Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Florin Iordache

  • Kolejny efekt protestów. Minister sprawiedliwości podaje się do dymisji

    Florin Iordache był jednym z antybohaterów wydarzeń ostatnich paru tygodni. To między innymi on stał za kontrowersyjną ustawą, która została wprowadzona w ubiegły wtorek. Teraz pojawił się z kolei w roli kozła ofiarnego, który ma na celu uspokojenie wściekłego społeczeństwa. Tylko czy to wystarczy?

    Minister sprawiedliwości wygłosił krótkie przemówienie w ramach posiedzenia rządu. Mówił w nim o problemach, które chciał rozwiązać, oraz o tym że przyjęte przez rząd metody były  zgodne z prawem i konstytucją. Jako powód swojego ustąpienia podał natomiast fakt, że jego starania okazały się niewystarczające dla społeczeństwa. Słowa byłego już ministra można uznać za bardzo delikatne wobec wielotysięcznych demonstracji, których powodem były właśnie działania firmowane jego nazwiskiem.

    Po weekendzie, kiedy to antyrządowe protesty zmobilizowały rekordową liczbę uczestników, sytuacja na ulicach największych rumuńskich miast jest spokojna. Protesty - choć o wiele mniej liczne - wciąż jednak trwają, a w weekend będą się one zapewne cieszyć większą frekwencją. Czas pokaże, czy sytuacja się ustabilizuje, czy też rząd będzie potrzebował kolejnych zmian kadrowych. Póki co, oprócz Iordache, ze swej funkcji zrezygnował już minister rozwoju biznesu Florin Jianu. Z PSD odeszła też grupa działaczy rozczarowanych działaniami rządu.

    Fot. Agnieszka Kamyszek

  • Komisja Wenecka z wizytą w Rumunii?

    Komisja Wenecka została poinformowana o reformacj wymiaru sprawiedliwości dokonywanych przez koalicję PSD-ALDE. Wniosek o jej interwencję został złożony przez przedstawicieli Partii Narodowo-Liberalnej (PNL)

    Wnioskodawcy tłumaczą swój ruch faktem, że rządząca koalicja unikała ich zdaniem konsultacji wprowadzanych reform z międzynarodowymi instytucjami. Prezydent Klaus Iohannis, który również wywodzi się z PNL, ocenił że tego typu sytuacja jest całkowicie normalna, że parlamentarzyści proszą Komisję Wenecką o wydanie opinii dotyczącej praworządności. Z kolei związany z PSD Florin Iordache (były minister sprawiedliwości w rządzie Sorina Grindeanu, obecnie będący członkiem specjalnej komisji parlamentarnej prawa i sprawiedliwości) powiedział że sprawa ma jedynie polityczny wymiar, gdyż omawiane reformy były już rozpatrywane przez rumuński Trybunał Konstytucyjny. Zaznaczył jednak, że jest otwarty na współpracę z Komisją Wenecką.

  • Protesty, prezydenckie referendum i co dalej?

    Wczoraj w Bukareszcie i innych większych miastach Rumunii odbyły się kolejne protesty, które świadczą o tym, że działania rządu cały czas są bacznie obserwowane przez jego przeciwników. I to pomimo faktu, że ustawa która doprowadziła do masowych demonstracji, została już uchylona przez senat. Fakt ten jest obecnie wykorzystywany przez polityków rządzącej koalicji, aby przekonać prezydenta Klausa Iohannisa do wycofania się z pomysłu organizacji referendum.

    Niedzielna była dwudziestym siódmym dniem z rzędu, gdy na ulicach rumuńskich miast dochodziło do antyrządowych wystąpień. Przypomnijmy, że wcześniej wielu mieszkańców brało udział w manifestacjach sprzeciwiając się projektowi tzw. ustawy amnestyjnej. Do wrzenia doprowadziły zaś zmiany w kodeksie karnym, które zakładały ściganie z urzędu przestępców korupcyjnych, którzy wyrządzili szkody warte więcej niż 200 tysięcy lejów.

    W kolejnych dniach Rumunia skupiła uwagę mediów całego świata po tym, jak w kolejnych odsłonach protestów bite były kolejne rekordy frekwencji. Już 1 lutego 300 tysięcy, a kilka dni później rekordowe 600 tysięcy osób wyszło na ulice w proteście przeciwko władzy i wszechobecnej korupcji. W uspokojeniu sytuacji nie pomogło zaś ani wycofanie się premiera Sorina Grindeanu z kontrowersyjnej ustawy, ani nawet zmiany personalne w rządzie, w wyniku których ustąpił m. in. minister sprawiedliwości Florin Iordache.

    Obecne protesty nie są już tak liczne, jednak świadczą o tym, że mieszkańcy będą wciąż pilnie obserwować działania rządu. Coraz częściej dochodzi też dochodzi też do prorządowych manifestacji, które jednak nie są zjawiskiem masowym. Jednocześnie przedstawiciele rządzącej PSD zwrócili się do prezydenta z propozycją odwołania referendum, które ich zdaniem nie ma sensu ze względu na uchylenie kontrowersyjnej ustawy.

    Referendum ma kosztować ok. 250 lejów. Mieszkańcy kraju mają wypowiedzieć się w nim, czy chcą aby walka z korupcją prowadzona przez Krajową Dyrekcję Antykorupcyjną (DNA) była kontynuowana. Projekt prezydenta wspiera jego rodzima PNL oraz USR, rządząca koalicja i Węgrzy z UDMR twierdzą z kolei, że w obliczu braku zmian w przepisach inicjatywa ta jest już tylko marnowaniem pieniędzy. Wcześniej idea przeprowadzenia referendum została jednak zatwierdzona przez parlament.

    Fot. Flaga Unii Europejskiej wykonana przez osoby protestujące w Bukareszcie 26 lutego 2017. Żródło: Digi24.ro

  • Rząd wprowadził w życie kontrowersyjną ustawę amnestyjną

    W efekcie na wolność wyjdzie kilka tysięcy więźniów odsiadujących wyroki za drobne przestępstwa. Oficjalnie chodzi o rozwiązanie problemu przepełnionych zakładów karnych, jednak istnieją obawy że nowe prawo ma pomóc politykom skazanym za korupcję. Kolejna wprowadzona zmiana ma zaś utrudnić wymiarowi sprawiedliwości osądzanie kolejnych osób zamieszanych w afery łapówkarskie. Ustalono bowiem, że dopiero narażenie państwa na straty powyżej 200 tysięcy RON będzie przestępstwem ściganym z urzędu.

    Zmiany zostały wprowadzone przez rząd we wtorek wieczorem i weszły w życie około godziny pierwszej w nocy, tuż po opublikowaniu ich w dzienniku ustaw. Minister sprawiedliwości pytany o powody dla których zmiany w prawie karnym zostały tak późną porą odparł, że nie było żadnej szczególnej przyczyny - po prostu takie były godziny pracy rządowego zespołu. Dodatkowe kontrowersje wzbudził fakt, że ustawa została wprowadzona przez rząd bez poddania jej pod głosowanie parlamentu. W praktyce nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż rządząca koalicja PSD i ALDE i tak posiada większość pozwalającą na przegłosowanie tego typu zmian.

    Minister Sprawiedliwości Florin Iordache zaznaczył, że nowe prawo to efekt realizacji postanowień Trybunału Konstytucyjnego z grudnia ubiegłego roku. Wyjaśniał, że nie chodzi o uczynienie jakiejkolwiek grupy ludzi bezkarnymi. W przypadku nadużyć opiewających na niższe kwoty konieczne będzie bowiem uregulowanie rachunku na rzecz państwa. Tyle, że nowe zasady zbiegły się w czasie z procesem, gdzie w charakterze oskarżonego występuje lider socjalistów Liviu Dragnea. Chodziło o narażenie skarbu państwa na sumę ponad 100 tys. RON, poprzez fikcyjne zatrudnianie osób w państwowych spółkach. Przypomnijmy, że Dragnea został już skazany za korupcję wyrokiem w zawieszeniu, co uniemożliwiło mu objęcie stanowiska premiera po wygranych przez PSD wyborach.

    Kolejnym efektem nowej ustawy będzie wypuszczenie na wolność kilku tysięcy więźniów odsiadujących wyroki za drobne przestępstwa, posiadających dzieci, lub będących w podeszłym wieku. Rząd szacuje ich liczbę na 2,5 tysiąca osób w skali kraju, służby penitencjarne zaś na ponad 3,5 tysiąca. Także to wywołało wiele kontrowersji. Mieszkańcy Rumunii od dwóch tygodni regularnie protestowali przeciwko tego typu zmianom obawiając się, że z amnestii skorzystają politycy skazani za korupcję. Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali z kolei, że tego typu przestępstwa - obok gwałtów i morderstw - nie będą objęte działaniem ustawy.

    Decyzje rządu spowodowały, że po raz kolejny na ulicach w całym kraju natychmiast pojawiły się tysiące demonstrantów. Mimo późnej pory, w samym Bukareszcie na placu Victoriei zebrało się ponad 5 tysięcy protestujących. W całym kraju mowa o liczbie około 10 tysięcy osób. Na następne dni zapowiadane są kolejne protesty.

    Fot. Kadr z filmu opublikowanego przez Vlada Petriego. Napis "aveți elicopter?" widniejący na transparencie oznacza "macie helikopter?" i odnosi się do ucieczki Nicolae Ceaușescu w 1989 roku z dachu obleganego budynku rządu.