Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Rumunia

  • Mołdawskie roszczenia terytorialne?

    Prezydent Mołdawii stwierdził podczas spotkania z Władimirem Putinem, że Rumunia posiada połowę historycznego terytorium Mołdawii. Stało się to po tym, gdy przywódca rosyjski wręczył mu historyczną mapę tego regionu z końca XVIII wieku. "Jeżeli rosyjskie imperium nie zatrzymałoby się na Prucie, mielibyśmy teraz wielką Mołdawię" - miał powiedzieć Igor Dodon, prorosyjski prezydent tego kraju.

    Jego słowa wypowiedziane podczas wizyty w Moskwie wywołały niemały skandal. Tym bardziej, że odnosiły się one do mapy sprezentowanej przez Putina, na której zaznaczone są granice regionu obejmujące jego obecną mołdawską i rumuńską część, wraz z fragmentami Bukowiny i Dobrudży. Prezydent Mołdawii wyraził przy tym wolę współpracy z Rosją. Zaznaczył, że oznacza to zerwanie negocjacji o przystąpieniu jego kraju do Unii Europejskiej. Ocenił, że umowa stowarzyszeniowa nie przyniosła Mołdawianom żadnych korzyści, a jednocześnie stracili oni dostęp do rynku rosyjskiego.

    Na słowa prezydenta Dodona zareagował mołdawski premier Pavel Filip, którego rząd - w odróżnieniu od wybranego w ubiegłym roku prezydenta - deklaruje chęć integracji z Unią Europejską. Ocenił on jego słowa jako czystą retorykę i przypomniał, że zakres władzy nie pozwala prezydentowi na podejmowanie tego typu decyzji. Zaprotestowało też rumuńskie MSZ. W oświadczeniu ministerstwa można między innymi przeczytać, że słowa Igora Dodona były "niewłaściwe" i nie przystające do obecnych realiów.

    Choć Republika Mołdawii jest teraz samodzielnym krajem, to historycznie jej ziemie wraz ze sporą częścią współczesnej Rumunii należały w średniowieczu do hospodarstwa mołdawskiego. W 1538 roku część krainy przeszła we władanie tureckie, zaś całość w 1812 roku stała się częścią carskiego imperium - tzw. Besarabią. Nie znalazła się więc w obrębie Rumunii po zjednoczeniu księstwa mołdawskiego i wołoskiego pod koniec XIX wieku. Ziemie pomiędzy Prutem a Dniestrem znalazły się w obrębie kraju dopiero po I wojnie światowej, kiedy to rumuńscy przywódcy zagarnęli je wykorzystując chaos będący następstwem rosyjskiej wojny domowej. ZSRR upomniał się o swoje po wybuchu II wojny światowej, potem Rumunia na krótko odzyskała te tereny jedynie w latach 1941-44. W ostatnich latach wielu polityków skłaniało się raczej ku zjednoczeniu obu krajów, choć przeszkodą ku temu jest m. in. nierozwiązana kwestia Naddniestrza czy zapaść ekonomiczna, z którą zmaga się była sowiecka republika. Ponadto społeczeństwo Mołdawii jest podzielone światopoglądowo (na zwolenników integracji z Rosją i Unią Europejską) oraz pod względem przynależności etnicznej.

    Fot. Digi24.ro

  • Mundial 2030 w Rumunii?

    Jest na to szansa, aczkolwiek Rumunia nie jest sama. Pojawił się pomysł, aby Mistrzostwa Świata w piłce nożnej zorganizowały wspólnie aż cztery kraje - Bułgaria, Grecja, Serbia i właśnie Rumunia. Tego typu deklarację złożył premier Bułgarii, Bojko Borisow. Ocenił, że jest to kwestia godna dalszej dyskusji

    Do tej pory mistrzostwa nie odbyły się w tej części Europy. Co więcej, żadne z dotychczasowych mistrzostw nie były organizowane przez aż czterech gospodarzy. Według bułgarskiego premiera, jego kraj jest na to gotowy. Jako potwierdzenie przypomniał minione mistrzostwa świata w siatkówkę, które Bułgaria zorganizowała wspólnie z Włochami.

    Nic nie jest przesądzone, bo do tej pory nikt nie zajął oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Co więcej, na organizację mistrzostw jest więcej chętnych. Do tej pory chęć zostania gospodarzami turnieju zadeklarowała Anglia, Argentyna, Maroko, Paragwaj i Urugwaj.

  • Najlepsze filmy o górach u stóp Karpat

    Alpin Film Festival, organizowany w rumuńskich górach Bucegi po raz trzeci, będzie okazją, by zobaczyć najciekawsze filmy o górach z całego świat. W dniach 27 lutego – 4 marca w Braszowie, Bușteni i Predealu odbędą się także wystawy i promocje książek. Nie zabraknie kina polskiego. Wstęp wolny

    W czasie, gdy polscy wspinacze od kilku tygodni próbują wspiąć się w Karakorum na ostatni niezdobyty nigdy zimą szczyt - ośmiotysięczny K2 (8611 m n.p.m.), Instytut Polski zabierze widzów festiwalu na filmową wyprawę do stóp tej fascynującej góry.

    Obsypany nagrodami na światowych festiwalach górskich film Elizy Kubarskiej pt. „K2. Dotknąć nieba” będzie można zobaczyć w sobotę 3 marca o godz. 16.00 w Centrum Kultury im. Aurel Stroe w Bușteni (bd. Libertății 93), w ramach Gali Rumuńskiego Alpinizmu. Nie jest on jednak typową opowieścią o dzielnych wspinaczach, którzy dzięki nadludzkiemu wysiłkowi pokonują swoje słabości i zdobywają najwyższe góry świata, co szczególnie zimą, gdy temperatura na 8 tys. metrów spada do -60 stopni Celsjusza, a wiatr przekracza 100 km na godzinę, jest specjalnością Polaków.

    Reżyserka zaprasza w nim na wyprawę czworo dorosłych ludzi, których rodzice - Dobrosława Midowicz-Wolf, znana jako „Mrówka”, Tadeusz Piotrowski i Julie Tullis - zginęli na K2 w najtragiczniejszym w historii zdobywania tej góry lecie 1986 roku.

    Co ich dzieci, czyli Łukasz Wolf, Hanna Piotrowska oraz Lindsay i Chris Tullis, zapamiętały z tamtych wydarzeń? Czy mają żal do swoich matek i ojców za to, że czasem góry były dla nich najważniejsze? Czy cena, którą ich rodzice zapłacili za swoją pasję jest zbyt wysoka? Czy uważają, że zawodowy wspinacz może mieć dzieci? To tylko niektóre pytania, na które reżyserka, sama również wspinaczka, szuka odpowiedzi. Zależy jej na nich tym bardziej, że w trakcie kręcenia filmu sama spodziewa się dziecka.

    Podróż do stóp K2 wraz z czwórką dorosłych już dzieci jest pełna sprzecznych emocji – od żalu aż do dumy. Kubarska unika prostych odpowiedzi, pokazuje piękno i niebezpieczeństwo związane ze wspinaczką w najwyższych górach świata i daje widzom przestrzeń, by pomyśleli nad tym, co dla nich jest w życiu ważne.

    Dzięki długim rozmowom ze swoimi bohaterami polskiej reżyserce udało się opowiedzieć o tym, czego nie widzimy ani w entuzjastycznych ani tragicznych relacjach z górskich wypraw – życiu rodzinnym wspinaczy i cenie ich pasji. 

    Film Elizy Kubarskiej został nagrodzony m.in. Vancouver International Mountain Film Festival (Canada, 2016 - Grand Prize), International Mountain Film Festival „Vertical” (Rusia, 2016 - Cel mai bun regizor, Cel mai bun film montan), Dutch Mountain Film Festival (Olanda, 2016 - Crossborder DMFF Award), Trento Film Festival (Italia, 2016 - Cel mai bun film montan) sau Graz Mountain Festival (Austria, 2015 - Alpin Camera in Gold).

    Instytut Polski w Bukareszcie jest partnerem III edycji Alpin Film Festiwalu. Pełen program wydarzenia można znaleźć na stronie organizatora.

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

    Fot. Torockó/Rimeta - Anna Łuczak

  • Nowy rok, nowe (niższe) stawki VAT

    Rumuni pójdą jutro do pracy po długim noworocznym weekendzie. Gdy zajrzą do sklepów, czeka ich jednak miła niespodzianka - odczują bowiem efekt obniżki podstawowej stawki VAT, która właśnie zmalała z 20 na 19%.

    Obniżka jest efektem decyzji rządu Daciana Cioloșa, który rządził krajem przez ostatni rok. Wprawdzie PSD, która będzie wraz z ALDE tworzyć nowy rząd, obiecała jeszcze większą obniżkę (do 18%), lecz trzeba będzie na nią poczekać do początku 2018 roku. Jeżeli zmiana ta dojdzie do skutku, podstawowa stawka tego podatku będzie jedną z najniższych w Unii Europejskiej - a z pewnością najniższą spośród większych krajów (mniejsze stawki obowiązują m. in. na Cyprze, w Liechtensteinie czy Luksemburgu).

    Niższy VAT obniży ceny produktów nieżywnościowych, a także m. in. alkoholu i papierosów. Jaki będzie wpływ tej decyzji na gospodarkę kraju? Trudno przewidzieć. Poprzednie cięcia napędziły wprawdzie konsumpcję, aczkolwiek jednocześnie zanotowano mniejsze wpływy do budżetu.

    Obecna obniżka VAT-u to kolejna odsłona liberalizacji rumuńskiego systemu podatkowego. Przypomnijmy, że w czerwcu 2015 roku wprowadzono obniżoną stawkę na żywność (z 24 do 9%), zaś wraz z początkiem 2016 roku zmniejszono stawkę podstawową (z 24 do 20%). Obecna obniżka, choć wprowadzona przez rząd Cioloșa, została zastosowana również z woli obecnej koalicji. Czyżby Rumunię czekały więc dalsze zmiany?

  • Nowym logo Rumunii zostanie... owca?

    Sprawa została szybko podchwycona przez media, ale twórca pomysłu szybko się z niego wycofał. Ostatecznie zmianę oficjalnego logotypu musiał jednak dementować sam premier Sorin Grindeanu.

    Minister Mircea Dobre miał rozpocząć debatę na ten temat podczas spotkania z przedsiębiorcami branży turystycznej. Przypomniał przy tym analogie z innych krajów, takie jak francuski kogut czy hiszpański byk. Pomysł szybko został oceniony jako idiotyczny, jednak niektórzy zaczęli poważnie się nad nim zastanawiać. Minister rolnictwa Petre Daea ocenił na przykład, że to świetny pomysł, gdyż owca jest według niego żywym symbolem kraju. W oficjalnych wypowiedziach rozpływał się na temat rumuńskich owiec przekonując, że nigdzie na świecie nie można spotkać tak pięknych zwierząt.

    Wsparcie ze strony ministra rolnictwa nie pomogło Dobremu, który szybko wycofał się ze swojego pomysłu. Ostatecznie sprawę zamknął sam premier. Sorin Grindeanu powiedział bowiem, że rozmowy dotyczyły jedynie kolejnych pomysłów na promocję kraju. Przypomniał też, że przecież obecnie funkcjonujące logo obowiązuje do 2020 roku - było ono bowiem współfinansowane przez Unię Europejską, więc nie można go przed tym terminem zmienić. Pozostaje pytanie - co dalej? Może za kilka lat temat znów powróci i to właśnie owca stanie się nowym symbolem Rumunii?

  • O Rumunii w Krakowie

    Dzisiaj w Krakowie odbędzie się ciekawe wydarzenie, podczas którego goście będą mogli poznać Rumunię oczami miłośników tego kraju

    "Wspomnienia z wakacji w Rumunii" - taki tytuł nosi spotkanie, które odbędzie się w Krakowie. Wydarzenie organizuje Towarzystwo Polsko-Rumuńskie w Krakowie, Kornet Klub Drum Bun i Wojewódzka Biblioteka Publiczna, gdzie spotkanie będzie miało miejsce. Prelegenci opowiedzą między innymi o projekcie "Caravana Go Romania" - wyprawie starych Dacii i Fiatów z Polski nad Morze Czarne, zorganizowanej przez ambasadora Rumunii w Polsce, pana Ovidiu Drangę.

    Miejsce: Wojewódzka Biblioteka Publiczna; Kraków, ul. Rajska 1, sala 53 (parter)

    Czas: 13.10.2017, godzina 18:00

    Wstęp: wolny.

    O wydarzeniu "Caravana Go Romania" możecie też przeczytać na naszym portalu, pod tagiem "Caravana Go Romania".

  • PKB Rumunii za 2017 roku wysoko, ale nieco poniżej oczekiwań

    Według obliczeń Narodowego Urzędu Statystycznego (Institutul Național de Statistică; INS) PKB Rumunii osiągnęło w ubiegłym roku poziom 6,9%. Oznacza to, że rumuńska gospodarka rozwijała się nieco wolniej, niż początkowo zakładano. Wcześniejsze prognozy mówiły bowiem o 7-procentowym wzroście

    Wzrost PKB względem poprzedniego roku osiągnął poziom 6,9%, co oznacza kwotę 858,3 miliarda lei. Oznacza to, że uległ on zmniejszeniu względem wcześniejszych wyliczeń. INS podał też wyliczenia dotyczące ostatniego kwartału 2017 roku. Wzrost PKB względem analogicznego okresu z roku 2016 osiągnął wówczas poziom 6,7%.

    Mimo, że ostateczny wynik okazał się niższy niż oczekiwano, to i tak można mówić o sporym sukcesie. Rumunia znalazła się bowiem na pierwszym miejscu spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Dobre wyniki osiągnęła też Słowenia (6%) czy Czechy (5,2%). Co ciekawe, 6-procentowy wzrost zanotowała w ubiegłym roku Republika Mołdawii. Dla porównania, polska gospodarka rozwijała się w 2017 roku w tempie 5,1%.

  • Polski wieczór na Cafékultour w Timiszoarze

    Niezwykłą opowieść o rodzinie Żabińskich, która podczas II wojny światowej ratowała Żydów ukrywając ich w swojej willi w warszawskim zoo, będzie można zobaczyć po raz pierwszy w Timiszoarze na festiwalu Cafékultour - tydzień kawiarń. Pokaz odbędzie się we wtorek 17 kwietnia w Domu Sztuki

    Polski wieczór na Cafékultour w Timiszoarze

    Drugi wieczór Cafékultour przyniesie publiczności w Timiszoarze premierowy w tym mieście pokaz polskiego* filmu. „Azyl” to kinowa produkcja z 2017 roku, która przedstawia historię Jana Żabińskiego, dyrektora warszawskiego zoo, oraz jego żony Antoniny, którzy w czasie II wojny światowej uratowali ponad 300 Żydów, ukrywając ich w swojej willi w ogrodzie zoologicznym. Za pomoc żydom, Polacy dostali tytuł „Sprawiedliwy wśród narodów świata” Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie.

    Pokaz odbędzie się we wtorek 17 kwietnia o godzinie 19.00 w Domu Sztuki - Casa Artelor (ul. Episcop Augustin Pacha nr 8). Wstęp wolny.

    AZYL

    2017, USA, 126 min., film biograficzny, dramat, napisy w języku rumuńskim

    Reżyseria: Niki Caro

    Obsada aktorska: Jessica Chastain, Johan Heldenbergh, Daniel Brühl itd.

    Zainicjowany w 2005 roku z inicjatywy Instytutu Francuskiego i Niemieckiego Centrum Kultury w Timisoarze, Cafékultour - tydzień kawiarń (16-22 kwietnia), ma na celu znajdowanie alternatywnych przestrzeni kulturowych, które wówczas prawie nie istniały w mieście. Tydzień Kawiarni to także świętowanie wielokulturowości, o silnym wymiarze europejskim, który każdego dnia, przez tydzień trwania wydarzenia, podkreśla kulturę jednego z siedmiu uczestniczących krajów: Włoch, Polski, Czech, Serbii, Francji, Rumunii, Niemiec.

    Edycja z numerem 14. jest wierna kierunkowi, który festiwal przez te wszystkie lata sobie wyznaczył, gromadząc w jednym miejscu wystawy, teatr pantomimy, koncerty, taniec współczesny, wielokrotnie nagradzany film oraz, co nie mniej ważne, niezwykłe widowisko z muzyką Bacha.

    Program szczegółowy Cafékultour

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

    *W informacji prasowej popełniono błąd. Film jest produkcji amerykańskiej

  • Polskie akcenty w rumuńskich zestawieniach najlepszych filmów 2016 roku

    Portal filmreporter.ro zebrał opinie kilku rumuńskich krytyków filmowych. Każdy z nich zaprezentował swoją subiektywną listę najlepszych filmów mijającego roku. W zestawieniach znalazło się parę polskich filmów. Wśród nich natrafić można między innymi na takie tytuły, jak "Plac Zabaw" Bartosza M. Kowalskiego czy "Ostatnia rodzina" Jana P. Matuszyńskiego.

    To już siódmy rok z rzędu, gdy rumuński portal prezentuje zestawienia przygotowane przez lokalnych dziennikarzy i krytyków filmowych. Autorzy skomponowali swoje listy wedle własnych kryteriów. Niektóre z omawianych filmów były wyświetlane w rumuńskich kinach, inne krytycy widzieli w trakcie międzynarodowych festiwali. W niektórych przypadkach osobno zaprezentowano przykłady rumuńskich filmów, które wywarły na autorach zestawień największe wrażenie.

    Znany krytyk filmowy, dyrektor Transylwańskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego, w swoim zestawieniu zwrócił uwagę na film "Plac zabaw" autorstwa Bartosza M. Kowalskiego. Irina Trocan z portalu Acoperișul de sticlă wśród swoich ulubionych filmów z zeszłego roku wymieniła z kolei "Ostatnią rodzinę" wyreżyserowaną przez Jana P. Matuszyńskiego. Bloger Sebastian Ceolca zwraca zaś uwagę na niszowy film autorstwa Marcina Wrony pt. "Demon".

    Pełne zestawienie znajduje się tutaj.

    Fot. Materiały promocyjne producenta

  • Prawie 5 miliardów euro dla Rumunii

    Właśnie tyle według Banku Światowego przetransferowali do kraju Rumuni mieszkający za granicą. Chodzi o pieniądze, które osoby pracujące w innych krajach wysłali swoim rodzinom

    Dane dotyczą całego 2017 roku. Po trzech latach spadków wzrosty transferów zarejestrowano w całej Europie i Azji Centralnej. Mowa o zwiększeniu transferów o 20,9% w skali roku. W przypadku Rumunii przekłada się to na kwotę 4,9 miliarda euro. Większe transfery trafiały do mieszkańców Rosji (8 miliardów) czy Ukrainy (7,9 miliarda), ale prawdziwymi rekordzistami były Indie (69 miliardów), Chiny (64 miliardy) czy Filipiny (33 miliardy). Pieniądze najczęściej transferowano ze Stanów Zjednoczonych (67 miliardów) oraz Arabii Saudyjckiej (38 miliardów). Wzrosty transferów spowodowane są zarówno wysokim kursem euro względem dolara i innych walut, jak również dobrymi wynikami ekonomicznymi krajów popularnych wśród emigrantów.

    Według danych na 2011 rok Rumunia ma niecałe 17 milionów mieszkańców. Wielu Rumunów mieszka w takich krajach jak Włochy (1,3 miliona), Hiszpania (400 tys.) czy Francja (100 tys.). Emigracja do tych krajów od lat cieszy się ogromną popularnością ze względu na pokrewieństwo językowe.

  • Prawo jazdy po rumuńsku - cz. I. W szkole nauki jazdy

    Mieszkacie w Rumunii i chcecie zdobyć prawo jazdy? A może po prostu zastanawialiście się, jak wyglądają procedury w tym kraju? Sprawdziliśmy, jakie warunki należy spełnić, aby otrzymać upragniony dokument. Zacznijmy od kursów przygotowujących.

    Wybór szkoły nie jest łatwy. Zwłaszcza, że w większych miastach działa ich po kilkadziesiąt. Z pomocą, oprócz znajomych mających zdawanie prawa jazdy w Rumunii już za sobą, przychodzą rankingi – takie, jak www.topinstructoriauto.ro. Dowiemy się z nich, jaka jest zdawalność w danym ośrodku, a także ilu zatrudnionych jest w nim instruktorów. Ci zresztą też poddani są ocenie ze względu na powodzenie ich kursantów na egzaminach.

    Ile kosztuje kurs?

    W Polsce ceny kursów są z reguły do siebie zbliżone. W Rumunii natomiast bywa z tym różnie. Najtańszy kurs na kategorię B kosztuje ok. 700 RON, ale zdarzają się też droższe oferty – z reguły oscylują one pomiędzy kwotą rzędu 900 a 1300 RON. Pozycja szkoły w rankingach, opinie oraz cena wśród znajomych to jednak nie wszystko. Warto zwrócić uwagę na przykład na to, czy instruktorzy posługują się językiem angielskim. Powinny o tym pamiętać zwłaszcza osoby nie mówiące po rumuńsku.

    Chętni do zrobienia prawa jazdy w Rumunii już na wstępie będą musieli zmierzyć się z rozbudowaną biurokracją. Każda szkoła jazdy będzie żądała certificat de înregistrare, czyli dokumentu potwierdzającego stały pobyt w kraju. Po jego okazaniu zostaje podpisana umowa, można też wtedy ustalić formę płatności – na przykład w ratach.

    Kolejnym etapem jest udanie się do lekarza. Z reguły szkoły odsyłają kursantów do zaprzyjaźnionego gabinetu, w którym przeprowadzane są niezbędne badania. Wyposażeni w dokument o rocznym terminie ważności i biedniejsi o 100 RON kursanci muszą udać się z powrotem do szkoły, gdzie można już umówić się na pierwsze jazdy.

    W drogę!

    Nie trzeba dużej spostrzegawczości, aby zauważyć kilka różnic pomiędzy systemem szkolenia kierowców w Rumunii. Przede wszystkim szkoły nauki jazdy nie mają obowiązku dostosowywania aut do aktualnie obowiązującego standardu. Dlatego też kursy przeprowadza się na wielu różnych modelach. Wszystkie bez wyjątku wyróżniają się jednak pomarańczowym szyldem z napisem „şcoala” (szkoła).

    Inne są też niektóre z zasad ruchu drogowego. O kilku z nich powiedział nam Przemysław, któremu udało się skończyć kurs prawa jazdy w Klużu (i zdać egzamin!).

    - Wjeżdżając na rondo z zamiarem jazdy w lewo lub zawrócenia migacz lewy mamy włączony, dopiero przy zjeździe z ronda włączamy prawy. Podczas zatrzymywania pojazdu i wyłączenia silnika obowiązkowe jest zaciągnięcie hamulca ręcznego. Ruszenie pod górkę odbywa się z kolei bez jego pomocy – wymienia Przemysław, od pięciu lat mieszkający w Klużu. - Warto pamiętać też o tym, że podczas parkowania równoległego tyłem możemy jechać tylko do tyłu – a nie jak w Polsce, będąc już na miejscu parkingowym jeszcze podjechać kilka centymetrów do przodu. Można za to oblać egzamin.

    Istnieje jednak spora szansa na to, że po 24 godzinach teorii i 30 godzinach jazd każdy nauczy się prawidłowych odruchów.

    Czytaj więcej: Cz. II - egzamin teoretyczny

  • Prawo jazdy po rumuńsku - cz. II. Egzamin teoretyczny

    Rozpoczęcie kursu na prawo jazdy w Rumunii okupione jest licznymi zmaganiami z miejscową biurokracją. Nie inaczej jest w przypadku samych egzaminów, choć kilka rozwiązań przypadnie zapewne do gustu przyszłym kursantom.

    Cz. I - w szkole nauki jazdy

    Aby przystąpić do egzaminu na prawo jazdy, należy rzecz jasna ukończyć odpowiedni kurs. Każdy kursant powinien upewnić się, że posiada wszystkie potrzebne dokumenty, o czym pisaliśmy w innym artykule. To jednak nie koniec problemów, gdyż osoby chcące podejść do egzaminów czeka jeszcze niejedna przeprawa z rumuńskimi urzędami.

    Biurokracja w praktyce

    W pierwszej kolejności należy udać się do urzędu miasta (municipiul), gdzie dokonuje się wpłaty 6 RON za możliwość przystąpienia do egzaminu. Tyle kosztują jednak tylko pierwsze trzy próby – później cena rośnie do 85 RON (każdorazowo opłata ma ważność dwóch tygodni). Kolejną opłatę, tym razem w wysokości 68 RON, należy uiścić w siedzibie banku CEC. Pocieszający jest w tym przypadku fakt, że jest ona jednorazowa i ważna bezterminowo. To jednak nie koniec biegania po urzędach, gdyż trzeba jeszcze odwiedzić pocztę aby zakupić znaczek fiskalny (timbru fiscal) o wartości 2 RON. To, wraz z kserem dokumentu tożsamości, pozwala nam... dokonać ostatniej wpłaty (taxa record) w wysokości 10 RON.

    Po złożeniu otrzymanego potwierdzenia wraz z kserem dowodu tożsamości i zakupionym wcześniej znaczkiem otrzymamy ważne pół roku potwierdzenie (cazier judiciar) umożliwiające podejście do egzaminu. Należy zaznaczyć, że chodzi o dokument potrzebny właśnie w tym celu. To niestety nie koniec zmagań z rumuńską biurokratyczną machiną. Podejście do egzaminu wymaga bowiem poświadczonego notarialnie oświadczenia, że nie posiada się prawa jazdy – zarówno w Rumunii, jak i w innym kraju. Poza dokumentem tożsamości potrzebny nam będzie do tego dokument tożsamości, 100 RON oraz wspomniany na początku Certificat de înregistrare. Z gotowym dokumentem należy udać się do szkoły, a następnie znowu do lekarza, aby otrzymać od niego odpowiednią pieczątkę. Wtedy – o ile uda się załatwić wszelkie formalności – można zapisać się na egzamin.

    - Jeden dzień na uiszczenie tych opłat w takich warunkach nie jest wystarczający. Osoby pracujące w tych instytucjach często nie wiedzą, gdzie mieszczą się inne gdzie należy uiścić opłaty lub kupić np. znaczki pocztowe. Tego wszystkiego dowiadywałem się od znajomych – podsumowuje Przemysław, Polak mieszkający w Klużu. - Nawet w szkole często nie potrafili odpowiedzieć na te pytania, a co dopiero ma zrobić obcokrajowiec?

    Pod czujnym okiem policjanta

    Wiele osób jest zdziwionych, że egzaminatorami podczas zdawania prawa jazdy w Rumunii są... policjanci. Aby zapisać się na egzamin, należy odwiedzić odpowiedni dla danego miasta komisariat policji i zdać wszystkie zebrane do tej pory dokumenty. Jeśli wszystko się zgadza, policjant robi zdjęcie i można udać się na egzamin teoretyczny – i to bez oczekiwania na termin. Czasami nie jest to jednak takie proste:

    - Problemem jest fakt, że policjant może takiej osoby do egzaminu w ogóle nie dopuścić jeżeli kursant wygląda inaczej niż na zdjęciu w dokumencie tożsamości. W moim przypadku miałem tzw. kozią bródkę na zdjęciu w dowodzie osobistym sprzed kilku lat, a w czasie podejścia do egzaminu krótką brodę – a właściwie zarost. Policjant poinformował mnie, że albo zgolę brodę do stanu jak na zdjęciu, albo zmienię zdjęcie w dowodzie osobistym – relacjonuje Przemysław, mieszkaniec Klużu. - Powiedział, że nie może bo takie są przepisy i kropka. Mimo, że wcześniej nikt nie robił mi tego typu problemów! Dużo zależy jak widać od konkretnej osoby weryfikującej. Tak więc w ten sposób doszedł mi kolejny dzień opóźnienia, aby przyciąć brodę do takiej jak na zdjęciu.

    Egzamin teoretyczny składa się z 26 pytań, na które należy udzielić przynajmniej 22 poprawnych odpowiedzi. I choć pytania można wyświetlać w kilku językach, to znalezienie zestawów pytań w języku angielskim graniczy z cudem. W razie niepowodzenia kolejna próba wymaga ponownego uiszczenia opłaty w wysokości 6 RON i odczekania 17 dni. Co ciekawe, egzamin nie odbywa się w grupach, jak w Polsce, tylko trzeba grzecznie stanąć w kolejce. Następna osoba wchodzi do pokoju w momencie, gdy tylko zwolni się któryś z komputerów.

    Czytaj więcej: cz. III - egzamin praktyczny

  • Prawo jazdy po rumuńsku – cz. III. Egzamin praktyczny

    Egzamin praktyczny jawi się jako najtrudniejszy element w drodze do zdobycia upragnionego prawa jazdy. W Rumunii jest nieco inaczej – przynajmniej, jeśli chodzi o kwestie związane z biurokracją.

    Cz. II - egzamin teoretyczny

    Osoby, które uporały się z częścią teoretyczną, po wpłaceniu 6 RON (wyższą opłatę w wysokości 85 RON należy uiścić, gdy podchodzi do egzaminu więcej niż trzy razy) mogą przystąpić do egzaminu praktycznego. Oprócz dotychczasowych dokumentów, należy skompletować potwierdzenie zdania części teoretycznej i skierowanie na część praktyczną. Sporym udogodnieniem jest to, że za pierwsze trzy próby nie trzeba wnosić dodatkowych wysokich opłat.

    Punktualnie, ze „swoim” autem

    Na wolny termin czeka się z reguły dwa tygodnie, ale trzeba najpierw dowiedzieć się czy w danym dniu szkoła udostępnia za darmo samochód (najlepiej ten sam, którym jeździło się w trakcie kursu). Z tym bywa różnie, dlatego może być konieczne wniesienie opłaty równej godzinnej jeździe. Egzaminy odbywające się na autach używanych w trakcie kursów to jedna z najbardziej rzucających się w oczy różnic względem polskich WORD-ów. Dzięki temu kursanci czują się pewniej, gdyż znają pojazdy którymi dotychczas jeździli.

    Na egzamin należy stawić się punktualnie, gdyż z reguły lista obecności sprawdzana jest tylko raz – na samym jego początku. Potem należy czekać na swoją kolej. W międzyczasie osoby oczekujące czeka przejażdżka podczas egzaminu innej osoby w charakterze świadka. Także tutaj wkrada się wszechobecna rumuńska biurokracja – przed egzaminem należy podpisać specjalny dokument i oprócz posiadanych już dokumentów dać policjantowi kopię certificat de înregistrare oraz dokumentu tożsamości.

    Decydujące pół godziny

    Sama jazda wygląda podobnie jak w Polsce. Egzamin trwa około pół godziny, a w tym czasie należy jeździć we wskazanych kierunkach i wykonywać polecenia policjanta (warto wspomnieć, że przydatna jest tutaj znajomość języka rumuńskiego przynajmniej w stopniu komunikatywnym). Co bardzo istotne, wszystkie czynności wykonywane są w normalnym ruchu drogowym, nie zaś na placu – ten służy co najwyżej do wstępnej nauki jazdy na początku kursu. Manewry są oceniane, a suma otrzymanych punktów oznacza zdanie (lub nie) egzaminu. W tym celu należy zmieścić się w przedziale od 0 do 21 punktów.

    Wyższa liczba oznacza oblanie egzaminu i spore koszty. W takim przypadku obowiązkowe jest bowiem wykupienie dodatkowych sześciu godzin jazd oraz opłacenie auta na egzamin. 6 RON opłaty i oczekiwanie kolejnych siedemnaście dni na kolejny termin jest przy tym niewielką uciążliwością. Jeśli egzamin zakończy się sukcesem, po upływie około tygodnia można odebrać swoje prawo jazdy w wyznaczonym urzędzie pocztowym. Nie oznacza to jednak, że można od razu siąść za kółkiem. Najpierw należy kupić specjalne żółte znaczki z wykrzyknikami, które przez pierwszy rok trzeba trzymać za przednią i tylną szybą. W tym czasie kierowców obowiązuje dodatkowe ograniczenie prędkości o 20 km/h od zwykłej wartości.

  • Prezydent Rumunii z wizytą w Polsce

    Wizyta Prezydenta Rumunii jest ściśle związana ze spotkaniem Bukaresztańskiej Dziewiątki, które odbędzie się 8 czerwca. Czwartkowe rozmowy Prezydentów Polski Andrzeja Dudy i Rumunii Klausa Iohannisa dotyczyły przede wszystkim polityki bezpieczeństwa w naszym regionie, koordynacji działań przed lipcowym szczytem NATO w Brukseli. Omówiono także sytuację ekonomiczną w Europie, w tym negocjacje nowego unijnego budżetu, a także współpracę w ramach krajów Inicjatywy Trójmorza, której szczyt odbędzie się jesienią w Bukareszcie. Wizyta Prezydenta Rumunii w Warszawie jest ściśle związana z piątkowym spotkaniem Bukaresztańskiej Dziewiątki, którego Polska i Rumunia są współgospodarzami

    Wizyta Prezydenta Rumunii rozpoczęła się od powitania Klausa Iohannisa przez Prezydenta Andrzeja Dudę na dziedzińcu Belwederu. Po ceremonii powitania Prezydenci Polski i Rumunii przeszli do Sali Kominkowej w Belwederze, gdzie rozmawiali „w cztery oczy”. Następnie odbyły się rozmowy plenarne delegacji pod przewodnictwem obu polityków.

    - Rozmawialiśmy o sytuacji bezpieczeństwa w naszej części Europy, o perspektywie naszego jutrzejszego spotkania w formacie B9, które poprzedza szczyt NATO w Brukseli - mówił Prezydent Andrzej Duda podczas konferencji prasowej  po spotkaniu z  Klausem Iohannisem. - Mamy nadzieję, że nasze jutrzejsze spotkanie, ale przede wszystkim szczyt NATO w Brukseli będzie miał charakter decyzyjny i rozwinie perspektywę budowania właśnie środowiska bezpieczeństwa i współpracy w naszej części Europy - podreślał. 

    Andrzej Duda tłumaczył, że Bukaresztańska Dziewiątka to budowanie sfery bezpieczeństwa.

    - Chcemy, aby nasze narody mogły żyć w pokoju i mogły żyć w spokoju; żeby ludzie czuli się bezpieczni, mogli spokojnie pracować, żeby nie musieli się martwić o byt swojej rodziny od strony bezpieczeństwa (...) - mówił polski Prezydent.

    Andrzej Duda poinformował, że rozmowy z Prezydentem Rumunii dotyczyły także m.in. bilateralnej współpracy gospodarczej. Jak podkreślił, wzajemne obroty handlowe wyniosły powyżej 5,5 mld euro w ubiegłym roku, a w Rumunii działa obecnie ponad 1000 polskich firm. Jak dodał, rozmowa dotyczyła także sytuacji w UE oraz prac nad kolejną perspektywą finansową i przyszłym budżetem UE.

    - Tutaj nasze stanowiska - i Polski, i stanowisko władz Rumunii - są zbieżne jeżeli chodzi o to, że powinny być zachowane na odpowiedniej wysokości fundusze spójności i że powinny być również na odpowiedniej wysokości zachowane fundusze związane ze Wspólną Polityką Rolną - podkreślił polski Prezydent. 

    Andrzej Duda odniósł się również do zbliżającego się Szczytu Trójmorza, który odbędzie się we wrześniu w Bukareszcie.-  Mamy nadzieję, że będzie to nie tylko okazja do dyskusji politycznej, ale że przede wszystkim będzie to forum do konkretnej dyskusji już o inwestycjach, wspólnych projektach, które mogą być realizowane w ramach rozwoju infrastruktury ‒ zarówno drogowej, jak i kolejowej oraz energetycznej ‒ w naszej części Europy - zaznaczył Prezydent. 

    Wspólne otwarcie wystawy poświęconej 100-leciu polsko-rumuńskich relacji 

    - W przededniu szczytu Bukaresztańskiej Dziewiątki pamiętamy o uniwersalności strategicznych celów polsko-rumuńskiego partnerstwa - mówił Prezydent Duda otwierając wraz z Prezydentem Iohannisem wystawę poświęconą relacjom Polski i Rumunii po 1918 r.

    Prezydent Duda podkreślił, że wystawa bardzo dobrze oddaje naturę i bogactwo relacji Polski i Rumunii. Jak mówił, sto lat temu stosunki między naszymi krajami obok ważnych kwestii politycznych, militarnych i gospodarczych miały też bardzo personalny wymiar wzajemnej sympatii łączącej marszałka Józefa Piłsudskiego z królem Karolem II.

    Prezydenci Duda i Iohannis otworzyli wspólnie wystawę zatytułowaną "Stulecie sojuszu 1918-2018" poświęconą 100-leciu polsko-rumuńskich relacji. Wystawa, którą patronatem objęli obaj Prezydenci, została przygotowana przez ambasadę Rumunii w Polsce we współpracy z polskim i rumuńskim MSZ, Instytutem Kultury Rumuńskiej w Warszawie oraz Krajową Izbą Gospodarczą, w której siedzibie można ją oglądać.

    Źródło: www.prezydent.pl

  • Przemówienie ambasadora Rumunii z dnia 29.11.2017

    Szanowni Członkowie Polskiego Parlamentu i Rządu,

    Wasze Ekscelencje,

    Szanowni Państwo,

    To dla mnie wielki zaszczyt i jest mi niezmiernie miło powitać Państwa na przyjęciu z okazji Święta Narodowego Rumunii. Dziękuję Państwu za przyłączenie się do świętowania tego wyjątkowego dnia dla mojego kraju. Święto Narodowe jest obchodzone przez Rumunów na całym świecie jako symbol woli narodu rumuńskiego, aby rozwijać się jako naród, aby zjednoczyć się jako naród oraz aby pozostać lojalnym wobec jego tradycji i wartości. Prawie wiek później, oto jesteśmy, razem, zjednoczeni wspólną nadzieją na lepszą przyszłość, w zjednoczonej, wolnej, prosperującej i bezpiecznej Europie, wciąż w pokoju ze wszystkimi sąsiadami, a zwłaszcza z samą sobą.

    W tym roku obchodzimy Święto Narodowe Rumunii, rok przed obchodami jego Stulecia. W 1918r., zainspirowani wizją prezydenta USA Woodrowa Wilsona, Rumuni zobowiązali się między innymi do przestrzegania zasad tolerancji, wzajemnego szacunku, pokojowego współistnienia i wolności. Zbliżając się do Stulecia obchodów Święta Narodowego, należy pamiętać, że żadne z wielkich osiągnięć w naszej historii nie byłoby możliwe bez odwagi, poświęceń i mądrości naszych poprzedników.

    W przyszłym roku będziemy również obchodzić 140tą rocznicę Niepodległości Rumunii, wraz ze Stuleciem obchodów Święta Narodowego Rumunii, i będziemy kontynuować nasze starania, aby przygotować się do sprawowania prezydencji w Radzie UE (1sze półrocze 2019r.). Będziemy zatem mieli wiele powodów do świętowania, ale także dużą zachętę do cięższej pracy.

    Drodzy Przyjaciele,

    Rumunia stała się historycznie dojrzała jako nowoczesny kraj europejski, którego spoiwo przeszło próbę czasu. Silne powiązania polityczne, gospodarcze i kulturowe z sąsiadami, strategiczna spójność i wiarygodność w ramach NATO i UE, aktywne zaangażowanie jako wkład w konsolidację Projektu Europejskiego i bezpieczeństwa euroatlantyckiego, jedna z najbardziej dynamicznych i stabilnych gospodarek w Europie, wysokie standardy zaangażowania wszystkich mniejszości narodowych w życiu społecznym, politycznym i kulturalnym, wszystko to upoważnia nas do spojrzenia wstecz z satysfakcją a w przyszłość z pewnością i ufnością.

    Rok 2017 raz jeszcze potwierdził bardzo wysoki poziom osiągnięty dzięki wielopłaszczyznowej, polsko-rumuńskiej współpracy. Lista spotkań i konsultacji między wysokimi przedstawicielami reprezentującymi nasze kraje w tym roku była imponująca. Chciałbym tylko wspomnieć o kilku, które, jak sądzę, mają najgłębsze polityczne i dyplomatyczne znaczenie: udział Prezydenta Rumunii w lipcowym Szczycie Inicjatywy Trójmorza, w którym zapowiedział, że Rumunia będzie gospodarzem Szczytu w 2018r.; trzy wizyty Ministra Spraw Zagranicznych Rumunii w Warszawie, wizyta Ministra Spraw Zagranicznych RP w Bukareszcie; udział Marszałka Senatu Rumunii w Szczycie Przewodniczących Parlamentów Państw Europy Środkowej i Wschodniej w maju; oraz dwie bilateralne, oficjalne wizyty na tym poziomie. Muszę również wspomnieć o licznych kontaktach ministerialnych w różnych formatach i okazjach, zarówno w Bukareszcie, jak i Warszawie.

    Przy okazji tych wszystkich dyplomatycznych i politycznych kontaktów, bez wyjątków, Rumunia i Polska potwierdziły swoje pełne przywiązanie do UE ale też preferencję atrakcyjniejszej UE, bliższej jej obywatelom, solidnego związku transatlantyckiego oraz mocnego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ich kluczowa rola dla stabilności i bezpieczeństwa Europy pozostaje niezmienna w czasie, gdy przez kilka kolejnych lat podważane są podstawowe wartości w naszym Wschodnim i Południowym Sąsiedztwie. Nie ulega wątpliwości, że będziemy nadal stanowczo działać w duchu sojuszniczej solidarności i jedności, pozostając jednocześnie zdecydowanym zwolennikiem potrzeby umocnienia istotnego transatlantyckiego łącza, tak aby NATO mogło być gotowe do przeciwdziałania wszelkim zagrożeniom i wyzwaniom, niezależnie od tego, gdzie się pojawią. Bliska współpraca z USA ma kluczowe znaczenie, ponieważ nie możemy mówić o prawdziwym bezpieczeństwie w Europie lub w naszym regionie, bez silnego amerykańskiego zaangażowania i przywództwa politycznego.

    Ten rok naznaczył nie tylko kontynuację intensywnych kontaktów i dialogu pomiędzy władzami rumuńskimi i polskimi, ale także wzmocnienie kilku wartościowych projektów oraz inicjatyw o szczególnym znaczeniu zarówno dla Rumunii jak i Polski, a także dla Europy Środkowej. Wyróżnię 3 z nich.

    Pierwszym z nich jest "Format 9 Bukareszt", stanowiący ramy konsultacji w sprawach bezpieczeństwa, opracowany z inicjatywy Rumunii i Polski, gromadzący dziewięć państw członkowskich UE i NATO ze Wschodniej Flanki. Ministrowie Spraw Zagranicznych - w październikowym spotkaniu w Warszawie, oraz Dyrektorzy Generalni ds. Strategicznych i Bezpieczeństwa – na spotkaniu w marcu, podkreślili potrzebę koordynacji naszych działań oraz wnieśli znaczący wkład w wysiłki mające na celu konsolidację Sojuszu Północnoatlantyckiego, w duchu coraz głębszej spójności i solidarności. W przyszłym roku Ministrowie Obrony B9 spotkają się w marcu, a Mówcy Parlamentów B9 zbiorą się w kwietniu, w Bukareszcie.

    Drugi projekt to "Inicjatywa Trójmorza", której celem jest stymulowanie szybszego rozwoju regionu między Morzem Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim oraz osiągnięcie prawdziwej konwergencji regionalnej. Rumunia i Polska są aktywnie zaangażowane w przygotowywanie Szczytu Inicjatywy Trójmorza w Bukareszcie, który odbędzie się w przyszłym roku. Jak niedawno zauważono w “Foreign Affairs”, „obecność Polski i Rumunii zarówno w B9, jak i Inicjatywie Trójmorza sprawia, że wschodnie granice UE i NATO są bezpieczniejsze. Oba kraje obsługują część systemu obrony przeciwrakietowej NATO i batalionów międzynarodowych NATO, oba też mają strategiczne interesy w sąsiedztwie nie-członkowskim na wschodzie, odnoszące się do ich historycznych, kulturowych i językowych powiązań". W przypadku B9 oraz Inicjatywy Trójmorza, Bukareszt i Warszawa pracowały razem od samego początku, aby skonsolidować całą UE oraz wschodnią granicę NATO. Zrozumieliśmy, że współpraca jest bardziej korzystna niż współzawodnictwo.

    Trzeci projekt odbywa się w ramach trójstronnych konsultacji Rumunia-Polska-Turcja, które zostały istotnie wzmocnione w sierpniu, dzięki rozmowom na szczeblu Ministrów Spraw Zagranicznych, które odbyły się w Warszawie. Rumunia i Polska są szczególnie dobrze umiejscowione, geograficznie i historycznie, aby wcielić się w rolę promotorów wartości euroatlantyckich w sąsiednich regionach. W naszym narodowym interesie leży pozostanie czymś więcej niż peryferiami Zachodu lub jego frontu. Musimy stać się pomostem dla rozszerzenia korzyści stabilności i bezpieczeństwa poza nasze granice, wszędzie tam, gdzie zagrożona jest demokracja i wolność.

    Chciałbym również zwrócić uwagę na przykład pozytywnych osiągnięć w tym roku, na wciąż rosnącą i zróżnicowaną, dwustronną współpracę gospodarczą między Rumunią a Polską. Po pierwsze, mowa o Polsko - Rumuńskiej Bilateralnej Izbie Przemysłowo - Handlowej, której motto mówi samo za siebie: "Łączymy w jedność pomysły i sieci kontaktów". Po drugie, jest to przygotowanie do pierwszych polsko - rumuńskich konsultacji międzyrządowych, na szczeblu premierów, gdzie mają zostać podpisane umowy bilateralne o strategicznym znaczeniu. Poprzez te fundamentalne narzędzia, spodziewamy się wzrostu wzajemnych inwestycji (podobnie jak miało to miejsce w 2017r.), jak również, jeszcze większego przybliżenia naszych gospodarek.

    Panie i Panowie,

    Europa zasługuje i jednocześnie oczekuje od nas poświęcenia, zaangażowania i solidarności. Stworzyliśmy nieodwracalną opcję dla wartości europejskich i euroatlantyckich oraz związanego z nimi modelu społeczeństwa. Dla nas, Rumunii i Polski, nie ma alternatywy dla tego strategicznego wyboru, który opiera się na strategicznych interesach. Potrzebujemy spójności oraz jedności, ale potrzebujemy również klarowności w strategii dotyczącej naszego stosunku do naszych wrogów i konkurentów, ale także naszych przyjaciół. Musimy mieć większą wiedzę, kim są dzisiaj i przewidzieć, kim będą jutro.

    W czasach zwiększonej niepewności strategicznej, jest jedna rzecz, której jestem pewien: Rumunia i Polska były i pozostaną razem, szukając właściwego miejsca w centrum Europejskiego Projektu, któremu będą lojalnie służyć, między innymi, katalizując istotną współpracę w Europie Środkowej i Wschodniej.

    La mulţi ani! Sto Lat Rumunia-Polska!

    Tłumaczenie: Oana Dima

    Redakcja dziękuje Oanie Dima i Catalinowi Radoi z Ambasady Rumunii w Polsce za udostępnienie przetłumaczonej wersji przemówienia.

  • Ranking Politico 28 - kim jest Marian Godina?

    Portal Politico zaprezentował listę 28 najbardziej wpływowych osób w Europie. Wśród nich znalazł się Marian Godina - policjant z Braszowa. Co spowodowało, że ten z pozoru zwykły stróż prawa znalazł się na tej samej liście, co Jarosław Kaczyński, Recep Erdogan czy Sadiq Khan?

    Historia trzydziestoletniego policjanta zaczęła się dość zwyczajnie. Odebrał on bowiem prawo jazdy kierowcy, który niemal rozjechał pieszego na pasach. Po tym zdarzeniu Godina wróciłby zapewne do swych obowiązków, gdyby nie awantura jaką zrobiła mu pasażerka pojazdu. Kobieta oznajmiła bowiem, że jest szefową lokalnego oddziału Czerwonego Krzyża i doskonale zna szefów policjanta. Potwierdził to zresztą przełożony Godiny, a ten... opisał tę sytuację na Facebooku.

    Nie trzeba było długo czekać na rozwój wydarzeń. W przeciągu tygodnia pojawiły się prokuratorskie zarzuty, szef Mariana Godiny został usunięty ze stanowiska, a on sam... stał się gwiazdą internetu, której posty śledzi już niemal 400 tysięcy użytkowników. Braszowski policjant porusza w nich różne sprawy - związane zarówno z codziennym życiem jak i sytuacją w kraju.

    Ta słodko-gorzka lektura zmotywowała więcej osób do przeciwdziałania korupcji. Czy popularność Godiny coś zmieni? Być może jego czyn będzie pierwszym kamyczkiem, który ruszy lawinę. Marian Godina przyznał, że otrzymuje on na ten temat wiele wiadomości od swoich kolegów po fachu z całego kraju. Sam nie uważa się jednak za gwiazdę - nadal wykonuje swoją pracę, wydał też książkę dla dzieci poświęconą ruchowi drogowemu.

    - W przyszłości widzę siebie nadal jako policjanta i pisarza, ale nigdy nic nie wiadomo. Wystarczy spojrzeć, jak wiele zmieniło się przez rok. Nauczyłem się nie snuć długoterminowych planów - zdradza Marian Godina, cytowany przez portal Politico.

  • Rok reform Daciana Cioloșa - podsumowanie

    Technokratyczny rząd Daciana Cioloșa w Polsce zasłynął z obniżek podatków i likwidacji wielu opłat, takich jak abonament radiowo-telewizyjny czy rejestr handlowy. Zobacz, jak były już premier podsumowuje ponad roczny okres swoich rządów.

    Część danych zaprezentowanych przez Cioloșa jest zasługą także poprzedniej ekipy rządzącej. Były premier wspomniał bowiem na przykład o oddaniu do użytku 160 kilometrów autostrad czy 81 procentowym wykorzystaniu przyznanych Rumunii środków unijnych w poprzednim okresie rozliczeniowym. Większość z pozostałych danych daje jednak wyobrażenie o tym, w jakim stanie znajduje się kraj po przejęciu władzy przez Sorina Grindeanu z PSD.

    Z pewnością duże wrażenie wywierają dane ekonomiczne za ostatni rok. Rumunia zanotowała w tym czasie największy wzrost gospodarczy spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej, który wyniósł 5%. W tym samym czasie płace wzrosły zaś o rekordowe 37%, średnie dochody przypadające na jedno gospodarstwo domowe o 13%, zaś emerytury o 5%. Dodatkowo, powstało ponad 150 tys. nowych miejsc pracy, co pozwoliło zatrudnić ok. 90 tys. bezrobotnych.

    Wszystkie te dane niewątpliwie napawają optymizmem. W internecie zaroiło się od komentarzy osób, które twierdzą że Rumunia dzięki śmiałym reformom zdoła prześcignąć Polskę. Wystarczy jednak choćby porównać średnie zarobki i wysokość emerytur aby przekonać się, że kraj ten musi jeszcze poczekać aby osiągnąć nasz poziom rozwoju. Przykładowo, średnie wynagrodzenie brutto w Rumunii wyniosło w 2016 roku 2838 RON, zaś średnia wysokość emerytur wynosi zaledwie 930 RON.

    Foto: profil Daciana Cioloșa na Facebooku

  • Rumunia jednym z najrzadziej odwiedzanych przez turystów krajów EU

    Według danych Eurostatu Rumunia cieszy się niewielką popularnością wśród turystów. W 2015 roku w kraju tym goście z zagranicy wykupili zaledwie niecałe 4,5 mln noclegów, wyprzedzając tym samym jedynie kraje bałtyckie, Liechtenstein, Luksemburg i Słowację.

    W tym samym czasie turyści wykupili po ok.  13 mln noclegów w Bułgarii i na Węgrzech. Gorzej wypadła natomiast nie należąca do Unii Europejskiej Serbia (2,4 mln noclegów). Eurostat nie podaje danych dotyczących sąsiadującej z Rumunią Ukrainy i Republiki Mołdawii. Dla porównania, w całej Unii Europejskiej w 2015 roku zapłacono za ponad 1,25 mld noclegów. Liderami były natomiast takie kraje jak Hiszpania (niemal 270 mln), Włochy (ponad 192 mln) i Francja (130 mln noclegów). Dla porównania, w Polsce obcokrajowcy wykupili w 2015 roku ponad 13,75 mln noclegów.

    Lepiej wyglądają statystyki obejmujące wewnętrzny ruch turystyczny. W 2015 roku Rumunii wykupili w swoim kraju niemal 19 mln noclegów, co jest wynikiem zbliżonym do Belgii, Danii czy Grecji. Mniej osób zdecydowało się na wczasy w kraju zamieszkania na Węgrzech (ponad 14,5 mln noclegów) i w Bułgarii (8 mln). Polacy wykupili w tym czasie aż 21,25 mln noclegów. Należy jednak wziąć pod uwagę różnicę w potencjałach demograficznych wymienianych krajów.

    Jak zatem wygląda rumuńska baza turystyczna w liczbach? W 2015 roku na terenie całego kraju funkcjonowało 6949 placówek oferujących noclegi w różnym standardzie. Oznacza to, że w Rumunii baza noclegowa była w tym czasie niewiele mniejsza niż w Bułgarii i na Węgrzech łącznie (odpowiednio 3202 i placówek 4356). Porównywalną liczbę zarejestrowano w Belgii (7990). W Polsce działało w tym czasie ponad 10 tysięcy hoteli i pensjonatów.

    Choć prezentowane dane mogą wydawać się niepokojące, to warto zwrócić uwagę na tendencję wzrostową jeśli chodzi o popularność Rumunii wśród zagranicznych turystów. Jeszcze w 2004 roku w kraju tym wykupiono 3,33 mln noclegów. Wynik z 2015 roku oznacza w takim razie wzrost o 1/3 w przeciągu dekady. Jeszcze szybciej rozwijała się infrastruktura turystyczna. W 2004 roku w Rumunii było 3900 placówek oferujących niecałe 276 tysięcy miejsc noclegowych. W 2015 roku turyści mieli już do dyspozycji 6949 placówek zapewniające jednorazowo 326 tysięcy miejsc noclegowych.

    Fot. Monastyr w Horezu

    Źródło danych: Eurostat

  • Rumunia liderem wzrostu płac w UE

    Takie dane przedstawił niedawno Eurostat. Nie zaprezentowano jeszcze informacji dotyczących czwartego kwartału bieżącego roku, ale już teraz wiadomo że Rumunia jest liderem pod względem wzrostu płac w całej Unii Europejskiej.

    Według Europejskiego Urzędu Statystycznego płace w trzecim kwartale 2016 roku wzrosły średnio o 1,9% w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Jeszcze gorzej było w strefie euro, gdzie zaobserwowano wzrost rzędu zaledwie 1,5%. Oznacza to jednak nieznaczną poprawę względem drugiego kwartału, kiedy to płace zwiększyły się odpowiednio 1,4 i 1,0%.

    Co ciekawe, najwyraźniejszy wzrost płac zaobserwowano w Rumunii. Uległy one zwiększeniu aż o 14,7% względem roku ubiegłego, co jest na tle pozostałych krajów istnym rekordem. Wystarczy wspomnieć, że znajdujące się na drugim miejscu Czechy odnotowały wzrost wynoszący "zaledwie" 9%. Na podium znalazła się także Bułgaria - 8,4% wzrostu. W Polsce zaobserwowano w tym samym czasie wzrost płac wynoszący niewiele poniżej 5%.

    To nie pierwszy raz, gdy Rumunia odnotowuje tak dobre wyniki. Równie optymistycznie wyglądają bowiem dane za poprzednie okresy 2016 roku. W pierwszym kwartale wzrost płac wyniósł 12%, w drugim natomiast 13,4%. Osiągnięty właśnie wynik oznacza więc kolejny z rzędu wzrost. Z niecierpliwością czekamy na dane dotyczące ostatniego kwartału mijającego roku.

  • Rumunia wyda w najbliższych latach 10 mld euro na zbrojenia

    Znamy plany rumuńskiego rządu dotyczące zakupu nowego uzbrojenia. Zwiększenie budżetu armii do 2% PKB pozwoli między innymi na zakup myśliwców wielozadaniowych, zestawów rakietowych i korwet. Do 2026 roku wydanych zostanie na ten cel niemal 10 mld euro.

    Ponad trzy miliardy euro będzie kosztowało pozyskanie siedmiu zestawów Patriot. Oznacza to, że Rumuni pozyskają wyrzutnie rakiet taniej niż Polacy. Wiąże się to z faktem, że zdecydowano się na zakup broni posiadającej prostszą konfigurację. Kolejne inwestycje wiążą się z pozyskaniem czterech korwet wielozadaniowych i dwunastu myśliwców F-16, co zapowiadano już kilka miesięcy temu. Obecnie rząd zapowiedział jednak, że w najbliższej przyszłości rumuńskie siły powietrzne zostaną wzmocnione jeszcze większą liczbą myśliwców. Ambitny plan zakłada, że do 2022 roku Rumunia będzie dysponowała łącznie sześćdziesięcioma myśliwcami, co pozwoli zastąpić przestarzałe samoloty MiG-21.

    Na tym nie koniec planów modernizacji rumuńskiej armii. Wzrośnie też potencjał sił lądowych, na wyposażenie których trafią między innymi nowoczesne transportery opancerzone. Minister obrony narodowej Adrian Ţuţuianu podpisał też list intencyjny, w którym strona rumuńska deklaruje chęć zakupu od USA helikopterów szturmowych.

    Czytaj też:

    Rumunia na 44-tym miejscu w rankingu Global Firepower