Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Tydzień po wyborach sytuacja na rumuńskiej scenie politycznej jest bardzo dynamiczna. Mimo świetnego wyniku socjaliści z PSD potrzebują bowiem koalicjanta. Póki co nie wiadomo jednak nawet, czy ich lider będzie mógł zostać premierem.

Przypomnijmy, że socjaldemokraci z PSD zostawili konkurentów daleko w tyle zdobywając ponad 45% głosów. W efekcie partia ta będzie reprezentowana przez 154 posłów i 67 senatorów, w obu izbach zasiada zaś odpowiednio 329 i 136 deputowanych. A to oznacza, że mimo znakomitego wyniku w wyborach socjaliści będą potrzebowali koalicjanta. Póki co PSD może liczyć na przychylność przedstawicieli mniejszości narodowych zamieszkujących Rumunię (wśród nich jest między innymi pani Victoria Longher ze Związku Polaków w Rumunii), którzy tradycyjnie wspierają partie rządzące. Oznaczałoby to jednak konieczność utrzymania żelaznej dyscypliny w koalicji mającej przewagę paru głosów.

Już we wtorek 20 grudnia rozpocznie się pierwsze posiedzenie nowego parlamentu. Następnie prezydent Klaus Iohannis spotka się z liderami wszystkich ugrupowań, aby przedyskutować z nimi dalsze działania. Być może w tym tygodniu dowiemy się więc, które ugrupowanie zdecyduje się na współpracę z PSD i kto zostanie premierem. Do tej pory za naturalnego sprzymierzeńca PSD uznawano partię liberalno-demokratyczną ALDE, która otrzymała w wyborach ok. 5,6% głosów. Możliwe jest jednak zupełnie inny scenariusz – pomimo że Liviu Dragnea, lider PSD, wykluczał wcześniej taką możliwość.

Możliwe, że po połączeniu ALDE z PNL – czego również nie można wykluczyć - część działaczy partii narodowo-liberalnej zdecyduje się na współpracę z socjalistami. PSD może też jednak zawrzeć sojusz z Unią Demokratyczną Węgrów w Rumunii, którą poparło ponad 6% wyborców. Możliwa jest nawet koalicja z USR – Unią Ocalenia Rumunii. Członkowie tej partii uważają się wprawdzie za antysystemowców, jednak poza aktywistami miejskimi i działaczami społecznymi w jej szeregach pojawiło się też wiele osób mających za sobą związki z partiami głównego nurtu. Ktokolwiek by nie został zaproszony do współpracy w charakterze koalicjanta PSD, musi się jednak liczyć z konsekwencjami tego posunięcia. W przeszłości zdarzało się bowiem, że mniejsze partie były wchłaniane przez większe ugrupowania.

Otwartym pozostaje jeszcze kluczowe pytanie o to, kto stanie na czele rządu. Liviu Dragnea ma wprawdzie spory apetyt na władzę, jednak ostro sprzeciwia mu się prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z centro-prawicowego PNL. Po jego stronie stoją zresztą przepisy, gdyż Liviu Dragnea otrzymał wyrok w zawieszeniu za fałszerstwa w trakcie referendum w 2012 roku. PSD usiłowało wtedy odsunąć od władzy poprzedniego prezydenta - Traiana Băsescu. Lider socjalistów jest jednak charyzmatycznym przywódcą i z całą pewnością nie odda władzy bez walki.

Obecnie na premierem Rumunii jest nienależący do żadnej partii Dacian Cioloş. Sformował on swój rząd rok temu, kiedy to w wyniku pożaru w klubie Colectiv życie straciło kilkadziesiąt osób. Kraj ogarnęły wtedy wielotysięczne manifestacje, w wyniku których premier Victor Ponta (PSD) podał się do dymisji. Obecnie, dzięki liberalnym reformom rządu Cioloşa kraj rozkwita gospodarczo – eksperci szacują, że w przyszłym roku osiągnie najwyższy w Europie wzrost gospodarczy.