Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Stosunki polsko-rumuńskie

  • 23 sierpnia w historii Rumunii

    W Polsce dzień 23 sierpnia kojarzony jest głównie z podpisaniem w 1939 roku paktu Robbentrop-Mołotow. Układ pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Radzieckim miał też wpływ na historię sprzymierzonej z Polską Rumunii. Kolejne ważne wydarzenie miało miejsce już pięć lat później, gdy losy wojny uległy zmianie.

    Oficjalnie ministrowie spraw zagranicznych obu totalitarnych krajów podpisali 23 sierpnia 1939 roku pakt o nieagresji. Najistotniejsze były jednak zapisy porozumienia, które wówczas nie zostały oficjalnie ujawnione. Jak powszechnie wiadomo, układ poskutkował rozbiorem Polski pomiędzy nazistowskie Niemcy a sowiecką Rosję, która w obliczu klęski wojny obronnej zajęły wschodnie tereny II RP. W Polsce rzadko mówi się jednak o tym, że sporą część swojego terytorium utraciła wówczas także Rumunia.

    W wyniku moskiewskiego porozumienia Rumunia musiała oddać Sowietom tereny leżące na wschód od Prutu (czyli terytorium dzisiejszej Republiki Mołdawii) oraz północną Bukowinę. Stało się to w lipcu 1940 roku, czyli tuż po klęskę Francji, która wcześniej udzielała Rumunii gwarancji dotyczących niepodległości kraju. Okupacja tych ziem skutkowała licznymi represjami, a nawet mordami, co miało miejsce między innymi w miejscowości Fântâna Albă. Dokonana tam masakra jest obecnie niekiedy nazywana "rumuńskim Katyniem".

    Rumuni odzyskali utracone ziemie dopiero w 1941 roku, kiedy to ich armia wzięła udział w inwazji na ZSRR. Zaledwie trzy lata później III Rzesza i jej sojusznicy chyliła się ku upadkowi, a Armia Czerwona znajdowała się coraz bliżej granic Rumunii. W wyniku operacji jassko-kiszyniowskiej siły państw osi zostały rozbite, co skłoniło króla Michała I do działania. Doprowadził on do obalenia dyktatury Iona Antonescu, wezwał siły zbrojne do zawieszenia ognia i ogłosił swą lojalność względem sił alianckich. Od tej pory Rumunii walczyli u boku późniejszych zwycięzców globalnego konfliktu. Nie doprowadziło to do odzyskania ziem utraconych względem ZSRR, ale prawdopodobnie zabieg ten doprowadził do odebrania Węgrom północnego Siedmiogrodu, oddanego w wyniku II arbitrażu wiedeńskiego w 1940 roku.

    Fot. Bundesarchiv / Żołnierze rumuńscy podczas przeprawy przez Prut, lipiec 1941

    Czytaj też:

    "Haiducii" - rumuńscy żołnierze wyklęci

  • 60 lat zespołu Górali Czadeckich "Pojana"

    Ostatni transport repatriantów z Bukowiny przybył do Polski w 1947 roku. Ich potomkowie żyją obecnie głównie na Dolnym Śląsku i wciąż kultywują przywiezione z Rumunii tradycje. Swoje 60-lecie obchodzi obecnie zespół Górali Czadeckich "Pojana"

    W okolicach Dzierżoniowa wciąż żyją ludzie, którzy urodzili się w Rumunii i po II wojnie światowej przyjechali na Dolny Śląsk. Z takiej możliwości skorzystała tylko część mieszkańców, inni zostali na Bukowinie gdzie do dziś znajduje się kilkanaście wsi w mniejszym lub większym stopniu zamieszkanych przez Polaków.

    - Było po wojnie, wszystko było spalone. Akurat była msza w ogrodzie u mojego wujka Józefa, bo kościół też był spalony, kiedy przyszedł konsul z Bukaresztu, pan Krzyżanowski, i powiedział że chce kilka słów powiedzieć. Że Polska ma teraz ziemie odzyskane i istnieje możliwość, aby się tam przenieść - powiedział nam Maksymilian Juraszek, mieszkaniec Piławy Dolnej.

    To właśnie w Piławie Dolnej działa od sześćdziesięciu lat zespół Górali Czadeckich "Pojana", którego pan Maksymilian był kiedyś kierownikiem. Obecnie szefuje pani Bożena Żygadło, a w zespole udziela się także jej mąż i czwórka dzieci.

    W minioną sobotę w Dzierżoniowie doszło do spotkania członków zespołów "Pojana" i "Mała Pojana", który działa we wsi Poiana Micului na Bukowinie. Były wspólne tańce i śpiewy, a także zapowiedź kolejnych okazji do muzykowania. Oba zespoły, a także reprezentanci Rumunii, Węgier i Ukrainy co roku biorą bowiem udział w "Bukowińskich Spotkaniach" - festiwalu, podczas którego występują zespoły wszystkich narodów zamieszkujących ten region Rumunii.

    Fot. Zespół Górali Czadeckich "Pojana"

  • Ambasador RP w Bukareszcie: "Relacje polityczne są bardzo bliskie. Tak naprawdę jedziemy na jednym wózku"

    O tym, co Rumuni sądzą o Polsce, jak zmienić wizerunek Rumunii w naszym kraju i na kilka innych tematów rozmawialiśmy z Marcinem Wilczkiem, ambasadorem RP w Bukareszcie.

    Co Rumuni sądzą o Polakach i o Polsce?

    Funkcja ambasadora Polski w Rumunii jest w pewnym sensie bardzo komfortowa, bo Polska ma bardzo dobrą opinię w Rumunii. Wynika to między innymi z tempa rozwoju gospodarczego i społecznego w Polsce przez ostatnie dwadzieścia pięć lat. To, że po upadku komunizmu Polska poradziła sobie znacznie lepiej niż Rumunia. Do tego dochodzi członkostwo w Unii Europejskiej, jaką Polska pozycję zajęła w Europie. Jest tutaj pewna nuta uznania i pewna nuta zazdrości, jeśli chodzi o postrzeganie Polski w Rumunii. Polska ma bardzo dobrą markę, Polacy mają bardzo dobrą markę. Jest bardzo silna sympatia Rumunów do Polaków i to jest dostrzegalne.

    Jaka jest rola polskich przedsiębiorców w budowaniu tego wizerunku?

    Istnieje wiele przykładów biznesmenów z Polski, którzy tutaj zainwestowali. Na przykład Tymbark jest tutaj dwadzieścia pięć lat na rynku i widać wszędzie ich reklamy. Od niedawna jest tutaj z kolei wszędzie obecny Idea Bank. Aczkolwiek, budowa polskiej marki to nie tylko rola firm, lecz także specjalistów. W dużych międzynarodowych firmach pracuje bardzo wielu Polaków, szefem giełdy jest Ludwik Sobolewski [dawniej prezes giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – przyp. Red.], szefem ING jest pan Michał Szczurek, tak więc Polacy są też obecni w takim kontekście. Jest to widoczne i doceniane.

    A jeśli chodzi o relacje polityczne?

    Relacje polityczne są bardzo bliskie. Tak naprawdę jedziemy na jednym wózku. Jesteśmy krańcowymi państwami Unii Europejskiej, jesteśmy flankowymi państwami NATO, mamy podobne problemy polityczne, które teraz się pojawiają. Mam na myśli np. Brexit. Mamy milion obywateli polskich na Wyspach, Rumuni mają czterysta tysięcy i tak samo są oni zaniepokojeni. Nie wiadomo przecież, co się wydarzy dalej. Mamy też podobne doświadczenia historyczne, więc pewne rzeczy widzimy podobnie. Mamy podobne doświadczenia, których państwa zachodnie nie mają, więc pewne rzeczy rozumiemy lepiej i rozmawiając ze sobą patrzymy na nie inaczej niż inni i jesteśmy przez to sobie bliscy.

    Jakie jeszcze czynniki sprawiają, że Polska jest ważna dla Rumunii w kontekście tych relacji?

    Jesteśmy największym państwem tego obszaru. Rumuni są dwudziestomilionowym państwem położonym w Europie wschodniej, my jesteśmy krajem czterdziestomilionowym położonym w Europie północno-wschodniej. To też gra swoją rolę. Do tego dochodzą inne istotne czynniki, jak demografia, potencjał gospodarczy, polityczny i wojskowy.

    Co można zrobić żeby te relacje były jeszcze lepsze?

    Jest wiele do zrobienia dla promocji Rumunii w Polsce, ale przede wszystkim muszą o to zadbać sami Rumuni. Polska, co powtarzam moim rumuńskim gospodarzom, miała dwa wielkie wydarzenia, które spowodowały, postrzeganie Polski się zmieniło. Była to prezydencja w Unii Europejskiej w 2011 roku i Euro 2012. To były takie wydarzenia, które wiele zmieniły. Raz, że przyjechało wtedy bardzo wielu eurokratów i urzędników, a następnie przyjechało wielu zwykłych obywateli, kibiców piłkarskich, którzy zobaczyli że Polska nie jest jakimś dzikim krajem na krańcu świata, tylko że jest to normalne nowoczesne państwo, które się rozwija. Że ma swoją kuchnię, swoich ludzi i tak naprawdę nie jest tak daleko.

    Często podnoszoną kwestią jest odległość pomiędzy naszymi krajami i wciąż istniejące braki w infrastrukturze drogowej...

    Bariery są raczej w głowach. Mam nadzieję, że Rumuni patrząc na nasze doświadczenia skorzystają z tego, że mają prezydencję w Unii w 2019 roku i to wykorzystają. Co jeszcze można zrobić? Państwa pobyt w Rumunii [w ramach projektu Caravana Go Romania – przyp. Red.] jest też łamaniem jakichś stereotypów i przesądów. W Polsce pokutują opinie o drogach rumuńskich, ale to jest oczywista nieprawda.

    Przejechaliśmy ten kraj wzdłuż i wszerz i nie możemy się z tym nie zgodzić. Pytanie tylko co zrobić, aby rozpowszechnić tę opinię?

    To już nie jest rola dla ambasad, bo my możemy wskazywać pewne rzeczy, ale ludzie sami muszą coś zobaczyć i czegoś dotknąć. Aczkolwiek to się zmienia, bo Polacy jeżdżą chętnie do Bułgarii i nawet tylko przejeżdżając przez Rumunię widzą jak to wygląda. Wielu Polaków przyjeżdża też do Rumunii w góry. Kilka tygodni temu, gdy byłem na przykład w Bran, gdzie widziałem kilkanaście autokarów z Polski, tak więc nie wiem czy to jest nadal aktualne, że Rumunia jest krajem znanym ze stereotypów. Myślę, że zmienia się to szybciej, niż nam się wydaje.

    Spotkaliśmy się w ramach projektu Caravana Go Romania. Co sądzi Pan o pomyśle zorganizowania podobnej wyprawy dla Rumunów, aby mogli zwiedzić Polskę?

    Jako urzędnik państwa polskiego bardziej mi zależy na promocji Polski. Bardzo się cieszę, że jesteście tutaj i promujecie Polskę, ale wydaje mi się że my w działalności ambasady powinniśmy podejmować się głównie promocji naszego kraju. Wysyłamy blogerów i dziennikarzy, którzy jeżdżą po Polsce, żeby zobaczyli jak nasz kraj się zmienił, bo oni też mają często w głowach obraz Polski sprzed 10 czy 15 lat i oni to potem przekazują dalej. To jest jakaś droga do powtórzenia. Teraz rozmawiam z kolei z klubem harleyowców, aby przyjechali w przyszłym roku na stulecie odzyskania niepodległości. W Rumunii jest przecież mnóstwo śladów polskich, jak np. pomnik marszałka Piłsudskiego w Bukareszcie. To jest też taka forma promocji Polski w Rumunii.

    Czyli nadal jest dużo do zrobienia?

    Wydaje mi się, że jest nierównowaga, gdyż Rumuni się bardziej interesują Polską niż Polacy Rumunią i trudno to zmienić. Zainteresowanie mediów jest tego dowodem. Media rumuńskie są bardziej zainteresowane, że przyjechały dawno nie widziane w Rumunii Polonezy i Duże Fiaty, niż media w Polsce.

  • Mapa rumuńskich knajp z całego świata

    Rumuńska kuchnia oferuje wiele charakterystycznych dań, o czym mógł się przekonać każdy kto kiedykolwiek odwiedził ten kraj. Istnieje jednak szansa na posmakowanie tamtejszych specjałów także w innych zakątkach świata. Znalezienie rumuńskich i mołdawskich restauracji, kawiarni a nawet sklepów ułatwia strona www.magazineromanesti.eu

    Strona pomaga znaleźć miejsca z rumuńskim jedzeniem zarówno za pomocą mapy, jak i listy uporządkowanej według poszczególnych krajów czy nazwy. Do tej pory udało się zweryfikować prawie osiemset adresów z ponad czterdziestu krajów. Wśród nich znaleźć można zarówno restauracje i bary, sklepy, jak również sieci gastronomiczne wywodzące się z Rumunii. Przy okazji łatwo zaobserwować, które kraje są najpopularniejszymi kierunkami emigracji dla mieszkańców Rumunii i Mołdawii. Dominują bowiem miejsca znajdujące się we Francji, Hiszpanii czy Włoszech.

    Jak dotąd niewiele miejsc znajduje się w Polsce. Jeśli chodzi o restauracje, to według omawianej strony w naszym kraju funkcjonuje jedynie warszawska "Veranda - Mołdawska kuchnia & Wino". W Bielsku-Białej działa natomiast sklep "RoWinGood" oferujący szeroki wybór rumuńskich i mołdawskich win. Miejmy nadzieję, że doczekamy kolejnych tego typu miejsc!

  • O stuleciu odzyskania przez Polskę niepodległości w Râmnicu Vâlcea

    W 2018 roku Polska świętuje 100-lecie odzyskania niepodległości. Z tej okazji Instytut Polski w Bukareszcie wraz z partnerami zorganizuje serię wydarzeń w wielu miejscach Rumunii. Pierwszym z nich będzie ekspozycja w Râmnicu Vâlcea. Wszystkim wydarzeniom będzie towarzyszył hashtag #PL100

    W historii Polski XX wieku nie ma postaci bardziej istotnej niż Marszałek Józef Piłsudski (1867-1935). Słynny dowódca stał się symbolem odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Wówczas - po 123 latach zaborów, czyli podziału ziem polskich między Rosję, Prusy i Austrię, które rozgrabiały je trzykrotnie i próbowały pozbawić Polaków nie tylko ich ojczyzny, ale także języka, tradycji i kultury - kraj powrócił na mapy Europy.

    Ekspozycja pt. „Józef Piłsudski – mąż stanu Polski i Europy”, poświęcona Marszałkowi, będzie w 2018 roku odwiedzała wiele miast w Rumunii. Pierwszy z cyklu wernisaży odbędzie się 26 stycznia 2018 roku o godzinie 13.00 w Bibliotece Wojewódzkiej „Antim Ivireanul” w Râmnicu Vâlcea (ul. Carol I nr 26). Wystawę będzie można zobaczyć do 28 lutego.

    Tuż po wernisażu, z okazji zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, który na całym świecie obchodzony jest 27 stycznia, w rocznicę wyzwolenia byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, odbędzie się projekcja filmu „Azyl” (The Zookeeper’s Wife, reż. Niki Caro, USA 2017).

    Ta niezwykła historia opowiada o Janie i Antoninie Żabińskich, czyli dyrektorze warszawskiego ZOO i jego żonie, którzy w swojej willi na terenie ogrodu zoologicznego uratowali ponad 300 Żydów.

    Wstęp na oba wydarzenia jest wolny.

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

    Czytaj też:

    Dni Polskie w Suczawie rozpoczęte

  • Odszedł Stanisław Szelichowski

    27.XII.2017 roku zmarł w Warszawie Stanisław Szelichowski, autor książek i dziennikarz motoryzacyjny, który lata II wojny światowej spędził jako uchodźca w Bukareszcie 

    Stanisław Szelichowski urodził się 3 czerwca 1930 r. w Krakowie. Lata wojny przeżył wraz z rodziną w Bukareszcie jako uchodźca. Po 1945 roku wrócił do Polski i przeniósł się do Warszawy. Tam skończył Wydział Samochodowy na Politechnice Warszawskiej. W połowie lat pięćdziesiątych XX wieku podjął pracę w redakcji tygodnika „Motor” i przez długie lata był nie tylko czołowym publicystą tego najsławniejszego w powojennym półwieczu czasopisma motoryzacyjnego, ale także zastępcą redaktora naczelnego.

    Działał także w Polskim Związku Motorowym – w latach 1979-1987 był jego sekretarzem generalnym. W ostatnich latach był członkiem Zespołu do spraw Wyróżnień i Odznaczeń ZG PZM. Pełnił odpowiedzialne funkcje w organizacjach międzynarodowych. Jako współtwórca polskiego kartingu zasiadał m.in. w Międzynarodowej Komisji Kartingowej CIK (przez kilka kadencji jako jej wiceprzewodniczący). Reprezentował PZM w Międzynarodowej Komisji Sportowej FISA. Wielokrotnie był wyznaczany na obserwatora najważniejszych światowych rajdów (m.in. Rajdu Monte Carlo 1985 oraz Rajdu Wybrzeża Kości Słoniowej). W Automobilklubie Polski działał przez wiele lat w Kole Seniorów; w Auto Klubie Dziennikarzy Polskich przez parę kadencji zasiadał w zarządzie, a ostatnio w komisji rewizyjnej tego stowarzyszenia.

    Od lat dziewięćdziesiątych pracował w wydawnictwie AUTO Technika Motoryzacyjna publikując swe artykuły w magazynie Transport Technika Motoryzacyjna. Jednocześnie pracował nad ważnymi w polskiej literaturze motoryzacyjnej książkami; wydał m.in. „Sto lat polskiej motoryzacji” oraz „120 lat sportu samochodowego w Polsce” i „Polacy w rajdach i wyścigach samochodowych” (dwie ostatnie wspólnie z Robertem Muchą). Za pierwszą z tych książek otrzymał prestiżową nagrodę im. Nicolasa-Josepha Cugnota, przyznaną w 2004 r. przez Stowarzyszenie Historyków Motoryzacji z siedzibą w Bostonie (USA) za najlepszą książkę nie-anglojęzyczną.

    Źródło/Fot.: Marta Szelichowska

  • Polska firma windykacyjna z coraz większym udziałem na rumuńskim rynku

    Założony we Wrocławiu KRUK jest jednym z liderów, jeśli chodzi o firmy windykacyjne działające na terenie Rumunii. Teraz jeszcze bardziej umocni ona swoją pozycję na tamtejszym rynku, dzięki zakupowi długów od państwowego CEC Banku.

    Już w ubiegłym roku przedstawiciele firmy prezentowali dane, według których KRUK był najbardziej rozpoznawalną firmą windykacyjną na terenie Rumunii. Według zleconych przez nią badań, markę tą rozpoznawało aż 69% respondentów, wobec 19% w przypadku jej największego konkurenta. O sile firmy stanowił też między innymi rekordowy przetarg na portfel wierzytelności korporacyjnych, który opiewał na 1,2 mld złotych:

    - Wygrana w przetargu umocni KRUKa na pozycji lidera rumuńskiego rynku zarządzania wierzytelnościami. Równocześnie zwiększamy nasz potencjał w bardzo atrakcyjnym dla KRUKa segmencie korporacyjnym. Tym samym systematycznie przekładamy nasze wieloletnie doświadczenia z rynku polskiego na rynek rumuński. Pierwsze poważne kroki na tym rynku postawiliśmy jeszcze w ubiegłych latach; tylko w 2016 roku zainwestowaliśmy w portfele korporacyjne w Rumunii o łącznej wartości nominalnej ponad 800 milionów złotych. Dzisiejsza inwestycja istotnie zwiększy skalę naszego biznesu - tak wygraną w przetargu komentował Piotr Krupa, prezes KRUK S.A.

    Najnowszy przetarg wygrany przez polską firmę nie ma aż takiej wartości, aczkolwiek jest to zwycięstwo bardzo prestiżowe. Chodzi bowiem o wykup długów od państwowego CEC Banku (Casa de Economii și Consemnațiuni). Konkretnie mowa jest o długach w wysokości 120 mln lei, które KRUK przejął za niecałe 20,5 mln lei. To jednak najpewniej nie ostatnia tego typu wiadomość, gdyż - jak podają lokalne media - rumuńskie banki wciąż posiadają wierzycieli winnych im ok. 5,6 mld lei.

  • Polskie nazwy rumuńskich miast na mapie z okresu międzywojennego

    Mapa stworzona w 1926 roku przez Stanisława Lewickiego pokazuje drogi handlowe w Polsce funkcjonujące od średniowiecza do wieku XVI. Ze względu na spory zasięg terytorialny I Rzeczypospolitej, obejmuje ona sporą część Europy - w tym obecną Rumunię, gdzie zaznaczono wiele miast używając ich polskich nazw.

    Sporo szlaków handlowych, a co za tym idzie także miast, leży na terenie Transylwanii i w jej najbliższych okolicach. Znaleźć tam można kilka miejscowości, których nazwy są fonetycznym zapisem z języka węgierskiego. Na północy widoczny jest na przykład Sziget (Syhot Marmaroski; rum. Sighetu Marmației, węg. Máramarossziget). Tuż obok leży natomiast Wielka Bania (rum. Baia Mare, węg. Nagybánya, niem. Frauenbach lub Neustadtl), choć dosłowne tłumaczenie powinno raczej brzmieć "Wielka Kopalnia". Szlak z Baia Mare prowadzi dalej na południe, do Bystrzycy (rum. Bistrița, węg. Beszterce, niem. Bistritz t. Nösen). Stamtąd jedna z odnóg szlaku prowadziła na zachód, w kierunku Klużu. W języku polskim funkcjonowała niegdyś dla tego miasta nazwa "Kołocza". Na mapie widnieje jednak nazwa Kołoszwar wprost nawiązująca do węgierskiego Kolozsváru (rum. Cluj-Napoca, niem. Klausenburg). Jeszcze dalej na zachód leży Wielki Waradyn (rum. Oradea, węg. Nagyvárad), co jest kolejnym nawiązaniem do nazwy węgierskiej ("nagy" oznacza "wielki", natomiast "var" - "zamek").

    Kierując się z Klużu na południe docieramy do Białogrodu, czyli obecnej Alba Iulia. Nazwa ta nawiązuje do historii miasta z X wieku, kiedy to nosiło ono nazwę Bălgrad. Do "białego grodu" odnosi się także nazwa węgierska (Gyulafehérvár) oraz niemiecka (Weißenburg). Od 1711 roku Austriacy używali nazwy Karlsburg, która pojawia się zresztą na mapie w nawiasie. Nieco dalej na południe widnieje z kolei Sybin (rum. Sibiu, węg. Nagyszeben, niem. Hermannstadt) - miasto znane w Polsce ze względu na zwycięską potyczkę powstańców węgierskich, którzy pod dowództwem Józefa Bema pokonali wojska austriackie i rosyjskie. Spod Sybina odnoga szlaku handlowego prowadzi w kierunku północno - wschodnim do... Szygiszowa, czyli obecnej Sighișoary (węg. Segesvár, niem. Schäßburg). Jest to o tyle ciekawe, że polska nazwa tej miejscowości pojawiła się wyłącznie w jednej publikacji naukowej, w dodatku pod inną nazwą - Segieszów. Nieopodal znaleźć można jeszcze Braszów (rum. Brașov, węg. Brassó) wraz z podaną w nawiasie niemiecką nazwą Kronstadt.

    Z prezentowanej mapy wynika, że bardziej ożywione kontakty handlowe funkcjonowały z Mołdawią. Tutaj jednak opisane nazwy nie różnią się aż tak bardzo od tych używanych współcześnie. Na południe od Czerniowców (ukr. Чернівці, rum. Cernăuţi) znajduje się obecne miasto graniczne Seret (rum. Siret), skąd szlak prowadził do Suszawy (rum. Suceava, węg. Szűcsvár). Stamtąd jedna z odnóg drogi handlowej kieruje się w kierunku leżącej w Transylwanii Bystrzycy, gdzie mijamy takie miasta jak Humorel (Gura Humorului, przez miejscową ludność polską nazywana Gura Humora) i Watra (rum. Vatra Dornei, niem. Dorna Watra, węg. Dornavátra; w polskiej literaturze także jako Watra Dorna). Z Suczawy na południowy wschód szlak prowadził do Jassów (rum. Iași, węg. Jászvásár), po drodze mijając takie miejscowości jak Hirlan (obecnie Hârlău) i Tyrgul. Nie chodzi tu jednak o leżący bardziej na południe Târgu Neamț, lecz Târgu Frumos. Zerknijmy jednak dalej na południe, gdzie szlak prowadził przez miejscowość Roman (tutaj wyjątkowo nazwa nie została zmieniona), Baków (Bacău), Okna (Târgu Ocna) i Totrusz (Târgu Trotuș). Następnie można znaleźć tajemniczą miejscowość Kilkowa. Najprawdopodobniej chodzi tu o Fokszany (rum. Focșani, niem. Fokschan), skąd droga prowadziła na południe do Rymnika (rum. Râmnicu Sărat).

    Niemalże równoległy szlak z Jassów prowadził na południe do Bertad (rum. Bârlad), a następnie do Galata (Gałacz; rum. Galați). Jadąc na wschód można było natomiast dotrzeć do Kiszyniowa (tu jako Kiszeniew; rum. Chișinău). Wcześniej, na skrzyżowaniu szlaków, zlokalizowane jest jednak Łopuszno (obecnie niewielka miejscowość Lăpușna). Dalej w kierunku wschodnim znajduje się Bender (obecnie częściej stosuje się nazwę Bendery, dawniej także Tehinia; rum. Bender/Tighina, ros. Бендеры, ukr. Бендери). Na terenie dzisiejszego Naddniestrza wchodzącego formalnie w skład Republiki Mołdawii znaleźć też można Jahorlik (dawniej Orlik; rum. Iagorlîc, ros. Ягорлык, ukr. Ягорлик) - miasteczko szlacheckie związane z takimi rodzinami jak Zamoyscy, Koniecpolscy czy Lubomirscy. Nieopodal znajdują się jeszcze Dubosary (rum. Dubăsari, ros. Дубоссары, ukr. Дубоссари). Na mapie znaleźć też można ciekawe nazwy miast leżących obecnie na terytorium Ukrainy, takie jak Koczubej (Odessa).

    Wróćmy jednak do Rumunii, a konkretnie jej południowej części. W pobliżu wspomnianego wcześniej Gałacza znaleźć tam można na przykład miejscowość Braiła (rum. Brăila). Kierując się w górę Dunaju docieramy natomiast do Silistrii, która na mapie widnieje na lewym brzegu Dunaju. W rzeczywistości to miasto znajduje się jednak w Bułgarii. Z terenów Wołoszczyzny na mapie widoczny jest jedynie Bukareszt (rum. București) i dawna stolica księstwa, czyli Târgoviște (tutaj jako Targowica). Na szlagu odbijającym stamtąd na zachód widnieje tylko kierunek "do Orsowy". Chodzi rzecz jasna o Orszowę (rum. Orșova, węg. Orsova).

    Omawiana mapa została opublikowana między innymi na portalu www.starenowemapy.pl, gdzie nałożono ją na współczesny obraz satelitarny z Google.

  • Powstanie połączenie lotnicze Rzeszów - Suczawa?

    Plan jest ambitny, gdyż zakłada uruchomienie regularnych lotów pomiędzy oboma miastami. O możliwościach współpracy pomiędzy oboma lotniskami rozmawiał marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl i przewodniczący rady okręgu administracyjnego Suczawa (Județul Suceava) Gheorghe Flutur.

    Do rozmowy pomiędzy oboma samorządowcami doszło w ramach XXVII Forum Ekonomicznego w Krynicy. Panowie doszli do wniosku, że wspólnie mogą doprowadzić do uruchomienia pomiędzy miastami połączeń lotniczych. Na razie mowa jest o kursach w okresie letnim, gdy ruch turystyczny jest największy.

    "Rzeszów ma nowoczesny port lotniczy i rozmawiałem o naszym lotnisku. Operuje on na wielu trasach europejskich i rozmawiałem o otwarciu dyskusji o kursie Suczawa - Rzeszów, nawet sezonowym, dla turystów, lub o możliwości rozszerzenia połączeń z Suczawy do Londynu lub Monachium z międzylądowaniem - powiedział Gheorghe Flutur, cytowany przez dziennik Monitorul de Suceava.

    Obecnie lotnisko Stefana Wielkiego w Suczawie (Aeroportul Internațional „Ștefan cel Mare”) obsługuje łącznie 9 tras krajowych i międzynarodowych - między innymi do Bukaresztu, Londynu, Mediolanu czy Rzymu. Z podrzeszowskiego portu Jasionka można skorzystać z regularnych połączeń do 10 miejsc w Europie, m.in. do Warszawy, Monachium, Berlina czy kilku miast Wielkiej Brytanii.

    Fot. podkarpackie.pl

  • Premier Rumunii z wizytą w Warszawie

    Współpraca polsko-rumuńska, a w szczególności kwestie związane z gospodarką, polityką energetyczną i bezpieczeństwem były tematem rozmów Viorici Dăncili z Mateuszem Morawieckim. Podczas spotkania w Warszawie szefowie rządów obu krajów ocenili, że chcą wzmacniać wzajemne relacje w ramach struktur NATO i Unii Europejskiej

    Premier Mateusz Morawiecki mówił o "przełomowym dniu, w którym uzgodniliśmy stanowiska w wielu sprawach". Także rumuńska premier podkreślałą wagę wczorajszego spotkania:

    - Konsultacje mają miejsce w momencie, w którym oba kraje świętują swoje stulecie - wielkiego zjednoczenia Rumunii i odzyskania niepodległości w Polsce - powiedziała premier Viorica Dăncilă w trakcie spotkania z Mateuszem Morawieckim.

    Szefowie rządów obu krajów nawiązali do historycznych relacji pomiędzy Polską a Rumunią. Przypomnieli o okresie międzywojennym, kiedy oba kraje graniczyły ze sobą i łączyły je bardzo dobre relacje. Podkreślono także wspólnotę doświadczeń wynikającym ze znalezienia się w bloku państw komunistycznych. Największą uwagę skupiono jednak na obecnej sytuacji, a także na wspólnych pomysłach na dalszą współpracę. Przedstawiciele obu krajów zgodzili się, że Polska i Rumunia będą budować swoją pozycję a także umacniać wzajemne relacje w oparciu o struktury NATO i Unii Europejskiej.

    Jako kluczowe podano wspólne projekty, takie jak budowa trasy Via Carpatia łączącej Bałtyk z Morzem Czarnym. Zadeklarowano też ścisłą współpracę w rozwijaniu współpracy gospodarczej i handlowej, a także polityki energetycznej.

    W piątek doszło też do spotkania ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego z minister obrony narodowej Rumunii Mihaiem Viorelem Fiforem. Podpisali wówczas umowę międzyrządową o grobach żołnierzy i cywilnych ofiar wojen oraz poświęconych im miejscach pamięci. Dotyczy ona w dużej mierze obywateli polskich pochowanych na terenie Rumunii w trakcie II wojny światowej.

    Fot. www.premier.gov.pl

  • Prezydent Rumunii z wizytą w Polsce

    Wizyta Prezydenta Rumunii jest ściśle związana ze spotkaniem Bukaresztańskiej Dziewiątki, które odbędzie się 8 czerwca. Czwartkowe rozmowy Prezydentów Polski Andrzeja Dudy i Rumunii Klausa Iohannisa dotyczyły przede wszystkim polityki bezpieczeństwa w naszym regionie, koordynacji działań przed lipcowym szczytem NATO w Brukseli. Omówiono także sytuację ekonomiczną w Europie, w tym negocjacje nowego unijnego budżetu, a także współpracę w ramach krajów Inicjatywy Trójmorza, której szczyt odbędzie się jesienią w Bukareszcie. Wizyta Prezydenta Rumunii w Warszawie jest ściśle związana z piątkowym spotkaniem Bukaresztańskiej Dziewiątki, którego Polska i Rumunia są współgospodarzami

    Wizyta Prezydenta Rumunii rozpoczęła się od powitania Klausa Iohannisa przez Prezydenta Andrzeja Dudę na dziedzińcu Belwederu. Po ceremonii powitania Prezydenci Polski i Rumunii przeszli do Sali Kominkowej w Belwederze, gdzie rozmawiali „w cztery oczy”. Następnie odbyły się rozmowy plenarne delegacji pod przewodnictwem obu polityków.

    - Rozmawialiśmy o sytuacji bezpieczeństwa w naszej części Europy, o perspektywie naszego jutrzejszego spotkania w formacie B9, które poprzedza szczyt NATO w Brukseli - mówił Prezydent Andrzej Duda podczas konferencji prasowej  po spotkaniu z  Klausem Iohannisem. - Mamy nadzieję, że nasze jutrzejsze spotkanie, ale przede wszystkim szczyt NATO w Brukseli będzie miał charakter decyzyjny i rozwinie perspektywę budowania właśnie środowiska bezpieczeństwa i współpracy w naszej części Europy - podreślał. 

    Andrzej Duda tłumaczył, że Bukaresztańska Dziewiątka to budowanie sfery bezpieczeństwa.

    - Chcemy, aby nasze narody mogły żyć w pokoju i mogły żyć w spokoju; żeby ludzie czuli się bezpieczni, mogli spokojnie pracować, żeby nie musieli się martwić o byt swojej rodziny od strony bezpieczeństwa (...) - mówił polski Prezydent.

    Andrzej Duda poinformował, że rozmowy z Prezydentem Rumunii dotyczyły także m.in. bilateralnej współpracy gospodarczej. Jak podkreślił, wzajemne obroty handlowe wyniosły powyżej 5,5 mld euro w ubiegłym roku, a w Rumunii działa obecnie ponad 1000 polskich firm. Jak dodał, rozmowa dotyczyła także sytuacji w UE oraz prac nad kolejną perspektywą finansową i przyszłym budżetem UE.

    - Tutaj nasze stanowiska - i Polski, i stanowisko władz Rumunii - są zbieżne jeżeli chodzi o to, że powinny być zachowane na odpowiedniej wysokości fundusze spójności i że powinny być również na odpowiedniej wysokości zachowane fundusze związane ze Wspólną Polityką Rolną - podkreślił polski Prezydent. 

    Andrzej Duda odniósł się również do zbliżającego się Szczytu Trójmorza, który odbędzie się we wrześniu w Bukareszcie.-  Mamy nadzieję, że będzie to nie tylko okazja do dyskusji politycznej, ale że przede wszystkim będzie to forum do konkretnej dyskusji już o inwestycjach, wspólnych projektach, które mogą być realizowane w ramach rozwoju infrastruktury ‒ zarówno drogowej, jak i kolejowej oraz energetycznej ‒ w naszej części Europy - zaznaczył Prezydent. 

    Wspólne otwarcie wystawy poświęconej 100-leciu polsko-rumuńskich relacji 

    - W przededniu szczytu Bukaresztańskiej Dziewiątki pamiętamy o uniwersalności strategicznych celów polsko-rumuńskiego partnerstwa - mówił Prezydent Duda otwierając wraz z Prezydentem Iohannisem wystawę poświęconą relacjom Polski i Rumunii po 1918 r.

    Prezydent Duda podkreślił, że wystawa bardzo dobrze oddaje naturę i bogactwo relacji Polski i Rumunii. Jak mówił, sto lat temu stosunki między naszymi krajami obok ważnych kwestii politycznych, militarnych i gospodarczych miały też bardzo personalny wymiar wzajemnej sympatii łączącej marszałka Józefa Piłsudskiego z królem Karolem II.

    Prezydenci Duda i Iohannis otworzyli wspólnie wystawę zatytułowaną "Stulecie sojuszu 1918-2018" poświęconą 100-leciu polsko-rumuńskich relacji. Wystawa, którą patronatem objęli obaj Prezydenci, została przygotowana przez ambasadę Rumunii w Polsce we współpracy z polskim i rumuńskim MSZ, Instytutem Kultury Rumuńskiej w Warszawie oraz Krajową Izbą Gospodarczą, w której siedzibie można ją oglądać.

    Źródło: www.prezydent.pl

  • Przemówienie ambasadora Rumunii z dnia 29.11.2017

    Szanowni Członkowie Polskiego Parlamentu i Rządu,

    Wasze Ekscelencje,

    Szanowni Państwo,

    To dla mnie wielki zaszczyt i jest mi niezmiernie miło powitać Państwa na przyjęciu z okazji Święta Narodowego Rumunii. Dziękuję Państwu za przyłączenie się do świętowania tego wyjątkowego dnia dla mojego kraju. Święto Narodowe jest obchodzone przez Rumunów na całym świecie jako symbol woli narodu rumuńskiego, aby rozwijać się jako naród, aby zjednoczyć się jako naród oraz aby pozostać lojalnym wobec jego tradycji i wartości. Prawie wiek później, oto jesteśmy, razem, zjednoczeni wspólną nadzieją na lepszą przyszłość, w zjednoczonej, wolnej, prosperującej i bezpiecznej Europie, wciąż w pokoju ze wszystkimi sąsiadami, a zwłaszcza z samą sobą.

    W tym roku obchodzimy Święto Narodowe Rumunii, rok przed obchodami jego Stulecia. W 1918r., zainspirowani wizją prezydenta USA Woodrowa Wilsona, Rumuni zobowiązali się między innymi do przestrzegania zasad tolerancji, wzajemnego szacunku, pokojowego współistnienia i wolności. Zbliżając się do Stulecia obchodów Święta Narodowego, należy pamiętać, że żadne z wielkich osiągnięć w naszej historii nie byłoby możliwe bez odwagi, poświęceń i mądrości naszych poprzedników.

    W przyszłym roku będziemy również obchodzić 140tą rocznicę Niepodległości Rumunii, wraz ze Stuleciem obchodów Święta Narodowego Rumunii, i będziemy kontynuować nasze starania, aby przygotować się do sprawowania prezydencji w Radzie UE (1sze półrocze 2019r.). Będziemy zatem mieli wiele powodów do świętowania, ale także dużą zachętę do cięższej pracy.

    Drodzy Przyjaciele,

    Rumunia stała się historycznie dojrzała jako nowoczesny kraj europejski, którego spoiwo przeszło próbę czasu. Silne powiązania polityczne, gospodarcze i kulturowe z sąsiadami, strategiczna spójność i wiarygodność w ramach NATO i UE, aktywne zaangażowanie jako wkład w konsolidację Projektu Europejskiego i bezpieczeństwa euroatlantyckiego, jedna z najbardziej dynamicznych i stabilnych gospodarek w Europie, wysokie standardy zaangażowania wszystkich mniejszości narodowych w życiu społecznym, politycznym i kulturalnym, wszystko to upoważnia nas do spojrzenia wstecz z satysfakcją a w przyszłość z pewnością i ufnością.

    Rok 2017 raz jeszcze potwierdził bardzo wysoki poziom osiągnięty dzięki wielopłaszczyznowej, polsko-rumuńskiej współpracy. Lista spotkań i konsultacji między wysokimi przedstawicielami reprezentującymi nasze kraje w tym roku była imponująca. Chciałbym tylko wspomnieć o kilku, które, jak sądzę, mają najgłębsze polityczne i dyplomatyczne znaczenie: udział Prezydenta Rumunii w lipcowym Szczycie Inicjatywy Trójmorza, w którym zapowiedział, że Rumunia będzie gospodarzem Szczytu w 2018r.; trzy wizyty Ministra Spraw Zagranicznych Rumunii w Warszawie, wizyta Ministra Spraw Zagranicznych RP w Bukareszcie; udział Marszałka Senatu Rumunii w Szczycie Przewodniczących Parlamentów Państw Europy Środkowej i Wschodniej w maju; oraz dwie bilateralne, oficjalne wizyty na tym poziomie. Muszę również wspomnieć o licznych kontaktach ministerialnych w różnych formatach i okazjach, zarówno w Bukareszcie, jak i Warszawie.

    Przy okazji tych wszystkich dyplomatycznych i politycznych kontaktów, bez wyjątków, Rumunia i Polska potwierdziły swoje pełne przywiązanie do UE ale też preferencję atrakcyjniejszej UE, bliższej jej obywatelom, solidnego związku transatlantyckiego oraz mocnego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ich kluczowa rola dla stabilności i bezpieczeństwa Europy pozostaje niezmienna w czasie, gdy przez kilka kolejnych lat podważane są podstawowe wartości w naszym Wschodnim i Południowym Sąsiedztwie. Nie ulega wątpliwości, że będziemy nadal stanowczo działać w duchu sojuszniczej solidarności i jedności, pozostając jednocześnie zdecydowanym zwolennikiem potrzeby umocnienia istotnego transatlantyckiego łącza, tak aby NATO mogło być gotowe do przeciwdziałania wszelkim zagrożeniom i wyzwaniom, niezależnie od tego, gdzie się pojawią. Bliska współpraca z USA ma kluczowe znaczenie, ponieważ nie możemy mówić o prawdziwym bezpieczeństwie w Europie lub w naszym regionie, bez silnego amerykańskiego zaangażowania i przywództwa politycznego.

    Ten rok naznaczył nie tylko kontynuację intensywnych kontaktów i dialogu pomiędzy władzami rumuńskimi i polskimi, ale także wzmocnienie kilku wartościowych projektów oraz inicjatyw o szczególnym znaczeniu zarówno dla Rumunii jak i Polski, a także dla Europy Środkowej. Wyróżnię 3 z nich.

    Pierwszym z nich jest "Format 9 Bukareszt", stanowiący ramy konsultacji w sprawach bezpieczeństwa, opracowany z inicjatywy Rumunii i Polski, gromadzący dziewięć państw członkowskich UE i NATO ze Wschodniej Flanki. Ministrowie Spraw Zagranicznych - w październikowym spotkaniu w Warszawie, oraz Dyrektorzy Generalni ds. Strategicznych i Bezpieczeństwa – na spotkaniu w marcu, podkreślili potrzebę koordynacji naszych działań oraz wnieśli znaczący wkład w wysiłki mające na celu konsolidację Sojuszu Północnoatlantyckiego, w duchu coraz głębszej spójności i solidarności. W przyszłym roku Ministrowie Obrony B9 spotkają się w marcu, a Mówcy Parlamentów B9 zbiorą się w kwietniu, w Bukareszcie.

    Drugi projekt to "Inicjatywa Trójmorza", której celem jest stymulowanie szybszego rozwoju regionu między Morzem Bałtyckim, Czarnym i Adriatyckim oraz osiągnięcie prawdziwej konwergencji regionalnej. Rumunia i Polska są aktywnie zaangażowane w przygotowywanie Szczytu Inicjatywy Trójmorza w Bukareszcie, który odbędzie się w przyszłym roku. Jak niedawno zauważono w “Foreign Affairs”, „obecność Polski i Rumunii zarówno w B9, jak i Inicjatywie Trójmorza sprawia, że wschodnie granice UE i NATO są bezpieczniejsze. Oba kraje obsługują część systemu obrony przeciwrakietowej NATO i batalionów międzynarodowych NATO, oba też mają strategiczne interesy w sąsiedztwie nie-członkowskim na wschodzie, odnoszące się do ich historycznych, kulturowych i językowych powiązań". W przypadku B9 oraz Inicjatywy Trójmorza, Bukareszt i Warszawa pracowały razem od samego początku, aby skonsolidować całą UE oraz wschodnią granicę NATO. Zrozumieliśmy, że współpraca jest bardziej korzystna niż współzawodnictwo.

    Trzeci projekt odbywa się w ramach trójstronnych konsultacji Rumunia-Polska-Turcja, które zostały istotnie wzmocnione w sierpniu, dzięki rozmowom na szczeblu Ministrów Spraw Zagranicznych, które odbyły się w Warszawie. Rumunia i Polska są szczególnie dobrze umiejscowione, geograficznie i historycznie, aby wcielić się w rolę promotorów wartości euroatlantyckich w sąsiednich regionach. W naszym narodowym interesie leży pozostanie czymś więcej niż peryferiami Zachodu lub jego frontu. Musimy stać się pomostem dla rozszerzenia korzyści stabilności i bezpieczeństwa poza nasze granice, wszędzie tam, gdzie zagrożona jest demokracja i wolność.

    Chciałbym również zwrócić uwagę na przykład pozytywnych osiągnięć w tym roku, na wciąż rosnącą i zróżnicowaną, dwustronną współpracę gospodarczą między Rumunią a Polską. Po pierwsze, mowa o Polsko - Rumuńskiej Bilateralnej Izbie Przemysłowo - Handlowej, której motto mówi samo za siebie: "Łączymy w jedność pomysły i sieci kontaktów". Po drugie, jest to przygotowanie do pierwszych polsko - rumuńskich konsultacji międzyrządowych, na szczeblu premierów, gdzie mają zostać podpisane umowy bilateralne o strategicznym znaczeniu. Poprzez te fundamentalne narzędzia, spodziewamy się wzrostu wzajemnych inwestycji (podobnie jak miało to miejsce w 2017r.), jak również, jeszcze większego przybliżenia naszych gospodarek.

    Panie i Panowie,

    Europa zasługuje i jednocześnie oczekuje od nas poświęcenia, zaangażowania i solidarności. Stworzyliśmy nieodwracalną opcję dla wartości europejskich i euroatlantyckich oraz związanego z nimi modelu społeczeństwa. Dla nas, Rumunii i Polski, nie ma alternatywy dla tego strategicznego wyboru, który opiera się na strategicznych interesach. Potrzebujemy spójności oraz jedności, ale potrzebujemy również klarowności w strategii dotyczącej naszego stosunku do naszych wrogów i konkurentów, ale także naszych przyjaciół. Musimy mieć większą wiedzę, kim są dzisiaj i przewidzieć, kim będą jutro.

    W czasach zwiększonej niepewności strategicznej, jest jedna rzecz, której jestem pewien: Rumunia i Polska były i pozostaną razem, szukając właściwego miejsca w centrum Europejskiego Projektu, któremu będą lojalnie służyć, między innymi, katalizując istotną współpracę w Europie Środkowej i Wschodniej.

    La mulţi ani! Sto Lat Rumunia-Polska!

    Tłumaczenie: Oana Dima

    Redakcja dziękuje Oanie Dima i Catalinowi Radoi z Ambasady Rumunii w Polsce za udostępnienie przetłumaczonej wersji przemówienia.

  • Przewodniczący rumuńskiego senatu: "Polska zasługuje na podziw"

    Podczas dzisiejszej debaty w rumuńskim senacie doszło do gorącej dyskusji. Przedstawiciel opozycji stwierdził, że Unia Europejska powinna nałożyć na Rumunię sankcje, podobnie jak w przypadku Polski. Słowa te spotkały się z ostrym sprzeciwem przewodniczącego izby wyższej, który stwierdził że działania polskiego rządu zasługują na podziw

    Wszystko zaczęło się od dyskusji nad zmianami w sądownictwie proponowanymi przez rumuński rząd. Radu Mihail z opozycyjnej partii USR stwierdził, że przyjęcie zmian może doprowadzić do objęcia Rumunię sankcjami, podobnie jak nastąpił to w przypadku Polski wobec której Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7 traktatu Unii Europejskiej. Przypomnijmy, że propozycje ustaw wzbudzają protesty części społeczeństwa i sprzeciw polityków opozycji. Radu Mihail powiedział, że nie chce aby Rumunia znalazła się wśród państw takich jak Polska i Węgry.

    W odpowiedzi głos zabrał Călin Popescu Tăriceanu - wywodzący się z koalicyjnej partii ALDE przewodniczący senatu. Stwierdził, że Polska zasługuje na podziw, ponieważ wie, jak respektować swoje wartości, tradycje i niezależność. Stwierdził też, że młodzi politycy nie zdają sobie sprawy z tego, że do tej pory sprawiedliwość w Rumunii istniała wyłącznie na papierze.

    Fot. www.guv.ro

  • Rumunia chce przyjąć euro, tylko kiedy?

    Minister spraw zagranicznych Rumunii udzielił Rzeczpospolitej obszernego wywiadu dotyczącego relacji naszych krajów, kwestii przyjmowania uchodźców czy spraw ekonomicznych. Powiedział w nim między innymi, że Rumunia planuje przystąpić do strefy euro w 2022 roku.

    Teodor Meleșcanu ocenił, że Rumunia potrzebuje przynajmniej pięciu lat, aby przyjąć wspólną europejską walutę. Wyjaśnił, że jego kraj potrzebuje więcej czasu na przygotowania, gdyż przyjęcie euro mogłoby źle wpłynąć na dochody najbiedniejszej części społeczeństwa - między innymi emerytów.

    Do słów ministra odniósł się prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z opozycyjnej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL). Stwierdził on, że przystąpienie euro jest jednym z najważniejszych celów dla Rumunii i że politycy wszystkich partii powinni to zrozumieć.

    Okazuje się jednak, że nawet tak odległa data jest pomysłem bardzo optymistycznym. Okazało się bowiem, że fanem przystąpienia do strefy euro nie jest Liviu Dragnea - lider rządzącej partii socjaldemokratycznej (PSD). Stwierdził on, że póki co nie istnieją plany udziału Rumunii w tym projekcie i tym bardziej nie może być mowy o wyznaczaniu jakichkolwiek dat.

    Tuż po akcesji do Unii Europejskiej w 2007 roku władze Rumunii zakładały, że wspólna waluta zostanie przyjęta w 2015 roku. W 2014 roku ustalono z kolei datę wejścia do strefy euro w roku 2019.

    Fot. Wikipedia

  • Rumuński Superbet w Polsce. Jerzy Dudek twarzą marki

    Rumuńska firma bukmacherska Superbet otrzymała licencję polskiego ministerstwa finansów i  może oficjalnie rozpocząć działalność w Polsce. Do roku na terenie kraju ma powstać pierwszych 50 agencji. Już w tym tygodniu pojawią się między innymi w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Katowicach i Gdańsku

    Superbet uzyskał licencję na działalność w Polsce już w październiku. Otwierane właśnie agencje to dopiero początek inwestycji na polskim rynku, który dla firmy jest bardzo obiecujący:

    - Mamy nadzieję, że do Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2018 roku będziemy mieli już sto agencji. Na początku przyszłego roku prawdopodobnie otrzymamy też licencję online z możliwością uruchomienia strony superbet.pl - powiedział Vlad Ardeleanu, dyrektor generalny Superbet Romania.

    Twarzą marki Superbet w Polsce będzie Jerzy Dudek - bramkarz znany między innymi z występów w Liverpoolu, który niedawno po raz ostatni wystąpił w barwach reprezentacji Polski. Oprócz Polski, firma zainwestuje też w Serbii i Słowacji. Do tej pory Superbet posiada około tysiąca agencji w całej Rumunii, gdzie zatrudnia ponad 2500 pracowników. W samym 2017 roku firma wpłaciła do budżetu około 35 milionów euro z tytułu podatków i ceł.

  • Spotkanie szefa polskiego MSZ z ambasadorami Polski i Rumunii

    W ramach niedawnej wizyty ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza w Bukareszcie, doszło do spotkania z jego rumuńskim odpowiednikiem Teodorem Meleșcanu. Szef polskiej dyplomacji rozmawiał także z ambasadorem Polski w Rumunii oraz przedstawicielem Rumunii na co dzień urzędującym w Warszawie

    Oprócz urzędującego w Bukareszcie Marcina Wilczka w spotkaniu wziął udział także Ovidiu Dranga - ambasador Rumunii w Warszawie. Wszystkie spotkania przebiegały w uroczystej atmosferze z racji faktu, że oba kraje świętują w tym roku swoje stulecia. W Polsce będzie to setna rocznica odzyskania niepodległości, zaś w Rumunii zjednoczenia do którego doszło po I wojnie światowej.

    Podczas wszystkich spotkań omawiano relacje dwustronne pomiędzy oboma krajami, głównie w kontekście współpracy w ramach struktur NATO i Unii Europejskiej. Rozmowy dotyczyły też koncepcji Trójmorza i formatu Bukareszt 9, w ramach którego współdziała dziewięć krajów znajdujących się na wschodniej flance NATO. Omówiono także możliwość współpracy w kontekście objęcia przez Polskę stanowiska niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ.

    Fot. Ambasada Rumunii w Warszawie

    Od lewej stoją: ambasador Polski w Bukareszcie Marcin Wilczek, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych Teodor Meleșcanu, ambasador Rumunii w Warszawie Ovidiu Dranga

  • Szef polskiego MSZ odwiedził Rumunię

    Relacje bilateralne oraz współpraca w regionie - to główne tematy, na temat których rozmawiał minister Jacek Czaputowicz. Szef polskiej dyplomacji spotkał się między innymi ze swoim rumuńskim odpowiednikiem Teodorem Meleşcanu oraz z prezydentem Klausem Iohannisem

    – Jest to moja trzecia, po Bułgarii i Niemczech, wizyta dwustronna jako ministra spraw zagranicznych – powiedział szef polskiej dyplomacji po czwartkowym spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Rumunii Teodorem Viorelem Meleşcanu w Bukareszcie. – Podkreśla to wagę bardzo dobrych stosunków pomiędzy naszymi krajami, a także rolę partnerów z Europy Środkowo-Wschodniej w polityce zagranicznej Polski – zaznaczył szef polskiego MSZ.

    Głównymi tematami rozmów były m.in. relacje bilateralne oraz działanie w ramach różnych formatów współpracy regionalnej. Spotkanie szefów dyplomacji Polski i Rumunii potwierdziło wolę intensyfikacji relacji dwustronnych i poszukiwania możliwości dalszego rozwoju rosnącej współpracy gospodarczej, infrastrukturalnej i transportowej, w tym z wykorzystaniem możliwości zarysowanych podczas Szczytu Trójmorza w Warszawie w lipcu 2017 r.  Poruszono również kwestie współpracy regionalnej państw wschodniej flanki NATO (tzw. Dziewiątki Bukareszteńskiej) w sferze polityki bezpieczeństwa

    – Podobnie patrzymy na kwestie przyszłości Europy oraz zagrożeń dla jej bezpieczeństwa i cenimy współpracę w formatach regionalnych, m.in Dziewiątki Bukareszteńskiej i Trójmorza – zaznaczył minister Czaputowicz.

    Wizyta była także okazją do podkreślenia zaangażowania Polski we współpracę ze wszystkimi partnerami w ramach Unii Europejskiej oraz aktywnego uczestnictwa naszego kraju w procesie poszukiwania wzajemnie akceptowalnych rozwiązań w celu budowania przyszłości UE. Ministrowie dyskutowali m.in. na temat polityki energetycznej, polityki wschodniej, polityki migracyjnej oraz przyszłych Wieloletnich Ram Finansowych. Szef MSZ podkreślił, że polsko-rumuńska współpraca w tym zakresie będzie wzmacniania, także w kontekście prezydencji Rumunii w Radzie UE w pierwszej połowie 2019 r.

    Ministrowie omówili ponadto formy współpracy na forum organizacji międzynarodowych. W tym kontekście szef MSZ przedstawił partnerom rumuńskim priorytety niestałego członkostwa naszego kraju w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-2019.

    Poruszyli również kwestię europejskiej przyszłości Bałkanów Zachodnich. Ministrowie spraw zagranicznych Polski i Rumunii zgodzili się, że integracja państw Bałkanów Zachodnich z Unią Europejską to jedyna droga do zapewnienia bezpieczeństwa, dobrobytu i współpracy w tej części Europy.

    W trakcie pobytu w Bukareszcie minister Czaputowicz spotkał się także z prezydentem Rumunii Klausem Iohannisem. W trakcie rozmowy omówiono plany wspólnych obchodów w 2019 r. 100. rocznicy ustanowienia stosunków dyplomatycznych między Polską i Rumunią.

    Źródło: Ministerstwo Spraw Zagranicznych

  • Zmiana warty w Krajowej

    220 tysięcy sztuk amunicji i 25 tysięcy przejechanych kilometrów. Te liczby najlepiej oddają, jak intensywna była dla polskich żołnierzy półroczna misja w Rumunii. 230-osobowy Polski Kontyngent Wojskowy stacjonował w Krajowej. Teraz żołnierze wrócili 17. brygady zmechanizowanej do domu, zastąpieni przez swoich kolegów

    W misji brali łącznie udział żołnierze reprezentujących oddziały z całego kraju. Wśród nich byli członkowie 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej oraz 10. Brygady Logistycznej. Przez ostatnie pół roku żołnierze nie mieli zbyt wiele czasu na wypoczynek:

    – Podczas naszego pobytu w Rumunii niemal nie schodziliśmy z poligonu. Przez pół roku kompania zmotoryzowana zużyła około 200 tys. sztuk amunicji różnego typu, a nasze Rosomaki przejechały w sumie 25 tys. kilometrów – mówi dowódca zmiany mjr Cupa, cytowany przez portal www.PolskaZbrojna.pl – Nie wiem, czy gdybyśmy byli w kraju, byłoby to możliwe.

    Żołnierze ściśle współpracowali z wojskowymi z innych krajów NATO. W ramach ćwiczeń "Saber Guarnian'17" wspólnie ćwiczyło 25 tysięcy żołnierzy z 22 krajów NATO. Najczęściej polscy żołnierze współpracowali jednak z armią rumuńską. W ramach manewrów "Scorpion Fury'17" 700 polskich i rumuńskich żołnierzy ćwiczyli zarówno taktykę ofensywną, jak i obronną z użyciem ciężkiego sprzętu.

    Podczas półrocznego pobytu w Rumunii polscy żołnierze zorganizowali Bieg Niezłomnych oraz uroczystości związane z obchodzonym w Polsce Dniem Niepodległości. Brali też udział w paradzie, która z okazji Dnia Zjednoczenia Rumunii przeszła ulicami Bukaresztu. Przy okazji wizyty w stolicy kraju zajęli się także sprzątaniem znajdujących się tam polskich grobów.

    Źródło: www.PolskaZbrojna.pl

    Fot. Polski Kontyngent Wojskowy w Rumunii

  • „Stosunki polsko-rumuńskie w XX wieku” - red. M. Patelski, M. Białokur

    Na polskim rynku wciąż panuje niedostatek książek poświęconych historii krajów ościennych, stosunkowo niewiele jest też pozycji próbujących podjąć trudną i interesującą tematykę stosunków Polski z jej sąsiadami w zeszłym stuleciu. Tym większa szkoda, że zbiór studiów pod redakcją Mariusza Patelskiego i Marka Białokura nie okazał się przedsięwzięciem udanym.

    Rumunia to kraj, który wiele łączy z Polską. Położony w Europie Środkowej, przez całe poprzednie stulecie podlegał gwałtownym falom modernizacyjnym, które miały zmniejszyć dystans cywilizacyjny do krajów Zachodu. Liczne są podobieństwa historyczne pomiędzy oboma krajami. Po zakończeniu I wojny światowej Rumunia stanęła przed dużym problemem mniejszości etnicznych, które stanowiły 1/3 ludności kraju, niestabilna była też przez całe dwudziestolecie sytuacja polityczna, często zmieniały się rządy. Stosunki polsko-rumuńskie miały szczególne znaczenie w latach 1921–1939, kiedy to Rumunia była jedynym, obok Łotwy, sąsiadem-sprzymierzeńcem Polski. Wyjątkowo dramatyczny epizod w stosunkach polsko-rumuńskich stanowiło internowanie polskich władz i żołnierzy po wrześniu 1939 r. Po II wojnie światowej Polska i Rumunia znalazły się w bloku sowieckim – obu krajom narzucono komunistyczną dyktaturę oraz „jedyny słuszny” wzorzec modernizacji sterowanej z Moskwy. W końcu, po roku 1989 Rumunia podążyła drogą Polski i weszła w struktury NATO i Unii Europejskiej. Nie dziwi zatem fakt, że stosunki polsko-rumuńskie to bardzo wdzięczny temat dla dociekań naukowych.

    Książka pod redakcją Marka Białokura i Mariusza Patelskiego składa się z dziesięciu artykułów, podejmujących rozmaitą tematykę z zakresu historii dwudziestego wieku. Otwiera ją tekst Andrzeja Dubickiego pt. „Ewolucja programowa rumuńskich partii politycznych o charakterze narodowym w latach 1910–1938”. Porusza on tematykę ogromnie ciekawą i w Polsce znaną raczej słabo. Niestety, artykuł wnosi niewiele nowego do badań nad rumuńską sceną polityczną tego okresu, w znacznej mierze opierając się na ustaleniach rumuńskiej literatury przedmiotu. Poglądy nacjonalistyczne w Rumunii, ich ewolucja, a także ogromnie ważne postaci Nicolar Iorgi, Alexandru C. Cuzy czy Corneliu Z. Codreanu stanowią potencjalnie podstawę do bardzo interesujących dociekań porównawczych. Niestety, autor zupełnie nie wykorzystał tej możliwości. Tekst jest przez to dość surowy, a jego główna zaleta leży właśnie w wykorzystaniu rumuńskiej literatury przedmiotu, trudno dostępnej i przez sam fakt bariery językowej często nieużytecznej dla polskich badaczy czy pasjonatów historii. Jednak brak perspektywy porównawczej jest brakiem poważnym – w tekście nie można na dobrą sprawę odnaleźć wątku stosunków polsko-rumuńskich w XX wieku.

    Jednym z kolejnych tekstów jest artykuł Mariusza Patelskiego poświęcony peregrynacjom monarchów rumuńskich do Polski w latach dwudziestolecia międzywojennego. Tekst ten oparty jest na przede wszystkim na źródłach prasowych, co pozwalało mieć nadzieję, że odkryty zostanie w nim w interesujący aspekt społecznej recepcji tych wizyt lub też ich reperkusje medialne. Mogłoby to w obu przypadkach stanowić ciekawy punkt wyjścia do szerszych badań na temat głębokości sympatii prorumuńskich w polskim społeczeństwie ery międzywojnia. Niestety, zamiast tego czytelnik otrzymuje kompilację faktograficznych informacji z rozmaitych tytułów prasowych dwudziestolecia, uzupełnioną o podstawowe informacje na temat historii Rumunii w latach 20. i 30. Dla mnie stanowiło to duże rozczarowanie. Jest ono tym większe, że w wypadku wizyty króla Karola II, do której doszło w 1937 r., autor zrezygnował z zaprezentowania szerszego kontekstu działań dyplomacji polskiej i rumuńskiej w bardzo delikatnych zmaganiach o wzmocnienie polskiej pozycji w sytuacji narastających napięć polsko-niemieckich. Informacje o faktycznych skutkach wizyt królewskich zostały z kolei zepchnięte na margines prezentowanych informacji, co także wydaje się zabiegiem mało fortunnym.

    Jednym z tekstów poświęconych stosunkom polsko-rumuńskim w czasach II wojny światowej jest artykuł Danuty Kisielewicz. Autorka swój artykuł, poświęcony internowaniu polskich żołnierzy w Rumunii w latach 1939–1941, rozpoczyna od słów: problem internowania żołnierzy polskich w Rumunii został już dobrze rozpoznany i opracowany. Pojawia się wobec tego pytanie: czemu ma służyć kolejny artykuł na ten temat? Wątpliwości pogłębia jeszcze późniejsza deklaracja autorki: niniejszy artykuł napisany został w formie syntetycznej, głównie w oparciu o ustalenia naukowe T. Dubickiego. Przyjęte przez autorkę założenia powodują, że tekst jest wtórny i rzeczywiście stanowi głównie przywołanie tez sformułowanych już przez uznanego badacza tematu. Minimalne uzupełnienia poczynione przez autorkę w oparciu o własne badania archiwalne nie mogą zmienić ogólnego jego obrazu.

    Jedynym artykułem poruszającym tematykę Rumunii komunistycznej jest artykuł Małgorzaty Świder pt. „Cisza przed burzą. Rumunia w 1989 roku”. Został on przygotowany w przeważającej części na materiale archiwalnym pozostawionym przez Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, co stanowi tak o sile, jak i o słabości tekstu. Archiwalia Wydziału Zagranicznego KC PZPR zawierają wiele jeszcze nieznanych materiałów. Z drugiej jednak strony, umożliwiają one jedynie uchwycenie polskiego spojrzenia na Rumunię w ostatnim roku rządów Nicolae Ceausescu. Brak źródeł lub choćby opracowań rumuńskich jest tu dojmujący.

    Zdecydowanie pozytywnie wśród tekstów zamieszczonych w zbiorze prezentują się studia Roberta Majznera i, wspomnianego już wcześniej, Tadeusza Dubickiego. Autorzy szeroko korzystają w swoich badaniach ze źródeł i opracowań rumuńskich. Pierwszy z nich zajął się syntetyczną analizą działań rumuńskich na Froncie Wschodnim podczas wojny niemiecko-sowieckiej, drugi zaś prześledził polską działalność wywiadowczą na terenie Rumunii w latach 1939–1940. Czytelnik nie będzie miał podczas lektury wątpliwości, że w niniejszym zbiorze nie znalazły się one przypadkowo i napisane są przez znawców tematu, którzy potrafią ciekawie i skrótowo zarysować złożone problemy.

    Ocenianie zbiorów studiów jest zdaniem wyjątkowo niewdzięcznym. Rzadko bowiem można powiedzieć, że są to publikacje jednoznacznie dobre lub jednoznacznie złe. Tak jest i w tym wypadku. Mimo to mogę pokusić się o kilka uwag ogólnych, odnoszących się jeżeli nie do wszystkich, to przynajmniej do większości tekstów zamieszczonych w omawianym tomie. Po pierwsze studia te w zbyt małym stopniu odnoszą się do ustaleń historiografii rumuńskiej i do rumuńskich źródeł – w niektórych wypadkach dobór literatury przedmiotu był co najmniej zaskakujący. Po drugie perspektywa badawcza przyjęta przez badaczy w znacznej mierze zniweczyła założenie pisania o stosunkach polsko-rumuńskich. Najczęściej kończyło się na tekście poświęconym Rumunii, ale opartym na polskich opracowaniach lub źródłach. W końcu, teksty zamieszczone w zbiorze sprawiają wrażenie zebranych zupełnie przypadkowo. Poza wątkiem rumuńskim, akcentowanym zresztą w różny sposób, próżno jest próbować zarysować w zbiorze jakąś narrację. Niezrozumiała jest dla mnie niechęć autorów do ujmowania problemów badawczych w sposób porównawczy, trudne do przyjęcia jest także to, że w zbiorze nie pojawił się żaden tekst poświęcony stosunkom polsko-rumuńskim w czasach komunistycznych.

    Z jednej strony można więc powiedzieć: dobrze, że ukazała się książka prezentująca historię mało znanej w Polsce Rumunii. Z drugiej jednak strony, pozostają wątpliwości, czy droga przyjęta przez autorów jest właściwa. Polskich naukowców stać jest na teksty lepsze, a polski czytelnik na pewno na nie zasługuje. Chociaż bowiem o Rumunii nie pisze się dużo, to jednak nie można powiedzieć, że nie pisze się nic. Adam Burakowski, Błażej Brzostek, Arkadiusz Meller – to nazwiska tylko niektórych z autorów, którzy zajmują się badaniami naukowymi poświęconymi różnym aspektom historii Rumunii w XX wieku. W konsekwencji trudno jest mi z satysfakcją przyjąć publikowanie zbioru dość przypadkowo zebranych studiów, wśród których nie brakuje tekstów po prostu słabych.

    Autor: Michał Przeperski

    Artykuł ukazał się pierwotnie na portalu historycznym Histmag.org. Materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska (CC BY-SA 3.0).