Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Dom Polski

  • "Polak z Rumunii" - list prezesa Domu Polskiego w Bukareszcie

    Ostatnio dostałem na facebook-u zaproszenie by się dołączyć do grupy „Polacy w Rumunii„. [...] Chociaż jestem uhonorowany tym zaproszeniem, muszę podkreślić że jestem „Polakiem z Rumunii„ a nie „Polakiem w Rumunii„. Z tym co jest dobre i z tym co jest złe

    Ostatnio dostałem na facebook-u zaproszenie by się dołączyć do grupy „Polacy w Rumunii„. Jest to grupa aktywna i dość liczna – mająca ok. 60 członków i parę setek sympatyków.

    Są to Polacy, szczególnie młodzi ludzie, pracujący lub studiujący przez kilka lat w Rumunii, czasem znajdujących się tutaj razem z rodzinami. Spotykamy się najcześciej w kościele na Mszach świętych katolickich po polsku, oraz w Ambasadzie RP z okazji świąt Narodowych : 3 Maja i 11 Listopada, ewentualnie przy śpiewaniu patriotycznych pieśni. Do „Domu Polskiego” z Bukaresztu, oni przychodzą w świętą Sobotę, na tradycyjne poświęcenie pokarmów przez Księdza.

    Chociaż jestem uhonorowany tym zaproszeniem, muszę podkreślić że jestem „Polakiem z Rumunii„ a nie „Polakiem w Rumunii„.

    Z tym co jest dobre i z tym co jest złe.

    Moje korzenie polskie w Rumunii liczą 155 lat - kiedy mój pradziad Leopold Leszczyński, powstanieć 1863 roku, schronił się w te strony. Jestem więc 4-tym pokołeniem Polaków w Rumunii.

    A ten piękny kraj przyjął nas serdecznie i dużo nam pomógł.

    Mojemu dziadkowi ze strony matki – Józefowi Miklaszewskiemu – weteranu I wojny światowej, który walczył na froncie rumuńskim, władze Rumunii uznałi jego status i nadałi mu 6 ha ziemi, w Bielcach, na Bessarabii.

    Po tym jak władze sowięckie deportowały bez sądu, 13 czerwca 1941 roku, moich dziadków : Elżbiete-Eugenię i Józefa Miklaszewskich, z Bielc do Pudino – na Syberii, władze Rumunii – cywilne i kościelne – pomogly mojej osieroconej matce – Halinie-Jadwidze Miklaszewskiej, studiować medycynę w Jassach i Bukareszcie, jako stypendystka państwa rumuńskiego. Potem moja matka pracowała przez 33 lat jako starszy lekarz stomatolog w poliklinikach ze stolicy Rumunii.

    W 1970 roku, mojej babci – Elżbiecie-Eugenii Miklaszewskiej, która powróciła z Syberii do Rumunii po 15 latach, w 1957 (jej mąż zmarł tam w 1942 roku), władze rumuńskie przewróciły bez zastrzeżeń obywatelstwo Rumunii ( rezygnująć z tego ZSSR, który jej został narzucony), tak że mogła korzystać z bezpłatnej opieki lekarskiej – jako członek rodziny mojej pracującej w Rumunii matce.

    Ja urodziłem się w Bukareszcie, stolicy Rumunii, w 1953 roku. Tutaj uczyłem się, studiowałem i pracowałem przez 45 lat, w rumuńskich szkolach, liceach i Akademii Nauk Ekonomicznych, a potem w przysięmbiorstwie handlu zagranicznego.

    Język polski poznałem w rodzinie, szczegółnie od mojej babci Elżbiecie-Eugenii, z którą spędziłem 18 lat w jednym pokoju, ucząć się i wiary katolickiej i tradycji polskich z Kresów. Bo, niestety, w Bukareszcie za moich czasów, nie było żadnej polskiej szkoły.

    Więc moja polska wymowa i pisownia, są dość ciekawe, bo używam gwary kresowej, ze specyficznym akcentem, ale i z licznymi nalećiościami z : rumuńskiego, ukraińskiego, rosyjskiego albo niemieckiego lub yidish. Wielu Polaków z Polski, uśmiecha się, gdy mnie słyszą. Ale już moje córki – Maria i Wanda – mówią o wiele poprawniej odemnie po polsku. Jest to oczywiste, albowiem chodziły 4-5 lat do Szkoły Polskiej, która działała przy Ambasadzie RP w Bukareszcie, w okresie 1990 – 2010 (niestety obecnie ją zamknięto !). 

    Także, choć czuje się Polakiem – bo byłem wychowany przez kobiety-Polki, babcię i matkę, to wielu patrzy krytycznie na moje nazwisko : Polipciuc – typowo ukraińskie. Jest to inna specyfika Polaków z Rumunii, szczegółnie na Bukowinie i w Bessarabii, skąd pochodzą moji rodzice – że jest tu wiele mieszanych malżeństw. Tak z Rumunami, jak i z osobami z różnych mniejszości narodowych (Niemców, Ukrainców, żydów, Ormian etc.); jak i różnych wyznań religijnych : katolików, greko-katolików, prawoslawnych, reformatów, żydów, ale i wyznawców islamu.

    A Polakom z Rumunii udało się dobrze zintegrować się w życiu społecznym, ekonomicznym, kulturowym i politycznym tego kraju, ale i zachować w dużej mierze naszą specyfikę : język, wiarę, tradycje, kulturę.

    Sam mam żonę Rumunkę – Weronikę, mającą jednak dalekie, ale ważne, korzenie Rusińskie, a nawet polskie. Ja jestem katolikiem, a ona prawosławną. Wzięliśmy ślub katolicki, a dzieci są chrzczone po katolicku. Ale respektujemy, jak wielu w tym kraju, święta każdego, jak i obyczaje – co nam niezle wychodzi, bo często rozbijamy święcone jajka po dwa razy, w różne okresy !

    Oprócz tolerancji i respektowaniu obyczajów panujących w Rumunii, my Polacy z Rumunii dbamy o zachowywaniu naszych tradycji, ale i o jedności naszej organizacji „Dom Polski” w Bukareszcie, ale i Związku Polaków w Rumunii, zrzeszającego Polaków z całego kraju. Prawdą jest że jesteśmy nieliczni, ale zjednoczeni, jednak liczba naszych, w ostatnim czasie, stale spada.

    Może też, nie jesteśmy za bardzo bogaci – nasze pensje i emerytury są na ok.50% mniejsze niż w Polsce, tak jak niestety w całej Rumunii. Więc, dla wielu Polaków co przyjeżdżają do Rumunii, nasze dochody są śmiesznie małe, jak i nasz stył życia o wiele skromniejszy.

    Ale staramy się być gościnni, „postawić się” przy gościach – szczegółnie z Polski, nie załamywać się że wielu z nas wyjeżdża „za chlebem” do innych krajów albo na studia, i już nie wracają, że coraz mniej mamy dzieci, młodych, tych naprawdę aktywnych. Tylko, jak mówiła moja Babunia, my się nie dajemy, twierdząć : „ U...am się, a nie dam się ! „ 

    I jestem taki jaki jestem ! A jestem Polakiem z Rumunii, który nie zapomina swoje polskie korzenie ! Może jestem dziwakiem, którego Polacy będący czasowo w Rumunii, nie bardzo cenią lub rozumieją, ale ja czuje się dumny że jestem cześcią narodu polskiego, z tak piękną historią i kulturą. Swoją podstawą staram się utrzymać ogień polskości w tym pięknym, gościnnym i tak ciekawym kraju – Rumunii, który jest też moim !

    I staram się trzymać nas, Polaków z Rumunii, razem, uważająć że co nas lączy jest o wiele ważniejsze i silniejsze od tego co nas dziełi. A drzwi „Domów Polskich” w Rumunii są zawsze otwarte dla wszystkich Polaków i dla tych, którzy sympatyzują z Polską.

    A „Polaków w Rumunii” zapraszam dolączyć się do nas – tej starej Polonii – „Polaków z Rumunii”, którzy zapuściłiśmy tu korzenia od wieków, i tu zostajemy. Bo myśłę że jesteśmy potrzebni jedni drugim, a razem możemy więcej zbłiżyć te dwa kraje, tak dla nas ważne : Polskę i Rumunię !

    Tak nam dopomóż Bóg !

    Bogdan Polipciuc

    Prezes "Domu Polskiego" w Bukareszcie

    Fot. Dom Polski w Bukareszcie

  • Dni Polskie w Suczawie rozpoczęte

    Wczoraj uroczyście rozpoczęły się Dni Polskie w Suczawie. Spotkanie odbywa się pod hasłem "Bliżej siebie". Towarzyszyły mu wykłady dotyczące historii i kultury, a obchodzony w Polsce rok Piłsudskiego stał się okazją do przybliżenia postaci marszałka mieszkańcom Rumunii.

    Dni Polskie zostały otwarte przez Gerwazego Longhera - prezesa Związku Polaków w Rumunii. Tego samego dnia odbył się cykl wykładów poświęconych relacjom polsko - rumuńskim, w których budowanie Józef Piłsudski był osobiście zaangażowany. Prof. dr hab. Michał Klimecki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu mówił o roli marszałka w wojnie polsko - bolszewickiej w latach 1919 - 1920. Dr hab. Henryk Walczak z Uniwersytetu Szczecińskiego opowiedział natomiast o ostatniej wizycie Piłsudskiego w Rumunii w 1932 roku. Dr Daniel Hrenciuc z Radowców opowiadał o nadaniu Piłsudskiemu tytułu honorowego dowódcy 16 pułku piechoty Baia z Fălticeni, a prof. dr hab. Maciej Szczurowski z Uniwersytetu Gdańskiego przypomniał, w jakim kontekście marszałek opisywał Rumunię w swoich pamiętnikach. Popołudniu równolegle odbywały się wykłady poświęcone historii i kulturze o zróżnicowanej tematyce.

    Dniom Polskim towarzyszy wystawa zorganizowana przez Instytut Polski w Muzeum Bukowiny w Suczawie. Ekspozycja nosi tytuł "Józef Piłsudski - om de stat al Poloniei și Europei" (Józef Piłsudski - mąż stanu Polski i Europy). Prezentowane na niej są dążenia Polski do odzyskania niepodległości i działalność marszałka w okresie międzywojennym. W miesięczniku "Historia" ukazał się także obszerny artykuł autorstwa Sławomira Kopera, z którego czytelnicy mogą dowiedzieć się o rozbiorach i procesie odzyskiwania przez Polskę niepodległości.

  • Kwiecień 2017 w Domu Polskim w Bukareszcie

    Wielkimi krokami zbliżają się Święta Wielkanocne, które wielu Polaków pracujących za granicą spędzi z dala od swoich rodzin. Nie oznacza to jednak, że będą w tym czasie zdani tylko na siebie. Dom Polski w Bukareszcie przez cały kwiecień organizuje na przykład wiele ciekawych spotkań, a jego pracownicy zapraszają też w każdy weekend na kawę lub herbatę.

    Dom Polski w Bukareszcie mieści się przy str. Mogoş Vornicul 3 (tel. 21/252-03-35). Poniżej szczegółowa lista kwietniowych spotkań:

    5 kwietnia (środa):
    - godz. 18:00 - spotkanie z panią Victorią Longher, posłanką mniejszości polskiej w rumuńskim parlamencie oraz panem Gerwazym Longherem, prezesem Związku Polaków w Rumunii;

    8 kwietnia (sobota):
    - godz. 11:00 - spotkanie z panem Gabrielem Klimowiczem i dwoma książkami jego autorstwa;

    15 kwietnia (sobota):
    - godz. 12:00 - poświęcenie pokarmów przez ks. Macieja Catargiu;

    17 kwietnia (poniedziałek):
    - godz. 12:30 - msza św. w kościele Bărăția (blvd Ion C. Brătianu 27, tel. 21/311-08-09)
    - godz. 14:00 - dzielenie się święconym jajkiem

    29 kwietnia (sobota):
    - godz. 11:00 - debata pt. "Rumunia - Polska - UE - dokąd?"

    Fot. Facebook Domu Polskiego w Bukareszcie

  • Niedzielscy i dom rodzinny

    Kiedy wyrosną skrzydła  i wołanie świata  staje się coraz silniejsze,  ptaki  opuszczają gniazdo  .Tak  samo dzieci opuszczają dom rodzinny . Miejsce  dzieciństwa  maleje aż  wydaje  się, ze  znika w oddali.Ale to  nie prawda.  Dom rodzinny  pozostaje na zawsze w  czlowieku   i towarzeszy mu ciągle, chociaż czasem  podświadomie, na drodze  życia

    Dom rodzinny   jest symbolem wszechświata wartośći  człowieka  . W nim  kształtuje się jego osobowośc,  stosunek do ludzi oraz światopogląd . W domu rodzinnym  dziecko stawia pierwsze kroki, uczy się  miłości i  poczucia  bezpieczeństwa. Jest to miejsce, w którym człowiek  uczy się   szacuneku  dla bliżniego, dla rodziny i  dla  pamięci  o tych, który odeszli,  ale pozostali na zawsze   w  myślach  i wspomnieniach  swoich  najbliszych.  Dlatego tak istotna jest rola domu rodzinnego, postrzeganego  jako środowisko  bezpieczeństwa, pewności  i schronienia przez całym złem tego świata. .         

    Dom rodzinny  jest  jednym z takich miejsc,  które  francuski myśliciel  Michel Foucault  nazwał ”miejscem miejsc „,   bo to jest nie tylko materialnym  miejscym .  Jest on  także przestrzeń wychowawcza, kulturowa i spoleczna , przestrzeń  pamięci i straconej Arkadii dzieciństwa jako krajna beztroski i wiecznego szczescia. 

    Biorąc pod uwagę  burzliwej historii Polski  należy zauważyć  wyjątkową rolę jaką odgrywała polska rodzina, szczególnie w trudnej sytuacji  naródu polskiego w okresie zaborów .Priorytetym  srodowiska domowego  bylo wychowanie i kształcenie dziecka w duchu  zachowania    tożsamości narodowej , przekazywania młodszemu pokoleniu tradycji i wartości narodowych- patriotyzmu i religijności.

    Przekładem tego mogą być  Niedzielscy-  polska rodzina   inteligencka z Bukowiny, która znalazla schronienie w Rumunii w okresie uchodżstwa  z lat 1940-1944,  kiedy to wojska  sowieckie  najechało połnocną Bukowine,  znajdującą się  pod rumuńską administracją.   

    Członkowie rodziny spoczywają  obok innych Polaków i przedstawici rumuńskiej Polonii w „ogrodzie polskiej pamięci” – na cmentarzu katolickim Bellu w Bukareszcie. Groby rodziny znajdują się  po lewej stronie  alei, która prowadzi  od kosciola świętej Teresy od Dzieciątka   Jezus do Grobu Nieznanego Żolnieża.

    Michał Niedzielski urodził się na Bukowinie w  1879r. w  miejscowości Bahrynowce. Jego rodzice- Antoni i Juliana Niedzielscy (z domu Rześniowiecka)-  byli bardzo dumni z faktu że są Polakami   i wpajali dzieciom  miłość do ojczyzny swojch przodków.   Antoni   urodził się w Galicji i wywodził się ze  ziemiańskiej rodziny inteligenckiej,  która tak  jak i inne polskie rodziny,  inspirowane   ideałami wolnościowymi,  brała  aktywnie udział w powstaniach  albo    dostarczała  broń  oddziałom powstańczym .Z tego wyniku rodzina straciła znaczną  część majątku  i   zubożala.  Jednakże starała się zapewnić dzieciom codzienne życie , dobre wykształcenie i  zachowanie tożsamości narodowej .      Antoni Niedzielski tęsknił do swojej ojczyzny i był  bardzo dumny  z tego , że jego rodzina pochodzi z tej samej miejscowości co  ojciec  Jana Długosza,  najsłynniejszego kronikarza  dawnej Polski         

    Zona Michała Niedzielskiego,  Maria  (z domu Preisner )  urodziła się w 1886 r. na Bukowinie w w  miejscowości Opryszeny, gdzie jej ojciec, Józef Preisner , który pochodzący  z Galicji,osiedlil się razem z żoną Anną i  dziecmi ( Franciszkiem, Heleną i Apolonią ).   

    Józef Preisner był wielkim patriotą i działaczym   polonijnym i zapisał swoje dzieci do polskiej szkoły. Został wybrany w 1908 r.  do wydziału Czytelni Polskiej  w Glęboce   i współpracował  na rzecz spraw polonijnych  z dr. Aleksandrem Skibniewskim,    który  został pózniej wybrany na posła do Sejmu Krajowego Księstwa Bukowiny i  odznaczony Kryżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski  

    Maria Niedzielska , najmłodsza córka Józefa  i Anny Preisnerów    była wielką milosniczką nauki , kochała ksżiąki  i starała się aby jej dzieci  otrzymały pożądne  wychowanie .    W  tamtych  trudnych czasach  dla polskiego narodu istniało  niebezpieczeństwo  utraty  polskiej tożsamości narodowej , Maria Niedzielska stała się  prawdziwą matką-Polką.  Nauczyła swoje  dzieci polskiej mowy, abecadła, polskich wierszy , modlitw, historii Polski, pieśni patriotycznych  i religijnych aby uchronić je   przed  germanizacją i  wpływami szkoły zaborczej. Przykładem  ojca zapisała swoje dzieci do polskiej szkoły, chociaż  panowała   niemiecka  akcja  zniechęcania rodziców polskich  do posyłania dzieci do szkoły   z polskim językim wykładowcym.

    Michał i Maria Niedzielski mieli sześcioro  dzieci : Annę-Apolonię, Jósefa, Józefę, Zofię, Albinę i Zosię. Niestety najmłodzse dziewczynki (sześcioletnia  Zosia i zaledwie roczna Albinka zmarly  na grypę , pogrążywszy  rodziców.w wielkim smutku . Póżniej  nadszedł następny cios dla rodziny. Kiedy wybuchła  I wojna światowa , Michał Niedzielski,  tak jak wielu innych   Polaków, poddany został obowiązkowej  służbie  wojskowej  i mobilizacji. Zmuszony  został  przez władze austrackie do   pójscia na wojnę .  Musiał walczyć  w mundurze  obcej  armii , pod obcym sztandarem i za nieswoją sprawę.  Wrócił  do domu po wojnie ranny i bardzo chory. Miał płuca zniszczony gazem bojowym   i zmarł  przedwczesńie pozostawiąc   dzieci bez  ojcowskiej opieki.  

    Jego śmierć  była   ciężkim przyżyciem dla rodziny. Maria Niedzielska została sama   z czwórką malych dzieci  i musiała pokonać  wielkie trudności, aby je wychować. Swoje  zamiłowanie do nauki przekazała   dzieciom . Zawsze  powtarżała im  że  ”nauka nie poszła  w las”. To dawne  polskie przesłowie zapamiętali oni, kiedy w 1940 roku uciekali do Rumunii po rosyjskiej  inwazji,    pozostawiając  dom rodzinny , ziemię i wszystko z trudem trworzone przez  przodków.  Chociaż warunki  podczas  wojny były bardzo trudne,  ukonczyli studia rozpoczęte w  Czerniowcach,   stając się absolwentami Wydziału Filologii   i Filosofii na  Uniwesytecie w Bukareszcie.

    Najstarsza z sióstr - Anna-Apolonia urodziła się w  1907 r. i  była najpierw nauczycielką języka polskiego na Bukowinie.  Była  jak  jej siostry bardzo piękną kobietą  z  wielkimi niebieskimi oczami i dlugimi  złotymi  włosami . Uzdolniona muzycznie,   studiowała fortepian w Czerniowcach  i uczyła muzyki polskie dzieci na Bukowinie. Zorganizowała  wspaniały  chór z ponad sto uczniów. Miała wyjątkowe zdolności artystyczne, umiała także grać  na gitarze i  skrzypcach , pięknie malowała i haftowała. Była w pewnym sensie rodzinną artystką . 

    Jej brat - Józef Niedzielski -  urodził się w 1910 r. i był jedynym chłopcym w rodzinie Niedzielskich. Z racji powołania  studiował w Katolickim Instytucie Teologicznym  w Jassach . Niestety wojna nie pozwoliła mu  wypełnić  swojego powołania,  aby zostać księdzem  i ukończyl podobnie   jak rodzeństwo, studia w Uniwersytecie w Bukareszcie.  

    Zajmował się spolecznie biblioteką  Domu  Polskiego w  Bukareszcie i w 1953 r., kiedy Dom Polski został zamknięty przez władze komunistyczne,  uratował polskie ksziazki  przed zniszczeniem  . W tym celu zrobił ich spis  aby  przynieść je  i przechować    w bukareszteńskiej Bibliotece Uniwersyteckiej,   gdzie pracowal po ukończeniu studiów. Był  przystojny, miał szlachetny rysy twarży ,niebieskie oczy  i  pogodną naturę.   Nie miał wrogów , a jedynie  przyjaciół. Potrafil w środku nocy pójść do apteki, aby kupic lekarstwa dla rodziny albo dla kogos w potrzebie. Był jak ojciec dla młodszych sióstr  i pomagał im radą  i  materialnie.Zmarl przedwczesnie majac  51 lat ,  ku rozpaczy matki, bo nie ma  nic  boleśniejszego na tym świecie dla rodziców  niż  śmierć dziecka.          .

    Średnia siostra – Józefa -  przyszła na świat w 1912 r. Tak jaki jej siostry była nauczycielką języka polskiego na Bukowinie, a póżniej   uczyła języków obcych w Bukareszcie.Miała wyjątkowe zdolności pedagogiczne i lubiła uczyć dzieci.  Chociaż była surową nauczycielką umiała z nimi rozmawiać i dzieci ją . kochały        W rodzinie  cieszyła się  wielkim autorytetem,  bedąc człowiekiem  o wysokim poziomie  moralnym. Była bardzo pracowita , uporządkowana , sumienna i była   specjalistką  w  przygotowaniu tradycyjnych polskich ciast, ku uciesze siostrzeńców -  Wladzia i Danusi. Dla nich kupiła  fortepian, aby mogły uczyć  się  grać.  Dzieci nazywali ją w dzieciństwie ciocią Lalą  bo przynosziła im lalki i inne zabawki. Była wielkim pedagogiem   i dzieci   zawdzięczają  jej znajomość języka polskiego  i  polskiej. kultury.

    Najmłodsza  Zofia   urodziła się w 1919 r i  poszła w ślady swojch sióstr.  Pracowała najpierw jako  nauczycielka języka polskiego ,rozpoczęła studia w Czerniowcach  i ukończyła je na   Wydziałe  Filologii    i Filosofii  na  Uniwersytecie w Bukareszcie. Była piękną kobietą,  kochała piękno i była  wielką miłośniką sztuki. Posiadała wyjątkową kulturę osobistą,  znała dogłębnie wielkie dzieła światowej kultury. Kochała ojczyznę swoich przodków i razem z rodziną wychowała swoje dzieci w duchu poszanowania polskości (w domu Niedzielskich mówiło się tyłko po polsku).  Będąc wielbicielką  Sienkiewicza  ochrzciła  swoje   dzieci polskimi imionami z dziel  tego wielkiego  pisarza i nauczyła ich języka którego tak bardzo kochała - języka polskiego. 

    Wychowała dzieci w duchu religii katolickiej jako istotnego  elementu   polskiej  tożsamości.  Dzień  Pierwszej Komunii był  niezapomnianym dla   Danuty i jej brata Władysława-Bronisława. Dbała także o to , aby jej wnuki - Jan-Kazimierz i Anna-  nauczyłi się języka polskiego, kultywowali  tradycję, kulturę  i wiarę   rodziny Niedzielskich  i by nie zapomniali dawnego polskiego  przysłowia : „ Wszędzie dobrze , ale w domu najlepiej.”

    W dzisiejszych   zmieniających się szybko czasach pluralizmu i relatywizmu, o których myśliciel polskiego pochodzenia Zygmunt Bauman pisał że są to czasy „płynnej  nowoczesności „,  niejednokrotnie  spotkać się z opinia, że takie wartośći jak dom i rodzina tracą   swoją dotychczasową rolę.  Jest to jednak iluzią . Podświadomie człowiek wie,  że rodzina  to  dom , dzieciństwo, miłość, bezpieczeństwo. To część jego życia. Gdyby nagle straciło to swoją wartość, człowiek  utraciłby   czastkę siebie . Dlatego  ciągle pragnąć będzie  powracać do swojega miejsca na ziemi, do domu dzieciństwa , do najbliszych,  wiedząc że jak pisał  znany pisarz :”Zadna mądrość , której możemy nauczyć się na ziemi,  nie da nam tego , co słowo i spojrzenie matki.”

    Autorka: Drd. Danuta Roman (z domu Niedzielska) – Uniwersytet w Bukareszcie-Wydział Filosofii

    Pierwszy Wiceprezes Domu Polskiego w Bukareszcie

    Ku  pamięci mojej matki  Zofii Niedzielskiej,

    prawdziwej matki-Polki, która razym z rodziną 

    zadbała o to, aby jej dzieci i wnuki nauczyly się 

    języka polskiego, wiary i tradycji swoich przodków.

    Zdjęcia członków rodziny Niedzielskich. Od lewej: Józef, Józefa oraz Anna Apolonia

    Jeden z grobów rodziny Niedzielskich na Cmentarzu Bellu katolicki  w Bukareszcie (prawdziwy „ ogród polskiej pamięci”)

     Zofia Niedzielska  z dziećmi(Danutą i Władysławem –Bronisławem) i wnukami(Janem Kazimierzem i Anną) 

  • Sierpień w Domu Polskim w Bukareszcie

    Bukaresztańscy Polacy zapraszają w sierpniu do Domu Polskiego, gdzie odbędzie się kilka ciekawych wydarzeń. Najbliższe już w nadchodzącą sobotę!

    - sobota 11 sierpnia, godzina 11:00  - "Wrażenia z Olsztyna". Relacja z XII Europejskich Spotkań Integracyjnych Polskich Uniwersytetów Trzeciego Wieku, które odbyły się pomiędzy 24 a 29 czerwca;

    - poniedziałek 20 sierpnia godzina 17:00 - spotkanie z Gdyńską Drużyną Wedrowników na czele z p. Adamem Rytlem - Harcerzem Rzeczpospolitej , sekretarzem Pomorskiej Chorągwi Harcerzy ZHR im. hm. RP Adama Strzembosza HR.

    Powyższe wydarzenia będą miały miejsce w Domu Polskim w Bukareszcie znajdującym się przy ul. Mogos Vornicul 3. Serdecznie zapraszamy!

  • W Moarze powstaje nowa siedziba Związku Polaków w Rumunii

    Obecnie w Rumunii znajduje się kilkanaście siedzib Związku Polaków w Rumunii (Uniunea Polonezilor din România). Właśnie trwają prace nad nowym centrum, które powstaje w gminie Moara. Otwarcie zaplanowano już na koniec bieżącego roku.

    Obecnie Związek Polaków w Rumunii posiada kilkanaście Domów Polskich, z czego jedenaście zlokalizowanych jest w okręgu administracyjnym Suczawa. Trzy znajdują się natomiast w Bukareszcie, Jassach i Konstancy. Stowarzyszenie działa na rzecz mieszkającej w Rumunii mniejszości polskiej, której liczebność wynosi obecnie ok. 2500 osób. ZPwR organizuje liczne wydarzenia kulturalne, wydawany jest też miesięcznik "Polonus". Tak jak inne mniejszości, także Polacy mają stałe miejsce w rumuńskim parlamencie. Od grudnia ubiegłego roku jest nim pani Victoria Longher.

    Historia zorganizowanego osadnictwa Polaków na Bukowinie sięga końca XVIII wieku, kiedy ziemie te weszły w skład Austrii. Początkowo przybywały tam rodziny górnicze z okolic Bochni. Potem powstawały wsie zakładane przez Górali Czadeckich zamieszkujących pogranicze polsko-słowackie. Do dzisiaj społeczność polska mieszka w takich miejscowościach jak Kaczyka, Plesza, Nowy Sołoniec czy Pojana Mikuli.

    Fot. www.stiridinbucovina.ro