Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Wydarzenia

  • "Pijany Rumun trafił przypadkiem do Londynu"? Niekoniecznie

    Informacja o obywatelu Rumunii, który miał po pijanemu przypadkiem trafić do Londynu, pojawiła się w wielu mediach - także w Polsce. Okazuje się, że zamiast zabawnej historii mieliśmy do czynienia z prawdziwym dramatem. Mieszkaniec Delești (okręg administracyjny Vaslui) najprawdopodobniej padł ofiarą handlarzy ludźmi

    Mihai Danciu miał podczas imprezy ze znajomymi założyć się, że pojedzie do Wielkiej Brytanii i znajdzie tam pracę. W mediach znalazła się informacja, że obudził się w szpitalu i tylko dzięki pochodzącej z Rumunii pielęgniarce miał zorientować się, gdzie tak naprawdę się znajduje.

    Okazuje się, że wyglądało to inaczej. Mężczyzna miał otrzymać ofertę pracy jako budowlaniec. Obiecywano mu 600 funtów wynagrodzenia oraz zakwaterowanie wraz z wyżywieniem. Na miejscu czekały na niego o wiele gorsze warunki - praca trwała 12 godzin dziennie, a obiecywane zakwaterowanie okazało się spaniem na podłodze. Do tego doszły obawy, że pracodawca nie wywiąże się ze swoich zobowiązań finansowych.

    W efekcie, Mihai Danciu zdecydował się wrócić do domu. Rozwścieczyło to jego "pracodawców", także zresztą pochodzących z Rumunii, którzy postanowili go ukarać. Chodziło o zastraszenie pozostałych pracowników, którzy godzili się na niewolniczą pracę w fatalnych warunkach. Mężczyznę związano i przez kilkanaście godzin bito. Później miał zostać upojony alkoholem i pozostawiony na ulicy na pastwę losu. Jedynie koniec historii jest podobny, gdyż nieprzytomny mężczyzna faktycznie trafił do szpitala nie wiedząc, co się z nim działo.

  • 23 sierpnia w historii Rumunii

    W Polsce dzień 23 sierpnia kojarzony jest głównie z podpisaniem w 1939 roku paktu Robbentrop-Mołotow. Układ pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Radzieckim miał też wpływ na historię sprzymierzonej z Polską Rumunii. Kolejne ważne wydarzenie miało miejsce już pięć lat później, gdy losy wojny uległy zmianie.

    Oficjalnie ministrowie spraw zagranicznych obu totalitarnych krajów podpisali 23 sierpnia 1939 roku pakt o nieagresji. Najistotniejsze były jednak zapisy porozumienia, które wówczas nie zostały oficjalnie ujawnione. Jak powszechnie wiadomo, układ poskutkował rozbiorem Polski pomiędzy nazistowskie Niemcy a sowiecką Rosję, która w obliczu klęski wojny obronnej zajęły wschodnie tereny II RP. W Polsce rzadko mówi się jednak o tym, że sporą część swojego terytorium utraciła wówczas także Rumunia.

    W wyniku moskiewskiego porozumienia Rumunia musiała oddać Sowietom tereny leżące na wschód od Prutu (czyli terytorium dzisiejszej Republiki Mołdawii) oraz północną Bukowinę. Stało się to w lipcu 1940 roku, czyli tuż po klęskę Francji, która wcześniej udzielała Rumunii gwarancji dotyczących niepodległości kraju. Okupacja tych ziem skutkowała licznymi represjami, a nawet mordami, co miało miejsce między innymi w miejscowości Fântâna Albă. Dokonana tam masakra jest obecnie niekiedy nazywana "rumuńskim Katyniem".

    Rumuni odzyskali utracone ziemie dopiero w 1941 roku, kiedy to ich armia wzięła udział w inwazji na ZSRR. Zaledwie trzy lata później III Rzesza i jej sojusznicy chyliła się ku upadkowi, a Armia Czerwona znajdowała się coraz bliżej granic Rumunii. W wyniku operacji jassko-kiszyniowskiej siły państw osi zostały rozbite, co skłoniło króla Michała I do działania. Doprowadził on do obalenia dyktatury Iona Antonescu, wezwał siły zbrojne do zawieszenia ognia i ogłosił swą lojalność względem sił alianckich. Od tej pory Rumunii walczyli u boku późniejszych zwycięzców globalnego konfliktu. Nie doprowadziło to do odzyskania ziem utraconych względem ZSRR, ale prawdopodobnie zabieg ten doprowadził do odebrania Węgrom północnego Siedmiogrodu, oddanego w wyniku II arbitrażu wiedeńskiego w 1940 roku.

    Fot. Bundesarchiv / Żołnierze rumuńscy podczas przeprawy przez Prut, lipiec 1941

    Czytaj też:

    "Haiducii" - rumuńscy żołnierze wyklęci

  • 60 stopni w słońcu i ponad 40 w cieniu. Rumunia zmaga się z falą upałów

    Na terenie 19 rejonów administracyjnych (județ) i w stolicy ogłoszono czerwony alarm związany z falą upałów. Najbardziej ucierpią mieszkańcy południowej i wschodniej części kraju, gdzie temperatury mogą osiągnąć nawet 60 stopni. Władze zalecają, aby podczas nadchodzącego weekendu unikać wychodzenia na słońce.

    Po raz pierwszy tego typu ostrzeżenie wystosowano dla tak rozległego obszaru (szczegółowa lista poniżej). Mowa bowiem o niemal połowie kraju, głównie znajdującej się na południe i wschód od Karpat. Większość z pozostałych części Rumunii będzie zmagać się z nieco lżejszymi upałami, gdyż dotyczy ich kod pomarańczowy. Ostatni raz czerwony alarm ogłoszony dwa lata temu, jednak dotyczył on wyłącznie dwóch zachodnich regionów - Aradu i Bihoru. Dla Bukaresztu czerwony alarm ogłoszono ostatnio w 2005 roku. Nie wiadomo jeszcze, kiedy można spodziewać się odwołania alarmu.

    Rejony administracyjne (județ) dotknięte falą upałów:

    Argeș*, Bacău*, Brăila, București, Buzău*, Călărași, Dâmbovița*, Dolj, Giurgiu, Galați, Ialomița, Ilfov, Neamț*, Olt, Prahova*, Teleorman, Vaslui, Vâlcea*, Vrancea*

    *Tylko partie nizinne oznaczonych regionów

    Fot. www.descopera.ro

  • Antyrządowe protesty w Rumunii. Nawet 40 tysięcy osób na ulicach Bukaresztu

    Pierwsze protesty odbyły się w największych miastach Rumunii w środę. Wtedy w skali kraju na ulice wyszło jednak zaledwie kilka tysięcy osób. Zgodnie z zapowiedziami, w niedzielę wieczorem odbyły się zaś marsze, które pod względem liczebności były jednymi z największych manifestacji po upadku komunizmu. Powodem niepokojów były wątpliwości związane z amnestią, którą rząd zapowiedział dla więźniów odbywających wyroki za drobne przestępstwa. Oficjalnie chodzi o zwolnienie miejsca w mocno przepełnionych zakładach karnych, jednak wiele osób obawia się że na wolność wyjdą też politycy skazani za korupcję.

    Marsz rozpoczął się na placu Universității, gdzie w zgromadzeniu wziął udział prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z narodowo-liberalnej partii PNL. Następnie uczestnicy skierowali się kolejno do siedzib obu partii koalicyjnych - PSD i ALDE. "PSD [Partia Socialdemokratyczna] - czerwona plaga", "Chcemy sprawiedliwości, nie korupcji" czy "W demokracji złodzieje siedzą w więzieniach" - to tylko niektóre z haseł, które pojawiały się w trakcie demonstracji.

    Mało kto spodziewał się aż takich tłumów. W samym Bukareszcie na ulicach protestowało bowiem wedle różnych szacunków od piętnastu do prawie czterdziestu tysięcy osób, zaś w dwa razy mniejszym Klużu od pięciu do dziesięciu tysięcy. Mniejsze manifestacje miały też miejsce w wielu innych miastach, jednak nie miały one aż tak masowego charakteru. Ostatnie tego typu protesty miały miejsce w 2013 roku, kiedy to ludzie wyrażali sprzeciw wobec planów budowy ogromnej kopalni w miejscowości Roșia Montană. Wtedy to w przeciągu kilku tygodni w protestach wzięło udział około dwustu tysięcy osób.

    Fot. Irina Barla

  • Atak zimy w Rumunii

    Narodowa Agencja Pogodowa nadała w sobotę (7.01.2017) komunikat – żółty alarm pogodowy dla całego kraju przez kolejne 3 dni z powodu siarczystych mrozów i śnieżyc. 

    Premier Sorin Grindeanu rozważa podwyższenie alarmu do rangi czerwonego w przypadku pogorszenia warunków pogodowych. Według ostatnich prognoz, w okresie od soboty do poniedziałku, temperatury w ciągu dnia mają sięgnąć od -10 do -16 stopni, a w ciągu nocy spaść nawet do -25.  

    Szkoły mają być zamknięte w poniedziałek i we wtorek, ewentualnie również w środę

    Jednocześnie burmistrz Bukaresztu Gabriela Firea poinformowała, że w poniedziałek i wtorek szkoły i przedszkola w Bukareszcie i okręgu Ilfov pozostaną zamknięte z powodu złej pogody, opadów śniegu i mrozu:

    - Zdecydowałam się wraz z burmistrzami dzielnicowymi nie otwierać przedszkoli, żłobków, szkół i szkół wyższych, w poniedziałek i wtorek, gdyż z danych, które otrzymaliśmy od meteorologów wynika, że w poniedziałek, wtorek i jeszcze w środę rano będzie mróz około minus 20 stopni, narażający na niebezpieczeństwo dzieci, nauczycieli, rodziców, niebezpieczeństwo zachorowania, niebezpieczeństwo wypadków - zakomunikowała Gabriela Firea. Dodała, że jednostki edukacyjne w Bukareszcie mogą zostać zamknięte również w środę, jeśli pogoda się nie polepszy.

    Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło, że szkoły i przedszkola będą zamknięte w poniedziałek w 20 powiatach, a we wtorek w 16 powiatach.

    Zablokowane i nieprzejezdne drogi

    Zablokowanych jest 13 dróg krajowych, jak i 2 sektory autostrady. Krajowa Spółka Administracji Infrastruktury Transportowej poinformowała, że oprócz dróg krajowych zamkniętych w niedzielnie popołudnie, zablokowana była też  autostrada A2 Bukareszt - Constanța (odcinek z Lehliu Gară do Konstancy) i A4 pomiędzy Ovidiu i Agigea z powodu ciężkiej śnieżycy, która siała spustoszenie w południowo-wschodniej części kraju. 51 osób zostało ewakuowanych ze swoich samochodów w okręgu Constanța.

    W tym samym czasie zablokowanych było 15 autobusów wycieczkowych w pobliżu Dobrici (północno-wschodnia Bułgaria), przewożących rumuńskich turystów z powrotem do kraju po feriach zimowych spędzonych w bułgarskich narciarskich kurortach. Rumuńska ambasada w Sofii przekazałą informację, że ostetecznie ludzie zostali przewiezieni przez granicę z pomocą pojazdów oddelegowanych przez bułgarską policję. 

    Zgodnie z komunikatem o sytuacji z Głównego Inspektoratu ds. Sytuacji Kryzysowych (IGSU), ponad 5300 strażaków z 2848 pojazdami działało w sobotę i niedzielę na terenie całego kraju, aby odblokować i uratować osoby uwięzione przez zamieć śnieżną na drogach. W powiatach dotkniętych atakiem zimy strażacy pomogli przewieźć do szpitali 102 ciężarne kobiety i 29 osób, które potrzebowały dializy. 

    Fot.  Politia Româna

  • Biegiem po Bukareszcie

    Już 28 stycznia w Bukareszcie odbędzie się siódma edycja półmaratonu Gerar. Oprócz niskich temperatur dodatkowym utrudnieniem (ale też atrakcją) będzie fakt, że impreza odbywa się w późnych godzinach popołudniowych.

    Najwcześniej, bo o godzinie 16:00, wystartuje drużynowy półmaraton mężczyzn. O 17:45 na starcie pojawią się z kolei panie oraz drużyny mieszane. O 19:45 wystartuje natomiast bieg na dystansie 10 kilometrów, w którym wszyscy zawodnicy wezmą udział wspólnie. Trasa wiedzie przez kampus Politechniki (

  • Efekt demonstracji - prezydent zapowiada referendum

    Prezydent Klaus Iohannis ogłosił, że w związku z kontrowersjami dotyczącymi forsowanej przez socjaldemokratyczny rząd ustawy o amnestii będzie się starał o rozpisanie referendum. Ocenił, że mieszkańcy Rumunii powinni mieć prawo do decyzji, w jakim kierunku będą zmierzały zmiany.

    Decyzja prezydenta to efekt masowych protestów, które miały miejsce w niedzielę w wielu rumuńskich miastach. Wedle różnych szacunków, w samym Bukareszcie na ulicach znalazło się od dwudziestu do nawet czterdziestu tysięcy osób przeciwnych obecnemu rządowi. Oficjalne pismo w sprawie organizacji referendum trafiło we wtorek rano do obu izb rumuńskiego parlamentu.

    Pomysł prezydenta spotkał się z falą krytyki ze strony rządzącej koalicji PSD-ALDE. Liviu Dragnea, lider socjalistów, oskarżył go wręcz o działanie przeciw woli wyborców i stwierdził, że Iohannisowi zależy jedynie na zwiększeniu popularności w obliczu klęski PNL w minionych wyborach, w wyniku których jego partia uzyskała niewiele ponad 20% głosów. Iohannis odniósł się do tych słów mówiąc, że zmiany w prawie karnym nie znalazły się w przedwyborczych zapowiedziach obecnego rządu i dlatego mieszkańcy kraju mają pełne prawo, aby móc o tym zadecydować.

    Ostre słowa to jednak nie koniec sporu. Liviu Dragnea ogłosił bowiem, że on także zamierza zorganizować referendum. Chciałby poruszyć w nim kwestię wpisania do konstytucji definicji tradycyjnej rodziny oraz zniesienia immunitetów dla posłów i prezydenta. Dragnea uważa bowiem, że politycy nie mogą stać ponad prawem. Tyle, że na nim samym ciąży już prawomocny wyrok za korupcję.

  • Komu ufają Rumuni?

    Sondaż zaufania do osób publicznych został przeprowadzony w dniach 6 - 14 marca przez firmę Sociopol. W czołówce znalazł się między innymi premier Sorin Grindeanu (PSD) czy prezydent Klaus Iohannis (PNL). Niektóre wyniki okazują się jednak niemałym zaskoczeniem.

    Na pierwszym miejscu rankingu znalazł się z wynikiem 71% Raed Arafat - pochodzący z Syrii anestezjolog, założyciel SMURD (Serviciul Mobil de Urgențǎ, Reanimare și Descarcerare - Mobilna Służba Reanimacji i Wydobycia*), piastujący od dekady stanowisko podsekretarza stanu w ministerstwie zdrowia. Na kolejnych pozycjach pojawili się jednak głównie politycy największych partii.

    Drugie miejsce zajęła na przykład Gabriela Firea (44%) - burmistrz Bukaresztu, typowana na kandydata w wyścigu o fotel prezydenta w zapowiadanych na 2019 rok wyborach. Tuż za nią pojawiło się z kolei nazwisko obecnego premiera. Sorin Grindeanu, mimo protestów które w lutym przetoczyły się przez kraj, wciąż cieszy się zaufaniem 35% wyborców. Dopiero czwarte miejsce zajął zaś wywodzący się z opozycyjnego PNL prezydent Klaus Iohannis.

    Powyższe wyniki są tym bardziej ciekawe, jeżeli porównamy je do sondażu przeprowadzonego w miniony piątek. Okazało się bowiem, że w przypadku starcia Firea - Iohannis, to właśnie obecna burmistrz Bukaresztu tryumfowałaby osiągając wynik 51,5% do 48,5%. Należy wprawdzie pamiętać, że obecny prezydent mógłby liczyć na głosy licznych rumuńskich emigrantów, jednak

    W pierwszej dwudziestce osób publicznych cieszących się największym zaufaniem społeczeństwa znaleźć można wiele innych ciekawych postaci. Szóste miejsce zajął na przykład były premier Călin Popescu Tăriceanu (32%), a ósme prezes Krajowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA) Laura Codruța Kovesi (31%). Jedenaste miejsce zajął zaś Liviu Dragnea, uwikłany w afery korupcyjne lider PSD. Z kolei zapowiadający zaangażowanie w politykę były premier Dacian Cioloș znalazł się dopiero na czternastym miejscu (25%). Pełna lista poniżej.

    1 Raed Arafat – 71%
    2 Gabriela Firea – 44%
    3 Sorin Grindeanu – 35%
    4 Klaus Iohannis – 34%
    5 Patriarch Daniel – 33%
    6 Călin Popescu Tăriceanu – 32%
    7 Teodor Meleșcanu – 32%
    8 Laura Codruța Kovesi – 31%
    9 Olguța Vasilescu – 31%
    10 Mugur Isărescu – 31%
    11 Liviu Dragnea – 29%
    12 Victor Ponta – 29%
    13 Rovana Plumb – 28%
    14 Dacian Cioloș – 25%
    15 Sevil Shhaideh – 25%
    16 Daniel Constantin – 20%
    17 Codrin Ștefănescu – 19%
    18 Traian Băsescu – 18%
    19 Ludovic Orban – 17%
    20 Nicușor Dan – 16%

    *Chodzi o proces rozcinania pojazdów po wypadkach

  • Papież Franciszek odwiedzi Rumunię?

    Według Ioana Robu, arcybiskupa diecezji bukaresztańskiej, wizyta papieża może się odbyć w przyszłym roku. Okazją do złożenia wizyty przez zwierzchnika Kościoła katolickiego ma być beatyfikacja siedmiu biskupów greckokatolickich, którzy stracili życie w czasach komunizmu.

    Arcybiskup diecezji bukaresztańskiej, która obejmuje Oltenię, Muntenię i Dobrudżę, zapowiedział że wizyta papieża jest prawie pewna. Nie jest natomiast dana dokładna data jego przyjazdu. Będzie od niej zależeć między innymi to, kiedy odbędą się uroczystości beatyfikacyjne.

    Dotychczas jedynym zwierzchnikiem Kościoła katolickiego, który odwiedził Rumunię, był Jan Paweł II. Jego wizyta miała miejsce niemal równo 20 lat temu, na początku maja 1997 roku. Papież spotkał się wtedy m.in. z ówczesnym prezydentem Emilem Constantinescu i patriarchą Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego Teoktystem I.

    Około 5% mieszkańców Rumunii związanych jest z Kościołem rzymskokatolickim. Większość tej grupy, bo ok. 500 tys., stanowią Węgrzy, ale katolikami jest też ponad 300 tys. Rumunów czy zamieszkujący Bukowinę Polacy.

    Fot. Casa Rosada na licencjii CC BY-SA 2.0

  • Precedens w Rumunii: mężczyzna został skazany na karę więzienia za zabicie psa

    6 miesięcy więzienia. Taki wyrok usłyszał przed sądem w Tulczy mężczyzna, który zabił swojego psa nożem. To pierwszy tego typu wyrok w Rumunii

    Do tej pory sądy pobłażały osobom znęcającym się nad zwierzętami. Tym razem było inaczej. Oskarżony o zabicie swojego psa prawdopodobnie spędzi sześć miesięcy za kratami. Usłyszał taki wyrok po tym, jak zabił swojego psa nożem. Zwierzę nie stanowiło żadnego zagrożenia, gdyż było przypięte łańcuchem. Na decyzję sądu wpłynął też fakt, że oskarżony o ten czyn nie wyraził żadnej skruchy. Wręcz przeciwnie, zabił swojego psa z premedytacją i nie wyraził skruchy. Co więcej, to nie był jego pierwszy konflikt z prawem. Wyrok nie jest prawomocny.

  • Rumuńskie ministerstwo transportu promuje się polską autostradą

    Na swoim oficjalnym facebookowym profilu ministerstwo transportu promowało się do niedawna zdjęciem trzypasmowej autostrady. To właśnie wysoki standard drogi przykuł uwagę internautów, którzy szybko odkryli że ilustracja pochodzi zza granicy. Konkretnie z Polski, a widnieje na niej autostrada A4

    Zdjęcie na profilu ministerstwa transportu szybko zostało podmienione. Obecne przedstawia kolorowe samoloty. Nie przeszkodziło to internautom w drwieniu z państwowej instytucji. Zwłaszcza, że to nie pierwsza wpadka tego typu. Podlegający ministerstwu transportu zarząd dróg w zeszłym roku organizował konkurs fotograficzny, który promował zdjęciem z... Kanady.

    Zdjęcie, które do niedawna można było oglądać zrobione zostało w pobliżu góry św. Anny na Opolszczyźnie. Zlokalizowanie miejsca nie było trudne o tyle, że w Polsce - podobnie jak w Rumunii - trzypasmowe autostrady należą do rzadkości. W Polsce również zdarzają się podobne gafy. Niedawno, na targach turystycznych w Londynie, uwagę odwiedzających przykuł na przykład plakat reklamujący zamek w Łańcucie. Zdjęcie na nim zaprezentowane przedstawiało bowiem zamek, ale... w Książu na Dolnym Śląsku.

  • Wiceprezes ALDE: Manifestanci to "naziści", "kretyni" i "zwierzęta"

    W tak ostrych słowach Cătălin Beciu, jeden z liderów koalicyjnej formacji ALDE, skomentował ostatnie protesty do których doszło w wielu rumuńskich miastach. Słowa polityka wywołały prawdziwą burzę. Tłumaczył potem, że wprawdzie były one nieodpowiednie i stracił panowanie nad sobą, ale... tak samo według niego zachowywali się manifestanci.

    W czwartek, podobnie jak dzień wcześniej, protestujący pojawili się w centrach kilku większych miast. Największe demonstracje zapowiadane są dopiero na niedzielę, jednak politykowi ALDE już teraz puściły nerwy:

    "Wczoraj w Rumunii odbyło się pierwsze nazistowskie zgromadzenie od siedemdziesięciu lat. Kretyni, którzy woleliby tortury zamiast pozbawiania wolności i obozy koncentracyjne zamiast więzień. Chcą także naruszać konstytucję, która gwarantuje prawo do godności i ludzkiego traktowania. Zwierzęta, brzydzę się wami" - napisał Cătălin Beciu na Facebooku.

    Polityk zamieścił później na swoim profilu kolejny wpis, w którym wytykał wady obecnego systemu penitencjarnego. Wskazywał, że nowe prawo ma pozwolić wyjść na wolność wielu ludzi którzy nie zasługują na pobyt w złych warunkach. Tym razem także używał jednak ostrego języka. Dopiero w piątek Beciu pośpieszył z wyjaśnieniami. Pytał, dlaczego miałby iść do więzienia tak jak krzyczą demonstranci. Wznosili bowiem oni antyrządowe hasła w związku z obawami o to, czy nowe prawo nie będzie chroniło skorumpowanych polityków przed odsiadywaniem wyroków. Polityk zastanawiał się, dlaczego tylko jedna strona ma prawo do obrażania swoich przeciwników. Stwierdził też, że konto na Facebooku jest jego miejscem prywatnym i poprzednie wypowiedzi nie były oficjalnym oświadczeniem. Szefowa partii ALDE, Grațiela Gavrilescu, również oceniła że wpisy były jedynie prywatnym zdaniem jej kolegi i mógł mieć po prostu swój gorszy dzień. Przekazała jednak, że zrezygnował on ze swojej funkcji wiceprezesa.

    Fot. ALDE

  • Wolontariusze zbudowali domy w Bacău

    Trzydzieści sześć domów w pięć dni. To efekt pracy ponad ośmiuset wolontariuszy, dzięki którym biedne rodziny otrzymały szansę na posiadanie własnych domów. Akcja "Big Build" została zorganizowana przez fundację Habitat for Humanity. Wzięli w niej udział ochotnicy z kilkunastu krajów.

    Najpierw wytypowano miejscowość, w której ludzie zmagają się z brakiem godnych warunków do życia. Potem przystąpiono do zbierania funduszy i szukania wolontariuszy, którzy za darmo byliby gotowi do kilku dni wytężonej pracy. Ponad 800 osób przyjechało na początku października Bacău leżącego w centrum rumuńskiej części Mołdawii. Po pięciu dniach wytężonej pracy do użytku zostało oddanych 36 domów, w której zamieszkają biedne rodziny z okolic.

    To nie pierwsza tego typu inicjatywa. Fundacja Habitat for Humanity została założona w 1976 roku Millarda i Lindę Fullerów i od tej pory pomaga biednym rodzinom z całego świata. Są dla nich budowane domy, a w pracach budowlanych biorą udział wolontariusze. Działalność fundacji wspierają zarówno duże firmy, jak i zwykli ludzie. Dzięki tego typu działaniom wcześniej wzniesione zostały domy m. in. w Kambodży, USA czy na Słowacji.

    Fot. Florin Neagu

  • Zima w Transylwanii

    Czyżby początek zimy? -6 stopni Celsjusza wskazały dziś rano termometry w Miercurea-Ciuc, mieście położonym we wschodniej części Transylwanii.

    Choć -6 stopni pod koniec września może wydawać się bardzo niską temperaturą, to nie był to pierwszy przymrozek w stolicy okręgu administracyjnego Harghita. Już pod koniec sierpnia zarejestrowano tam temperaturę delikatnie poniżej zera stopni Celsjusza. Przymrozki pojawiają się też w innych częściach regionu. Ujemne temperatury zarejestrowano między innymi w miejscowościach Toplița i Joseni (-4 stopnie) oraz Întorsura Buzăului (-2,3 stopnia) leżącym w okręgu Covasna. Dla meteorologów to znak, że czeka nas w tym roku mroźna zima.

    Okolice Miercurea-Ciuc zwane są rumuńskim biegunem zimna. W zamieszkałym w większości przez Węgrów mieście pogodowe anomalie nie są niczym szczególnym. Najchłodniejszy był wrzesień 1977 roku, kiedy to zanotowano tam -10 stopni Celsjusza. Rekordowo wysoka temperatura została natomiast zarejestrowana we wrześniu 1952 roku, kiedy to termometry wskazały aż 33,8 stopni.

    Fot.  Politia RomânaUspokajamy - zdjęcie pochodzi ze stycznia :)

  • Zmarł król Michał Hohenzollern-Sigmaringen

    5 grudnia o godzinie 13:00 czasu rumuńskiego w szwajcarskiej rezydencji zmarł ostatni król Rumunii - Michał I Hohenzollern-Sigmaringen. Przedstawiciel rodziny królewskiej wygłosi dziś o 19:00 oświadczenie w tej sprawie. Jutro należy spodziewać się szczegółów dotyczących pogrzebu

    Ciało króla Michała zostanie przetransportowane do Rumunii, gdzie będzie wystawione w specjalnej sali w pałącu Peleș w Sinai. Następnie trafi do Bukaresztu, do pałącu królewskiego przy calea Victoriei. Pogrzeb zostanie odprawiony w katedrze metropolitarnej w Curtea de Argeș.

    Jednocześnie we wszystkich wymienionych wyżej miejscach, a także w Pałacu Elżbiety, przez 40 dni będą wystawione księgi kondolencyjne. Przedstawiciele rodziny królewskiej przekazały też informacje, że osoby chcące złożyć kwiaty lub zapalić znicze, proszone są o zrobienie tego przed bramą Pałacu Królewskiego znajdującego się przy calea Victoriei w Bukareszcie.

    Michał Hohenzollern-Sigmaringen urodził się w 1921 roku w Sinai. Syn króla Ferdynanda rządził w latach 1927-1930, a także po uzyskaniu pełnoletności w latach 1940-1947. W tym czasie faktyczną władzę w kraju sprawował faszystwoski dyktator Ion Antonescu. Król Michał brał udział w puczu, który odsunął go od władzy w 1944 roku. Dzięki temu Rumunia znalazła się w koalicji antyhitlerowskiej. Wtargnięcie wojsk rosyjskich utrwaliło jednak władzę komunistów, którzy zmusili w 1947 roku młodego króla do abdykacji. Michał spędził większość swego życia w Szwajcarii, Rumunię mógł odwiedzić dopiero w latach 90-tych. W 2007 roku ogłosił, że jego następczynią będzie jego najstarsza córka Margareta. W ostatnich latach król Michał wycofał się z życia publicznego. Miał 96 lat.