Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Muzyka

  • "Bucovina" w Bielsku-Białej

    W najbliższy czwartek, 31 sierpnia, po raz pierwszy w Polsce wystąpi rumuńska legenda sceny folkmetalowej, formacja Bucovina. Koncert odbędzie się w Bielsku-Białej, w klubie Rudeboy. Oprócz rumuńskich gości zagrają także polskie formacje Radogost i Netherfell oraz tunezyjska grupa Ymyrgar. Koncert odbędzie się w ramach trwającej już europejskiej trasy Bucoviny „The Greet Autumn Tour” (szczegóły na plakacie).

    „Asteapta-ma Dincolo de Moarte”:



    Bucovina to jedna z najznakomitszych i najbardziej rozpoznawalnych grup rumuńskiego folkmetalu. Powstała w 2000 roku w Iasi formacja ma na koncie trzy albumy długogrające („Ceasul aducerii-aminte” z 2006, „sub stele” z 2013 i „Nestrămutat” z 2015 oraz EP-kę „Duh” z 2010). Obecny skład zespołu to: perkusista Bogdan Mihu, gitarzyści i wokaliści Bogdan Luparu i Florin Ţibu (od początku) oraz basista Jorge Augusto Coan, który dołączył do zespołu w 2013 roku. Zapowiada się zatem muzyczna uczta dla fanów cięższych brzmień rodem z Rumunii!

    „Spune tu, vânt”:



    Bucovina koncertem w Bielsku-Białej będzie już piątą rumuńską formacją metalową, goszczącą w Polsce w 2017 roku. Przed nimi byli też Dordeduh i Transcaetla (na jedynym koncercie w Poznaniu) oraz krótkie trasy zagrała E-An-Na i Negură Bunget. Dodajmy, że warszawski gig Negury był ostatnim w karierze zespołu, dwa dni przed śmiercią Negru.

    Link do informacji o śmierci Negru

    Link do trasy E-An-Na

    Autor: Witt Wilczyński

  • Dzień Folkloru w Pcimiu z rumuńskimi akcentami

    Niecodzienna okazja dla miłośników folkloru - występy zespołów, konkurs nalewek, loteria i wiele innych atrakcji będą czekać na uczestników Dnia Folkloru, który odbędzie się już w najbliższą niedzielę. Dla nas najważniejszy jest jednak rumuński akcent, który pojawi się w trakcie wydarzenia.

    Impreza odbędzie się 20 sierpnia na terenie kompleksu sportowo-rekreacyjnego KS Pcimianka w Pcimiu. Dla każdego miłośnika Rumunii wystarczającą zachętą do wzięcia udziału w wydarzeniu będzie z pewnością występ zespołu folklorystycznego Someșul z Beclean (jud. Bistrița-Năsăud). Poniżej szczegółowy program imprezy:

    15:00 - Rozpoczęcie imprezy

    15:30 - 18:00 - występy regionalnych zespołów i orkiestr

    18:00 - 20:00 - występ zespołu folklorystycznego Someșul (Beclean, Rumunia)

    20:00 - 20:15 - ogłoszenie wyników konkursu nalewek

    20:15 - 21:00 - losowanie zwycięzców loterii

    21:00 - zakończenie imprezy

    Jeszcze więcej zespołów folklorystycznych z Rumunii będzie można zobaczyć w trakcie Dnia Rumunii w Krakowie, który odbędzie się już 22 sierpnia.

    Więcej informacji dotyczących wydarzenia znaleźć można na stronie stowarzyszenia Turystyczna Podkowa

  • Dzień Rumunii w Krakowie

    Już 22 sierpnia krakowski rynek zapełni się od barwnych zespołów ludowych, które przez cały dzień będą dawać koncerty i pokazy tańców. W planach są także koncerty, korowód i zabawa przy tradycyjnej muzyce puszczanej z płyt winylowych.

    Dzień Rumunii rozpocznie się od barwnego korowodu uczestników, który o godzinie 11:15 ruszy wokół Rynku. Oficjalne rozpoczęcie imprezy zaplanowano na godzinę 12:00, po czym będzie można zobaczyć i posłuchać występów aż czterech zespołów ludowych (trzech z Rumunii i jednego z Polski). Będą także miały miejsce dwa koncerty, a od godziny 20:00 goście będą bawić się przy tradycyjnej muzyce puszczanej z płyt winylowych.

    PROGRAM:

    11.15 – Korowód zespołów wokół Rynku Głównego

    12.00 – Otwarcie Dnia Rumunii

    12.30 – Mali Pcimianie

    13.00 – Ansamblul Folcloric „Someşul” Beclean („Somesz")

    14.45 – Francisc Balogh

    15.30 – Ansamblul Județului Satu Mare „Doruri Sătmărene” („Satmareńskie tęsknoty”)

    16.30 – George Negrea

    17.30 – Lekcja Ludowego Tańca Rumuńskiego

    18.00 – Ansamblul Folcloric „Someşul” Beclean („Somesz")

    19.30 – Zakończenie Dnia Rumuńskiego

    20.00 – DJ Mihai Din Cluj (DJ Mihai z Klużu)

    Szczegółowe informacje dotyczące poszczególnych wykonawców znaleźć można na stronie "Cepelii".

    Organizatorami wydarzenia jest fundacja "Cepelia" i Ignat Timar, prezes Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie.

  • Eurowizja 2017 - zobacz i posłuchaj, kto będzie reprezentował Rumunię!

    W walce o możliwość udziału w tegorocznej edycji Eurowizji starło się ośmiu wykonawców i dwa duety. W finale liczyły się już tylko trzy utwory. Ostatecznie zdecydowano, że Rumunię będzie reprezentować Ilinca i Alex Florea wykonujący piosenkę "Yodel It!".

    Dziesiątka wykonawców została wybrana przez jury (lista znajduje się u dołu artykułu). 26 lutego, w wyniku głosowania publiczności zgromadzonej przed ekranami telewizorów i komputerów wyłoniono spośród nich trójkę finalistów:

    Ilinca ft. Alex Florea -Yodel It!
    Mihai - I Won't Surrender
    Instinct - Petale (Petals)

    Wśród nich znalazł się między innymi Mihai, który brał już udział w Eurowizji w 2006 roku. W wyniku głosowania, które odbyło się 5 marca, zwyciężyła jednak para Ilinca & Alex Florea wykonująca utwór "Yodel It!", który będą mogli zaprezentować szerokiej publiczności podczas tegorocznego konkursu. Przypominamy, że odbędzie się on już 11go maja w Kijowie. Już teraz można jednak zobaczyć (a przede wszystkim posłuchać) reprezentantów Rumunii.

    Obydwoje artyści znani są w Rumunii z udziału w programach "X-Factor" i "The Voice of Romania". Pochodząca z muzykalnej rodziny Ilinca śpiewa od siódmego roku życia. Studiujący na Uniwersytecie im. Owidiusza w Konstancy Alex zaczął swoją przygodę z muzyką w wieku szesnastu lat. Obydwoje, oprócz wspomnianych programów telewizyjnych, mają już za sobą występy na licznych festiwalach.

    Oto dziesiątka finalistów, spośród których wyłoniono zwycięską parę:

    Ana-Maria Mirică - Spune-mi tu (Tell me)
    Ilinca ft. Alex Florea -Yodel It!
    Eduard Santha - Wild Child
    Xandra - Walk On By
    Mihai - I Won't Surrender
    Maxim - Adu-ți aminte (Remember)
    Tavi Colen & Emma - We Own the Night
    Instinct - Petale (Petals)
    Ramona Nerra - Save Me
    Cristina Vasiu - Set the Skies on Fire

    Fot. www.tvr.ro

  • Folk & Metal Fest w Bukareszcie

    Po folkowym szaleństwie festiwalu Balkanik w Bukareszcie, podczas którego Polskę reprezentowała znana i uznana formacja Dikanda, nadchodzi tamże czas na kolejną muzyczną ucztę. Tym razem w stolicy Rumunii, w dniach 28-29 września odbędzie się czwarta edycja Folk & Metal Fest!

    Polskę reprezentować będzie, pierwszego dnia, grupa Open Acces:


    Na festiwalu zagrają legendy gatunku, m.in. rosyjska Arkona i Grai, irlandzki Cruachan, włoska formacja Blodiga Skald, a także przedstawiciele sceny rumuńskiej, m.in. Adastia, Ka Gaia An i Eternal Fire.


    Festiwal odbędzie się w klubie Quantic (Intrarea Grozavesti, 061344 Bukareszt)

    Wydarzenie oraz pełna rozpiska godzinowa festiwalu na facebooku.

    Informacje o biletach - tutaj.

    Autor: Witt Wilczyński

  • Folkmetal łuku Karpat

    Licząc od stycznia do września 2017, Polskę odwiedziło już sześć rumuńskich zespołów  metalowych. I to z najwyższej półki tego ekstremalnego gatunku muzycznego! Warto zatem pokrótce przypomnieć to, co działo się w klubach m.in. w Poznaniu, Krakowie, Warszawie czy Bielsku-Białej.
    Na początek Dordeduh.

    Na poznański koncert Dordeduh (muzyków, którzy kiedyś współtworzyli formację Negură Bunget a potem, po rozłamie w zespole poszli własną drogą) stawiła się nieliczna lecz  najwierniejsza grupa fanów. Miłośnicy (wśród nich i ja) atmosferyczno-folkmetalowo-transylwańskiego stawili się w ciepły, czwartkowy wieczór w klubie "U Bazyla" w sile około 60 osób.  Zespół będący na swojej, kolejnej już trasie europejskiej przejeżdżał przez Polskę w drodze z Niemiec do Estonii i po raz pierwszy zagrał w Polsce. Koncert (podobnie jak gig Bucoviny w Bielsku Białej, o czym później) zdecydowanie wart był wzięcia wolnego w pracy!

    Świetna akustyka u Bazyla pozwoliła rozbudowanej muzyce Dordeduh zabrzmieć w pełni. Już pierwsze takty przywołały w mej pamięci ich koncert z sierpnia 2011, który zagrali w twierdzy w Alba Iulia, tym razem też zaczęli od dęcia w trombity i uderzania w cymbały. Następnie karpacki duch, ujęty w szerokie ramy, rozwinął skrzydła i popłynął przede wszystkim materiałem znanym z wydanej w 2012 płyty "Dar de duh"... Wcześniej Edmond (lider zespołu) zaprezentował, w krótkim, około półgodzinnym secie, swój inny projekt - Transceatla. Tutaj, również bazując na melodyjnie ujętym, przestrzennie brzmiącym folkmetalu muzycy osadzili brzmienia rocka progresywnego, zimnej fali i odrobinę technicznego deathmetalu.

    Negură Bunget - po raz ostatni...

    Idąc na warszawski koncert Negury w ramach trasy "Baltics 2017" nie spodziewałem się, że będę widział i rozmawiał z Negru po raz ostatni... Zespół  tym razem przybył w czteroosobowym składzie, przez co wszelkie folkowe brzmienia szły "z komputera" a muzycy skupili się na klasycznym instrumentarium - gitary, bas i perkusja. Większość koncertu stanowił materiał z wydanej w 2016 roku płyty "Zi", różniącej się od pozostałych krążków bardziej rozbudowaną dawką grania progresywnego i post-rockowego. Przyjemna nostalgia "Zi" udzieliła się około 50 fanom mrocznego grania, którzy mimo zimnej niedzieli stawili się do kameralnego, stołecznego klubu Metal Cave.

    Gdy już wybrzmiało "Zi" fani domagali się bisów - i dostali je. Były to "Țara de dincolo de negură" i "Dacia hiperboreană" z płyty "Vîrstele pămîntului". I jednocześnie dwa ostatnie utwory zagrane z Negru... Co ciekawe, mniej więcej w 2/3 koncertu, gitarzysta Tibor Kati zerwał strunę w swojej gitarze i w kolejnym kawałku grał na instrumencie otrzymanym od wiosłowego Antagonist Zero (fińskiego zespołu, który podczas tego gigu wystąpił w roli suppotu). To właśnie Tibor po raz pierwszy poinformował we wtorkowy wieczór, 21 marca 2017, na FB o śmierci Negru… Wcześniej zespół grał m.in. w Krakowie.

    Metalowa muzica populara: E-An-na!

    W przedostatni tydzień kwietnia do Polski przybyła świeża krew rumuńskiego folkmetalu, formacja E-An-Na. Ich debiutancki krążek "Jiana" został wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Art Of The Night.  W zimny i wietrzny piątkowy wieczór Rumuni grali, jako trzecia formacja, w stołecznym klubie Voodoo. Od pierwszych dźwięków, młoda i pełna energii E-An-Na porwała ludzi do ruszenia się od stołów i klubowego bilarda.

    O ile Dordeduh czy Negura swoją atmosferyczną nostalgię budują na bazie blackmetalu, malując go archaicznym folkiem, tak E-An-Na to połączenie żywiołu muzica populara z melodyjnym i żywiołowym metalem. Growlujący wokalista prowadził dialog z wokalistką śpiewającą quasi-ludowo a i całkiem sprawnie wywijał flecikiem i dudami, he, he…  Ze względu na spory poślizg tego dnia (koncert rozpoczął się z około półtoragodzinnym opóźnieniem) kapele grały krócej - ale za to treściwie. Rumuni grali przede wszystkim materiał z debiutanckiego krążka i już przy kawałku "Sarba Ciobaneasca" sala tańczyła pogo połączone z tańcami ludowymi!

    Uwagę zwracała też niziutka ale bardzo bitna kobitka grająca na klawiszach (Ioana Popescu), która wymiatała popularę przez cały czas trwania koncertu i której zaraz po koncercie gorąco gratulowałem (jak i całemu zespołu) znakomitego debiutu przed polską publicznością!

    Bucovina - na Śląsku!

    Nie będę ukrywał, że na ten koncert czekałem ponad pół roku, czyli praktycznie od momentu, gdy dowiedziałem się, że Bucovina wreszcie przyjedzie do Polski! Dzień koncertu nie był najszczęśliwszy (czwartek i już po urlopie) ale warto było wziąć dwa dni wolne w pracy. Publiczność dopisała i to z różnych stron Polski! Bucovina grała jako przedostatni zespół, po bardzo udanych gigach kapel z Tunezji i Polski a przed Australijczykami. Florin Ţibu i jego ekipa zaczęli od jednego ze swych najbardziej znanych kawałków „Luna peste vârfuri” i przez cały koncert przeplatali stare numery z nowymi. Przy trzecim kawałku Florin zapowiedział, że zagrają coś, co łączy językowo Polskę i Rumunię – utwór „Duh”.

    Ekipa Dacia Drum Bun (licznie przybyła na gig klubową Nyską) i moja skromna osoba włączyła się do scenicznego szału a gdy zespół zadedykował mi jeden z kawałków – tłum porwał mnie na ręce i zaniósł, ponad głowami, na scenę! Gdy Bucovina grała „Straję”, zrobiło się patriotycznie z powodu powiewających flag – polskiej i rumuńskiej, a na koniec zabrzmiał utwór „Mestecanis". Było przezacnie a muzycy Bucoviny chętnie z nami po koncercie pogadali i pofocili, podobnie zresztą jak na pozostałych koncertach!

    Autor: Witt Wilczyński

    Autor

  • Jazz, blues i wino w Rumunii

    Brak planów na końcówkę marca? Wraz z nadejściem wiosny w Rumunii ma miejsce coraz więcej festiwali. Sprawdziliśmy, gdzie warto wybrać się w najbliższym czasie.

    Dwie ciekawe propozycje skierowane są do fanów bluesa i jazzu. Niestety, czeka ich naprawdę trudna decyzja, gdyż niemal w tym samym czasie odbywają się dwa ciekawe festiwale. Już 29 marca rozpoczyna się na przykład Jazz in church festival w Bukareszcie. W ciągu pięciu dni wystąpi na nim łącznie kilkudziesięciu artystów. Co ciekawe, wszystkie koncerty odbywać się będą w kościele ewangelickim. Wstęp na koncert inauguracyjny, który będzie równocześnie okazją do świętowania pięćsetlecia reformacji, będzie darmowy. Sobotni koncert dla dzieci pt. "Jazz for kids" to koszt zaledwie 15 RON. Bilety na kolejne koncerty kosztują zaś 150 RON za wieczór.

    Niemal jednocześnie, w dniach od 31 marca do 1 kwietnia, w Sighișoarze odbędzie się mający już dwunastoletnią tradycję Festivalul de Blues. Każdego dnia będzie tam okazja wysłuchania dwóch koncertów, z czego każdy będzie trwał minimum 80 minut (wstęp kosztuje odpowiednio 100 i 120 RON). Wszystkie wydarzenia będą miały miejsce w Domu Kultury "Mihai Eminescu".

    Nie tylko miłośnicy muzyki znajdą w tym czasie coś dla siebie. Salonul Internațional de Vinuri VINVEST odbywający się od 31 marca do 2 kwietnia w Timiszoarze będzie na przykład dobrą okazją do spróbowania najlepszych rumuńskich i mołdawskich win. Wśród zapowiadanych wystawców znaleźć można takie znane winiarnie jak Cotnari czy Cricova. Łącznie w festiwalu weźmie jednak udział ponad dwudziestu wystawców, więc nawet najbardziej wybredni smakosze z pewnością znajdą tam coś dla siebie. Bilet wstępu kosztuje zaledwie 20 RON. W tej cenie każdy odwiedzający otrzyma okazjonalny kieliszek, który będzie mu służył do degustacji.

    Fot. www.timisplus.ro

  • Mahala Rai Banda we Wrocławiu

    5 października, w ramach nieustającego wrocławskiego „Ethno Jazz Festival” wystąpi niesamowita rumuńska formacja Mahala Rai Banda!

     

    Mahala Rai Banda gościła już w Polsce kilkukrotnie, m.in. podczas festiwalu „Euharmonia” (Warszawa, 2011), „Romane Dyvesa” (Gorzów Wielkopolski 2016)  i „Pannonica Folk Festival” (2016). Członkowie zespołu pochodzą z dwóch  wiosek z południa Rumunii: Clejani (wioska skrzypków, cymbalistów, basistów i akordeonistów, rodzinna miejscowość Taraf de Haidouks) oraz Zece Prajini (mistrzowie instrumentów dętych, rodzinna miejscowość Fanfare Ciocarlia).

     

    Mahala Rai Banda – Rai Baro

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=8xGYONutFYk

     

    Korzenie zespołu sięgają końca lat dziewięćdziesiątych, gdy Aurel Ionita stworzył w Bukareszcie grupę Rom Bengale. Po rozpadzie tego zespołu Aurel zebrał muzyków, którzy weszli do pierwszego składu Mahala Rai Banda. Dziś zespół ma na koncie 2 płyty i światowy przebój „Mahalageasca”, który szerokiej publiczności znany jest z filmu „Borat”. Muzyka Mahali to wysokoenergetyczna wybuchowa rumuńskiej muzyki tradycyjnej, orientalnego popu, katalońskiej rumby, reggae, domieszkowana manele i obficie doprawiona cygańskim żywiołem.

     

    Mahala Rai Banda i Teatr Terno „Romani Gili”

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=ZW8R6AtliZ4

    Zespół ma na koncie międzynarodową współpracę m.in. z polskim Teatrem Terno oraz Buppy Brownem:

    Mahala Rai Banda feat. Buppy Brown - Kan Mahala:

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=wTF6Me_-IUU

     

    5.10.2017 Stary Klasztor – Sala Gotycka, ul. Purkyniego 1, Wrocław. Bilety w dniu koncertu 50 zł. 

     

  • Po długiej chorobie zmarła Denisa Răducu, popularna rumuńska piosenkarka

    Piosenkarka zmagała się z chorobą od kilku miesięcy. W rumuńskich mediach co jakiś czas pojawiały się plotki na temat stanu jej zdrowia. Teraz niestety informacja jest potwierdzona. Denisaprzegrała długą i wycieńczającą walkę z rakiem wątroby.

    Rzesze fanów Denisy do końca wierzyły, że uda jej się pokonać chorobę. Niestety, stało się inaczej. Rzecznik pogotowia regionu Ilfov potwierdził, że piosenkarka zmarła dziś rano mimo prób reanimacji. Miała zaledwie 27 lat.

    Denisa była znaną piosenkarką, wykonującą popularny gatunek manele. Swoją przygodę z muzyką zaczęła w wieku 14 lat. Od tej pory nagrała niezliczoną liczbę albumów i singli, stając się ikoną gatunku w którym tworzyła. Jeszcze w tym roku nagrywała nowe utwory. Poniżej prezentujemy jeden z ostatnich opublikowanych teledysków...

  • Polskie flamenco w Kiszyniowie

    Viva Flamenco - już 23 września polski kwartet zawita do Kiszyniowa w ramach Ethno Jazz Festival. Podczas jednego z największych festiwali w Republice Mołdawii muzycy zagrają koncert w Filharmonii Narodowej im. Sergheia Lunchevicia.

    W trakcie koncertu będzie można posłuchać żywiołowych kompozycji najbardziej znanych gitarzystów flamenco, a także utwory z repertuaru zespołu. Muzyka to jednak nie wszystko, dlatego występ będzie dodatkowo urozmaicony oryginalnymi strojami i tańcami. Koncert odbędzie się w sobotę 23 września o godzinie 19:00 w Filharmonii Narodowej im. Sergheia Lunchevicia (str. Mitropolit Varlaam 78; pełny program i bilety m.in. tutaj).

    Założony w 1992 roku przez Michała Czachowskiego zespół wykonuje wyrafinowaną mieszankę tradycyjnego flamenco połączonego z muzyką arabską, indyjską i jazzem. Poza gitarami w utworach kwartetu można usłyszeć także liczne instrumenty etniczne. Kwartet jest laureatem wielu nagród i konkursów. Do tej pory występował na najważniejszych festiwalach jazzowych, gitarowych, a także w filharmoniach i teatrach.

    Źródło i zdjęcie: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Rumuński folklor na krakowskim rynku

    We wtorek na rynku w Krakowie można było się poczuć niczym w jednym z transylwańskich miast. Obchodzony wtedy w ramach "Cepeliady" Dzień Rumunii uświetniły zespoły ludowe oraz muzycy. Swoją obecność zaznaczyli też członkowie Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie oraz klubu Dacia Drum Bun.

    Program wydarzenia był pełen atrakcji. Już o 11:15 przez rynek przeszedł barwny korowód rumuńskiej młodzieży ubranej w tradycyjne stroje ludowe. Najwięcej działo się jednak na scenie. Oba zespoły (Doruri Sătmărene z Satumare i „Someşul” z Beclean) dawały tam popisy tańca i śpiewu. Członkowie grup pozwolili też poznać tajniki tradycyjnego rumuńskiego tańca, do którego zapraszali uczestników koncertów. Wystąpili także soliści, tacy jak Francisc Balogh (etno-folk, pop-jazz, rock), George Negrea (folk, country) i DJ Mihai din Cluj (muzyka ludowa i elektroniczna).

    Tuż obok sceny znaleźć można było stoisko przygotowane przez Towarzystwo Polsko-Rumuńskie w Krakowie i klub Dacia Drum Bun. goście mogli się tam między innymi dowiedzieć o kolejnych wydarzeniach związanych z Rumunią, które odbędą się w najbliższym czasie. Nieobecnych tego dnia Czytelników uspokajamy - informacje znajdą się w swoim czasie na naszym portalu.

    Uroczystości zaszczycił swą obecnością ambasador Rumunii w Polsce Ovidiu Dranga a także członkowie Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie, które było głównym organizatorem wydarzenia. Dla miłośników Rumunii było to wspaniała możliwość do spotkania i spędzenia wspólnie czasu. 

  • Witt Wilczyński: Manele się kocha albo nienawidzi

    W naszym kraju słowo „manele” wciąż jeszcze kojarzy się z nieporęcznymi bagażami niż z muzyką. Dla odmiany w Rumunii nie pozostawia obojętnym. Manele się kocha albo nienawidzi. W oficjalnych mediach nie istnieje ale od końca lat 80-tych XX-wieku rozbrzmiewa w wielu domach, na weselach, chrzcinach, plenerowych imprezach, w autobusach podmiejskich i wielu innych miejscach. Czym zatem jest? Zobaczmy!

    Formalnie powstało pod koniec lat 80 tych zeszłego wieku na południu Rumunii, w regionach zamieszkałej przede wszystkim przez ludność pochodzenia romskiego. Przyjmuje się, i takie informacje są podawane w internecie, że kolebką manele było Ferentari, w obiegowej opinii mocno „zakazana” dzielnica Bukaresztu. Czy jednak aż tak bardzo zakazana? Byłem, imprezowałem tam ze znajomymi muzykami, wróciłem do Polski cały i zdrowy. Korzenie muzyki manele sięgają znacznie głębiej - jego pradzieje sięgają połączenia XIX wiecznej muzyki ludowej z silnymi wpływami orientalnymi.

    Adi Minune - Daca existi in vise:

    Ojcami nurtu byli, pozostając do dziś legendami sceny Nicolae Guţă, Adrian „Adi” Minune (w Polsce kojarzony przede wszystkim dzięki filmowi „Gadjo Dilo”) bracia Florin i Neluţ Peşte (tworzący w latach 80, niedawno reaktywowaną grupę Fraţii Peşte oraz będącym uznanymi w środowisku manele kompozytorami) a także uwielbiany za głos i manierę wokalną Florin Salam. Ten ostatni doczekał się nawet wspólnej płyty z Goranem Bregoviciem a także koncertu z orkiestrą symfoniczną.

    Florin Peşte, Laura şi Play AJ – Dulce, amar:

    Obok nich bardzo dużą popularność zdobyli m.in.: Babi Minune (który karierę muzyczną rozpoczynał w wieku dziecięcym), Adi de la Vâlcea (który jest jednocześnie bardzo dobrym gitarzystą bluesowo-rockowym) Florin Necşoiu, występujący pod pseudonimem NEK i będący również kompozytorem i tekściarzem dla innych gwiazd manele)

    Czytaj też: Wywiad z NEKiem na portalu Folk24.pl: (pierwszy wywiad z wykonawcą manele w polskich mediach)

    NEK si Denisa – Traiesc o poveste:

    a także m.in. Danezu (również kompozytor i producent), Liviu Pustiu, Alex de la Oraşție, Jean de la Craiova, Ionuţ Cercel, Alinu AJ

    Czytaj też: Wywiad z Alinu AJ na portalu Folk24.pl

    Alinu AJ - Femei si Batura:

    Cristi Dules, Bogdan de la Cluj, znany w Polsce z „Dalibomby” Sandu Ciorba, Ionuţ Sturzea

    Czytaj też: Wywiad z Ionutem na portalu Folk24.pl

    Ionut Sturzea – Te iubesc mult:

    parodysta Romeo Fantastik, Cristian Rizescu, De Santo, Marius de la Focşani jak również sympatyzujący z manelistami raggatonowcy i hip-hopowcy Mr. Juve, Şuşanu i Don Genove.

    Nicolae Guta - Las' sa jur:

    Wśród wokalistek prym wiodła do niedawna, będąca na swój sposób wyjątkową Denisa (o niej samej wkrótce opublikujemy artykuł wspomnieniowy).

    Denisa si Mr. Juve –Inima nebuna:

    Z manelistek należy wymienić córkę Króla - Nicoletę Guţę a także Madalinę, Dianę, Roxanę Prinţesę Ardealului, niesamowitą Prinţesę de Aur, Claudię, Laurę, Laurę Vass, Dianę, Narcisę oraz sięgającą poza typowe ramy manele Sorinę Ceugea.

    Czytaj też: Wywiad z Soriną na portalu Folk24.pl

    Sorina Ceugea si Alex de la Caracal - Noapte buna, puisor:

    Co roku plejadę gwiazd uzupełniają nowe twarze, np. Memetel, Blodu de la Timişoara i wielu, wielu innych…

    Muzyka manele jest fuzją lokalnych odmian muzyki dyskotekowej, muzyki przedmieść i blokowisk (np. poprzez połączenia z hip-hopem), brzmień cygańskich i tych rodem folku miejskiego. Większość wykonawców ma korzenie cygańskie (choć nie jest to absolutną regułą i tym się różnią od lautarów) i wywodzi się z licznych muzycznych rodzin. Od kilku lat scena manele współpracuje z wykonawcami z innych krajów, najczęściej z Bułgarii, Albanii i Turcji.

    De Santo & Veselina – I love you

    Styl manele kojarzony jest na południu Europy z bułgarską czałką, ex. Jugosłowiańskim turbo folkiem, grecką laiką a nawet hinduską bhangrą – wiele wczesnych utworów manele, które wyszły spod ręki Florina Peşte miały słyszalne wpływy indyjskie. Wiele motywów muzycznych czy nawet tych samych utworów występuje w tych gatunkach w wersjach odpowiednich dla danego kraju. Antagoniści manele określają to mianem plagiatu natomiast zwolennicy przedstawiają jako folk współczesny, bo często informacja kto tak naprawdę pierwszy skomponował dany utwór jest nie do odnalezienia. Zresztą w folklorze Bałkanów wiele pieśni jest uznawanych w danych regionach jako swoje i manele nie jest pod tym względem wyjątkiem.

    Więcej o „muzica originala” na portalu Folk24.pl

    Diana , Mandi , Mr. Juve si Susanu - Imi place tot la tine:

    Dyskografie wykonawców manele są rzeczą umowną i przedstawiane są w formie list utworów a nie płyt jako takich, choć oczywiście zdarzają się solowe albumy danych
    wykonawców. Niemniej najczęstszą formą płyt z muzyką manele są składanki (w tym płyty z mp3 czy teledyskami DVD) . Są to albo pojedyncze składanki – meteory albo popularne serie typu: "Chef  la Bănățieni" czy "Iarnă Manelor”. Wielu manelistów nagrywa hity w duetach a nawet w tercetach – i bardzo często hit jest promowany w krótkim czasie w prywatnych mediach (np. w Tafaf TV czy Mynele TV) w momencie, gdy na rynek trafia kolejna składanka. Równolegle trwa akcja na facebooku (i innych portalach społecznościowych) połączona z premierą danego teledysku w serwisie Youtube.

    Sorina Ceugea si Gazi Demirel - Yala yala:

    Przeciwnicy manele przedstawiają go jako muzykę prymitywną, nie będącą autentycznym folkiem romskim, co samemu nurtowi w praktyce nie jest w stanie zaszkodzić. Większość tych - nazwijmy to - zastrzeżeń antagonizmów ma podłoże pozamuzyczne. Manele kojarzone jest w Rumunii jako muzyka "brudna", "szemrana" czy wręcz "mafijna" - jako ta typowa dla mieszkańców niebezpiecznych blokowisk, ludzi prostych czy wręcz nieokrzesanych - a jednocześnie silnie zachłyśnięta przepychem. Faktem jest, że manele ma swój własny prosty i jasny przekaz, większość tekstów oscyluje wokół tematyki miłosnej, damsko-męskich interakcji, ale również sporo dotyczy stylu życia, który można by określić jako "szpan, fura, komóra". Liryka manelowa pełna jest określeń potocznych, żargonowych czy wręcz niegramatycznych - co na swój sposób dodaje jej folkowego uroku. Nie jest to oczywiście ścisłą regułą, wielu wykonawców manele to wysokiej klasy artyści, a same koncerty można podzielić na klubowo - dyskotekowe występy do tańca (przeważnie z playbacku lub półplaybacku), granie na żywo w różnych miejscach, wielkie gale oraz imprezy zamknięte.

    Dłuższe poznanie gatunku pozwala na odkrycie jego sporej różnorodności brzmieniowej i stylistycznej. Manele, mimo oficjalnego ostracyzmu (brak go w większych mediach,
    państwowej TV itp.), jest nieustająco popularne i słuchane. Większość wesel, chrzcin, imprez imieninowo - urodzinowych i festynów nie może obejść się bez jego wykonawców lub odtwarzania tej muzyki, przy mniej zasobnym portfelu organizatora imprezy.

    Madalina - Gata cu vrajeala:

    Scena manele wytworzyła sobie własny rynek. Istnieją media informujące tylko o manele (np. Taraf TV, Mynele TV, wytwórnie płytowe np. Big Man, Amma i inne, wydawnictwa prasowe itp.), a płyty dostępne są albo na bazarach albo w wyspecjalizowanych sklepach muzycznych, trafiają też do supermarketów do działów z płytami. Informacji o koncertach należy szukać albo na miejskich plakatach albo w internecie - część wykonawców dysponuje własnymi stronami (gdzie najlepszym źródłem wiedzy jest wciąż wykonanie telefonu do impresario danego artysty lub nawet samego artysty) lub na stronach popularnych portali społecznościowych.

    Florin Salam - Mia mia mi Amor:

    Podsumowując - manele jest przejawem współczesnego folkloru miejskiego i podmiejskiego Rumunii, jest muzyką prostą, stworzoną do zabawy na imprezach, w klubach czy na festynach organizowanych z różnych okazji - i w tym jest podobne do naszego disco polo. Co nie znaczy, że złą. Jest przejawem współczesnej muzyki cygańskiej oraz bałkańskiej. Jest również lokalną odmianą muzyki etno - dyskotekowej, która powoli wykracza poza granice macierzystego kraju - Rumunii, ponieważ koncerty odbywają się też we Włoszech, Niemczech czy Hiszpanii. Na swój sposób oddaje rzeczywistość, zmiany mody, stylów i nowości płytowych są bardzo dynamiczne - szybko znikają z rynku, ustępując kolejnym.

    Budząc kontrowersje, manele nie pozostawia obojętnym. W Polsce na pewno manele jest inaczej odbierane niż w Rumunii. U nas jest ono wciąż rodzajem muzycznej egzotyki, niedostępnej w naszych mediach i sklepach muzycznych, znanej tylko tym fanom, którzy zetknęli się z tym zjawiskiem w czasie własnych wypraw i poszukiwań. I co najważniejsze, w Polsce - odwrotnie jak w Rumunii - ten gatunek muzyczny nie jest postrzegany przez pryzmat relacji etnicznych. Warto zatem wiedzieć, że taka scena istnieje i ma się dobrze - i że wybierając się do Rumunii czy na Bałkany, nie sposób będzie nie spotkać manele (lub jego lokalnych odmian) na swojej drodze.

    Printesa de Aur - Ai ceva al tau:

    Powyższy artykuł jest rozwinięciem i uzupełnieniem mojego tekstu „Bate palma,e mijto!” opublikowanego w portalu Folk24.pl w 2012 roku.