Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Ion Iliescu

  • Akt oskarżenia 29 lat po rewolucji

    W 1989 roku w wielu krajach Europy walił się system komunistyczny, ale tylko w Rumunii zmiany miały charakter krwawej rewolucji. W całym kraju zginęło ponad 1100 osób, ale do tej pory nie zapadł żaden wyrok w tej sprawie. Szczególnie bulwersują ofiary, które poniosły śmierć już po obaleniu dyktatora. Zarzuty w tej sprawie usłyszeli członkowie Frontu Ocalenia Narodowego, z byłym prezydentem Ionem Iliescu na czele

    W czasach komunistycznych roku Rumunia była wyizolowanym od świata krajem, dlatego też do buntu społeczeństwa doszło stosunkowo późno. Do pierwszego wystąpienia przeciwko władzy doszło w 1987 roku w Braszowie. Robotnicy tamtejszej fabryki traktorów protestowali przeciwko obniżeniu pensji, a do ich pochodu zakończonego zdemolowaniem siedziby władz partii spontanicznie dołączali mieszkańcy miasta. Manifestację stłumiono i zadbano o to, aby wieść o niej nie trafiła do opinii publicznej.

    Pierwszy protest w 1989 roku miał mieć miejsce 14 grudnia w Jassach, jednak władzom udało się aresztować jego organizatorów. Dzień później demonstrację przeprowadzili Węgrzy z Timişoary, którzy stanęli w obronie pastora ks. László Tőkésa, który miał zostać karnie przeniesiony do innej parafii. Protest zamienił się w masową demonstrację, do której tłumienia władze użyły sił policyjnych i Securitate. Zginęło wówczas ponad 60 osób, ale opór nie został złamany. Co więcej, fala protestów rozlała się na kraj.

    21 grudnia Nicolae Ceauşescu wygłosił ostatnie, jak miało się okazać, przemówienie, które zostało przerwane przez rozwścieczony tłum. Dyktator wraz z żoną salwował się ucieczką śmigłowcem, jednak wkrótce został schwytany. Małżeństwo zostało osądzone w pośpiesznie zorganizowanym procesie i rozstrzelane. Władzę przejęli natomiast niedawni partyjni towarzysze Ceauşescu z Ionem Iliescu na czele, którzy pod sztandarem Frontu Ocalenia Narodowego zaczęli tworzyć z socjalistycznej Rumunii państwo demokratyczne.

    Obecnie przyjmuje się, że to partyjni działacze średniego szczebla i armia doprowadzili do obalenia dyktatora wykorzystując spontaniczne manifestacje niezadowolonego społeczeństwa. Ion Iliescu został w 1989 roku prezydentem Rumunii i funkcję tę piastował do 1996 roku, a także w latach 2000 – 2004. Dopiero w połowie 2017 roku prokuratura wojskowa postawiła go wraz z kilkunastoma innymi osobami w stan oskarżenia za zbrodnie przeciwko ludzkości, ale sprawa dotyczy tłumienia antyrządowych protestów z roku 1990. 

    Podczas tegorocznych obchodów 29 rocznicy rewolucji uwagę na ten fakt zwrócił obecny prezydent Klaus Iohannis. W trakcie przemówienia zapewnił on, że będzie lobbował za poszukiwaniem prawdy o wydarzeniach z grudnia 1989 roku i ukaraniem winnych popełnionych wtedy zbrodni. Oficjalne dane mówią o ponad 1100 ofiarach walk, które toczyły się w wielu miejscach kraju, głównie w Timişoarze, a następnie w Bukareszcie. Do tej pory rumuńskie społeczeństwo jest podzielone w ocenie tamtych wydarzeń. Niektórzy wierzą w spontanicznych opór przeciwko komunistycznej władzy, inni są przekonani o tym, że wszystkie wydarzenia z grudnia 1989 roku zostały starannie zaplanowane przez ludzi z otoczenia Iona Iliescu.

    Tymczasem tuż przed świętami, ogłoszony został akt oskarżenia wobec Iliescu i jego dawnych towarzyszy. Oprócz byłego prezydenta, rządzącego w latach 1989 – 1996 i 2000 – 2004, dotyczy on także innych członków FON – na ławie oskarżonych zasiądzie też Gelu Voican Voiculescu (były premier), Iosif Rus (były dowódca wojsk lotniczych) i Emil Duitrescu. Są oskarżeni o to, że w czasie popełnianych czynów byli osobami decyzyjnymi w ramach Frontu Ocalenia Narodowego. Chodzi bowiem o zdarzenia, do których dochodziło w dniach 27 – 31 grudnia 1989 roku – a więc po obaleniu Ceauşescu i ogłoszeniu przez członków FON, że przejmują władzę w Rumunii.

    Chodzi o zbrodnie przeciwko ludzkości, a konkretniej działania Frontu Ocalenia Narodowego (Frontul Salvării Naționale; FON) w dniach 27 – 31 grudnia 1989. Mimo, że obalona została dyktatura Nicolae Ceauşescu, to w Rumunii nadal ginęli ludzie. To właśnie Ion Iliescu stojący na czele FON sprawował wtedy faktyczną władzę w kraju. Akt oskarżenia jest następstwem wielomiesięcznego śledztwa, w trakcie którego prokuratorzy współpracowali z historykami, pisarzami i dziennikarzami, którzy zajmowali się tematyką wydarzeń z grudnia 1989 roku. Zdecydowano także o badaniach archiwów zgromadzonych zarówno w wojskowych, jak i cywilnych placówkach. Śledczy przesłuchali też niezliczonych świadków tamtych wydarzeń. Głównym oskarżonym jest Ion Iliescu:

    „Jako inicjator i koordynator władzy wojskowej i politycznej, a później jako przewodniczący Rady Frontu Ocalenia Narodowego, Iliescu Ion zaakceptował i sformalizował środki o charakterze militarnym, z których niektóry miały oczywistą dywersyjną postać. Korzystając z pełnego autorytetu, Iliescu Ion mógł interweniować, aby powstrzymać zjawisko dywersji, ale nie działał w tym zakresie” - brzmi fragment aktu oskarżenia.

    W omawianym czasie w Rumunii panował chaos połączony z psychozą związaną z działalnością „terrorystów”. Zdarzały się między innymi przypadki, w których niektóre oddziały otrzymywały sprzeczne rozkazy mówiące o możliwości działań wrogich sił związanych z upadającym reżimem. Efektem były sytuacje, w których otwierany był ogień przeciw ludziom, którzy w żaden sposób nie stanowili zagrożenia.

    Głos w sprawie zabrał między innymi jeden z oskarżonych, Gelu Voican Voiculescu, który stwierdził że FON działał w trakcie rewolucji, która „nigdy nie jest delikatną sprawą”. Powiedział przy tym, że członkowie Frontu Ocalenia Narodowego podejmowali decyzję inspirowani nastrojem całego społeczeństwa. Ocenił, że decyzja o ponownym wszczęciu śledztwa w tej sprawie jest jedynie kwestią polityki uprawianej przez obecnego prezydenta Klausa Iohannisa (to na jego polecenie prokuratura zajmuje się tą sprawą – przyp. Red.).

    Obliczono, że do czasu ogłoszenia śmierci Nicolae Ceauşescu i jego żony Eleny, na terenie całej Rumunii śmierć poniosło 860 osób. Łączna liczba ofiar rewolucji 1989 roku to 1104 zabitych i ponad 3 tysiące rannych. Śmierci 244 osób można by teoretycznie uniknąć, gdyby po egzekucji dyktatorskiej pary udało się zapanować nad ówczesną sytuacją.

    Michał Torz

  • Czołowi politycy z czasów transformacji ustrojowej trafią do sądu

    Chodzi o byłego prezydenta Iona Iliescu i premiera Petre Romana, którzy w czerwcu 1990 roku doprowadzili do brutalnego rozprawienia się z pokojowymi manifestacjami. W efekcie ich działań zmarły cztery osoby, a ponad tysiąc zostało rannych.

    Po upadku reżimu komunistycznego w Rumunii nadal dochodziło do wielu protestów. Domagano się między innymi wprowadzenia prawa, które zakazywałoby dawnym politykom partii komunistycznej bycia członkami rządu. Mimo to, w wyniku wyborów 20 maja 1990 roku do władzy doszedł Front Wyzwolenia Narodowego, na którego czele stanął Ion Iliescu. Oprócz niego partię tworzyło też wielu innych działaczy partii komunistycznej.

    Choć po wyborach protesty osłabły, to najbardziej wytrwałe grupy manifestantów nadal okupowały piața Universității. Powstały tam między innymi barykady, rozstawiono też namioty. Do rozpędzenia demonstracji Ion Iliescu wezwał wtedy robotników i górników, którym wmówiono że protestujący to zbieranina alkoholików, narkomanów i faszystów. Apel poskutkował, na skutek czego do stolicy pociągami przyjechało ponad 10 tysięcy uzbrojonych w pałki zwolenników rządu.

    W efekcie kilka osób zginęło, a ponad tysiąc (oficjalnie 746) zostało rannych. Wielu demonstrantów zostało też bezprawnie aresztowanych. Wydarzenia te, zwane powszechnie „Mineriadami”, przez wiele lat kładły się zaś cieniem na politykach biorących udział w podburzaniu tłumu. Obecnie na ławie oskarżonych znajdzie się kilkanaście osób – oprócz Iliescu (byłego prezydenta) oraz Romana (byłego premiera) zasiądą na niej także inni członkowie ówczesnego rządu, służb specjalnych i Frontu Wyzwolenia Narodowego.

    Fot. www.comunismulinromania.ro