Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

Do wstrząsającego mordu doszło w zeszłym tygodniu. 15-letnia Alexandra była po raz ostatni widziana w środę. Tego samego dnia wracała autostopem do swojej rodzinnej miejscowości z miasteczka Caracal. Kierowca uprowadził ją, a następnie zgwałcił i zamordował. Wcześniej udało jej się trzy razy zadzwonić na policję z prośbą o pomoc. Niestety, funkcjonariusze uznali że to żart. Dopiero po 19 godzinach zdecydowali się wejść na posesję wskazaną przez dziewczynę. Niestety, było już za późno

Na miejscu odnalezione zostały zwłoki nastolatki, która najprawdopodobniej została wcześniej zgwałcona. Zatrzymany został Gheorghe Dincă - 65-letni mechanik, ojciec trójki dzieci. W jego domu odnaleziono między innymi pojemnik z biżuterią dziewczyny. Mężczyzna przyznał się do zarzutu zabójstwa i trafił do aresztu. Funkcjonariusze natrafili też na inne ludzkie szczątki. To najprawdopodobniej osiemnastolatka, która zaginęła w kwietniu tego roku.

AKTUALIZACJA:

Po nagłośnieniu sprawy, a szczególnie faktu że policja tak długo zwlekała z interwencją, w Bukareszcie doszło do protestów. Ich uczestnicy zarzucają władzy i policji nieporadność. Minister spraw wewnętrznych Nicolae Moga zdecydował o zwolnieniu szefa policji Ioana Budy, a także prefekta i szefa lokalnej policji. Z kolei premier Viorica Dancila zapowiedziała zaostrzenie kar dla przestępców dopuszczających się największych zbrodni.

Fot. jurnal.md

Rumunka od początku była faworytem w walce o stanowisko szefowej Europejskiej Prokuratury, co było widoczne we wsparciu jakie otrzymywała zarówno od unijnych urzędników, jak i poszczególnych instytucji. Teraz poprze ją także Francja, co poskutkuje wycofaniem tamtejszego kandydata. To efekt rozmów pomiędzy prezydentami Klausem Iohannisem i Emanuelem Macronem

Początkowo o stanowisko szefa europejskiej prokuratury zamierzał ubiegać się Niemiec Andreas Ritter oraz Francuz Jean-Francois Bohnert. Ostatecznie na placu boju pozostał tylko ten ostatni, ale możliwe że już niedługo. Kandydatura Laury Codruţy Kövesi od początku spotkała się z ogromnym entuzjazmem - już na wstępie wsparli ją m. in. przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej - największego ugrupowania w Parlamencie Europejskim. Teraz ma ją poprzeć także Francja.

Kandydatura prokurator nie od początku nie podobała się wielu politykom rządzącej koalicji PSD-ALDE. Pod koniec marca tego roku, była szefowa DNA została oskarżona o przyjmowanie łapówek, nadużycia i składanie fałszywych zeznań. Przez pewien czas była nawet objęta zakazem wypowiadania się dla mediów oraz opuszczania kraju. Kövesi od początku twierdziła, że to próba przeszkodzenia jej w ubieganiu się o stanowisko szefowej Prokuratury Europejskiej. Ostatnio, wobec skazania lidera PSD na więzienie, członkowie partii uprawiają jednak bardziej ugodową politykę. Najprawdopodobniej więc nie będą przeszkadzać Rumunce w ubieganiu się o nowe stanowisko.

Urodzona w 1973 Laura Kövesi pomiędzy 2006 a 2012 rokiem piastowała funkcję prokuratora generalnego Rumunii. Zyskała uznanie opinii publicznej po 2013 roku, gdy została szefową DNA, gdzie zajmowała się walką z korupcją. W trakcie jej kadencji do więzienia trafiło za korupcję wielu polityków. Tylko w trakcie pierwszych miesięcy pracy postawiła ona zarzuty czterem ministrom i dziesięciu burmistrzom. Stanowisko straciła w lipcu 2018 roku z inicjatywy ministra sprawiedliwości Tudorela Toadera.

Stanowiska stracili Carmen Dan (minister spraw wewnętrznych) i Teodor Meleșcanu (minister spraw zagranicznych). Zastąpią ich odpowiednio Nicolae Moga i Ramona Mănescu. Premier Viorica Dancilă tłumaczyła swoją decyzję złą opinią, jaką ministrowie cieszyli się wśród społeczeństwa

Była to odpowiedź na zarzuty, jakoby zmiany były dokonane zgodnie z oczekiwaniami prezydenta Klausa Iohannisa (PNL). Viorica Dancilă stanowczo temu zaprzeczyła tłumacząc, że chce na ministerialnych stanowiskach wiarygodnych ludzi. Prawdziwym powodem zmian są jednak najpewniej kwestie wizerunkowe. Zwłaszcza w przypadku Carmen Dan, a to przez fakt iż podległe jej służby porządkowe w sposób brutalny obchodziły się z demonstrantami w trakcie ubiegłorocznych protestów.

W trakcie posiedzenia władz Partii Socjaldemokratycznej (PSD) podjęto także inną ważną decyzję w sprawie wyłonienia własnego kandydata na wybory prezydenckie, które odbędą się w listopadzie. Na razie brak innych kandydatów niż obecnie urzędujący Klaus Iohannis, który cieszy się sporą popularnością. Tej batalii PSD nie może jednak odpuścić, a w wyścigu o fotel prezydenta zamierza prosić o wsparcie obecnych koalicjantów z ALDE oraz ugrupowanie Pro Romania. Tyle tylko, że na razie nieznane jest nazwisko ewentualnego kandydata.

Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok pierwszej instancji, skazując Liviu Dragnę na karę trzech i pół roku pozbawienia wolności. To efekt sprawy związanej z działaczkami partii socjaldemokratycznej, które miały być na jego polecenie fikcyjnie zatrudnione

Poprzedni wyrok w tej sprawie zapadł w czerwcu ubiegłego roku. Wtedy jednak nie był on prawomocny. Teraz liderowi PSD nie przysługuje odwołanie od wyroku. Co ciekawe, tylko on usłyszał wyrok bezwzględnego więzienia. Pozostałe osoby zamieszane w sprawę usłyszały wyroki w zawieszeniu lub zostały uniewinnione.

W poprzednich latach Liviu Dragnea nie mógł piastować urzędu premiera mimo, że jest liderem partii mającej wraz z koalicjantem większość w parlamencie. Ciążył bowiem na nim już wyrok w zawieszeniu za oszustwa wyborcze z 2016 roku. Cały czas był on jednak bezsprzecznie liderem PSD. Teraz wiele wskazuje na to, że kariera polityczna Dragnei się zakończy.

To kolejny cios dla rządzących socjaldemokratów. W wyniku niedzielnych wyborów do europarlamentu PSD otrzymała 24,9% głosów - o 3% mniej niż pozostająca w opozycji Partia Narodowo-Liberalna (PNL). Problemy lidera i przegrana w wyborach do europarlamentu to dla PSD słaby prognostyk na następne wybory parlamentarne.

25,8% głosów. Tyle otrzymały dwie główne partie - znajdująca się w koalicji rządzącej Partia Socjaldemokratyczna (PSD), jak i Partia Narodowo-Liberalne (PNL) będąca największą siłą wśród ugrupowań opozycyjnych. To na razie wstępne wyniki, ale pokazują że w nadchodzących wyborach parlamentarnych może dojść nawet do zmiany władzy

25,8% dla PSD, 25,8% dla PNL, trzeci wynik (23,9%) dla USR Plus - uchodzącego za antysystemowe ugrupowania, któremu wielu komentatorów nie dawało większych szans na przetrwanie. Pozostałe partie uzyskały po ok. 5% głosów i jeszcze nie wiadomo, czy wszystkie przekroczą wymagany próg wyborczy.

Frekwencja wyniosła nieco ponad 46%, natomiast kolejnych 38% uprawnionych wzieło udział w referendum zorganizowanym przez prezydenta Klausa Iohannisa. Obywatele odpowiadali w nim na dwa pytania dotyczące zakazu zmian w kodeksie karnym i wymiarze sprawiedliwości forsowanych przez rząd, które wielokrotnie były negatywnie komentowane przez opozycję i niektóre instytucje europejskie. Wszystko wskazuje na to, że referendum poszło po myśli prezydenta, który wezwał rząd do rezygnacji.

Fot. Digi24.ro

Decyzja o przeniesieni ambasady Rumunii wywołała spore poruszenie, bo choć oba miasta dzieli nieco ponad godzina jazdy samochodem, to ruch ten może przynieść więcej niż tylko symboliczne zmiany. Tyle tylko, że ogłoszona przez premier Vioricę Dăncilę decyzja nie jest wiążąca

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w grudniu 2017 roku, że zamierza oficjalnie uznać Jerozolimę za stolicę Izraela. W maju 2018 roku przeniesiono tam ambasadę tego kraju. Decyzja ta, co oczywiste, wywołała protesty nie tylko wśród Palestyńczyków, lecz również w całym arabskim świecie. Zareagowały też inne kraje, nie związane bezpośrednio ani emocjonalnie w konflikt izraelsko-palestyński.

Decyzję Donalda Trumpa otwarcie skrytykowała wtedy szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Nie zrobiła tego jednak w imieniu wszystkich krajów członkowskich ze względu na sprzeciw Czech, Węgier i właśnie Rumunii. Teraz władze tego kraju poszły o krok dalej, a decyzja o przeniesieniu do Jerozolimy własnej ambasady jest tym bardziej znacząca, że Rumunia sprawuje obecnie półroczną prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Tym samym premier Viorica Dăncilă doprowadziła do swego rodzaju rozłamu w unijnej polityce zagranicznej.

Swoim pomysłem premier Dăncilă podzieliła się podczas corocznej konferencji AIPAC (American Israel Public Affairs Commitee) w Waszyngtonie. Choć gospodarze przyjęli jej deklarację z zadowoleniem, to wielu rumuńskich polityków reprezentujących różne partie krytykują tę decyzję. Ostro zareagował prezydent Klaus Iohannis, który ocenił że premier zniszczyła rumuńską politykę zagraniczną budowaną przez kilkadziesiąt lat na Bliskim Wschodzie. Były prezydent Traian Băsescu stwierdził wprost, że premier popisała się głupotą i sama nie rozumie słów które wypowiedziała. Inni komentatorzy zwracali szczególną uwagę na nie liczenie się z decyzją pozostałych krajów Unii Europejskiej.

Od słowa do czynu jest jeszcze długa droga. Niektórzy komentatorzy wskazują, że premier Rumunii mówiła jedynie o tym, jakie jest jej zdanie w tej sprawie. Nie doszło natomiast do konkretnych ustaleń z tym związanych. Może więc chodzi tylko o zabieg PR-owy, który będzie miał jedynie krótkotrwały efekt?

Jerozolima od lat jest areną konfliktu pomiędzy Izraelczykami a Palestyńczykami. Tradycyjnie wielokulturowe miasto znalazło się w granicach Izraela, a w 1967 roku wojska tego kraju zajęły także jego wschodnią część. Sytuacja jest patowa, bo Palestyńczycy widzieliby tam stolicę swojego kraju. W 1980 roku izraelski parlament przyjął ustawę mówiącą o tym, że miasto jest stolicą kraju, jednak większość krajów uznaje że status ten posiada Tel Awiw.

Michał Torz