Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Dacian Ciolos

  • Były premier Dacian Cioloș oficjalnie zaproszony do USR

    Wolę współpracy z byłym premierem wyraził Nicoșur Dan, lider opozycyjnej partii USR (Uniunea Salvați România - Unia Ocalenia Rumunii). Dacian Cioloș deklarował niedawno, że zamierza zaangażować się w politykę. Nie wiadomo jednak, czy przyjmie zaproszenia Dana.

    Nicoșur Dan ocenił, że były premier jest wśród członków USR mile widziany. Nic dziwnego, gdyż Cioloș, dawniej m.in. członek Komisji Europejskiej, cieszy się w kraju sporą sympatią. Sytuacja jest jednak skomplikowana, gdyż wcześniej do mediów trafiła informacja, jakoby Dan wcale Cioloșa nie chciał. Do jego obecnej propozycji odniósł się natomiast związany z ruchem Romania 100 Alin Mituță, który powiedział że do tego typu transferu nie dojdzie.

    Dacian Cioloș był premierem technokratycznego rządu, który został powołany pod koniec 2015 roku w następstwie dymisji Victora Ponty po tragicznym pożarze w klubie Colectiv. Przeprowadzone przez niego reformy polegały na obniżkach podatków i likwidacji wielu biurokratycznych barier, czym zyskał dużą sympatię wśród mieszkańców Rumunii. Niedawno były premier zapowiedział powrót do polityki. Stworzona przez niego platforma Romania 100 ma póki co prezentować projekty reform, lecz głównym założeniem jej powstania jest start w kolejnych wyborach, które odbędą się w 2020 roku.

    Fot. Dacian Cioloș

  • Liviu Dragnea postawił na swoim. Premier został odwołany [AKTUALIZACJA]

    Aby przegłosować wotum nieufności wobec premiera, potrzebnych było 233 głosów. Przeciwnicy Grindeanu zmobilizowali łącznie 241 posłów, którzy zagłosowali za jego odwołaniem z funkcji prezesa rady ministrów.

    To pierwsza taka sytuacja w historii Rumunii, żeby premier został zdymisjonowany przez własną partię. Na 464 posłów obecnych na sali było 397 parlamentarzystów. Za odwołaniem premiera głosowało 241 posłów, a 10 było przeciw. Oznacza to, że od głosu wstrzymało się aż 156 parlamentarzystów. Ostatecznie za odwołaniem premiera nie głosowali między innymi Węgrzy z UDMR ani członkowie Partii Narodowo - Liberalnej (PNL), z której wywodzi się urzędujący prezydent Klaus Iohannis.

    Prezydent Rumunii zapowiedział już, że spotka się w poniedziałek z przedstawicielami wszystkich partii politycznych, aby ustalić kto zostanie nominowany do stworzenia nowego rządu. Były premier Dacian Cioloș skomentował na Facebooku, że koalicja PSD i ALDE nie mają zdolności do rządzenia krajem. Jego poprzednik, Victor Ponta, który jako jeden z nielicznych przedstawicieli PSD wsparł Sorina Grindeanu, ocenił natomiast że posłowie głosowali zgodnie z linią partii ze strachu.

    Problemy premiera zaczęły się w ubiegłym tygodniu, kiedy to stracił on poparcie własnej partii, o czym zadecydował komitet wykonawczy PSD. Wkrótce do dymisji podali się wszyscy ministrowie, a cała sytuacja przerodziła się w otwarty konflikt pomiędzy Sorinem Grindeanu a Liviu Dragneą - liderem socjalistów. Głosowanie nad wotum nieufności zaplanowano pierwotnie na niedzielę, jednak zostało ono przełożone na środę. W tym czasie odbywały się liczne rozmowy, w trakcie których oba obozy starały się pozyskać sojuszników.

    Aktualizacja - 17:38

    Media pełne są komentarzy i opinii dotyczących zaistniałej sytuacji. Wielu komentatorów uważa, że prawdziwym powodem odwołania premiera jest chęć przejęcia władzy przez Liviu Dragneę. Przypomnijmy, że nie mógł on objąć teki premiera ze względu na ciążące na nim zarzuty korupcyjne. Odwołanie Grindeanu miałoby więc być karą za wycofanie się z kontrowersyjnej ustawy, która pomogłaby liderowi socjalistów oczyścić się z zarzutów.

    Sam Dragnea ocenił po głosowaniu, że teraz koalicja PSD - ALDE zacznie rządzić w zgodzie z wolą wyrażoną w grudniu ubiegłego roku przez wyborców. Grindeanu wydał zaś specjalne oświadczenie, w którym nawołuje do współpracy dla dobra kraju. "PSD to nie Liviu Dragnea. PSD to także nie Sorin Grindeanu. Partia powinna pozostać zjednoczona" - czytamy w oświadczeniu. Wśród polityków opozycji dominuje z kolei przekonanie, że dymisja rządu to jedynie element wewnętrznej walki w PSD, czego efektem była duża liczba posłów nie biorąca udziału w głosowaniu.

  • Nowy rok, nowe (niższe) stawki VAT

    Rumuni pójdą jutro do pracy po długim noworocznym weekendzie. Gdy zajrzą do sklepów, czeka ich jednak miła niespodzianka - odczują bowiem efekt obniżki podstawowej stawki VAT, która właśnie zmalała z 20 na 19%.

    Obniżka jest efektem decyzji rządu Daciana Cioloșa, który rządził krajem przez ostatni rok. Wprawdzie PSD, która będzie wraz z ALDE tworzyć nowy rząd, obiecała jeszcze większą obniżkę (do 18%), lecz trzeba będzie na nią poczekać do początku 2018 roku. Jeżeli zmiana ta dojdzie do skutku, podstawowa stawka tego podatku będzie jedną z najniższych w Unii Europejskiej - a z pewnością najniższą spośród większych krajów (mniejsze stawki obowiązują m. in. na Cyprze, w Liechtensteinie czy Luksemburgu).

    Niższy VAT obniży ceny produktów nieżywnościowych, a także m. in. alkoholu i papierosów. Jaki będzie wpływ tej decyzji na gospodarkę kraju? Trudno przewidzieć. Poprzednie cięcia napędziły wprawdzie konsumpcję, aczkolwiek jednocześnie zanotowano mniejsze wpływy do budżetu.

    Obecna obniżka VAT-u to kolejna odsłona liberalizacji rumuńskiego systemu podatkowego. Przypomnijmy, że w czerwcu 2015 roku wprowadzono obniżoną stawkę na żywność (z 24 do 9%), zaś wraz z początkiem 2016 roku zmniejszono stawkę podstawową (z 24 do 20%). Obecna obniżka, choć wprowadzona przez rząd Cioloșa, została zastosowana również z woli obecnej koalicji. Czyżby Rumunię czekały więc dalsze zmiany?

  • Opozycja związana z byłym premierem Dacianem Cioloșem ostro krytykuje rząd

    Przedstawiciele ugrupowania Platforma România 100 nie pozostawiają suchej nitki na nowych pomysłach rządzącej koalicji PSD-ALDE. Krytykują oni zarówno zmiany dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości, jak i nowe pomysły związane z systemem podatkowym.

    Członkowie ugrupowania wydali specjalne oświadczenie, w którym zmiany w sądownictwie nazywają "regresem, nie reformą". Twierdzą oni, że proponowane obecnie zmiany zniweczą wysiłek kolejnych ekip rządzących Rumunią przez ostatnie dziesięć lat. Szczególnie obawiają się nowych ustaleń dotyczących powoływania sędziów i prokuratorów. W zamyśle ich twórców to, kto zostanie powołany na stanowiska sędziowskie i prokuratorskie, będzie zależne od decyzji ministra sprawiedliwości bez brania pod uwagę opinii prezydenta. Według członków Platformy România 100 umożliwić to może między innymi odwołanie szefa Krajowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA).

    Rząd został też skrytykowany za reformę podatkową. Przede wszystkim gabinetowi Mihaia Tudose wytknięto, że wprowadza reformy niezgodnie z prawem. Regułą jest bowiem adaptacja nowych przepisów podatkowych po okresie przynajmniej sześciu miesięcy. Nowe ustawy mają zaś wejść w życie już za niecałe dwa miesiące, od 1 stycznia 2018 roku. Przedstawiciele opozycyjnego ugrupowania skrytykowali też same reformy. Twierdzą oni, że proponowane zmiany to czysta arytmetyka, która przyniesie pracownikom co najwyżej chwilowe korzyści. Mogą zaś skończyć się stagnacją i stratami budżetu rzędu kilku miliardów lei w przeciągu najbliższych lat.

    Platforma România 100 została założona rok temu przez Daciana Cioloșa (na zdjęciu) - byłego premiera Rumunii odpowiedzialnego za wprowadzenie w życie wielu wolnorynkowych reform.

  • Rok reform Daciana Cioloșa - podsumowanie

    Technokratyczny rząd Daciana Cioloșa w Polsce zasłynął z obniżek podatków i likwidacji wielu opłat, takich jak abonament radiowo-telewizyjny czy rejestr handlowy. Zobacz, jak były już premier podsumowuje ponad roczny okres swoich rządów.

    Część danych zaprezentowanych przez Cioloșa jest zasługą także poprzedniej ekipy rządzącej. Były premier wspomniał bowiem na przykład o oddaniu do użytku 160 kilometrów autostrad czy 81 procentowym wykorzystaniu przyznanych Rumunii środków unijnych w poprzednim okresie rozliczeniowym. Większość z pozostałych danych daje jednak wyobrażenie o tym, w jakim stanie znajduje się kraj po przejęciu władzy przez Sorina Grindeanu z PSD.

    Z pewnością duże wrażenie wywierają dane ekonomiczne za ostatni rok. Rumunia zanotowała w tym czasie największy wzrost gospodarczy spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej, który wyniósł 5%. W tym samym czasie płace wzrosły zaś o rekordowe 37%, średnie dochody przypadające na jedno gospodarstwo domowe o 13%, zaś emerytury o 5%. Dodatkowo, powstało ponad 150 tys. nowych miejsc pracy, co pozwoliło zatrudnić ok. 90 tys. bezrobotnych.

    Wszystkie te dane niewątpliwie napawają optymizmem. W internecie zaroiło się od komentarzy osób, które twierdzą że Rumunia dzięki śmiałym reformom zdoła prześcignąć Polskę. Wystarczy jednak choćby porównać średnie zarobki i wysokość emerytur aby przekonać się, że kraj ten musi jeszcze poczekać aby osiągnąć nasz poziom rozwoju. Przykładowo, średnie wynagrodzenie brutto w Rumunii wyniosło w 2016 roku 2838 RON, zaś średnia wysokość emerytur wynosi zaledwie 930 RON.

    Foto: profil Daciana Cioloșa na Facebooku

  • Roșia Montană na listę UNESCO?

    Znajdująca się w sercu Transylwanii miejscowość od wieków słynęła z wydobycia złota, jednak dopiero współczesne plany uruchomienia olbrzymich kopalni spotkały się z protestami aktywistów i lokalnych społeczności. Można wręcz stwierdzić, że były one początkiem budowania w Rumunii świadomego społeczeństwa obywatelskiego. Czy wniosek o wpisanie wsi na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO powstrzyma rząd i inwestorów?

    W okolicy Roșia Montană znajdują się szyby górnicze pamiętające jeszcze czasy rzymskie. W samej miejscowości dominuje zaś zabytkowa XIX-wieczna architektura, choć najstarsze domy pochodzą z wieku XVIII-go. Walka o zachowanie wsi oraz ochronę okolicznej przyrody zaczęła się kilkanaście lat temu, gdy kanadyjska firma Gabriel Resources zapowiedziała eksploatację tamtejszych złóż. Kopalnie miały dać pracę tysiącom mieszkańców, jednak plany inwestora zostały pokrzyżowane przez największe po 1989 roku protesty. Poskutkowały one rozpoczęciem procedury wpisania Roșia Montană na listę UNESCO w 2011 roku, jednak później sprawa przycichła.

    Kontynuację procedur związanych z wpisaniem wsi na listę UNESCO zapewnił nieoczekiwanie Dacian Cioloș. Niezbędne dokumenty przedstawiciele jego rządu wysłali tuż przed oddaniem władzy. Przedstawiciel stowarzyszenia Save Rosia Montana zajmującego się ochronąwioski nie popada jednak w przesadny optymizm:

    - Wygrywaliśmy tę walkę już wiele razy, ale korporacja wciąż wracała z nowymi sojusznikami i nowymi rządami - powiedział Tudor Bradatan, rzecznik kampanii "Save Rosia Montana", cytowany przez Thomson Reuters Foundation.

    Wiele wskazuje więc na to, że wieloletnia batalia o zachowanie transylwańskiej wsi jeszcze się nie skończyła.

    Fot. Mihai Gligor

  • Wielki powrót Daciana Cioloșa?

    Kojarzony z liberalnymi reformami były premier zapowiedział, że zamierza ponownie zaangażować się w politykę. Jego powstająca właśnie organizacja ma zrzeszać ekspertów różnych dziedzin i wychodzić z własnymi inicjatywami ustawodawczymi. Prawdopodobny jest też start w kolejnych wyborach.

    Wcześniej Cioloș zaangażował się w tworzenie ruchu Romania 100, który miał za zadanie wspomagać obecną opozycję parlamentarną pod czas minionych wyborów. Wspierane przez niego partie PNL i USR łącznie otrzymały jednak mniej niż 30% głosów. Obecna platforma ma za zadanie aktywniejsze włączenie się w krajową politykę. Będzie przejawiało się to między innymi w inicjatywach ustawodawczych i wspieraniu opozycji. Niewykluczone też, że Cioloș będzie startował w wyborach w 2020 roku (w poprzednich wyborach nie kandydował, czym zraził do siebie część działaczy opozycji).

    Pod pewnymi względami działanie Cioloșa można porównać do powstałej w 1992 roku Rumuńskiej Konwencji Demokratycznej (Convenţia Democrată Română), która była wspólną platformą wspierającą partie opozycyjne przeciw rządom postkomunistów. Choć organizacja ta nie przetrwała próby czasu, to pomogła współpracującym z nią partiom w wygraniu wyborów w 1996 roku, co doprowadziło do przeprowadzenia wielu reform i zbliżenia Rumunii z Zachodem.

    Dacian Cioloș z wykształcenia jest inżynierem rolnictwa. Od 2007 do 2018 roku piastował urząd ministra rolnictwa, zaś w latach 2010 - 2014 był europejskim komisarzem ds. rolnictwa i rozwoju wsi. W 2015 roku, kiedy to w efekcie demonstracji po tragicznym pożarze w klubie Colectiv do dymisji podał się Victor Ponta, Cioloș został mianowany premierem technokratycznego rządu. Przez rok sprawowania władzy zasłynął on z wprowadzenia liberalnych reform. W tym czasie w Rumunii obniżono wiele podatków i zrezygnowano z uciążliwych dla obywateli danin, takich jak akcyza na sprowadzane samochody.

    Fot. Dacian Cioloș

  • Wybory 2016 – dalszy ciąg reform?

    Już 11 grudnia mieszkańcy Rumunii wezmą udział w wyborach parlamentarnych. Które partie zabiegają o ich głosy i jaki jest rozkład sił? I czy wynik głosowania zmieni reformatorski kierunek zmian, który obrał rząd Daciana Cioloșa?
    Przy okazji wyborów warto wspomnieć o kilku nowościach, będących efektem niedawnych reform.  Przede wszystkim zmniejszona zostanie liczba deputowanych. W parlamencie i senacie zasiądzie łącznie 466 osób, wobec obecnych 588. Odchudzenie obu izb to jednak nie wszystko, gdyż zmianie ulegnie także system głosowania. Wyborcy nie będą (już) głosować na konkretnych kandydatów, do obu izb parlamentu trafią bowiem kandydaci wystawieni przez partie. 18 przedstawicieli będą też tradycyjnie miały zamieszkujące Rumunię mniejszości etniczne, w tym Polacy z Bukowiny.
    Rok po tragedii w Collectivie
    Nie sposób omówić obecnej sytuacji politycznej w Rumunii bez przypomnienia tragedii, jaka rozegrała się rok temu w Bukareszcie. Podczas koncertu odbywającego się w klubie Colectiv z okazji Halloween doszło wtedy do pożaru, w wyniku którego zmarły 64 osoby a 147 zostało rannych. Szybko okazało się, że klub funkcjonował mimo wielu zaniedbań dotyczących bezpieczeństwa. Dzień później cały kraj ogarnęła fala protestów, których uczestnicy obwiniali władzę o tolerowanie tego typu niedopatrzeń. W efekcie do dymisji podał się premier Victor Ponta – lider koalicji rządzącej obejmującej cztery centro-lewicowe ugrupowania (w 2012 roku, w trakcie poprzednich wyborów, otrzymały one ponad 60% głosów). Na krótko zastąpił go były minister edukacji Sorin Cîmpeanu, zaś 17 listopada nowym ministrem został Dacian Cioloș. Bezpartyjny polityk, z wykształcenia ekonomista i doktor nauk przyrodniczych, miał za zadanie stworzyć technokratyczny rząd ukierunkowany na zreformowanie kraju.
    Pod znakiem reform
    Wspierany głosami socjalistów i liberałów rząd  Cioloșa faktycznie doprowadził do zliberalizowania wielu przepisów. Udało się między innymi obniżyć VAT (z 24 do 20%), co doprowadziło do zwiększenia obrotów w handlu. Obciążenie podatkowe małych firm zmalało zaś do zaledwie trzech procent podatku dochodowego (przy zatrudnieniu jednej osoby do dwóch, zaś w przypadku stworzenia dwóch miejsc pracy – do zaledwie jednego procenta). Sporą rewolucją było też zwiększenie transparentności finansów publicznych. Od 2017 roku wszystkie państwowe firmy i instytucje będą bowiem musiały publikować raporty ze swojej działalności w internecie. To jednak nie wszystko. W listopadzie przegłosowana została ustawa znosząca 102 regulacje i podatki, takie jak opłata środowiskowa za używanie starszych samochodów czy wliczany do rachunków za prąd abonament RTV. Zmiany, choć tłumaczone zbliżającymi się wyborami, przynoszą już efekty. Tylko w pierwszym kwartale wpływy budżetowe wzrosły o 7 procent, zaś wzrost gospodarczy za 2016 rok szacuje się na ponad 4%. Czy to wystarczy, aby koalicja liberałów i socjalistów mogła sięgnąć ponownie po władzę?
    Niepewne sondaże
    Ostatnie sondaże wskazują na przewagę Partii Socjaldemokratycznej (Partidul Social Democrat). Mogą oni liczyć nawet na 40% głosów. Ich konkurenci są daleko w tyle, choć także mogą liczyć na szeroką reprezentację w obu izbach parlamentu. Tuż za PSD, wyborcy skłaniają się ku centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej (Partidul Național Liberal). Jeśli wierzyć sondażom, ta liberalno-konserwatywna partia może w nadchodzących wyborach liczyć na 18 - 25% głosów. Oddanie głosu na centrową Unię Ocalenia Rumunii (Uniunea Salvați România) deklaruje z kolei od 10 do 19% respondentów. To bardzo dużo zważywszy na fakt, że partia ta powstała zaledwie kilka miesięcy temu. Założone przez aktywistę miejskiego Nicușora Dana ugrupowanie odniosło spektakularny sukces w trakcie lipcowych wyborów lokalnych, zdobywając 15 miejsc w 55-osobowej radzie miejskiej Bukaresztu. Partia przyciąga zwłaszcza ludzi chcących zmian – większych nakładów na służbę zdrowia, ochronę środowiska, a także wsparcia dla Mołdawii i Ukrainy w dążeniu do integracji z Unią Europejską. Jeszcze miesiąc temu sondażownie nie dawały większych szans młodej partii, obecnie zaś jej wynik może być jedną z większych niespodzianek zbliżających się wyborów.
    Wśród pozostałych partii na dostanie się do parlamentu mogą liczyć także przedstawiciele dwóch centroprawicowych ugrupowań. Poparcie dla Sojuszu Liberałów i Demokratów (Alianța Liberalilor și Democraților) deklaruje obecnie od 6 do 7% badanych, podobnie jak dla Partii Ruchu Ludowego (Partidul Mișcarea Populară; 5 – 7%). Na granicy pięcioprocentowego progu znalajduje się zaś nacjonalistyczna Partia Zjednoczonej Rumunii (Partidul România Unită), na którą oddanie głosu deklaruje od 3 do 5% respondentów. Na takie samo poparcie może obecnie liczyć Unia Demokratyczna Węgrów w Rumunii (Uniunea Democrată Maghiară din România), jednak do tej pory Węgrom zawsze udawało się mobilizować rodaków do poparcia swojej partii (w Rumunii żyje ok 6% osób deklarujących tę narodowość).
    Reform ciąg dalszy?
    Wiele wskazuje na to, że rządzący obecnie Dacian Cioloș nie ma powodów do zmartwień. Popiera go bowiem zarówno będąca liderem sondaży PSD, liberalno-konserwatywna PNL, jak i startująca po raz pierwszy w wyborach parlamentarnych USR. Pytanie tylko, czy sondaże znajdą potwierdzenie 11 grudnia, gdy mieszkańcy Rumunii pójdą do urn. Obecnie chęć udziału w wyborach deklaruje 55% mieszkańców kraju, co świadczy o całkiem sporym zainteresowaniu sytuacją w kraju.