowskiej-Curie stoi zresztą do dziś, a przez mieszkańców nazywana jest potocznie "Budimexem" - od firmy, która była odpowiedzialna za budowę.

    Wstrząsy w 1977 roku były na tyle silne, że zarejestrowano też ofiary w innych okolicznych krajach. 120 osób zginęło w zawalonych blokach w Bułgarii, dwie osoby padły ofiarą kataklizmu w Mołdawskiej SRR. Bliżej nieokreślona liczba rannych została też zarejestrowana w Jugosławii. Prawdopodobnie liczba ofiar w Bukareszcie byłaby niższa, gdyby przy projektowaniu budynków uwzględniano pojawiające się w okolicy wstrząsy. W późniejszych latach pojawiły się już na szczęście wymogi, które muszą spełniać architekci podczas tworzenia projektów.

    Fot. www.bucurestiivechisinoi.ro

  • 8 września Polacy zagrają na Balkanik! Festival w Bukareszcie

    Ich muzyka porusza każdego. Choć zespół Dikanda pochodzi z północy Polski, w swoich kompozycjach łączy tradycyjne dźwięki z wielu regionów świata, w tym Wschodu Europy i Bałkanów, często dodając romskie brzmienia.

    Na największym w Rumunii wydarzeniu prezentującym muzykę świata Dikanda zagra po raz pierwszy. Pochodzący z leżącego nad Morzem Bałtyckim Szczecina zespół otworzy festiwal, w czasie którego na scenie pojawią się wykonawcy z 12 krajów, w tym z Turcji, Libanu, Tunezji, Węgier czy Szwecji.

    Polski zespół, który w tym roku obchodzi 20-lecie swojego istnienia, to król występów na żywo. Koncerty Dikandy to żywiołowe spotkanie z wieloma kulturami, szczególnie tymi z szeroko rozumianego orientu – od Bałkanów, przez Izrael, Kurdystan, Białoruś aż po Indie. Tej muzycznej podróży po dźwiękach i tradycjach świata, towarzyszy eksplozja energii.

    Dikanda stale poszukuje nowych nurtów i wykonuje głównie własne kompozycje. Co ciekawe w swoich tekstach nieraz tworzy nowe słowa. W ten sposób powstał nawet oryginalny język grupy, który ona sama nazwała „dikandysz”. Zespół tworzą: charyzmatyczna wokalistka i akordeonistka Anna Witczak-Czerniawska, Katarzyna Bogusz (śpiew), Daniel Kaczmarczyk (bębny), Piotr Rejdak (gitara), Grzegorz Kolbrecki (kontrabas), Szymon Bobrowski (trąbka), Andrzej Jarząbek Fiś (skrzypce, śpiew), Dominik Bieńczycki (skrzypce). Dikanda nagrała siedem płyt i kończy prace nad ósmą. Na swoim koncie ma wiele nagród polskich i zagranicznych.

    W tym roku Festiwal Balkanik! odbędzie się w nowym miejscu – na ternie dworca królewskiego Băneasa (Gara Regală Băneasa). Po raz pierwszy - dzięki sponsorom, szczególne władzom Sektora 1 i partnerom, w tym Instytutowi Polskiemu z Bukaresztu - wstęp na trzydniowe wydarzenie, odbywające się od 8 do 10 września, jest wolny!

    Początek koncertu Dikandy w Bukareszcie 8 września o godz. 19.30 na Gara Regală Băneasa (Piaţa Gara Băneasa 1).

    Więcej na temat Balkan Festival

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Antyrządowe protesty w największych miastach Rumunii

    Według różnych źródeł na bukaresztańskim placu Victoriei zgromadziło się od 12 do nawet 20 tysięcy demonstrantów. Chodziło o sprzeciw wobec zmian w prawie, które mają wpłynąć na działalność sądów

    "Nie chcemy być narodem złodziei" czy "Rewolucja trwa". Pod takimi hasłami tysiące ludzi wyszło w niedzielny wieczór na ulice największych rumuńskich miast. Największe zgromadzenie odnotowano w Bukareszcie, gdzie mogło zebrać się nawet 20 tysięcy demonstrantów. Marsz przeszedł z placu Victoriei w stronę budynków rządowych, a następnie skierował się na plac Constituției. Demonstracje były skierowane przeciwko reformom proponowanym przez rząd koalicji PSD-ALDE, oraz szerzej - przeciwko klasie politycznej, której zarzuca się korupcję. Szczególnie chodziło zaś o reformy autorstwa ministra sprawiedliwości Tudorela Toadera.

    Projekty ustaw zmieniają między innymi sposób wyboru prokuratorów. Obecnie nominuje ich prezydent, teraz miałby zajmować się tym szef resortu sprawiedliwości. Pod zwierzchnictwem ministra sprawiedliwości ma także działać organ kontrolujący sędziów, którego powołanie zapowiedziano. Projekty Tudorela Toadera są krytykowane przez liderów opozycji, na których czele stoi prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z Partii Narodowo Liberalnej. Zastrzeżenia do treści ustaw wystosowała także Komisja Europejska.

    Czytaj podsumowanie protestów z lutego bieżącego roku:

    Protesty, prezydenckie referendum i co dalej?

    Fot. Joanna Grams

  • Antyrządowe protesty w Rumunii. Nawet 40 tysięcy osób na ulicach Bukaresztu

    Pierwsze protesty odbyły się w największych miastach Rumunii w środę. Wtedy w skali kraju na ulice wyszło jednak zaledwie kilka tysięcy osób. Zgodnie z zapowiedziami, w niedzielę wieczorem odbyły się zaś marsze, które pod względem liczebności były jednymi z największych manifestacji po upadku komunizmu. Powodem niepokojów były wątpliwości związane z amnestią, którą rząd zapowiedział dla więźniów odbywających wyroki za drobne przestępstwa. Oficjalnie chodzi o zwolnienie miejsca w mocno przepełnionych zakładach karnych, jednak wiele osób obawia się że na wolność wyjdą też politycy skazani za korupcję.

    Marsz rozpoczął się na placu Universității, gdzie w zgromadzeniu wziął udział prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z narodowo-liberalnej partii PNL. Następnie uczestnicy skierowali się kolejno do siedzib obu partii koalicyjnych - PSD i ALDE. "PSD [Partia Socialdemokratyczna] - czerwona plaga", "Chcemy sprawiedliwości, nie korupcji" czy "W demokracji złodzieje siedzą w więzieniach" - to tylko niektóre z haseł, które pojawiały się w trakcie demonstracji.

    Mało kto spodziewał się aż takich tłumów. W samym Bukareszcie na ulicach protestowało bowiem wedle różnych szacunków od piętnastu do prawie czterdziestu tysięcy osób, zaś w dwa razy mniejszym Klużu od pięciu do dziesięciu tysięcy. Mniejsze manifestacje miały też miejsce w wielu innych miastach, jednak nie miały one aż tak masowego charakteru. Ostatnie tego typu protesty miały miejsce w 2013 roku, kiedy to ludzie wyrażali sprzeciw wobec planów budowy ogromnej kopalni w miejscowości Roșia Montană. Wtedy to w przeciągu kilku tygodni w protestach wzięło udział około dwustu tysięcy osób.

    Fot. Irina Barla

  • Biegiem po Bukareszcie

    Już 28 stycznia w Bukareszcie odbędzie się siódma edycja półmaratonu Gerar. Oprócz niskich temperatur dodatkowym utrudnieniem (ale też atrakcją) będzie fakt, że impreza odbywa się w późnych godzinach popołudniowych.

    Najwcześniej, bo o godzinie 16:00, wystartuje drużynowy półmaraton mężczyzn. O 17:45 na starcie pojawią się z kolei panie oraz drużyny mieszane. O 19:45 wystartuje natomiast bieg na dystansie 10 kilometrów, w którym wszyscy zawodnicy wezmą udział wspólnie. Trasa wiedzie przez kampus Politechniki (

  • Bukareszt coraz popularniejszy wśród turystów

    Stolica Rumunii przeżywa właśnie swój turystyczny renesans. Potwierdzają to dane zaprezentowane przez Mastercard, które uwzględniają wykupione przez przyjezdnych miejsca noclegowe.

    Mastercard Global Destination Cities Index to publikowane co rok dane dotyczące pieniędzy wydawanych na noclegi w 132 miastach z całego świata. Kilka pierwszych miejsc nie zaskakuje. W Europie największą popularnością cieszą się bowiem takie miasta jak Londyn (16,09 mln dolarów), Paryż (12,03 mln dol.) i Barcelona (8,9 mln dol.). Warto zwrócić przy tym uwagę na fakt, że w porównaniu do ubiegłego roku Londyn stracił nieco na popularności (-4,6%), a Paryż i Barcelona nie przeżywają zmasowanego szturmu nowych turystów (wzrost odpowiednio o 4,9 i 6,9%).

    Okazuje się, że liderami pod względem dynamiki wzrostu wpływów z turystyki są zupełnie inne miasta. To właśnie w tej kategorii Bukareszt zajął pierwsze miejsce w Europie, uzyskując wynik o 10,4% lepszy niż przed rokiem. Na drugim miejscu znalazła się Lizbona (10,2%), zaś podium zamyka Warszawa z wynikiem 9,4%. Omawianych miast póki co próżno jednak szukać w zestawieniu, które uwzględnia jedynie 10 lokalizacji, w których turyści płacą za noclegi najwięcej. Spośród krajów Europy środkowo-wschodniej pojawiła się w nim jedynie Praga, która znalazła się na 9 miejscu rankingu.

  • Bukareszt w TOP10 najtańszych miast świata

    Porównywanie standardu życia w metropoliach rozsianych po całym świecie może sprawiać niemałe trudności. Specjaliści z Economist Intelligence Unit (EIU) mają jednak za sobą lata doświadczeń w analizowaniu kosztów wydatków w porównaniu do zarobków oferowanych w danym regionie. Z ich najnowszego raportu wynika zaś, że stolica Rumunii jest jednym z najtańszych miejsc do życia na ziemi.

    Niedawno pisaliśmy o raporcie firmy konsultingowej Mercer, w którym Bukareszt znalazł się na odległym sto siódmym miejscu w zestawieniu najlepszych do życia miast. Eksperci z EIU tworzą natomiast swój ranking porównując na przykład koszty wynajmu mieszkania, ceny paliw, artykułów spożywczych czy używek. Z drugiej strony pod uwagę brane są także zarobki co sprawia, że raport staje się wiarygodnym źródłem informacji dotyczącym kosztów życia w różnych miastach - zwłaszcza z perspektywy tamtejszych mieszkańców. Tutaj stolica Rumunii wypadła już o niebo lepiej.

    Nie dziwi zbytnio zestawienie najdroższych miast świata. W pierwszej dziesiątce znaleźć można bowiem po pięć miejsc znajdujących się w Azji i w najbogatszych krajach Zachodu. Na podium znalazły się bowiem takie miasta jak Singapur, Hong Kong i Zurych. Dalej znaleźć zaś można Tokio, Osakę, Seul, Genewę, Paryż, Nowy Jork i Kopenhagę. Z drugiej strony warto przyjrzeć się miastom, w których koszty życia są najniższe. Pierwszą dziesiątkę zestawienia otwiera tu Ałma-Ata, Lagos i Bangalore. Dalej znaleźć zaś można takie miasta jak Karaczi, Algier, Ćennaj i Mumbaj.

    Jakkolwiek miasta znajdujące się w Kazachstanie, Nigerii, Algierii, Indiach czy Pakistanie wydawać się mogą miejscami dość egzotycznymi, to nie można tego powiedzieć o zajmującym siódme miejsce zestawienia Bukareszcie. Według raportu drożej żyje się natomiast mieszkańcom Kijowa i New Delhi. Wprawdzie tańsze jest tam m. in. paliwo i papierosy, to jednak w Bukareszcie mniejszą część pensji trzeba wydać na wynajem mieszkania czy zakupy spożywcze.

  • Bukareszt w TOP5 najbardziej zakorkowanych miast świata

    Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez firmę TomTom specjalizującą się w produkcji nawigacji samochodowych. Wynika z nich, że stolica Rumunii jest najbardziej zakorkowanym miastem w Europie, a na świecie wyprzedza ją jedynie Mexico City i trzy azjatyckie metropolie.

    Pomiary przeprowadzono w 390 miastach znajdujących się na terenie 48 państw. Były one możliwe dzięki ogromnym ilościom danych zbieranych przez firmę, które były następnie porównywane z czasem jaki jest potrzebny do przebycia danej trasy w normalnych warunkach. W ten sposób dla poszczególnych miejsc obliczony został wyrażony w procentach poziom przeciążenia (congestion level). Pokazuje on, ile dodatkowego czasu kierowcy muszą spędzić w samochodach, zanim dotrą do celu. Wzięto przy tym pod uwagę zarówno poranny i popołudniowy szczyt, jak również ruch na drogach szybkiego ruchu i innych trasach.

    Na pierwszym miejscu pod względem natężenia korków znalazła się stolica Meksyku (66%), której kierowcy spędzają w korkach niecałą godzinę dziennie. Znajdujący się na drugim miejscu Bangkok (Tajlandia) ma wprawdzie mniejszy współczynnik przeciążenia (61%; 64 minuty dziennie), ale w mieście tym lepiej wygląda sytuacja podczas największego natężenia ruchu. W znajdującej się na trzecim miejscu Dżakarcie (Indonezja) kierowcy spędzają w korkach średnio 48 minut dziennie (współczynnik przeciążenia 58%), a w Chongqing (Chiny) 57 minut (ale za to przy współczynniku 52%, dzięki uwzględnieniu autostrad o lepszej przepustowości).

    Jak zatem na tym tle wypadł Bukareszt? Kierowcy jeżdżący po stolicy Rumunii spędzają dziennie średnio 57 minut dodatkowego czasu w korkach. Zwłaszcza w godzinach szczytu, kiedy to stopień przeciążenia obliczony został na 90 (poranek) i 98% (popołudnie). O wiele lepiej jest natomiast na autostradach (39%) i pozostałych drogach (53%), co sprawiło że współczynnik przeciążenia ustalono na "zaledwie" 50 procent. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że korki w Bukareszcie są z roku na rok coraz większe. Jeszcze w 2011 roku eksperci z firmy TomTom oceniali skalę korków w tym mieście na 39%. Przez kolejne dwa lata współczynnik przeciążenia spadł wprawdzie do 38%, lecz już w 2015 roku wyniósł on 43%.

    Źródło danych, a także więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej firmy TomTom.

  • Caravana Go Romania jedzie dalej!

    Caravana Go Romania wyruszyła w zeszły wtorek z Krakowa. Po niemal tygodniu starym Daciom i Fiatom udało się dotrzeć do Bukaresztu. Nie obyło się jednak bez przygód.

    Przez pierwsze kilka dni karawana odwiedziła takie miasta jak Satu Mare, Kluż i Hunedoara. Potem wyruszyliśmy na południe i pokonaliśmy Transalpinę - malowniczą trasę przecinającą Karpaty. Tam zostaliśmy ugoszczeni przez miejscowe władze samorządowe, których przedstawiciele zaprosili nas na poczęstunek do lokalnych pasterzy. Oltcit biorący udział w wyprawie miał drobne problemy techniczne, ale na szczęście wzięli go na hol ratownicy z Salvamontu. Dzięki nim udało się nam osiągnąć cel, jakim była miejscowość Rânca. Stamtąd z samego rana pojechaliśmy natomiast do Târgu Jiu, gdzie podziwialiśmy rzeźby plenerowe autorstwa Constantina Brâncușiego.

    Kolejnym etapem wyprawy była Krajowa (Craiova), gdzie auta uczęstniczące w karawanie robiły prawdziwą furorę. Spotkaliśmy wielu rodaków, gdyż odwiedzili nas między innymi żołnierze z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, którzy stacjonują w tym mieście w ramach misji NATO. Tam też poznaliśmy Marinela - przesympatycznego miłośnika marki Oltcit, który pomógł nam w dokonaniu niezbędnych napraw i sprezentował kierowcy całą masę części.

    Następnego dnia udaliśmy się do Pitești, gdzie zostaliśmy jak zwykle ciepło przywitani przez przedstawicieli miejscowych władz. Dla miłośników Dacii najbardziej fascynująca była jednak krótka wycieczka do Mioveni, gdzie znajduje się największa fabryka tej marki. Tym samym po kilkunastu latach (a w przypadku niektórych modeli nawet kilkudziesięciu) samochody biorące udział w karawanie dotarły z powrotem do miejsca, w którym zostały wyprodukowane.

    W poniedziałek rano karawana wyruszyła w kierunku Bukaresztu. Niestety, nie obyło się bez problemów. W Oltcicie uszkodzeniu uległ alternator, posłuszeństwa odmówił też jeden z Fiatów. Na domiar złego, kolejny Fiat został unieruchomiony przez kamień, który wystrzelił spod tira i uszkodził całą przednią szybę. Trzymamy kciuki, żeby firma Q-service zapewniająca nam pomoc techniczną szybko uporała się z problemem.

    W stolicy Rumunii uczestnicy wyprawy zwiedzili Pałąc Elżbiety, będący siedzibą pary książęcej. Później udaliśmy się na zwiedzanie Pałacu Parlamentu - monstrualnej wielkości budynku, którego budowę zapoczątkował Nicolae Ceaușescu. Udało nam się zwiedzić miejsca, które nie są dostępne dla turystów, takie jak obie izby parlamentu czy taras z którego rozpościera się wspaniały widok na buwar Unirii. Dalsze zwiedzanie utrudnia lejący od wczoraj deszcz, ale miejmy nadzieję że nie utrudni to dalszego zwiedzania Bukaresztu. Zwłaszcza, że czasu nie ma zbyt wiele. Już jutro rano widzimy się bowiem z ambasadorem Marcinem Wilczkiem, a potem kierujemy się w stronę Konstancy.

    Więcej zdjęć znajdziecie na naszym fejsbukowym fanpejdżu!

    Fot. Dacie, Fiaty i Oltcit przed ratuszem w Krajowej

  • CinePOLSKA – jesień z polskim filmem w Bukareszcie

    Bohaterów, którzy zmieniali swoje epoki, ludzi wielkiej pasji i tych, którzy potrafią rozweselić nas w jesienny dzień, będzie można zobaczyć na ekranie kina Elvire Popesco w Bukareszcie w dniach 17-26 listopada w czasie festiwalu filmu polskiego CinePOLSKA

    Festiwal CinePOLSKA jest jedyną w roku okazją by zobaczyć w Bukareszcie najnowsze polskie filmy, nagradzane w ostatnim czasie w kraju i na świecie.

    - Tegoroczna edycja należy do bohaterów, którzy często wyprzedzali swoje czasy, żyli wielkimi marzeniami i pasjami. Ludzi, dzięki którym możliwy jest postęp w otaczającym nas świecie - zachęca Agnieszka Skieterska, dyrektor Instytutu Polskiego w Bukareszcie, który organizuje festiwal.

    Taką postacią z pewnością była dwukrotna noblistka Maria Skłodowska-Curie, czy wybitny malarz awangardowy Władysław Strzemiński, twórca drugiego na świecie i pierwszego w Europie Muzeum Sztuki Współczesnej w Łodzi, który został bohaterem ostatniego filmu wybitnego polskiego reżysera, Andrzeja Wajdy „Powidoki”.

    Festiwal w piątek 17 listopada otworzy projekcja filmu „Sztuka kochania” o polskiej lekarce Michalinie Wisłockiej, która swoją bestsellerową książką o tym tytule, opublikowaną w 1978 roku i sprzedaną w około 7 mln egzemplarzy, odmieniła życie intymne Polaków. Jej własne losy były jednak niezwykle skomplikowane. Historię doktor Wisłockiej, rozgrywająca się w Polsce po II wojnie światowej, opowiada reżyserka młodego pokolenia Maria Sadowska. Świetna gra aktorska Magdaleny Boczarskiej w roli Wisłockiej oraz bardzo dobrze napisane dialogi, gwarantują, że wieczór widzowie spędzą w przyjemnej atmosferze, ale wychodząc z kina zastanowią się także i nad swoim życiem.

    Oficjalne otwarcie festiwalu odbędzie się w sobotę 18 listopada. Wieczór widzowie będą mogli spędzić ze znaną polską reżyserką Agnieszką Holland i filmem „Pokot” wyreżyserowanym przez nią wspólnie z córką Kasią Adamik. Polki na Berlinale 2017 otrzymały za niego Srebrnego Niedźwiedzia, a jury doceniło je za „otwieranie nowych perspektyw”. Scenariusz filmu, którego akcja rozgrywa się w malowniczych polskich górach Bieszczadach, powstał na podstawie książki znanej pisarki Olgi Tokarczuk. „Pokot” jest także polskim kandydatem do tegorocznego Oscara.

    Pierwszy weekend CinePOLSKA skończy pełna emocji historia rodziny Beksińskich, która opowiada o losach znanego polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego i jego syna Tomasza, popularnego dziennikarza radiowego. Autorem „Ostatniej rodziny” jest młody reżyser Jan P. Matuszyński. Jego debiutancki obraz w 2016 roku został uznany na najlepszy polski film na najważniejszym w kraju Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, na którym zdobył główną nagrodę - Złote Lwy.

    W kolejnym tygodniu, w piątek 24 listopada, na ekranie kina Elvire Popesco pojawi się jedna z najpopularniejszych polskich komedii ostatnich lat „Planeta singli”, opowiadająca o życiu współczesnych trzydziestolatków, w którym nie brakuje Internetu, ale często brakuje nieco miłości. Na planie tego filmu pojawiają się bardzo znani polscy aktorzy jak Danuta Stenka i Maciej Stuhr, a całość jest dobrze zagrana, zabawna i pełna wdzięku. Idealna na początek weekendu.

    Z okazji przypadającej tej jesieni 150 rocznicy urodzin Marii Skłodowskiej-Curie w sobotę 25 listopada, zapraszamy na międzynarodową koprodukcję pod tym samym tytułem w reżyserii Marie Noëlle. W rolę genialnej i niepokornej polskiej noblistki wciela się w niej bardzo utalentowana, znana aktorka Karolina Gruszka, a na ekranie pojawia się także m.in. słynny polski aktor Daniel Olbrychski. Film pokazuje Marię nie tylko jako wielkiego naukowca, ale też matkę, a przede wszystkim kobietę stanowczą i niezależną. Te dwie ostatnie cechy nie raz bywały przyczyną jej problemów, ale dzięki nim mogła także odnosić gigantyczne sukcesy naukowe podziwiane m.in. przez samego Alberta Einsteina, z którym się przyjaźniła.

    Na zakończenie CinePOLSKA w niedzielę 26 listopada zapraszamy na film „Powidoki”. Reżyser filmu Andrzej Wajda to legenda polskiego kina, laureat Oscara, Złotej Palmy i innych najważniejszych światowych nagród filmowych. Człowiek, który w całej swojej twórczości pokazywał, jak ważna jest w naszym życiu wolność. Na przykładzie niezwykle tragicznych losów malarza Władysława Strzemińskiego, którego życie zniszczył system komunistyczny, raz jeszcze wybitny twórca przypomina nam o sile człowieka i okrucieństwie, z jakim wiązał się ten system.

    Organizatorami festiwalu są Instytut Polski z Bukaresztu i Stowarzyszenie Filmowców Polskich, we współpracy z Ambasadą Francji w Rumunii i Instytutem Francuskim w Bukareszcie. Wydarzenie wspiera finansowo Polski Instytut Sztuki Filmowej.

    Autorką tegorocznego plakatu CinePOLSKA jest Sorina Vazelina, młoda rumuńska graficzka i autorka komiksów z Timiszoary.

    Wiosną 2018 roku CinePOLSKA odwiedzi również inne rumuńskie miasta, gdzie widzowie będą mogli zobaczyć wybrane filmy zaprezentowane w tym roku w Bukareszcie.

    PRZYDATNE INFORMACJE:

    • Pokazy filmów w ramach CinePOLSKA odbywają się w dniach  17-19 listopada i 24-26 listopada 2017 w kinie Elvire Popesco (bd. Dacia nr. 77).

    • Wszystkie filmy opatrzone są napisami w języku rumuńskim i zaczynają się o godzinie 20.00.

    • Bilety można kupić w kasie biletowej kina Elvire Popesco, w nowej siedzibie Eventbook, w księgarniach Kyralina i Humanitas oraz online na elvirepopesco.ro.  

    • Cena biletów: normalny - 15 lei, ze zniżką - 10 lei, karnet 3 biletów - 30 lei.

    PROGRAM:

    17.11.2017, godz. 20.00 - SZTUKA KOCHANIA (reż. Maria Sadowska, 117 min.), film dla widzów od lat 15

    18.11.2017, godz. 20.00 - Oficjalne otwarcie: POKOT (reż. Agnieszka Holland, Kasia Adamik, 128 min.), film dla widzów od lat 15

    19.11.2017, godz. 20.00 - OSTATNIA RODZINA (reż. Jan P. Matuszyński, 124 min.), film dla widzów od lat 15

    24.11.2017, godz. 20.00 - PLANETA SINGLI (reż. Mitja Okorn, 135 min.), film dla widzów od lat 12

    25.11.2017, godz. 20.00 - MARIA SKŁODOWSKA-CURIE (reż. Marie Nöelle, 95 min.), film dla widzów od lat 13

    26.11.2017, godz. 20.00 - POWIDOKI (reż. Andrzej Wajda, 99 min.), film dla widzów od lat 15

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Dwa lata od tragicznego pożaru klubu Colectiv, winnych wciąż brak

    64 ofiar śmiertelnych i 147 rannych. Taki był bilans tragicznego pożaru, który wybuchł 30 października 2015 roku w bukaresztańskim klubie Colectiv. Mimo, że minęły już dwa lata, to wciąż jeszcze nikt nie usłyszał wyroku w tej sprawie.

    Do tragedii doszło w trakcie koncertu rockowego, który odbywał się z okazji zabawy haloweenowej. W zatłoczonym klubie wybuchł pożar, który szybko zaczął trawić łatwopalne dekoracje. Po pożarze wychodziły na jaw fakty, które stawiały w złym świetle zarówno właścicieli klubu, jak i urzędników. Wewnątrz nie stosowano bowiem odpowiednich zabezpieczeń, a także wykonywano pokaz pirotechniczny bez odpowiedniego zezwolenia. Mimo tych niedociągnięć klub działał nie nękany przez lokalne władze.

    Na ławie oskarżonych znaleźli się właściciele lokalu, specjaliści od pirotechniki oraz Cristian Popescu Piedone - ówczesny burmistrz czwartej dzielnicy Bukaresztu. Rodziny ofiar domagają się odszkodowań na kwotę przewyższającą 50 milionów euro. Proces wciąż trwa, na 20 listopada zaplanowano kolejne z serii przesłuchań, które mają wskazać winnych tragedii. W innej sprawie sądzeni są urzędnicy oskarżeni o niedopełnienie swoich obowiązków.

    Rodziny ofiar tragedii chcą, aby winni śmierci ich bliskich zostali osądzeni. Liczą też na to, że sprawa klubu Colectiv wpłynie na zmiany w służbie zdrowia, która ich zdaniem nie zapewnia należytej opieki ofiarom pożarów. Dwa lata temu pożar w Colectivie stał się przyczyną wielotysięcznych protestów antyrządowych. Młodzi ludzie byli wściekli na urzędników, którzy dopuścili do użytkowania klub nie posiadający wymaganych zezwoleń. Uważali, że przyczyną były łapówki.

    Pod koniec stycznia 2017 roku spłonął kolejny klub w Bukareszcie. W pożarze Bamboo Club nikt jednak nie ucierpiał.

    Fot. Plakaty stworzone podczas demonstracji w Klużu w 2015 roku.

  • Folk & Metal Fest w Bukareszcie

    Po folkowym szaleństwie festiwalu Balkanik w Bukareszcie, podczas którego Polskę reprezentowała znana i uznana formacja Dikanda, nadchodzi tamże czas na kolejną muzyczną ucztę. Tym razem w stolicy Rumunii, w dniach 28-29 września odbędzie się czwarta edycja Folk & Metal Fest!

    Polskę reprezentować będzie, pierwszego dnia, grupa Open Acces:


    Na festiwalu zagrają legendy gatunku, m.in. rosyjska Arkona i Grai, irlandzki Cruachan, włoska formacja Blodiga Skald, a także przedstawiciele sceny rumuńskiej, m.in. Adastia, Ka Gaia An i Eternal Fire.


    Festiwal odbędzie się w klubie Quantic (Intrarea Grozavesti, 061344 Bukareszt)

    Wydarzenie oraz pełna rozpiska godzinowa festiwalu na facebooku.

    Informacje o biletach - tutaj.

    Autor: Witt Wilczyński

  • Jazz, blues i wino w Rumunii

    Brak planów na końcówkę marca? Wraz z nadejściem wiosny w Rumunii ma miejsce coraz więcej festiwali. Sprawdziliśmy, gdzie warto wybrać się w najbliższym czasie.

    Dwie ciekawe propozycje skierowane są do fanów bluesa i jazzu. Niestety, czeka ich naprawdę trudna decyzja, gdyż niemal w tym samym czasie odbywają się dwa ciekawe festiwale. Już 29 marca rozpoczyna się na przykład Jazz in church festival w Bukareszcie. W ciągu pięciu dni wystąpi na nim łącznie kilkudziesięciu artystów. Co ciekawe, wszystkie koncerty odbywać się będą w kościele ewangelickim. Wstęp na koncert inauguracyjny, który będzie równocześnie okazją do świętowania pięćsetlecia reformacji, będzie darmowy. Sobotni koncert dla dzieci pt. "Jazz for kids" to koszt zaledwie 15 RON. Bilety na kolejne koncerty kosztują zaś 150 RON za wieczór.

    Niemal jednocześnie, w dniach od 31 marca do 1 kwietnia, w Sighișoarze odbędzie się mający już dwunastoletnią tradycję Festivalul de Blues. Każdego dnia będzie tam okazja wysłuchania dwóch koncertów, z czego każdy będzie trwał minimum 80 minut (wstęp kosztuje odpowiednio 100 i 120 RON). Wszystkie wydarzenia będą miały miejsce w Domu Kultury "Mihai Eminescu".

    Nie tylko miłośnicy muzyki znajdą w tym czasie coś dla siebie. Salonul Internațional de Vinuri VINVEST odbywający się od 31 marca do 2 kwietnia w Timiszoarze będzie na przykład dobrą okazją do spróbowania najlepszych rumuńskich i mołdawskich win. Wśród zapowiadanych wystawców znaleźć można takie znane winiarnie jak Cotnari czy Cricova. Łącznie w festiwalu weźmie jednak udział ponad dwudziestu wystawców, więc nawet najbardziej wybredni smakosze z pewnością znajdą tam coś dla siebie. Bilet wstępu kosztuje zaledwie 20 RON. W tej cenie każdy odwiedzający otrzyma okazjonalny kieliszek, który będzie mu służył do degustacji.

    Fot. www.timisplus.ro

  • Katedra Zbawienia Narodu ma być gotowa do 30 listopada

    Tak zapowiedział patriarcha Rumunii Daniel. Chce on, aby wznoszona w Bukareszcie monumentalna świątynia została ukończona do tego dnia, gdyż jest to święto św. Andrzeja - patrona Rumunii. Dzień później nastąpić ma natomiast kulminacja obchodów stulecia zjednoczenia Rumunii, które nastąpiło 1 grudnia 1918 roku

    Budowę katedry zapoczątkował jeszcze patriarcha Teoktyst, który zmarł w 2007 roku. Przez ponad dekadę ukończono około 85 procent budynku, co według oficjalnych źródeł kosztowało 80 milionów euro. Docelowo całość ma kosztować ponad 100 milionów euro, aczkolwiek przeciwne inwestycji finansowanej także ze środków publicznych organizacje pozarządowe szacują, że ostateczna kwota może być dwukrotnie wyższa.

    Poświęcenie katedry ma mieć podniosły charakter. Zaproszony został już patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I, będący honorowym zwierzchnikiem kościoła prawosławnego. Obecni będą też najwyżsi przedstawiciele władz państwowych. Uroczystości będą wiązały się z obchodami stulecia zjednoczenia Rumunii.

    Po ukończeniu Katedra Zbawienia Narodu będzie trzecią co do wielkości świątynią w Europie po katedrze Sagrada Familia w Barcelonie bazylice św. Piotra w Watykanie. Będzie miała wymiary 126 na 68 metrów i wysokość 120 metrów. Sam ikonostas ma mieć powierzchnię około 400 metrów kwadratowych. Aby zdążyć na czas, na budowie uwija się 600 robotników pracujących na trzy zmiany.

    CZYTAJ TEŻ:

    Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego największym kiczem Rumunii 

  • Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego największym kiczem Rumunii

    Monumentalna świątynia, która jest wznoszona w Bukareszcie, zwyciężyła w konkursie zorganizowanym przez Muzeum Kiczu. Świątynia, której budowa ma pochłonąć ponad 100 milionów euro, zostawiła konkurencję daleko w tyle, zdobywając ponad 50% głosów w kategorii "Architektura i pomniki".

    W zabawie zorganizowanej przez Muzeum Kiczu w Bukareszcie wzięło udział około 10 tysięcy internautów. Konkurs miał żartobliwy charakter, o czym świadczą wytypowani "uczestnicy". W kategorii "Kicz historyczny i legendarny" internauci wybierali między innymi pomiędzy Eleną Ceaușescu a Drakulą. Najbardziej zażarty pojedynek odbył się z kolei w kategorii "Sztuka dekoracyjna i design wewnętrzny, gdzie bardzo zbliżone wyniki osiągnęły wypchane zwierzęta, szklane ryby stawiane na telewizorach, ręczniki z nagimi kobietami używane przez tirowców. Ostatecznie zwycięzcą okazał się jednak ścienny dywan z popularnym motywem "Uprowadzenia z Seraju". Łącznie konkurs składał się z pięciu kategorii, a wyniki poszczególnych głosowań można obejrzeć na stronie organizatora.

    W kategorii "Architektura i pomniki" bezkonkurencyjnym liderem okazała się Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego (Catedrala Mântuirii Neamului Românesc), która od siedmiu lat wznoszona jest w Bukareszcie. Obiekt ma mieć wysokość dochodzącą do 130 metrów, zaś jej wewnętrzna powierzchnia wynosi niemal 6000 metrów kwadratowych. Budowla wznoszona w stylu neobizantyjskim od początku była krytykowana. Zwracano uwagę na fakt, że projekt jest przeskalowany i porównywano go do megalomańskich obiektów budowanych za czasów dyktatury Nicolae Ceaușescu. Przedstawiciele Kościoła Prawosławnego wskazują z kolei, że nowa katedra będzie miała idealną wielkość. Prawdopodobnie chcą oni, aby świątynia górowała nad znajdującym się w sąsiedztwie Pałacem Parlamentu. Zakończenie prac budowlanych zaplanowano na 1 grudnia 2018 roku, w najważniejsze święto narodowe Rumunii.

    Czytaj też:

    Turcy chcą zbudować wielki meczet w Bukareszcie

    Fot. catedralaneamului.ro

  • Kwiecień 2017 w Domu Polskim w Bukareszcie

    Wielkimi krokami zbliżają się Święta Wielkanocne, które wielu Polaków pracujących za granicą spędzi z dala od swoich rodzin. Nie oznacza to jednak, że będą w tym czasie zdani tylko na siebie. Dom Polski w Bukareszcie przez cały kwiecień organizuje na przykład wiele ciekawych spotkań, a jego pracownicy zapraszają też w każdy weekend na kawę lub herbatę.

    Dom Polski w Bukareszcie mieści się przy str. Mogoş Vornicul 3 (tel. 21/252-03-35). Poniżej szczegółowa lista kwietniowych spotkań:

    5 kwietnia (środa):
    - godz. 18:00 - spotkanie z panią Victorią Longher, posłanką mniejszości polskiej w rumuńskim parlamencie oraz panem Gerwazym Longherem, prezesem Związku Polaków w Rumunii;

    8 kwietnia (sobota):
    - godz. 11:00 - spotkanie z panem Gabrielem Klimowiczem i dwoma książkami jego autorstwa;

    15 kwietnia (sobota):
    - godz. 12:00 - poświęcenie pokarmów przez ks. Macieja Catargiu;

    17 kwietnia (poniedziałek):
    - godz. 12:30 - msza św. w kościele Bărăția (blvd Ion C. Brătianu 27, tel. 21/311-08-09)
    - godz. 14:00 - dzielenie się święconym jajkiem

    29 kwietnia (sobota):
    - godz. 11:00 - debata pt. "Rumunia - Polska - UE - dokąd?"

    Fot. Facebook Domu Polskiego w Bukareszcie

  • Niedzielscy i dom rodzinny

    Kiedy wyrosną skrzydła  i wołanie świata  staje się coraz silniejsze,  ptaki  opuszczają gniazdo  .Tak  samo dzieci opuszczają dom rodzinny . Miejsce  dzieciństwa  maleje aż  wydaje  się, ze  znika w oddali.Ale to  nie prawda.  Dom rodzinny  pozostaje na zawsze w  czlowieku   i towarzeszy mu ciągle, chociaż czasem  podświadomie, na drodze  życia

    Dom rodzinny   jest symbolem wszechświata wartośći  człowieka  . W nim  kształtuje się jego osobowośc,  stosunek do ludzi oraz światopogląd . W domu rodzinnym  dziecko stawia pierwsze kroki, uczy się  miłości i  poczucia  bezpieczeństwa. Jest to miejsce, w którym człowiek  uczy się   szacuneku  dla bliżniego, dla rodziny i  dla  pamięci  o tych, który odeszli,  ale pozostali na zawsze   w  myślach  i wspomnieniach  swoich  najbliszych.  Dlatego tak istotna jest rola domu rodzinnego, postrzeganego  jako środowisko  bezpieczeństwa, pewności  i schronienia przez całym złem tego świata. .         

    Dom rodzinny  jest  jednym z takich miejsc,  które  francuski myśliciel  Michel Foucault  nazwał ”miejscem miejsc „,   bo to jest nie tylko materialnym  miejscym .  Jest on  także przestrzeń wychowawcza, kulturowa i spoleczna , przestrzeń  pamięci i straconej Arkadii dzieciństwa jako krajna beztroski i wiecznego szczescia. 

    Biorąc pod uwagę  burzliwej historii Polski  należy zauważyć  wyjątkową rolę jaką odgrywała polska rodzina, szczególnie w trudnej sytuacji  naródu polskiego w okresie zaborów .Priorytetym  srodowiska domowego  bylo wychowanie i kształcenie dziecka w duchu  zachowania    tożsamości narodowej , przekazywania młodszemu pokoleniu tradycji i wartości narodowych- patriotyzmu i religijności.

    Przekładem tego mogą być  Niedzielscy-  polska rodzina   inteligencka z Bukowiny, która znalazla schronienie w Rumunii w okresie uchodżstwa  z lat 1940-1944,  kiedy to wojska  sowieckie  najechało połnocną Bukowine,  znajdującą się  pod rumuńską administracją.   

    Członkowie rodziny spoczywają  obok innych Polaków i przedstawici rumuńskiej Polonii w „ogrodzie polskiej pamięci” – na cmentarzu katolickim Bellu w Bukareszcie. Groby rodziny znajdują się  po lewej stronie  alei, która prowadzi  od kosciola świętej Teresy od Dzieciątka   Jezus do Grobu Nieznanego Żolnieża.

    Michał Niedzielski urodził się na Bukowinie w  1879r. w  miejscowości Bahrynowce. Jego rodzice- Antoni i Juliana Niedzielscy (z domu Rześniowiecka)-  byli bardzo dumni z faktu że są Polakami   i wpajali dzieciom  miłość do ojczyzny swojch przodków.   Antoni   urodził się w Galicji i wywodził się ze  ziemiańskiej rodziny inteligenckiej,  która tak  jak i inne polskie rodziny,  inspirowane   ideałami wolnościowymi,  brała  aktywnie udział w powstaniach  albo    dostarczała  broń  oddziałom powstańczym .Z tego wyniku rodzina straciła znaczną  część majątku  i   zubożala.  Jednakże starała się zapewnić dzieciom codzienne życie , dobre wykształcenie i  zachowanie tożsamości narodowej .      Antoni Niedzielski tęsknił do swojej ojczyzny i był  bardzo dumny  z tego , że jego rodzina pochodzi z tej samej miejscowości co  ojciec  Jana Długosza,  najsłynniejszego kronikarza  dawnej Polski         

    Zona Michała Niedzielskiego,  Maria  (z domu Preisner )  urodziła się w 1886 r. na Bukowinie w w  miejscowości Opryszeny, gdzie jej ojciec, Józef Preisner , który pochodzący  z Galicji,osiedlil się razem z żoną Anną i  dziecmi ( Franciszkiem, Heleną i Apolonią ).   

    Józef Preisner był wielkim patriotą i działaczym   polonijnym i zapisał swoje dzieci do polskiej szkoły. Został wybrany w 1908 r.  do wydziału Czytelni Polskiej  w Glęboce   i współpracował  na rzecz spraw polonijnych  z dr. Aleksandrem Skibniewskim,    który  został pózniej wybrany na posła do Sejmu Krajowego Księstwa Bukowiny i  odznaczony Kryżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski  

    Maria Niedzielska , najmłodsza córka Józefa  i Anny Preisnerów    była wielką milosniczką nauki , kochała ksżiąki  i starała się aby jej dzieci  otrzymały pożądne  wychowanie .    W  tamtych  trudnych czasach  dla polskiego narodu istniało  niebezpieczeństwo  utraty  polskiej tożsamości narodowej , Maria Niedzielska stała się  prawdziwą matką-Polką.  Nauczyła swoje  dzieci polskiej mowy, abecadła, polskich wierszy , modlitw, historii Polski, pieśni patriotycznych  i religijnych aby uchronić je   przed  germanizacją i  wpływami szkoły zaborczej. Przykładem  ojca zapisała swoje dzieci do polskiej szkoły, chociaż  panowała   niemiecka  akcja  zniechęcania rodziców polskich  do posyłania dzieci do szkoły   z polskim językim wykładowcym.

    Michał i Maria Niedzielski mieli sześcioro  dzieci : Annę-Apolonię, Jósefa, Józefę, Zofię, Albinę i Zosię. Niestety najmłodzse dziewczynki (sześcioletnia  Zosia i zaledwie roczna Albinka zmarly  na grypę , pogrążywszy  rodziców.w wielkim smutku . Póżniej  nadszedł następny cios dla rodziny. Kiedy wybuchła  I wojna światowa , Michał Niedzielski,  tak jak wielu innych   Polaków, poddany został obowiązkowej  służbie  wojskowej  i mobilizacji. Zmuszony  został  przez władze austrackie do   pójscia na wojnę .  Musiał walczyć  w mundurze  obcej  armii , pod obcym sztandarem i za nieswoją sprawę.  Wrócił  do domu po wojnie ranny i bardzo chory. Miał płuca zniszczony gazem bojowym   i zmarł  przedwczesńie pozostawiąc   dzieci bez  ojcowskiej opieki.  

    Jego śmierć  była   ciężkim przyżyciem dla rodziny. Maria Niedzielska została sama   z czwórką malych dzieci  i musiała pokonać  wielkie trudności, aby je wychować. Swoje  zamiłowanie do nauki przekazała   dzieciom . Zawsze  powtarżała im  że  ”nauka nie poszła  w las”. To dawne  polskie przesłowie zapamiętali oni, kiedy w 1940 roku uciekali do Rumunii po rosyjskiej  inwazji,    pozostawiając  dom rodzinny , ziemię i wszystko z trudem trworzone przez  przodków.  Chociaż warunki  podczas  wojny były bardzo trudne,  ukonczyli studia rozpoczęte w  Czerniowcach,   stając się absolwentami Wydziału Filologii   i Filosofii na  Uniwesytecie w Bukareszcie.

    Najstarsza z sióstr - Anna-Apolonia urodziła się w  1907 r. i  była najpierw nauczycielką języka polskiego na Bukowinie.  Była  jak  jej siostry bardzo piękną kobietą  z  wielkimi niebieskimi oczami i dlugimi  złotymi  włosami . Uzdolniona muzycznie,   studiowała fortepian w Czerniowcach  i uczyła muzyki polskie dzieci na Bukowinie. Zorganizowała  wspaniały  chór z ponad sto uczniów. Miała wyjątkowe zdolności artystyczne, umiała także grać  na gitarze i  skrzypcach , pięknie malowała i haftowała. Była w pewnym sensie rodzinną artystką . 

    Jej brat - Józef Niedzielski -  urodził się w 1910 r. i był jedynym chłopcym w rodzinie Niedzielskich. Z racji powołania  studiował w Katolickim Instytucie Teologicznym  w Jassach . Niestety wojna nie pozwoliła mu  wypełnić  swojego powołania,  aby zostać księdzem  i ukończyl podobnie   jak rodzeństwo, studia w Uniwersytecie w Bukareszcie.  

    Zajmował się spolecznie biblioteką  Domu  Polskiego w  Bukareszcie i w 1953 r., kiedy Dom Polski został zamknięty przez władze komunistyczne,  uratował polskie ksziazki  przed zniszczeniem  . W tym celu zrobił ich spis  aby  przynieść je  i przechować    w bukareszteńskiej Bibliotece Uniwersyteckiej,   gdzie pracowal po ukończeniu studiów. Był  przystojny, miał szlachetny rysy twarży ,niebieskie oczy  i  pogodną naturę.   Nie miał wrogów , a jedynie  przyjaciół. Potrafil w środku nocy pójść do apteki, aby kupic lekarstwa dla rodziny albo dla kogos w potrzebie. Był jak ojciec dla młodszych sióstr  i pomagał im radą  i  materialnie.Zmarl przedwczesnie majac  51 lat ,  ku rozpaczy matki, bo nie ma  nic  boleśniejszego na tym świecie dla rodziców  niż  śmierć dziecka.          .

    Średnia siostra – Józefa -  przyszła na świat w 1912 r. Tak jaki jej siostry była nauczycielką języka polskiego na Bukowinie, a póżniej   uczyła języków obcych w Bukareszcie.Miała wyjątkowe zdolności pedagogiczne i lubiła uczyć dzieci.  Chociaż była surową nauczycielką umiała z nimi rozmawiać i dzieci ją . kochały        W rodzinie  cieszyła się  wielkim autorytetem,  bedąc człowiekiem  o wysokim poziomie  moralnym. Była bardzo pracowita , uporządkowana , sumienna i była   specjalistką  w  przygotowaniu tradycyjnych polskich ciast, ku uciesze siostrzeńców -  Wladzia i Danusi. Dla nich kupiła  fortepian, aby mogły uczyć  się  grać.  Dzieci nazywali ją w dzieciństwie ciocią Lalą  bo przynosziła im lalki i inne zabawki. Była wielkim pedagogiem   i dzieci   zawdzięczają  jej znajomość języka polskiego  i  polskiej. kultury.

    Najmłodsza  Zofia   urodziła się w 1919 r i  poszła w ślady swojch sióstr.  Pracowała najpierw jako  nauczycielka języka polskiego ,rozpoczęła studia w Czerniowcach  i ukończyła je na   Wydziałe  Filologii    i Filosofii  na  Uniwersytecie w Bukareszcie. Była piękną kobietą,  kochała piękno i była  wielką miłośniką sztuki. Posiadała wyjątkową kulturę osobistą,  znała dogłębnie wielkie dzieła światowej kultury. Kochała ojczyznę swoich przodków i razem z rodziną wychowała swoje dzieci w duchu poszanowania polskości (w domu Niedzielskich mówiło się tyłko po polsku).  Będąc wielbicielką  Sienkiewicza  ochrzciła  swoje   dzieci polskimi imionami z dziel  tego wielkiego  pisarza i nauczyła ich języka którego tak bardzo kochała - języka polskiego. 

    Wychowała dzieci w duchu religii katolickiej jako istotnego  elementu   polskiej  tożsamości.  Dzień  Pierwszej Komunii był  niezapomnianym dla   Danuty i jej brata Władysława-Bronisława. Dbała także o to , aby jej wnuki - Jan-Kazimierz i Anna-  nauczyłi się języka polskiego, kultywowali  tradycję, kulturę  i wiarę   rodziny Niedzielskich  i by nie zapomniali dawnego polskiego  przysłowia : „ Wszędzie dobrze , ale w domu najlepiej.”

    W dzisiejszych   zmieniających się szybko czasach pluralizmu i relatywizmu, o których myśliciel polskiego pochodzenia Zygmunt Bauman pisał że są to czasy „płynnej  nowoczesności „,  niejednokrotnie  spotkać się z opinia, że takie wartośći jak dom i rodzina tracą   swoją dotychczasową rolę.  Jest to jednak iluzią . Podświadomie człowiek wie,  że rodzina  to  dom , dzieciństwo, miłość, bezpieczeństwo. To część jego życia. Gdyby nagle straciło to swoją wartość, człowiek  utraciłby   czastkę siebie . Dlatego  ciągle pragnąć będzie  powracać do swojega miejsca na ziemi, do domu dzieciństwa , do najbliszych,  wiedząc że jak pisał  znany pisarz :”Zadna mądrość , której możemy nauczyć się na ziemi,  nie da nam tego , co słowo i spojrzenie matki.”

    Autorka: Drd. Danuta Roman (z domu Niedzielska) – Uniwersytet w Bukareszcie-Wydział Filosofii

    Pierwszy Wiceprezes Domu Polskiego w Bukareszcie

    Ku  pamięci mojej matki  Zofii Niedzielskiej,

    prawdziwej matki-Polki, która razym z rodziną 

    zadbała o to, aby jej dzieci i wnuki nauczyly się 

    języka polskiego, wiary i tradycji swoich przodków.

    Zdjęcia członków rodziny Niedzielskich. Od lewej: Józef, Józefa oraz Anna Apolonia

    Jeden z grobów rodziny Niedzielskich na Cmentarzu Bellu katolicki  w Bukareszcie (prawdziwy „ ogród polskiej pamięci”)

     Zofia Niedzielska  z dziećmi(Danutą i Władysławem –Bronisławem) i wnukami(Janem Kazimierzem i Anną) 

  • Polski wieczór skrzypcowy w Sali Radia

    Z jedynym koncertem w Bukareszcie 10 listopada w Sali Radia wystąpi laureatka międzynarodowych konkursów skrzypcowych Marta Kowalczyk. Polskiej artystce będzie towarzyszyła Narodowa Orkiestra Radiowa.

    W ramach obchodów  80. rocznicy utworzenia pierwszego Instytutu Kultury Polskiej w Bukareszcie oraz nawiązania polsko-rumuńskich relacji kulturalnych, Instytut Polski w Bukareszcie zaprasza na koncert, w którego programie znajdzie się 1 Koncert szkrzypcowy Karola Szymanowskiego w mistrzowskim wykonaniu Marty Kowalczyk. 

    Koncert w Sali Radia, pod batutą wybitnego dyrygenta Gerda Schallera, odbędzie się również w przededniu 99 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, co nastąpiło 11.11.1918 r.

    Polska skrzypaczka współpracowała ze światowej sławy artystami, takimi jak Salvatore Accardo, Barry Douglas, Arto Noras, Antoni Wit czy Bruno Giuranna. Jej niedawne wykonanie Sonaty nr 2 na skrzypce z fortepianem Krzysztofa Pendereckiego zostało opisane przez londyński  "The Times" jako „zapierające dech w piersiach, ze znakomitym wyczuciem stylu, zaangażowaniem, przepięknym prowadzeniem linii, wirtuozerią i partnerstwem“. 

    Artystka rozpoczęła naukę gry na skrzypcach w wieku siedmiu lat. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie otrzymała dyplom z wyróżnieniem w Royal Academy of Music w Londynie. W 2017 roku ukończyła także Akademię Stauffer w Cremonie.

    Do jej ostatnich osiągnięć należą m.in. Nagroda Royal Philharmonic Society, Nagroda J & A Beare, Grand Prix i dwie nagrody specjalne na Międzynarodowym Konkursie Muzyki Kameralnej Ludwiga van Beethovena w Lusławicach, nagrody na Konkursie Johannesa Brahmsa w Austrii i Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym w Chinach i medal Magna Cum Laude przyznany przez Uniwersytet Muzyczny w Warszawie.

    W 2016 roku Marta Kowalczyk zadebiutowała w Wigmore Hall w Londynie dokonując premierowego w Wielkiej Brytanii wykonania „La Folii” Krzysztofa Pendereckiego. W minionym sezonie artystycznym wystąpiła również m.in. w Concertgebouw w Amsterdamie, Purcell Room w Londynie, Radial System V w Berlinie i Filharmonii w Bratysławie. Koncertowała również we Włoszech, a także z najlepszymi polskimi orkiestrami oraz Orkiestrą Filharmonii Busan w Korei Pd.  

    Od 2017 r. Marta Kowalczyk jest koncertmistrzynią Orkiestry Symfonicznej w Bazylei. 

    Koncert w Sali Radia rozpocznie się 10 listopada o godz.19.00.

    Więcej o skrzypaczce: www.martakowalczyk.com

    Informacje o biletach na stronie organizatora: www.orchestreradio.ro

    Fot. Anita Wąskik

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie