Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Unia Europejska

  • Rumunia w przededniu prezydencji

    1 stycznia 2019 roku Rumunia przejmę półroczną rotacyjną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Choć obecnie tytuł ten nie ma większego politycznego znaczenia, to ma charakter prestiżowy. Obejmując prezydencję Rumunia mierzy się z wieloma problemami zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnętrznymi

    Prezydencja oznacza półroczny okres, w trakcie którego kolejne państwa członkowskie przewodniczą posiedzeniom Rady Unii Europejskiej. System ten wywodzi się jeszcze z czasów istnienia Europejskiej Wspólnoty gospodarczej i został później utrzymany w ramach Unii Europejskiej. Kraj obejmujący prezydencję wyznaczał wówczas przewodniczącego Rady Europejskiej, który reprezentował ją na arenie międzynarodowej. Od 2009 roku, kiedy to podpisano traktat lizboński, prezydencja ma charakter niemal wyłącznie honorowy. Zwłaszcza dla „nowych” krajów wspólnoty jest to jednak ważne wydarzenie, potwierdzające ich pozycję w ramach struktur unijnych.

    Traktat lizboński wprowadził także zasadę współpracy trzech krajów, które kolejno po sobie obejmują prezydencję. Każda grupa przyjmuje długofalowy plan działań i w trakcie kolejnych osiemnastu miesięcy skupiają się na jego realizacji. Obecnie prezydencję sprawuje Austria, która współpracowała z Estonią i Bułgarią. Po Rumunii prezydencję obejmie natomiast Finlandia, a następnie Chorwacja. Grupa ma zamiar skupić się na zmniejszeniu dystansu w rozwoju krajów Unii, bezpieczeństwie, dbaniu o wspólne wartości i zwiększaniu znaczenia wspólnoty na arenie międzynarodowej. Plan brzmi ambitnie, ale już przed objęciem prezydencji można było zauważyć wiele zgrzytów na linii Rumunia-Unia Europejska.

    Niepokojące wieści dotarły do opinii publicznej na początku listopada, kiedy to do dymisji podał się Victor Negrescu – minister do spraw europejskich w rządzie Viorici Dancili. Powodem jego rezygnacji były narastające trudności podczas przygotowywania kraju do objęcia prezydencji. Podobnie, członkowie koalicyjnego rządu PSD-ALDE wyrażali niezadowolenie z działań Negrescu. Rezygnacja ministra, choć nastąpiła zaledwie na dwa miesiąca przed objęciem prezydencji, była jednak wyłącznie problemem wizerunkowym – przyćmionym przez konflikt, jaki toczy się pomiędzy Rumunią a Unią Europejską. Chodzi o reformy sądownictwa i zmiany w kodeksie karnym forsowane przez rząd, które nie podobają się zarówno opozycji, jak i unijnym władzom. Rumunia została skrytykowana między innymi przez Verę Jourovą – unijną komisarz do spraw sprawiedliwości, która oceniła że kraj ten może mieć problemy ze sprawną prezydencją.

    Nie sposób nie uwzględnić także ciągłych sporów na linii rząd-prezydent. Klaus Iohannis wywodzi się z opozycyjnej Partii Narodowo-Liberalnej i niejednokrotnie głośno krytykował kolejne działania socjaldemokratycznego rządu. Jeśli chodzi o kwestie związane z prezydencją, oba obozy stanęły na wysokości zadania i prezentują podobne stanowisko – że Rumunia jest gotowa do objęcia prezydencji. Tuż przed świętami Klaus Iohannis spotkał się z austriackim ambasadorem (to właśnie austriacka prezydencja wygasa 31 grudnia) i podczas wspólnej konferencji prasowej oznajmił, że kryzys związany z odejściem Victora Negrescu został zażegnany, a jego następca George Ciamba jest doświadczonym dyplomatą który poradzi sobie z tym zadaniem. Jak będzie, przekonamy się już wkrótce.

    Michał Torz

  • Rumunia z największym odsetkiem emigrantów w Unii Europejskiej

    3,8% mieszkańców Unii Europejskiej będących w wieku produkcyjnym żyje na stałe w innym kraju, co oznacza wzrost o 1,3 punktu procentowego w skali ostatniej dekady. Najwięcej emigrantów zarejestrowano w Rumunii, skąd wyjechało 19,7% osób w wieku 20-64 lat

    W 2004 roku doszło do największego rozszerzenia Unii Europejskiej o nowe kraje. Do wspólnoty dołączyły wtedy takie kraje jak Polska, Czechy, Węgry, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia Słowenia, Cypr i Malta. Trzy lata później Unię rozszerzono o Bułgarię i Rumunię. Od tego czasu wzrosła liczba osób, które wybrały do życia inny kraj niż ten, w którym się urodzili. Najmniej wyjechało Niemców, Brytyjczyków, Szwedów i Francuzów (od 1,0 do 1,3%). Na przeciwległym biegunie znalazła się Rumunia, którą opuściło niemal 20% mieszkańców będących w wieku produkcyjnym.

    Nie tylko Rumunia jest krajem, którego mieszkańcy chętnie emigrują za granicę. Wysoki odsetek zanotowała między innymi Litwa (15%), Chorwacja (14%), Portugalia (13,9%), Łotwa (12,9%) i Bułgaria (12,5%). Dla porównania, 7,8% obywateli Polski będących w wieku produkcyjnym wyjechało na stałe za granicę. Oznacza to jednocześnie największy wzrost w ciągu ostatnich dziesięciu lat, który wyniósł o 3,9 punktu procentowego.

  • Rumuński minister spraw zagranicznych broni Polski i Węgier

    W wywiadzie dla agencji Reuters Teodor Meleșcanu sprzeciwił sankcjom przeciwko Polsce i Węgrom. Wyraził też nadzieję na bliższą współpracę Rumunii z Grupą Wyszehradzką. Pozostałe tematy rozmowy dotyczyły między innymi rozszerzeniu Unii Europejskiej o Serbię i Turcję, a także opinii wobec "Europy dwóch prędkości".

    Minister Meleșcanu ocenił, że ruchy prowadzące w kierunku Unii Europejskiej wielu prędkości doprowadzą do niepotrzebnych podziałów. Stwierdził również, że Rumunia nie popiera wprowadzania nowych mechanizmów mających na celu wywrzeć presję wobec Polski i Węgier. Co więcej, minister wyraził nadzieję na głębszą współpracę Rumunii z Grupą Wyszehradzką. Konkretnie chodziło mu o starania mające na celu utrzymanie ścisłych więzi z Wielką Brytanią. Rumuński rząd chciałby się bowiem włączyć w tego typu działania.

    "Unia Europejska nie musi opracowywać nowych mechanizmów, aby stawić czoła kwestiom praworządności w Polsce i na Węgrzech" - powiedział rumuński minister w wywiadzie dla agencji Reuters. Zaznaczył, że już teraz istnieją odpowiednie narzędzia pozwalające monitorować sytuację w poszczególnych krajach.

    Tego typu monitoring jest już prowadzony względem Bułgarii i Rumunii ze względu na zjawiska korupcyjne istniejące w tych krajach. Minister wyraził jednak nadzieję, że proces ten uda się zakończyć przed końcem przyszłego roku, gdyż 1 stycznia 2019 roku Rumunia rozpocznie półroczną prezydencję w Unii Europejskiej.

    Dalsza część rozmowy dotyczyła przyszłości Unii Europejskiej. Minister Meleșcanu powiedział, że Serbia może liczyć na wsparcie Rumunii podczas dalszego procesu integracji. Wyraził też nadzieję, że w najbliższych 10 - 15 latach do Unii Europejskiej dołączy także Turcja.

    Źródło: Reuters

  • Spotkanie Klausa Iohannisa z Donaldem Tuskiem

    Prezydent Rumunii spotkał się wczoraj z przewodniczącym Rady Europejskiej. Politycy rozmawiali głównie o koncepcji "Europy dwóch prędkości". Klaus Iohannis sprzeciwił się tego typu rozwiązaniu sugerując, że doprowadzi ono do głębokich podziałów pomiędzy poszczególnymi krajami Unii Europejskiej

    Spotkanie z prezydentem było jednym z wielu, w trakcie których przewodniczący Rady Europejskiej dyskutował o bieżących sprawach z liderami państw należących do Unii Europejskiej. Rozmowa dotyczyła głównie przyszłości Unii Europejskiej. Donald Tusk usłyszał od Klausa Iohannisa, że nie ma mowy o stosowaniu zasady "Europy dwóch prędkości":

    "Prezydent Klaus Iohannis stanowczo zaznaczył stanowisko Rumunii, mówiące o nieakceptowaniu propozycji prowadzących do Europy dwóch lub wielu prędkości lub Europy koncentrycznych kręgów. Tego typu rozwiązania mogłyby wyłącznie pogłębić podziały pomiędzy członkami wspólnoty. Rumunia jest zdania, że wzmacnianie Unii Europejskiej musi się odbywać poprzez dalszą integrację jej członków. Głównym celem na szczeblu unijnym powinno być dążenie do jedności bez podziałów wśród państw członkowskich" - czytamy w oficjalnym oświadczeniu Klausa Iohannisa opublikowanym po spotkaniu z Donaldem Tuskiem.

    Klaus Iohannis zjawi się pod koniec października w Brukseli, gdzie wygłosi swoją opinię na temat imigracji, bezpieczeństwa i relacji międzynarodowych - między innymi pomiędzy krajami Unii Europejskiej a Turcją.

    Fot. Materiały prasowe

  • Spotkanie szefa polskiego MSZ z ambasadorami Polski i Rumunii

    W ramach niedawnej wizyty ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza w Bukareszcie, doszło do spotkania z jego rumuńskim odpowiednikiem Teodorem Meleșcanu. Szef polskiej dyplomacji rozmawiał także z ambasadorem Polski w Rumunii oraz przedstawicielem Rumunii na co dzień urzędującym w Warszawie

    Oprócz urzędującego w Bukareszcie Marcina Wilczka w spotkaniu wziął udział także Ovidiu Dranga - ambasador Rumunii w Warszawie. Wszystkie spotkania przebiegały w uroczystej atmosferze z racji faktu, że oba kraje świętują w tym roku swoje stulecia. W Polsce będzie to setna rocznica odzyskania niepodległości, zaś w Rumunii zjednoczenia do którego doszło po I wojnie światowej.

    Podczas wszystkich spotkań omawiano relacje dwustronne pomiędzy oboma krajami, głównie w kontekście współpracy w ramach struktur NATO i Unii Europejskiej. Rozmowy dotyczyły też koncepcji Trójmorza i formatu Bukareszt 9, w ramach którego współdziała dziewięć krajów znajdujących się na wschodniej flance NATO. Omówiono także możliwość współpracy w kontekście objęcia przez Polskę stanowiska niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ.

    Fot. Ambasada Rumunii w Warszawie

    Od lewej stoją: ambasador Polski w Bukareszcie Marcin Wilczek, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych Teodor Meleșcanu, ambasador Rumunii w Warszawie Ovidiu Dranga

  • Spotkanie Trump - Iohannis. O czym rozmawiali prezydenci USA i Rumunii?

    Do spotkania w Białym Domu doszło wczoraj popołudniu. Wszystko wskazuje na to, że obaj prezydenci znaleźli wspólny język. "Przyszłość Rumunii i rumuńskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi jest bardzo, bardzo obiecująca" - powiedział Donald Trump.

    Spotkanie obfitowało w wiele kurtuazyjnych wypowiedzi odnoszących się do relacji obu krajów. Donald Trump mówił między innymi o "dzieleniu wspólnych wartości", takich jak umiłowanie wolności, duma z własnej kultury i tradycji. Docenił też starania prezydenta Rumunii w walce z korupcją. Klaus Iohannis podziękował zaś za owocną współpracę i wyraził przekonanie, że w przyszłości związki obu krajów będą jeszcze bardziej ścisłe.

    Klaus Iohannis przypomniał, że Rumunia jako jeden z pierwszych krajów NATO zwiększyła budżet obronny do 2% PKB i liczy teraz na większe zaangażowanie USA w regionie. Powiedział też, że porozumienie pomiędzy USA a Europą to podstawa naszej cywilizacji. W tym kontekście zwrócił uwagę na fakt, że bardzo istotna jest głęboka współpraca pomiędzy krajami NATO i Unii Europejskiej.

    Do kolejnego spotkania obu prezydentów dojdzie najprawdopodobniej już na początku lipca. Donald Trump odwiedzi wtedy Polskę, gdzie ma wygłosić ważne oświadczenie. Podczas spotkania oprócz prezydenta Adnrzeja Dudy, mają być także obecni pozostali liderzy państw regionu - w tym Rumunia.

  • Via Carpatia coraz bliżej

    Minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk poinformował, że polski odcinek drogi mającej połączyć Morze Czarne z Bałtykiem zostanie ukończony do 2025 roku. Sprawdziliśmy, jaki jest stopień zaawansowania prac w Rumunii, a także w pozostałych krajach regionu.

    Póki co zapowiedziano prace przygotowawcze, które będą prowadzone na drodze E19 pomiędzy Białymstokiem a Lublinem. Do 2025 roku planowane jest ukończenie całej trasy w standardzie drogi ekspresowej, która będzie prowadziła od granicy ze Słowacją na Litwę. Projekt ma być skomunikowany z polskimi portami zlokalizowanymi w Zatoce Gdańskiej, powstaną też odnogi prowadzące na Białoruś i Ukrainę.

    - Via Carpatia to szlak pobudzający gospodarkę Europy Wschodniej, od Bałtyku po Morze Egejskie. Naszym celem jest wpisanie całego przebiegu tej trasy do sieci bazowej TEN-T i uzyskanie wsparcia finansowego dla wszystkich, którzy będą realizowali tę inwestycję - powiedział minister Adamczyk, cytowany przez portal wnp.pl.

    Docelowo polska część Via Carpatia ma krzyżować się w Rzeszowie z autostradą A4 i kierować się w kierunku południowym ku granicy ze Słowacją. Tamtejszy odcinek trasy ma mieć długość niecałych 150 kilometrów, z czego obecnie w użyciu są jedynie fragmenty w okolicach Svidníka (ok. 5 km), pomiędzy Preszowem a Koszycami (ok. 35 km) oraz z południa Koszyc do granicy z Węgrami (ok. 15 km). Z Preszowa w kierunku północnym zaplanowano drogi jednojezdniowe (w takim standardzie zbudowana jest już obwodnica Svidníka). Pozostałe odcinki na południe od Preszowa zbudowano w standardzie autostrady i podobnie będą wyglądały brakujące odcinki tamtej części Via Carpatia. Najbardziej optymistyczne plany zakładają ukończenie całej trasy do 2022 roku.

    O wiele bardziej rozbudowana sieć dróg szybkiego ruchu funkcjonuje na Węgrzech. Obecnie na przebiegu omawianej trasy uciążliwy jest jeszcze 65-kilometrowy jednopasmowy odcinek pomiędzy granicą ze Słowacją a Miszkolcem. Stamtąd prowadzi ok. 115-kilometrowa autostrada kończąca się w okolicach Debreczyna. Kolejnych sześćdziesięciu kilometrów brakuje, aby dostać się drogą szybkiego ruchu do granicy z Rumunią. Pierwszy etap prac na tym odcinku zakończy się pod prawdopodobnie koniec 2018 roku.

    Rumuńska sieć dróg szybkiego ruchu wciąż jest niekompletna. Droga ekspresowa mająca połączyć Oradeę do Arad wciąż jest dopiero planowana. Lepiej wygląda odcinek pomiędzy Aradem, Timiszoarą i Sybinem, gdzie do ukończenia pozostało zaledwie kilkadziesiąt kilometrów autostrady A1. Dalej ma ona prowadzić na południe przez Karpaty, w stronę Pitești. Stamtąd istnieje już połączenie autostradowe z Bukaresztem, a następnie Konstancą (A2). Optymistyczne plany zakładają ukończenie brakujących odcinków do 2020 roku.

    Alternatywną drogą będzie autostrada A3, która ma w przyszłości połączyć Oradeę z Klużem, Târgu Mureș, Braszowem i Ploești. Tam zaczyna się oddany do użytku w 2012 odcinek prowadzący do Bukaresztu. Drugi, niespełna 60-kilometrowy fragment autostrady łączy miejscowości Gilău i Luna leżące na południe od Klużu. Niestety, wiele z pozostałych części autostrady A3 istnieje póki co jedynie na papierze.

    Czytaj też: Zapowiedziano budowę autostrady z Timiszoary do Belgradu

  • Zielone światło dla Rumunii w Schengen?

    W Parlamencie Europejskim odbyło się głosowanie na temat przyjęcia do strefy Schengen zarówno Rumunii, jak i graniczącej z nią od południa Bułgarii. „Za” głosowało 514 posłów, przy stu siedmiu głosach przeciw i trzydziestu ośmiu wstrzymujących się. Czy zatem otwarcie granic Rumunii z Węgrami jest tylko kwestią czasu?

    Według przegłosowanej ustawy oba kraje mają przystąpić do strefy Schengen „jak najszybciej”. Tego typu decyzja to wymarzony prezent dla Rumunii w przeddzień objęcia przez kraj półrocznej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej (rozpocznie się ona 1 stycznia – przyp. Red.). Zwłaszcza wobec plotek, które mówiły o tym, że wszystko miało potoczyć się zupełnie inaczej. Mówiło się bowiem, że do Schengen ma zostać przyjęta jedynie Bułgaria, co byłoby rodzajem kary dla rumuńskiego rządu za łamanie zasad praworządności – a to zarzuca mu opozycja i część instytucji unijnych.

    Członkowie komisji do spraw wolności obywatelskich (LIBE) ocenili, że nie przyjęcie obu krajów do strefy ruchu bezwizowego może przynieść negatywne skutki. Przede wszystkim wzmóc niechęć do Unii Europejskiej wśród obywateli Rumunii i Bułgarii. Aby umowa została sfinalizowana, potrzeba jednak jeszcze nieco czasu. Przyjęcie nowych krajów muszą bowiem jednogłośnie zatwierdzić wszystkie kraje Unii Europejskiej. Istnieje zatem możliwość, że Rumunia będzie musiała pójść na ustępstwa wobec tych, które będą miały w tej kwestii wątpliwości. W tej kwestii możliwe są różne scenariusze.

    Rumunia wstąpiła do Unii Europejskiej w 2007 roku, a przystąpienie jej do strefy Schengen Parlament Europejski zalecał poprzez specjalną rezolucję już cztery lata później. Pierwotnie Rumunia miała się w niej znaleźć już w 2012 roku. Wtedy pojawił się jednak opór ze strony Finlandii, Holandii i Niemiec, co zablokowało Rumunii przystąpienie do strefy Schengen na kilka lat. W ostatnich miesiącach sprawy nabrały jednak nowego tempa. Rumunia uzyskała między innymi wsparcie od przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jeana Claude’a Junckera, który zapewniał że chciałby zobaczyć ten kraj w strefie Schengen przed końcem swojej kadencji, czyli w listopadzie 2019 roku. Warunkiem miało być przestrzeganie praworządności.

    Strefa Schengen obejmuje obecnie dwadzieścia sześć krajów Europy. Jeśli chodzi o członków Unii Europejskiej, poza Rumunią nie należy do niej jedynie Bułgaria, Chorwacja i Cypr. Dołączenie do strefy wiąże się z unifikacją standardu kontroli granicznych, systemu wizowego, pracy służb i ochrony danych. Przyjęta właśnie rezolucja daje nadzieję, że przeciągająca się akcesja w końcu stanie się faktem. Na otwieranie szampana jest jednak w Bukareszcie stanowczo za wcześnie. Pamiętać bowiem należy chociażby o tym, że przystąpienie Bułgarii i Rumunii do strefy Schengen zostało przegłosowane też w 2017 roku. Także i tym razem, jak w latach ubiegłych, mogą więc pojawić się nieoczekiwane przeszkody. Aż do decyzji podjętej jednomyślnie przez wszystkie kraje Unii Europejskiej nie będzie więc można być pewnym, jak będzie postępował ten proces.

    Michał Torz

    Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Warsaw Institute

    fot. www.europarl.europa.eu