Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Bukareszt

  • "Caravana Go Romania" wróciła do Polski

    Wyprawa "Caravana Go Romania" dobiegła końca. Zanim to się stało, miało jednak miejsce wiele ciekawych wydarzeń. Uczestnicy spotkali się z polskim ambasadorem Marcinem Wilczkiem, odpoczęli na plaży w urokliwej miejscowości Costinești, pokonali trasę Transfogaraską, ponownie odwiedzili Kluż i zaprezentowali swoje pojazdy na rynku w Oradei.

    Projekt miał na celu przypomnienie, jak Polacy podróżowali do Rumunii w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Ambasador Ovidiu Dranga, pomysłodawca akcji, chciał w ten sposób zachęcić turystów do odwiedzania swojego kraju. We wtorek 27 czerwca karawana opuściła Kraków i udała się do Rumunii. W ciągu kilku pierwszych dni uczestnicy odwiedzili takie miejscowości jak Negreşti Oaş, Kluż i Hunedoara. Następnie, po pokonaniu słynnej Transalpiny, grupa odwiedziła Râncę, Târgu Jiu, Krajową, Pitești i Bukareszt.

    Tuż przed wyjazdem z Bukaresztu udało nad się odwiedzić polską ambasadę mieszczącą się przy str. Alexandru 23. Przywitał nas tam osobiście ambasador Marcin Wilczek, z którym udało nam się nawet przeprowadzić krótki wywiad (szczegóły wkrótce). Spędziliśmy tam bardzo miłe chwile na rozmowach z pracownikami polskiej placówki, ale niestety czas naglił. Dlatego też po zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć karawana ruszyła do celu wyprawy - nad Morze Czarne.

    We wtorek czwartego lipca, czyli równo tydzień od wyjazdu, "Caravana Go Romania" dojechała do Konstancy, gdzie Dacie i Fiaty zaparkowały pod słynnym budynkiem kasyna wzbudzając zainteresowanie licznych turystów. Potem uczestnicy pojechali do Costinești - niewielkiej urokliwej miejscowości, w której spędziliśmy cały kolejny dzień. Tym samym udało się przejechać trasę polskich turystów sprzed kilkudziesięciu lat, dla których rumuńskie plaże były celem wielu wypraw.

    Nie oznacza to jednak, że karawana dobiegła końca. Trzeba było bowiem powrócić do Polski, co pozwoliło nam na odwiedzeniu kolejnych ciekawych miejsc. Po całym dniu plażowaniu Dacie i Fiaty (nie zapominajmy też o jednym Oltcicie!) uczestnicy wyprawy musieli pokonać kilkaset kilometrów do jeziora Vidraru, koło którego znajduje się wspaniały hotel "Valea cu Pesti" (dosłownie: rybna dolina). Ugoszczono nas tam po królewsku, gdyż posiłkowi towarzyszyły liczne występy artystów ludowych.

    Kolejny dzień wiązał się z pokonaniem wymagającej trasy Transfogaraskiej, która serpentynami wije się przez Karpaty. Cały czas towarzyszyło nam wsparcie techniczne ze strony firmy Q-service, która zapewniła nawet lawetę. Na szczęście okazało się jednak, że nie była ona potrzebna. Kolejny, bardziej płaski odcinek do Klużu, pokonaliśmy już bez większych przygód. Po drodze udało się jednak zwiedzić przepiękny kościół obronny w Aiud oraz malowniczą seklerską wieś Rimetea (węg. Torockó).

    W sobotę z samego rana Caravana Go Romania wyruszyła do leżącej tuż przy granicy z Węgrami Oradei. Po przywitaniu przez burmistrza i posiłku uczestnicy przejechali przez miasto w ostatniej już paradzie. Następnie z wielkim smutkiem opuściliśmy Rumunię. Jesteśmy jednak przekonani, że będziemy tam często wracać, a także że nasza wyprawa zachęci kolejnych turystów do odwiedzin tego pięknego kraju.

    Więcej zdjęć znaleźć można na naszym facebookowym profilu, a także pod hasztagiem #CaravanaGoRomania

  • 40 lat temu w Bukareszcie zatrzęsła się ziemia

    Trzęsienie ziemi, które miało miejsce 4 marca 1977 roku, doprowadziło do prawdziwej katastrofy. W efekcie wstrząsów w Bukareszcie zniszczeniu uległo kilkadziesiąt budynków, w których śmierć poniosło prawie półtora tysiąca mieszkańców. Z kolei dla Nicolae Ceaușescu zniszczenia stały się dla pretekstem do przebudowy historycznego centrum stolicy.

    Ziemia zatrzęsła się około godziny 19:21 i trwało niecałą minutę. Epicentrum wstrząsów znajdowało się w okręgu Vrancea, ok. 200 km na północny-wschód od Bukaresztu. W jego wyniku w całej okolicy odnotowano 1578 ofiar śmiertelnych i 11221 rannych. Największe zniszczenia dokonały się jednak w stolicy kraju, gdzie zginęło 1424 osób, zaś kolejnych 7598 odniosło w obrażenia. Łącznie ponad 30 tysięcy rodzin pozostało bez dachu nad głową.

    W wyniku trzęsienia ziemi wiele budynków w Bukareszcie było zrujnowanych. W późniejszym czasie nastąpiły rozbiórki kolejnych obiektów. Często odbywały się one pod pozorem zapobiegania zawaleniom. W rzeczywistości jednak Nicolae Ceaușescu szykował miejsce pod przebudowę centrum miasta w duchu architektury socjalistycznej. W następstwie kataklizmu w Bukareszcie został też zbudowany szpital pediatryczny, który został sfinansowany przez polski rząd. Placówka im. Marii Skłodowskiej-Curie stoi zresztą do dziś, a przez mieszkańców nazywana jest potocznie "Budimexem" - od firmy, która była odpowiedzialna za budowę.

    Wstrząsy w 1977 roku były na tyle silne, że zarejestrowano też ofiary w innych okolicznych krajach. 120 osób zginęło w zawalonych blokach w Bułgarii, dwie osoby padły ofiarą kataklizmu w Mołdawskiej SRR. Bliżej nieokreślona liczba rannych została też zarejestrowana w Jugosławii. Prawdopodobnie liczba ofiar w Bukareszcie byłaby niższa, gdyby przy projektowaniu budynków uwzględniano pojawiające się w okolicy wstrząsy. W późniejszych latach pojawiły się już na szczęście wymogi, które muszą spełniać architekci podczas tworzenia projektów.

    Fot. www.bucurestiivechisinoi.ro

  • 8 września Polacy zagrają na Balkanik! Festival w Bukareszcie

    Ich muzyka porusza każdego. Choć zespół Dikanda pochodzi z północy Polski, w swoich kompozycjach łączy tradycyjne dźwięki z wielu regionów świata, w tym Wschodu Europy i Bałkanów, często dodając romskie brzmienia.

    Na największym w Rumunii wydarzeniu prezentującym muzykę świata Dikanda zagra po raz pierwszy. Pochodzący z leżącego nad Morzem Bałtyckim Szczecina zespół otworzy festiwal, w czasie którego na scenie pojawią się wykonawcy z 12 krajów, w tym z Turcji, Libanu, Tunezji, Węgier czy Szwecji.

    Polski zespół, który w tym roku obchodzi 20-lecie swojego istnienia, to król występów na żywo. Koncerty Dikandy to żywiołowe spotkanie z wieloma kulturami, szczególnie tymi z szeroko rozumianego orientu – od Bałkanów, przez Izrael, Kurdystan, Białoruś aż po Indie. Tej muzycznej podróży po dźwiękach i tradycjach świata, towarzyszy eksplozja energii.

    Dikanda stale poszukuje nowych nurtów i wykonuje głównie własne kompozycje. Co ciekawe w swoich tekstach nieraz tworzy nowe słowa. W ten sposób powstał nawet oryginalny język grupy, który ona sama nazwała „dikandysz”. Zespół tworzą: charyzmatyczna wokalistka i akordeonistka Anna Witczak-Czerniawska, Katarzyna Bogusz (śpiew), Daniel Kaczmarczyk (bębny), Piotr Rejdak (gitara), Grzegorz Kolbrecki (kontrabas), Szymon Bobrowski (trąbka), Andrzej Jarząbek Fiś (skrzypce, śpiew), Dominik Bieńczycki (skrzypce). Dikanda nagrała siedem płyt i kończy prace nad ósmą. Na swoim koncie ma wiele nagród polskich i zagranicznych.

    W tym roku Festiwal Balkanik! odbędzie się w nowym miejscu – na ternie dworca królewskiego Băneasa (Gara Regală Băneasa). Po raz pierwszy - dzięki sponsorom, szczególne władzom Sektora 1 i partnerom, w tym Instytutowi Polskiemu z Bukaresztu - wstęp na trzydniowe wydarzenie, odbywające się od 8 do 10 września, jest wolny!

    Początek koncertu Dikandy w Bukareszcie 8 września o godz. 19.30 na Gara Regală Băneasa (Piaţa Gara Băneasa 1).

    Więcej na temat Balkan Festival

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Antyrządowe protesty w Rumunii. Nawet 40 tysięcy osób na ulicach Bukaresztu

    Pierwsze protesty odbyły się w największych miastach Rumunii w środę. Wtedy w skali kraju na ulice wyszło jednak zaledwie kilka tysięcy osób. Zgodnie z zapowiedziami, w niedzielę wieczorem odbyły się zaś marsze, które pod względem liczebności były jednymi z największych manifestacji po upadku komunizmu. Powodem niepokojów były wątpliwości związane z amnestią, którą rząd zapowiedział dla więźniów odbywających wyroki za drobne przestępstwa. Oficjalnie chodzi o zwolnienie miejsca w mocno przepełnionych zakładach karnych, jednak wiele osób obawia się że na wolność wyjdą też politycy skazani za korupcję.

    Marsz rozpoczął się na placu Universității, gdzie w zgromadzeniu wziął udział prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z narodowo-liberalnej partii PNL. Następnie uczestnicy skierowali się kolejno do siedzib obu partii koalicyjnych - PSD i ALDE. "PSD [Partia Socialdemokratyczna] - czerwona plaga", "Chcemy sprawiedliwości, nie korupcji" czy "W demokracji złodzieje siedzą w więzieniach" - to tylko niektóre z haseł, które pojawiały się w trakcie demonstracji.

    Mało kto spodziewał się aż takich tłumów. W samym Bukareszcie na ulicach protestowało bowiem wedle różnych szacunków od piętnastu do prawie czterdziestu tysięcy osób, zaś w dwa razy mniejszym Klużu od pięciu do dziesięciu tysięcy. Mniejsze manifestacje miały też miejsce w wielu innych miastach, jednak nie miały one aż tak masowego charakteru. Ostatnie tego typu protesty miały miejsce w 2013 roku, kiedy to ludzie wyrażali sprzeciw wobec planów budowy ogromnej kopalni w miejscowości Roșia Montană. Wtedy to w przeciągu kilku tygodni w protestach wzięło udział około dwustu tysięcy osób.

    Fot. Irina Barla

  • Biegiem po Bukareszcie

    Już 28 stycznia w Bukareszcie odbędzie się siódma edycja półmaratonu Gerar. Oprócz niskich temperatur dodatkowym utrudnieniem (ale też atrakcją) będzie fakt, że impreza odbywa się w późnych godzinach popołudniowych.

    Najwcześniej, bo o godzinie 16:00, wystartuje drużynowy półmaraton mężczyzn. O 17:45 na starcie pojawią się z kolei panie oraz drużyny mieszane. O 19:45 wystartuje natomiast bieg na dystansie 10 kilometrów, w którym wszyscy zawodnicy wezmą udział wspólnie. Trasa wiedzie przez kampus Politechniki (

  • Bukareszt coraz popularniejszy wśród turystów

    Stolica Rumunii przeżywa właśnie swój turystyczny renesans. Potwierdzają to dane zaprezentowane przez Mastercard, które uwzględniają wykupione przez przyjezdnych miejsca noclegowe.

    Mastercard Global Destination Cities Index to publikowane co rok dane dotyczące pieniędzy wydawanych na noclegi w 132 miastach z całego świata. Kilka pierwszych miejsc nie zaskakuje. W Europie największą popularnością cieszą się bowiem takie miasta jak Londyn (16,09 mln dolarów), Paryż (12,03 mln dol.) i Barcelona (8,9 mln dol.). Warto zwrócić przy tym uwagę na fakt, że w porównaniu do ubiegłego roku Londyn stracił nieco na popularności (-4,6%), a Paryż i Barcelona nie przeżywają zmasowanego szturmu nowych turystów (wzrost odpowiednio o 4,9 i 6,9%).

    Okazuje się, że liderami pod względem dynamiki wzrostu wpływów z turystyki są zupełnie inne miasta. To właśnie w tej kategorii Bukareszt zajął pierwsze miejsce w Europie, uzyskując wynik o 10,4% lepszy niż przed rokiem. Na drugim miejscu znalazła się Lizbona (10,2%), zaś podium zamyka Warszawa z wynikiem 9,4%. Omawianych miast póki co próżno jednak szukać w zestawieniu, które uwzględnia jedynie 10 lokalizacji, w których turyści płacą za noclegi najwięcej. Spośród krajów Europy środkowo-wschodniej pojawiła się w nim jedynie Praga, która znalazła się na 9 miejscu rankingu.

  • Bukareszt w TOP10 najtańszych miast świata

    Porównywanie standardu życia w metropoliach rozsianych po całym świecie może sprawiać niemałe trudności. Specjaliści z Economist Intelligence Unit (EIU) mają jednak za sobą lata doświadczeń w analizowaniu kosztów wydatków w porównaniu do zarobków oferowanych w danym regionie. Z ich najnowszego raportu wynika zaś, że stolica Rumunii jest jednym z najtańszych miejsc do życia na ziemi.

    Niedawno pisaliśmy o raporcie firmy konsultingowej Mercer, w którym Bukareszt znalazł się na odległym sto siódmym miejscu w zestawieniu najlepszych do życia miast. Eksperci z EIU tworzą natomiast swój ranking porównując na przykład koszty wynajmu mieszkania, ceny paliw, artykułów spożywczych czy używek. Z drugiej strony pod uwagę brane są także zarobki co sprawia, że raport staje się wiarygodnym źródłem informacji dotyczącym kosztów życia w różnych miastach - zwłaszcza z perspektywy tamtejszych mieszkańców. Tutaj stolica Rumunii wypadła już o niebo lepiej.

    Nie dziwi zbytnio zestawienie najdroższych miast świata. W pierwszej dziesiątce znaleźć można bowiem po pięć miejsc znajdujących się w Azji i w najbogatszych krajach Zachodu. Na podium znalazły się bowiem takie miasta jak Singapur, Hong Kong i Zurych. Dalej znaleźć zaś można Tokio, Osakę, Seul, Genewę, Paryż, Nowy Jork i Kopenhagę. Z drugiej strony warto przyjrzeć się miastom, w których koszty życia są najniższe. Pierwszą dziesiątkę zestawienia otwiera tu Ałma-Ata, Lagos i Bangalore. Dalej znaleźć zaś można takie miasta jak Karaczi, Algier, Ćennaj i Mumbaj.

    Jakkolwiek miasta znajdujące się w Kazachstanie, Nigerii, Algierii, Indiach czy Pakistanie wydawać się mogą miejscami dość egzotycznymi, to nie można tego powiedzieć o zajmującym siódme miejsce zestawienia Bukareszcie. Według raportu drożej żyje się natomiast mieszkańcom Kijowa i New Delhi. Wprawdzie tańsze jest tam m. in. paliwo i papierosy, to jednak w Bukareszcie mniejszą część pensji trzeba wydać na wynajem mieszkania czy zakupy spożywcze.

  • Bukareszt w TOP5 najbardziej zakorkowanych miast świata

    Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez firmę TomTom specjalizującą się w produkcji nawigacji samochodowych. Wynika z nich, że stolica Rumunii jest najbardziej zakorkowanym miastem w Europie, a na świecie wyprzedza ją jedynie Mexico City i trzy azjatyckie metropolie.

    Pomiary przeprowadzono w 390 miastach znajdujących się na terenie 48 państw. Były one możliwe dzięki ogromnym ilościom danych zbieranych przez firmę, które były następnie porównywane z czasem jaki jest potrzebny do przebycia danej trasy w normalnych warunkach. W ten sposób dla poszczególnych miejsc obliczony został wyrażony w procentach poziom przeciążenia (congestion level). Pokazuje on, ile dodatkowego czasu kierowcy muszą spędzić w samochodach, zanim dotrą do celu. Wzięto przy tym pod uwagę zarówno poranny i popołudniowy szczyt, jak również ruch na drogach szybkiego ruchu i innych trasach.

    Na pierwszym miejscu pod względem natężenia korków znalazła się stolica Meksyku (66%), której kierowcy spędzają w korkach niecałą godzinę dziennie. Znajdujący się na drugim miejscu Bangkok (Tajlandia) ma wprawdzie mniejszy współczynnik przeciążenia (61%; 64 minuty dziennie), ale w mieście tym lepiej wygląda sytuacja podczas największego natężenia ruchu. W znajdującej się na trzecim miejscu Dżakarcie (Indonezja) kierowcy spędzają w korkach średnio 48 minut dziennie (współczynnik przeciążenia 58%), a w Chongqing (Chiny) 57 minut (ale za to przy współczynniku 52%, dzięki uwzględnieniu autostrad o lepszej przepustowości).

    Jak zatem na tym tle wypadł Bukareszt? Kierowcy jeżdżący po stolicy Rumunii spędzają dziennie średnio 57 minut dodatkowego czasu w korkach. Zwłaszcza w godzinach szczytu, kiedy to stopień przeciążenia obliczony został na 90 (poranek) i 98% (popołudnie). O wiele lepiej jest natomiast na autostradach (39%) i pozostałych drogach (53%), co sprawiło że współczynnik przeciążenia ustalono na "zaledwie" 50 procent. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że korki w Bukareszcie są z roku na rok coraz większe. Jeszcze w 2011 roku eksperci z firmy TomTom oceniali skalę korków w tym mieście na 39%. Przez kolejne dwa lata współczynnik przeciążenia spadł wprawdzie do 38%, lecz już w 2015 roku wyniósł on 43%.

    Źródło danych, a także więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej firmy TomTom.

  • Caravana Go Romania jedzie dalej!

    Caravana Go Romania wyruszyła w zeszły wtorek z Krakowa. Po niemal tygodniu starym Daciom i Fiatom udało się dotrzeć do Bukaresztu. Nie obyło się jednak bez przygód.

    Przez pierwsze kilka dni karawana odwiedziła takie miasta jak Satu Mare, Kluż i Hunedoara. Potem wyruszyliśmy na południe i pokonaliśmy Transalpinę - malowniczą trasę przecinającą Karpaty. Tam zostaliśmy ugoszczeni przez miejscowe władze samorządowe, których przedstawiciele zaprosili nas na poczęstunek do lokalnych pasterzy. Oltcit biorący udział w wyprawie miał drobne problemy techniczne, ale na szczęście wzięli go na hol ratownicy z Salvamontu. Dzięki nim udało się nam osiągnąć cel, jakim była miejscowość Rânca. Stamtąd z samego rana pojechaliśmy natomiast do Târgu Jiu, gdzie podziwialiśmy rzeźby plenerowe autorstwa Constantina Brâncușiego.

    Kolejnym etapem wyprawy była Krajowa (Craiova), gdzie auta uczęstniczące w karawanie robiły prawdziwą furorę. Spotkaliśmy wielu rodaków, gdyż odwiedzili nas między innymi żołnierze z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, którzy stacjonują w tym mieście w ramach misji NATO. Tam też poznaliśmy Marinela - przesympatycznego miłośnika marki Oltcit, który pomógł nam w dokonaniu niezbędnych napraw i sprezentował kierowcy całą masę części.

    Następnego dnia udaliśmy się do Pitești, gdzie zostaliśmy jak zwykle ciepło przywitani przez przedstawicieli miejscowych władz. Dla miłośników Dacii najbardziej fascynująca była jednak krótka wycieczka do Mioveni, gdzie znajduje się największa fabryka tej marki. Tym samym po kilkunastu latach (a w przypadku niektórych modeli nawet kilkudziesięciu) samochody biorące udział w karawanie dotarły z powrotem do miejsca, w którym zostały wyprodukowane.

    W poniedziałek rano karawana wyruszyła w kierunku Bukaresztu. Niestety, nie obyło się bez problemów. W Oltcicie uszkodzeniu uległ alternator, posłuszeństwa odmówił też jeden z Fiatów. Na domiar złego, kolejny Fiat został unieruchomiony przez kamień, który wystrzelił spod tira i uszkodził całą przednią szybę. Trzymamy kciuki, żeby firma Q-service zapewniająca nam pomoc techniczną szybko uporała się z problemem.

    W stolicy Rumunii uczestnicy wyprawy zwiedzili Pałąc Elżbiety, będący siedzibą pary książęcej. Później udaliśmy się na zwiedzanie Pałacu Parlamentu - monstrualnej wielkości budynku, którego budowę zapoczątkował Nicolae Ceaușescu. Udało nam się zwiedzić miejsca, które nie są dostępne dla turystów, takie jak obie izby parlamentu czy taras z którego rozpościera się wspaniały widok na buwar Unirii. Dalsze zwiedzanie utrudnia lejący od wczoraj deszcz, ale miejmy nadzieję że nie utrudni to dalszego zwiedzania Bukaresztu. Zwłaszcza, że czasu nie ma zbyt wiele. Już jutro rano widzimy się bowiem z ambasadorem Marcinem Wilczkiem, a potem kierujemy się w stronę Konstancy.

    Więcej zdjęć znajdziecie na naszym fejsbukowym fanpejdżu!

    Fot. Dacie, Fiaty i Oltcit przed ratuszem w Krajowej

  • Folk & Metal Fest w Bukareszcie

    Po folkowym szaleństwie festiwalu Balkanik w Bukareszcie, podczas którego Polskę reprezentowała znana i uznana formacja Dikanda, nadchodzi tamże czas na kolejną muzyczną ucztę. Tym razem w stolicy Rumunii, w dniach 28-29 września odbędzie się czwarta edycja Folk & Metal Fest!

    Polskę reprezentować będzie, pierwszego dnia, grupa Open Acces:


    Na festiwalu zagrają legendy gatunku, m.in. rosyjska Arkona i Grai, irlandzki Cruachan, włoska formacja Blodiga Skald, a także przedstawiciele sceny rumuńskiej, m.in. Adastia, Ka Gaia An i Eternal Fire.


    Festiwal odbędzie się w klubie Quantic (Intrarea Grozavesti, 061344 Bukareszt)

    Wydarzenie oraz pełna rozpiska godzinowa festiwalu na facebooku.

    Informacje o biletach - tutaj.

    Autor: Witt Wilczyński

  • Jazz, blues i wino w Rumunii

    Brak planów na końcówkę marca? Wraz z nadejściem wiosny w Rumunii ma miejsce coraz więcej festiwali. Sprawdziliśmy, gdzie warto wybrać się w najbliższym czasie.

    Dwie ciekawe propozycje skierowane są do fanów bluesa i jazzu. Niestety, czeka ich naprawdę trudna decyzja, gdyż niemal w tym samym czasie odbywają się dwa ciekawe festiwale. Już 29 marca rozpoczyna się na przykład Jazz in church festival w Bukareszcie. W ciągu pięciu dni wystąpi na nim łącznie kilkudziesięciu artystów. Co ciekawe, wszystkie koncerty odbywać się będą w kościele ewangelickim. Wstęp na koncert inauguracyjny, który będzie równocześnie okazją do świętowania pięćsetlecia reformacji, będzie darmowy. Sobotni koncert dla dzieci pt. "Jazz for kids" to koszt zaledwie 15 RON. Bilety na kolejne koncerty kosztują zaś 150 RON za wieczór.

    Niemal jednocześnie, w dniach od 31 marca do 1 kwietnia, w Sighișoarze odbędzie się mający już dwunastoletnią tradycję Festivalul de Blues. Każdego dnia będzie tam okazja wysłuchania dwóch koncertów, z czego każdy będzie trwał minimum 80 minut (wstęp kosztuje odpowiednio 100 i 120 RON). Wszystkie wydarzenia będą miały miejsce w Domu Kultury "Mihai Eminescu".

    Nie tylko miłośnicy muzyki znajdą w tym czasie coś dla siebie. Salonul Internațional de Vinuri VINVEST odbywający się od 31 marca do 2 kwietnia w Timiszoarze będzie na przykład dobrą okazją do spróbowania najlepszych rumuńskich i mołdawskich win. Wśród zapowiadanych wystawców znaleźć można takie znane winiarnie jak Cotnari czy Cricova. Łącznie w festiwalu weźmie jednak udział ponad dwudziestu wystawców, więc nawet najbardziej wybredni smakosze z pewnością znajdą tam coś dla siebie. Bilet wstępu kosztuje zaledwie 20 RON. W tej cenie każdy odwiedzający otrzyma okazjonalny kieliszek, który będzie mu służył do degustacji.

    Fot. www.timisplus.ro

  • Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego największym kiczem Rumunii

    Monumentalna świątynia, która jest wznoszona w Bukareszcie, zwyciężyła w konkursie zorganizowanym przez Muzeum Kiczu. Świątynia, której budowa ma pochłonąć ponad 100 milionów euro, zostawiła konkurencję daleko w tyle, zdobywając ponad 50% głosów w kategorii "Architektura i pomniki".

    W zabawie zorganizowanej przez Muzeum Kiczu w Bukareszcie wzięło udział około 10 tysięcy internautów. Konkurs miał żartobliwy charakter, o czym świadczą wytypowani "uczestnicy". W kategorii "Kicz historyczny i legendarny" internauci wybierali między innymi pomiędzy Eleną Ceaușescu a Drakulą. Najbardziej zażarty pojedynek odbył się z kolei w kategorii "Sztuka dekoracyjna i design wewnętrzny, gdzie bardzo zbliżone wyniki osiągnęły wypchane zwierzęta, szklane ryby stawiane na telewizorach, ręczniki z nagimi kobietami używane przez tirowców. Ostatecznie zwycięzcą okazał się jednak ścienny dywan z popularnym motywem "Uprowadzenia z Seraju". Łącznie konkurs składał się z pięciu kategorii, a wyniki poszczególnych głosowań można obejrzeć na stronie organizatora.

    W kategorii "Architektura i pomniki" bezkonkurencyjnym liderem okazała się Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego (Catedrala Mântuirii Neamului Românesc), która od siedmiu lat wznoszona jest w Bukareszcie. Obiekt ma mieć wysokość dochodzącą do 130 metrów, zaś jej wewnętrzna powierzchnia wynosi niemal 6000 metrów kwadratowych. Budowla wznoszona w stylu neobizantyjskim od początku była krytykowana. Zwracano uwagę na fakt, że projekt jest przeskalowany i porównywano go do megalomańskich obiektów budowanych za czasów dyktatury Nicolae Ceaușescu. Przedstawiciele Kościoła Prawosławnego wskazują z kolei, że nowa katedra będzie miała idealną wielkość. Prawdopodobnie chcą oni, aby świątynia górowała nad znajdującym się w sąsiedztwie Pałacem Parlamentu. Zakończenie prac budowlanych zaplanowano na 1 grudnia 2018 roku, w najważniejsze święto narodowe Rumunii.

    Czytaj też:

    Turcy chcą zbudować wielki meczet w Bukareszcie

    Fot. catedralaneamului.ro

  • Kwiecień 2017 w Domu Polskim w Bukareszcie

    Wielkimi krokami zbliżają się Święta Wielkanocne, które wielu Polaków pracujących za granicą spędzi z dala od swoich rodzin. Nie oznacza to jednak, że będą w tym czasie zdani tylko na siebie. Dom Polski w Bukareszcie przez cały kwiecień organizuje na przykład wiele ciekawych spotkań, a jego pracownicy zapraszają też w każdy weekend na kawę lub herbatę.

    Dom Polski w Bukareszcie mieści się przy str. Mogoş Vornicul 3 (tel. 21/252-03-35). Poniżej szczegółowa lista kwietniowych spotkań:

    5 kwietnia (środa):
    - godz. 18:00 - spotkanie z panią Victorią Longher, posłanką mniejszości polskiej w rumuńskim parlamencie oraz panem Gerwazym Longherem, prezesem Związku Polaków w Rumunii;

    8 kwietnia (sobota):
    - godz. 11:00 - spotkanie z panem Gabrielem Klimowiczem i dwoma książkami jego autorstwa;

    15 kwietnia (sobota):
    - godz. 12:00 - poświęcenie pokarmów przez ks. Macieja Catargiu;

    17 kwietnia (poniedziałek):
    - godz. 12:30 - msza św. w kościele Bărăția (blvd Ion C. Brătianu 27, tel. 21/311-08-09)
    - godz. 14:00 - dzielenie się święconym jajkiem

    29 kwietnia (sobota):
    - godz. 11:00 - debata pt. "Rumunia - Polska - UE - dokąd?"

    Fot. Facebook Domu Polskiego w Bukareszcie

  • Ranking najlepszych miast do życia. Rumunia daleko w tyle

    Przedsiębiorstwo konsultingowe Mercer po raz kolejny przygotowało zestawienie miast na świecie, w których żyje się najlepiej. Pierwsze miejsce ósmy raz z rzędu uzyskał w nim Wiedeń, na podium można znaleźć też takie miasta jak Zurych i Auckland. Bukareszt, jako jedyne notowane rumuńskie miasto, jest natomiast dopiero na sto siódmym miejscu rankingu.

    Eksperci z firmy Mercer analizowali 450 miast z całego świata, jednak ostatecznie w zestawieniu pojawiło się tylko 231 z nich. Poszczególne ośrodki oceniano pod kątem dostępności do usług medycznych, edukacji, kultury i rekreacji. Brano też pod uwagę takie czynniki jak przestępczość, zanieczyszczenie powietrza, stan infrastruktury, dostęp do mieszkań, a nawet ryzyko wystąpienia klęsk żywiołowych - łącznie 39 elementów, które wpływają na jakość życia. Wszystko po to, aby pomóc przy podejmowaniu decyzji firmom, które szukają nowych miejsc pod inwestycje.

    Jeśli chodzi o rumuńskie miasta, w tegorocznym zestawieniu pojawił się jedynie Bukareszt. W dodatku, stolica kraju znalazła się dopiero na sto siódmej pozycji. Podobne noty otrzymały między innymi takie miasta jak Wrocław (100), Szanghaj (102), Tel Aviv (105) czy Brasilia (109). Ciekawe jest porównanie wyników stolic sąsiadujących z Rumunią państw. Względnie wysokie miejsce otrzymał bowiem jedynie Budapeszt (78), pozostałe miasta regionu otrzymały zaś słabsze noty. Sofia uplasowała się na sto szesnastej pozycji, nieco gorzej wypadł zaś Belgrad (138). Kijów znalazł się na odległej sto siedemdziesiątej czwartej pozycji, zaś Kiszyniów w ogóle nie trafił do zestawienia.

  • Setki mieszkańców Bukaresztu stało w kolejce po... bony na rower

    Miasto zdecydowało się rozdać pięć tysięcy bonów o wartości 500 lei każdy, aby zmotywować mieszkańców do kupna roweru. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Setki ludzi ustawiało się w kolejkach, aby złożyć w urzędzie odpowiednie dokumenty.

    Przy bulwarze Królowej Elżbiety od poniedziałkowego poranka ustawiały się tłumy chętnych, aby zdobyć bon opiewający na sumę 500 lei. Będzie go można wykorzystać przy zakupie roweru, ale nie tylko - akcja ma także zachęcać do nabywania elektrycznych rowerów i skuterów. Wszystko po to, aby wpłynąć na zmniejszenie korków i zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza.

    Dokumenty potwierdzające udział w akcji można składać do 10 sierpnia, ale prawdopodobnie limit pięciu tysięcy bonów będzie wyczerpany już na długo przed tym terminem. Zwłaszcza, że wymagania nie są wygórowane -  wystarczy mieć skończone 18 lat, rumuńskie obywatelstwo i meldunek w Bukareszcie. Dyskwalifikację może natomiast spowodować zatrudnienie w którejkolwiek jednostce związanej z władzami miasta. Przy przyznawaniu bonów obowiązuje zasada "kto pierwszy, ten lepszy".

    Jak wyglądała sytuacja pod urzędem, można się przekonać oglądając poniższy film:

    Fot. Kadr z filmu, youtube

  • Spłonął kolejny klub w Bukareszcie

    Tym razem na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych, choć zdarzenie wyglądało bardzo poważnie. W efekcie pożaru dyskoteka o powierzchni 3000 metrów kwadratowych nadaje się już tylko do rozbiórki, a 38 osób odniosło obrażenia.

    21 osób zostało przewiezionych do szpitali, zaś kolejnych 17 dotarło tam o własnych siłach. Można więc mówić o szczęściu w nieszczęściu - zwłaszcza porównując bilans pożaru z tragedią, jaka rozegrała się półtora roku temu w klubie Colectiv. Zginęły wtedy 64 osoby, 147 zostało rannych. Co łączy oba wypadki to fakt, że zarówno właściciele Colectiva, jak i Bamboo nie posiadali aktualnych zezwoleń na prowadzenie tego typu działalności.

    "W wyniku pożaru nikt na szczęście nie zginął. Jednakże, byliśmy blisko kolejnej tragedii. Zasady i prawo zostały znowu złamane. Dopóki nie zrozumiemy, że prawo obowiązuje nas wszystkich, społeczeństwo wciąż będzie w niebezpieczeństwie" - tak do pożaru odniósł się prezydent Klaus Iohannis w oświadczeniu opublikowanym na Facebooku.

    Do zdarzeń nie odnieśli się jeszcze oficjalnie właściciele klubu. Bamboo Club został otwarty w 2012 roku. Dyskoteka działała przy str. Tuzla 50, na północ od historycznego centrum miasta. Był jedną z najpopularniejszych dyskotek w Bukareszcie. Obecnie trwają prace nad wyjaśnieniem przyczyn pożaru i wskazaniem winnych.

    Fot. Bamboo Club

  • Stulecie w kadrze: centrum Bukaresztu

    Dwóch rumuńskich artystów połączyło stare i współczesne zdjęcia Bukaresztu. W efekcie powstały prace, które pokazują jak na przestrzeni ostatniego wieku zmieniało się miasto.

    Bukareszt stał się stolicą zjednoczonej Rumunii w 1862 roku. Od tego czasu miasto dynamicznie się rozwijało. W okresie międzywojennym powstało w nim wiele reprezentacyjnych budowli, których projektantami byli w dużej mierze wybitni francuscy architekci. Po wojnie w mieście budowano z kolei ogromne blokowiska w duchu socjalistycznym. Trzęsienie ziemi z 1977 roku stało się z kolei pretekstem do przebudowy ogromnych połaci centrum. Zgodnie z zamierzeniem Nicolae Ceauşescu wybudzono wtedy między innymi wiele zabytkowych budynków i cerkwi, aby zrobić miejsce pod ogromny Dom Ludowy (obecnie Pałac Parlamentu) i przylegające do niego bloki.

    Dzięki połączeniu starych i współczesnych zdjęć można się przekonać, jak zmieniało się miasto na przestrzeni lat. Autorami tego ciekawego projektu są dwaj artyści. Współczesne fotografie miasta wykonał Lucian Muntean, zaś ich połączenia z dawnymi ujęciami miasta podjął się Cristi Farcaş. Obaj panowie są rówieśnikami (ur. 1974). Pochodzą z Sighișoary, potem zaś razem studiowali geologię w Klużu. Współpracowali m.in. z Forbesem, agencją Agerpres i Mediafax, obecnie razem tworzą założony przez Farcaşa portal www.modernism.ro.

    Więcej zdjęć znaleźć można na stronie www.pressone.ro, w galerii pt. "Stulecie w kadrze: centrum Bukaresztu" ("Un secol într-un cadru: centrul Bucureștiului").

  • Turcy chcą zbudować wielki meczet w Bukareszcie

    Informację na temat budowy meczetu zamieścił na swojej stronie turecki urząd do spraw wyznania. Według znajdujących się tam informacji, budowa ma ruszyć jeszcze w tym roku. Oprócz świątyni, w ogromnym kompleksie ma się znaleźć także biblioteka, kuchnia czy miejsca noclegowe.

    Meczet powstanie na działce znajdującej się przy bulwarze Expoziţiei 22-30. Będzie mógł jednorazowo pomieścić 1500 wiernych, ale oprócz funkcji religijnej rozległy kompleks ma być także miejscem spotkań dla zamieszkującej Rumunię społeczności muzułmańskiej. Wniosek o uwzględnienie obiektu w miejscowym planie przestrzennym trafił do urzędu na początku 2016 roku. Teraz zostało już wydane pozwolenie na budowę, która rozpocznie się najpewniej jeszcze w 2017 roku. Starania o budowę świątyni mają jednak dłuższą historię. Jest to bowiem efekt porozumienia, na mocy którego rumuńska społeczność otrzymała wcześniej zgodę na budowę cerkwi prawosławnej pw. św. Paraskiewy i cmentarza w Istambule.

    Pierwsze wzmianki o wyznawcach religii Mahometa na terenie dzisiejszej Rumunii pochodzą z XI wieku. Obecnie muzułmanie stanowią ok. 0,3% populacji Rumunii, czyli mniej niż 65 000 osób. 85% wyznawców tej religii zamieszkuje okręg administracyjny Konstanca, 12% Tulczę, spora społeczność żyje też między innymi w Bukareszcie. Większość muzułmanów to Turcy i Tatarzy, których według spisu powszechnego z 2011 roku w całym kraju mieszka odpowiednio 27 698 i 20 282. Obecnie mają oni do dyspozycji 77 miejsc do modlitwy. Część meczetów to obiekty zabytkowe, takie jak pochodzący z 1575 roku Esmehan Sultan znajdujący się w Mangalii.

    Czytaj też:

    Muzułmanka z Konstancy zostanie premierem Rumunii? [21.12.2016]

    Do Rumunii trafiło ponad 500 uchodźców [26.02.2017]

    Fot. www.tdvcamiler.com

  • Wielkanoc w Bukareszcie

    Do tej pory ulice Bukaresztu były przystrajane jedynie w okresie świąt Bożego Narodzenia. Teraz ma się to zmienić. W kwietniu miasto zyska bowiem ozdoby także z okazji Świąt Wielkanocnych, a aleja Victoriei stanie się deptakiem dostępnym jedynie dla pieszych.

    Jeszcze do niedawna można było podziwiać Bukareszt w zimowej odsłonie, kiedy to ulice miasta były przystrojone z okazji świąt. Dekoracje pojawiły się wtedy w ponad pięćdziesięciu miejscach, osiągając łączną długość 29 kilometrów. Teraz lokalne władze szykują kolejną atrakcję dla mieszkańców i turystów. Efekt będzie widoczny już niebawem, z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych. W najważniejszych miejscach w centrum pojawią się wtedy specjalnie przygotowane świąteczne ozdoby. Dodatkowo, na weekend zamknięta dla ruchu zostanie aleja Victoriei, gdzie na mieszkańców będą czekały dodatkowe atrakcje. Będzie można tam znaleźć między innymi stoiska z różnego rodzaju smakołykami i pamiątkami.

    Fot. Agnieszka Kamyszek - świąteczne dekoracje w Bukareszcie, grudzień 2016.

  • Wkrótce dwie nowe stacje metra w Bukareszcie

    Chodzi o stacje Laminorului i Străuleşti, które powstają na północno - zachodnim krańcu linii nr 4. Dzięki temu otwarta w 2000 roku trasa łącząca Dworzec Północny (Gara de Nord) z parkiem Bazilescu wydłuży się o około dwa kilometry.

    Początkowo obie stacje miały zostać uruchomione w kwietniu 2015 roku. Ostatecznie zostaną one jednak otwarte najprawdopodobniej pod koniec przyszłego miesiąca. Koszt inwestycji, wraz z infrastrukturą naziemną, wyniósł około miliarda euro, przy czym większość pieniędzy pochodziła z funduszy europejskich.

    Pierwsze plany budowy metra w Bukareszcie powstały już w latach trzydziestych XX wieku, jednak ich realizacja okazała się niemożliwa ze względu na wybuch wojny. Do projektu powrócono dopiero w latach 1979-1983, kiedy to wybudowano pierwszą linię podziemnej kolei. Obecnie sieć metra w Bukareszcie ma około 70 kilometrów długości, a składy przemieszczają się na czterech trasach. W planach jest także budowa kolejnych dwóch linii, które uzupełnią obecnie istniejącą sieć (patrz: mapka).