Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Seklerszczyzna

  • Negocjacje z Węgrami jednak zostały zerwane

    Nie będzie porozumienia pomiędzy PSD a UDMR. Mimo początkowego sukcesu rozmów, negocjacje zostały zerwane. Omawiane ustawy nie wejdą więc w życie, a przedstawiciele mniejszości węgierskiej nie wezmą udziału w jutrzejszym głosowaniu.

    Porozumienie zakładało przyznanie mniejszości węgierskiej kilku nowych przywilejów. Przypomnijmy, że planowano ustanowić 15 marca dniem Węgrów w Rumunii, zmniejszyć limit procentowy dający możliwość używania języka węgierskiego w urzędach i w nazwach miejscowych, a także pozwolić na używanie wzbudzającej kontrowersje seklerskiej flagi. Szybko okazało się jednak, że żadna z wymienionych ustaw nie wejdzie w życie. Przynajmniej na razie, gdyż rozmowy pomiędzy oboma partiami zerwane.

    Powodów tej sytuacji jest kilka. Przedstawiciele UDMR stwierdzili we wtorek rano, że nie zamierzają brać udziału w głosowaniu, które ocenili jako wewnętrzną walkę PSD. W efekcie nie wezmą więc oni udziału w jutrzejszym głosowaniu nad wotum nieufności wobec rządu Sorina Grindeanu. Później wyszło też jednak na jaw, że w samej Partii Socjaldemokratycznej umowa z Węgrami miała wielu przeciwników. Zbuntowali się między innymi działacze z Transylwanii, którzy przeciwstawili się dawaniu Węgrom dodatkowych przywilejów.

    Informacja o porozumieniu pomiędzy UDMR a PSD wzbudziła też sporo kontrowersji w innych partiach. Członkowie PMP przyszli dziś na salę obrad z przepaskami w barwach narodowych, a liderzy PNL wezwali socjalistów do powstrzymania się od "zdrady". Kwestie związane z mniejszością węgierską nadal jak widać wzbudzają w pewnych kręgach kontrowersje. Ostatnio burzliwa debata rozpętała się po tym, jak powróciła idea stworzenia autonomii w zachodnich okręgach Transylwanii, które zdominowane są przez Węgrów.

  • Nowa inicjatywa utworzenia węgierskiej autonomii

    Aby projekt trafił pod obrady parlamentu, wnioskodawcy muszą zebrać podpisy ponad 100 tysięcy mieszkańców kraju. Wsparcie zadeklarował między innymi László Tőkés - ewangelicki duchowny, od którego w 1989 roku rozpoczęły się w Timiszoarze antykomunistyczne protesty. Czy jest szansa na pozytywne rozpatrzenie tej sprawy przez posłów?

    Projekt zakłada utworzenie regionu autonomicznego obejmującego okręgi (județ) Covasna, Harghita i fragment Mureș, gdzie mieszkańcy deklarujący narodowość węgierską stanowią większość. Miałby on funkcjonować w ramach państwa rumuńskiego i respektować zwierzchnictwo Bukaresztu, posiadając jednak samodzielną władzę administracyjną i dwa języki urzędowe - rumuński i węgierski. Aby inicjatywa trafiła pod obrady parlamentu, potrzeba jednak najpierw zebrać 100 tysięcy głosów poparcia. Muszą one pochodzić z przynajmniej jednej czwartej okręgów, przy czym w każdym z nich wymaganych jest przynajmniej 5000 podpisów. Spełnienie tych wymagań jest całkiem prawdopodobne, zważywszy na fakt że w Rumunii żyje ponad milion dwieście tysięcy osób deklarujących przynależność do narodu węgierskiego. Ponadto sąoni rozproszeni po szesnastu okręgach wchodzących niegdyś w skład królestwa węgierskiego.

    Okazuje się jednak, że spełnienie tych wymagań nie będzie oznaczało sukcesu inicjatywy. Liviu Dragnea, lider rządzącej partii socjaldemokratycznej, ocenił bowiem że projekt nie ma szans na przegłosowanie, gdyż ani w jego partii PSD, ani w koalicyjnym ALDE nikt nie popiera tego typu pomysłów. Podkreślił, że obie partie działają tym samym w zgodzie z konstytucją. Na niezgodność z zapisami ustawy zasadniczej wskazała także Rada Legislacyjna (Consiliului Legislativ), negatywnie opiniując tę inicjatywę. Tymczasem autorzy projektu powołania autonomii powołują się na silną niezależność regionu w przeszłości, a zwłaszcza w dobie komunizmu. W latach 1952-1960 i 1960-68 mieszkańcy narodowości węgierskiej posiadali bowiem region autonomiczny, pokrywający się mniej więcej z obecnymi okręgami Covasna, Harghita i Mureș. Twierdzą oni również, że lokalne społeczności powinny mieć prawo do większej swobody decydowania o swoich sprawach.

    Fot. Sytuacja demograficzna omawianych regionów. Źródło: domena publiczna/Wikipedia

  • Prezydent Klaus Iohannis za decentralizacją, ale przeciwko autonomii

    Prezydent Rumunii odwiedził okręgi administracyjne (județ) Covasna i Harghita, które zdominowane są przez Węgrów. Przyjazdowi Iohannisa towarzyszyła demonstracja zwolenników utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Spotkanie przebiegło jednak w miłej atmosferze.

    Podczas wizyty w Miercurea-Ciuc (węg. Csíkszereda) Klausa  Iohannisa przywitało kilkudziesięciu demonstrantów, którzy trzymali transparenty z żądaniami utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Odśpiewano też hymn Seklerów. Prezydent z sympatią odniósł się do manifestantów, dziękując im za miłe przywitanie i piękny śpiew. Zaznaczył, że nie jest zwolennikiem tworzenia autonomii uzasadnionej kwestiami etnicznymi. Przyznał jednak, że jest zwolennikiem decentralizacji kraju i większego rozwoju samorządności, aby lepiej rozwiązywać lokalne problemy. Pomimo różnicy zdań spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze. Prezydent przyjął od mera Miercurei-Ciuc, Roberta Raduly, błękitno-złotą seklerską flagę. W zamian ofiarował mu on trójkolorową flagę Rumunii. Zaznaczył przy tym, że Węgry są strategicznym partnerem dla Rumunii.

    Kompromisowym rozwiązaniem kwestii autonomii byłoby przeprowadzenie reformy administracyjnej. Według wstępnych założeń 41 obecnych okręgów administracyjnych miałoby zostać zastąpionych siedmioma dużymi województwami i wydzielonym obszarem stolicy na wzór obszarów NUTS 2 używanych obecnie jedynie dla celów statystycznych przez instytucje unijne. Rządząca partia PSD nie pali się jednak do tego pomysłu, gdyż doprowadziłoby to do przetasowań na lokalnych scenach politycznych. Przykładowo, północno-zachodnia Transylwania na szczeblu samorządowym zostałaby zdominowana przez PNL, a południowo-wschodnia część regionu przez mniejszość węgierską z UDMR.

  • Rumuńsko - węgierska awantura o micze

    Jakiś czas temu w internecie pojawiło się nagranie z Odorheiu Secuiesc (Székelyudvarhely) - miejscowości zamieszkałej głównie przez Węgrów. Autor video pokazał na nim, jak obsługa miejscowego Kauflandu nie chciała go obsłużyć, gdyż posługiwał się językiem rumuńskim. Film uzyskał ponad milion wyświetleń i rozpętał prawdziwą burzę. Czy słusznie?

    Na nagraniu widać jak autor podjeżdża pod hipermarket, a następnie próbuje zamówić micze - popularne w Rumunii kotleciki z siekanego mięsa. Obsługująca go Węgierka nie realizuje jednak zamówienia. Przykład na napięte relacje pomiędzy Rumunami a Węgrami? Niekoniecznie. Warto zwrócić na fakt, że w filmie brakuje fragmentu pomiędzy początkowymi ujęciami z auta a momentem zamówienia. Widać natomiast, że sprzedawczyni od początku jest mocno poirytowana.

    Czy zatem autor celowo sprowokował takie a nie inne zachowanie? Wiele na to wskazuje. Inny internauta postanowił zweryfikować, jak w rzeczywistości wygląda sytuacja na Seklerszczyźnie. W tym celu udał się do tego samego Kauflandu i bez problemu zrealizował zamówienie. Tyle, że od początku zachowywał się kulturalnie wobec obsługi.

    Porównując oba nagrania można dojść jedynie do wniosku, że zwykłe chamstwo nie ma narodowości. Autor drugiego nagrania bez problemu porozumiewał się w języku rumuńskim i nie spotkało go nic złego ze strony obsługi.

    Fot. Przykładowy zestawi miczy z sieci Kaufland

  • Węgrzy zagłosują przeciwko premierowi w zamian za nowe przywileje

    15 marca dniem Węgrów w Rumunii, zezwolenie na oficjalne używanie seklerskiej flagi, a także mniejszy udział procentowy ludności węgierskiej pozwalający na używanie języka w urzędach i przy nazwach miejscowości - taki efekt przyniosły negocjacje pomiędzy PSD a partią UDMR reprezentującą mniejszość węgierską.

    Negocjacje z przedstawicielami Demokratycznego Związku Węgrów w Rumunii (Uniunea Democrată Maghiară din România; UDMR) były bardzo intensywne. Wcześniej spotkali się oni z premierem Sorinem Grindeanu, który wciąż szuka sojuszników przed głosowaniem nad wotum nieufności dla jego rządu. Według portalu Digi24.ro to jednak liderzy PSD mieli dla nich lepszą ofertę.

    Ustalono, że 15 marca będzie oficjalnie obchodzony jako dzień Węgrów w Rumunii. Ponadto, będzie istniała możliwość używania błękitno-złotej seklerskiej flagi, co do tej pory wzbudzało liczne kontrowersje. Najważniejszym przywilejem będzie jednak obniżenie progu, który pozwala na używanie ojczystego języka w poszczególnych jednostkach administracyjnych. Obecnie jest to możliwe, gdy odsetek danej mniejszości narodowej przekracza 20%. Teraz wystarczy już tylko 10-procentowa reprezentacja mniejszości wśród wszystkich mieszkańców.

    Wprowadzenie tego typu rozwiązania będzie miało spore konsekwencje. Podobne regulacje dotyczą bowiem między innymi stosowania podwójnych nazw miejscowości - choć zdarzają się odstępstwa od normy, gdyż włodarze niektórych miast stosują podwójne, a nawet potrójne (także niemieckie) nazwy dla zaakcentowania ciekawej historii danego miejsca. Jeśli porozumienie zostanie zrealizowane, można się więc spodziewać kolejnych miejscowości w których pojawią się ich historyczne węgierskie nazwy.

    AKTUALIZACJA:

    Negocjacje z Węgrami jednak zostały zerwane

    Czytaj też:

    Do parlamentu trafiła nowa inicjatywa utworzenia węgierskiej autonomii