Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Kultura

  • Festiwal Kultury Rumuńskiej w Krakowie

    Już w najbliższy weekend w Krakowie odbędzie się 10. Festiwal Kultury Rumuńskiej. W ciągu kilku dni goście będą mieli szansę zapoznać się z tamtejszą kinematografią, ale przygotowano także wiele innych atrakcji takich jak mecz kibiców, warsztaty dla dzieci i koncerty.

    Na otwarcie festiwalu odbędzie się przedstawienie teatralne, w kolejnych dniach będzie natomiast można zapoznać się między innymi z rumuńską kinematografią. Wśród wyświetlanych obrazów znajdą się zarówno współczesne filmy nagradzane na wielu międzynarodowych festiwalach, jak i klasyki, takie jak kultowe bajki dla dzieci z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Pierwsze projekcje odbędą się w piątek, kiedy to pokazane zostaną "Psy", a tuż po nich rozpocznie się "Noc rumuńskich filmów krótkich". Wcześniej, bo o godzinie 18:00, w sąsiadującym z Kinem Pod Baranami Międzynarodowym Centrum Kultury, odbędzie się wernisaż rumuńskiego fotografa Cătălin Constantina.

    Sobotnie wydarzenia zdominuje klub Kornet, w którym będą miały miejsce dwa ciekawe wydarzenia. Od południa dzieci mogą wziąć udział w warsztatach artystyczno-podróżniczych (obowiązują zapisy). Klub opustoszeje zapewne o godzinie 16:00, kiedy to na stadionie TS Tramwaj zlokalizowanym przy ul. Praskiej zostanie rozegrany mecz polskich i rumuńskich kibiców połączony z piknikiem rodzinnym. Załoga Korneta zaprasza jednak z powrotem na godzinę 21:00 do wspólnej zabawy przy muzyce DJ'a Mihaia z Klużu. Wcześniej w Kinie Pod Baranami zaprezentowany zostanie film pt. "Boks".

    W niedzielę już o godzinie 11:00 rozpocznie się projekcja bajek "Mihaela" połączona z warsztatami graficznymi. Do Kina Pod Baranami warto wrócić także wieczorem, na pokaz filmu "Masz ci los". Wcześniej, w Międzynarodowym Centrum Kultury, odbędzie się spotkanie z autorami książki "Bukareszt. Miasto pamięci". Na zakończenie festiwalu w klubie Alchemia odbędzie się koncert duetu "When Violin Meets Guitar".


    Czwartek, 11 maja
    19.00 - Otwarcie Festiwalu – przedstawienie teatralne pt. Schneider & Schuster w reżyserii Luciana Pavela, na podstawie tekstu Joszuy Sobola. Wystąpią aktorzy Mihai Călin i Richard Bovnoczki. Spektakl nawiązuje do historii Polski i wspólnoty żydowskiej mieszkającej w Łodzi przed pierwszą wojną światową. Miejsce:
    Teatr Bagatela, Scena na Sarego 7

    Piątek, 12 maja
    18:00 - Wernisaż fotograficzny pt. "Plac. Symboliczna przestrzeń miasta", w której udział weźmie autor zdjęć - Cătălin D. Constantin. Miejsce: Międzynarodowe Centrum Kultury, Rynek 25
    19:15* - Psy (Câini); reż. Bogdan Mirică, Rumunia 2016, 104’ (polskie i angielskie napisy). Miejsce: Kino Pod Baranami, Rynek 27
    21.15* - Noc rumuńskich filmów krótkich, 86’. 
    Miejsce: Kino Pod Baranami, Rynek 27

    Sobota, 13 maja
    12:00 - "Rumunia dla dzieci" - warsztaty artystyczno-podróżnicze. Miejsce: Klub Kornet Drum Bun, ul. Krasińskiego 19Uwaga! Obowiązują zapisy pod adresem mailowym Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
    16:00 - Mecz kibiców Polski i Rumunii oraz piknik rodzinny. Miejsce: Stadion TS Tramwaj, ul. Praska 61a
    19.15* - Boks (Box); reż. Florin Şerban, Rumunia 2015, 93’ (polskie napisy).
    Miejsce: Kino Pod Baranami, Rynek 27
    21:00 - Rumuńskie DJ Party prowadzone przez DJ Mihaia z Klużu. Miejsce:Klub Kornet Drum Bun, ul. Krasińskiego 19

    Niedziela, 14 maja
    11.00* "Baranki Dzieciom": Mihaela - zestaw bajek 40’; reż. Nell Cobar, Rumunia 1969 (bez dialogów) + warsztaty graficzne.
    Miejsce: Kino Pod Baranami, Rynek 27
    17:00 - Promocja książki "Bukareszt. Miasto pamięci" oraz spotkanie z autorami. Miejsce:
    Międzynarodowe Centrum Kultury, Rynek 25
    19.15* - Masz ci los (Două Lozuri); reż. Paul Negoescu, Rumunia 2016, 86’ (polskie napisy).
    Miejsce: Kino Pod Baranami, Rynek 27
    20:30 - Koncert "When Violin Meets Guitar". Miejsce: Klub Alchemia, ul. Estery 5

    Organizator: Rumuński Instytut Kultury

    * Na wydarzenia odbywające się w Kinie Pod Baranami obowiązują bilety dostępne na stronie. Bilet normalny 17 złotych, ulgowy 14 zł, "Baranki dzieciom" 11 złotych. Karnet na cztery seanse kosztuje 44 złote (kontakt w sprawie karnetu:Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.).

  • Folk & Metal Fest w Bukareszcie

    Po folkowym szaleństwie festiwalu Balkanik w Bukareszcie, podczas którego Polskę reprezentowała znana i uznana formacja Dikanda, nadchodzi tamże czas na kolejną muzyczną ucztę. Tym razem w stolicy Rumunii, w dniach 28-29 września odbędzie się czwarta edycja Folk & Metal Fest!

    Polskę reprezentować będzie, pierwszego dnia, grupa Open Acces:


    Na festiwalu zagrają legendy gatunku, m.in. rosyjska Arkona i Grai, irlandzki Cruachan, włoska formacja Blodiga Skald, a także przedstawiciele sceny rumuńskiej, m.in. Adastia, Ka Gaia An i Eternal Fire.


    Festiwal odbędzie się w klubie Quantic (Intrarea Grozavesti, 061344 Bukareszt)

    Wydarzenie oraz pełna rozpiska godzinowa festiwalu na facebooku.

    Informacje o biletach - tutaj.

    Autor: Witt Wilczyński

  • Folkmetal łuku Karpat

    Licząc od stycznia do września 2017, Polskę odwiedziło już sześć rumuńskich zespołów  metalowych. I to z najwyższej półki tego ekstremalnego gatunku muzycznego! Warto zatem pokrótce przypomnieć to, co działo się w klubach m.in. w Poznaniu, Krakowie, Warszawie czy Bielsku-Białej.
    Na początek Dordeduh.

    Na poznański koncert Dordeduh (muzyków, którzy kiedyś współtworzyli formację Negură Bunget a potem, po rozłamie w zespole poszli własną drogą) stawiła się nieliczna lecz  najwierniejsza grupa fanów. Miłośnicy (wśród nich i ja) atmosferyczno-folkmetalowo-transylwańskiego stawili się w ciepły, czwartkowy wieczór w klubie "U Bazyla" w sile około 60 osób.  Zespół będący na swojej, kolejnej już trasie europejskiej przejeżdżał przez Polskę w drodze z Niemiec do Estonii i po raz pierwszy zagrał w Polsce. Koncert (podobnie jak gig Bucoviny w Bielsku Białej, o czym później) zdecydowanie wart był wzięcia wolnego w pracy!

    Świetna akustyka u Bazyla pozwoliła rozbudowanej muzyce Dordeduh zabrzmieć w pełni. Już pierwsze takty przywołały w mej pamięci ich koncert z sierpnia 2011, który zagrali w twierdzy w Alba Iulia, tym razem też zaczęli od dęcia w trombity i uderzania w cymbały. Następnie karpacki duch, ujęty w szerokie ramy, rozwinął skrzydła i popłynął przede wszystkim materiałem znanym z wydanej w 2012 płyty "Dar de duh"... Wcześniej Edmond (lider zespołu) zaprezentował, w krótkim, około półgodzinnym secie, swój inny projekt - Transceatla. Tutaj, również bazując na melodyjnie ujętym, przestrzennie brzmiącym folkmetalu muzycy osadzili brzmienia rocka progresywnego, zimnej fali i odrobinę technicznego deathmetalu.

    Negură Bunget - po raz ostatni...

    Idąc na warszawski koncert Negury w ramach trasy "Baltics 2017" nie spodziewałem się, że będę widział i rozmawiał z Negru po raz ostatni... Zespół  tym razem przybył w czteroosobowym składzie, przez co wszelkie folkowe brzmienia szły "z komputera" a muzycy skupili się na klasycznym instrumentarium - gitary, bas i perkusja. Większość koncertu stanowił materiał z wydanej w 2016 roku płyty "Zi", różniącej się od pozostałych krążków bardziej rozbudowaną dawką grania progresywnego i post-rockowego. Przyjemna nostalgia "Zi" udzieliła się około 50 fanom mrocznego grania, którzy mimo zimnej niedzieli stawili się do kameralnego, stołecznego klubu Metal Cave.

    Gdy już wybrzmiało "Zi" fani domagali się bisów - i dostali je. Były to "Țara de dincolo de negură" i "Dacia hiperboreană" z płyty "Vîrstele pămîntului". I jednocześnie dwa ostatnie utwory zagrane z Negru... Co ciekawe, mniej więcej w 2/3 koncertu, gitarzysta Tibor Kati zerwał strunę w swojej gitarze i w kolejnym kawałku grał na instrumencie otrzymanym od wiosłowego Antagonist Zero (fińskiego zespołu, który podczas tego gigu wystąpił w roli suppotu). To właśnie Tibor po raz pierwszy poinformował we wtorkowy wieczór, 21 marca 2017, na FB o śmierci Negru… Wcześniej zespół grał m.in. w Krakowie.

    Metalowa muzica populara: E-An-na!

    W przedostatni tydzień kwietnia do Polski przybyła świeża krew rumuńskiego folkmetalu, formacja E-An-Na. Ich debiutancki krążek "Jiana" został wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Art Of The Night.  W zimny i wietrzny piątkowy wieczór Rumuni grali, jako trzecia formacja, w stołecznym klubie Voodoo. Od pierwszych dźwięków, młoda i pełna energii E-An-Na porwała ludzi do ruszenia się od stołów i klubowego bilarda.

    O ile Dordeduh czy Negura swoją atmosferyczną nostalgię budują na bazie blackmetalu, malując go archaicznym folkiem, tak E-An-Na to połączenie żywiołu muzica populara z melodyjnym i żywiołowym metalem. Growlujący wokalista prowadził dialog z wokalistką śpiewającą quasi-ludowo a i całkiem sprawnie wywijał flecikiem i dudami, he, he…  Ze względu na spory poślizg tego dnia (koncert rozpoczął się z około półtoragodzinnym opóźnieniem) kapele grały krócej - ale za to treściwie. Rumuni grali przede wszystkim materiał z debiutanckiego krążka i już przy kawałku "Sarba Ciobaneasca" sala tańczyła pogo połączone z tańcami ludowymi!

    Uwagę zwracała też niziutka ale bardzo bitna kobitka grająca na klawiszach (Ioana Popescu), która wymiatała popularę przez cały czas trwania koncertu i której zaraz po koncercie gorąco gratulowałem (jak i całemu zespołu) znakomitego debiutu przed polską publicznością!

    Bucovina - na Śląsku!

    Nie będę ukrywał, że na ten koncert czekałem ponad pół roku, czyli praktycznie od momentu, gdy dowiedziałem się, że Bucovina wreszcie przyjedzie do Polski! Dzień koncertu nie był najszczęśliwszy (czwartek i już po urlopie) ale warto było wziąć dwa dni wolne w pracy. Publiczność dopisała i to z różnych stron Polski! Bucovina grała jako przedostatni zespół, po bardzo udanych gigach kapel z Tunezji i Polski a przed Australijczykami. Florin Ţibu i jego ekipa zaczęli od jednego ze swych najbardziej znanych kawałków „Luna peste vârfuri” i przez cały koncert przeplatali stare numery z nowymi. Przy trzecim kawałku Florin zapowiedział, że zagrają coś, co łączy językowo Polskę i Rumunię – utwór „Duh”.

    Ekipa Dacia Drum Bun (licznie przybyła na gig klubową Nyską) i moja skromna osoba włączyła się do scenicznego szału a gdy zespół zadedykował mi jeden z kawałków – tłum porwał mnie na ręce i zaniósł, ponad głowami, na scenę! Gdy Bucovina grała „Straję”, zrobiło się patriotycznie z powodu powiewających flag – polskiej i rumuńskiej, a na koniec zabrzmiał utwór „Mestecanis". Było przezacnie a muzycy Bucoviny chętnie z nami po koncercie pogadali i pofocili, podobnie zresztą jak na pozostałych koncertach!

    Autor: Witt Wilczyński

    Autor

  • Fundacja Transylvania Trust zaprasza artystów na warsztaty

    Fundacja Transylvania Trust została powołana do życia ponad dekadę temu, aby ratować przed dewastacją siedmiogrodzkie zabytki. Jednym z jej celów jest także edukacja poprzez liczne warsztaty rzemieślnicze i artystyczne. Oto propozycje na zbliżające się wakacje.

    Głównym zadaniem fundacji jest renowacja zamku znajdującego się w miejscowości Bonţida (jud. Cluj), zbudowanego przez węgierski ród Bánffy. W trakcie zbliżających się wakacji spotkają się w nim artyści i rzemieślnicy z całego świata, aby w trakcie dwóch warsztatów zaprezentować swoje prace. Spotkania będą miały na celu interpretację wartości historyczny za pomocą nowoczesnych metod. Wydarzenie OR/IF odbędzie się w dwóch częściach

    Trwająca od 21 sierpnia do 3 września część nosi nazwę OR (ang. "LUB"). W jego trakcie artyści i rzemieślnicy będą tworzyć instalacje wykonane za pomocą drewna, kamienia i wody. Słowami kluczowymi, na których koncentrować się będą prace, to człowiek, porozumienie, rzeczywistość, opcja/decyzja, indywidualizm, teraz. Zaplanowana w dniach od 11 do 24 września część o nazwie IF (ang. "JEŚLI") skupiać się będzie na takich kwestiach jak ponadnaturalny, wieczny, industrialny, fantazja, stan, wtedy. Prace powstające w jego trakcie będą wykonywane z metalu, szkła i drewna.

    Osoby chcące wziąć udział w warsztatach powinny wysłać formularz zawierający podstawowe dane osobowe, a także krótki esej w którym opiszą dlaczego chcą wziąć udział w danym wydarzeniu. Potencjalni uczestnicy muszą także przesłać swoje portfolio. Więcej informacji znaleźć można na stronie fundacji Transylvania Trust lub pisząc maila pod adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

  • Karina Stempel i najpiękniejsze jabłka Bukowiny

    We wrześniu minionego roku dzięki panom Józefowi Paraniacowi i Mircei Carstowi zobaczyłam Klimowce, wioskę Lipowanów*. A tam - cmentarz. Cmentarz z najpiękniejszymi jabłkami, jakie widziałam na Bukowinie.

    A potem, niedawno, trafiłam na wiersz Radu Vancu "geneza metaforei şi sensul amintirilor", który zaczyna się tak:

    "fata asta, despre care povesteşte Blaga că gusta prunele din cimitir
    ca să vadă dacă morţii care le-au hrănit erau buni sau răi"

    "dziewczyna, którą opisuje Blaga, jedząca śliwki z cmentarza,
    aby sprawdzić, czy zmarli, z których wyrosły, byli dobrzy czy źli"

    Te jabłka były wówczas bardzo kuszącym, ale zakazanym owocem. Tylu rzeczy się nie dowiedziałam! Lecz przecież ile życia, tyle poezji.

    Tekst i fot. Karina Stempel

    (Lipowanie to potomkowie starowierców, którzy w XVIII w. emigrowali na tereny ówczesnego Imperium Osmańskiego w efekcie reformy Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Według ostatniego spisu powszechnego z 2011 roku w całym kraju żyje ponad 20 tysięcy osób identyfikujących się z tą mniejszością etniczną, z czego większość zamieszkuje Dobrudżę - Redakcja).

  • Katedra Zbawienia Narodu ma być gotowa do 30 listopada

    Tak zapowiedział patriarcha Rumunii Daniel. Chce on, aby wznoszona w Bukareszcie monumentalna świątynia została ukończona do tego dnia, gdyż jest to święto św. Andrzeja - patrona Rumunii. Dzień później nastąpić ma natomiast kulminacja obchodów stulecia zjednoczenia Rumunii, które nastąpiło 1 grudnia 1918 roku

    Budowę katedry zapoczątkował jeszcze patriarcha Teoktyst, który zmarł w 2007 roku. Przez ponad dekadę ukończono około 85 procent budynku, co według oficjalnych źródeł kosztowało 80 milionów euro. Docelowo całość ma kosztować ponad 100 milionów euro, aczkolwiek przeciwne inwestycji finansowanej także ze środków publicznych organizacje pozarządowe szacują, że ostateczna kwota może być dwukrotnie wyższa.

    Poświęcenie katedry ma mieć podniosły charakter. Zaproszony został już patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I, będący honorowym zwierzchnikiem kościoła prawosławnego. Obecni będą też najwyżsi przedstawiciele władz państwowych. Uroczystości będą wiązały się z obchodami stulecia zjednoczenia Rumunii.

    Po ukończeniu Katedra Zbawienia Narodu będzie trzecią co do wielkości świątynią w Europie po katedrze Sagrada Familia w Barcelonie bazylice św. Piotra w Watykanie. Będzie miała wymiary 126 na 68 metrów i wysokość 120 metrów. Sam ikonostas ma mieć powierzchnię około 400 metrów kwadratowych. Aby zdążyć na czas, na budowie uwija się 600 robotników pracujących na trzy zmiany.

    CZYTAJ TEŻ:

    Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego największym kiczem Rumunii 

  • Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego największym kiczem Rumunii

    Monumentalna świątynia, która jest wznoszona w Bukareszcie, zwyciężyła w konkursie zorganizowanym przez Muzeum Kiczu. Świątynia, której budowa ma pochłonąć ponad 100 milionów euro, zostawiła konkurencję daleko w tyle, zdobywając ponad 50% głosów w kategorii "Architektura i pomniki".

    W zabawie zorganizowanej przez Muzeum Kiczu w Bukareszcie wzięło udział około 10 tysięcy internautów. Konkurs miał żartobliwy charakter, o czym świadczą wytypowani "uczestnicy". W kategorii "Kicz historyczny i legendarny" internauci wybierali między innymi pomiędzy Eleną Ceaușescu a Drakulą. Najbardziej zażarty pojedynek odbył się z kolei w kategorii "Sztuka dekoracyjna i design wewnętrzny, gdzie bardzo zbliżone wyniki osiągnęły wypchane zwierzęta, szklane ryby stawiane na telewizorach, ręczniki z nagimi kobietami używane przez tirowców. Ostatecznie zwycięzcą okazał się jednak ścienny dywan z popularnym motywem "Uprowadzenia z Seraju". Łącznie konkurs składał się z pięciu kategorii, a wyniki poszczególnych głosowań można obejrzeć na stronie organizatora.

    W kategorii "Architektura i pomniki" bezkonkurencyjnym liderem okazała się Katedra Zbawienia Narodu Rumuńskiego (Catedrala Mântuirii Neamului Românesc), która od siedmiu lat wznoszona jest w Bukareszcie. Obiekt ma mieć wysokość dochodzącą do 130 metrów, zaś jej wewnętrzna powierzchnia wynosi niemal 6000 metrów kwadratowych. Budowla wznoszona w stylu neobizantyjskim od początku była krytykowana. Zwracano uwagę na fakt, że projekt jest przeskalowany i porównywano go do megalomańskich obiektów budowanych za czasów dyktatury Nicolae Ceaușescu. Przedstawiciele Kościoła Prawosławnego wskazują z kolei, że nowa katedra będzie miała idealną wielkość. Prawdopodobnie chcą oni, aby świątynia górowała nad znajdującym się w sąsiedztwie Pałacem Parlamentu. Zakończenie prac budowlanych zaplanowano na 1 grudnia 2018 roku, w najważniejsze święto narodowe Rumunii.

    Czytaj też:

    Turcy chcą zbudować wielki meczet w Bukareszcie

    Fot. catedralaneamului.ro

  • Kraj pięknych księgarni

    Delta Dunaju to być może ostatnie miejsce w Europie, gdzie całymi dniami można jechać przez tereny pozbawione dróg i samochodów, a na promie wisi cennik przewozu mebli i lodówek

    Rumunia przeczy stereotypom – o ile jakieś stereotypy w polskiej świadomości na jej temat w ogóle istnieją.

    Sto kilometrów od Bukaresztu znajduje się dolina Prahovej – droga biegnąca w poprzek Karpat, z Bałkanów do Europy Środkowej. Przy kolejnych leżących w dolinie stacjach kolejowych znajdują się także przyzwoite stacje narciarskie. Z Antoniną, moją trzynastoletnią córką, jeździmy na pełnej „skiturowców” stacji Sinaia,, po pustych i tanich trasach w Azuga; wreszcie jemy słoninę i gołąbki w Cabana Postavaru z widokiem na Fogarasze w przypominającej alpejską stację Poiana.

    ***

    Antonina najbardziej lubi leniwe bzyczenie komarów w delcie Dunaju. To być może ostatnie miejsce w Europie, gdzie całymi dniami można jechać przez tereny pozbawione dróg i samochodów, gdzie na promie wisi cennik przewozu mebli i lodówek, a wokół w winorośli są zatopione domki, warzywniki pełne pomidorów, arbuzów i papryk, ciągną się setki odnóg rzeki. Z nieba leje się skwar, słychać szum Morza Czarnego – nazwa pochodzi od barwy mułu wypluwanego przez największą rzekę Europy. Tu można iść plażą godzinami, z rzadka spotykając ludzi, a na końcu obudzić sprzedawcę arbuzów, śpiącego na ich wielkiej stercie; ewidentnie przywozi się je łodzią raz na kilka dni.

    Delta zaczyna się w Tulczy, porcie nad brzegami Dunaju pełnym dźwigów i tureckich statków. Jadąc tam pociągiem z Bukaresztu aż do Megidii widzimy kanał Dunaj-Morze Czarne przypominający o stalinowskich rządach Georghe Georgiu Deja. Kanał kopali inteligenci, politycy i mieszczanie z Bukaresztu. Jest wąski, raczej pusty i nie ma w sobie nic groźnego, choć miały nim płynąć na Belgrad radzieckie okręty.

    ***

    W Megidii linia kolejowa rozwidla się. Na północ, do Tulczy pociąg toczy się przez porośnięte trawą pagórkowate pustkowia. To step, który trochę bardziej na północ będzie się nazywał stepem akermańskim. Antoninę zaskakuje, że Rumuni znają historię Polski, wymieniają naszych królów, zachwycają się transformacją. Sama zwraca uwagę, że w Polsce nic się o Rumunii nie wie, a młodzież używa słowa Rumun wymiennie ze słowem „żebrak”.

    Rok wcześniej, w innym pociągu – tym razem do Fagaras, Uțu, inżynier i trener, opowiadał o swoim pobycie w Polsce w roku osiemdziesiątym.

    – Nasze kraje były wtedy tak samo biedne – wspomina mężczyzna. – Pamiętam. Jechałem przez polskie pola kukurydzy na tylnej kanapie malucha i widziałem gromadki dzieci proszące o słodycze. A teraz jesteście wśród pięciu najważniejszych krajów Europy, macie autostrady. To dlatego że chodzicie do kościoła – tłumaczy.

    Inżynier dodaje, że Rumuni może też chodziliby do kościoła, gdyby prawosławne msze nie były tak długie i gdyby nie trzeba było na nich stać.

    ***

    Z Megidii pociąg jedzie do Konstancy i nadmorskich kurortów. Moja babcia wspominała, że w latach sześćdziesiątych nie było w bloku sowieckim bardziej eleganckiego miejsca. Dziś niewiele pozostało po tamtym uroku. Leżące nad Morzem Czarnym Mangalia, Mamaia, Saturn przypominają Mielno czy Jastarnię w szczycie sezonu. Bukareszteńska inteligencja i zbuntowana młodzież jeździ z kolei do Vama Veche. Ta rybacka wioska nawiązuje do legendy sąsiedniego Balcic – przedwojennego kurortu arystokracji i bohemy, obecnie leżącego w Bułgarii. Do Vama Veche pod namioty w latach komunizmu przyjeżdżali buntownicy, intelektualiści, muzycy, by w parne czarnomorskie noce przy winie i gitarze poczuć trochę wolności.

    Rumunia pielęgnuje bowiem tradycje inteligencji i mieszczaństwa. Przez lata była to może jedyna forma oporu, a bieda lat dziewięćdziesiątych XX wieku opóźniła przeradzanie się inteligencji w globalną klasę średnią. Rumuni znają historię i uwielbiają o niej dyskutować – po angielsku, rosyjsku, niemiecku czy francusku. Mają piękne (tak: piękne w sensie estetycznym) księgarnie, choćby obecne w każdym dużym mieście księgarnie wydawnictwa Humanitas, z których nie sposób wyjść. Bukaresztańska Księgarnia Cărturești Carusel jest usytuowana w przedwojennej odrestaurowanej kamienicy przy historycznej ulicy Lipscani, o galeriowej konstrukcji wnętrza. Długo nie będziemy mieć czegoś takiego u nas. To moje ulubione miejsce w Bukareszcie, który zaskakuje rozległymi parkami ffffffi willowymi dzielnicami czy pogrążonymi w cieniu pnączy ogródkami zmurszałych pałacyków, z których każdy po renowacji byłby perłą dowolnej stolicy.

    ***

    Alexandra to moja bukareszteńska przyjaciółka. Zaśmiewamy się z połączenia pantomimy z operą, baletem i grą dramatyczną podczas spektaklu w Teatrul National (w sąsiedniej sali grają Masłowską). Alexandra jest człowiekiem Zachodu. Buntuje się przeciwko otomańsko-bizantyjskiemu orientowi. Mołdawia (Moldova) i Wołoszczyzna (Țara Românească ) nigdy nie stały się administracyjną częścią imperium sułtanów, jednak Turcja wciąż jest w Rumunii obecna: w menu, w muzyce, w dominacji świata mężczyzn i mentalności bakszyszu czyli łapówki jako codziennego sposobu załatwiania spraw. Tu sprawowanie władzy zaczynało się od łapówki dla wezyra, a kończyło się skrytobójstwem z rozkazu sułtana. Przeciwko temu buntują się takie osoby jak Alexandra.

    Turecka dominacja wspierała bizantyjski ołtarz, by zachować rząd dusz nad prawosławnym ludem. Dodatkowo przez setki lat ludność etnicznie wołoska tonęła w słowiańszczyźnie (te wszystkie Prahove, Dambovice, Targoviste, Bistrice, Krajove). Język rumuński długo był zapisywany cyrylicą. Chrześcijaństwo trwa tutaj od niepamiętnych czasów, ale w wariancie wschodnim, nie zachodnim, w wariancie w którym Kościół zawsze był w sojuszu z władzą. Rumunia to jeden z ostatnich niezatopionych szczytów bizantyjskiej Atlantydy.

    ***

    Zwiedzamy malutkie muzeum Sighet memorial w Bukareszcie. Sighet była stalinowską katownią w regionie Marmarosz. Jak tłumaczyć nastolatce, czym jest totalitaryzm? Dlaczego zbrodnia ma sprawić, by inni myśleli, czuli i działali na jedną modłę? Poznając komunizm w Rumunii, możemy inaczej spojrzeć na PRL. W Rumunii ofiar były najprawdopodobniej setki tysięcy. Obok łagrów, katowni i wyroków, w pamięci pozostały bezwzględne przesiedlenia na pustą ziemię (na przykład przesiedlenia chłopów, zwłaszcza niemieckich, na stepy Baraganu przy granicy Bułgarii), eksperymenty psychologiczne w karcerach Pitesti, Jilavy czy Sighetu, zakazy zasłaniania okien w mieszkaniach. Na tym tle metody naszej rodzimej „komuny” były łagodne, a może wręcz pozorne.

    W Rumunii doświadczenie niewoli i okrucieństwa jest dogłębne. To dziedzictwo barbarzyńskich najazdów i otomańskiej samowładzy. Wyparte dziedzictwo usankcjonowanego prawem niewolnictwa Cyganów, którzy do połowy XIX wieku służyli nawet wieśniakom. To także doświadczenie taktyki spalonej.

    Rumuni nie mają tradycji heroicznej. Ich dzieje znaczyły głównie ustępstwa i układy. Tu na przestrzeni wieków bardziej niż gdzie indziej dobro miało oblicze zła, a zło przywdziewało maski dobra. Niekwestionowanym rumuńskim bohaterem jest Vlad Tepes, „Palownik”, „Draculea”, XV-wieczny wołoski książę, legendarny okrutnik i odległy pierwowzór Drakuli z powieści Brama Stokera. Z kolei wiele osób „z ludu” za anioła uważało Corneliu Codreanu Zelea, twórcę Żelaznej Gwardii (istniejącej w międzywojniu i w pierwszych latach II wojny światowej zbrodniczej faszystowskiej organizacji, likwidującej przeciwników politycznych).

    ***

    Siedzimy z Antoniną w świetlicy pensjonatu. Narty leżą w kącie, nasze twarze są rozgrzane. Rumuni szeptają, nie rozmawiają głośno. Ile lat będzie trzeba roztapiać lody nieufności, które powstały przez pół wieku rządów Securitate?

    Paweł Malarecki

    fot. Jacek Stanisławek

    Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Nowa Europa Wschodnia www.new.org.pl

  • Król Cyganów chce pomóc Trumpowi w budowie muru

    Samozwańczy król Cyganów, Dorin Cioabă, wysłał list do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Poinformował w nim Donalda Trumpa, że jego ludzie chętnie pomogą mu zbudować mur mający oddzielić USA od Meksyku.

    Według krajowej agencji prasowej Agerpres, w liście znalazło się m.in. takie zdanie: „Romski naród, który reprezentuję, życzy abyś miał siłę do pracy, którą sobie założyłeś i niech Bóg błogosławi twoją decyzję dla międzynarodowego pokoju i dobrobytu. Ja też chcę cię zapewnić, że naród, który reprezentuję, będzie wspierał twoje projekty i pierwsza propozycja współpracy ode mnie to wspólna budowa muru między USA a Meksykiem”.

    Kolejny cytat to: „Nasza oferta to zbudowanie muru niskimi kosztami, ponieważ Romowie nie mają pracy, a ich sytuacja finansowa jest niepewna. Niemniej, chcemy poinformować, że nasi ludzie są dobrymi kowalami i mogą zaprojektować i wykonać twoją zaplanowaną pracę”.

    Dorin Cioabă, który mieszka w Sybinie, jest spadkobiercą Florina Cioabă, który ogłosił się królem międzynarodowej romskiej społeczności w 1997 roku. Sam Florin Cioabă zmarł w 2013 roku.

  • Mahala Rai Banda we Wrocławiu

    5 października, w ramach nieustającego wrocławskiego „Ethno Jazz Festival” wystąpi niesamowita rumuńska formacja Mahala Rai Banda!

     

    Mahala Rai Banda gościła już w Polsce kilkukrotnie, m.in. podczas festiwalu „Euharmonia” (Warszawa, 2011), „Romane Dyvesa” (Gorzów Wielkopolski 2016)  i „Pannonica Folk Festival” (2016). Członkowie zespołu pochodzą z dwóch  wiosek z południa Rumunii: Clejani (wioska skrzypków, cymbalistów, basistów i akordeonistów, rodzinna miejscowość Taraf de Haidouks) oraz Zece Prajini (mistrzowie instrumentów dętych, rodzinna miejscowość Fanfare Ciocarlia).

     

    Mahala Rai Banda – Rai Baro

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=8xGYONutFYk

     

    Korzenie zespołu sięgają końca lat dziewięćdziesiątych, gdy Aurel Ionita stworzył w Bukareszcie grupę Rom Bengale. Po rozpadzie tego zespołu Aurel zebrał muzyków, którzy weszli do pierwszego składu Mahala Rai Banda. Dziś zespół ma na koncie 2 płyty i światowy przebój „Mahalageasca”, który szerokiej publiczności znany jest z filmu „Borat”. Muzyka Mahali to wysokoenergetyczna wybuchowa rumuńskiej muzyki tradycyjnej, orientalnego popu, katalońskiej rumby, reggae, domieszkowana manele i obficie doprawiona cygańskim żywiołem.

     

    Mahala Rai Banda i Teatr Terno „Romani Gili”

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=ZW8R6AtliZ4

    Zespół ma na koncie międzynarodową współpracę m.in. z polskim Teatrem Terno oraz Buppy Brownem:

    Mahala Rai Banda feat. Buppy Brown - Kan Mahala:

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=wTF6Me_-IUU

     

    5.10.2017 Stary Klasztor – Sala Gotycka, ul. Purkyniego 1, Wrocław. Bilety w dniu koncertu 50 zł. 

     

  • Mărțișor - rumuński dzień wiosny

    1 marca w Rumunii (ale też w kilku innych krajach) obchodzone jest święto symbolizujące nadejście wiosny. Wywodzi się ono z Rzymu, gdzie opiekunem rolników i wiosennego odrodzenia natury był bóg wojny Mars. Tradycja nakazuje, aby obdarowywać w tym czasie kobiety drobnymi upominkami - zwykle są to zawieszki w biało-czerwonych barwach.

    Rzymskie pochodzenie święta potwierdza między innymi fakt, że jest ono w podobny sposób obchodzone także w innych krajach leżących na terenie dawnego imperium - np. w Albanii i Bułgarii. Tradycja ta jest także pielęgnowana w Republice Mołdawii. Wróćmy jednak do Rumunii, gdzie na początku marca w miastach pojawiają się liczne stoiska, na których można przebierać w różnego rodzaju zawieszkach, bransoletkach, amuletach i przypinkach. Mieszkańcy obdarowują się nimi między sobą, choć zaznaczyć należy że częściej otrzymują je kobiety. Cechą wspólną mărţişorowych drobiazgów są biało-czerwone barwy. Istnieją różne teorie na temat ich pochodzenia. Jedna z nich nawiązuje do Marsa, rzymskiego boga wojny, w związku z czym dwa przeciwstawne kolory miałyby symbolizować wojnę i pokój.

    Czy to prawda? Chyba nie warto się o to spierać. Warto jednak wspomnieć, że przypadkowe podobieństwo kolorystyczne marcowych ozdób do polskich barw narodowych stało się okazją do ciekawego konkursu przeprowadzonego przez Instytut Polski w Bukareszcie. Chodziło o zaprojektowanie wiosennej zawieszki nawiązującej do polskiej kultury lub tradycji. W wyniku konkursu zwyciężył projekt, którego autorem jest Dumitrița Ghenciu. Jej nawiązujący do tradycyjnych łowickich wycinanek mărţişor (na zdjęciu) trafi do produkcji i - jak czytamy na stronie organizatora konkursu "będzie wręczany w marcu tego roku przyjaciołom Instytutu Polskiego z Bukaresztu". Kto wie, może kiedyś marcowe święto stanie się popularne także w Polsce?

    Fot. Facebook Instytutu Polskiego w Bukareszcie

  • Nowa inicjatywa utworzenia węgierskiej autonomii

    Aby projekt trafił pod obrady parlamentu, wnioskodawcy muszą zebrać podpisy ponad 100 tysięcy mieszkańców kraju. Wsparcie zadeklarował między innymi László Tőkés - ewangelicki duchowny, od którego w 1989 roku rozpoczęły się w Timiszoarze antykomunistyczne protesty. Czy jest szansa na pozytywne rozpatrzenie tej sprawy przez posłów?

    Projekt zakłada utworzenie regionu autonomicznego obejmującego okręgi (județ) Covasna, Harghita i fragment Mureș, gdzie mieszkańcy deklarujący narodowość węgierską stanowią większość. Miałby on funkcjonować w ramach państwa rumuńskiego i respektować zwierzchnictwo Bukaresztu, posiadając jednak samodzielną władzę administracyjną i dwa języki urzędowe - rumuński i węgierski. Aby inicjatywa trafiła pod obrady parlamentu, potrzeba jednak najpierw zebrać 100 tysięcy głosów poparcia. Muszą one pochodzić z przynajmniej jednej czwartej okręgów, przy czym w każdym z nich wymaganych jest przynajmniej 5000 podpisów. Spełnienie tych wymagań jest całkiem prawdopodobne, zważywszy na fakt że w Rumunii żyje ponad milion dwieście tysięcy osób deklarujących przynależność do narodu węgierskiego. Ponadto sąoni rozproszeni po szesnastu okręgach wchodzących niegdyś w skład królestwa węgierskiego.

    Okazuje się jednak, że spełnienie tych wymagań nie będzie oznaczało sukcesu inicjatywy. Liviu Dragnea, lider rządzącej partii socjaldemokratycznej, ocenił bowiem że projekt nie ma szans na przegłosowanie, gdyż ani w jego partii PSD, ani w koalicyjnym ALDE nikt nie popiera tego typu pomysłów. Podkreślił, że obie partie działają tym samym w zgodzie z konstytucją. Na niezgodność z zapisami ustawy zasadniczej wskazała także Rada Legislacyjna (Consiliului Legislativ), negatywnie opiniując tę inicjatywę. Tymczasem autorzy projektu powołania autonomii powołują się na silną niezależność regionu w przeszłości, a zwłaszcza w dobie komunizmu. W latach 1952-1960 i 1960-68 mieszkańcy narodowości węgierskiej posiadali bowiem region autonomiczny, pokrywający się mniej więcej z obecnymi okręgami Covasna, Harghita i Mureș. Twierdzą oni również, że lokalne społeczności powinny mieć prawo do większej swobody decydowania o swoich sprawach.

    Fot. Sytuacja demograficzna omawianych regionów. Źródło: domena publiczna/Wikipedia

  • Obchody Roku Tadeusza Kościuszki w Jassach

    Polska przypomina postać Tadeusza Kościuszki, wybitnego dowódcy i bojownika o wolność swojego kraju, ale także Ameryki, w związku z 200. rocznicą jego śmierci przypadającą w 2017 roku. W ramach tych obchodów w dniach 7 grudnia-15 stycznia Instytut Polski z Bukaresztu i Muzeum Unirii w Jassach zapraszają na wystawę „Tadeusz Kościuszko-cena wolności”

    Polski i amerykański generał Tadeusz Kościuszko (1746-1817) walczył za wolność obu narodów, ale domagał się też swobody dla chłopów i niewolników, a jako bardzo uzdolniony inżynier wojskowy budował doskonałe fortyfikacje, zaprojektował m.in. twierdzę West Point, w której dziś mieści się słynna amerykańska akademia wojskowa. 

    Dzięki swoim wybitnym dokonaniom i niezwykle nowoczesnemu sposobowi myślenia, przywódca jednego z polskich powstań narodowych (tzw. insurekcji kościuszkowskiej z 1794 roku) jest dziś bohaterem Polski i Stanów Zjednoczonych. Jego pomniki stoją w wielu krajach świata, a jego imię nosi nawet najwyższy szczyt Australii – Góra Kościuszki (Mount Kosciuszko).

    Z okazji ogłoszonego przez polski parlament Roku Tadeusza Kościuszki w 2017 roku na całym świecie odbywa się wiele wydarzeń przypominających postać słynnego dowódcy. 

    Ekspozycja, która będzie prezentowana w Jassach, na 24 planszach opowiada o wybitnym Polaku. Poza najważniejszymi informacjami o życiu Tadeusza Kościuszki przybliża także pamiątki związane z tym znakomitym dowódcą i inżynierem wojskowym oraz zdjęcia i obrazy, przedstawiające zarówno samego Tadeusza Kościuszkę w różnych momentach jego życia, jak i miejsca z nim związane oraz ważne dla historii wydarzenia. 

    Wystawa w języku rumuńskim prezentuje Tadeusza Kościuszkę nie tylko jako wojskowego i polityka. Można się z niej zatem dowiedzieć nie tylko gdzie zdobywał wykształcenie, czy jak doszedł do sławy, ale także jakie miał pasje i słabości, z kim się przyjaźnił, a w kim się kochał. 

    Zapraszamy do oglądania ekspozycji w dniach 7 grudnia 2017 - 15 stycznia 2018, od środy do niedzieli, w godzinach 10.00-17.00, w Muzeum Unirii w Jassach (str. Lapușneanu nr 14)

    Zachęcamy także do przeczytania artykułu o Tadeuszu Kościuszce opublikowanego przez rumuński miesięcznik „Historia”

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Pierwszy mecz towarzyski Polski i Rumunii

    Czerniowce, rok 1922. Do miasta leżącego wówczas na terytorium Rumunii zawitała reprezentacja Polski, aby rozegrać pierwszy w historii obu krajów mecz towarzyski. O tym, jakie znaczenie miało wówczas to wydarzenie, świadczy fakt, że Polaków przywitał osobiście król Rumunii Ferdynand I. W całym okresie międzywojennym obie reprezentacje spotkały się łącznie osiem razy.

    Spotkanie odbyło się 3 września 1922 roku na stadionie Maccabi Cernăuţi (podstawowe składy w tabeli poniżej). Dla obu drużyn był to jeden z pierwszych meczów rozegranych przez świeżo powołane reprezentacje. Pierwsza bramka padła w dwudziestej minucie meczu, dzięki Leopoldowi Duźniakowi (Olsza Kraków). Wyrównującego gola strzelił zaś w sześćdziesiątej trzeciej minucie Alexandru Kozovits.

    Pełną relację z meczu znaleźć można w rewelacyjnym artykule pana Piotra Gołdyna, który został opublikowany na łamach Kuriera Galicyjskiego.

    Składy obu drużyn*:

    Andrzej Przeworski (Cracovia)

    Ludwik Gintel (Cracovia)

    Stefan Fryc (Cracovia)

    Marian Spoida (Warta Poznań)

    Stanisław Cikowski (Cracovia)

    Jerzy Bułanow (Korona Warszawa)

    Zbigniew Niziński (Warta Poznań)

    Wawrzyniec Staliński (Warta Poznań)

    Władysław Prymka (Warta Poznań)

    Leopold Duźniak (Olsza Kraków)

    Leon Sperling (Cracovia)

    Aurel Guga

    Ritter Adalbert

    Szilágyi Lajos

    Hirsch Elemér

    Jakobi Dezső

    Rónay Ferenc

    Nicolaus Hönigsberger

    Franz Zimmermann

    Karl Frech

    Paul Schiller

    Johann Auer

    *Skład Rumunii z meczu z Jugosławią w czerwcu 1922, skład Polski za www.hppn.pl

    Łącznie w całym okresie międzywojennym reprezentacje Polski i Rumunii spotykały się aż osiem razy. Ostatni mecz rozegrano w 1937 roku, a na następne spotkanie trzeba było czekać prawie dekadę. Ale to już inna historia...

    1. 3.09.1922 Maccabi Cernăuţi (towarzyski)
    Rumunia - Polska 1-1 (0-1)
    Alexandru Kozovits (63) Leopold Duźniak (20)

    2. 2.09.1923 Czarni Lwów (towarzyski)
    Polska - Rumunia 1-1 (1-1)
    Wacław Michał Kuchar (16) Aurel Guga (38)

    3. 19.06.1927 O.N.E.F. Bucureşti (towarzyski)
    Rumunia - Polska 3-3 (2-0)
    Istvan Auer (12, 60) Józef Kałuża (55)
    Mihai Tanzer (41) Karol Pazurek (64)
    Stanisław Wójcik (76)

    4. 23.08.1931 Legia Warszawa (towarzyski)
    Polska - Rumunia 2-3 (0-2)
    Józef Nawrot (80) Graţian Sepi (5, 79)
    Witold Wypiewski (88) Elemer Kocsis (29)

    5. 2.10.1932 O.N.E.F. Bucureşti (towarzyski)
    Rumunia - Polska 0-5 (0-4)
    Michal Matyas (6)
    Józef Nawrot (8, 25, 78)
    Ewald Urban (38)

    6. 14.10.1934 Czarni Lwów (towarzyski)
    Polska - Rumunia 3-3 (1-1)
    Henryk Martyna (11-11m, 63-11m) Ştefan Dobay (17, 86)
    Ewald Urban (51) Gheorghe Ciolac (52)

    7. 3.11.1935 O.N.E.F. Bucureşti (towarzyski)
    Rumunia - Polska 4-1 (3-1)
    Dincă Schileru (1) Karol Pazurek (38)
    Silviu Bindea (20, 35)
    Graţian Sepi (73)

    8. 5.07.1937 Ł.K.S. Łódź (towarzyski)
    Polska - Rumunia 2-4 (2-3)
    Leonard Piątek (2) Ştefan Dobay (29)
    Michal Matyas (25) Iuliu Baratky (14, 82)
    Iuliu Bodola (18)

    Dziękujemy panu Andrzejowi Tychoniakowi, prezesowi Klubu Honorowych Dawców Krwi Cracovia Pasy za pomoc w realizacji artykułu

    Źródła:

    Dane dotyczące meczów: www.dolce-sport.ro

    Skład polskiej reprezentacji: www.hppn.pl

  • Po długiej chorobie zmarła Denisa Răducu, popularna rumuńska piosenkarka

    Piosenkarka zmagała się z chorobą od kilku miesięcy. W rumuńskich mediach co jakiś czas pojawiały się plotki na temat stanu jej zdrowia. Teraz niestety informacja jest potwierdzona. Denisaprzegrała długą i wycieńczającą walkę z rakiem wątroby.

    Rzesze fanów Denisy do końca wierzyły, że uda jej się pokonać chorobę. Niestety, stało się inaczej. Rzecznik pogotowia regionu Ilfov potwierdził, że piosenkarka zmarła dziś rano mimo prób reanimacji. Miała zaledwie 27 lat.

    Denisa była znaną piosenkarką, wykonującą popularny gatunek manele. Swoją przygodę z muzyką zaczęła w wieku 14 lat. Od tej pory nagrała niezliczoną liczbę albumów i singli, stając się ikoną gatunku w którym tworzyła. Jeszcze w tym roku nagrywała nowe utwory. Poniżej prezentujemy jeden z ostatnich opublikowanych teledysków...

  • Polski jazz w konkursie Sibiu Jazz Competition

    Młody i obiecujący polski zespół jazzowy Adam Jarzmik Quintet znalazł się wśród finalistów konkursu Sibiu Jazz Competition, który odbędzie się w Sali Thalia w Sibiu w dniach 10-12 listopada. Wielki zwycięzca zostanie ogłoszony w niedzielę, 12 listopada. Trzymamy kciuki za polskich muzyków!

    Po raz pierwszy od rozpoczęcia działalności, konkurs Sibiu Jazz Competition, zainicjowany w 1979 roku, został oddzielony od Festiwalu Jazzowego w Sibiu, i na trzy dni przenosi się do Sali Thalia Państwowej Filharmonii w Sibiu (ul. Cetăţii nr 5). Koncert polskiej grupy zaplanowany jest na 11 listopada, a w finale 12 listopada weźmie udział jeśli przejdzie przez półfinał. Koncerty rozpoczynają się każdego wieczoru o godzinie 19.00.

    Adam Jarzmik Quintet to pięcioosobowy zespół muzyczny założony w 2015 roku w Katowicach. Zespół prezentuje autorską muzykę, której kompozytorem jest lider zespołu Adam Jarzmik. W swoich kompozycjach inspirowanych muzyką gigantów jazzu takich jak Brad Mehldau, Aaron Parks czy Aaron Goldberg jest powiewem świeżości na polskiej scenie jazzowej. Poza własnymi utworami Adam Jarzmik Quintet w prezentowanym przez siebie materiale muzycznym posiada również nieśmiertelne standardy jazzowe podane słuchaczowi w zupełnie nowej formie. Wiosną tego roku światło dzienne ujrzałała pierwsza, debiutancka płyta zatytułowana „Euphoria” wydana przez wytwórnię „Audio Cave”. Członkowie zespołu mają za sobą udział w licznych festiwalach jazzowych w kraju i za granicą.

    Więcej informacji o uczestnikach konkursu oraz o biletach można znaleźć na stronie organizatora.

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Polski wieczór skrzypcowy w Sali Radia

    Z jedynym koncertem w Bukareszcie 10 listopada w Sali Radia wystąpi laureatka międzynarodowych konkursów skrzypcowych Marta Kowalczyk. Polskiej artystce będzie towarzyszyła Narodowa Orkiestra Radiowa.

    W ramach obchodów  80. rocznicy utworzenia pierwszego Instytutu Kultury Polskiej w Bukareszcie oraz nawiązania polsko-rumuńskich relacji kulturalnych, Instytut Polski w Bukareszcie zaprasza na koncert, w którego programie znajdzie się 1 Koncert szkrzypcowy Karola Szymanowskiego w mistrzowskim wykonaniu Marty Kowalczyk. 

    Koncert w Sali Radia, pod batutą wybitnego dyrygenta Gerda Schallera, odbędzie się również w przededniu 99 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, co nastąpiło 11.11.1918 r.

    Polska skrzypaczka współpracowała ze światowej sławy artystami, takimi jak Salvatore Accardo, Barry Douglas, Arto Noras, Antoni Wit czy Bruno Giuranna. Jej niedawne wykonanie Sonaty nr 2 na skrzypce z fortepianem Krzysztofa Pendereckiego zostało opisane przez londyński  "The Times" jako „zapierające dech w piersiach, ze znakomitym wyczuciem stylu, zaangażowaniem, przepięknym prowadzeniem linii, wirtuozerią i partnerstwem“. 

    Artystka rozpoczęła naukę gry na skrzypcach w wieku siedmiu lat. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie otrzymała dyplom z wyróżnieniem w Royal Academy of Music w Londynie. W 2017 roku ukończyła także Akademię Stauffer w Cremonie.

    Do jej ostatnich osiągnięć należą m.in. Nagroda Royal Philharmonic Society, Nagroda J & A Beare, Grand Prix i dwie nagrody specjalne na Międzynarodowym Konkursie Muzyki Kameralnej Ludwiga van Beethovena w Lusławicach, nagrody na Konkursie Johannesa Brahmsa w Austrii i Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym w Chinach i medal Magna Cum Laude przyznany przez Uniwersytet Muzyczny w Warszawie.

    W 2016 roku Marta Kowalczyk zadebiutowała w Wigmore Hall w Londynie dokonując premierowego w Wielkiej Brytanii wykonania „La Folii” Krzysztofa Pendereckiego. W minionym sezonie artystycznym wystąpiła również m.in. w Concertgebouw w Amsterdamie, Purcell Room w Londynie, Radial System V w Berlinie i Filharmonii w Bratysławie. Koncertowała również we Włoszech, a także z najlepszymi polskimi orkiestrami oraz Orkiestrą Filharmonii Busan w Korei Pd.  

    Od 2017 r. Marta Kowalczyk jest koncertmistrzynią Orkiestry Symfonicznej w Bazylei. 

    Koncert w Sali Radia rozpocznie się 10 listopada o godz.19.00.

    Więcej o skrzypaczce: www.martakowalczyk.com

    Informacje o biletach na stronie organizatora: www.orchestreradio.ro

    Fot. Anita Wąskik

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Polskie akcenty w rumuńskich zestawieniach najlepszych filmów 2016 roku

    Portal filmreporter.ro zebrał opinie kilku rumuńskich krytyków filmowych. Każdy z nich zaprezentował swoją subiektywną listę najlepszych filmów mijającego roku. W zestawieniach znalazło się parę polskich filmów. Wśród nich natrafić można między innymi na takie tytuły, jak "Plac Zabaw" Bartosza M. Kowalskiego czy "Ostatnia rodzina" Jana P. Matuszyńskiego.

    To już siódmy rok z rzędu, gdy rumuński portal prezentuje zestawienia przygotowane przez lokalnych dziennikarzy i krytyków filmowych. Autorzy skomponowali swoje listy wedle własnych kryteriów. Niektóre z omawianych filmów były wyświetlane w rumuńskich kinach, inne krytycy widzieli w trakcie międzynarodowych festiwali. W niektórych przypadkach osobno zaprezentowano przykłady rumuńskich filmów, które wywarły na autorach zestawień największe wrażenie.

    Znany krytyk filmowy, dyrektor Transylwańskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, w swoim zestawieniu zwrócił uwagę na film "Plac zabaw" autorstwa Bartosza M. Kowalskiego. Irina Trocan z portalu Acoperișul de sticlă wśród swoich ulubionych filmów z zeszłego roku wymieniła z kolei "Ostatnią rodzinę" wyreżyserowaną przez Jana P. Matuszyńskiego. Bloger Sebastian Ceolca zwraca zaś uwagę na niszowy film autorstwa Marcina Wrony pt. "Demon".

    Pełne zestawienie znajduje się tutaj.

    Fot. Materiały promocyjne producenta

  • Polskie filmy na Festiwalu Filmu Europejskiego

    W maju mieszkańcy trzech rumuńskich miast będą mieli okazję obejrzeć polskie filmy w ramach 21. edycji Festiwalu Filmu Europejskiego. Zaprezentowane na nim zostaną "Powidoki" Andrzeja Wajdy i "Wszystkie nieprzespane noce" Michała Marczaka.

    Ostatni film wybitnego polskiego reżysera Andrzeja Wajdy „Powidoki” powstał na podstawie biografii polskiego malarza Władysława Strzemińskiego (1893-1952; w tej roli Bogusław Linda), który sprzeciwił się doktrynie socrealizmu. "Wszystkie nieprzespane noce" to z kolei obraz z pogranicza dramatu i filmu dokumentalnego. Jest to swego rodzaju hołd złożony młodości. Jego głównym bohaterem jest Krzysztof Bagiński (aktor gra w nim samego siebie), dzięki któremu możemy poznać życie współczesnego pokolenia warszawskich dwudziestolatków.

    "Powidoki":

    10 maja, godz. 20.30, Bukareszt - Kino Elvire Popesco, bd. Dacia 77
    13 maja, godz. 18.45, Jassy - Dom Kultury im. Mihaia Ursachi, bd. Carol I, Parcul Copou
    20 maja, godz. 18.45, Targu Muresz - Kino Arta, Piața Trandafirilor 35-37

    "Wszystkie nieprzespane noce":

    6 maja, godz. 20.30, Bukareszt - Centrum Czeskie, str. Ion Ghica 11)
    21 maja, godz. 17.00, Targu Muresz - Kino Arta, Piața Trandafirilor 33-35)

    Cały program Festiwalu: www.ffe.ro

    Fot. Kadr z filmu "Powidoki"; materiały promocyjne

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Polskie flamenco w Kiszyniowie

    Viva Flamenco - już 23 września polski kwartet zawita do Kiszyniowa w ramach Ethno Jazz Festival. Podczas jednego z największych festiwali w Republice Mołdawii muzycy zagrają koncert w Filharmonii Narodowej im. Sergheia Lunchevicia.

    W trakcie koncertu będzie można posłuchać żywiołowych kompozycji najbardziej znanych gitarzystów flamenco, a także utwory z repertuaru zespołu. Muzyka to jednak nie wszystko, dlatego występ będzie dodatkowo urozmaicony oryginalnymi strojami i tańcami. Koncert odbędzie się w sobotę 23 września o godzinie 19:00 w Filharmonii Narodowej im. Sergheia Lunchevicia (str. Mitropolit Varlaam 78; pełny program i bilety m.in. tutaj).

    Założony w 1992 roku przez Michała Czachowskiego zespół wykonuje wyrafinowaną mieszankę tradycyjnego flamenco połączonego z muzyką arabską, indyjską i jazzem. Poza gitarami w utworach kwartetu można usłyszeć także liczne instrumenty etniczne. Kwartet jest laureatem wielu nagród i konkursów. Do tej pory występował na najważniejszych festiwalach jazzowych, gitarowych, a także w filharmoniach i teatrach.

    Źródło i zdjęcie: Instytut Polski w Bukareszcie