Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Kultura

  • Ranking Politico 28 - kim jest Marian Godina?

    Portal Politico zaprezentował listę 28 najbardziej wpływowych osób w Europie. Wśród nich znalazł się Marian Godina - policjant z Braszowa. Co spowodowało, że ten z pozoru zwykły stróż prawa znalazł się na tej samej liście, co Jarosław Kaczyński, Recep Erdogan czy Sadiq Khan?

    Historia trzydziestoletniego policjanta zaczęła się dość zwyczajnie. Odebrał on bowiem prawo jazdy kierowcy, który niemal rozjechał pieszego na pasach. Po tym zdarzeniu Godina wróciłby zapewne do swych obowiązków, gdyby nie awantura jaką zrobiła mu pasażerka pojazdu. Kobieta oznajmiła bowiem, że jest szefową lokalnego oddziału Czerwonego Krzyża i doskonale zna szefów policjanta. Potwierdził to zresztą przełożony Godiny, a ten... opisał tę sytuację na Facebooku.

    Nie trzeba było długo czekać na rozwój wydarzeń. W przeciągu tygodnia pojawiły się prokuratorskie zarzuty, szef Mariana Godiny został usunięty ze stanowiska, a on sam... stał się gwiazdą internetu, której posty śledzi już niemal 400 tysięcy użytkowników. Braszowski policjant porusza w nich różne sprawy - związane zarówno z codziennym życiem jak i sytuacją w kraju.

    Ta słodko-gorzka lektura zmotywowała więcej osób do przeciwdziałania korupcji. Czy popularność Godiny coś zmieni? Być może jego czyn będzie pierwszym kamyczkiem, który ruszy lawinę. Marian Godina przyznał, że otrzymuje on na ten temat wiele wiadomości od swoich kolegów po fachu z całego kraju. Sam nie uważa się jednak za gwiazdę - nadal wykonuje swoją pracę, wydał też książkę dla dzieci poświęconą ruchowi drogowemu.

    - W przyszłości widzę siebie nadal jako policjanta i pisarza, ale nigdy nic nie wiadomo. Wystarczy spojrzeć, jak wiele zmieniło się przez rok. Nauczyłem się nie snuć długoterminowych planów - zdradza Marian Godina, cytowany przez portal Politico.

  • Rocznica śmierci królowej Anny

    31 sierpnia 2016 roku w Szwajcarii w wieku 92 lat zmarła królowa Anna, żona króla Mihaia I. Dla upamiętnienia małżonki monarchy w najbliższą sobotę zaplanowano uroczystą mszę świętą, która będzie celebrowana w katedrze Zaśnięcia Matki Bożej w Curtea de Argeș.

    Msza święta będzie celebrowana przez prawosławnego arcybiskupa, ale weźmie też w niej udział m.in. katolicki biskup archidiecezji bukaresztańskiej. Nabożeństwo rozpocznie się w sobotę 29 lipca punktualnie o godzinie 12:00. Mogą wziąć w niej udział wszyscy, którzy chcą pomodlić się w intencji królowej Anny. We mszy udział weźmie między innymi książę Radu Hohenzollern-Sigmaringen wraz z małżonką, księżną Margaretą. Po nabożeństwie spotkają się oni z pozostałymi uczestnikami nabożeństwa.

    Księżna Anna urodziła się w 1923 roku w Paryżu. Jej matka wywodziła się z rodziny książęcej Burbon-Parma, zaś ojciec pochodził z duńskiej rodziny królewskiej. W trakcie II wojny światowej zmuszeni byli do emigracji do USA. Anna wzięła ślub w 1948 roku, tuż po tym jak król Mihai I został zmuszony do abdykacji i musiał opuścić Rumunię. Para spędziła większość życia w Szwajcarii. Owocem ich związku jest pięć córek (urodzona w 1949 roku Margareta została wyznaczona na następczynię tronu).

    Źródło: Casa Regala

  • Roșia Montană na listę UNESCO?

    Znajdująca się w sercu Transylwanii miejscowość od wieków słynęła z wydobycia złota, jednak dopiero współczesne plany uruchomienia olbrzymich kopalni spotkały się z protestami aktywistów i lokalnych społeczności. Można wręcz stwierdzić, że były one początkiem budowania w Rumunii świadomego społeczeństwa obywatelskiego. Czy wniosek o wpisanie wsi na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO powstrzyma rząd i inwestorów?

    W okolicy Roșia Montană znajdują się szyby górnicze pamiętające jeszcze czasy rzymskie. W samej miejscowości dominuje zaś zabytkowa XIX-wieczna architektura, choć najstarsze domy pochodzą z wieku XVIII-go. Walka o zachowanie wsi oraz ochronę okolicznej przyrody zaczęła się kilkanaście lat temu, gdy kanadyjska firma Gabriel Resources zapowiedziała eksploatację tamtejszych złóż. Kopalnie miały dać pracę tysiącom mieszkańców, jednak plany inwestora zostały pokrzyżowane przez największe po 1989 roku protesty. Poskutkowały one rozpoczęciem procedury wpisania Roșia Montană na listę UNESCO w 2011 roku, jednak później sprawa przycichła.

    Kontynuację procedur związanych z wpisaniem wsi na listę UNESCO zapewnił nieoczekiwanie Dacian Cioloș. Niezbędne dokumenty przedstawiciele jego rządu wysłali tuż przed oddaniem władzy. Przedstawiciel stowarzyszenia Save Rosia Montana zajmującego się ochronąwioski nie popada jednak w przesadny optymizm:

    - Wygrywaliśmy tę walkę już wiele razy, ale korporacja wciąż wracała z nowymi sojusznikami i nowymi rządami - powiedział Tudor Bradatan, rzecznik kampanii "Save Rosia Montana", cytowany przez Thomson Reuters Foundation.

    Wiele wskazuje więc na to, że wieloletnia batalia o zachowanie transylwańskiej wsi jeszcze się nie skończyła.

    Fot. Mihai Gligor

  • Rumuński folklor na krakowskim rynku

    We wtorek na rynku w Krakowie można było się poczuć niczym w jednym z transylwańskich miast. Obchodzony wtedy w ramach "Cepeliady" Dzień Rumunii uświetniły zespoły ludowe oraz muzycy. Swoją obecność zaznaczyli też członkowie Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie oraz klubu Dacia Drum Bun.

    Program wydarzenia był pełen atrakcji. Już o 11:15 przez rynek przeszedł barwny korowód rumuńskiej młodzieży ubranej w tradycyjne stroje ludowe. Najwięcej działo się jednak na scenie. Oba zespoły (Doruri Sătmărene z Satumare i „Someşul” z Beclean) dawały tam popisy tańca i śpiewu. Członkowie grup pozwolili też poznać tajniki tradycyjnego rumuńskiego tańca, do którego zapraszali uczestników koncertów. Wystąpili także soliści, tacy jak Francisc Balogh (etno-folk, pop-jazz, rock), George Negrea (folk, country) i DJ Mihai din Cluj (muzyka ludowa i elektroniczna).

    Tuż obok sceny znaleźć można było stoisko przygotowane przez Towarzystwo Polsko-Rumuńskie w Krakowie i klub Dacia Drum Bun. goście mogli się tam między innymi dowiedzieć o kolejnych wydarzeniach związanych z Rumunią, które odbędą się w najbliższym czasie. Nieobecnych tego dnia Czytelników uspokajamy - informacje znajdą się w swoim czasie na naszym portalu.

    Uroczystości zaszczycił swą obecnością ambasador Rumunii w Polsce Ovidiu Dranga a także członkowie Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie, które było głównym organizatorem wydarzenia. Dla miłośników Rumunii było to wspaniała możliwość do spotkania i spędzenia wspólnie czasu. 

  • Rumuński wieczór

    Serdecznie zapraszamy na Wieczór Rumuński, który odbędzie się 29 lipca w warszawskim pubie "To Się Wytnie".

    PROGRAM:
    17:00 - Spotkanie z autorem przewodnika Pascala po Rumunii połączone z subiektywnym zestawieniem najpiękniejszych miejsc kraju (Michał Torz)

    18:00 - Prezentacja klubu miłośników rumuńskiej motoryzacji "Drum Bun" i pokaz slajdów z wyprawy Caravana Go Romania (Michał Sowa)

    19:00 - Z dala od "zamków Drakuli" i kolorowych cerkwi - za to na niskoligowych stadionach, blokowiskach i miejscach, o których milczą przewodniki Pascala (Witt Wilczyński)

    20:00 - Zabawa przy muzica populară românească, puszczanej z winyli (Mihai Lisnic, czyli DJ Romanian)

    MIEJSCE: Pub To Się Wytnie, ul. Stalowa 46.
    WSTĘP: Wolny

    Na uczestników czeka kulinarna niespodzianka :)

  • Sądowa batalia o "wesoły cmentarz" w Săpânțy

    Finał sporu pomiędzy obecnym twórcą nagrobków na "wesołym cmentarzu" (rum. cimitirul vesel) a mieszkańcami Săpânțy. Sąd Najwyższy unieważnił jego wniosek patentowy z 2008 roku. Stało się to na wniosek osób obawiających się, że artysta chciał w ten sposób zyskać monopol na jedną z największych atrakcji turystycznych Rumunii.

    Wszystko zaczęło się w 2008 roku, kiedy Dumitru Pop zarejestrował siedem wzorów krzyży w Krajowym Biurze Wynalazków i Marek (Oficiul de Stat pentru Invenţii şi Mărci; OSIM).

    - "Wesoły cmentarz" jest unikalny. Dlatego próbowałem, zarówno w kraju jak i za granicą, aby był chroniony - tak swoje działania tłumaczy Dumitru Pop, cytowany przez portal Digi24.ro.

    To jednak nie spodobało się mieszkańcom, którzy obawiali się, że artysta chce zachować wszelkie prawa do słynnego cmentarza dla siebie.

    - Wezwał nas do siebie i powiedział, że musimy mieć licencję, żeby móc dalej pracować, więc powinniśmy działać pod jego zarządem, na co się nie zgodziliśmy. Zostaliśmy ostrzeżenie, że jeśli będziemy nadal działać, to poda nas do sądu - mówił cytowany przez Digi24.ro Toader Turda, jeden z oskarżycieli.

    Dumitru Pop i OSIM trafili do sądu w 2015 roku. Ostatecznie sąd przyznał rację oskarżycielom i anulował decyzję o uznaniu krzyży za markę chronioną prawem. Nie oznacza to jednak, że wzory stworzone przez artystę mogą być kopiowane. On sam uważa też, że posiada dokumenty od pierwszego twórcy nagrobków, w którym uznaje się go za jego jedynego spadkobiercę. Prawa autorskie do nagrobków stworzonych przez Stana Ioana Pătrașa wygasną w 2047 roku, czyli 70 lat po śmierci artysty.

    Historia "wesołego cmentarza" rozpoczęła się w 1935 roku, kiedy to lokalny cieśla Stan Ioan Pătraș wykonał pierwsze malowane krzyże z niepowtarzalnymi obrazami i epitafiami. Do śmierci w 1977 roku artysta wyrzeźbił około 600 nagrobków. Schedę po mistrzu przejął jego uczeń Dumitru Pop, który charakterystyczne drewniane arcydzieła wykonuje do dzisiaj. Obecnie w znajdującej się tuż przy granicy z Ukrainą Săpânțy oglądać można kilkaset oryginalnych nagrobków. W domu Pătrașa urządzono natomiast niewielkie muzeum.

    Źródło: Digi24.ro

  • Średniowieczny festiwal w Sighişoarze 2017

    Zbliża się dwudziesta czwarta odsłona jednego z najpopularniejszych festiwali w Rumunii. Do niewielkiej Sighişoary będącej perłą architektury średniowiecza zjadą tysiące turystów, którzy będą mogli uczestniczyć w licznych wydarzeniach kulturalnych.

    W trakcie trzydniowego festiwalu, który odbędzie się pomiędzy 28 a 30 lipca, dziesiątki artystów, rzemieślników i rekonstruktorów przybliży widzom jak wyglądało życie w średniowiecznym mieście. Wszystkie wydarzenia będą miały miejsce na wąskich uliczkach Sighişoary - jednego z najstarszych miast Siedmiogrodu, które wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Łącznie w festiwalu weźmie udział około stu grup, wśród których znaleźć będzie można osoby przebrane za przedstawicieli dawnych profesji.

    W zeszłym roku festiwal się nie odbył, ze względu na konflikt pomiędzy organizatorami a władzami miasta. Także w tym roku nie obyło się bez komplikacji. Rada miasta pierwotnie nie zgodziła się na współorganizowanie wydarzenia. Ostatecznie jednak projekt został przegłosowany, a festiwal otrzymał wsparcie w wysokości niecałych 500 tysięcy lei.

  • Stulecie w kadrze: centrum Bukaresztu

    Dwóch rumuńskich artystów połączyło stare i współczesne zdjęcia Bukaresztu. W efekcie powstały prace, które pokazują jak na przestrzeni ostatniego wieku zmieniało się miasto.

    Bukareszt stał się stolicą zjednoczonej Rumunii w 1862 roku. Od tego czasu miasto dynamicznie się rozwijało. W okresie międzywojennym powstało w nim wiele reprezentacyjnych budowli, których projektantami byli w dużej mierze wybitni francuscy architekci. Po wojnie w mieście budowano z kolei ogromne blokowiska w duchu socjalistycznym. Trzęsienie ziemi z 1977 roku stało się z kolei pretekstem do przebudowy ogromnych połaci centrum. Zgodnie z zamierzeniem Nicolae Ceauşescu wybudzono wtedy między innymi wiele zabytkowych budynków i cerkwi, aby zrobić miejsce pod ogromny Dom Ludowy (obecnie Pałac Parlamentu) i przylegające do niego bloki.

    Dzięki połączeniu starych i współczesnych zdjęć można się przekonać, jak zmieniało się miasto na przestrzeni lat. Autorami tego ciekawego projektu są dwaj artyści. Współczesne fotografie miasta wykonał Lucian Muntean, zaś ich połączenia z dawnymi ujęciami miasta podjął się Cristi Farcaş. Obaj panowie są rówieśnikami (ur. 1974). Pochodzą z Sighișoary, potem zaś razem studiowali geologię w Klużu. Współpracowali m.in. z Forbesem, agencją Agerpres i Mediafax, obecnie razem tworzą założony przez Farcaşa portal www.modernism.ro.

    Więcej zdjęć znaleźć można na stronie www.pressone.ro, w galerii pt. "Stulecie w kadrze: centrum Bukaresztu" ("Un secol într-un cadru: centrul Bucureștiului").

  • Szesnastoletnia artystka udekorowała stary blok w Braile

    Andreea Gabriela Tudor ma zaledwie szesnaście lat, a dzięki jej inicjatywie stary blok w Braile zmienił się nie do poznania. Młoda dziewczyna ucząca się w lokalnej szkole artystycznej wymalowała ściany w swojej klatce schodowej. Teraz zamiast łuszczącej się farby i odpadających tynków sąsiedzi mogą podziwiać przepiękne kolorowe kwiaty.

    Andreea Gabriela Tudor marzy o tym, aby zostać znaną artystką. Póki co z pewnością stała się ważną osobą dla swoich sąsiadów, którzy mają możliwość przebywania w miłych dla oka wnętrzach. Wszystko zaczęło się od niewielkiego słonia, który zdobił dzwonek do drzwi mieszkania Andrei i jej rodziców. Wkrótce potem dzieła sztuki zaczęły pokrywać kolejne ściany. W efekcie, już dwa piętra bloku wymalowane są w kolorowe motywy kwiatowe. Młoda artystka nie zamierza na tym kończyć swojej kariery. Andreea już teraz może się pochwalić ponad dwustoma nagrodami w przeróżnych konkursach, a także trzynastoma wystawami swoich prac. Ostatnia była wystawiana w pałacu Pelişor w Sinaia.

    Inne prace młodej artystki można podziwiać na jej oficjalnym profilu na portalu Facebook.

    Fot. Andreea Gabriela Tudor

  • Turcy chcą zbudować wielki meczet w Bukareszcie

    Informację na temat budowy meczetu zamieścił na swojej stronie turecki urząd do spraw wyznania. Według znajdujących się tam informacji, budowa ma ruszyć jeszcze w tym roku. Oprócz świątyni, w ogromnym kompleksie ma się znaleźć także biblioteka, kuchnia czy miejsca noclegowe.

    Meczet powstanie na działce znajdującej się przy bulwarze Expoziţiei 22-30. Będzie mógł jednorazowo pomieścić 1500 wiernych, ale oprócz funkcji religijnej rozległy kompleks ma być także miejscem spotkań dla zamieszkującej Rumunię społeczności muzułmańskiej. Wniosek o uwzględnienie obiektu w miejscowym planie przestrzennym trafił do urzędu na początku 2016 roku. Teraz zostało już wydane pozwolenie na budowę, która rozpocznie się najpewniej jeszcze w 2017 roku. Starania o budowę świątyni mają jednak dłuższą historię. Jest to bowiem efekt porozumienia, na mocy którego rumuńska społeczność otrzymała wcześniej zgodę na budowę cerkwi prawosławnej pw. św. Paraskiewy i cmentarza w Istambule.

    Pierwsze wzmianki o wyznawcach religii Mahometa na terenie dzisiejszej Rumunii pochodzą z XI wieku. Obecnie muzułmanie stanowią ok. 0,3% populacji Rumunii, czyli mniej niż 65 000 osób. 85% wyznawców tej religii zamieszkuje okręg administracyjny Konstanca, 12% Tulczę, spora społeczność żyje też między innymi w Bukareszcie. Większość muzułmanów to Turcy i Tatarzy, których według spisu powszechnego z 2011 roku w całym kraju mieszka odpowiednio 27 698 i 20 282. Obecnie mają oni do dyspozycji 77 miejsc do modlitwy. Część meczetów to obiekty zabytkowe, takie jak pochodzący z 1575 roku Esmehan Sultan znajdujący się w Mangalii.

    Czytaj też:

    Muzułmanka z Konstancy zostanie premierem Rumunii? [21.12.2016]

    Do Rumunii trafiło ponad 500 uchodźców [26.02.2017]

    Fot. www.tdvcamiler.com

  • Wielkanoc po rumuńsku

    Z okazji Świąt Wielkanocnych przyjrzeliśmy się, jakie zwyczaje związane z ich obchodzeniem panują w Rumunii. Przygotowaliśmy też dla Was krótkie zestawienie, w którym przetłumaczyliśmy z języka rumuńskiego życzenia wielkanocne.

    Pod wieloma względami prawosławni mieszkańcy Rumunii obchodzą Święta Wielkanocne podobnie do Polaków. Przed świętami w domach odbywa się wielkie sprzątanie, w sobotę wierni idą święcić żywność, w wielu regionach panuje też zwyczaj malowania pisanek. Zdarzają się też jednak zwyczaje odmienne, np. ten nakazujący ubranie w Wielką Niedzielę nowej części garderoby. Dawniej z tej okazji szyto nowe stroje, obecnie zwyczaj ten sprowadza się do zakupu nowych ubrań.

    Oczywiście tradycje różnią się pomiędzy regionami. Na północy kraju panuje na przykład zwyczaj oblewania się wodą w poniedziałek, co zapewne zostało zapożyczone z Węgier, gdzie do dzisiaj jest to dość popularna rozrywka. Także tutaj zauważyć można jednak swego rodzaju regionalizmy. W Transylwanii oblewane wodą są bowiem głównie dziewczęta, podczas gdy w Maramuresz panuje pod tym względem pełne "równouprawnienie".

    Poniżej krótki słowniczek, wraz z objaśnieniami [w nawiasach podaliśmy uproszczoną wymowę]:

    Paște fericit ["paszte fericzit"] - wesołych Świąt Wielkanocnych

    Hristos a înviat ["Christos a ynwiat"] - Chrystus zmartwychwstał

    Adevărat a înviat ["adewerat a ynwiat] - w rzeczy samej, zmartwychwstał (jest to odpowiedź na poprzedni zwrot)

    Fot. www.pixabay.com

  • Witt Wilczyński: Manele się kocha albo nienawidzi

    W naszym kraju słowo „manele” wciąż jeszcze kojarzy się z nieporęcznymi bagażami niż z muzyką. Dla odmiany w Rumunii nie pozostawia obojętnym. Manele się kocha albo nienawidzi. W oficjalnych mediach nie istnieje ale od końca lat 80-tych XX-wieku rozbrzmiewa w wielu domach, na weselach, chrzcinach, plenerowych imprezach, w autobusach podmiejskich i wielu innych miejscach. Czym zatem jest? Zobaczmy!

    Formalnie powstało pod koniec lat 80 tych zeszłego wieku na południu Rumunii, w regionach zamieszkałej przede wszystkim przez ludność pochodzenia romskiego. Przyjmuje się, i takie informacje są podawane w internecie, że kolebką manele było Ferentari, w obiegowej opinii mocno „zakazana” dzielnica Bukaresztu. Czy jednak aż tak bardzo zakazana? Byłem, imprezowałem tam ze znajomymi muzykami, wróciłem do Polski cały i zdrowy. Korzenie muzyki manele sięgają znacznie głębiej - jego pradzieje sięgają połączenia XIX wiecznej muzyki ludowej z silnymi wpływami orientalnymi.

    Adi Minune - Daca existi in vise:

    Ojcami nurtu byli, pozostając do dziś legendami sceny Nicolae Guţă, Adrian „Adi” Minune (w Polsce kojarzony przede wszystkim dzięki filmowi „Gadjo Dilo”) bracia Florin i Neluţ Peşte (tworzący w latach 80, niedawno reaktywowaną grupę Fraţii Peşte oraz będącym uznanymi w środowisku manele kompozytorami) a także uwielbiany za głos i manierę wokalną Florin Salam. Ten ostatni doczekał się nawet wspólnej płyty z Goranem Bregoviciem a także koncertu z orkiestrą symfoniczną.

    Florin Peşte, Laura şi Play AJ – Dulce, amar:

    Obok nich bardzo dużą popularność zdobyli m.in.: Babi Minune (który karierę muzyczną rozpoczynał w wieku dziecięcym), Adi de la Vâlcea (który jest jednocześnie bardzo dobrym gitarzystą bluesowo-rockowym) Florin Necşoiu, występujący pod pseudonimem NEK i będący również kompozytorem i tekściarzem dla innych gwiazd manele)

    Czytaj też: Wywiad z NEKiem na portalu Folk24.pl: (pierwszy wywiad z wykonawcą manele w polskich mediach)

    NEK si Denisa – Traiesc o poveste:

    a także m.in. Danezu (również kompozytor i producent), Liviu Pustiu, Alex de la Oraşție, Jean de la Craiova, Ionuţ Cercel, Alinu AJ

    Czytaj też: Wywiad z Alinu AJ na portalu Folk24.pl

    Alinu AJ - Femei si Batura:

    Cristi Dules, Bogdan de la Cluj, znany w Polsce z „Dalibomby” Sandu Ciorba, Ionuţ Sturzea

    Czytaj też: Wywiad z Ionutem na portalu Folk24.pl

    Ionut Sturzea – Te iubesc mult:

    parodysta Romeo Fantastik, Cristian Rizescu, De Santo, Marius de la Focşani jak również sympatyzujący z manelistami raggatonowcy i hip-hopowcy Mr. Juve, Şuşanu i Don Genove.

    Nicolae Guta - Las' sa jur:

    Wśród wokalistek prym wiodła do niedawna, będąca na swój sposób wyjątkową Denisa (o niej samej wkrótce opublikujemy artykuł wspomnieniowy).

    Denisa si Mr. Juve –Inima nebuna:

    Z manelistek należy wymienić córkę Króla - Nicoletę Guţę a także Madalinę, Dianę, Roxanę Prinţesę Ardealului, niesamowitą Prinţesę de Aur, Claudię, Laurę, Laurę Vass, Dianę, Narcisę oraz sięgającą poza typowe ramy manele Sorinę Ceugea.

    Czytaj też: Wywiad z Soriną na portalu Folk24.pl

    Sorina Ceugea si Alex de la Caracal - Noapte buna, puisor:

    Co roku plejadę gwiazd uzupełniają nowe twarze, np. Memetel, Blodu de la Timişoara i wielu, wielu innych…

    Muzyka manele jest fuzją lokalnych odmian muzyki dyskotekowej, muzyki przedmieść i blokowisk (np. poprzez połączenia z hip-hopem), brzmień cygańskich i tych rodem folku miejskiego. Większość wykonawców ma korzenie cygańskie (choć nie jest to absolutną regułą i tym się różnią od lautarów) i wywodzi się z licznych muzycznych rodzin. Od kilku lat scena manele współpracuje z wykonawcami z innych krajów, najczęściej z Bułgarii, Albanii i Turcji.

    De Santo & Veselina – I love you

    Styl manele kojarzony jest na południu Europy z bułgarską czałką, ex. Jugosłowiańskim turbo folkiem, grecką laiką a nawet hinduską bhangrą – wiele wczesnych utworów manele, które wyszły spod ręki Florina Peşte miały słyszalne wpływy indyjskie. Wiele motywów muzycznych czy nawet tych samych utworów występuje w tych gatunkach w wersjach odpowiednich dla danego kraju. Antagoniści manele określają to mianem plagiatu natomiast zwolennicy przedstawiają jako folk współczesny, bo często informacja kto tak naprawdę pierwszy skomponował dany utwór jest nie do odnalezienia. Zresztą w folklorze Bałkanów wiele pieśni jest uznawanych w danych regionach jako swoje i manele nie jest pod tym względem wyjątkiem.

    Więcej o „muzica originala” na portalu Folk24.pl

    Diana , Mandi , Mr. Juve si Susanu - Imi place tot la tine:

    Dyskografie wykonawców manele są rzeczą umowną i przedstawiane są w formie list utworów a nie płyt jako takich, choć oczywiście zdarzają się solowe albumy danych
    wykonawców. Niemniej najczęstszą formą płyt z muzyką manele są składanki (w tym płyty z mp3 czy teledyskami DVD) . Są to albo pojedyncze składanki – meteory albo popularne serie typu: "Chef  la Bănățieni" czy "Iarnă Manelor”. Wielu manelistów nagrywa hity w duetach a nawet w tercetach – i bardzo często hit jest promowany w krótkim czasie w prywatnych mediach (np. w Tafaf TV czy Mynele TV) w momencie, gdy na rynek trafia kolejna składanka. Równolegle trwa akcja na facebooku (i innych portalach społecznościowych) połączona z premierą danego teledysku w serwisie Youtube.

    Sorina Ceugea si Gazi Demirel - Yala yala:

    Przeciwnicy manele przedstawiają go jako muzykę prymitywną, nie będącą autentycznym folkiem romskim, co samemu nurtowi w praktyce nie jest w stanie zaszkodzić. Większość tych - nazwijmy to - zastrzeżeń antagonizmów ma podłoże pozamuzyczne. Manele kojarzone jest w Rumunii jako muzyka "brudna", "szemrana" czy wręcz "mafijna" - jako ta typowa dla mieszkańców niebezpiecznych blokowisk, ludzi prostych czy wręcz nieokrzesanych - a jednocześnie silnie zachłyśnięta przepychem. Faktem jest, że manele ma swój własny prosty i jasny przekaz, większość tekstów oscyluje wokół tematyki miłosnej, damsko-męskich interakcji, ale również sporo dotyczy stylu życia, który można by określić jako "szpan, fura, komóra". Liryka manelowa pełna jest określeń potocznych, żargonowych czy wręcz niegramatycznych - co na swój sposób dodaje jej folkowego uroku. Nie jest to oczywiście ścisłą regułą, wielu wykonawców manele to wysokiej klasy artyści, a same koncerty można podzielić na klubowo - dyskotekowe występy do tańca (przeważnie z playbacku lub półplaybacku), granie na żywo w różnych miejscach, wielkie gale oraz imprezy zamknięte.

    Dłuższe poznanie gatunku pozwala na odkrycie jego sporej różnorodności brzmieniowej i stylistycznej. Manele, mimo oficjalnego ostracyzmu (brak go w większych mediach,
    państwowej TV itp.), jest nieustająco popularne i słuchane. Większość wesel, chrzcin, imprez imieninowo - urodzinowych i festynów nie może obejść się bez jego wykonawców lub odtwarzania tej muzyki, przy mniej zasobnym portfelu organizatora imprezy.

    Madalina - Gata cu vrajeala:

    Scena manele wytworzyła sobie własny rynek. Istnieją media informujące tylko o manele (np. Taraf TV, Mynele TV, wytwórnie płytowe np. Big Man, Amma i inne, wydawnictwa prasowe itp.), a płyty dostępne są albo na bazarach albo w wyspecjalizowanych sklepach muzycznych, trafiają też do supermarketów do działów z płytami. Informacji o koncertach należy szukać albo na miejskich plakatach albo w internecie - część wykonawców dysponuje własnymi stronami (gdzie najlepszym źródłem wiedzy jest wciąż wykonanie telefonu do impresario danego artysty lub nawet samego artysty) lub na stronach popularnych portali społecznościowych.

    Florin Salam - Mia mia mi Amor:

    Podsumowując - manele jest przejawem współczesnego folkloru miejskiego i podmiejskiego Rumunii, jest muzyką prostą, stworzoną do zabawy na imprezach, w klubach czy na festynach organizowanych z różnych okazji - i w tym jest podobne do naszego disco polo. Co nie znaczy, że złą. Jest przejawem współczesnej muzyki cygańskiej oraz bałkańskiej. Jest również lokalną odmianą muzyki etno - dyskotekowej, która powoli wykracza poza granice macierzystego kraju - Rumunii, ponieważ koncerty odbywają się też we Włoszech, Niemczech czy Hiszpanii. Na swój sposób oddaje rzeczywistość, zmiany mody, stylów i nowości płytowych są bardzo dynamiczne - szybko znikają z rynku, ustępując kolejnym.

    Budząc kontrowersje, manele nie pozostawia obojętnym. W Polsce na pewno manele jest inaczej odbierane niż w Rumunii. U nas jest ono wciąż rodzajem muzycznej egzotyki, niedostępnej w naszych mediach i sklepach muzycznych, znanej tylko tym fanom, którzy zetknęli się z tym zjawiskiem w czasie własnych wypraw i poszukiwań. I co najważniejsze, w Polsce - odwrotnie jak w Rumunii - ten gatunek muzyczny nie jest postrzegany przez pryzmat relacji etnicznych. Warto zatem wiedzieć, że taka scena istnieje i ma się dobrze - i że wybierając się do Rumunii czy na Bałkany, nie sposób będzie nie spotkać manele (lub jego lokalnych odmian) na swojej drodze.

    Printesa de Aur - Ai ceva al tau:

    Powyższy artykuł jest rozwinięciem i uzupełnieniem mojego tekstu „Bate palma,e mijto!” opublikowanego w portalu Folk24.pl w 2012 roku.

  • Wystawa polskich plakatów w Jassach

    Oszczędność formy, nowatorskie liternictwo, fantazja, ironia i niezwykła umiejętność syntetycznego ujmowania rzeczywistości to cechy, które sześćdziesiąt lat temu rozsławiły na całym świecie polski plakat. Jak ta forma polskiej sztuki opisuje świat współcześnie, można przekonać się od 9 do 31 maja w Muzeum Sztuki w Jassach, podczas wystawy pt. „Polski Plakat Współczesny/ Trzy Perspektywy”.

    Plakaty o dużej sile przekazu pozostają do dzisiaj polską specjalnością artystyczną. Najlepsze tradycje słynnej Polskiej Szkoły Plakatu, jednego z fenomenów sztuki współczesnej, kontynuują m.in. trzej wybitni graficy Ryszard Kajzer, Łukasz Kliś i Sebastian Kubica, którzy na zaproszenie Instytutu Polskiego z Bukaresztu wybrali 48 swoich prac składających się na wystawę „Polski Plakat Współczesny/ Trzy Perspektywy” prezentowaną we współpracy z Pałacem Kultury w Jassach i tamtejszym Muzeum Sztuki.

    Każdy z trzech artystów wypracował swój własny rozpoznawalny na pierwszy rzut oka styl. W przypadku Ryszarda Kajzera charakteryzuje się on wielką pomysłowością w wykorzystywaniu liternictwa i malarskością, Łukasza Klisia – niezwykłą precyzją rysunku, oddającego stechnicyzowanie współczesnego świata, a Sebastiana Kubicy – połączeniem ostrej, ekspresyjnej kreski z intensywnym kolorem. Twórcy, których prace można oglądać w Jassach, byli wielokrotnie nagradzani w czasie krajowych i zagranicznych konkursów artystycznych i należą do najciekawszych przedstawicieli Polskiej Szkoły Plakatu średniego pokolenia.

    Wernisaż wystawy „Polski Plakat Współczesny/ Trzy Perspektywy” odbędzie się 9 maja  grudnia, o godz. 18.00 w Muzeum Sztuki w Jassach mieszczącym się w pięknym Pałacu Kultury (Piața Ștefan cel Mare și Sfânt nr 1)

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Wystawa poświęcona rodzinie Ulmów zawita do Syhotu Marmaroskiego

    Po Braszowie, Bukareszcie, Jassach, Kiszyniowie i Timiszoarze wystawa poświęcona rodzinie Ulmów zawita do kolejnego rumuńskiego miasta. Odwiedzający Memoriał Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu będą mogli poznać tragiczną historię ludzi, którzy stracili życie niosąc pomoc swoim żydowskim sąsiadom.

    Otwarcie wystawy pt. "Samaritenii din Markowa" ("Samarytanie z Markowej") nastąpi 24 maja o godzinie 11:00. Swoją obecność potwierdził już dr Mateusz Szpytma - wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej, wcześniej twórca i pierwszy szef muzeum im. Rodziny Ulmów w Markowej, który opowie o tragicznych losach polskiej rodziny. Prof. Liviu Țîrău z klużańskiego Uniwersytetu Babeș-Bolyai przybliży z kolei historię rodziny Pop z Maramuresz, którzy także zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Jak mówi Agnieszka Skierska, dyrektor Instytutu Polskiego w Bukareszcie, data tego wydarzenia nie jest przypadkowa:

    - Wydarzenia te odbywają się w przeddzień przypadającego w Rumunii 25 maja Dnia Bohaterów. W Memoriale są wówczas wspominane ofiary totalitaryzmów, a w obchodach biorą udział weterani partyzantki antykomunistycznej i byli więźniowie, przetrzymywani przez komunistów w Syhocie i innych miejscach Rumunii – mówi Agnieszka Skieterska.

    Ekspozycja zatytułowana „Samarytanie z Markowej” opowiada tragiczne losy polskiej rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów, którzy w czasie II Wojny Światowej ratowali przed śmiercią Żydów. Wraz z szóstką swoich dzieci zostali za to rozstrzelani przez niemieckich okupantów. Bohaterska postawa rolników z Podkarpacia na południu Polski, za którą pośmiertnie Instytut Yad Vashem z Jerozolimy uhonorował ich tytułem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, została upamiętniona w otworzonym w 2016 roku Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.

    PRAKTYCZNE INFORMACJE

    Czas: 24.05 - 31.08.2017

    Miejsce: Sighetu Marmației, strada Corneliu Coposu 4

    Wstęp: wt.-nd. 9:30 - 18:30; 8 RON, ulgowy 4 RON

    Memoriał Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu mieści się w dawnym więzieniu. Otwarty w 1993 roku stał się on pierwszym na świecie miejscem upamiętniającym ofiary komunizmu. Opowiada także o ofiarach innych totalitaryzmów, a co roku odwiedza go ponad sto tysięcy zwiedzających z całego świata.

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Znakomity polski duet fortepianowy w Bukareszcie

    Laureaci rumuńskiego Międzynarodowego Konkursu Duetów im. Suzany Szorenyi, utalentowani pianiści Adam Piórkowski i Mikołaj Andrzej Sikała, 24 października wystąpią z recitalem w Rumuńskim Ateneum

    Recital młodego duetu fortepianowego, który jest rzadką okazją do wysłuchania utworów granych na dwa fortepiany,  odbędzie się w ramach Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej "Majura - Magiczne Muzyczne Momenty". W programie koncertu polskich pianistów znajdą się utwory m.in. Igora Strawińskiego – Le sacre du printemps, Paula Hindemitha – Sonata na 2 fortepiany, Dariusa Milhauda – Scaramouche op. 165b.

    Adam Piórkowski i Mikołaj Sikała studiowali w Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku. Po ukończeniu studiów magisterskich w 2017 roku, rozpoczęli studia doktoranckie na tej samej uczelni. 

    Obaj pianiści zdobyli już nagrody i wyróżnienia jako soliści, a także członkowie zespołów kameralnych. Poza I nagrodą w kategorii „duet fortepianowy na cztery ręce” oraz w kategorii „duet na dwa fortepiany” w Międzynarodowym Konkursie Duetów im. Suzany Sörenyi w Bukareszcie (2016), są również m.in. laureatami II nagrody w kategorii „duet fortepianowy na cztery ręce” i II nagrody w kategorii „duet na dwa fortepiany” w XXV Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Rzymie (2015). 

    Recital polskiego duetu odbędzie się w Dużej Sali Rumuńskiego Ateneum 24 października o godz. 19.00.

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie