Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Rumunia

  • "Pijany Rumun trafił przypadkiem do Londynu"? Niekoniecznie

    Informacja o obywatelu Rumunii, który miał po pijanemu przypadkiem trafić do Londynu, pojawiła się w wielu mediach - także w Polsce. Okazuje się, że zamiast zabawnej historii mieliśmy do czynienia z prawdziwym dramatem. Mieszkaniec Delești (okręg administracyjny Vaslui) najprawdopodobniej padł ofiarą handlarzy ludźmi

    Mihai Danciu miał podczas imprezy ze znajomymi założyć się, że pojedzie do Wielkiej Brytanii i znajdzie tam pracę. W mediach znalazła się informacja, że obudził się w szpitalu i tylko dzięki pochodzącej z Rumunii pielęgniarce miał zorientować się, gdzie tak naprawdę się znajduje.

    Okazuje się, że wyglądało to inaczej. Mężczyzna miał otrzymać ofertę pracy jako budowlaniec. Obiecywano mu 600 funtów wynagrodzenia oraz zakwaterowanie wraz z wyżywieniem. Na miejscu czekały na niego o wiele gorsze warunki - praca trwała 12 godzin dziennie, a obiecywane zakwaterowanie okazało się spaniem na podłodze. Do tego doszły obawy, że pracodawca nie wywiąże się ze swoich zobowiązań finansowych.

    W efekcie, Mihai Danciu zdecydował się wrócić do domu. Rozwścieczyło to jego "pracodawców", także zresztą pochodzących z Rumunii, którzy postanowili go ukarać. Chodziło o zastraszenie pozostałych pracowników, którzy godzili się na niewolniczą pracę w fatalnych warunkach. Mężczyznę związano i przez kilkanaście godzin bito. Później miał zostać upojony alkoholem i pozostawiony na ulicy na pastwę losu. Jedynie koniec historii jest podobny, gdyż nieprzytomny mężczyzna faktycznie trafił do szpitala nie wiedząc, co się z nim działo.

  • "Unia" z Republiką Mołdawii na stulecie Zjednoczenia

    Zjednoczenia Rumunii nastąpiło w 1918 roku. Zbliżająca się setna rocznica tego wydarzenia coraz częściej staje się pretekstem dla zwolenników unii z Republiką Mołdawii. Chcą oni, aby po ponad siedemdziesięciu latach oba kraje znowu zostały połączone

    Symboliczny akt zjednoczenia Rumunii i Republiki Mołdawii został niedawno podpisany przez burmistrza i radnych niewielkiej miejscowości Parva (okręg administracyjny Bistrița-Năsăud). W specjalnym piśmie wezwali oni do uhonorowania aktu zjednoczenia Besarabii (czyli dzisiejszej Republiki Mołdawii) z państwem rumuńskim.

    To nie pierwszy tego typu przypadek, gdzie - wprawdzie symbolicznie - do zjednoczenia Rumunii i Republiki Mołdawii nawołują politycy obu krajów. Od kilku lat w Mołdawii trwa akcja, w ramach której poszczególne miejscowości podpisują symboliczne akty zjednoczenia. Organizatorzy z grupy Acțiunea chcą, aby do końca 2018 roku podpisano sto tego typu deklaracji w związku z setną rocznicą zjednoczenia.

    Tego typu wynik zapewne nie zostanie osiągnięty, lecz już sam pomysł wzbudził w Mołdawii spore kontrowersje. Zareagował między innymi prorosyjski prezydent Igor Dodon. Wedle różnych badań najwyżej kilkanaście procent Mołdawian popiera zjednoczenie ze swoim zachodnim sąsiadem.

  • Ambasador Marcin Wilczek: Idea ścisłej kooperacji pomiędzy Polską a Rumunią jest bardzo ważna

    Tymi słowami ambasador Polski określił wagę wspólnych relacji obu krajów. W długim wywiadzie dla telewizji Digi24 Marcin Wilczek wypowiedział się też o roli Polski i Rumunii w Unii Europejskiej, także pod kątem ostatnich zmian politycznych na starym kontynencie.

    Wywiad z ambasadorem, przeprowadzony przez Cristinę Cileacu, został opublikowany na łamach programy "Pașaport diplomatic" w telewizji Digi24. Jednym z głównych tematów były relacje dyplomatyczne pomiędzy Polską a Rumunią:

    - Zbliżający się rok 2019, czyli setna rocznica nawiązania polsko-rumuńskich stosunków dyplomatycznych, to okazja do przypomnienia jak bardzo istotne są nasze wspólne relacje - powiedział ambasador Marcin Wilczek, przypominając w tym kontekście zwłaszcza okres międzywojenny, gdy relacje obu krajów były bardzo zażyłe. - Także dziś, gdy filarami naszego bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego są NATO i Unia Europejska, idea ścisłej kooperacji pomiędzy Polską a Rumunią jest bardzo ważna.

    W programie przypomniano postać marszałka Józefa Piłsudskiego i jego wizję sojuszu państw Europy Środkowej, w której ważną rolę miała również odgrywać Turcja. Ambasador, pytany o zmiany polityczne w tym kraju wyraził nadzieję, że będzie on nadal umacniał owocną współpracę z Zachodem. Zaznaczył, że naród turecki jest obecnie podzielony, ale kraj ten sam powinien rozwiązywać swoje własne problemy.

    Cristina Cileacu zapytała też między innymi o to, jaka jest polska wizja przyszłości Unii Europejskiej w obliczu kryzysu, którego symbolem stał się Brexit:

    - Polityka Unii Europejskiej polega na rozszerzaniu jej o kolejne kraje. Trudno o tym mówić obecnie, w kontekście Brexitu, ale moim zdaniem trudno jest sobie wyobrazić zamykanie drzwi tym, którzy chcą przystąpić do Unii - powiedział Marcin Wilczek. - Nie potrafię sobie wyobrazić zamykania drzwi krajom bałkańskim czy nie rozszerzania strefy Schengen o takie kraje jak Bułgaria czy Rumunia.

    W dalszej części rozmowy ambasador zauważył, że Unia Europejska jest traktowana przez kraje byłego bloku wschodniego jako wielkie osiągnięcie - "marzenie, które stało się rzeczywistością". Stwierdził też, że gdyby nie podział Europy po II wojnie światowej, to właśnie Polska i Rumunia znalazłyby się w gronie założycieli tego typu inicjatywy. Dziennikarka poprosiła też, aby ambasador przybliżył widzom, na czym polega współczesny projekt międzymorza, będący jednym z elementów polskiej polityki zagranicznej:

    - Jest to projekt, który zakłada współdziałanie państw znajdujących się w strukturach NATO i Unii Europejskiej. Ta współpraca w naszej opinii doprowadzi do wzrostu znaczenia naszego regionu. Z drugiej strony, w ostatnich latach kraje Europy Wschodniej koncentrowały się na budowie infrastruktury łączące je z Zachodem - co było logiczne i użyteczne. Teraz, po dwudziestu latach integracji z Unią Europejską, nadszedł czas abyśmy odkryli że możemy dokonać jeszcze więcej w naszym regionie - wyjaśnił ambasador.

    W tym kontekście Marcin Wilczek zwrócił uwagę na fakt, że pomiędzy granicą Polski a Rumunii istnieje dystans zaledwie 120 kilometrów, który jest jednak trudny do pokonania. Podróż pociągiem z Bukaresztu do Warszawy trwa natomiast dwadzieścia sześć godzin. Jako dobry przykład podał natomiast połączenia lotnicze realizowane przez Polskie Linie Lotnicze LOT, które cieszą się coraz większą popularnością. Projekt międzymorza jest więc w jego ocenie ważny z punktu widzenia zarówno infrastruktury, jak i płynących z niej korzyści ekonomicznych.

    - Kiedy przyjeżdżałem do Bukaresztu z Warszawy, podróż samochodem zajęła mi 18 godzin. Oznacza to, że musiałem zatrzymać się po drodze na noc. Mam nadzieję, że jak będę wracał, podróż zajmie mi dużo mniej czasu - podsumował ambasador Marcin Wilczek.

    Na koniec rozmowy ambasador Wilczek zabrał swoją rozmówczynię do parku Ioana Voicu, gdzie znajduje się niewielki pomnik poświęcony marszałkowi Piłsudskiemu. Ambasador mówił o tym, jak wielką sympatią polski przywódca darzył Rumunię i wyraził przekonanie, że oba kraje powrócą raz jeszcze do ścisłej współpracy, co już obecnie przejawia się we wzajemnej sympatii, a także w coraz większej liczbie turystów i inwestycji.

    Poniżej zamieszczamy omawiany wywiad, pierwotnie opublikowany na portalu Digi24.ro. Poruszone w nim zostały także takie wątki jak badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej czy krytyka Polski i Węgier przez niektóre kraje Unii Europejskiej. Rozmowa prowadzona jest po angielsku, dostępne są rumuńskie napisy:

    Źródło: Digi24

  • Atak zimy w Rumunii

    Narodowa Agencja Pogodowa nadała w sobotę (7.01.2017) komunikat – żółty alarm pogodowy dla całego kraju przez kolejne 3 dni z powodu siarczystych mrozów i śnieżyc. 

    Premier Sorin Grindeanu rozważa podwyższenie alarmu do rangi czerwonego w przypadku pogorszenia warunków pogodowych. Według ostatnich prognoz, w okresie od soboty do poniedziałku, temperatury w ciągu dnia mają sięgnąć od -10 do -16 stopni, a w ciągu nocy spaść nawet do -25.  

    Szkoły mają być zamknięte w poniedziałek i we wtorek, ewentualnie również w środę

    Jednocześnie burmistrz Bukaresztu Gabriela Firea poinformowała, że w poniedziałek i wtorek szkoły i przedszkola w Bukareszcie i okręgu Ilfov pozostaną zamknięte z powodu złej pogody, opadów śniegu i mrozu:

    - Zdecydowałam się wraz z burmistrzami dzielnicowymi nie otwierać przedszkoli, żłobków, szkół i szkół wyższych, w poniedziałek i wtorek, gdyż z danych, które otrzymaliśmy od meteorologów wynika, że w poniedziałek, wtorek i jeszcze w środę rano będzie mróz około minus 20 stopni, narażający na niebezpieczeństwo dzieci, nauczycieli, rodziców, niebezpieczeństwo zachorowania, niebezpieczeństwo wypadków - zakomunikowała Gabriela Firea. Dodała, że jednostki edukacyjne w Bukareszcie mogą zostać zamknięte również w środę, jeśli pogoda się nie polepszy.

    Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło, że szkoły i przedszkola będą zamknięte w poniedziałek w 20 powiatach, a we wtorek w 16 powiatach.

    Zablokowane i nieprzejezdne drogi

    Zablokowanych jest 13 dróg krajowych, jak i 2 sektory autostrady. Krajowa Spółka Administracji Infrastruktury Transportowej poinformowała, że oprócz dróg krajowych zamkniętych w niedzielnie popołudnie, zablokowana była też  autostrada A2 Bukareszt - Constanța (odcinek z Lehliu Gară do Konstancy) i A4 pomiędzy Ovidiu i Agigea z powodu ciężkiej śnieżycy, która siała spustoszenie w południowo-wschodniej części kraju. 51 osób zostało ewakuowanych ze swoich samochodów w okręgu Constanța.

    W tym samym czasie zablokowanych było 15 autobusów wycieczkowych w pobliżu Dobrici (północno-wschodnia Bułgaria), przewożących rumuńskich turystów z powrotem do kraju po feriach zimowych spędzonych w bułgarskich narciarskich kurortach. Rumuńska ambasada w Sofii przekazałą informację, że ostetecznie ludzie zostali przewiezieni przez granicę z pomocą pojazdów oddelegowanych przez bułgarską policję. 

    Zgodnie z komunikatem o sytuacji z Głównego Inspektoratu ds. Sytuacji Kryzysowych (IGSU), ponad 5300 strażaków z 2848 pojazdami działało w sobotę i niedzielę na terenie całego kraju, aby odblokować i uratować osoby uwięzione przez zamieć śnieżną na drogach. W powiatach dotkniętych atakiem zimy strażacy pomogli przewieźć do szpitali 102 ciężarne kobiety i 29 osób, które potrzebowały dializy. 

    Fot.  Politia Româna

  • Cztery korwety i tuzin F-16. Rumunia się zbroi

    Rumuńskie władze podjęły decyzje dotyczące zakupów nowego sprzętu wojskowego. W efekcie marynarka wojenna zostanie wzmocniona przez cztery wielozadaniowe korwety, lotnictwo uzyska natomiast dwanaście myśliwców F-16.

    Do rumuńskiej marynarki wojennej trafią cztery wielozadaniowe korwety Sigma 10514 produkowane przez holenderską grupę Damen Schelde Naval Shipbuilding BV. Program ich pozyskania będzie realizowany przez siedem najbliższych lat, a łączny koszt obejmujący również m.in. szkolenie załóg wyniesie 1,6 mld euro. Za tę cenę Rumuni będą dysponowali statkami o wyporności 2365 ton, mogącymi uzyskać prędkość do 28 węzłów. Zasięg korwet to 5000 mil morskich, co pozwoli na wykonywanie zadań także z dala od macierzystych portów. Nieznane są jeszcze szczegóły dotyczące uzbrojenia okrętów. Holenderski dostawca został wybrany spośród kilkunastu propozycji. Nie bez znaczenia pozostaje z pewnością fakt, że grupa Damen Schelde Naval Shipbuilding zainwestowała wcześniej w jedną ze stoczni w Gałaczu. Wobec nabycia nowych jednostek, Rumunia pozbędzie się najprawdopodobniej czterech starszych fregat wyprodukowanych jeszcze w czasach komunizmu.

    Modernizacja ma w najbliższych latach objąć także siły powietrzne. Póki co najnowocześniejszą częścią rumuńskiej floty jest dwanaście myśliwców wielozadaniowych F-16. Używane samoloty zostały zakupione za 628 milionów euro od Portugalii. Póki co w Rumunii stacjonuje dziewięć z nich, kolejne trzy zostaną dostarczone wraz z początkiem nowego roku. Rząd zdecydował jednak niedawno o zakupie dodatkowych dwunastu myśliwców tego typu. Ponieważ poszukiwania kontrahentów w Europie nie powiodły się, zostaną one zakupione w Stanach Zjednoczonych. Obecnie główną siłę uderzeniową rumuńskich sił powietrznych stanowi 28 zmodernizowanych myśliwców MiG-21 produkcji radzieckiej.

    Omawiane zakupy są zaledwie wstępem do głębszej modernizacji rumuńskich sił zbrojnych. Obecnie kraj ten przeznacza na armię równowartość 1,33% PKB, czyli ok. 1,78 mld euro rocznie. Na początku 2016 roku prezydent Klaus Iohannis zapowiedział zwiększenie nakładów na armię do wysokości zalecanego przez NATO poziomu 2% PKB. Wzrost wydatków na zbrojenia był też jednym z postulatów socjaldemokratów z PSD, którzy będą rządzić krajem po minionych wyborach.

  • Dni wolne w Rumunii

    W Rumunii jest dwanaście dni ustawowo wolnych od pracy. Niektóre z nich pokrywają się ze swoimi polskimi odpowiednikami, inne upamiętniają ważne dla kraju wydarzenia.

    Nie zdziwi nikogo fakt, że wolne od pracy przysługuje po Nowym Roku (Anul Nou). Mieszkańcy Rumunii na wyleczenie się z wszelkich dolegliwości mają dwa dni – 1. i 2. stycznia. Kolejny wolny dzień przypada na 24 stycznia, kiedy to świętowana jest rocznica połączenia Mołdawii i Wołoszczyzny (Unirea Principatelor Române). Wprawdzie unia personalna połączyła oba terytoria już w 1859 roku, jednak to właśnie 24 stycznia 1862 roku formalnie powstały Zjednoczone Księstwa Mołdawii i Wołoszczyzny dając początek państwu rumuńskiemu.

    Wielkanoc (Paştele) jest w Rumunii wyznaczana wedle kalendarza juliańskiego, przez co święta są obchodzone nieco później – na przełomie kwietnia i maja. Przykładowo, w roku 2016 niedziela wielkanocna wypadła 1 maja, podczas gdy w Polsce przypadła ona na 27 marca. W 2017 roku Wielkanoc w Rumunii przypada zaś na 16 kwietnia. Co ciekawe, dniem wolnym od pracy jest w Rumunii także Pięćdziesiątnica (Rusaliile), obchodzona na pamiątkę Zesłania Ducha Świętego. Przypada ona pięćdziesiąt dni od Wielkanocy, czyli na przełomie maja i czerwca – w 2017 roku będzie to 4 czerwca.

    Co jest typowe dla krajów postkomunistycznych, dniem wolnym nadal jest 1 maja. Podobnie jak w Polsce, nie jest on już hucznie obchodzony. Mieszkańcy Rumunii traktują święto pracy (Ziua Muncii) jako kolejny dzień wolny. Od 2017 roku do pracy nie trzeba będzie też chodzić 1 czerwca. Stwierdzono bowiem, że w Dzień Dziecka rodzice powinni mieć możliwość spędzania czasu ze swoimi pociechami.

    15 sierpnia obchodzone jest - podobnie jak w Polsce - ważne święto religijne. W kościele prawosławnym nazywane jest ono świętem Zaśnięcia Marii Panny (Adormirea Maicii Domnului). Tego dnia świętują zresztą również katolicy. Liczni pielgrzymi zjawiają się wtedy między innymi w Kaczyce – jednej z wsi na Bukowinie zamieszkałych przez Polaków, gdzie znajduje się znane sanktuarium maryjne.

    Na kolejne dni wolne trzeba czekać aż do przełomu listopada i grudnia. 30 listopada jest bowiem obchodzone święto św. Andrzeja (Sfântul Andrei), a 1 grudnia Święto Narodowe (Ziua Națională). Na pamiątkę zjednoczenia Transylwanii z Rumunią w całym kraju odbywają się wtedy defilady i pokazy sprzętu wojskowego. Choć większość mieszkańców Rumunii wyznaje prawosławie, to święto Bożego Narodzenia (Crăciun) jest w tym kraju obchodzone 25 grudnia wedle kalendarza gregoriańskiego. Nie zaś, jak np. na Ukrainie, gdzie przypada ono na 7 stycznia – czyli 25 grudnia wedle kalendarza juliańskiego. Zarówno 25 jak i 26 grudnia to także w Rumunii dni wolne od pracy.

    DNI WOLNE W RUMUNII W 2018 ROKU - CZYTAJ TUTAJ

  • Dni wolne w Rumunii 2018

    W Rumunii jest dwanaście dni ustawowo wolnych od pracy. Niektóre z nich pokrywają się ze swoimi polskimi odpowiednikami, inne upamiętniają ważne dla kraju wydarzenia. Ich znajomość może być pomocna przy planowaniu urlopu - zarówno dla osób zatrudnionych w Rumunii, jak i tych, które zamierzają pojechać tam na wycieczkę

    Pierwsze dni wolne od pracy przysługują tuż po Nowym Roku (Anul Nou) – do pracy nie idzie się 1. i 2. stycznia (poniedziałek i wtorek). Kolejny wolny dzień przypada na 24 stycznia (środa), kiedy świętowana jest rocznica unii, która połączyła w jedno państwo Mołdawię i Wołoszczyznę (Unirea Principatelor Române). Wprawdzie unia personalna połączyła oba terytoria już w 1859 roku, jednak to właśnie 24 stycznia 1862 roku formalnie powstały Zjednoczone Księstwa Mołdawii i Wołoszczyzny dając początek państwu rumuńskiemu.

    Wielkanoc (Paştele) jest w Rumunii wyznaczana wedle kalendarza juliańskiego, przez co święta są obchodzone nieco później – na przełomie kwietnia i maja. W 2018 roku Wielki Piątek wypada 6 kwietnia i jest ustawowo dniem wolnym - tak samo jak niedziela 8 kwietniaponiedziałek 9 kwietnia. Co typowe dla krajów postkomunistycznych, dniem wolnym nadal jest 1 maja (wtorek). Podobnie jak w Polsce, nie jest on już hucznie obchodzony. Mieszkańcy Rumunii traktują święto pracy (Ziua Muncii) jako kolejny dzień wolny.

    Inaczej jak w Polsce, dniem wolnym od pracy jest w Rumunii Pięćdziesiątnica (Rusaliile), obchodzona na pamiątkę Zesłania Ducha Świętego. Przypada ona pięćdziesiąt dni od Wielkanocy, czyli na przełomie maja i czerwca – w 2018 roku będzie to niedziela 27 maja oraz poniedziałek 28 maja. Od 2017 roku do pracy nie trzeba będzie też chodzić 1 czerwca (piątek).

    Na kolejny dzień wolny trzeba czekać aż do 15 sierpnia (środa), kiedy w kościele prawosławnym obchodzone jest święto Zaśnięcia Marii Panny (Adormirea Maicii Domnului). Tego dnia świętują zresztą również katolicy. Liczni pielgrzymi zjawiają się wtedy między innymi w Kaczyce – jednej z wsi na Bukowinie zamieszkałych przez Polaków, gdzie znajduje się znane sanktuarium maryjne.

    Kilka dni wolnych obowiązuje pod koniec roku. 30 listopada (piątek) obchodzone jest święto patrona Rumunii, św. Andrzeja (Sfântul Andrei), a 1 grudnia (sobota) najważniejsze Święto Narodowe (Ziua Națională). Na pamiątkę zjednoczenia Transylwanii z Rumunią w całym kraju odbywają się wtedy defilady i pokazy sprzętu wojskowego.

    Choć większość mieszkańców Rumunii wyznaje prawosławie, to święto Bożego Narodzenia (Crăciun) jest w tym kraju obchodzone wedle kalendarza gregoriańskiego. Zarówno 25 (wtorek) jak i 26 grudnia (środa) to także w Rumunii dni wolne od pracy.

  • Już jesteśmy! Na razie w wersji beta

    Właśnie uruchomiliśmy pierwszą wersję naszej strony. I choć włożyliśmy w nią niemało pracy, to wciąż czeka nas jeszcze masa przeróbek i poprawek. Mamy jednak nadzieję, że już wkrótce uda nam się stworzyć miejsce dla osób szukających wszelkich informacji na temat Rumunii.

    Kilka funkcji wciąż nie jest aktywnych, jednak mamy nadzieję uporać się z nimi w najbliższym czasie. Dopracowujemy na przykład system komentarzy czy banery nawigacyjne, które docelowo znajdą się przy wyświetlanych artykułach. Jednocześnie trwają prace nad szatą graficzną – w tym loga, które ma charakter tymczasowy. Systematycznie poszerzamy też bazę artykułów, która pozwoli na lepsze poznanie kraju. Co docelowo znajdzie się na portalu?

    Rumunia od A do Z

    Chcemy, żeby niniejsza strona wypełniła ogromną lukę w polskim internecie i pozwoliła znaleźć odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące Rumunii. Z pewnością będą pojawiały się tutaj informacje dotyczące turystyki, takie jak opisy ciekawych miejsc i atrakcji. W przyszłości mamy też zamiar polecać sprawdzone miejsca noclegowe, lokale gastronomiczne czy muzea. Dział dotyczący gospodarki ma z kolei za zadanie nie tylko przybliżać dane dotyczące ekonomii, lecz także ułatwiać przedsiębiorcom inwestowanie w Rumunii. Chcemy bowiem publikować informacje, które pomogą stawiać pierwsze kroki tym wciąż dość egzotycznym kraju.

    Polacy w Rumunii

    Trzecią grupą docelową, dla której tworzymy tę stronę, są osoby mieszkające w Rumunii. Zarówno tamtejsza Polonia, osoby pracujące czy studenci – a także osoby rozważające przeprowadzkę. Mamy nadzieję, że wraz z rozwojem strony znajdziecie tutaj odpowiedź na wszelkie nurtujące Was pytania. Jak znaleźć pracę w Rumunii? Gdzie zarejestrować pobyt stały? W jaki sposób najlepiej szukać mieszkania? Czym różni się tamtejszy egzamin na prawo jazdy? To właśnie tego typu zagadnienia chcemy tutaj omawiać. A może interesuje Was jeszcze inna tematyka? Dajcie nam znać – czekamy na wszelkie sugestie.

    Moja Rumunia

    Na osobny opis zasługuje dział „Moja Rumunia”, gdyż mamy nadzieję współtworzyć go z Wami – miłośnikami tego kraju. Chcemy bowiem, aby zapełnił się on Waszymi relacjami: opisami górskich wypraw, wrażeń z wakacji, wspomnieniami z pracy, etc. Dlatego też serdecznie zachęcamy do dzielenia się swymi spostrzeżeniami, które z miłą chęcią opublikujemy.

    Tyle, jeśli chodzi o wstęp. Prosimy zatem za wyrozumiałość jeśli chodzi o wszelkie niedociągnięcia i zapraszamy do odwiedzin. Mamy nadzieję, że będziecie do nas często zaglądali!

    Michał Torz

    Ania Łuczak

  • Kolorowe (rumuńskie) jarmarki

    W Polsce handlarze z targowisk nie mają łatwego życia, a zakupy w tego typu miejscach są dla wielu osób obciachem. Co innego w Rumunii, gdzie w każdej większej miejscowości można znaleźć plac ze świeżymi owocami i warzywami. Łatwo się przekonać, że warto.

    Z własnych obserwacji wiem, że Rumuni kochają zakupy. Wizyta w większych centrach handlowych to horror – zwłaszcza w weekend, kiedy znalezienie miejsca parkingowego graniczy z cudem, a w środku trzeba przedzierać się przez tłumy ludzi. Osobiście wolę jednak zakupy na targowiskach. Zwłaszcza, gdy potrzeba zdobyć świeże owoce i warzywa, albo najdzie mnie chęć na alkohol domowej produkcji.

    rumunia-targowisko-sybin
    Bukareszt, piața Râmnicu Sărat

    W Rumunii nie ma z tym problemu, gdyż w każdym mieście z łatwością można znaleźć mniejsze lub większe targi. Miejskie targowiska na ogół znajdują się w pobliżu centrum, ale zwykle poza obrębem starówki. Tak jest na przykład w Sybinie, gdzie plac targowy zlokalizowany jest kilkaset metrów od starego rynku.

    rumunia-sybin-targowisko
    Sybin, piața Cibin. W tle katedra ewangelicka

    Asortyment oferowany przez sprzedawców zachwyca. Dostać tam można rzeczy, które w Polsce uchodzą niekiedy za rarytasy – a zwłaszcza w takich cenach. Bakłażany po złotówce za kilogram? Osiem złotych za słoik marynowanego estragonu? Szeroki wybór papryki niewiele droższej od ziemniaków? Żaden problem. Przynajmniej w sezonie.

    rumunia-targowisko-bukareszt-bakłażan
    Sybin. Zdjęcie z października – wyprzedaż bakłażanów :)
    rumunia-targowiksko-sybin-przetwory
    Sybin. Te zielone słoiki w środku to marynowany estragon – specjalność regionu
    rumunia-targowisko-sybin-papryczka
    Ostre papryczki. Można je nawlec na sznurek i zasuszyć
    rumunia-targowisko-bukareszt
    1,5 zł za kilogram papryki – naprawdę chce się żyć
    rumunia-targowisko-gogonele
    Gogonele, czyli zielone pomidory. Trochę twarde, trochę bez smaku, ale i tak się nimi zajadaliśmy

    Na targ warto się też udać w innych celach. Niektóre stoiska oferują szeroki wybór asortymentu do pędzenia bimbru, a i wyrób końcowy można tam łatwo dostać. Butelka palinki to koszt zaledwie 15 lei. Wino sprzedawane w plastikowych butelkach kosztuje zaś mniej niż 5 lei za litr. Ciekawy jest też wybór przeróżnych marynat, które w Rumunii są równie popularne jak w Polsce. A może nawet bardziej, o czym świadczy fakt, że marynują oni nawet arbuzy. Te ostatnie zresztą, podobnie jak melony, w lecie są sprzedawane na każdym kroku – na targach, chodnikach, przy drogach.

    przydrozny-targ-rumunia
    Jakość słaba, bo zdjęcie robione telefonem z jadącego auta. Ale właśnie na tego typu straganach w sezonie zaopatrzyć się można w arbuzy i melony. Zwykle to koszt jakichś 2 lei za kilogram, choć to zależy od miejsca i pory roku
    stoisko-z-arbuzami-rumunia
    Zdjęcie równie słabej jakości, tym razem z października zeszłego roku. Końcówka sezonu na arbuzy
    rumunia-targ-melon-rumunia
    Dojrzały melon za trzy leje. Prawdziwe wybawienie podczas upalnych dni

    Targowiska czynne są cały rok. Trzeba jednak zaznaczyć, że mają one mniej lub bardziej prowizoryczne zadaszenia. Zdarzają się też i takie targi, jak na zdjęciu poniżej – a właściwie hale targowe, gdzie handel odbywa się we wnętrzu.

    rumunia-targowisko-medias
    Piaţa Agroalimentară w Mediaş

    Osobną kategorię stanowią targi organizowane na potrzeby turystów. Stoiska rozstawiane są w popularnych miejscach, lub wzdłuż głównych dróg. Można na nich kupić pamiątki, flagi, węgierskie kociołki na trójnogach, sprzęt do bimbru, ludowe stroje, a nawet gumowe maski drakuli i wilkołaków…

    targowisko-trasa-transfogaraska
    Stoisko na południe od trasy transfogaraskiej, zlokalizowane przy wąskiej drodze tuż pod wielką skałą
    targowisko-przy-drodze-izvoru-crisului
    W wiosce Izvoru Crișului (węg. Körösfő) targowiska ciągną się przez całą wieś. Nie zdziwiłbym się, gdyby każda mieszkająca tam rodzina trudniła się handlem…

    Źródło:  michaltorz.pl

  • Komisja Europejska zaniepokojona sytuacją w Rumunii

    W środę odbyła się debata w Parlamencie Europejskim, w trakcie której omówiono zmiany w prawie wprowadzane przez rumuński rząd. To efekt działań Very Jourovej, członkini Komisji Europejskiej do spraw sprawiedliwości, która potwierdziła że jest to efekt zaniepokojenia sytuacją w tym kraju

    Vera Jourova powiedziała, że Komisja Europejska podziela niepokój mieszkańców Rumunii, którzy od ponad roku protestują przeciwko zmianom proponowanym przez tamtejszy rząd. Poleciła, aby wszelkie zmiany w prawie były konsultowane z Komisją Wenecką. Inicjatywę Komisji Europejskiej wsparła między innymi Robert Metsola. Maltańska europosłanka powiedziała w trakcie debaty, że parlament nie będzie dłużej przymykał oczu na to, co się dzieje. Rumuński rząd uzyskał wsparcie między innymi od posła PiS Kosmy Złotowskiego, który stwierdził że Komisja Europejska nie ma prawa uczyć go demokracji.

    Do udziału w debacie ine dopuszczono ministra sprawiedliwości Tudora Toadera, który był w tym czasie w Brukseli. Spotkał się on z przedstawicielami największych frakcji politycznych w Parlamencie Europejskim i powiedział, że debata to efekt dezinformacji.

    CZYTAJ TEŻ:

    Tysiące ludzi wzięło udział w antyrządowych protestach

  • Kraj pięknych księgarni

    Delta Dunaju to być może ostatnie miejsce w Europie, gdzie całymi dniami można jechać przez tereny pozbawione dróg i samochodów, a na promie wisi cennik przewozu mebli i lodówek

    Rumunia przeczy stereotypom – o ile jakieś stereotypy w polskiej świadomości na jej temat w ogóle istnieją.

    Sto kilometrów od Bukaresztu znajduje się dolina Prahovej – droga biegnąca w poprzek Karpat, z Bałkanów do Europy Środkowej. Przy kolejnych leżących w dolinie stacjach kolejowych znajdują się także przyzwoite stacje narciarskie. Z Antoniną, moją trzynastoletnią córką, jeździmy na pełnej „skiturowców” stacji Sinaia,, po pustych i tanich trasach w Azuga; wreszcie jemy słoninę i gołąbki w Cabana Postavaru z widokiem na Fogarasze w przypominającej alpejską stację Poiana.

    ***

    Antonina najbardziej lubi leniwe bzyczenie komarów w delcie Dunaju. To być może ostatnie miejsce w Europie, gdzie całymi dniami można jechać przez tereny pozbawione dróg i samochodów, gdzie na promie wisi cennik przewozu mebli i lodówek, a wokół w winorośli są zatopione domki, warzywniki pełne pomidorów, arbuzów i papryk, ciągną się setki odnóg rzeki. Z nieba leje się skwar, słychać szum Morza Czarnego – nazwa pochodzi od barwy mułu wypluwanego przez największą rzekę Europy. Tu można iść plażą godzinami, z rzadka spotykając ludzi, a na końcu obudzić sprzedawcę arbuzów, śpiącego na ich wielkiej stercie; ewidentnie przywozi się je łodzią raz na kilka dni.

    Delta zaczyna się w Tulczy, porcie nad brzegami Dunaju pełnym dźwigów i tureckich statków. Jadąc tam pociągiem z Bukaresztu aż do Megidii widzimy kanał Dunaj-Morze Czarne przypominający o stalinowskich rządach Georghe Georgiu Deja. Kanał kopali inteligenci, politycy i mieszczanie z Bukaresztu. Jest wąski, raczej pusty i nie ma w sobie nic groźnego, choć miały nim płynąć na Belgrad radzieckie okręty.

    ***

    W Megidii linia kolejowa rozwidla się. Na północ, do Tulczy pociąg toczy się przez porośnięte trawą pagórkowate pustkowia. To step, który trochę bardziej na północ będzie się nazywał stepem akermańskim. Antoninę zaskakuje, że Rumuni znają historię Polski, wymieniają naszych królów, zachwycają się transformacją. Sama zwraca uwagę, że w Polsce nic się o Rumunii nie wie, a młodzież używa słowa Rumun wymiennie ze słowem „żebrak”.

    Rok wcześniej, w innym pociągu – tym razem do Fagaras, Uțu, inżynier i trener, opowiadał o swoim pobycie w Polsce w roku osiemdziesiątym.

    – Nasze kraje były wtedy tak samo biedne – wspomina mężczyzna. – Pamiętam. Jechałem przez polskie pola kukurydzy na tylnej kanapie malucha i widziałem gromadki dzieci proszące o słodycze. A teraz jesteście wśród pięciu najważniejszych krajów Europy, macie autostrady. To dlatego że chodzicie do kościoła – tłumaczy.

    Inżynier dodaje, że Rumuni może też chodziliby do kościoła, gdyby prawosławne msze nie były tak długie i gdyby nie trzeba było na nich stać.

    ***

    Z Megidii pociąg jedzie do Konstancy i nadmorskich kurortów. Moja babcia wspominała, że w latach sześćdziesiątych nie było w bloku sowieckim bardziej eleganckiego miejsca. Dziś niewiele pozostało po tamtym uroku. Leżące nad Morzem Czarnym Mangalia, Mamaia, Saturn przypominają Mielno czy Jastarnię w szczycie sezonu. Bukareszteńska inteligencja i zbuntowana młodzież jeździ z kolei do Vama Veche. Ta rybacka wioska nawiązuje do legendy sąsiedniego Balcic – przedwojennego kurortu arystokracji i bohemy, obecnie leżącego w Bułgarii. Do Vama Veche pod namioty w latach komunizmu przyjeżdżali buntownicy, intelektualiści, muzycy, by w parne czarnomorskie noce przy winie i gitarze poczuć trochę wolności.

    Rumunia pielęgnuje bowiem tradycje inteligencji i mieszczaństwa. Przez lata była to może jedyna forma oporu, a bieda lat dziewięćdziesiątych XX wieku opóźniła przeradzanie się inteligencji w globalną klasę średnią. Rumuni znają historię i uwielbiają o niej dyskutować – po angielsku, rosyjsku, niemiecku czy francusku. Mają piękne (tak: piękne w sensie estetycznym) księgarnie, choćby obecne w każdym dużym mieście księgarnie wydawnictwa Humanitas, z których nie sposób wyjść. Bukaresztańska Księgarnia Cărturești Carusel jest usytuowana w przedwojennej odrestaurowanej kamienicy przy historycznej ulicy Lipscani, o galeriowej konstrukcji wnętrza. Długo nie będziemy mieć czegoś takiego u nas. To moje ulubione miejsce w Bukareszcie, który zaskakuje rozległymi parkami ffffffi willowymi dzielnicami czy pogrążonymi w cieniu pnączy ogródkami zmurszałych pałacyków, z których każdy po renowacji byłby perłą dowolnej stolicy.

    ***

    Alexandra to moja bukareszteńska przyjaciółka. Zaśmiewamy się z połączenia pantomimy z operą, baletem i grą dramatyczną podczas spektaklu w Teatrul National (w sąsiedniej sali grają Masłowską). Alexandra jest człowiekiem Zachodu. Buntuje się przeciwko otomańsko-bizantyjskiemu orientowi. Mołdawia (Moldova) i Wołoszczyzna (Țara Românească ) nigdy nie stały się administracyjną częścią imperium sułtanów, jednak Turcja wciąż jest w Rumunii obecna: w menu, w muzyce, w dominacji świata mężczyzn i mentalności bakszyszu czyli łapówki jako codziennego sposobu załatwiania spraw. Tu sprawowanie władzy zaczynało się od łapówki dla wezyra, a kończyło się skrytobójstwem z rozkazu sułtana. Przeciwko temu buntują się takie osoby jak Alexandra.

    Turecka dominacja wspierała bizantyjski ołtarz, by zachować rząd dusz nad prawosławnym ludem. Dodatkowo przez setki lat ludność etnicznie wołoska tonęła w słowiańszczyźnie (te wszystkie Prahove, Dambovice, Targoviste, Bistrice, Krajove). Język rumuński długo był zapisywany cyrylicą. Chrześcijaństwo trwa tutaj od niepamiętnych czasów, ale w wariancie wschodnim, nie zachodnim, w wariancie w którym Kościół zawsze był w sojuszu z władzą. Rumunia to jeden z ostatnich niezatopionych szczytów bizantyjskiej Atlantydy.

    ***

    Zwiedzamy malutkie muzeum Sighet memorial w Bukareszcie. Sighet była stalinowską katownią w regionie Marmarosz. Jak tłumaczyć nastolatce, czym jest totalitaryzm? Dlaczego zbrodnia ma sprawić, by inni myśleli, czuli i działali na jedną modłę? Poznając komunizm w Rumunii, możemy inaczej spojrzeć na PRL. W Rumunii ofiar były najprawdopodobniej setki tysięcy. Obok łagrów, katowni i wyroków, w pamięci pozostały bezwzględne przesiedlenia na pustą ziemię (na przykład przesiedlenia chłopów, zwłaszcza niemieckich, na stepy Baraganu przy granicy Bułgarii), eksperymenty psychologiczne w karcerach Pitesti, Jilavy czy Sighetu, zakazy zasłaniania okien w mieszkaniach. Na tym tle metody naszej rodzimej „komuny” były łagodne, a może wręcz pozorne.

    W Rumunii doświadczenie niewoli i okrucieństwa jest dogłębne. To dziedzictwo barbarzyńskich najazdów i otomańskiej samowładzy. Wyparte dziedzictwo usankcjonowanego prawem niewolnictwa Cyganów, którzy do połowy XIX wieku służyli nawet wieśniakom. To także doświadczenie taktyki spalonej.

    Rumuni nie mają tradycji heroicznej. Ich dzieje znaczyły głównie ustępstwa i układy. Tu na przestrzeni wieków bardziej niż gdzie indziej dobro miało oblicze zła, a zło przywdziewało maski dobra. Niekwestionowanym rumuńskim bohaterem jest Vlad Tepes, „Palownik”, „Draculea”, XV-wieczny wołoski książę, legendarny okrutnik i odległy pierwowzór Drakuli z powieści Brama Stokera. Z kolei wiele osób „z ludu” za anioła uważało Corneliu Codreanu Zelea, twórcę Żelaznej Gwardii (istniejącej w międzywojniu i w pierwszych latach II wojny światowej zbrodniczej faszystowskiej organizacji, likwidującej przeciwników politycznych).

    ***

    Siedzimy z Antoniną w świetlicy pensjonatu. Narty leżą w kącie, nasze twarze są rozgrzane. Rumuni szeptają, nie rozmawiają głośno. Ile lat będzie trzeba roztapiać lody nieufności, które powstały przez pół wieku rządów Securitate?

    Paweł Malarecki

    fot. Jacek Stanisławek

    Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu Nowa Europa Wschodnia www.new.org.pl

  • Kto stworzy koalicję z PSD?

    Tydzień po wyborach sytuacja na rumuńskiej scenie politycznej jest bardzo dynamiczna. Mimo świetnego wyniku socjaliści z PSD potrzebują bowiem koalicjanta. Póki co nie wiadomo jednak nawet, czy ich lider będzie mógł zostać premierem.

    Przypomnijmy, że socjaldemokraci z PSD zostawili konkurentów daleko w tyle zdobywając ponad 45% głosów. W efekcie partia ta będzie reprezentowana przez 154 posłów i 67 senatorów, w obu izbach zasiada zaś odpowiednio 329 i 136 deputowanych. A to oznacza, że mimo znakomitego wyniku w wyborach socjaliści będą potrzebowali koalicjanta. Póki co PSD może liczyć na przychylność przedstawicieli mniejszości narodowych zamieszkujących Rumunię (wśród nich jest między innymi pani Victoria Longher ze Związku Polaków w Rumunii), którzy tradycyjnie wspierają partie rządzące. Oznaczałoby to jednak konieczność utrzymania żelaznej dyscypliny w koalicji mającej przewagę paru głosów.

    Już we wtorek 20 grudnia rozpocznie się pierwsze posiedzenie nowego parlamentu. Następnie prezydent Klaus Iohannis spotka się z liderami wszystkich ugrupowań, aby przedyskutować z nimi dalsze działania. Być może w tym tygodniu dowiemy się więc, które ugrupowanie zdecyduje się na współpracę z PSD i kto zostanie premierem. Do tej pory za naturalnego sprzymierzeńca PSD uznawano partię liberalno-demokratyczną ALDE, która otrzymała w wyborach ok. 5,6% głosów. Możliwe jest jednak zupełnie inny scenariusz – pomimo że Liviu Dragnea, lider PSD, wykluczał wcześniej taką możliwość.

    Możliwe, że po połączeniu ALDE z PNL – czego również nie można wykluczyć - część działaczy partii narodowo-liberalnej zdecyduje się na współpracę z socjalistami. PSD może też jednak zawrzeć sojusz z Unią Demokratyczną Węgrów w Rumunii, którą poparło ponad 6% wyborców. Możliwa jest nawet koalicja z USR – Unią Ocalenia Rumunii. Członkowie tej partii uważają się wprawdzie za antysystemowców, jednak poza aktywistami miejskimi i działaczami społecznymi w jej szeregach pojawiło się też wiele osób mających za sobą związki z partiami głównego nurtu. Ktokolwiek by nie został zaproszony do współpracy w charakterze koalicjanta PSD, musi się jednak liczyć z konsekwencjami tego posunięcia. W przeszłości zdarzało się bowiem, że mniejsze partie były wchłaniane przez większe ugrupowania.

    Otwartym pozostaje jeszcze kluczowe pytanie o to, kto stanie na czele rządu. Liviu Dragnea ma wprawdzie spory apetyt na władzę, jednak ostro sprzeciwia mu się prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z centro-prawicowego PNL. Po jego stronie stoją zresztą przepisy, gdyż Liviu Dragnea otrzymał wyrok w zawieszeniu za fałszerstwa w trakcie referendum w 2012 roku. PSD usiłowało wtedy odsunąć od władzy poprzedniego prezydenta - Traiana Băsescu. Lider socjalistów jest jednak charyzmatycznym przywódcą i z całą pewnością nie odda władzy bez walki.

    Obecnie na premierem Rumunii jest nienależący do żadnej partii Dacian Cioloş. Sformował on swój rząd rok temu, kiedy to w wyniku pożaru w klubie Colectiv życie straciło kilkadziesiąt osób. Kraj ogarnęły wtedy wielotysięczne manifestacje, w wyniku których premier Victor Ponta (PSD) podał się do dymisji. Obecnie, dzięki liberalnym reformom rządu Cioloşa kraj rozkwita gospodarczo – eksperci szacują, że w przyszłym roku osiągnie najwyższy w Europie wzrost gospodarczy.

  • Mapa rumuńskich knajp z całego świata

    Rumuńska kuchnia oferuje wiele charakterystycznych dań, o czym mógł się przekonać każdy kto kiedykolwiek odwiedził ten kraj. Istnieje jednak szansa na posmakowanie tamtejszych specjałów także w innych zakątkach świata. Znalezienie rumuńskich i mołdawskich restauracji, kawiarni a nawet sklepów ułatwia strona www.magazineromanesti.eu

    Strona pomaga znaleźć miejsca z rumuńskim jedzeniem zarówno za pomocą mapy, jak i listy uporządkowanej według poszczególnych krajów czy nazwy. Do tej pory udało się zweryfikować prawie osiemset adresów z ponad czterdziestu krajów. Wśród nich znaleźć można zarówno restauracje i bary, sklepy, jak również sieci gastronomiczne wywodzące się z Rumunii. Przy okazji łatwo zaobserwować, które kraje są najpopularniejszymi kierunkami emigracji dla mieszkańców Rumunii i Mołdawii. Dominują bowiem miejsca znajdujące się we Francji, Hiszpanii czy Włoszech.

    Jak dotąd niewiele miejsc znajduje się w Polsce. Jeśli chodzi o restauracje, to według omawianej strony w naszym kraju funkcjonuje jedynie warszawska "Veranda - Mołdawska kuchnia & Wino". W Bielsku-Białej działa natomiast sklep "RoWinGood" oferujący szeroki wybór rumuńskich i mołdawskich win. Miejmy nadzieję, że doczekamy kolejnych tego typu miejsc!

  • Mărţisor w Polsce - koncert Doiny Lavric w Warszawie

    Tegoroczny Mărţisor w Polsce uświetni znakomita pieśniarka i znawczyni rumuńskiego folkloru – Doina Lavric. Koncert odbędzie się 1 marca w Warszawie!

    Doina Lavric już po raz kolejny wprowadzi stołecznego słuchacza w dawny świat tradycyjnych brzmień rumuńskich. Usłyszymy proste ale piękne ludowe pieśni wprowadzające w świat strzech, wozów ciągniętych przez konie i osiołki oraz dawnych magicznych rytuałów, mających swój rodowód jeszcze w czasach dackich… To będą także pieśni o miłości i cierpieniu, nieszczęściu i kłopotach, bólu samotności. Słowem – solowy tradycyjny śpiew z towarzyszeniem lutni  będzie nie tylko machiną czasu ale również przyjemnie nostalgiczną podróżą.

    Doina występowała już w Warszawie, część z Was na pewno pamięta jej świetny recital, który odbył się w Promie Kultury na Saskiej Kępie dwa lata temu. Doina gościła też w Krakowie podczas 7-go Festiwalu Kultury Rumuńskiej, który wówczas otwierała swym koncertem.

    Tym razem koncert odbędzie się w siedzibie Ambasady Rumunii w Warszawie, przy ul. Chopina 10, 1 marca o godzinie 18:00. Wstęp wolny, nie zapomnijcie wziąć ze sobą dokumentu tożsamości, szczegóły TUTAJ.

  • Minister Obrony Narodowej odwiedzi Polskę

    W odpowiedzi na oficjalne zaproszenie ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej, Minister Obrony Narodowej Rumunii Mihai Fifor odbędzie wizytę roboczą w Polsce

    Mihai Fifor będzie w Polsce od 19 do 20 października. Zgodnie treścią zaproszenia, rumuński minister obrony narodowej weźmie udział w oficjalnej ceremonii otwarcia Centrum Doskonałości Kontrwywiadu NATO, która odbędzie się w Krakowie we czwartek, 19 października. Oficjalne uroczystości rozpoczną się o godzinie 12.00.

    O godzinie 19:00 minister odwiedzi też kącik rumuński w Bibliotece Wojewódzkiej w Krakowie. Spotka się tam z obywatelami Rumunii mieszkającymi w Polsce. W wydarzeniu może jednak wziąć każdy, kto chce poznać szefa rumuńskiego resortu obrony.

    Źródło: Towarzystwo Polsko-Rumuńskie w Krakowie

    Fot. Mihai Fifor

  • Ministerstwo Finansów: ciąg dalszy reform

    Unifikacja stawek dla kilkudziesięciu podatków, zmniejszenie podatku dochodowego czy system internetowych rozliczeń z fiskusem - to tylko niektóre z pomysłów zwycięskiej PSD na reformy gospodarcze. A to wszystko przy utrzymaniu wzrostu PKB na poziomie powyżej 5 procent, przy jednoczesnym niskim deficycie budżetowym. Przed Viorelem Ştefanem, nowym ministrem finansów, stoi nie lada wyzwanie.

    Miniony rok upłynął pod znakiem reform gospodarczych wprowadzanych przez rząd Daciana Cioloșa. Obecny rząd, na którego czele stanął Sorin Grindeanu, najwyraźniej zamierza kontynuować proces obniżania podatków. Plany na najbliższe lata są bardzo ambitne. Zakładają bowiem dalsze cięcia mające na celu uzdrowienie rumuńskiej gospodarki. Zmiany mają wejść w życie już na początku 2018 roku. Czego możemy się spodziewać?

    Przede wszystkim minister finansów zapowiedział redukcję podatku dochodowego. Zamiast obecnych 16%, mieszkańcy Rumunii będą płacić jedynie dziesięcioprocentowy podatek. Co więcej, kwota wolna od podatku zostanie ustalona na poziomie 2000 RON i będzie dotyczyła również emerytur. Obecnie kwota wolna od podatku w Rumunii zmienia się w zależności od wysokości zarobków i obowiązuje osoby zarabiające od 0 do 3000 RON miesięcznie - przy czym obecnie do pułapu 2000 RON nie będą już oddawać fiskusowi żadnych pieniędzy. Małą rewolucję czeka także rynek nieruchomości. Od marca bieżącego roku przy handlu nieruchomościami wartymi mniej niż sto tysięcy euro (obecnie ok. 450 tys. RON) będzie bowiem obowiązywała zerowa stawka VAT.

    Minister finansów chce także, aby obywatele mieli jak najszerszą możliwość płacenia podatków online, co ma zmniejszyć biurokrację i zachęcić do regulowania zobowiązań wobec fiskusa. Viorel Stefan zapowiedział przy tym, że podatki które nie będą mogły być opłacane przez internet będą likwidowane. Kolejną zachętą do płacenia coraz niższych danin ma być unifikacja ich stawek. W pierwszej kolejności ujednolicenie ma dotyczyć około pięćdziesięciu danin.

    Zapowiedzi rumuńskiego ministra finansów są bardzo ambitne. Zwłaszcza, że jednocześnie chce on podtrzymać obecne świetne wyniki ekonomiczne Rumunii. Deficyt budżetowy ma zostać utrzymany na poziomie 3% PKB, przy ponad pięcioprocentowym wzroście gospodarczym (obecnie Rumunia notuje najwyższy wskaźnik wzrostu gospodarczego spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej).

    Zdjęcie: www.digi24.ro

  • Mołdawia: Wielka demonstracja zwolenników unii z Rumunią

    Nawet dwadzieścia tysięcy uczestników liczyła niedzielna demonstracja, która odbyła się w Kiszyniowie. Zebrali się na niej zwolennicy unii Republiki Mołdawii z Rumunią wspierani przez rumuńskich aktywistów i polityków

    Jednym z rumuńskich polityków, którzy wzięli aktywny udział w demonstracji, był Traian Băsescu pełniący w latach 2004 - 2014 urząd prezydenta Rumunii. Wezwał on parlamentarzystów obu krajów do zagłosowania za zjednoczeniem obu krajów. Zdaniem polityka rok 2018 jest ku temu idealną okazją, gdyż obchodzone jest w tym roku stulecie zjednoczenia. W trakcie manifestacji policja nie zanotowała poważniejszych incydentów.

    Manifestacji ostro sprzeciwił się Igor Dodon, prorosyjski prezydent Mołdawii (w parlamencie dominuje tam opcja prozachodnia). Dodon traktuje Băsescu jak śmiertelnego wroga. W zeszłym roku pozbawił go i jego żonę mołdawskiego obywatelstwa, przyznanego im jeszcze przez poprzedniego prezydenta - Nicolae Timoftiego.

    Zdania dotyczące idei zjednoczenia w obu krajach są podzielone. Z okazji stulecia zjednoczenia Rumunii podjęto kilka związanych z tym inicjatyw, takich jak podpisywanie przez lokalne władze specjalnych deklaracji zjednoczeniowych. Podobne akcje organizują też przeciwnicy unii, zachęcając samorządowców do podpisywania deklaracji poparcia dla samodzielności Republiki Mołdawii.

    Fot. Dumitru Doru

  • Mołdawskie roszczenia terytorialne?

    Prezydent Mołdawii stwierdził podczas spotkania z Władimirem Putinem, że Rumunia posiada połowę historycznego terytorium Mołdawii. Stało się to po tym, gdy przywódca rosyjski wręczył mu historyczną mapę tego regionu z końca XVIII wieku. "Jeżeli rosyjskie imperium nie zatrzymałoby się na Prucie, mielibyśmy teraz wielką Mołdawię" - miał powiedzieć Igor Dodon, prorosyjski prezydent tego kraju.

    Jego słowa wypowiedziane podczas wizyty w Moskwie wywołały niemały skandal. Tym bardziej, że odnosiły się one do mapy sprezentowanej przez Putina, na której zaznaczone są granice regionu obejmujące jego obecną mołdawską i rumuńską część, wraz z fragmentami Bukowiny i Dobrudży. Prezydent Mołdawii wyraził przy tym wolę współpracy z Rosją. Zaznaczył, że oznacza to zerwanie negocjacji o przystąpieniu jego kraju do Unii Europejskiej. Ocenił, że umowa stowarzyszeniowa nie przyniosła Mołdawianom żadnych korzyści, a jednocześnie stracili oni dostęp do rynku rosyjskiego.

    Na słowa prezydenta Dodona zareagował mołdawski premier Pavel Filip, którego rząd - w odróżnieniu od wybranego w ubiegłym roku prezydenta - deklaruje chęć integracji z Unią Europejską. Ocenił on jego słowa jako czystą retorykę i przypomniał, że zakres władzy nie pozwala prezydentowi na podejmowanie tego typu decyzji. Zaprotestowało też rumuńskie MSZ. W oświadczeniu ministerstwa można między innymi przeczytać, że słowa Igora Dodona były "niewłaściwe" i nie przystające do obecnych realiów.

    Choć Republika Mołdawii jest teraz samodzielnym krajem, to historycznie jej ziemie wraz ze sporą częścią współczesnej Rumunii należały w średniowieczu do hospodarstwa mołdawskiego. W 1538 roku część krainy przeszła we władanie tureckie, zaś całość w 1812 roku stała się częścią carskiego imperium - tzw. Besarabią. Nie znalazła się więc w obrębie Rumunii po zjednoczeniu księstwa mołdawskiego i wołoskiego pod koniec XIX wieku. Ziemie pomiędzy Prutem a Dniestrem znalazły się w obrębie kraju dopiero po I wojnie światowej, kiedy to rumuńscy przywódcy zagarnęli je wykorzystując chaos będący następstwem rosyjskiej wojny domowej. ZSRR upomniał się o swoje po wybuchu II wojny światowej, potem Rumunia na krótko odzyskała te tereny jedynie w latach 1941-44. W ostatnich latach wielu polityków skłaniało się raczej ku zjednoczeniu obu krajów, choć przeszkodą ku temu jest m. in. nierozwiązana kwestia Naddniestrza czy zapaść ekonomiczna, z którą zmaga się była sowiecka republika. Ponadto społeczeństwo Mołdawii jest podzielone światopoglądowo (na zwolenników integracji z Rosją i Unią Europejską) oraz pod względem przynależności etnicznej.

    Fot. Digi24.ro

  • Najlepsze filmy o górach u stóp Karpat

    Alpin Film Festival, organizowany w rumuńskich górach Bucegi po raz trzeci, będzie okazją, by zobaczyć najciekawsze filmy o górach z całego świat. W dniach 27 lutego – 4 marca w Braszowie, Bușteni i Predealu odbędą się także wystawy i promocje książek. Nie zabraknie kina polskiego. Wstęp wolny

    W czasie, gdy polscy wspinacze od kilku tygodni próbują wspiąć się w Karakorum na ostatni niezdobyty nigdy zimą szczyt - ośmiotysięczny K2 (8611 m n.p.m.), Instytut Polski zabierze widzów festiwalu na filmową wyprawę do stóp tej fascynującej góry.

    Obsypany nagrodami na światowych festiwalach górskich film Elizy Kubarskiej pt. „K2. Dotknąć nieba” będzie można zobaczyć w sobotę 3 marca o godz. 16.00 w Centrum Kultury im. Aurel Stroe w Bușteni (bd. Libertății 93), w ramach Gali Rumuńskiego Alpinizmu. Nie jest on jednak typową opowieścią o dzielnych wspinaczach, którzy dzięki nadludzkiemu wysiłkowi pokonują swoje słabości i zdobywają najwyższe góry świata, co szczególnie zimą, gdy temperatura na 8 tys. metrów spada do -60 stopni Celsjusza, a wiatr przekracza 100 km na godzinę, jest specjalnością Polaków.

    Reżyserka zaprasza w nim na wyprawę czworo dorosłych ludzi, których rodzice - Dobrosława Midowicz-Wolf, znana jako „Mrówka”, Tadeusz Piotrowski i Julie Tullis - zginęli na K2 w najtragiczniejszym w historii zdobywania tej góry lecie 1986 roku.

    Co ich dzieci, czyli Łukasz Wolf, Hanna Piotrowska oraz Lindsay i Chris Tullis, zapamiętały z tamtych wydarzeń? Czy mają żal do swoich matek i ojców za to, że czasem góry były dla nich najważniejsze? Czy cena, którą ich rodzice zapłacili za swoją pasję jest zbyt wysoka? Czy uważają, że zawodowy wspinacz może mieć dzieci? To tylko niektóre pytania, na które reżyserka, sama również wspinaczka, szuka odpowiedzi. Zależy jej na nich tym bardziej, że w trakcie kręcenia filmu sama spodziewa się dziecka.

    Podróż do stóp K2 wraz z czwórką dorosłych już dzieci jest pełna sprzecznych emocji – od żalu aż do dumy. Kubarska unika prostych odpowiedzi, pokazuje piękno i niebezpieczeństwo związane ze wspinaczką w najwyższych górach świata i daje widzom przestrzeń, by pomyśleli nad tym, co dla nich jest w życiu ważne.

    Dzięki długim rozmowom ze swoimi bohaterami polskiej reżyserce udało się opowiedzieć o tym, czego nie widzimy ani w entuzjastycznych ani tragicznych relacjach z górskich wypraw – życiu rodzinnym wspinaczy i cenie ich pasji. 

    Film Elizy Kubarskiej został nagrodzony m.in. Vancouver International Mountain Film Festival (Canada, 2016 - Grand Prize), International Mountain Film Festival „Vertical” (Rusia, 2016 - Cel mai bun regizor, Cel mai bun film montan), Dutch Mountain Film Festival (Olanda, 2016 - Crossborder DMFF Award), Trento Film Festival (Italia, 2016 - Cel mai bun film montan) sau Graz Mountain Festival (Austria, 2015 - Alpin Camera in Gold).

    Instytut Polski w Bukareszcie jest partnerem III edycji Alpin Film Festiwalu. Pełen program wydarzenia można znaleźć na stronie organizatora.

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

    Fot. Torockó/Rimeta - Anna Łuczak

  • Nowy rok, nowe (niższe) stawki VAT

    Rumuni pójdą jutro do pracy po długim noworocznym weekendzie. Gdy zajrzą do sklepów, czeka ich jednak miła niespodzianka - odczują bowiem efekt obniżki podstawowej stawki VAT, która właśnie zmalała z 20 na 19%.

    Obniżka jest efektem decyzji rządu Daciana Cioloșa, który rządził krajem przez ostatni rok. Wprawdzie PSD, która będzie wraz z ALDE tworzyć nowy rząd, obiecała jeszcze większą obniżkę (do 18%), lecz trzeba będzie na nią poczekać do początku 2018 roku. Jeżeli zmiana ta dojdzie do skutku, podstawowa stawka tego podatku będzie jedną z najniższych w Unii Europejskiej - a z pewnością najniższą spośród większych krajów (mniejsze stawki obowiązują m. in. na Cyprze, w Liechtensteinie czy Luksemburgu).

    Niższy VAT obniży ceny produktów nieżywnościowych, a także m. in. alkoholu i papierosów. Jaki będzie wpływ tej decyzji na gospodarkę kraju? Trudno przewidzieć. Poprzednie cięcia napędziły wprawdzie konsumpcję, aczkolwiek jednocześnie zanotowano mniejsze wpływy do budżetu.

    Obecna obniżka VAT-u to kolejna odsłona liberalizacji rumuńskiego systemu podatkowego. Przypomnijmy, że w czerwcu 2015 roku wprowadzono obniżoną stawkę na żywność (z 24 do 9%), zaś wraz z początkiem 2016 roku zmniejszono stawkę podstawową (z 24 do 20%). Obecna obniżka, choć wprowadzona przez rząd Cioloșa, została zastosowana również z woli obecnej koalicji. Czyżby Rumunię czekały więc dalsze zmiany?