Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

  • Wybory 2016 – dalszy ciąg reform?

    Już 11 grudnia mieszkańcy Rumunii wezmą udział w wyborach parlamentarnych. Które partie zabiegają o ich głosy i jaki jest rozkład sił? I czy wynik głosowania zmieni reformatorski kierunek zmian, który obrał rząd Daciana Cioloșa?
    Przy okazji wyborów warto wspomnieć o kilku nowościach, będących efektem niedawnych reform.  Przede wszystkim zmniejszona zostanie liczba deputowanych. W parlamencie i senacie zasiądzie łącznie 466 osób, wobec obecnych 588. Odchudzenie obu izb to jednak nie wszystko, gdyż zmianie ulegnie także system głosowania. Wyborcy nie będą (już) głosować na konkretnych kandydatów, do obu izb parlamentu trafią bowiem kandydaci wystawieni przez partie. 18 przedstawicieli będą też tradycyjnie miały zamieszkujące Rumunię mniejszości etniczne, w tym Polacy z Bukowiny.
    Rok po tragedii w Collectivie
    Nie sposób omówić obecnej sytuacji politycznej w Rumunii bez przypomnienia tragedii, jaka rozegrała się rok temu w Bukareszcie. Podczas koncertu odbywającego się w klubie Colectiv z okazji Halloween doszło wtedy do pożaru, w wyniku którego zmarły 64 osoby a 147 zostało rannych. Szybko okazało się, że klub funkcjonował mimo wielu zaniedbań dotyczących bezpieczeństwa. Dzień później cały kraj ogarnęła fala protestów, których uczestnicy obwiniali władzę o tolerowanie tego typu niedopatrzeń. W efekcie do dymisji podał się premier Victor Ponta – lider koalicji rządzącej obejmującej cztery centro-lewicowe ugrupowania (w 2012 roku, w trakcie poprzednich wyborów, otrzymały one ponad 60% głosów). Na krótko zastąpił go były minister edukacji Sorin Cîmpeanu, zaś 17 listopada nowym ministrem został Dacian Cioloș. Bezpartyjny polityk, z wykształcenia ekonomista i doktor nauk przyrodniczych, miał za zadanie stworzyć technokratyczny rząd ukierunkowany na zreformowanie kraju.
    Pod znakiem reform
    Wspierany głosami socjalistów i liberałów rząd  Cioloșa faktycznie doprowadził do zliberalizowania wielu przepisów. Udało się między innymi obniżyć VAT (z 24 do 20%), co doprowadziło do zwiększenia obrotów w handlu. Obciążenie podatkowe małych firm zmalało zaś do zaledwie trzech procent podatku dochodowego (przy zatrudnieniu jednej osoby do dwóch, zaś w przypadku stworzenia dwóch miejsc pracy – do zaledwie jednego procenta). Sporą rewolucją było też zwiększenie transparentności finansów publicznych. Od 2017 roku wszystkie państwowe firmy i instytucje będą bowiem musiały publikować raporty ze swojej działalności w internecie. To jednak nie wszystko. W listopadzie przegłosowana została ustawa znosząca 102 regulacje i podatki, takie jak opłata środowiskowa za używanie starszych samochodów czy wliczany do rachunków za prąd abonament RTV. Zmiany, choć tłumaczone zbliżającymi się wyborami, przynoszą już efekty. Tylko w pierwszym kwartale wpływy budżetowe wzrosły o 7 procent, zaś wzrost gospodarczy za 2016 rok szacuje się na ponad 4%. Czy to wystarczy, aby koalicja liberałów i socjalistów mogła sięgnąć ponownie po władzę?
    Niepewne sondaże
    Ostatnie sondaże wskazują na przewagę Partii Socjaldemokratycznej (Partidul Social Democrat). Mogą oni liczyć nawet na 40% głosów. Ich konkurenci są daleko w tyle, choć także mogą liczyć na szeroką reprezentację w obu izbach parlamentu. Tuż za PSD, wyborcy skłaniają się ku centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej (Partidul Național Liberal). Jeśli wierzyć sondażom, ta liberalno-konserwatywna partia może w nadchodzących wyborach liczyć na 18 - 25% głosów. Oddanie głosu na centrową Unię Ocalenia Rumunii (Uniunea Salvați România) deklaruje z kolei od 10 do 19% respondentów. To bardzo dużo zważywszy na fakt, że partia ta powstała zaledwie kilka miesięcy temu. Założone przez aktywistę miejskiego Nicușora Dana ugrupowanie odniosło spektakularny sukces w trakcie lipcowych wyborów lokalnych, zdobywając 15 miejsc w 55-osobowej radzie miejskiej Bukaresztu. Partia przyciąga zwłaszcza ludzi chcących zmian – większych nakładów na służbę zdrowia, ochronę środowiska, a także wsparcia dla Mołdawii i Ukrainy w dążeniu do integracji z Unią Europejską. Jeszcze miesiąc temu sondażownie nie dawały większych szans młodej partii, obecnie zaś jej wynik może być jedną z większych niespodzianek zbliżających się wyborów.
    Wśród pozostałych partii na dostanie się do parlamentu mogą liczyć także przedstawiciele dwóch centroprawicowych ugrupowań. Poparcie dla Sojuszu Liberałów i Demokratów (Alianța Liberalilor și Democraților) deklaruje obecnie od 6 do 7% badanych, podobnie jak dla Partii Ruchu Ludowego (Partidul Mișcarea Populară; 5 – 7%). Na granicy pięcioprocentowego progu znalajduje się zaś nacjonalistyczna Partia Zjednoczonej Rumunii (Partidul România Unită), na którą oddanie głosu deklaruje od 3 do 5% respondentów. Na takie samo poparcie może obecnie liczyć Unia Demokratyczna Węgrów w Rumunii (Uniunea Democrată Maghiară din România), jednak do tej pory Węgrom zawsze udawało się mobilizować rodaków do poparcia swojej partii (w Rumunii żyje ok 6% osób deklarujących tę narodowość).
    Reform ciąg dalszy?
    Wiele wskazuje na to, że rządzący obecnie Dacian Cioloș nie ma powodów do zmartwień. Popiera go bowiem zarówno będąca liderem sondaży PSD, liberalno-konserwatywna PNL, jak i startująca po raz pierwszy w wyborach parlamentarnych USR. Pytanie tylko, czy sondaże znajdą potwierdzenie 11 grudnia, gdy mieszkańcy Rumunii pójdą do urn. Obecnie chęć udziału w wyborach deklaruje 55% mieszkańców kraju, co świadczy o całkiem sporym zainteresowaniu sytuacją w kraju.

  • Zielone światło dla Rumunii w Schengen?

    W Parlamencie Europejskim odbyło się głosowanie na temat przyjęcia do strefy Schengen zarówno Rumunii, jak i graniczącej z nią od południa Bułgarii. „Za” głosowało 514 posłów, przy stu siedmiu głosach przeciw i trzydziestu ośmiu wstrzymujących się. Czy zatem otwarcie granic Rumunii z Węgrami jest tylko kwestią czasu?

    Według przegłosowanej ustawy oba kraje mają przystąpić do strefy Schengen „jak najszybciej”. Tego typu decyzja to wymarzony prezent dla Rumunii w przeddzień objęcia przez kraj półrocznej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej (rozpocznie się ona 1 stycznia – przyp. Red.). Zwłaszcza wobec plotek, które mówiły o tym, że wszystko miało potoczyć się zupełnie inaczej. Mówiło się bowiem, że do Schengen ma zostać przyjęta jedynie Bułgaria, co byłoby rodzajem kary dla rumuńskiego rządu za łamanie zasad praworządności – a to zarzuca mu opozycja i część instytucji unijnych.

    Członkowie komisji do spraw wolności obywatelskich (LIBE) ocenili, że nie przyjęcie obu krajów do strefy ruchu bezwizowego może przynieść negatywne skutki. Przede wszystkim wzmóc niechęć do Unii Europejskiej wśród obywateli Rumunii i Bułgarii. Aby umowa została sfinalizowana, potrzeba jednak jeszcze nieco czasu. Przyjęcie nowych krajów muszą bowiem jednogłośnie zatwierdzić wszystkie kraje Unii Europejskiej. Istnieje zatem możliwość, że Rumunia będzie musiała pójść na ustępstwa wobec tych, które będą miały w tej kwestii wątpliwości. W tej kwestii możliwe są różne scenariusze.

    Rumunia wstąpiła do Unii Europejskiej w 2007 roku, a przystąpienie jej do strefy Schengen Parlament Europejski zalecał poprzez specjalną rezolucję już cztery lata później. Pierwotnie Rumunia miała się w niej znaleźć już w 2012 roku. Wtedy pojawił się jednak opór ze strony Finlandii, Holandii i Niemiec, co zablokowało Rumunii przystąpienie do strefy Schengen na kilka lat. W ostatnich miesiącach sprawy nabrały jednak nowego tempa. Rumunia uzyskała między innymi wsparcie od przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jeana Claude’a Junckera, który zapewniał że chciałby zobaczyć ten kraj w strefie Schengen przed końcem swojej kadencji, czyli w listopadzie 2019 roku. Warunkiem miało być przestrzeganie praworządności.

    Strefa Schengen obejmuje obecnie dwadzieścia sześć krajów Europy. Jeśli chodzi o członków Unii Europejskiej, poza Rumunią nie należy do niej jedynie Bułgaria, Chorwacja i Cypr. Dołączenie do strefy wiąże się z unifikacją standardu kontroli granicznych, systemu wizowego, pracy służb i ochrony danych. Przyjęta właśnie rezolucja daje nadzieję, że przeciągająca się akcesja w końcu stanie się faktem. Na otwieranie szampana jest jednak w Bukareszcie stanowczo za wcześnie. Pamiętać bowiem należy chociażby o tym, że przystąpienie Bułgarii i Rumunii do strefy Schengen zostało przegłosowane też w 2017 roku. Także i tym razem, jak w latach ubiegłych, mogą więc pojawić się nieoczekiwane przeszkody. Aż do decyzji podjętej jednomyślnie przez wszystkie kraje Unii Europejskiej nie będzie więc można być pewnym, jak będzie postępował ten proces.

    Michał Torz

    Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Warsaw Institute

    fot. www.europarl.europa.eu

  • Zmarł król Michał Hohenzollern-Sigmaringen

    5 grudnia o godzinie 13:00 czasu rumuńskiego w szwajcarskiej rezydencji zmarł ostatni król Rumunii - Michał I Hohenzollern-Sigmaringen. Przedstawiciel rodziny królewskiej wygłosi dziś o 19:00 oświadczenie w tej sprawie. Jutro należy spodziewać się szczegółów dotyczących pogrzebu

    Ciało króla Michała zostanie przetransportowane do Rumunii, gdzie będzie wystawione w specjalnej sali w pałącu Peleș w Sinai. Następnie trafi do Bukaresztu, do pałącu królewskiego przy calea Victoriei. Pogrzeb zostanie odprawiony w katedrze metropolitarnej w Curtea de Argeș.

    Jednocześnie we wszystkich wymienionych wyżej miejscach, a także w Pałacu Elżbiety, przez 40 dni będą wystawione księgi kondolencyjne. Przedstawiciele rodziny królewskiej przekazały też informacje, że osoby chcące złożyć kwiaty lub zapalić znicze, proszone są o zrobienie tego przed bramą Pałacu Królewskiego znajdującego się przy calea Victoriei w Bukareszcie.

    Michał Hohenzollern-Sigmaringen urodził się w 1921 roku w Sinai. Syn króla Ferdynanda rządził w latach 1927-1930, a także po uzyskaniu pełnoletności w latach 1940-1947. W tym czasie faktyczną władzę w kraju sprawował faszystwoski dyktator Ion Antonescu. Król Michał brał udział w puczu, który odsunął go od władzy w 1944 roku. Dzięki temu Rumunia znalazła się w koalicji antyhitlerowskiej. Wtargnięcie wojsk rosyjskich utrwaliło jednak władzę komunistów, którzy zmusili w 1947 roku młodego króla do abdykacji. Michał spędził większość swego życia w Szwajcarii, Rumunię mógł odwiedzić dopiero w latach 90-tych. W 2007 roku ogłosił, że jego następczynią będzie jego najstarsza córka Margareta. W ostatnich latach król Michał wycofał się z życia publicznego. Miał 96 lat.

  • Zmiana warty w Krajowej

    220 tysięcy sztuk amunicji i 25 tysięcy przejechanych kilometrów. Te liczby najlepiej oddają, jak intensywna była dla polskich żołnierzy półroczna misja w Rumunii. 230-osobowy Polski Kontyngent Wojskowy stacjonował w Krajowej. Teraz żołnierze wrócili 17. brygady zmechanizowanej do domu, zastąpieni przez swoich kolegów

    W misji brali łącznie udział żołnierze reprezentujących oddziały z całego kraju. Wśród nich byli członkowie 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej oraz 10. Brygady Logistycznej. Przez ostatnie pół roku żołnierze nie mieli zbyt wiele czasu na wypoczynek:

    – Podczas naszego pobytu w Rumunii niemal nie schodziliśmy z poligonu. Przez pół roku kompania zmotoryzowana zużyła około 200 tys. sztuk amunicji różnego typu, a nasze Rosomaki przejechały w sumie 25 tys. kilometrów – mówi dowódca zmiany mjr Cupa, cytowany przez portal www.PolskaZbrojna.pl – Nie wiem, czy gdybyśmy byli w kraju, byłoby to możliwe.

    Żołnierze ściśle współpracowali z wojskowymi z innych krajów NATO. W ramach ćwiczeń "Saber Guarnian'17" wspólnie ćwiczyło 25 tysięcy żołnierzy z 22 krajów NATO. Najczęściej polscy żołnierze współpracowali jednak z armią rumuńską. W ramach manewrów "Scorpion Fury'17" 700 polskich i rumuńskich żołnierzy ćwiczyli zarówno taktykę ofensywną, jak i obronną z użyciem ciężkiego sprzętu.

    Podczas półrocznego pobytu w Rumunii polscy żołnierze zorganizowali Bieg Niezłomnych oraz uroczystości związane z obchodzonym w Polsce Dniem Niepodległości. Brali też udział w paradzie, która z okazji Dnia Zjednoczenia Rumunii przeszła ulicami Bukaresztu. Przy okazji wizyty w stolicy kraju zajęli się także sprzątaniem znajdujących się tam polskich grobów.

    Źródło: www.PolskaZbrojna.pl

    Fot. Polski Kontyngent Wojskowy w Rumunii

  • Zmiany w rządzie i ich przyczyny

    Właśnie ogłoszono objęcie stanowisk przez nowych ministrów. Dwie nominacje są ściśle związane z rezygnacją dwóch członków rządu, co było z kolei spowodowane wprowadzeniem kontrowersyjnej ustawy i towarzyszącymi temu wydarzeniu protestami. Zmiany obejmą jednak aż cztery ministerstwa.

    Przypomnijmy, że pierwszy do dymisji podał się Florin Jianu, do niedawna pełniący funkcję ministra rozwoju biznesu. 2 lutego, dzień po przyjęciu ustawy wprowadzającej zmiany w kodeksie karnym, ocenił on że "Rumunia nie zasługuje na to, co się teraz dzieje". Tydzień później do dymisji podał się z kolei minister sprawiedliwości Florin Iordache, który był odpowiedzialny za wprowadzenie nowych przepisów. Niesławny minister zasłynął podczas konferencji prasowej zorganizowanej tuż po przyjęciu przez rząd kontrowersyjnej ustawy. Unikał on jednak wypowiadania się na ten temat i zbywał dziennikarzy prośbami o następne pytanie.

    Dzisiaj ogłoszono nominację na stanowisko ministra sprawiedliwości dla Tudorela Toadera, byłego członka Trybunału Konstytucyjnego, rektora jaskiego uniwersytetu. Florina Jianu zastąpi z kolei Alexandru Petrescu, dotychczasowy minister ekonomii. Na tym stanowisku pojawi się zaś Mihai Tudose, który piastował już tę funkcję przez niecały rok w gabinecie Victora Ponty. Mihaelę Toader na stanowisku minister ds. funduszy europejskich także zastąpi osoba związana z dawnym rządem. Funkcję tę obejmie bowiem Rovana Plumb - europarlamentarzystka w latach 2007-2012, późniejsza minister pracy.