Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

  • Premier Rumunii chce wieszać Seklerów. Węgrzy oburzeni.

    Wyjątkowym brakiem wyczucia wykazał się Mihai Tudose, pełniący od roku urząd premiera Rumunii. W jednym z programów telewizyjnych stwierdził, że jeśli na budynkach publicznych pojawią się seklerskie flagi, to będą wisieć także ci, którzy je wywiesili. Nie trzeba było długo czekać na reakcję węgierskich polityków, którzy są oburzeni tymi słowami

    Wszystko zaczęło się od dyskusji na temat autonomii, o którą zabiega spora część Węgrów zamieszkujących wschodnią Transylwanię. Już samo wywieszanie seklerskich flag wywołuje bowiem wściekłość niektórych polityków w Bukareszcie. Słowa Mihaia Tudose były jednak bez wątpienia najostrzejszym wystąpieniem w toczącej się od lat debacie na temat praw węgierskiej mniejszości. Hunor Kelemen, lider Demokratycznej Unii Węgrów w Rumunii (UDMR) ocenił, że premier powinien przeprosić za swoje wystąpienie. Ma też żal do przedstawicieli innych partii, którzy nie zareagowali na te słowa.

    Natychmiast pojawiła się też reakcja węgierskiego MSZ. Minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto stwierdził, że grożenie egzekucją nie przystoi żadnemu politykowi w XXI wieku. Został także wezwany ambasador Rumunii w Budapeszcie, któremu przedstawiono stanowisko węgierskiego rządu. Odpowiedź rumuńskiego MSZ były zadziwiające. Według zapewnień tamtejszych dyplomatów słowa premiera nie były bowiem antywęgierskie.

    CZYTAJ WIĘCEJ o próbach utworzenia autonomii Seklerskiej

    WIĘCEJ ARTYKUŁÓW o Węgrach w Rumunii pod tagiem "Węgrzy"

  • Protesty trwają, na weekend zapowiadana jest ogromna manifestacja

    Początkowo można było odnieść wrażenie, że protesty słabną. Tymczasem w piątkowy wieczór na ulicach znowu pojawiły się wielotysięczne tłumy. W skali całego kraju można mówić o nawet 300 tysiącach osób manifestujących swoje niezadowolenie.

    Tradycyjnie najwięcej ludzi zgromadziło się na bukaresztańskim placu Victoriei. Według publicznej telewizji TVR było tam ponad 120 tysięcy osób, według Digi24 - 150 tysięcy. Tymczasem w weekend można spodziewać się jeszcze liczniejszych wystąpień przeciwko rządowi Sorina Grindeanu. Niektóre media podają, że na ulice w skali kraju może wyjść nawet milion mieszkańców. Nawet jeżeli szacunki te są przesadzone, to pokazują one poziom frustracji obywateli rozczarowanych własną klasą polityczną.

    Rumuni otrzymują wsparcie z całego świata. Władze wielu krajów wysłały listy wyrażające zaniepokojenie tamtejszą sytuacją. Na ulicach spotkać też jednak można ludzi z wielu krajów - głównie studentów i pracowników międzynarodowych korporacji. Udział w protestach biorą też Polacy mieszkający w Rumunii. Na sobotni wieczór przygotowują oni nawet specjalny transparent wyrażający poparcie naszych rodaków. Rumuni mieszkający w Polsce spotkają się z kolei pod ambasadą w Warszawie.

    Piątek był czwartym dniem protestów z rzędu. Pierwsze demonstracje zaczęły się we wtorek późnym wieczorem, kiedy okazało się że rząd przyjął kontrowersyjną ustawę która może przyczynić się do wzrostu liczby przestępstw korupcyjnych. Wcześniej mieszkańcy Rumunii protestowali parokrotnie sprzeciwiając się tzw. ustawie amnestyjnej. Ona również została przyjęta podczas wtorkowego posiedzenia rządu. W tym przypadku jednak trafi ona jeszcze pod obrady sejmu, gdzie zostanie przedyskutowana.

    Fot. Dan Mihai Bălănescu

  • Protesty, prezydenckie referendum i co dalej?

    Wczoraj w Bukareszcie i innych większych miastach Rumunii odbyły się kolejne protesty, które świadczą o tym, że działania rządu cały czas są bacznie obserwowane przez jego przeciwników. I to pomimo faktu, że ustawa która doprowadziła do masowych demonstracji, została już uchylona przez senat. Fakt ten jest obecnie wykorzystywany przez polityków rządzącej koalicji, aby przekonać prezydenta Klausa Iohannisa do wycofania się z pomysłu organizacji referendum.

    Niedzielna była dwudziestym siódmym dniem z rzędu, gdy na ulicach rumuńskich miast dochodziło do antyrządowych wystąpień. Przypomnijmy, że wcześniej wielu mieszkańców brało udział w manifestacjach sprzeciwiając się projektowi tzw. ustawy amnestyjnej. Do wrzenia doprowadziły zaś zmiany w kodeksie karnym, które zakładały ściganie z urzędu przestępców korupcyjnych, którzy wyrządzili szkody warte więcej niż 200 tysięcy lejów.

    W kolejnych dniach Rumunia skupiła uwagę mediów całego świata po tym, jak w kolejnych odsłonach protestów bite były kolejne rekordy frekwencji. Już 1 lutego 300 tysięcy, a kilka dni później rekordowe 600 tysięcy osób wyszło na ulice w proteście przeciwko władzy i wszechobecnej korupcji. W uspokojeniu sytuacji nie pomogło zaś ani wycofanie się premiera Sorina Grindeanu z kontrowersyjnej ustawy, ani nawet zmiany personalne w rządzie, w wyniku których ustąpił m. in. minister sprawiedliwości Florin Iordache.

    Obecne protesty nie są już tak liczne, jednak świadczą o tym, że mieszkańcy będą wciąż pilnie obserwować działania rządu. Coraz częściej dochodzi też dochodzi też do prorządowych manifestacji, które jednak nie są zjawiskiem masowym. Jednocześnie przedstawiciele rządzącej PSD zwrócili się do prezydenta z propozycją odwołania referendum, które ich zdaniem nie ma sensu ze względu na uchylenie kontrowersyjnej ustawy.

    Referendum ma kosztować ok. 250 lejów. Mieszkańcy kraju mają wypowiedzieć się w nim, czy chcą aby walka z korupcją prowadzona przez Krajową Dyrekcję Antykorupcyjną (DNA) była kontynuowana. Projekt prezydenta wspiera jego rodzima PNL oraz USR, rządząca koalicja i Węgrzy z UDMR twierdzą z kolei, że w obliczu braku zmian w przepisach inicjatywa ta jest już tylko marnowaniem pieniędzy. Wcześniej idea przeprowadzenia referendum została jednak zatwierdzona przez parlament.

    Fot. Flaga Unii Europejskiej wykonana przez osoby protestujące w Bukareszcie 26 lutego 2017. Żródło: Digi24.ro

  • Przemówienie ambasadora Rumunii z dnia 29.11.2017

    Szanowni Członkowie Polskiego Parlamentu i Rządu,

    Wasze Ekscelencje,

    Szanowni Państwo,

    To dla mnie wielki zaszczyt i jest mi niezmiernie miło powitać Państwa na przyjęciu z okazji Święta Narodowego Rumunii. Dziękuję Państwu za przyłączenie się do świętowania tego wyjątkowego dnia dla mojego kraju. Święto Narodowe jest obchodzone przez Rumunów na całym świecie jako symbol woli narodu rumuńskiego, aby rozwijać się jako naród, aby zjednoczyć się jako naród oraz aby pozostać lojalnym wobec jego tradycji i wartości. Prawie wiek później, oto jesteśmy, razem, zjednoczeni wspólną nadzieją na lepszą przyszłość, w zjednoczonej, wolnej, prosperującej i bezpiecznej Europie, wciąż w pokoju ze wszystkimi sąsiadami, a zwłaszcza z samą sobą.

    W tym roku obchodzimy Święto Narodowe Rumunii, rok przed obchodami jego Stulecia. W 1918r., zainspirowani wizją prezydenta USA Woodrowa Wilsona, Rumuni zobowiązali się między innymi do przestrzegania zasad tolerancji, wzajemnego szacunku, pokojowego współistnienia i wolności. Zbliżając się do Stulecia obchodów Święta Narodowego, należy pamiętać, że żadne z wielkich osiągnięć w naszej historii nie byłoby możliwe bez odwagi, poświęceń i mądrości naszych poprzedników.

    W przyszłym roku będziemy również obchodzić 140tą rocznicę Niepodległości Rumunii, wraz ze Stuleciem obchodów Święta Narodowego Rumunii, i będziemy kontynuować nasze starania, aby przygotować się do sprawowania prezydencji w Radzie UE (1sze półrocze 2019r.). Będziemy zatem mieli wiele powodów do świętowania, ale także dużą zachętę do cięższej pracy.

    Drodzy Przyjaciele,

    Rumunia stała się historycznie dojrzała jako nowoczesny kraj europejski, którego spoiwo przeszło próbę czasu. Silne powiązania polityczne, gospodarcze i kulturowe z sąsiadami, strategiczna spójność i wiarygodność w ramach NATO i UE, aktywne zaangażowanie jako wkład w konsolidację Projektu Europejskiego i bezpieczeństwa euroatlantyckiego, jedna z najbardziej dynamicznych i stabilnych gospodarek w Europie, wysokie standardy zaangażowania wszystkich mniejszości narodowych w życiu społecznym, politycznym i kulturalnym, wszystko to upoważnia nas do spojrzenia wstecz z satysfakcją a w przyszłość z pewnością i ufnością.

    Rok 2017 raz jeszcze potwierdził bardzo wysoki poziom osiągnięty dzięki wielopłaszczyznowej, polsko-rumuńskiej współpracy. Lista spotkań i konsultacji między wysokimi przedstawicielami reprezentującymi nasze kraje w tym roku była imponująca. Chciałbym tylko wspomnieć o kilku, które, jak sądzę, mają najgłębsze polityczne i dyplomatyczne znaczenie: udział Prezydenta Rumunii w lipcowym Szczycie Inicjatywy Trójmorza, w którym zapowiedział, że Rumunia będzie gospodarzem Szczytu w 2018r.; trzy wizyty Ministra Spraw Zagranicznych Rumunii w Warszawie, wizyta Ministra Spraw Zagranicznych RP w Bukareszcie; udział Marszałka Senatu Rumunii w Szczycie Przewodniczących Parlamentów Państw Europy Środkowej i Wschodniej w maju; oraz dwie bilateralne, oficjalne wizyty na tym poziomie. Muszę również wspomnieć o licznych kontaktach ministerialnych w różnych formatach i okazjach, zarówno w Bukareszcie, jak i Warszawie.

    Przy okazji tych wszystkich dyplomatycznych i politycznych kontaktów, bez wyjątków, Rumunia i Polska potwierdziły swoje pełne przywiązanie do UE ale też preferencję atrakcyjniejszej UE, bliższej jej obywatelom, solidnego związku transatlantyckiego oraz mocnego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ich kluczowa rola dla stabilności i bezpieczeństwa Europy pozostaje niezmienna w czasie, gdy przez kilka kolejnych lat podważane są podstawowe wartości w naszym Wschodnim i Południowym Sąsiedztwie. Nie ulega wątpliwości, że będziemy nadal stanowczo działać w duchu sojuszniczej solidarności i jedności, pozostając jednocześnie zdecydowanym zwolennikiem potrzeby umocnienia istotnego transatlantyckiego łącza, tak aby NATO mogło być gotowe do przeciwdziałania wszelkim zagrożeniom i wyzwaniom, niezależnie od tego, gdzie się pojawią. Bliska współpraca z USA ma kluczowe znaczenie, ponieważ nie możemy mówić o prawdziwym bezpieczeństwie w Europie lub w naszym regionie, bez silnego amerykańskiego zaangażowania i przywództwa politycznego.

    Ten rok naznaczył nie tylko kontynuację intensywnych kontaktów i dialogu pomiędzy władzami rumuńskimi i polskimi, ale także wzmocnienie kilku wartościowych projektów oraz inicjatyw o szczególnym znaczeniu zarówno dla Rumunii jak i Polski, a także dla Europy Środkowej. Wyróżnię 3 z nich.

    Pierwszym z nich jest "Format 9 Bukareszt", stanowiący ramy konsultacji w sprawach bezpieczeństwa, opracowany z inicjatywy Rumunii i Polski, gromadzący dziewięć państw członkowskich UE i NATO ze Wschodniej Flanki. Ministrowie Spraw Zagranicznych - w październikowym spotkaniu w Warszawie, oraz Dyrektorzy Generalni ds. Strategicznych i Bezpieczeństwa – na spotkaniu w marcu, podkreślili potrzebę koordynacji naszych działań oraz wnieśli znaczący wkład w wysiłki mające na celu konsolidację Sojuszu Północnoatlantyckiego, w duchu coraz głębszej spójności i solidarności. W przyszłym roku Ministrowie Obrony B9 spotkają się w marcu, a Mówcy Parlamentów B9 zbiorą się w kwietniu, w Bukareszcie.

    Drugi projekt to "Inicjatywa Trójmorza", której celem jest stymulowanie szybszego rozwoju regionu między Morzem Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim oraz osiągnięcie prawdziwej konwergencji regionalnej. Rumunia i Polska są aktywnie zaangażowane w przygotowywanie Szczytu Inicjatywy Trójmorza w Bukareszcie, który odbędzie się w przyszłym roku. Jak niedawno zauważono w “Foreign Affairs”, „obecność Polski i Rumunii zarówno w B9, jak i Inicjatywie Trójmorza sprawia, że wschodnie granice UE i NATO są bezpieczniejsze. Oba kraje obsługują część systemu obrony przeciwrakietowej NATO i batalionów międzynarodowych NATO, oba też mają strategiczne interesy w sąsiedztwie nie-członkowskim na wschodzie, odnoszące się do ich historycznych, kulturowych i językowych powiązań". W przypadku B9 oraz Inicjatywy Trójmorza, Bukareszt i Warszawa pracowały razem od samego początku, aby skonsolidować całą UE oraz wschodnią granicę NATO. Zrozumieliśmy, że współpraca jest bardziej korzystna niż współzawodnictwo.

    Trzeci projekt odbywa się w ramach trójstronnych konsultacji Rumunia-Polska-Turcja, które zostały istotnie wzmocnione w sierpniu, dzięki rozmowom na szczeblu Ministrów Spraw Zagranicznych, które odbyły się w Warszawie. Rumunia i Polska są szczególnie dobrze umiejscowione, geograficznie i historycznie, aby wcielić się w rolę promotorów wartości euroatlantyckich w sąsiednich regionach. W naszym narodowym interesie leży pozostanie czymś więcej niż peryferiami Zachodu lub jego frontu. Musimy stać się pomostem dla rozszerzenia korzyści stabilności i bezpieczeństwa poza nasze granice, wszędzie tam, gdzie zagrożona jest demokracja i wolność.

    Chciałbym również zwrócić uwagę na przykład pozytywnych osiągnięć w tym roku, na wciąż rosnącą i zróżnicowaną, dwustronną współpracę gospodarczą między Rumunią a Polską. Po pierwsze, mowa o Polsko - Rumuńskiej Bilateralnej Izbie Przemysłowo - Handlowej, której motto mówi samo za siebie: "Łączymy w jedność pomysły i sieci kontaktów". Po drugie, jest to przygotowanie do pierwszych polsko - rumuńskich konsultacji międzyrządowych, na szczeblu premierów, gdzie mają zostać podpisane umowy bilateralne o strategicznym znaczeniu. Poprzez te fundamentalne narzędzia, spodziewamy się wzrostu wzajemnych inwestycji (podobnie jak miało to miejsce w 2017r.), jak również, jeszcze większego przybliżenia naszych gospodarek.

    Panie i Panowie,

    Europa zasługuje i jednocześnie oczekuje od nas poświęcenia, zaangażowania i solidarności. Stworzyliśmy nieodwracalną opcję dla wartości europejskich i euroatlantyckich oraz związanego z nimi modelu społeczeństwa. Dla nas, Rumunii i Polski, nie ma alternatywy dla tego strategicznego wyboru, który opiera się na strategicznych interesach. Potrzebujemy spójności oraz jedności, ale potrzebujemy również klarowności w strategii dotyczącej naszego stosunku do naszych wrogów i konkurentów, ale także naszych przyjaciół. Musimy mieć większą wiedzę, kim są dzisiaj i przewidzieć, kim będą jutro.

    W czasach zwiększonej niepewności strategicznej, jest jedna rzecz, której jestem pewien: Rumunia i Polska były i pozostaną razem, szukając właściwego miejsca w centrum Europejskiego Projektu, któremu będą lojalnie służyć, między innymi, katalizując istotną współpracę w Europie Środkowej i Wschodniej.

    La mulţi ani! Sto Lat Rumunia-Polska!

    Tłumaczenie: Oana Dima

    Redakcja dziękuje Oanie Dima i Catalinowi Radoi z Ambasady Rumunii w Polsce za udostępnienie przetłumaczonej wersji przemówienia.

  • Republika Mołdawii wzywa Rosję do wycofania wojsk ze swego terytorium

    Chodzi o 14. armię, która stacjonuje w Naddniestrzu od czasów konfliktu z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Za przyjęciem stosownej rezolucji zagłosowało sześćdziesięciu jeden posłów, co stanowiło większość w 101-osobowym parlamencie.

    Ustawa wzywa Federację Rosyjską do usunięcia z terenu Republiki Mołdawii wojsk, sprzętu i amunicji. Już podczas debaty nad kształtem dokumentu doszło do prawdziwej awantury. Ostatecznie salę opuścili socjaliści wspierający prorosyjskiego prezydenta Igora Dodona. On sam nazwał całą sprawę prowokacją i stwierdził, że jest to efekt wpływów z zewnątrz. Pomimo wcześniejszych prób podejmowanych przez Kiszyniów, rosyjska armia wciąż jest obecna na terenach oficjalnie należących do Republiki Mołdawii.

    Secesja Naddniestrza (oficjalnie: Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawii) nastąpiła pod koniec 1990 roku, czyli jeszcze przed oficjalnym uzyskaniem przez Mołdawię niepodległości. Powodem zaistniałej sytuacji były obawy przed przyłączeniem młodej republiki do Rumunii, co napotkało na opór ze strony ludności rosyjskiej i ukraińskiej. Władze Mołdawii usiłowały w 1992 roku odzyskać kontrolę nad spornym terytorium, co doprowadziło do wojny domowej, podczas której rosyjskie siły zbrojne nieoficjalnie wspierały secesjonistów. Rosyjska armia wciąż stacjonuje w Naddniestrzu. Oficjalnie mowa jest o 1200 żołnierzy.

    Czytaj też:

    Igor Dodon w najbliższym otoczeniu Władimira Putina podczas parady na Placu Czerwonym

    Mołdawskie roszczenia terytorialne?

    Ilustracja: Krzysztof, na licencji CC BY-SA 3.0

  • Rumunia chce przyjąć euro, tylko kiedy?

    Minister spraw zagranicznych Rumunii udzielił Rzeczpospolitej obszernego wywiadu dotyczącego relacji naszych krajów, kwestii przyjmowania uchodźców czy spraw ekonomicznych. Powiedział w nim między innymi, że Rumunia planuje przystąpić do strefy euro w 2022 roku.

    Teodor Meleșcanu ocenił, że Rumunia potrzebuje przynajmniej pięciu lat, aby przyjąć wspólną europejską walutę. Wyjaśnił, że jego kraj potrzebuje więcej czasu na przygotowania, gdyż przyjęcie euro mogłoby źle wpłynąć na dochody najbiedniejszej części społeczeństwa - między innymi emerytów.

    Do słów ministra odniósł się prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z opozycyjnej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL). Stwierdził on, że przystąpienie euro jest jednym z najważniejszych celów dla Rumunii i że politycy wszystkich partii powinni to zrozumieć.

    Okazuje się jednak, że nawet tak odległa data jest pomysłem bardzo optymistycznym. Okazało się bowiem, że fanem przystąpienia do strefy euro nie jest Liviu Dragnea - lider rządzącej partii socjaldemokratycznej (PSD). Stwierdził on, że póki co nie istnieją plany udziału Rumunii w tym projekcie i tym bardziej nie może być mowy o wyznaczaniu jakichkolwiek dat.

    Tuż po akcesji do Unii Europejskiej w 2007 roku władze Rumunii zakładały, że wspólna waluta zostanie przyjęta w 2015 roku. W 2014 roku ustalono z kolei datę wejścia do strefy euro w roku 2019.

    Fot. Wikipedia

  • Rumunia ma już nowy rząd. Gabinet uzyskał poparcie większości parlamentarzystów

    Nowy premier Mihai Tudose (PSD) uzyskał poparcie 275 parlamentarzystów i zaprezentował już swój gabinet. Swój głos oddali na niego zarówno koalicjanci z PSD-ALDE, jak również Węgrzy z UDMR.

    Przypomnijmy, że poprzedni premier Sorin Grindeanu został zdymisjonowany z inicjatywy własnej partii. Niedługo potem zaprezentowano zaś nowego kandydata na ten urząd, Mihaia Tudose (PSD). W środę uzyskał on poparcie parlamentu. "Za" głosowali przedstawiciele PSD i ALDE, nowy rząd został również wsparty przez partię mniejszości węgierskiej UDMR. Być może jest to efekt negocjacji, któe były z nimi wcześniej prowadzone (ostatecznie zostały one zerwane). Poparcie posłów spoza koalicji rządzącej oficjalnie jest zaś tłumaczone faktem, że w nowym rządzie znalazło się wielu doświadczonych ministrów, którzy mają być gwarancją kontynuowania reform gospodarczych prowadzonych przez poprzednie rządy. Przeciwko kandydatowi z PSD opowiedziało się 102 posłów. Nowy rząd musiał uzyskać poparcie minimum 233 parlamentarzystów.

    Skład rządu Rumunii powołanego w czerwcu 2017:

    Premier - Mihai Tudose
    Wicepremier - Marcel Ciolacu
    Wicepremier i minister rozwoju - Sevil Shhaideh (PSD)
    Wicepremier i minister środowiska - Graţiela Gavrilescu (ALDE)
    Minister spraw wewnętrznych - Carmen Dan (PSD)
    Minister ekonomii - Mihai Fifor (PSD)
    Minister finansów - Ionuţ Mişa
    Minister ds. biznesu i MŚP -  Ilan Laufer
    Minister ds. kontaktó z UE - Victor Negrescu
    Minister ds. funduszy europejskich - Rovana Plumb (PSD)
    Minister edukacji - Liviu Pop (PSD)
    Minister sprawiedliwości - Tudorel Toader
    Minister zdrowia - Florian-Dorel Bodog (PSD)
    Minister spraw zagranicznych - Teodor Meleşcanu (ALDE)
    Minister energii - Toma Petcu (ALDE)
    Minister obrony narodowej - Adrian Țuţuianu (PSD)
    Minister rolnictwa - Petre Daea (PSD)
    Minister ds. wody i lasó - Doina Pană (PSD)
    Minister pracy - Olguţa Vasilescu (PSD)
    Minister transportu - Răzvan Cuc (PSD)
    Minister komunikacji - Lucian Șova (PSD)
    Minister kultury - Lucian Romaşcanu (PSD)
    Minister ds. łączności z parlamentem - Viorel Ilie (PSD)
    Miister ds. Rumunów za granicą - Andreea Pastarnac
    Minister turystyki - Mircea Dobre
    Minister ds. młodzieży i sportu - Marius Dunca (PSD)

  • Rumunia ma nowego premiera

    Szefem rządu nie zostanie jednak Sevil Shhaideh - prezydent Klaus Iohannis nie zgodził się bowiem na tę kandydaturę bez podania oficjalnej przyczyny. Nominację otrzymał natomiast inny polityk PSD - Sorin Grindeanu.

    Nominacja ta jest efektem dwutygodniowych negocjacji z koalicją PSD i ALDE. Przypomnijmy, że pierwotnie kandydatką obu partii była Sevil Shhaideh - działaczka z Konstancy, będąca zaufaną współpracownicą Liviu Dragnei. On sam nie mógł zostać premierem ze względu na ciążący na nim prawomocny wyrok sądu. Ostatecznie koalicjanci doszli do porozumienia z prezydentem, na skutek czego podpisał on nominację na to stanowisko dla Sorina Grindeanu.

    Czterdziestotrzyletni Grindeanu z wykształcenia jest matematykiem. Piastował w przeszłości wiele różnych stanowisk administracyjnych. Był między innymi członkiem rady miejskiej Timișoary, przewodniczącym rady regionu Timiș i ministrem łączności. Nowy premier będzie miał teraz nieco ponad tydzień na zaprezentowanie członków swojego gabinetu. Liviu Dragnea, lider PSD, zapowiedział wstępnie, że pierwsze posiedzenie parlamentu może się odbyć już trzeciego stycznia.

  • Rumuński minister spraw zagranicznych broni Polski i Węgier

    W wywiadzie dla agencji Reuters Teodor Meleșcanu sprzeciwił sankcjom przeciwko Polsce i Węgrom. Wyraził też nadzieję na bliższą współpracę Rumunii z Grupą Wyszehradzką. Pozostałe tematy rozmowy dotyczyły między innymi rozszerzeniu Unii Europejskiej o Serbię i Turcję, a także opinii wobec "Europy dwóch prędkości".

    Minister Meleșcanu ocenił, że ruchy prowadzące w kierunku Unii Europejskiej wielu prędkości doprowadzą do niepotrzebnych podziałów. Stwierdził również, że Rumunia nie popiera wprowadzania nowych mechanizmów mających na celu wywrzeć presję wobec Polski i Węgier. Co więcej, minister wyraził nadzieję na głębszą współpracę Rumunii z Grupą Wyszehradzką. Konkretnie chodziło mu o starania mające na celu utrzymanie ścisłych więzi z Wielką Brytanią. Rumuński rząd chciałby się bowiem włączyć w tego typu działania.

    "Unia Europejska nie musi opracowywać nowych mechanizmów, aby stawić czoła kwestiom praworządności w Polsce i na Węgrzech" - powiedział rumuński minister w wywiadzie dla agencji Reuters. Zaznaczył, że już teraz istnieją odpowiednie narzędzia pozwalające monitorować sytuację w poszczególnych krajach.

    Tego typu monitoring jest już prowadzony względem Bułgarii i Rumunii ze względu na zjawiska korupcyjne istniejące w tych krajach. Minister wyraził jednak nadzieję, że proces ten uda się zakończyć przed końcem przyszłego roku, gdyż 1 stycznia 2019 roku Rumunia rozpocznie półroczną prezydencję w Unii Europejskiej.

    Dalsza część rozmowy dotyczyła przyszłości Unii Europejskiej. Minister Meleșcanu powiedział, że Serbia może liczyć na wsparcie Rumunii podczas dalszego procesu integracji. Wyraził też nadzieję, że w najbliższych 10 - 15 latach do Unii Europejskiej dołączy także Turcja.

    Źródło: Reuters

  • Rumuńskie ministerstwo transportu promuje się polską autostradą

    Na swoim oficjalnym facebookowym profilu ministerstwo transportu promowało się do niedawna zdjęciem trzypasmowej autostrady. To właśnie wysoki standard drogi przykuł uwagę internautów, którzy szybko odkryli że ilustracja pochodzi zza granicy. Konkretnie z Polski, a widnieje na niej autostrada A4

    Zdjęcie na profilu ministerstwa transportu szybko zostało podmienione. Obecne przedstawia kolorowe samoloty. Nie przeszkodziło to internautom w drwieniu z państwowej instytucji. Zwłaszcza, że to nie pierwsza wpadka tego typu. Podlegający ministerstwu transportu zarząd dróg w zeszłym roku organizował konkurs fotograficzny, który promował zdjęciem z... Kanady.

    Zdjęcie, które do niedawna można było oglądać zrobione zostało w pobliżu góry św. Anny na Opolszczyźnie. Zlokalizowanie miejsca nie było trudne o tyle, że w Polsce - podobnie jak w Rumunii - trzypasmowe autostrady należą do rzadkości. W Polsce również zdarzają się podobne gafy. Niedawno, na targach turystycznych w Londynie, uwagę odwiedzających przykuł na przykład plakat reklamujący zamek w Łańcucie. Zdjęcie na nim zaprezentowane przedstawiało bowiem zamek, ale... w Książu na Dolnym Śląsku.

  • Rząd wprowadził w życie kontrowersyjną ustawę amnestyjną

    W efekcie na wolność wyjdzie kilka tysięcy więźniów odsiadujących wyroki za drobne przestępstwa. Oficjalnie chodzi o rozwiązanie problemu przepełnionych zakładów karnych, jednak istnieją obawy że nowe prawo ma pomóc politykom skazanym za korupcję. Kolejna wprowadzona zmiana ma zaś utrudnić wymiarowi sprawiedliwości osądzanie kolejnych osób zamieszanych w afery łapówkarskie. Ustalono bowiem, że dopiero narażenie państwa na straty powyżej 200 tysięcy RON będzie przestępstwem ściganym z urzędu.

    Zmiany zostały wprowadzone przez rząd we wtorek wieczorem i weszły w życie około godziny pierwszej w nocy, tuż po opublikowaniu ich w dzienniku ustaw. Minister sprawiedliwości pytany o powody dla których zmiany w prawie karnym zostały tak późną porą odparł, że nie było żadnej szczególnej przyczyny - po prostu takie były godziny pracy rządowego zespołu. Dodatkowe kontrowersje wzbudził fakt, że ustawa została wprowadzona przez rząd bez poddania jej pod głosowanie parlamentu. W praktyce nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż rządząca koalicja PSD i ALDE i tak posiada większość pozwalającą na przegłosowanie tego typu zmian.

    Minister Sprawiedliwości Florin Iordache zaznaczył, że nowe prawo to efekt realizacji postanowień Trybunału Konstytucyjnego z grudnia ubiegłego roku. Wyjaśniał, że nie chodzi o uczynienie jakiejkolwiek grupy ludzi bezkarnymi. W przypadku nadużyć opiewających na niższe kwoty konieczne będzie bowiem uregulowanie rachunku na rzecz państwa. Tyle, że nowe zasady zbiegły się w czasie z procesem, gdzie w charakterze oskarżonego występuje lider socjalistów Liviu Dragnea. Chodziło o narażenie skarbu państwa na sumę ponad 100 tys. RON, poprzez fikcyjne zatrudnianie osób w państwowych spółkach. Przypomnijmy, że Dragnea został już skazany za korupcję wyrokiem w zawieszeniu, co uniemożliwiło mu objęcie stanowiska premiera po wygranych przez PSD wyborach.

    Kolejnym efektem nowej ustawy będzie wypuszczenie na wolność kilku tysięcy więźniów odsiadujących wyroki za drobne przestępstwa, posiadających dzieci, lub będących w podeszłym wieku. Rząd szacuje ich liczbę na 2,5 tysiąca osób w skali kraju, służby penitencjarne zaś na ponad 3,5 tysiąca. Także to wywołało wiele kontrowersji. Mieszkańcy Rumunii od dwóch tygodni regularnie protestowali przeciwko tego typu zmianom obawiając się, że z amnestii skorzystają politycy skazani za korupcję. Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali z kolei, że tego typu przestępstwa - obok gwałtów i morderstw - nie będą objęte działaniem ustawy.

    Decyzje rządu spowodowały, że po raz kolejny na ulicach w całym kraju natychmiast pojawiły się tysiące demonstrantów. Mimo późnej pory, w samym Bukareszcie na placu Victoriei zebrało się ponad 5 tysięcy protestujących. W całym kraju mowa o liczbie około 10 tysięcy osób. Na następne dni zapowiadane są kolejne protesty.

    Fot. Kadr z filmu opublikowanego przez Vlada Petriego. Napis "aveți elicopter?" widniejący na transparencie oznacza "macie helikopter?" i odnosi się do ucieczki Nicolae Ceaușescu w 1989 roku z dachu obleganego budynku rządu.

  • Rząd zapowiada amnestię, mieszkańcy protestują

    Łącznie kilka tysięcy osób wyszło na ulice w Bukareszcie i paru innych rumuńskich miastach. Przyczyną protestów były zapowiedzi rządu dotyczące zwolnienia kilku tysięcy osób odbywających kary więzienia. Powodem tej decyzji są przepełnione zakłady karne, jednak wiele osób obawia się, że skorzystają na tym także skazani za korupcję.

    Demonstracje odbyły się między innymi w Aradzie, Klużu, Krajowej, Sybinie i Timiszoarze. Największe zgromadzenie odbyło się jednak na placu Universității w Bukareszcie, gdzie pojawiło się około trzech i pół tysiąca osób. Stamtąd tłum wyruszył w kierunku budynków rządowych. Dominowały proste hasła, takie jak "do więzienia, nie do rządzenia" - odnosiło się ono do lidera rządzącej partii socjaldemokratycznej PSD, który został skazany prawomocnym wyrokiem za korupcję. Z tego względu nie mógł on objąć urzędu premiera. Protest w stolicy wsparł między innymi Nicușor Dan, lider opozycyjnego ugrupowania Uniunea Salvați România (Unia Ocalenia Rumunii). Tłumaczył on, że dołączył jako zwykły obywatel, aczkolwiek nie umknęło to uwadze lokalnych mediów.

    Manifestanci podejrzewają, że nowe prawo ma w założeniu chronić partyjnych działaczy przed odsiadywaniem wyroków za korupcję. Wątpliwości wzbudził zwłaszcza fakt, że rządowy projekt był omawiany za zamkniętymi drzwiami, bez zapowiedzi jakichkolwiek konsultacji. Tymczasem oficjalny przekaz mówi o tym, że amnestia ma objąć jedynie osoby które popełniły drobne przewinienia, odsiadujące wyroki niższe niż 5 lat. Nie ma jednak dotyczyć skazanych za korupcję i przestępstwa z użyciem przemocy. Po wyjściu na wolność osoby objęte amnestią mają być dodatkowo obciążone karami finansowymi. Powodem pojawienia się tego typu pomysłu jest fakt, iż rumuńskie więzienia są bardzo przepełnione. W niektórych zakładach karnych wyroki odsiaduje dwukrotnie wyższa od dopuszczalnej liczba więźniów. W przyszłości może to z kolei poskutkować wysokimi odszkodowaniami nałożonymi przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

    Fot. Protest po pożarze klubu Colectiv w listopadzie 2015 roku

  • Sekretarz generalny NATO pochwalił Rumunię

    W Bukareszcie właśnie zakończyło się czterodniowe posiedzenie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Sekretarz generalny sojuszu Jens Stoltenberg pochwalił Rumunów za to, że pomagają w ochranianiu "niemal miliarda obywateli"

    Chodziło o zaangażowanie Rumunii we wspólne działania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Rumuński rząd został doceniony między innymi za to, że zarezerwował 2% PKB w tegorocznym budżecie na zbrojenia, co jest zgodne z wytycznymi NATO (w tym roku wzrost wydatków na zbrojenia wyniesie w skali całego sojuszu ponad 4,5% względem poprzedniego roku). Stoltenberg wspomniał też o roli rumuńskich wojsk podczas misji stabilizacyjnych w Afganistanie i Kosowie.

    Podczas swojego wystąpienia do słów Jensa Stoltenberga odniósł się prezydent Rumunii Klaus Iohannis. Zapewnił, że 40% tegorocznych wydatków na armię zostanie przeznaczonych na modernizację i zakup nowego sprzętu wojskowego. Powiedział też, że zapewnienie bezpieczeństwa we wschodniej Europie zależy od współdziałania wszystkich członków NATO.

    Czytaj też:

    Pierwsza eskadra rumuńskich F-16 w gotowości

    Rumunia wyda w najbliższych latach 10 mld euro na zbrojenia

  • Skład rządu ustalony

    Choć nominację na stanowisko premiera otrzymał Sorin Grindeanu, to faktyczną władzę z pewnością będzie sprawował Liviu Dragnea - lider zwycięskiego ugrupowania PSD. To właśnie on ogłosił w nocy z poniedziałku na wtorek, że lista członków nowego rządu jest już gotowa. Dzisiaj poznaliśmy nazwiska osób, które będą kierować poszczególnymi ministerstwami.

    Pośród dwudziestu sześciu nazwisk znalazło się osiem kobiet - w tym Sevil Shhaideh, pierwotnie typowana na stanowisko premiera. Pochodząca z Konstancy działaczka PSD mająca tatarsko-tureckie korzenie ostatecznie została wicepremierem i ministrem rozwoju. Drugim wicepremierem oraz ministrem środowiska został zaś Daniel Constantin. Ten wywodzący się z partii ALDE (Sojusz Liberałów i Demokratów) polityk współtworzył wcześniej rząd Victora Ponty, w którym był ministrem rolnictwa. Partia koalicyjna otrzymała obecnie jeszcze trzy resorty: komunikacji, ds. relacji z parlamentem oraz spraw zagranicznych. Szefem MSZ został mianowany Teodor Meleșcanu. Piastował on już ten urząd w latach 1992-1996, a także na krótko w roku 2014. W międzyczasie był on także ministrem obrony, pełnił też obowiązki ministra sprawiedliwości. Nowy rząd będzie funkcjonował w oparciu o ponad dwadzieścia ministerstw. Wydzielono między innymi osobne resorty odpowiadające za turystykę, gospodarkę wodną i leśnictwo.

    Poniżej pełny skład nowego rządu:

    Premier: Sorin Grindeanu

    Wicepremier i Minister Rozwoju: Sewilla Shhaideh

    Wicepremier i Minister Środowiska: Daniel Constantin

    Minister ds. Funduszy Europejskich: Mihaela Toader

    Minister Spraw Wewnętrznych: Carmen Dan

    Minister Pracy: Olguţa Vasilescu

    Minister Ekonomii: Alexandru Petrescu

    Minister Spraw Zagranicznych: Teodor Meleşcanu

    Minister Finansów: Viorel Ştefan

    Minister Sprawiedliwości: Florin Iordache

    Minister ds. Europejskich: Ana Birchall

    Minister Rolnictwa Petr Daea

    Minister Obrony: GABRIEL Leş

    Minister Zdrowia: Bodog Florin

    Minister Transportu: Răzvan Cuc

    Minister Kultury: Ionuţ Vulpescu

    Minister Edukacji: Pavel Năstase

    Minister Badań: Şerban Valeca

    Minister Energetyki: Toma Petcu

    Minister Gospodarki Wodnej i Leśnej: Adrianu Petcu

    Minister Komunikacji: Augustin Jianu

    Minister Młodzieży: Marius Dunca

    Minister Dialogu Społecznego: Gabriel Petrea

    Minister ds. Relacji z Parlamentem: Graţiela Gavrilescu

    Minister Rozwoju Biznesu: Florin Jianu

    Minister Turystyki: Mircea Dobre

    Minister ds. Rumunów za granicą: Andreea Păstârnac

    Źródło: www.digi24.ro

  • Spór o jarmark bożonarodzeniowy w Bukareszcie

    Bożonarodzeniowy jarmark odbędzie się w tym roku na placu Victoriei. Ta decyzja władz Bukaresztu doprowadziła do do furii zwolenników opozycji. W trakcie montażu rusztowań doszło do przepychanek z policją, bo to właśnie w tym miejscu odbywają się największe antyrządowe demonstracje

    Od rana atmosfera na placu Victoriei była napięta. Początkowo zebrało się tam kilkadziesiąt osób, które protestowały przeciwko organizacji w tym miejscu jarmarku bożonarodzeniowego. Część z nich usiłowała uniemożliwić montaż rusztowań. Doszło do przepychanek z policją, która została wysłana do pilnowania porządku. Zatrzymano trzy osoby, które zachowywały się agresywnie wobec funkcjonariuszy. Jeden z incydentów dotyczy pobicia starszego człowieka, który miał krytykować demonstrantów. Niektóre media podają, że miał on jako pierwszy zaatakować osoby obecne na placu i wyrwać jednej z nich telefon.

    Wraz z upływem czasu na placu zbierało się coraz więcej osób. Demonstranci nawołują do obecności na placu poprzez internet, deklarując przy tym że ich zamiary są pokojowe. Chcą jedynie, aby przez organizację jarmarku nie zostało zajęte miejsce, w którym tradycyjnie odbywają się protesty. Największych demonstracji należy spodziewać się wieczorem.

    Decyzja o zorganizowaniu jarmarku na placu Victoriei zapadła w środę. Burmistrz Gabriela Firea mówiła, że chce aby wydarzenie połączyło mieszkańców stolicy. Jarmark ma potrwać od 5 do 17 grudnia.

  • Spotkanie Klausa Iohannisa z Donaldem Tuskiem

    Prezydent Rumunii spotkał się wczoraj z przewodniczącym Rady Europejskiej. Politycy rozmawiali głównie o koncepcji "Europy dwóch prędkości". Klaus Iohannis sprzeciwił się tego typu rozwiązaniu sugerując, że doprowadzi ono do głębokich podziałów pomiędzy poszczególnymi krajami Unii Europejskiej

    Spotkanie z prezydentem było jednym z wielu, w trakcie których przewodniczący Rady Europejskiej dyskutował o bieżących sprawach z liderami państw należących do Unii Europejskiej. Rozmowa dotyczyła głównie przyszłości Unii Europejskiej. Donald Tusk usłyszał od Klausa Iohannisa, że nie ma mowy o stosowaniu zasady "Europy dwóch prędkości":

    "Prezydent Klaus Iohannis stanowczo zaznaczył stanowisko Rumunii, mówiące o nieakceptowaniu propozycji prowadzących do Europy dwóch lub wielu prędkości lub Europy koncentrycznych kręgów. Tego typu rozwiązania mogłyby wyłącznie pogłębić podziały pomiędzy członkami wspólnoty. Rumunia jest zdania, że wzmacnianie Unii Europejskiej musi się odbywać poprzez dalszą integrację jej członków. Głównym celem na szczeblu unijnym powinno być dążenie do jedności bez podziałów wśród państw członkowskich" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu Klausa Iohannisa opublikowanym po spotkaniu z Donaldem Tuskiem.

    Klaus Iohannis zjawi się pod koniec października w Brukseli, gdzie wygłosi swoją opinię na temat imigracji, bezpieczeństwa i relacji międzynarodowych - między innymi pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Turcją.

    Fot. Materiały prasowe

  • Spotkanie Trump - Iohannis. O czym rozmawiali prezydenci USA i Rumunii?

    Do spotkania w Białym Domu doszło wczoraj popołudniu. Wszystko wskazuje na to, że obaj prezydenci znaleźli wspólny język. "Przyszłość Rumunii i rumuńskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi jest bardzo, bardzo obiecująca" - powiedział Donald Trump.

    Spotkanie obfitowało w wiele kurtuazyjnych wypowiedzi odnoszących się do relacji obu krajów. Donald Trump mówił między innymi o "dzieleniu wspólnych wartości", takich jak umiłowanie wolności, duma z własnej kultury i tradycji. Docenił też starania prezydenta Rumunii w walce z korupcją. Klaus Iohannis podziękował zaś za owocną współpracę i wyraził przekonanie, że w przyszłości związki obu krajów będą jeszcze bardziej ścisłe.

    Klaus Iohannis przypomniał, że Rumunia jako jeden z pierwszych krajów NATO zwiększyła budżet obronny do 2% PKB i liczy teraz na większe zaangażowanie USA w regionie. Powiedział też, że porozumienie pomiędzy USA a Europą to podstawa naszej cywilizacji. W tym kontekście zwrócił uwagę na fakt, że bardzo istotna jest głęboka współpraca pomiędzy krajami NATO i Unii Europejskiej.

    Do kolejnego spotkania obu prezydentów dojdzie najprawdopodobniej już na początku lipca. Donald Trump odwiedzi wtedy Polskę, gdzie ma wygłosić ważne oświadczenie. Podczas spotkania oprócz prezydenta Adnrzeja Dudy, mają być także obecni pozostali liderzy państw regionu - w tym Rumunia.

  • Szef rumuńskiego MON w Polsce

    Tak jak zapowiadaliśmy, minister obrony narodowej Rumunii Mihai Fifor złożył oficjalną wizytę w Polsce. Głównym celem jego przyjazdu był udział w otwarciu Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO w Krakowie, w którym brali też udział szefowie resortów obrony Polski, Węgier i Słowacji oraz zastępca dowódcy ds. transformacji w NATO adm. Manfred Nielson.

    Minister Mihai Fifor powiedział, że krakowska placówka będzie "ekspercjim hubem NATO jeśli chodzi o działania kontrwywiadowcze":

    - Od samego początku Rumunia wspierała tę ideę, a idea ta została zapoczątkowana przez Polskę i Słowację. Centrum Eksperckie Kontrwywiadu NATO będzie tą wartością dodaną do Sojuszu Północnoatlantyckiego i my jako jeden z sojuszników od razu do tego projektu dołączyliśmy, mamy tu już swoich przedstawicieli - powiedział Mihai Fifor podczas konferencji prasowej.

    W powstanie centrum zaangażowane były takie kraje jak Chorwacja, Czechy, Litwa, Niemcy, Rumunia, Słowenia, Niemcy i Włochy. Inicjatorami jego powstania były rządy Polski i Słowacji. Krakowska placówka będzie pełniła funkcję dydaktyczną i szkoleniową. W słowackim Lesti zlokalizowano natomiast poligonową bazę szkoleniową CEK.

    Po oficjalnych uroczystościach minister znalazł czas na spotkanie z obywatelami Rumunii mieszkającymi w Polsce. Spotkał się z nimi w krakowskiej Bibliotece Wojewódzkiej. Rozmowy toczyły się w gronie kilkunastu osób, wśród których byli między innymi przedstawiciele Towarzystwa Polsko-Rumuńskiego w Krakowie.

    Fot. Mihai Fifor

  • Victor Orban z wizytą w Transylwanii

    Premier Węgier odwiedził w miniony weekend Rumunię, aby wziąć udział w uroczystościach związanych z 500-leciem reformacji. Odwiedził Kluż i Oradeę - miasta, w których żyje liczna społeczność węgierska.

    Victor Orban przyleciał w piątek wieczorem do Klużu (rum. Cluj; węg. Kolozsvár), gdzie przywitał go mer miasta Emil Boc. Najważniejsze dla lokalnej społeczności uroczystości miały jednak miejsce następnego dnia, w sobotę, kiedy to premier Węgier odwiedził kościół ewangelicki stojący przy ul. M. Kogălniceanu, gdzie wziął udział w nabożeństwie z udziałem ponad sześciuset kapłanów ewangelickich i unitariańskich.

    Około godziny 13:00 Victor Orban opuścił kościół, kierując się do Protestanckiego Instytutu Teologicznego. W tej swego rodzaju procesji premierowi Węgier towarzyszyło ponad tysiąc mieszkańców Klużu. Na miejscu Victor Orban wygłosił przemówienie skierowane do kilkuset zaproszonych gości. Lokalne media zwróciły na fakt, że mowa premiera Węgier nie została przetłumaczona na język rumuński. Później nastąpiło otwarcie w tym miejscu muzeum poświęconego historii reformacji.

    Kolejne ważne dla węgierskiej społeczności nastąpiło w niedzielę. Wtedy to Victor Orban odwiedził Florești (Szászfenes) - miejscowość położoną na zachód od Klużu, będącą właściwie jego odległą dzielnicą sypialną. Tam premier Węgier wziął udział w uroczystym otwarciu nowego kościoła ewangelickiego, którego budowę kwotą ponad 50 tysięcy euro wsparł rząd Węgier. Dzień później, w poniedziałek, Victor Orban udał się w drogę powrotną do Węgier. Po drodze odwiedził leżącą tuż przy granicy Oradeę (Nagyvárad), gdzie brał udział w inauguracji roku akademickiego w Uniwersytecie Partium, gdzie węgierski jest językiem wykładowym.

    Fot. Materiały prasowe / Victor Orban

  • Wicepremier Rumunii oskarżona przez służby antykorupcyjne

    Pełniąca obecnie funkcję wicepremiera i ministra rozwoju Sevil Shhaideh usłyszała w piątek zarzuty dotyczące korupcji i nadużycia władzy. Chodzi o nielegalną dzierżawę leżącej nad Dunajem wyspy Belina wraz z prowadzącym obok kanałem prywatnej firmie.Sprawą zajmuje się Krajowy Urząd Antykorupcyjny (Direcția Națională Anticorupție; DNA).

    Wszystko miało wydarzyć się w 2013 roku. Pełniąca wtedy funkcję sekretarza stanu Shhaideh miała brać udział w procederze mającym na celu przekazanie prywatnej firmie w dzierżawę terenu o powierzchni ponad trzystu hektarów. Chodzi o leżącą nad Dunajem wyspę Belina, która znajduje się na południu okręgu administracyjnego Teleorman, oraz kanał żeglugowy.

    Według przedstawicieli służb antykorupcyjnych teren został wydzierżawiony nielegalnie, w ramach skoordynowanych działań lokalnych polityków i urzędników. Oskarżona wicepremier nie chciała rozmawiać o sprawie z dziennikarzami. Po opuszczeniu siedziby DNA Shhaideh potwierdziła tylko, że zostały jej postawione zarzuty. W sprawę miała być zamieszana także Rovana Plumb, obecna minister ds. Funduszy Europejskich, oraz kilku lokalnych urzędników.

    Pochodząca z Konstancy Sevil Shhaideh jeszcze pod koniec ubiegłego roku została zaprezentowana jako kandydatka na urząd premiera Rumunii. Ostatecznie stanowisko to objął Sorin Grindeanu. Shhaideh została natomiast wicepremierem i ministrem rozwoju. Pozostała na tej funkcji także po dymisji Grindeanu, gdy premierem został Mihai Tudose.