Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

PSD

  • Wicepremier Rumunii oskarżona przez służby antykorupcyjne

    Pełniąca obecnie funkcję wicepremiera i ministra rozwoju Sevil Shhaideh usłyszała w piątek zarzuty dotyczące korupcji i nadużycia władzy. Chodzi o nielegalną dzierżawę leżącej nad Dunajem wyspy Belina wraz z prowadzącym obok kanałem prywatnej firmie.Sprawą zajmuje się Krajowy Urząd Antykorupcyjny (Direcția Națională Anticorupție; DNA).

    Wszystko miało wydarzyć się w 2013 roku. Pełniąca wtedy funkcję sekretarza stanu Shhaideh miała brać udział w procederze mającym na celu przekazanie prywatnej firmie w dzierżawę terenu o powierzchni ponad trzystu hektarów. Chodzi o leżącą nad Dunajem wyspę Belina, która znajduje się na południu okręgu administracyjnego Teleorman, oraz kanał żeglugowy.

    Według przedstawicieli służb antykorupcyjnych teren został wydzierżawiony nielegalnie, w ramach skoordynowanych działań lokalnych polityków i urzędników. Oskarżona wicepremier nie chciała rozmawiać o sprawie z dziennikarzami. Po opuszczeniu siedziby DNA Shhaideh potwierdziła tylko, że zostały jej postawione zarzuty. W sprawę miała być zamieszana także Rovana Plumb, obecna minister ds. Funduszy Europejskich, oraz kilku lokalnych urzędników.

    Pochodząca z Konstancy Sevil Shhaideh jeszcze pod koniec ubiegłego roku została zaprezentowana jako kandydatka na urząd premiera Rumunii. Ostatecznie stanowisko to objął Sorin Grindeanu. Shhaideh została natomiast wicepremierem i ministrem rozwoju. Pozostała na tej funkcji także po dymisji Grindeanu, gdy premierem został Mihai Tudose.

  • Wybory 2016: Miażdżące zwycięstwo socjaldemokratów

    Potwierdziły się publikowane wcześniej sondaże. Według wstępnych wyników socjaldemokraci z PSD otrzymali około 45% głosów. Do parlamentu dostaną się też liberałowie z ALDE, na których głosowało ok. 6% mieszkańców. To właśnie te dwie partie utworzą najpewniej koalicję która będzie rządziła krajem. Wciąż nie wiadomo jednak, kto stanie na czele rządu.

    Liviu Dragnea (na zdjęciu), lider socjaldemokratów ma powody do zadowolenia. Jego partia uzyskała niesamowitą wręcz przewagę nad rywalami. 45,8% głosów w najlepszym przypadku pozwolić może lewicowcom na samodzielne rządy. W najczarniejszym scenariuszu koalicję rządową będzie zaś współtworzyć Sojusz Liberalno Demokratyczny (ALDE). Ten naturalny sojusznik socjaldemokratów przekroczył próg, uzyskując 6,3% głosów.

    Nadal nie wiadomo, kto zostanie premierem. Jedną z możliwości jest pozostanie na tym stanowisku Daciana Cioloșa. Możliwe jednak, że wobec tak przytłaczającego zwycięstwa Liviu Dragnea sam zechce sprawować rządy.

    Pozostałe partie pozostały daleko w tyle. Wedle wyników exit polls Partia Narodowo Liberalna (PNL) cieszy się poparciem 20,8% wyborców, na trzecim miejscu jest natomiast Unia Ocalenia Rumunii (USR). 9,2% głosów to jednak świetny wynik zważywszy na fakt, że partia powstała nieco ponad pół roku temu. Cieszy się ona zwłaszcza poparciem antyestablishmentowego elektoratu, który żąda gruntownych zmian systemowych w kraju.

    Warto zwrócić uwagę na wyjątkową mobilizację rumuńskich Węgrów. Do wzięcia udziału w głosowaniu namawiał ich osobiście Victor Orban, który kilka dni temu odwiedził przygraniczne Satu Mare (węg. Szatmárnémeti). Póki co wynik ich ugrupowania UDMR szacowany jest na 6,7%.  6,3% głosów otrzymali wspomniani wcześniej liberałowie z ALDE, zaś Partia Ludowa (PMP) związana z dawnym prezydentem Traianem Băsescu znajduje się tuż poniżej pięcioprocentowego progu.

    Zdjęcie: Liviu Dragnea, lider PSD. Źródło: Wikipedia/otwarta licensja

  • Zwycięstwo Klausa Iohannisa?

    Wywodzącego się z Partii Narodowo Liberalnej prezydenta Klausa Iohannisa śmiało można uznać za zwycięzcę politycznego sporu, w efekcie którego doszło do masowych antyrządowych demonstracji. Iohannis od początku sprzeciwiał się decyzjom socjaldemokratów, używając wszelkich dostępnych prezydentowi możliwości. Wtorkowe wystąpienie przed parlamentem było zaś już tylko potwierdzeniem jego zwycięskiej pozycji w batalii z partią, która niespełna dwa miesiące temu otrzymała w wyborach ponad 45% głosów.

    Klaus Iohannis parokrotnie brał udział w antyrządowych demonstracjach, co wzbudziło sympatię wśród ich uczestników. Przede wszystkim jednak wykorzystywał możliwości, jakie daje mu prezydentura - skierował m.in. kontrowersyjną ustawę korupcyjną do Trybunału Konstytucyjnego, zapowiedział też referendum w sprawie zapowiadanej przez PSD amnestii dla więźniów. Podzielił tym samym postulaty tysięcy ludzi, którzy regularnie demonstrowali swoje niezadowolenie. Po tym, jak w sobotę premier Grindeanu zapowiedział wycofanie się z przyjętej we wtorkowy wieczór ustawy, doszło do kolejnych rekordowych manifestacji, których uczestnicy domagali się dymisji rządu. I choć obecne demonstracje są bardzo skromne, to za sprawą wystąpienia prezydenta wtorek również nie był szczęśliwym dniem dla socjaldemokratów.

    Podczas wystąpienia w parlamencie prezydent powiedział, że PSD wygrało wybory, a co za tym idzie ma pełne prawo do rządzenia krajem. Ich działania nazwał jednak "strategią kamikadze", gdyż nie są one zgodne z przedwyborczymi zapowiedziami. Ocenił, że służą one skorumpowanym politykom, a nie społeczeństwu. Nie podzielił jednak postulatów manifestantów, którzy domagają się dymisji gabinetu kierowanego przez Sorina Grindeanu. Stwierdzi, że rząd musi rozwiązać problem, który sam stworzył, zaznaczając jednak że wycofanie się z kontrowersyjnej ustawy i dymisja ministra sprawiedliwości Florina Iordachu to za mało. Prezydent wyraził też przekonanie, że rządy powinny odbywać się w sposób transparentny i przewidywalny. W trakcie przemówienia spora część posłów PSD wyszło z sali obrad.