Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

W poniedziałek 19 grudnia pochodzący z Tunezji Anis Amri porwał ciężarówkę i wjechał w odbywający się w Berlinie jarmark świąteczny. W wyniku zamachu zginęło dwanaście osób, w tym polski kierowca który poświęcił swe życie aby powstrzymać terrorystę przez dalszą jazdą. Pochodzący z Rumunii kierowca ciężarówki twierdzi, że spotkał zamachowca dwa dni później przy jednej z francuskich autostrad. Amri miał go zapytać o drogę do Lyonu.

Alexandru Gindea, Rumun na stałe mieszkający w Hiszpanii, spotkał terrorystę kilka godzin jazdy na południe od Paryża - pomiędzy miejscowościami Limoges i Brive-la-Gaillarde. Było tuż po 22, gdy do odpoczywającego w kabinie Gindei podszedł dobrze ubrany mężczyzna mówiący łamanym francuskim. Próbował dowiedzieć się, jak dojechać do Lyonu. Tłumaczył, że nie ma ze sobą telefonu z nawigacją. Początkowo Gindea obawiał się, że zostanie okradziony. Dopiero gdy tajemniczy obcokrajowiec odjechał, Rumun zorientował się że miał do czynienia z poszukiwanym terrorystą. Natychmiast skontaktował się z niemiecką i francuską policją i opowiedział o całym zdarzeniu.

Wersję rumuńskiego kierowcy po części potwierdzili dziennikarze hiszpańskiego dziennika El Mundo, którzy jako pierwsi opisali sprawę. Alexandru Gindea pokazał im bowiem bilingi z wykonywanych tego dnia połączeń. Wiele wskazuje jednak na to, że francuska policja zignorowała jego ostrzeżenie. W efekcie terrorysta został ujęty i zastrzelony dopiero we Włoszech, a Gindea nie otrzyma od berlińskiej policji nagrody w wysokości 100 tys. euro.