Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Witt Wilczyński

  • "Bucovina" w Bielsku-Białej

    W najbliższy czwartek, 31 sierpnia, po raz pierwszy w Polsce wystąpi rumuńska legenda sceny folkmetalowej, formacja Bucovina. Koncert odbędzie się w Bielsku-Białej, w klubie Rudeboy. Oprócz rumuńskich gości zagrają także polskie formacje Radogost i Netherfell oraz tunezyjska grupa Ymyrgar. Koncert odbędzie się w ramach trwającej już europejskiej trasy Bucoviny „The Greet Autumn Tour” (szczegóły na plakacie).

    „Asteapta-ma Dincolo de Moarte”:



    Bucovina to jedna z najznakomitszych i najbardziej rozpoznawalnych grup rumuńskiego folkmetalu. Powstała w 2000 roku w Iasi formacja ma na koncie trzy albumy długogrające („Ceasul aducerii-aminte” z 2006, „sub stele” z 2013 i „Nestrămutat” z 2015 oraz EP-kę „Duh” z 2010). Obecny skład zespołu to: perkusista Bogdan Mihu, gitarzyści i wokaliści Bogdan Luparu i Florin Ţibu (od początku) oraz basista Jorge Augusto Coan, który dołączył do zespołu w 2013 roku. Zapowiada się zatem muzyczna uczta dla fanów cięższych brzmień rodem z Rumunii!

    „Spune tu, vânt”:



    Bucovina koncertem w Bielsku-Białej będzie już piątą rumuńską formacją metalową, goszczącą w Polsce w 2017 roku. Przed nimi byli też Dordeduh i Transcaetla (na jedynym koncercie w Poznaniu) oraz krótkie trasy zagrała E-An-Na i Negură Bunget. Dodajmy, że warszawski gig Negury był ostatnim w karierze zespołu, dwa dni przed śmiercią Negru.

    Link do informacji o śmierci Negru

    Link do trasy E-An-Na

    Autor: Witt Wilczyński

  • Folkmetal łuku Karpat

    Licząc od stycznia do września 2017, Polskę odwiedziło już sześć rumuńskich zespołów  metalowych. I to z najwyższej półki tego ekstremalnego gatunku muzycznego! Warto zatem pokrótce przypomnieć to, co działo się w klubach m.in. w Poznaniu, Krakowie, Warszawie czy Bielsku-Białej.
    Na początek Dordeduh.

    Na poznański koncert Dordeduh (muzyków, którzy kiedyś współtworzyli formację Negură Bunget a potem, po rozłamie w zespole poszli własną drogą) stawiła się nieliczna lecz  najwierniejsza grupa fanów. Miłośnicy (wśród nich i ja) atmosferyczno-folkmetalowo-transylwańskiego stawili się w ciepły, czwartkowy wieczór w klubie "U Bazyla" w sile około 60 osób.  Zespół będący na swojej, kolejnej już trasie europejskiej przejeżdżał przez Polskę w drodze z Niemiec do Estonii i po raz pierwszy zagrał w Polsce. Koncert (podobnie jak gig Bucoviny w Bielsku Białej, o czym później) zdecydowanie wart był wzięcia wolnego w pracy!

    Świetna akustyka u Bazyla pozwoliła rozbudowanej muzyce Dordeduh zabrzmieć w pełni. Już pierwsze takty przywołały w mej pamięci ich koncert z sierpnia 2011, który zagrali w twierdzy w Alba Iulia, tym razem też zaczęli od dęcia w trombity i uderzania w cymbały. Następnie karpacki duch, ujęty w szerokie ramy, rozwinął skrzydła i popłynął przede wszystkim materiałem znanym z wydanej w 2012 płyty "Dar de duh"... Wcześniej Edmond (lider zespołu) zaprezentował, w krótkim, około półgodzinnym secie, swój inny projekt - Transceatla. Tutaj, również bazując na melodyjnie ujętym, przestrzennie brzmiącym folkmetalu muzycy osadzili brzmienia rocka progresywnego, zimnej fali i odrobinę technicznego deathmetalu.

    Negură Bunget - po raz ostatni...

    Idąc na warszawski koncert Negury w ramach trasy "Baltics 2017" nie spodziewałem się, że będę widział i rozmawiał z Negru po raz ostatni... Zespół  tym razem przybył w czteroosobowym składzie, przez co wszelkie folkowe brzmienia szły "z komputera" a muzycy skupili się na klasycznym instrumentarium - gitary, bas i perkusja. Większość koncertu stanowił materiał z wydanej w 2016 roku płyty "Zi", różniącej się od pozostałych krążków bardziej rozbudowaną dawką grania progresywnego i post-rockowego. Przyjemna nostalgia "Zi" udzieliła się około 50 fanom mrocznego grania, którzy mimo zimnej niedzieli stawili się do kameralnego, stołecznego klubu Metal Cave.

    Gdy już wybrzmiało "Zi" fani domagali się bisów - i dostali je. Były to "Țara de dincolo de negură" i "Dacia hiperboreană" z płyty "Vîrstele pămîntului". I jednocześnie dwa ostatnie utwory zagrane z Negru... Co ciekawe, mniej więcej w 2/3 koncertu, gitarzysta Tibor Kati zerwał strunę w swojej gitarze i w kolejnym kawałku grał na instrumencie otrzymanym od wiosłowego Antagonist Zero (fińskiego zespołu, który podczas tego gigu wystąpił w roli suppotu). To właśnie Tibor po raz pierwszy poinformował we wtorkowy wieczór, 21 marca 2017, na FB o śmierci Negru… Wcześniej zespół grał m.in. w Krakowie.

    Metalowa muzica populara: E-An-na!

    W przedostatni tydzień kwietnia do Polski przybyła świeża krew rumuńskiego folkmetalu, formacja E-An-Na. Ich debiutancki krążek "Jiana" został wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Art Of The Night.  W zimny i wietrzny piątkowy wieczór Rumuni grali, jako trzecia formacja, w stołecznym klubie Voodoo. Od pierwszych dźwięków, młoda i pełna energii E-An-Na porwała ludzi do ruszenia się od stołów i klubowego bilarda.

    O ile Dordeduh czy Negura swoją atmosferyczną nostalgię budują na bazie blackmetalu, malując go archaicznym folkiem, tak E-An-Na to połączenie żywiołu muzica populara z melodyjnym i żywiołowym metalem. Growlujący wokalista prowadził dialog z wokalistką śpiewającą quasi-ludowo a i całkiem sprawnie wywijał flecikiem i dudami, he, he…  Ze względu na spory poślizg tego dnia (koncert rozpoczął się z około półtoragodzinnym opóźnieniem) kapele grały krócej - ale za to treściwie. Rumuni grali przede wszystkim materiał z debiutanckiego krążka i już przy kawałku "Sarba Ciobaneasca" sala tańczyła pogo połączone z tańcami ludowymi!

    Uwagę zwracała też niziutka ale bardzo bitna kobitka grająca na klawiszach (Ioana Popescu), która wymiatała popularę przez cały czas trwania koncertu i której zaraz po koncercie gorąco gratulowałem (jak i całemu zespołu) znakomitego debiutu przed polską publicznością!

    Bucovina - na Śląsku!

    Nie będę ukrywał, że na ten koncert czekałem ponad pół roku, czyli praktycznie od momentu, gdy dowiedziałem się, że Bucovina wreszcie przyjedzie do Polski! Dzień koncertu nie był najszczęśliwszy (czwartek i już po urlopie) ale warto było wziąć dwa dni wolne w pracy. Publiczność dopisała i to z różnych stron Polski! Bucovina grała jako przedostatni zespół, po bardzo udanych gigach kapel z Tunezji i Polski a przed Australijczykami. Florin Ţibu i jego ekipa zaczęli od jednego ze swych najbardziej znanych kawałków „Luna peste vârfuri” i przez cały koncert przeplatali stare numery z nowymi. Przy trzecim kawałku Florin zapowiedział, że zagrają coś, co łączy językowo Polskę i Rumunię – utwór „Duh”.

    Ekipa Dacia Drum Bun (licznie przybyła na gig klubową Nyską) i moja skromna osoba włączyła się do scenicznego szału a gdy zespół zadedykował mi jeden z kawałków – tłum porwał mnie na ręce i zaniósł, ponad głowami, na scenę! Gdy Bucovina grała „Straję”, zrobiło się patriotycznie z powodu powiewających flag – polskiej i rumuńskiej, a na koniec zabrzmiał utwór „Mestecanis". Było przezacnie a muzycy Bucoviny chętnie z nami po koncercie pogadali i pofocili, podobnie zresztą jak na pozostałych koncertach!

    Autor: Witt Wilczyński

    Autor

  • Mahala Rai Banda we Wrocławiu

    5 października, w ramach nieustającego wrocławskiego „Ethno Jazz Festival” wystąpi niesamowita rumuńska formacja Mahala Rai Banda!

     

    Mahala Rai Banda gościła już w Polsce kilkukrotnie, m.in. podczas festiwalu „Euharmonia” (Warszawa, 2011), „Romane Dyvesa” (Gorzów Wielkopolski 2016)  i „Pannonica Folk Festival” (2016). Członkowie zespołu pochodzą z dwóch  wiosek z południa Rumunii: Clejani (wioska skrzypków, cymbalistów, basistów i akordeonistów, rodzinna miejscowość Taraf de Haidouks) oraz Zece Prajini (mistrzowie instrumentów dętych, rodzinna miejscowość Fanfare Ciocarlia).

     

    Mahala Rai Banda – Rai Baro

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=8xGYONutFYk

     

    Korzenie zespołu sięgają końca lat dziewięćdziesiątych, gdy Aurel Ionita stworzył w Bukareszcie grupę Rom Bengale. Po rozpadzie tego zespołu Aurel zebrał muzyków, którzy weszli do pierwszego składu Mahala Rai Banda. Dziś zespół ma na koncie 2 płyty i światowy przebój „Mahalageasca”, który szerokiej publiczności znany jest z filmu „Borat”. Muzyka Mahali to wysokoenergetyczna wybuchowa rumuńskiej muzyki tradycyjnej, orientalnego popu, katalońskiej rumby, reggae, domieszkowana manele i obficie doprawiona cygańskim żywiołem.

     

    Mahala Rai Banda i Teatr Terno „Romani Gili”

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=ZW8R6AtliZ4

    Zespół ma na koncie międzynarodową współpracę m.in. z polskim Teatrem Terno oraz Buppy Brownem:

    Mahala Rai Banda feat. Buppy Brown - Kan Mahala:

    Można przesłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=wTF6Me_-IUU

     

    5.10.2017 Stary Klasztor – Sala Gotycka, ul. Purkyniego 1, Wrocław. Bilety w dniu koncertu 50 zł. 

     

  • Witt Wilczyński: Manele się kocha albo nienawidzi

    W naszym kraju słowo „manele” wciąż jeszcze kojarzy się z nieporęcznymi bagażami niż z muzyką. Dla odmiany w Rumunii nie pozostawia obojętnym. Manele się kocha albo nienawidzi. W oficjalnych mediach nie istnieje ale od końca lat 80-tych XX-wieku rozbrzmiewa w wielu domach, na weselach, chrzcinach, plenerowych imprezach, w autobusach podmiejskich i wielu innych miejscach. Czym zatem jest? Zobaczmy!

    Formalnie powstało pod koniec lat 80 tych zeszłego wieku na południu Rumunii, w regionach zamieszkałej przede wszystkim przez ludność pochodzenia romskiego. Przyjmuje się, i takie informacje są podawane w internecie, że kolebką manele było Ferentari, w obiegowej opinii mocno „zakazana” dzielnica Bukaresztu. Czy jednak aż tak bardzo zakazana? Byłem, imprezowałem tam ze znajomymi muzykami, wróciłem do Polski cały i zdrowy. Korzenie muzyki manele sięgają znacznie głębiej - jego pradzieje sięgają połączenia XIX wiecznej muzyki ludowej z silnymi wpływami orientalnymi.

    Adi Minune - Daca existi in vise:

    Ojcami nurtu byli, pozostając do dziś legendami sceny Nicolae Guţă, Adrian „Adi” Minune (w Polsce kojarzony przede wszystkim dzięki filmowi „Gadjo Dilo”) bracia Florin i Neluţ Peşte (tworzący w latach 80, niedawno reaktywowaną grupę Fraţii Peşte oraz będącym uznanymi w środowisku manele kompozytorami) a także uwielbiany za głos i manierę wokalną Florin Salam. Ten ostatni doczekał się nawet wspólnej płyty z Goranem Bregoviciem a także koncertu z orkiestrą symfoniczną.

    Florin Peşte, Laura şi Play AJ – Dulce, amar:

    Obok nich bardzo dużą popularność zdobyli m.in.: Babi Minune (który karierę muzyczną rozpoczynał w wieku dziecięcym), Adi de la Vâlcea (który jest jednocześnie bardzo dobrym gitarzystą bluesowo-rockowym) Florin Necşoiu, występujący pod pseudonimem NEK i będący również kompozytorem i tekściarzem dla innych gwiazd manele)

    Czytaj też: Wywiad z NEKiem na portalu Folk24.pl: (pierwszy wywiad z wykonawcą manele w polskich mediach)

    NEK si Denisa – Traiesc o poveste:

    a także m.in. Danezu (również kompozytor i producent), Liviu Pustiu, Alex de la Oraşție, Jean de la Craiova, Ionuţ Cercel, Alinu AJ

    Czytaj też: Wywiad z Alinu AJ na portalu Folk24.pl

    Alinu AJ - Femei si Batura:

    Cristi Dules, Bogdan de la Cluj, znany w Polsce z „Dalibomby” Sandu Ciorba, Ionuţ Sturzea

    Czytaj też: Wywiad z Ionutem na portalu Folk24.pl

    Ionut Sturzea – Te iubesc mult:

    parodysta Romeo Fantastik, Cristian Rizescu, De Santo, Marius de la Focşani jak również sympatyzujący z manelistami raggatonowcy i hip-hopowcy Mr. Juve, Şuşanu i Don Genove.

    Nicolae Guta - Las' sa jur:

    Wśród wokalistek prym wiodła do niedawna, będąca na swój sposób wyjątkową Denisa (o niej samej wkrótce opublikujemy artykuł wspomnieniowy).

    Denisa si Mr. Juve –Inima nebuna:

    Z manelistek należy wymienić córkę Króla - Nicoletę Guţę a także Madalinę, Dianę, Roxanę Prinţesę Ardealului, niesamowitą Prinţesę de Aur, Claudię, Laurę, Laurę Vass, Dianę, Narcisę oraz sięgającą poza typowe ramy manele Sorinę Ceugea.

    Czytaj też: Wywiad z Soriną na portalu Folk24.pl

    Sorina Ceugea si Alex de la Caracal - Noapte buna, puisor:

    Co roku plejadę gwiazd uzupełniają nowe twarze, np. Memetel, Blodu de la Timişoara i wielu, wielu innych…

    Muzyka manele jest fuzją lokalnych odmian muzyki dyskotekowej, muzyki przedmieść i blokowisk (np. poprzez połączenia z hip-hopem), brzmień cygańskich i tych rodem folku miejskiego. Większość wykonawców ma korzenie cygańskie (choć nie jest to absolutną regułą i tym się różnią od lautarów) i wywodzi się z licznych muzycznych rodzin. Od kilku lat scena manele współpracuje z wykonawcami z innych krajów, najczęściej z Bułgarii, Albanii i Turcji.

    De Santo & Veselina – I love you

    Styl manele kojarzony jest na południu Europy z bułgarską czałką, ex. Jugosłowiańskim turbo folkiem, grecką laiką a nawet hinduską bhangrą – wiele wczesnych utworów manele, które wyszły spod ręki Florina Peşte miały słyszalne wpływy indyjskie. Wiele motywów muzycznych czy nawet tych samych utworów występuje w tych gatunkach w wersjach odpowiednich dla danego kraju. Antagoniści manele określają to mianem plagiatu natomiast zwolennicy przedstawiają jako folk współczesny, bo często informacja kto tak naprawdę pierwszy skomponował dany utwór jest nie do odnalezienia. Zresztą w folklorze Bałkanów wiele pieśni jest uznawanych w danych regionach jako swoje i manele nie jest pod tym względem wyjątkiem.

    Więcej o „muzica originala” na portalu Folk24.pl

    Diana , Mandi , Mr. Juve si Susanu - Imi place tot la tine:

    Dyskografie wykonawców manele są rzeczą umowną i przedstawiane są w formie list utworów a nie płyt jako takich, choć oczywiście zdarzają się solowe albumy danych
    wykonawców. Niemniej najczęstszą formą płyt z muzyką manele są składanki (w tym płyty z mp3 czy teledyskami DVD) . Są to albo pojedyncze składanki – meteory albo popularne serie typu: "Chef  la Bănățieni" czy "Iarnă Manelor”. Wielu manelistów nagrywa hity w duetach a nawet w tercetach – i bardzo często hit jest promowany w krótkim czasie w prywatnych mediach (np. w Tafaf TV czy Mynele TV) w momencie, gdy na rynek trafia kolejna składanka. Równolegle trwa akcja na facebooku (i innych portalach społecznościowych) połączona z premierą danego teledysku w serwisie Youtube.

    Sorina Ceugea si Gazi Demirel - Yala yala:

    Przeciwnicy manele przedstawiają go jako muzykę prymitywną, nie będącą autentycznym folkiem romskim, co samemu nurtowi w praktyce nie jest w stanie zaszkodzić. Większość tych - nazwijmy to - zastrzeżeń antagonizmów ma podłoże pozamuzyczne. Manele kojarzone jest w Rumunii jako muzyka "brudna", "szemrana" czy wręcz "mafijna" - jako ta typowa dla mieszkańców niebezpiecznych blokowisk, ludzi prostych czy wręcz nieokrzesanych - a jednocześnie silnie zachłyśnięta przepychem. Faktem jest, że manele ma swój własny prosty i jasny przekaz, większość tekstów oscyluje wokół tematyki miłosnej, damsko-męskich interakcji, ale również sporo dotyczy stylu życia, który można by określić jako "szpan, fura, komóra". Liryka manelowa pełna jest określeń potocznych, żargonowych czy wręcz niegramatycznych - co na swój sposób dodaje jej folkowego uroku. Nie jest to oczywiście ścisłą regułą, wielu wykonawców manele to wysokiej klasy artyści, a same koncerty można podzielić na klubowo - dyskotekowe występy do tańca (przeważnie z playbacku lub półplaybacku), granie na żywo w różnych miejscach, wielkie gale oraz imprezy zamknięte.

    Dłuższe poznanie gatunku pozwala na odkrycie jego sporej różnorodności brzmieniowej i stylistycznej. Manele, mimo oficjalnego ostracyzmu (brak go w większych mediach,
    państwowej TV itp.), jest nieustająco popularne i słuchane. Większość wesel, chrzcin, imprez imieninowo - urodzinowych i festynów nie może obejść się bez jego wykonawców lub odtwarzania tej muzyki, przy mniej zasobnym portfelu organizatora imprezy.

    Madalina - Gata cu vrajeala:

    Scena manele wytworzyła sobie własny rynek. Istnieją media informujące tylko o manele (np. Taraf TV, Mynele TV, wytwórnie płytowe np. Big Man, Amma i inne, wydawnictwa prasowe itp.), a płyty dostępne są albo na bazarach albo w wyspecjalizowanych sklepach muzycznych, trafiają też do supermarketów do działów z płytami. Informacji o koncertach należy szukać albo na miejskich plakatach albo w internecie - część wykonawców dysponuje własnymi stronami (gdzie najlepszym źródłem wiedzy jest wciąż wykonanie telefonu do impresario danego artysty lub nawet samego artysty) lub na stronach popularnych portali społecznościowych.

    Florin Salam - Mia mia mi Amor:

    Podsumowując - manele jest przejawem współczesnego folkloru miejskiego i podmiejskiego Rumunii, jest muzyką prostą, stworzoną do zabawy na imprezach, w klubach czy na festynach organizowanych z różnych okazji - i w tym jest podobne do naszego disco polo. Co nie znaczy, że złą. Jest przejawem współczesnej muzyki cygańskiej oraz bałkańskiej. Jest również lokalną odmianą muzyki etno - dyskotekowej, która powoli wykracza poza granice macierzystego kraju - Rumunii, ponieważ koncerty odbywają się też we Włoszech, Niemczech czy Hiszpanii. Na swój sposób oddaje rzeczywistość, zmiany mody, stylów i nowości płytowych są bardzo dynamiczne - szybko znikają z rynku, ustępując kolejnym.

    Budząc kontrowersje, manele nie pozostawia obojętnym. W Polsce na pewno manele jest inaczej odbierane niż w Rumunii. U nas jest ono wciąż rodzajem muzycznej egzotyki, niedostępnej w naszych mediach i sklepach muzycznych, znanej tylko tym fanom, którzy zetknęli się z tym zjawiskiem w czasie własnych wypraw i poszukiwań. I co najważniejsze, w Polsce - odwrotnie jak w Rumunii - ten gatunek muzyczny nie jest postrzegany przez pryzmat relacji etnicznych. Warto zatem wiedzieć, że taka scena istnieje i ma się dobrze - i że wybierając się do Rumunii czy na Bałkany, nie sposób będzie nie spotkać manele (lub jego lokalnych odmian) na swojej drodze.

    Printesa de Aur - Ai ceva al tau:

    Powyższy artykuł jest rozwinięciem i uzupełnieniem mojego tekstu „Bate palma,e mijto!” opublikowanego w portalu Folk24.pl w 2012 roku.