Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Klaus Iohannis

  • Klaus Iohannis o budżecie: Problematyczny i ryzykowny

    Podczas wtorkowej rozmowy z premierem i ministrem finansów prezydent wyraził swoje obawy dotyczące przyjętej 7 lutego ustawy budżetowej. W najbliższych dniach ogłosi on, czy podpisze się pod nią, czy też przekaże projekt z powrotem do parlamentu.

    Premier Sorin Grindeanu i minister finansów Viorel Ştefan usłyszeli, że budżet jest "problematyczny i ryzykowny". Chodzi o zbyt optymistyczne prognozy dotyczące przychodów w stosunku do wydatków, co zdaniem Iohannisa może poskutkować deficytem przekraczającym zakładane 3% PKB. Zmartwiło go także ograniczenie wydatków na służby specjalne. Prezydent uzależnił swoje dalsze decyzje od dokładnego zapoznania się ze szczegółami ustawy, w czym pomoże mu jego zespół ekspertów. Zapowiedział, że ostateczną decyzję podejmie w przeciągu kilku najbliższych dni.

    Obecny budżet zakłada między innymi wyższe o 31 mld RON przychody (łącznie 255 mld RON) względem roku ubiegłego. Zwiększono w nim nakłady na służbę zdrowia, edukację i opiekę społeczną.

  • Komu ufają Rumuni?

    Sondaż zaufania do osób publicznych został przeprowadzony w dniach 6 - 14 marca przez firmę Sociopol. W czołówce znalazł się między innymi premier Sorin Grindeanu (PSD) czy prezydent Klaus Iohannis (PNL). Niektóre wyniki okazują się jednak niemałym zaskoczeniem.

    Na pierwszym miejscu rankingu znalazł się z wynikiem 71% Raed Arafat - pochodzący z Syrii anestezjolog, założyciel SMURD (Serviciul Mobil de Urgențǎ, Reanimare și Descarcerare - Mobilna Służba Reanimacji i Wydobycia*), piastujący od dekady stanowisko podsekretarza stanu w ministerstwie zdrowia. Na kolejnych pozycjach pojawili się jednak głównie politycy największych partii.

    Drugie miejsce zajęła na przykład Gabriela Firea (44%) - burmistrz Bukaresztu, typowana na kandydata w wyścigu o fotel prezydenta w zapowiadanych na 2019 rok wyborach. Tuż za nią pojawiło się z kolei nazwisko obecnego premiera. Sorin Grindeanu, mimo protestów które w lutym przetoczyły się przez kraj, wciąż cieszy się zaufaniem 35% wyborców. Dopiero czwarte miejsce zajął zaś wywodzący się z opozycyjnego PNL prezydent Klaus Iohannis.

    Powyższe wyniki są tym bardziej ciekawe, jeżeli porównamy je do sondażu przeprowadzonego w miniony piątek. Okazało się bowiem, że w przypadku starcia Firea - Iohannis, to właśnie obecna burmistrz Bukaresztu tryumfowałaby osiągając wynik 51,5% do 48,5%. Należy wprawdzie pamiętać, że obecny prezydent mógłby liczyć na głosy licznych rumuńskich emigrantów, jednak

    W pierwszej dwudziestce osób publicznych cieszących się największym zaufaniem społeczeństwa znaleźć można wiele innych ciekawych postaci. Szóste miejsce zajął na przykład były premier Călin Popescu Tăriceanu (32%), a ósme prezes Krajowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA) Laura Codruța Kovesi (31%). Jedenaste miejsce zajął zaś Liviu Dragnea, uwikłany w afery korupcyjne lider PSD. Z kolei zapowiadający zaangażowanie w politykę były premier Dacian Cioloș znalazł się dopiero na czternastym miejscu (25%). Pełna lista poniżej.

    1 Raed Arafat – 71%
    2 Gabriela Firea – 44%
    3 Sorin Grindeanu – 35%
    4 Klaus Iohannis – 34%
    5 Patriarch Daniel – 33%
    6 Călin Popescu Tăriceanu – 32%
    7 Teodor Meleșcanu – 32%
    8 Laura Codruța Kovesi – 31%
    9 Olguța Vasilescu – 31%
    10 Mugur Isărescu – 31%
    11 Liviu Dragnea – 29%
    12 Victor Ponta – 29%
    13 Rovana Plumb – 28%
    14 Dacian Cioloș – 25%
    15 Sevil Shhaideh – 25%
    16 Daniel Constantin – 20%
    17 Codrin Ștefănescu – 19%
    18 Traian Băsescu – 18%
    19 Ludovic Orban – 17%
    20 Nicușor Dan – 16%

    *Chodzi o proces rozcinania pojazdów po wypadkach

  • Kto stworzy koalicję z PSD?

    Tydzień po wyborach sytuacja na rumuńskiej scenie politycznej jest bardzo dynamiczna. Mimo świetnego wyniku socjaliści z PSD potrzebują bowiem koalicjanta. Póki co nie wiadomo jednak nawet, czy ich lider będzie mógł zostać premierem.

    Przypomnijmy, że socjaldemokraci z PSD zostawili konkurentów daleko w tyle zdobywając ponad 45% głosów. W efekcie partia ta będzie reprezentowana przez 154 posłów i 67 senatorów, w obu izbach zasiada zaś odpowiednio 329 i 136 deputowanych. A to oznacza, że mimo znakomitego wyniku w wyborach socjaliści będą potrzebowali koalicjanta. Póki co PSD może liczyć na przychylność przedstawicieli mniejszości narodowych zamieszkujących Rumunię (wśród nich jest między innymi pani Victoria Longher ze Związku Polaków w Rumunii), którzy tradycyjnie wspierają partie rządzące. Oznaczałoby to jednak konieczność utrzymania żelaznej dyscypliny w koalicji mającej przewagę paru głosów.

    Już we wtorek 20 grudnia rozpocznie się pierwsze posiedzenie nowego parlamentu. Następnie prezydent Klaus Iohannis spotka się z liderami wszystkich ugrupowań, aby przedyskutować z nimi dalsze działania. Być może w tym tygodniu dowiemy się więc, które ugrupowanie zdecyduje się na współpracę z PSD i kto zostanie premierem. Do tej pory za naturalnego sprzymierzeńca PSD uznawano partię liberalno-demokratyczną ALDE, która otrzymała w wyborach ok. 5,6% głosów. Możliwe jest jednak zupełnie inny scenariusz – pomimo że Liviu Dragnea, lider PSD, wykluczał wcześniej taką możliwość.

    Możliwe, że po połączeniu ALDE z PNL – czego również nie można wykluczyć - część działaczy partii narodowo-liberalnej zdecyduje się na współpracę z socjalistami. PSD może też jednak zawrzeć sojusz z Unią Demokratyczną Węgrów w Rumunii, którą poparło ponad 6% wyborców. Możliwa jest nawet koalicja z USR – Unią Ocalenia Rumunii. Członkowie tej partii uważają się wprawdzie za antysystemowców, jednak poza aktywistami miejskimi i działaczami społecznymi w jej szeregach pojawiło się też wiele osób mających za sobą związki z partiami głównego nurtu. Ktokolwiek by nie został zaproszony do współpracy w charakterze koalicjanta PSD, musi się jednak liczyć z konsekwencjami tego posunięcia. W przeszłości zdarzało się bowiem, że mniejsze partie były wchłaniane przez większe ugrupowania.

    Otwartym pozostaje jeszcze kluczowe pytanie o to, kto stanie na czele rządu. Liviu Dragnea ma wprawdzie spory apetyt na władzę, jednak ostro sprzeciwia mu się prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z centro-prawicowego PNL. Po jego stronie stoją zresztą przepisy, gdyż Liviu Dragnea otrzymał wyrok w zawieszeniu za fałszerstwa w trakcie referendum w 2012 roku. PSD usiłowało wtedy odsunąć od władzy poprzedniego prezydenta - Traiana Băsescu. Lider socjalistów jest jednak charyzmatycznym przywódcą i z całą pewnością nie odda władzy bez walki.

    Obecnie na premierem Rumunii jest nienależący do żadnej partii Dacian Cioloş. Sformował on swój rząd rok temu, kiedy to w wyniku pożaru w klubie Colectiv życie straciło kilkadziesiąt osób. Kraj ogarnęły wtedy wielotysięczne manifestacje, w wyniku których premier Victor Ponta (PSD) podał się do dymisji. Obecnie, dzięki liberalnym reformom rządu Cioloşa kraj rozkwita gospodarczo – eksperci szacują, że w przyszłym roku osiągnie najwyższy w Europie wzrost gospodarczy.

  • Mimo protestów rząd nadal forsuje kontrowersyjną ustawę

    W niedzielę w wielu rumuńskich miastach miały miejsce kolejne już protesty. Mieszkańcy wciąż demonstrują bowiem swój sprzeciw wobec projektu ustawy zakładającej amnestię dla więźniów. O zaprzestanie prac nad tym projektem apeluje też prezydent Klaus Iohannis, lecz rządząca koalicja PSD i ALDE nie zamierza ustąpić.

    Protestujących od początku wspiera prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z będącej obecnie w opozycji partii PNL. Wezwał on obóz rządzący do zaprzestania prac nad projektem, któremu sprzeciwiają się obywatele. Prezydent podtrzymał też swoją decyzję o rozpisaniu referendum, jeżeli koalicja PSD i ALDE nie odstąpi od prac nad ustawą. Wiele wskazuje jednak na to, że ani działania prezydenta, ani masowe protesty mieszkańców nie przyczynią się do zmiany decyzji przez obecne władze. Zwłaszcza, że partia socjaldemokratyczna zdobyła w wyborach aż 45% głosów, deklasując tym samym pozostałe ugrupowania. Przedstawiciele PSD nie mijają się więc z prawdą mówiąc, że ich działania są legitymizowane poparciem społeczeństwa - choć z drugiej strony w swoim programie wyborczym socjaliści nie prezentowali pomysłów związanych z ustawą amnestyjną.

    Projekt ustawy od kilku tygodni wzbudza wielkie emocje. Istnieją bowiem obawy, że zapowiadana przez rząd amnestia będzie mogła służyć politykom skazanym za korupcję. Rząd przekonuje jednak, że nie ma takiej możliwości, a masowe zwolnienia więźniów skazanych za drobne przestępstwa służyć ma jedynie likwidacji problemu przepełnionych więzień. Podczas poniedziałkowej debaty minister sprawiedliwości Florin Iordache oświadczył, że ustawa nie będzie z całą pewnością dotyczyła gwałcicieli, morderców, ani osób odsiadujących wyroki za przestępstwa korupcyjne. W więzieniach mają także pozostać recydywiści.

    Fot. Florin Iordachu, minister sprawiedliwości. Źródło: PSD

  • Prezydent Klaus Iohannis za decentralizacją, ale przeciwko autonomii

    Prezydent Rumunii odwiedził okręgi administracyjne (județ) Covasna i Harghita, które zdominowane są przez Węgrów. Przyjazdowi Iohannisa towarzyszyła demonstracja zwolenników utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Spotkanie przebiegło jednak w miłej atmosferze.

    Podczas wizyty w Miercurea-Ciuc (węg. Csíkszereda) Klausa  Iohannisa przywitało kilkudziesięciu demonstrantów, którzy trzymali transparenty z żądaniami utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Odśpiewano też hymn Seklerów. Prezydent z sympatią odniósł się do manifestantów, dziękując im za miłe przywitanie i piękny śpiew. Zaznaczył, że nie jest zwolennikiem tworzenia autonomii uzasadnionej kwestiami etnicznymi. Przyznał jednak, że jest zwolennikiem decentralizacji kraju i większego rozwoju samorządności, aby lepiej rozwiązywać lokalne problemy. Pomimo różnicy zdań spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze. Prezydent przyjął od mera Miercurei-Ciuc, Roberta Raduly, błękitno-złotą seklerską flagę. W zamian ofiarował mu on trójkolorową flagę Rumunii. Zaznaczył przy tym, że Węgry są strategicznym partnerem dla Rumunii.

    Kompromisowym rozwiązaniem kwestii autonomii byłoby przeprowadzenie reformy administracyjnej. Według wstępnych założeń 41 obecnych okręgów administracyjnych miałoby zostać zastąpionych siedmioma dużymi województwami i wydzielonym obszarem stolicy na wzór obszarów NUTS 2 używanych obecnie jedynie dla celów statystycznych przez instytucje unijne. Rządząca partia PSD nie pali się jednak do tego pomysłu, gdyż doprowadziłoby to do przetasowań na lokalnych scenach politycznych. Przykładowo, północno-zachodnia Transylwania na szczeblu samorządowym zostałaby zdominowana przez PNL, a południowo-wschodnia część regionu przez mniejszość węgierską z UDMR.

  • Protesty, prezydenckie referendum i co dalej?

    Wczoraj w Bukareszcie i innych większych miastach Rumunii odbyły się kolejne protesty, które świadczą o tym, że działania rządu cały czas są bacznie obserwowane przez jego przeciwników. I to pomimo faktu, że ustawa która doprowadziła do masowych demonstracji, została już uchylona przez senat. Fakt ten jest obecnie wykorzystywany przez polityków rządzącej koalicji, aby przekonać prezydenta Klausa Iohannisa do wycofania się z pomysłu organizacji referendum.

    Niedzielna była dwudziestym siódmym dniem z rzędu, gdy na ulicach rumuńskich miast dochodziło do antyrządowych wystąpień. Przypomnijmy, że wcześniej wielu mieszkańców brało udział w manifestacjach sprzeciwiając się projektowi tzw. ustawy amnestyjnej. Do wrzenia doprowadziły zaś zmiany w kodeksie karnym, które zakładały ściganie z urzędu przestępców korupcyjnych, którzy wyrządzili szkody warte więcej niż 200 tysięcy lejów.

    W kolejnych dniach Rumunia skupiła uwagę mediów całego świata po tym, jak w kolejnych odsłonach protestów bite były kolejne rekordy frekwencji. Już 1 lutego 300 tysięcy, a kilka dni później rekordowe 600 tysięcy osób wyszło na ulice w proteście przeciwko władzy i wszechobecnej korupcji. W uspokojeniu sytuacji nie pomogło zaś ani wycofanie się premiera Sorina Grindeanu z kontrowersyjnej ustawy, ani nawet zmiany personalne w rządzie, w wyniku których ustąpił m. in. minister sprawiedliwości Florin Iordache.

    Obecne protesty nie są już tak liczne, jednak świadczą o tym, że mieszkańcy będą wciąż pilnie obserwować działania rządu. Coraz częściej dochodzi też dochodzi też do prorządowych manifestacji, które jednak nie są zjawiskiem masowym. Jednocześnie przedstawiciele rządzącej PSD zwrócili się do prezydenta z propozycją odwołania referendum, które ich zdaniem nie ma sensu ze względu na uchylenie kontrowersyjnej ustawy.

    Referendum ma kosztować ok. 250 lejów. Mieszkańcy kraju mają wypowiedzieć się w nim, czy chcą aby walka z korupcją prowadzona przez Krajową Dyrekcję Antykorupcyjną (DNA) była kontynuowana. Projekt prezydenta wspiera jego rodzima PNL oraz USR, rządząca koalicja i Węgrzy z UDMR twierdzą z kolei, że w obliczu braku zmian w przepisach inicjatywa ta jest już tylko marnowaniem pieniędzy. Wcześniej idea przeprowadzenia referendum została jednak zatwierdzona przez parlament.

    Fot. Flaga Unii Europejskiej wykonana przez osoby protestujące w Bukareszcie 26 lutego 2017. Żródło: Digi24.ro

  • Sekretarz generalny NATO pochwalił Rumunię

    W Bukareszcie właśnie zakończyło się czterodniowe posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Sekretarz generalny sojuszu Jens Stoltenberg pochwalił Rumunów za to, że pomagają w ochranianiu "niemal miliarda obywateli"

    Chodziło o zaangażowanie Rumunii we wspólne działania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rumuński rząd został doceniony między innymi za to, że zarezerwował 2% PKB w tegorocznym budżecie na zbrojenia, co jest zgodne z wytycznymi NATO (w tym roku wzrost wydatków na zbrojenia wyniesie w skali całego sojuszu ponad 4,5% względem poprzedniego roku). Stoltenberg wspomniał też o roli rumuńskich wojsk podczas misji stabilizacyjnych w Afganistanie i Kosowie.

    Podczas swojego wystąpienia do słów Jensa Stoltenberga odniósł się prezydent Rumunii Klaus Iohannis. Zapewnił, że 40% tegorocznych wydatków na armię zostanie przeznaczonych na modernizację i zakup nowego sprzętu wojskowego. Powiedział też, że zapewnienie bezpieczeństwa we wschodniej Europie zależy od współdziałania wszystkich członków NATO.

    Czytaj też:

    Pierwsza eskadra rumuńskich F-16 w gotowości

    Rumunia wyda w najbliższych latach 10 mld euro na zbrojenia

  • Spotkanie Klausa Iohannisa z Donaldem Tuskiem

    Prezydent Rumunii spotkał się wczoraj z przewodniczącym Rady Europejskiej. Politycy rozmawiali głównie o koncepcji "Europy dwóch prędkości". Klaus Iohannis sprzeciwił się tego typu rozwiązaniu sugerując, że doprowadzi ono do głębokich podziałów pomiędzy poszczególnymi krajami Unii Europejskiej

    Spotkanie z prezydentem było jednym z wielu, w trakcie których przewodniczący Rady Europejskiej dyskutował o bieżących sprawach z liderami państw należących do Unii Europejskiej. Rozmowa dotyczyła głównie przyszłości Unii Europejskiej. Donald Tusk usłyszał od Klausa Iohannisa, że nie ma mowy o stosowaniu zasady "Europy dwóch prędkości":

    "Prezydent Klaus Iohannis stanowczo zaznaczył stanowisko Rumunii, mówiące o nieakceptowaniu propozycji prowadzących do Europy dwóch lub wielu prędkości lub Europy koncentrycznych kręgów. Tego typu rozwiązania mogłyby wyłącznie pogłębić podziały pomiędzy członkami wspólnoty. Rumunia jest zdania, że wzmacnianie Unii Europejskiej musi się odbywać poprzez dalszą integrację jej członków. Głównym celem na szczeblu unijnym powinno być dążenie do jedności bez podziałów wśród państw członkowskich" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu Klausa Iohannisa opublikowanym po spotkaniu z Donaldem Tuskiem.

    Klaus Iohannis zjawi się pod koniec października w Brukseli, gdzie wygłosi swoją opinię na temat imigracji, bezpieczeństwa i relacji międzynarodowych - między innymi pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Turcją.

    Fot. Materiały prasowe

  • Spotkanie Trump - Iohannis. O czym rozmawiali prezydenci USA i Rumunii?

    Do spotkania w Białym Domu doszło wczoraj popołudniu. Wszystko wskazuje na to, że obaj prezydenci znaleźli wspólny język. "Przyszłość Rumunii i rumuńskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi jest bardzo, bardzo obiecująca" - powiedział Donald Trump.

    Spotkanie obfitowało w wiele kurtuazyjnych wypowiedzi odnoszących się do relacji obu krajów. Donald Trump mówił między innymi o "dzieleniu wspólnych wartości", takich jak umiłowanie wolności, duma z własnej kultury i tradycji. Docenił też starania prezydenta Rumunii w walce z korupcją. Klaus Iohannis podziękował zaś za owocną współpracę i wyraził przekonanie, że w przyszłości związki obu krajów będą jeszcze bardziej ścisłe.

    Klaus Iohannis przypomniał, że Rumunia jako jeden z pierwszych krajów NATO zwiększyła budżet obronny do 2% PKB i liczy teraz na większe zaangażowanie USA w regionie. Powiedział też, że porozumienie pomiędzy USA a Europą to podstawa naszej cywilizacji. W tym kontekście zwrócił uwagę na fakt, że bardzo istotna jest głęboka współpraca pomiędzy krajami NATO i Unii Europejskiej.

    Do kolejnego spotkania obu prezydentów dojdzie najprawdopodobniej już na początku lipca. Donald Trump odwiedzi wtedy Polskę, gdzie ma wygłosić ważne oświadczenie. Podczas spotkania oprócz prezydenta Adnrzeja Dudy, mają być także obecni pozostali liderzy państw regionu - w tym Rumunia.

  • Zwycięstwo Klausa Iohannisa?

    Wywodzącego się z Partii Narodowo Liberalnej prezydenta Klausa Iohannisa śmiało można uznać za zwycięzcę politycznego sporu, w efekcie którego doszło do masowych antyrządowych demonstracji. Iohannis od początku sprzeciwiał się decyzjom socjaldemokratów, używając wszelkich dostępnych prezydentowi możliwości. Wtorkowe wystąpienie przed parlamentem było zaś już tylko potwierdzeniem jego zwycięskiej pozycji w batalii z partią, która niespełna dwa miesiące temu otrzymała w wyborach ponad 45% głosów.

    Klaus Iohannis parokrotnie brał udział w antyrządowych demonstracjach, co wzbudziło sympatię wśród ich uczestników. Przede wszystkim jednak wykorzystywał możliwości, jakie daje mu prezydentura - skierował m.in. kontrowersyjną ustawę korupcyjną do Trybunału Konstytucyjnego, zapowiedział też referendum w sprawie zapowiadanej przez PSD amnestii dla więźniów. Podzielił tym samym postulaty tysięcy ludzi, którzy regularnie demonstrowali swoje niezadowolenie. Po tym, jak w sobotę premier Grindeanu zapowiedział wycofanie się z przyjętej we wtorkowy wieczór ustawy, doszło do kolejnych rekordowych manifestacji, których uczestnicy domagali się dymisji rządu. I choć obecne demonstracje są bardzo skromne, to za sprawą wystąpienia prezydenta wtorek również nie był szczęśliwym dniem dla socjaldemokratów.

    Podczas wystąpienia w parlamencie prezydent powiedział, że PSD wygrało wybory, a co za tym idzie ma pełne prawo do rządzenia krajem. Ich działania nazwał jednak "strategią kamikadze", gdyż nie są one zgodne z przedwyborczymi zapowiedziami. Ocenił, że służą one skorumpowanym politykom, a nie społeczeństwu. Nie podzielił jednak postulatów manifestantów, którzy domagają się dymisji gabinetu kierowanego przez Sorina Grindeanu. Stwierdzi, że rząd musi rozwiązać problem, który sam stworzył, zaznaczając jednak że wycofanie się z kontrowersyjnej ustawy i dymisja ministra sprawiedliwości Florina Iordachu to za mało. Prezydent wyraził też przekonanie, że rządy powinny odbywać się w sposób transparentny i przewidywalny. W trakcie przemówienia spora część posłów PSD wyszło z sali obrad.