Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

Chodzi o 14. armię, która stacjonuje w Naddniestrzu od czasów konfliktu z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Za przyjęciem stosownej rezolucji zagłosowało sześćdziesięciu jeden posłów, co stanowiło większość w 101-osobowym parlamencie.

Ustawa wzywa Federację Rosyjską do usunięcia z terenu Republiki Mołdawii wojsk, sprzętu i amunicji. Już podczas debaty nad kształtem dokumentu doszło do prawdziwej awantury. Ostatecznie salę opuścili socjaliści wspierający prorosyjskiego prezydenta Igora Dodona. On sam nazwał całą sprawę prowokacją i stwierdził, że jest to efekt wpływów z zewnątrz. Pomimo wcześniejszych prób podejmowanych przez Kiszyniów, rosyjska armia wciąż jest obecna na terenach oficjalnie należących do Republiki Mołdawii.

Secesja Naddniestrza (oficjalnie: Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawii) nastąpiła pod koniec 1990 roku, czyli jeszcze przed oficjalnym uzyskaniem przez Mołdawię niepodległości. Powodem zaistniałej sytuacji były obawy przed przyłączeniem młodej republiki do Rumunii, co napotkało na opór ze strony ludności rosyjskiej i ukraińskiej. Władze Mołdawii usiłowały w 1992 roku odzyskać kontrolę nad spornym terytorium, co doprowadziło do wojny domowej, podczas której rosyjskie siły zbrojne nieoficjalnie wspierały secesjonistów. Rosyjska armia wciąż stacjonuje w Naddniestrzu. Oficjalnie mowa jest o 1200 żołnierzy.

Czytaj też:

Igor Dodon w najbliższym otoczeniu Władimira Putina podczas parady na Placu Czerwonym

Mołdawskie roszczenia terytorialne?

Ilustracja: Krzysztof, na licencji CC BY-SA 3.0

Prezydent Rumunii odwiedził okręgi administracyjne (județ) Covasna i Harghita, które zdominowane są przez Węgrów. Przyjazdowi Iohannisa towarzyszyła demonstracja zwolenników utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Spotkanie przebiegło jednak w miłej atmosferze.

Podczas wizyty w Miercurea-Ciuc (węg. Csíkszereda) Klausa  Iohannisa przywitało kilkudziesięciu demonstrantów, którzy trzymali transparenty z żądaniami utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Odśpiewano też hymn Seklerów. Prezydent z sympatią odniósł się do manifestantów, dziękując im za miłe przywitanie i piękny śpiew. Zaznaczył, że nie jest zwolennikiem tworzenia autonomii uzasadnionej kwestiami etnicznymi. Przyznał jednak, że jest zwolennikiem decentralizacji kraju i większego rozwoju samorządności, aby lepiej rozwiązywać lokalne problemy. Pomimo różnicy zdań spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze. Prezydent przyjął od mera Miercurei-Ciuc, Roberta Raduly, błękitno-złotą seklerską flagę. W zamian ofiarował mu on trójkolorową flagę Rumunii. Zaznaczył przy tym, że Węgry są strategicznym partnerem dla Rumunii.

Kompromisowym rozwiązaniem kwestii autonomii byłoby przeprowadzenie reformy administracyjnej. Według wstępnych założeń 41 obecnych okręgów administracyjnych miałoby zostać zastąpionych siedmioma dużymi województwami i wydzielonym obszarem stolicy na wzór obszarów NUTS 2 używanych obecnie jedynie dla celów statystycznych przez instytucje unijne. Rządząca partia PSD nie pali się jednak do tego pomysłu, gdyż doprowadziłoby to do przetasowań na lokalnych scenach politycznych. Przykładowo, północno-zachodnia Transylwania na szczeblu samorządowym zostałaby zdominowana przez PNL, a południowo-wschodnia część regionu przez mniejszość węgierską z UDMR.

Nowy premier Mihai Tudose (PSD) uzyskał poparcie 275 parlamentarzystów i zaprezentował już swój gabinet. Swój głos oddali na niego zarówno koalicjanci z PSD-ALDE, jak również Węgrzy z UDMR.

Przypomnijmy, że poprzedni premier Sorin Grindeanu został zdymisjonowany z inicjatywy własnej partii. Niedługo potem zaprezentowano zaś nowego kandydata na ten urząd, Mihaia Tudose (PSD). W środę uzyskał on poparcie parlamentu. "Za" głosowali przedstawiciele PSD i ALDE, nowy rząd został również wsparty przez partię mniejszości węgierskiej UDMR. Być może jest to efekt negocjacji, któe były z nimi wcześniej prowadzone (ostatecznie zostały one zerwane). Poparcie posłów spoza koalicji rządzącej oficjalnie jest zaś tłumaczone faktem, że w nowym rządzie znalazło się wielu doświadczonych ministrów, którzy mają być gwarancją kontynuowania reform gospodarczych prowadzonych przez poprzednie rządy. Przeciwko kandydatowi z PSD opowiedziało się 102 posłów. Nowy rząd musiał uzyskać poparcie minimum 233 parlamentarzystów.

Skład rządu Rumunii powołanego w czerwcu 2017:

Premier - Mihai Tudose
Wicepremier - Marcel Ciolacu
Wicepremier i minister rozwoju - Sevil Shhaideh (PSD)
Wicepremier i minister środowiska - Graţiela Gavrilescu (ALDE)
Minister spraw wewnętrznych - Carmen Dan (PSD)
Minister ekonomii - Mihai Fifor (PSD)
Minister finansów - Ionuţ Mişa
Minister ds. biznesu i MŚP -  Ilan Laufer
Minister ds. kontaktó z UE - Victor Negrescu
Minister ds. funduszy europejskich - Rovana Plumb (PSD)
Minister edukacji - Liviu Pop (PSD)
Minister sprawiedliwości - Tudorel Toader
Minister zdrowia - Florian-Dorel Bodog (PSD)
Minister spraw zagranicznych - Teodor Meleşcanu (ALDE)
Minister energii - Toma Petcu (ALDE)
Minister obrony narodowej - Adrian Țuţuianu (PSD)
Minister rolnictwa - Petre Daea (PSD)
Minister ds. wody i lasó - Doina Pană (PSD)
Minister pracy - Olguţa Vasilescu (PSD)
Minister transportu - Răzvan Cuc (PSD)
Minister komunikacji - Lucian Șova (PSD)
Minister kultury - Lucian Romaşcanu (PSD)
Minister ds. łączności z parlamentem - Viorel Ilie (PSD)
Miister ds. Rumunów za granicą - Andreea Pastarnac
Minister turystyki - Mircea Dobre
Minister ds. młodzieży i sportu - Marius Dunca (PSD)

Komitet Wykonawczy partii PSD zatwierdził Mihaia Tudose, pełniącego obecnie funkcję ministra ekonomii, jako kandydata na urząd premiera. Jeśli rozmowy się powiodą, to nowy rząd może zostać zatwierdzony przez parlament już podczas czwartkowego posiedzenia.

Dzisiaj przedstawiciele partii parlamentarnych spotkali się z prezydentem Klausem Iohannisem, aby zaprezentować swoich kandydatów na urząd premiera na miejsce zdymisjowanego Sorina Grindeanu. Jako pierwsi w rozmowach wzięli udział reprezentanci koalicji rządzącej PSD-ALDE. Przewodniczący PSD Liviu Dragnea powiedział, że ma nadzieję, że prezydent Klaus Iohannis wyznaczy Mihaia Tudose na stanowisko szefa rządu w poniedziałek wieczorem. Według optymistycznych założeń, nowy rząd może zostać zatwierdzony przez parlament już podczas czwartkowego posiedzenia.

Z jednej strony Mihai Tudose uchodzi za doświadczonego polityka, który jest odpowiednią osobą na to stanowisko. Jego przeciwnicy zarzucają mu z kolei, że był w przeszłości oskarżany o splagiatowanie swojej pracy doktorskiej. Liviu Dragnea, szef Partii Socjaldemokratycznej, nie bierze jednak tych zarzutów do siebie. Powiedział on bowiem, że Victor Ponta (premier w latach 2012 - 2015) również był oskarżany o plagiat, co nie przeszkadzało mu w byciu dobrym szefem rządu.

Fot. www.dcnews.ro

Aby przegłosować wotum nieufności wobec premiera, potrzebnych było 233 głosów. Przeciwnicy Grindeanu zmobilizowali łącznie 241 posłów, którzy zagłosowali za jego odwołaniem z funkcji prezesa rady ministrów.

To pierwsza taka sytuacja w historii Rumunii, żeby premier został zdymisjonowany przez własną partię. Na 464 posłów obecnych na sali było 397 parlamentarzystów. Za odwołaniem premiera głosowało 241 posłów, a 10 było przeciw. Oznacza to, że od głosu wstrzymało się aż 156 parlamentarzystów. Ostatecznie za odwołaniem premiera nie głosowali między innymi Węgrzy z UDMR ani członkowie Partii Narodowo - Liberalnej (PNL), z której wywodzi się urzędujący prezydent Klaus Iohannis.

Prezydent Rumunii zapowiedział już, że spotka się w poniedziałek z przedstawicielami wszystkich partii politycznych, aby ustalić kto zostanie nominowany do stworzenia nowego rządu. Były premier Dacian Cioloș skomentował na Facebooku, że koalicja PSD i ALDE nie mają zdolności do rządzenia krajem. Jego poprzednik, Victor Ponta, który jako jeden z nielicznych przedstawicieli PSD wsparł Sorina Grindeanu, ocenił natomiast że posłowie głosowali zgodnie z linią partii ze strachu.

Problemy premiera zaczęły się w ubiegłym tygodniu, kiedy to stracił on poparcie własnej partii, o czym zadecydował komitet wykonawczy PSD. Wkrótce do dymisji podali się wszyscy ministrowie, a cała sytuacja przerodziła się w otwarty konflikt pomiędzy Sorinem Grindeanu a Liviu Dragneą - liderem socjalistów. Głosowanie nad wotum nieufności zaplanowano pierwotnie na niedzielę, jednak zostało ono przełożone na środę. W tym czasie odbywały się liczne rozmowy, w trakcie których oba obozy starały się pozyskać sojuszników.

Aktualizacja - 17:38

Media pełne są komentarzy i opinii dotyczących zaistniałej sytuacji. Wielu komentatorów uważa, że prawdziwym powodem odwołania premiera jest chęć przejęcia władzy przez Liviu Dragneę. Przypomnijmy, że nie mógł on objąć teki premiera ze względu na ciążące na nim zarzuty korupcyjne. Odwołanie Grindeanu miałoby więc być karą za wycofanie się z kontrowersyjnej ustawy, która pomogłaby liderowi socjalistów oczyścić się z zarzutów.

Sam Dragnea ocenił po głosowaniu, że teraz koalicja PSD - ALDE zacznie rządzić w zgodzie z wolą wyrażoną w grudniu ubiegłego roku przez wyborców. Grindeanu wydał zaś specjalne oświadczenie, w którym nawołuje do współpracy dla dobra kraju. "PSD to nie Liviu Dragnea. PSD to także nie Sorin Grindeanu. Partia powinna pozostać zjednoczona" - czytamy w oświadczeniu. Wśród polityków opozycji dominuje z kolei przekonanie, że dymisja rządu to jedynie element wewnętrznej walki w PSD, czego efektem była duża liczba posłów nie biorąca udziału w głosowaniu.

Nie będzie porozumienia pomiędzy PSD a UDMR. Mimo początkowego sukcesu rozmów, negocjacje zostały zerwane. Omawiane ustawy nie wejdą więc w życie, a przedstawiciele mniejszości węgierskiej nie wezmą udziału w jutrzejszym głosowaniu.

Porozumienie zakładało przyznanie mniejszości węgierskiej kilku nowych przywilejów. Przypomnijmy, że planowano ustanowić 15 marca dniem Węgrów w Rumunii, zmniejszyć limit procentowy dający możliwość używania języka węgierskiego w urzędach i w nazwach miejscowych, a także pozwolić na używanie wzbudzającej kontrowersje seklerskiej flagi. Szybko okazało się jednak, że żadna z wymienionych ustaw nie wejdzie w życie. Przynajmniej na razie, gdyż rozmowy pomiędzy oboma partiami zerwane.

Powodów tej sytuacji jest kilka. Przedstawiciele UDMR stwierdzili we wtorek rano, że nie zamierzają brać udziału w głosowaniu, które ocenili jako wewnętrzną walkę PSD. W efekcie nie wezmą więc oni udziału w jutrzejszym głosowaniu nad wotum nieufności wobec rządu Sorina Grindeanu. Później wyszło też jednak na jaw, że w samej Partii Socjaldemokratycznej umowa z Węgrami miała wielu przeciwników. Zbuntowali się między innymi działacze z Transylwanii, którzy przeciwstawili się dawaniu Węgrom dodatkowych przywilejów.

Informacja o porozumieniu pomiędzy UDMR a PSD wzbudziła też sporo kontrowersji w innych partiach. Członkowie PMP przyszli dziś na salę obrad z przepaskami w barwach narodowych, a liderzy PNL wezwali socjalistów do powstrzymania się od "zdrady". Kwestie związane z mniejszością węgierską nadal jak widać wzbudzają w pewnych kręgach kontrowersje. Ostatnio burzliwa debata rozpętała się po tym, jak powróciła idea stworzenia autonomii w zachodnich okręgach Transylwanii, które zdominowane są przez Węgrów.