Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Turystyka

  • "Caravana Go Romania" wróciła do Polski

    Wyprawa "Caravana Go Romania" dobiegła końca. Zanim to się stało, miało jednak miejsce wiele ciekawych wydarzeń. Uczestnicy spotkali się z polskim ambasadorem Marcinem Wilczkiem, odpoczęli na plaży w urokliwej miejscowości Costinești, pokonali trasę Transfogaraską, ponownie odwiedzili Kluż i zaprezentowali swoje pojazdy na rynku w Oradei.

    Projekt miał na celu przypomnienie, jak Polacy podróżowali do Rumunii w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Ambasador Ovidiu Dranga, pomysłodawca akcji, chciał w ten sposób zachęcić turystów do odwiedzania swojego kraju. We wtorek 27 czerwca karawana opuściła Kraków i udała się do Rumunii. W ciągu kilku pierwszych dni uczestnicy odwiedzili takie miejscowości jak Negreşti Oaş, Kluż i Hunedoara. Następnie, po pokonaniu słynnej Transalpiny, grupa odwiedziła Râncę, Târgu Jiu, Krajową, Pitești i Bukareszt.

    Tuż przed wyjazdem z Bukaresztu udało nad się odwiedzić polską ambasadę mieszczącą się przy str. Alexandru 23. Przywitał nas tam osobiście ambasador Marcin Wilczek, z którym udało nam się nawet przeprowadzić krótki wywiad (szczegóły wkrótce). Spędziliśmy tam bardzo miłe chwile na rozmowach z pracownikami polskiej placówki, ale niestety czas naglił. Dlatego też po zrobieniu kilku pamiątkowych zdjęć karawana ruszyła do celu wyprawy - nad Morze Czarne.

    We wtorek czwartego lipca, czyli równo tydzień od wyjazdu, "Caravana Go Romania" dojechała do Konstancy, gdzie Dacie i Fiaty zaparkowały pod słynnym budynkiem kasyna wzbudzając zainteresowanie licznych turystów. Potem uczestnicy pojechali do Costinești - niewielkiej urokliwej miejscowości, w której spędziliśmy cały kolejny dzień. Tym samym udało się przejechać trasę polskich turystów sprzed kilkudziesięciu lat, dla których rumuńskie plaże były celem wielu wypraw.

    Nie oznacza to jednak, że karawana dobiegła końca. Trzeba było bowiem powrócić do Polski, co pozwoliło nam na odwiedzeniu kolejnych ciekawych miejsc. Po całym dniu plażowaniu Dacie i Fiaty (nie zapominajmy też o jednym Oltcicie!) uczestnicy wyprawy musieli pokonać kilkaset kilometrów do jeziora Vidraru, koło którego znajduje się wspaniały hotel "Valea cu Pesti" (dosłownie: rybna dolina). Ugoszczono nas tam po królewsku, gdyż posiłkowi towarzyszyły liczne występy artystów ludowych.

    Kolejny dzień wiązał się z pokonaniem wymagającej trasy Transfogaraskiej, która serpentynami wije się przez Karpaty. Cały czas towarzyszyło nam wsparcie techniczne ze strony firmy Q-service, która zapewniła nawet lawetę. Na szczęście okazało się jednak, że nie była ona potrzebna. Kolejny, bardziej płaski odcinek do Klużu, pokonaliśmy już bez większych przygód. Po drodze udało się jednak zwiedzić przepiękny kościół obronny w Aiud oraz malowniczą seklerską wieś Rimetea (węg. Torockó).

    W sobotę z samego rana Caravana Go Romania wyruszyła do leżącej tuż przy granicy z Węgrami Oradei. Po przywitaniu przez burmistrza i posiłku uczestnicy przejechali przez miasto w ostatniej już paradzie. Następnie z wielkim smutkiem opuściliśmy Rumunię. Jesteśmy jednak przekonani, że będziemy tam często wracać, a także że nasza wyprawa zachęci kolejnych turystów do odwiedzin tego pięknego kraju.

    Więcej zdjęć znaleźć można na naszym facebookowym profilu, a także pod hasztagiem #CaravanaGoRomania

  • "Panorama Siedmiogrodzka" w Odorheiu Secuiesc

    Dzieło Jana Styki, którego fragmenty od lat zbiera Muzeum Okręgowe w Tarnowie, trafiło niedawno z wizytą do Odorheiu Secuiesc. Wystawę otwarto 15 marca, w rocznicę wybuchu powstania z 1848 roku, którego jeden z epizodów został przedstawiony na monumentalnym dziele.

    "Panorama Siedmiogrodzka" znana jest też pod nazwą "Bem i Petöfi" czy "Bitwa pod Sybinem". Przedstawiała ona zajęcie Sybina, ówczesnej stolicy austriackiego Siedmiogrodu, przez wojska dowodzone przez Józefa Bema. Obraz namalowany w 1897 roku przez grupę malarzy pod przewodnictwem Jana Styki pierwotnie miał rozmiar 1,5 x 12 metrów i był wystawiany w najważniejszych miastach ówczesnych Austro-Węgier. Później jednak zaginął i - jak się później okazało - został pocięty na wiele mniejszych fragmentów, których zbierania podjęło się w latach siedemdziesiątych Muzeum Okręgowe w Tarnowie. Obecnie w jego zbiorach znajduje się siedemnaście kawałków, kolejne trzy są w posiadaniu różnych muzeów na terenie Polski, wiadomo też o jedenastu częściach będących w zbiorach prywatnych kolekcjonerów. Według Alicji Majcher-Węgrzynek z Muzeum Okręgowego w Tarnowie, panorama została pocięta, gdyż... Węgrzy nie zapłacili artyście. Obecnie ich potomkowie mieszkający w Odorheiu Secuiesc (węg. Székelyudvarhely) mogą więc oglądać część z zachowanych fragmentów:

    "15 marca w narodowe święto Węgier wystawa została otwarta. Wernisażowi nadano bardzo uroczystą oprawę. Otwarcie zostało poprzedzone uroczystością na rynku miasta gdzie delegacja z Muzeum w Tarnowie była przyjmowana oklaskami i  zapowiedziana jako delegacja z miasta urodzenia gen. Józefa Bema" - czytamy na stronie Muzeum Okręgowego w Tarnowie.

    Wystawa została otwarta w muzeum im.Haáz Rezső. "Panorama Siedmiogrodzka" będzie w nim wystawiana do 15 czerwca włącznie. Wcześniej obrazy prezentowane były w Budapeszcie.

  • 60 stopni w słońcu i ponad 40 w cieniu. Rumunia zmaga się z falą upałów

    Na terenie 19 rejonów administracyjnych (județ) i w stolicy ogłoszono czerwony alarm związany z falą upałów. Najbardziej ucierpią mieszkańcy południowej i wschodniej części kraju, gdzie temperatury mogą osiągnąć nawet 60 stopni. Władze zalecają, aby podczas nadchodzącego weekendu unikać wychodzenia na słońce.

    Po raz pierwszy tego typu ostrzeżenie wystosowano dla tak rozległego obszaru (szczegółowa lista poniżej). Mowa bowiem o niemal połowie kraju, głównie znajdującej się na południe i wschód od Karpat. Większość z pozostałych części Rumunii będzie zmagać się z nieco lżejszymi upałami, gdyż dotyczy ich kod pomarańczowy. Ostatni raz czerwony alarm ogłoszony dwa lata temu, jednak dotyczył on wyłącznie dwóch zachodnich regionów - Aradu i Bihoru. Dla Bukaresztu czerwony alarm ogłoszono ostatnio w 2005 roku. Nie wiadomo jeszcze, kiedy można spodziewać się odwołania alarmu.

    Rejony administracyjne (județ) dotknięte falą upałów:

    Argeș*, Bacău*, Brăila, București, Buzău*, Călărași, Dâmbovița*, Dolj, Giurgiu, Galați, Ialomița, Ilfov, Neamț*, Olt, Prahova*, Teleorman, Vaslui, Vâlcea*, Vrancea*

    *Tylko partie nizinne oznaczonych regionów

    Fot. www.descopera.ro

  • 8 września Polacy zagrają na Balkanik! Festival w Bukareszcie

    Ich muzyka porusza każdego. Choć zespół Dikanda pochodzi z północy Polski, w swoich kompozycjach łączy tradycyjne dźwięki z wielu regionów świata, w tym Wschodu Europy i Bałkanów, często dodając romskie brzmienia.

    Na największym w Rumunii wydarzeniu prezentującym muzykę świata Dikanda zagra po raz pierwszy. Pochodzący z leżącego nad Morzem Bałtyckim Szczecina zespół otworzy festiwal, w czasie którego na scenie pojawią się wykonawcy z 12 krajów, w tym z Turcji, Libanu, Tunezji, Węgier czy Szwecji.

    Polski zespół, który w tym roku obchodzi 20-lecie swojego istnienia, to król występów na żywo. Koncerty Dikandy to żywiołowe spotkanie z wieloma kulturami, szczególnie tymi z szeroko rozumianego orientu – od Bałkanów, przez Izrael, Kurdystan, Białoruś aż po Indie. Tej muzycznej podróży po dźwiękach i tradycjach świata, towarzyszy eksplozja energii.

    Dikanda stale poszukuje nowych nurtów i wykonuje głównie własne kompozycje. Co ciekawe w swoich tekstach nieraz tworzy nowe słowa. W ten sposób powstał nawet oryginalny język grupy, który ona sama nazwała „dikandysz”. Zespół tworzą: charyzmatyczna wokalistka i akordeonistka Anna Witczak-Czerniawska, Katarzyna Bogusz (śpiew), Daniel Kaczmarczyk (bębny), Piotr Rejdak (gitara), Grzegorz Kolbrecki (kontrabas), Szymon Bobrowski (trąbka), Andrzej Jarząbek Fiś (skrzypce, śpiew), Dominik Bieńczycki (skrzypce). Dikanda nagrała siedem płyt i kończy prace nad ósmą. Na swoim koncie ma wiele nagród polskich i zagranicznych.

    W tym roku Festiwal Balkanik! odbędzie się w nowym miejscu – na ternie dworca królewskiego Băneasa (Gara Regală Băneasa). Po raz pierwszy - dzięki sponsorom, szczególne władzom Sektora 1 i partnerom, w tym Instytutowi Polskiemu z Bukaresztu - wstęp na trzydniowe wydarzenie, odbywające się od 8 do 10 września, jest wolny!

    Początek koncertu Dikandy w Bukareszcie 8 września o godz. 19.30 na Gara Regală Băneasa (Piaţa Gara Băneasa 1).

    Więcej na temat Balkan Festival

    Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

  • Atrakcje turystyczne Mołdawii

    Republika Mołdawii jest jednym z najrzadziej odwiedzanym przez turystów krajów Europy. Osoby, które tam były, zapewniają jednak że warto wybrać się do tego leżącego na uboczu państwa. Niedawno powstała mapa prezentująca największe atrakcje Mołdawii, która to potwierdza.

    Autorem mapy jest Vadim Șterbate, dziennikarz pochodzący z Soroków. Dlaczego zajął się tego typu projektem?

    "Nasz kraj posiada dziedzictwo naturalne, religijne i kulturowe. Dlatego zdecydowaliśmy się stworzyć pierwszą mapę turystyczną Republiki Mołdawii w formie elektronicznej, z której skorzystać może każdy zainteresowany malowniczymi miejscami czy świątyniami" - tłumaczy autor projektu, cytowany przez protal diez.md

    Mapa zawiera 144 miejsca warte odwiedzenia na terenie Republiki Mołdawii. Są wśród nich zarówno monastyry, cerkwie, dwory i muzea, jak i najpiękniejsze rezerwaty przyrody czy winiarnie. Cała mapa w dużej rozdzielczości dostępna jest tutaj: www.valentinatur.md

  • Bilans majówki: 20% więcej turystów nad Morzem Czarnym

    Już od kilku lat kurorty zlokalizowane nad Morzem Czarnym cieszą się rosnącą popularnością wśród turystów. W miniony weekend majowy zanotowały one około 20% więcej turystów niż przed rokiem, który do tej pory uznawany był za rekordowy.

    Podczas ubiegłorocznej majówki rumuńskie kurorty nad Morzem czarnym odwiedziło ok. 50 tysięcy turystów. Według szacunków Stowarzyszenia Morze - Delta Dunaju (Asociația Litoral - Delta Dunării; ALDD) tym roku ich liczba zwiększyła się od 15 do nawet 20%, czyli nawet 70 tysięcy osób. Średnio każdy turysta zostawił podczas swojego pobytu sumę ok. 300 euro.

    Jedną z przyczyn sukcesu upatrywać można w... kalendarzu. 1 maja przypadł bowiem w poniedziałek, w ubiegłym roku była to natomiast niedziela. Powodów, dla których turyści coraz chętniej wybierają wczasy nad rumuńskim morzem jest jednak więcej. Od lat spada popularność kurortów w krajach arabskich, mniej chętnych jest także do spędzania wakacji w Turcji. Beneficjentami tego zjawiska są takie kraje jak Bułgaria, Rumunia czy Polska, które w porównaniu z państwami południa uchodzą za bezpieczne dla turystów.

    Największym (a przy tym najdroższym) ośrodkiem turystycznym Rumunii jest leżąca na północ od Konstancy Mamaia, w której znajduje się najwięcej hoteli i atrakcji zorganizowanych specjalnie dla turystów. Mniej zamożni turyści kierują się zwykle do kurortów na południu, takich jak Venus czy Eforie. Młodzież wybiera natomiast plażę w Vama Veche znajdującą się tuż przy granicy z Bułgarią.

  • Bony turystyczne już w lipcu

    Zapowiadane niedawno bony turystyczne mają pojawić się już 1 lipca. Wedle zapowiedzi ministra turystyki mają one zachęcić Rumunów do spędzania wakacji w kraju. Bony o wartości płacy minimalnej, tj. 1450 RON, będą bowiem mogły być wydawane podczas opłacania noclegów czy zwiedzania atrakcji turystycznych.

    Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, bony pojawią się już od 1 lipca, o czym po raz kolejny zapewnił minister Mircea Dobre. Przedstawił on też więcej szczegółów dotyczących programu. Przede wszystkim, bony będą przysługiwały pracownikom zatrudnionym w sektorze publicznym. Nie otrzymają ich więc m. in. Polacy pracujący w dużych międzynarodowych korporacjach. Wiadomo już także, że bony będą mogły być wykorzystane w ciągu całego roku, a nie tylko w wakacje.

    Fot. Katedra w Curtea de Argeș

  • Bukareszt coraz popularniejszy wśród turystów

    Stolica Rumunii przeżywa właśnie swój turystyczny renesans. Potwierdzają to dane zaprezentowane przez Mastercard, które uwzględniają wykupione przez przyjezdnych miejsca noclegowe.

    Mastercard Global Destination Cities Index to publikowane co rok dane dotyczące pieniędzy wydawanych na noclegi w 132 miastach z całego świata. Kilka pierwszych miejsc nie zaskakuje. W Europie największą popularnością cieszą się bowiem takie miasta jak Londyn (16,09 mln dolarów), Paryż (12,03 mln dol.) i Barcelona (8,9 mln dol.). Warto zwrócić przy tym uwagę na fakt, że w porównaniu do ubiegłego roku Londyn stracił nieco na popularności (-4,6%), a Paryż i Barcelona nie przeżywają zmasowanego szturmu nowych turystów (wzrost odpowiednio o 4,9 i 6,9%).

    Okazuje się, że liderami pod względem dynamiki wzrostu wpływów z turystyki są zupełnie inne miasta. To właśnie w tej kategorii Bukareszt zajął pierwsze miejsce w Europie, uzyskując wynik o 10,4% lepszy niż przed rokiem. Na drugim miejscu znalazła się Lizbona (10,2%), zaś podium zamyka Warszawa z wynikiem 9,4%. Omawianych miast póki co próżno jednak szukać w zestawieniu, które uwzględnia jedynie 10 lokalizacji, w których turyści płacą za noclegi najwięcej. Spośród krajów Europy środkowo-wschodniej pojawiła się w nim jedynie Praga, która znalazła się na 9 miejscu rankingu.

  • Bukareszt w świątecznym nastroju

    Od początku grudnia czas kierowców spędzany na ulicach zakorkowanego Bukaresztu umilają 3 miliony świątecznych świateł. Migocące dekoracje ciągną się ulicami przez 29 kilometrów, w 52 lokalizacjach miasta. Warto jednak raz na jakiś czas porzucić wszelkie środki komunikacji i skorzystać z tego wyjątkowego, świątecznego nastroju. Długi, wieczorny spacer w takiej scenerii to idealny sposób na spędzenie wolnego czasu.

    Od Bd. Aviatoilor, wzdłuż Bd. Catargiu, a następnie Bd. Magheru, korytarz utworzony ze świątecznych lampek prowadzi do okazałego obiektu świetlnego w kształcie prezentu świątecznego przy Piata Universitate.

    Do 30 grudnia, przy Piața Constituției din Capitală funkcjonuje targ świąteczy, Târgul de Crăciun. Nabędziemy tam wszelkiego rodzaju wyroby tradycyjne i nie tylko. Od spożywczych, przez rękodzieła, bibeloty, antyki, do pospolitych artykułów codziennego użytku. Podczas zakupów można uraczyć się kubkiem gorącego, aromatycznego wina lub zakąsić sorici.

    Świąteczne światła zdobiące Bukareszt w tym roku, zostały zaliczone do jednych z najpiękniejszych w Europie. Zarówno mieszkańcy, jak i turyści mają jeszcze trochę czasu, aby móc się nimi nacieszyć.



    Agnieszka Kamyszek

  • Bukareszt w TOP5 najbardziej zakorkowanych miast świata

    Tak przynajmniej wynika z badań przeprowadzonych przez firmę TomTom specjalizującą się w produkcji nawigacji samochodowych. Wynika z nich, że stolica Rumunii jest najbardziej zakorkowanym miastem w Europie, a na świecie wyprzedza ją jedynie Mexico City i trzy azjatyckie metropolie.

    Pomiary przeprowadzono w 390 miastach znajdujących się na terenie 48 państw. Były one możliwe dzięki ogromnym ilościom danych zbieranych przez firmę, które były następnie porównywane z czasem jaki jest potrzebny do przebycia danej trasy w normalnych warunkach. W ten sposób dla poszczególnych miejsc obliczony został wyrażony w procentach poziom przeciążenia (congestion level). Pokazuje on, ile dodatkowego czasu kierowcy muszą spędzić w samochodach, zanim dotrą do celu. Wzięto przy tym pod uwagę zarówno poranny i popołudniowy szczyt, jak również ruch na drogach szybkiego ruchu i innych trasach.

    Na pierwszym miejscu pod względem natężenia korków znalazła się stolica Meksyku (66%), której kierowcy spędzają w korkach niecałą godzinę dziennie. Znajdujący się na drugim miejscu Bangkok (Tajlandia) ma wprawdzie mniejszy współczynnik przeciążenia (61%; 64 minuty dziennie), ale w mieście tym lepiej wygląda sytuacja podczas największego natężenia ruchu. W znajdującej się na trzecim miejscu Dżakarcie (Indonezja) kierowcy spędzają w korkach średnio 48 minut dziennie (współczynnik przeciążenia 58%), a w Chongqing (Chiny) 57 minut (ale za to przy współczynniku 52%, dzięki uwzględnieniu autostrad o lepszej przepustowości).

    Jak zatem na tym tle wypadł Bukareszt? Kierowcy jeżdżący po stolicy Rumunii spędzają dziennie średnio 57 minut dodatkowego czasu w korkach. Zwłaszcza w godzinach szczytu, kiedy to stopień przeciążenia obliczony został na 90 (poranek) i 98% (popołudnie). O wiele lepiej jest natomiast na autostradach (39%) i pozostałych drogach (53%), co sprawiło że współczynnik przeciążenia ustalono na "zaledwie" 50 procent. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że korki w Bukareszcie są z roku na rok coraz większe. Jeszcze w 2011 roku eksperci z firmy TomTom oceniali skalę korków w tym mieście na 39%. Przez kolejne dwa lata współczynnik przeciążenia spadł wprawdzie do 38%, lecz już w 2015 roku wyniósł on 43%.

    Źródło danych, a także więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej firmy TomTom.

  • Caravana "Go Romania" wkrótce wyruszy nad Morze Czarne

    Kilkanaście starych samochodów marki Dacia i Fiat wyruszy 27 czerwca z Krakowa nad Morze Czarne. To inicjatywa ambasadora Ovidiu Drangi, który chce w ten sposób przypomnieć Polakom, że Rumunia jest ciekawym miejscem na wakacyjny wypad.

    W projekcie wezmą udział członkowie krakowskiego stowarzyszenia Dacia Drum Bun i Stowarzyszenia Miłośników Fiata 125p. Karawana będzie łącznie liczyła około czterdziestu aut obu marek, które zawitają do takich miast jak Satu Mare, Kluż, Hunedoara, Târgu Jiu, Ploiești i Bukareszt. Parę dni miłośnicy dawnej motoryzacji spędzą też nad morzem, w Konstancy. Dla Michała Sowy, który jest kolekcjonerem starych Dacii, będzie to żywe wspomnienie wczasów, na jakie jeździł z rodzicami na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych:

    - Jeździliśmy z rodzicami do Bułgarii, ale bardzo dużo czasu spędzaliśmy w Rumunii. Odpoczywaliśmy tam, ale też handlowaliśmy. Sam jako mały chłopak uczestniczyłem w tym procederze - opowiada Michał Sowa ze stowarzyszenia Dacia Drum Bun. - Mieliśmy dzięki temu sporo lei, które wymienialiśmy z kolei po korzystnych kursach na zachodnią walutę.

    Czym handlowano w dawnych czasach? Michał Sowa opowiada, że sporą popularnością wśród Rumunów cieszyły się wtedy polskie butle gazowe, namioty, parasolki czy ubrania. Polacy kupowali z kolei skarpety, ceramikę czy lampy, a także "egzotyczne" na tamte czasy owoce, jak arbuzy, brzoskwinie czy morele.

    Tegoroczny wyjazd z handlem nie będzie miał nic wspólnego. Uczestnicy wyprawy będą odwiedzać rumuńskie atrakcje turystyczne, aby przypomnieć swoim rodakom że także współcześnie jest to bardzo ciekawy kierunek turystyczny.

    Zostaliśmy zaproszeni na tę niesamowitą podróż. Będziemy Wam na bieżąco zdawać relację na naszej stronie oraz facebookowym fanpejdżu. Szukajcie też pod hasztagiem #CaravanaGoRomania

    Fot. Ambasada Rumunii w Polsce

  • Caravana Go Romania jedzie dalej!

    Caravana Go Romania wyruszyła w zeszły wtorek z Krakowa. Po niemal tygodniu starym Daciom i Fiatom udało się dotrzeć do Bukaresztu. Nie obyło się jednak bez przygód.

    Przez pierwsze kilka dni karawana odwiedziła takie miasta jak Satu Mare, Kluż i Hunedoara. Potem wyruszyliśmy na południe i pokonaliśmy Transalpinę - malowniczą trasę przecinającą Karpaty. Tam zostaliśmy ugoszczeni przez miejscowe władze samorządowe, których przedstawiciele zaprosili nas na poczęstunek do lokalnych pasterzy. Oltcit biorący udział w wyprawie miał drobne problemy techniczne, ale na szczęście wzięli go na hol ratownicy z Salvamontu. Dzięki nim udało się nam osiągnąć cel, jakim była miejscowość Rânca. Stamtąd z samego rana pojechaliśmy natomiast do Târgu Jiu, gdzie podziwialiśmy rzeźby plenerowe autorstwa Constantina Brâncușiego.

    Kolejnym etapem wyprawy była Krajowa (Craiova), gdzie auta uczęstniczące w karawanie robiły prawdziwą furorę. Spotkaliśmy wielu rodaków, gdyż odwiedzili nas między innymi żołnierze z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, którzy stacjonują w tym mieście w ramach misji NATO. Tam też poznaliśmy Marinela - przesympatycznego miłośnika marki Oltcit, który pomógł nam w dokonaniu niezbędnych napraw i sprezentował kierowcy całą masę części.

    Następnego dnia udaliśmy się do Pitești, gdzie zostaliśmy jak zwykle ciepło przywitani przez przedstawicieli miejscowych władz. Dla miłośników Dacii najbardziej fascynująca była jednak krótka wycieczka do Mioveni, gdzie znajduje się największa fabryka tej marki. Tym samym po kilkunastu latach (a w przypadku niektórych modeli nawet kilkudziesięciu) samochody biorące udział w karawanie dotarły z powrotem do miejsca, w którym zostały wyprodukowane.

    W poniedziałek rano karawana wyruszyła w kierunku Bukaresztu. Niestety, nie obyło się bez problemów. W Oltcicie uszkodzeniu uległ alternator, posłuszeństwa odmówił też jeden z Fiatów. Na domiar złego, kolejny Fiat został unieruchomiony przez kamień, który wystrzelił spod tira i uszkodził całą przednią szybę. Trzymamy kciuki, żeby firma Q-service zapewniająca nam pomoc techniczną szybko uporała się z problemem.

    W stolicy Rumunii uczestnicy wyprawy zwiedzili Pałąc Elżbiety, będący siedzibą pary książęcej. Później udaliśmy się na zwiedzanie Pałacu Parlamentu - monstrualnej wielkości budynku, którego budowę zapoczątkował Nicolae Ceaușescu. Udało nam się zwiedzić miejsca, które nie są dostępne dla turystów, takie jak obie izby parlamentu czy taras z którego rozpościera się wspaniały widok na buwar Unirii. Dalsze zwiedzanie utrudnia lejący od wczoraj deszcz, ale miejmy nadzieję że nie utrudni to dalszego zwiedzania Bukaresztu. Zwłaszcza, że czasu nie ma zbyt wiele. Już jutro rano widzimy się bowiem z ambasadorem Marcinem Wilczkiem, a potem kierujemy się w stronę Konstancy.

    Więcej zdjęć znajdziecie na naszym fejsbukowym fanpejdżu!

    Fot. Dacie, Fiaty i Oltcit przed ratuszem w Krajowej

  • Caravana „Go Romania” wyruszyła!

    Wyprawa zorganizowana przez ambasadę Rumunii w Polsce ma na celu przypomnienie, jak wyglądały podróże polskich turystów w latach 70-tych i 80-tych. Grupa składająca się z kilkunastu starych Dacii i Fiatów ruszyła we wtorek z Krakowa.

    We wtorkowym pożegnaniu wziął udział ambasador Rumunii w Polsce, pan Oviudiu Dranga:

    - Dziękuję wam bardzo za to, że dziś jesteście z nami. Cieszę się, że bierzecie udział w naszym projekcie. Jest to pomysł, który narodził się jeszcze w zeszłym roku, podczas targów turystycznych w Warszawie, gdzie Rumunia była krajem partnerskim. Dziś możemy zobaczyć pierwsze skutki tego, że Polacy wyruszają do Rumunii – powiedział ambasador Ovidiu Dranga. – Jest to dla mnie wydarzenie historyczne. Pamiętam osobiście, jak w dawnych latach Polacy przyjeżdżali do Rumunii i zwiedzali nasz kraj.

    Tego samego dnia wieczorem caravana dotarła do okolic Satu Mare, a konkretnie do miejscowości Negreşti Oaş. Następnego dnia doszło do spotkania z lokalnymi władzami, a następnie grupa zwiedzała lokalny skansen. Następnie grupa udała się do Klużu, gdzie pojazdy zostały zaprezentowane na głównym placu miasta, Piața Unirii. Zorganizowano zwiedzanie miasta, z uczestnikami spotkał się też mer miasta, Emil Boc.

    W czwartek zaplanowano wyprawę do Hunedoary, gdzie znajduje się zamek rodu Hunyadich. Następnie grupa kierować będzie się na południe, aby po paru dniach dotrzeć nad rumuńskie morze.

  • Dni Polskie w Suczawie rozpoczęte

    Wczoraj uroczyście rozpoczęły się Dni Polskie w Suczawie. Spotkanie odbywa się pod hasłem "Bliżej siebie". Towarzyszyły mu wykłady dotyczące historii i kultury, a obchodzony w Polsce rok Piłsudskiego stał się okazją do przybliżenia postaci marszałka mieszkańcom Rumunii.

    Dni Polskie zostały otwarte przez Gerwazego Longhera - prezesa Związku Polaków w Rumunii. Tego samego dnia odbył się cykl wykładów poświęconych relacjom polsko - rumuńskim, w których budowanie Józef Piłsudski był osobiście zaangażowany. Prof. dr hab. Michał Klimecki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu mówił o roli marszałka w wojnie polsko - bolszewickiej w latach 1919 - 1920. Dr hab. Henryk Walczak z Uniwersytetu Szczecińskiego opowiedział natomiast o ostatniej wizycie Piłsudskiego w Rumunii w 1932 roku. Dr Daniel Hrenciuc z Radowców opowiadał o nadaniu Piłsudskiemu tytułu honorowego dowódcy 16 pułku piechoty Baia z Fălticeni, a prof. dr hab. Maciej Szczurowski z Uniwersytetu Gdańskiego przypomniał, w jakim kontekście marszałek opisywał Rumunię w swoich pamiętnikach. Popołudniu równolegle odbywały się wykłady poświęcone historii i kulturze o zróżnicowanej tematyce.

    Dniom Polskim towarzyszy wystawa zorganizowana przez Instytut Polski w Muzeum Bukowiny w Suczawie. Ekspozycja nosi tytuł "Józef Piłsudski - om de stat al Poloniei și Europei" (Józef Piłsudski - mąż stanu Polski i Europy). Prezentowane na niej są dążenia Polski do odzyskania niepodległości i działalność marszałka w okresie międzywojennym. W miesięczniku "Historia" ukazał się także obszerny artykuł autorstwa Sławomira Kopera, z którego czytelnicy mogą dowiedzieć się o rozbiorach i procesie odzyskiwania przez Polskę niepodległości.

  • Dwoje nastolatków zginęło w wyniku lawiny

    Do tragedii doszło w Masywie Retezat, jednym z najwyższych pasm rumuńskich Karpat. Obydwie ofiary mimo młodego wieku stały się legendami wspinaczki. Miały na koncie wiele rekordów w swojej kategorii wiekowej.

    Jedną z ofiar jest Dor Geta Popescu (14), która już w wieku dziesięciu lat zdobyła Ararat (5137 m.n.p.m.) jako najmłodsza osoba na świecie. Od tej pory ustaliła wiele innych rekordów. Miała na swoim koncie między innymi zdobycie sześciu spośród siedmiu najwyższych wulkanów na każdym kontynencie. Pobiła też rekord świata, kiedy w zeszłym roku wspięła się na wulkan Giluwe (4376 m.n.p.m.) w Papui - Nowej Gwinei. Tragiczny wypadek pokrzyżował jej plany zdobycia wszystkich najwyższych wulkanów, co do tej pory udało się zaledwie ośmiu osobom. Wraz z Popescu śmierć poniósł Eric Gulacs (13), który pobił między innymi rekord w swojej kategorii wiekowej podczas wspinaczki na Elbrus (5642 m.n.p.m.). Pięć osób, które zostały ranne w wyniku zejścia lawiny, zostały bezpiecznie przetransportowane do szpitala.

    Dor i Eric wspinali się wraz ze swoimi ojcami (rodzic Dor wciąż pozostaje w szpitalu), jednak w sobotę zdecydowali o powrocie ze względu na fatalne warunki atmosferyczne panujące w górach. W masywie Retezat zalega obecnie ponad metrowa warstwa śniegu, prędkość wiatru dochodzi zaś do 100 km/h. Ich ciała znaleziono w niedzielę. Prokuratura prowadzi obecnie dochodzenie, w wyniku którego postara się ustalić, jak dokładnie doszło do tragedii.

  • Dzień Folkloru w Pcimiu z rumuńskimi akcentami

    Niecodzienna okazja dla miłośników folkloru - występy zespołów, konkurs nalewek, loteria i wiele innych atrakcji będą czekać na uczestników Dnia Folkloru, który odbędzie się już w najbliższą niedzielę. Dla nas najważniejszy jest jednak rumuński akcent, który pojawi się w trakcie wydarzenia.

    Impreza odbędzie się 20 sierpnia na terenie kompleksu sportowo-rekreacyjnego KS Pcimianka w Pcimiu. Dla każdego miłośnika Rumunii wystarczającą zachętą do wzięcia udziału w wydarzeniu będzie z pewnością występ zespołu folklorystycznego Someșul z Beclean (jud. Bistrița-Năsăud). Poniżej szczegółowy program imprezy:

    15:00 - Rozpoczęcie imprezy

    15:30 - 18:00 - występy regionalnych zespołów i orkiestr

    18:00 - 20:00 - występ zespołu folklorystycznego Someșul (Beclean, Rumunia)

    20:00 - 20:15 - ogłoszenie wyników konkursu nalewek

    20:15 - 21:00 - losowanie zwycięzców loterii

    21:00 - zakończenie imprezy

    Jeszcze więcej zespołów folklorystycznych z Rumunii będzie można zobaczyć w trakcie Dnia Rumunii w Krakowie, który odbędzie się już 22 sierpnia.

    Więcej informacji dotyczących wydarzenia znaleźć można na stronie stowarzyszenia Turystyczna Podkowa

  • Festiwal Roman Apulum 2017

    Ponad trzystu rekonstruktorów weźmie udział w wydarzeniu, które odbędzie się w Alba Iulia między 28 kwietnia a 1 maja. Rzymscy żołnierze, gladiatorzy i daccy wojownicy przybliżą widzom czasy dawnego imperium.

    Miejsce, w którym odbędzie się festiwal, wybrano nieprzypadkowo. Alba Iulia, zwana wówczas Apulum, była bowiem w latach 107-271 jednym z ważniejszych ośrodków rzymskiej prowincji - Dacji. W mieście stacjonował między innymi XIII legion "Gemina". Ślady po dawnym osadnictwie rzymskim do dzisiaj są odsłaniane przez archeologów, w trakcie festiwalu będzie natomiast można na własne oczy zobaczyć, jak wyglądało dawne uzbrojenie i ubiory ludności zamieszkującej te tereny.

    W programie przewidziano wystawy, wykłady przybliżające strukturę rzymskich legionów, pokazy tańca i dawnej kuchni. Najważniejszym elementem wydarzenia będą jednak rekonstruktorzy prezentujący dawne uzbrojenie, walki gladiatorów czy nocny marsz z pochodniami. Widzowie będą mogli też poprzyglądać się rzemieślnikom, wytwarzającym przedmioty wedle dawnych tradycji.

    Szczegółowy program festiwalu i więcej informacji znaleźć można na stronie organizatorów oraz na Facebooku.

    Fot. Festival Roman Apulum

  • Folkmetal łuku Karpat

    Licząc od stycznia do września 2017, Polskę odwiedziło już sześć rumuńskich zespołów  metalowych. I to z najwyższej półki tego ekstremalnego gatunku muzycznego! Warto zatem pokrótce przypomnieć to, co działo się w klubach m.in. w Poznaniu, Krakowie, Warszawie czy Bielsku-Białej.
    Na początek Dordeduh.

    Na poznański koncert Dordeduh (muzyków, którzy kiedyś współtworzyli formację Negură Bunget a potem, po rozłamie w zespole poszli własną drogą) stawiła się nieliczna lecz  najwierniejsza grupa fanów. Miłośnicy (wśród nich i ja) atmosferyczno-folkmetalowo-transylwańskiego stawili się w ciepły, czwartkowy wieczór w klubie "U Bazyla" w sile około 60 osób.  Zespół będący na swojej, kolejnej już trasie europejskiej przejeżdżał przez Polskę w drodze z Niemiec do Estonii i po raz pierwszy zagrał w Polsce. Koncert (podobnie jak gig Bucoviny w Bielsku Białej, o czym później) zdecydowanie wart był wzięcia wolnego w pracy!

    Świetna akustyka u Bazyla pozwoliła rozbudowanej muzyce Dordeduh zabrzmieć w pełni. Już pierwsze takty przywołały w mej pamięci ich koncert z sierpnia 2011, który zagrali w twierdzy w Alba Iulia, tym razem też zaczęli od dęcia w trombity i uderzania w cymbały. Następnie karpacki duch, ujęty w szerokie ramy, rozwinął skrzydła i popłynął przede wszystkim materiałem znanym z wydanej w 2012 płyty "Dar de duh"... Wcześniej Edmond (lider zespołu) zaprezentował, w krótkim, około półgodzinnym secie, swój inny projekt - Transceatla. Tutaj, również bazując na melodyjnie ujętym, przestrzennie brzmiącym folkmetalu muzycy osadzili brzmienia rocka progresywnego, zimnej fali i odrobinę technicznego deathmetalu.

    Negură Bunget - po raz ostatni...

    Idąc na warszawski koncert Negury w ramach trasy "Baltics 2017" nie spodziewałem się, że będę widział i rozmawiał z Negru po raz ostatni... Zespół  tym razem przybył w czteroosobowym składzie, przez co wszelkie folkowe brzmienia szły "z komputera" a muzycy skupili się na klasycznym instrumentarium - gitary, bas i perkusja. Większość koncertu stanowił materiał z wydanej w 2016 roku płyty "Zi", różniącej się od pozostałych krążków bardziej rozbudowaną dawką grania progresywnego i post-rockowego. Przyjemna nostalgia "Zi" udzieliła się około 50 fanom mrocznego grania, którzy mimo zimnej niedzieli stawili się do kameralnego, stołecznego klubu Metal Cave.

    Gdy już wybrzmiało "Zi" fani domagali się bisów - i dostali je. Były to "Țara de dincolo de negură" i "Dacia hiperboreană" z płyty "Vîrstele pămîntului". I jednocześnie dwa ostatnie utwory zagrane z Negru... Co ciekawe, mniej więcej w 2/3 koncertu, gitarzysta Tibor Kati zerwał strunę w swojej gitarze i w kolejnym kawałku grał na instrumencie otrzymanym od wiosłowego Antagonist Zero (fińskiego zespołu, który podczas tego gigu wystąpił w roli suppotu). To właśnie Tibor po raz pierwszy poinformował we wtorkowy wieczór, 21 marca 2017, na FB o śmierci Negru… Wcześniej zespół grał m.in. w Krakowie.

    Metalowa muzica populara: E-An-na!

    W przedostatni tydzień kwietnia do Polski przybyła świeża krew rumuńskiego folkmetalu, formacja E-An-Na. Ich debiutancki krążek "Jiana" został wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Art Of The Night.  W zimny i wietrzny piątkowy wieczór Rumuni grali, jako trzecia formacja, w stołecznym klubie Voodoo. Od pierwszych dźwięków, młoda i pełna energii E-An-Na porwała ludzi do ruszenia się od stołów i klubowego bilarda.

    O ile Dordeduh czy Negura swoją atmosferyczną nostalgię budują na bazie blackmetalu, malując go archaicznym folkiem, tak E-An-Na to połączenie żywiołu muzica populara z melodyjnym i żywiołowym metalem. Growlujący wokalista prowadził dialog z wokalistką śpiewającą quasi-ludowo a i całkiem sprawnie wywijał flecikiem i dudami, he, he…  Ze względu na spory poślizg tego dnia (koncert rozpoczął się z około półtoragodzinnym opóźnieniem) kapele grały krócej - ale za to treściwie. Rumuni grali przede wszystkim materiał z debiutanckiego krążka i już przy kawałku "Sarba Ciobaneasca" sala tańczyła pogo połączone z tańcami ludowymi!

    Uwagę zwracała też niziutka ale bardzo bitna kobitka grająca na klawiszach (Ioana Popescu), która wymiatała popularę przez cały czas trwania koncertu i której zaraz po koncercie gorąco gratulowałem (jak i całemu zespołu) znakomitego debiutu przed polską publicznością!

    Bucovina - na Śląsku!

    Nie będę ukrywał, że na ten koncert czekałem ponad pół roku, czyli praktycznie od momentu, gdy dowiedziałem się, że Bucovina wreszcie przyjedzie do Polski! Dzień koncertu nie był najszczęśliwszy (czwartek i już po urlopie) ale warto było wziąć dwa dni wolne w pracy. Publiczność dopisała i to z różnych stron Polski! Bucovina grała jako przedostatni zespół, po bardzo udanych gigach kapel z Tunezji i Polski a przed Australijczykami. Florin Ţibu i jego ekipa zaczęli od jednego ze swych najbardziej znanych kawałków „Luna peste vârfuri” i przez cały koncert przeplatali stare numery z nowymi. Przy trzecim kawałku Florin zapowiedział, że zagrają coś, co łączy językowo Polskę i Rumunię – utwór „Duh”.

    Ekipa Dacia Drum Bun (licznie przybyła na gig klubową Nyską) i moja skromna osoba włączyła się do scenicznego szału a gdy zespół zadedykował mi jeden z kawałków – tłum porwał mnie na ręce i zaniósł, ponad głowami, na scenę! Gdy Bucovina grała „Straję”, zrobiło się patriotycznie z powodu powiewających flag – polskiej i rumuńskiej, a na koniec zabrzmiał utwór „Mestecanis". Było przezacnie a muzycy Bucoviny chętnie z nami po koncercie pogadali i pofocili, podobnie zresztą jak na pozostałych koncertach!

    Autor: Witt Wilczyński

    Autor

  • Fundacja Transylvania Trust zaprasza artystów na warsztaty

    Fundacja Transylvania Trust została powołana do życia ponad dekadę temu, aby ratować przed dewastacją siedmiogrodzkie zabytki. Jednym z jej celów jest także edukacja poprzez liczne warsztaty rzemieślnicze i artystyczne. Oto propozycje na zbliżające się wakacje.

    Głównym zadaniem fundacji jest renowacja zamku znajdującego się w miejscowości Bonţida (jud. Cluj), zbudowanego przez węgierski ród Bánffy. W trakcie zbliżających się wakacji spotkają się w nim artyści i rzemieślnicy z całego świata, aby w trakcie dwóch warsztatów zaprezentować swoje prace. Spotkania będą miały na celu interpretację wartości historyczny za pomocą nowoczesnych metod. Wydarzenie OR/IF odbędzie się w dwóch częściach

    Trwająca od 21 sierpnia do 3 września część nosi nazwę OR (ang. "LUB"). W jego trakcie artyści i rzemieślnicy będą tworzyć instalacje wykonane za pomocą drewna, kamienia i wody. Słowami kluczowymi, na których koncentrować się będą prace, to człowiek, porozumienie, rzeczywistość, opcja/decyzja, indywidualizm, teraz. Zaplanowana w dniach od 11 do 24 września część o nazwie IF (ang. "JEŚLI") skupiać się będzie na takich kwestiach jak ponadnaturalny, wieczny, industrialny, fantazja, stan, wtedy. Prace powstające w jego trakcie będą wykonywane z metalu, szkła i drewna.

    Osoby chcące wziąć udział w warsztatach powinny wysłać formularz zawierający podstawowe dane osobowe, a także krótki esej w którym opiszą dlaczego chcą wziąć udział w danym wydarzeniu. Potencjalni uczestnicy muszą także przesłać swoje portfolio. Więcej informacji znaleźć można na stronie fundacji Transylvania Trust lub pisząc maila pod adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

  • Jazz, blues i wino w Rumunii

    Brak planów na końcówkę marca? Wraz z nadejściem wiosny w Rumunii ma miejsce coraz więcej festiwali. Sprawdziliśmy, gdzie warto wybrać się w najbliższym czasie.

    Dwie ciekawe propozycje skierowane są do fanów bluesa i jazzu. Niestety, czeka ich naprawdę trudna decyzja, gdyż niemal w tym samym czasie odbywają się dwa ciekawe festiwale. Już 29 marca rozpoczyna się na przykład Jazz in church festival w Bukareszcie. W ciągu pięciu dni wystąpi na nim łącznie kilkudziesięciu artystów. Co ciekawe, wszystkie koncerty odbywać się będą w kościele ewangelickim. Wstęp na koncert inauguracyjny, który będzie równocześnie okazją do świętowania pięćsetlecia reformacji, będzie darmowy. Sobotni koncert dla dzieci pt. "Jazz for kids" to koszt zaledwie 15 RON. Bilety na kolejne koncerty kosztują zaś 150 RON za wieczór.

    Niemal jednocześnie, w dniach od 31 marca do 1 kwietnia, w Sighișoarze odbędzie się mający już dwunastoletnią tradycję Festivalul de Blues. Każdego dnia będzie tam okazja wysłuchania dwóch koncertów, z czego każdy będzie trwał minimum 80 minut (wstęp kosztuje odpowiednio 100 i 120 RON). Wszystkie wydarzenia będą miały miejsce w Domu Kultury "Mihai Eminescu".

    Nie tylko miłośnicy muzyki znajdą w tym czasie coś dla siebie. Salonul Internațional de Vinuri VINVEST odbywający się od 31 marca do 2 kwietnia w Timiszoarze będzie na przykład dobrą okazją do spróbowania najlepszych rumuńskich i mołdawskich win. Wśród zapowiadanych wystawców znaleźć można takie znane winiarnie jak Cotnari czy Cricova. Łącznie w festiwalu weźmie jednak udział ponad dwudziestu wystawców, więc nawet najbardziej wybredni smakosze z pewnością znajdą tam coś dla siebie. Bilet wstępu kosztuje zaledwie 20 RON. W tej cenie każdy odwiedzający otrzyma okazjonalny kieliszek, który będzie mu służył do degustacji.

    Fot. www.timisplus.ro