Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

Redakcja portalu życzy swoim Czytelnikom wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2017. Zapraszamy do przeczytania krótkiego podsumowania minionego roku, w którym zebraliśmy też parę zapowiedzi na najbliższe tygodnie.

Wprawdzie w naszym przypadku trudno mówić o "podsumowaniu roku", gdyż portal został uruchomiony zaledwie na początku grudnia, ale już teraz chcielibyśmy podzielić się z Wami paroma przemyśleniami.

W przeciągu tych trzech tygodni odwiedziło nas ponad pół tysiąca Czytelników, co przełożyło się na ponad 3000 odsłon. Nie jest to na pewno wynik rewelacyjny, ale zdajemy sobie sprawę że tematy poruszane na portalu wciąż są swego rodzaju niszą. Cieszy nas natomiast niezmiernie fakt, że spotykamy się z tak wielkim zaangażowaniem z Waszej strony. Otrzymaliśmy wiele wiadomości, w których życzyliście nam powodzenia i gratulowaliście pomysłu na portal.

Pojawiają się też pierwsze osoby chcące z nami współpracować, za co należą się szczególne słowa uznania, gdyż w zamian nie możemy zaoferować nic ponad szczere podziękowania. Póki co pojawiła się dzięki temu piękna fotorelacja Agnieszki Kamyszek ze świątecznie przystrojonego Bukaresztu. Niebawem mamy nadzieję opublikować też artykuły innych osób, które się do nas zgłosiły.

Z naszej strony z pewnością czeka nas jeszcze sporo pracy. Niebawem pojawią się na pewno kolejne kategorie newsów, gdyż obecny podział okazał się zbyt ogólny. Na pewno rozdzielimy działy "kultura i turystyka", marzy nam się też np. dział poświęcony Polonii z Bukowiny. Co jeszcze nowego pojawi się na portalu? Na pewno zmienimy szatę graficzną, w tym obecne logo które od początku miało charakter tymczasowy. Postaramy się też jak najprędzej uruchomić system komentarzy.

Dziękujemy za zainteresowanie naszym portalem. Mamy nadzieję, że spełnia on Wasze oczekiwania i sprawi, że Rumunia zyska też nowych miłośników. La mulţi ani!

Grafika: www.obiectivbr.ro

Szefem rządu nie zostanie jednak Sevil Shhaideh - prezydent Klaus Iohannis nie zgodził się bowiem na tę kandydaturę bez podania oficjalnej przyczyny. Nominację otrzymał natomiast inny polityk PSD - Sorin Grindeanu.

Nominacja ta jest efektem dwutygodniowych negocjacji z koalicją PSD i ALDE. Przypomnijmy, że pierwotnie kandydatką obu partii była Sevil Shhaideh - działaczka z Konstancy, będąca zaufaną współpracownicą Liviu Dragnei. On sam nie mógł zostać premierem ze względu na ciążący na nim prawomocny wyrok sądu. Ostatecznie koalicjanci doszli do porozumienia z prezydentem, na skutek czego podpisał on nominację na to stanowisko dla Sorina Grindeanu.

Czterdziestotrzyletni Grindeanu z wykształcenia jest matematykiem. Piastował w przeszłości wiele różnych stanowisk administracyjnych. Był między innymi członkiem rady miejskiej Timișoary, przewodniczącym rady regionu Timiș i ministrem łączności. Nowy premier będzie miał teraz nieco ponad tydzień na zaprezentowanie członków swojego gabinetu. Liviu Dragnea, lider PSD, zapowiedział wstępnie, że pierwsze posiedzenie parlamentu może się odbyć już trzeciego stycznia.

Chodzi o byłego prezydenta Iona Iliescu i premiera Petre Romana, którzy w czerwcu 1990 roku doprowadzili do brutalnego rozprawienia się z pokojowymi manifestacjami. W efekcie ich działań zmarły cztery osoby, a ponad tysiąc zostało rannych.

Po upadku reżimu komunistycznego w Rumunii nadal dochodziło do wielu protestów. Domagano się między innymi wprowadzenia prawa, które zakazywałoby dawnym politykom partii komunistycznej bycia członkami rządu. Mimo to, w wyniku wyborów 20 maja 1990 roku do władzy doszedł Front Wyzwolenia Narodowego, na którego czele stanął Ion Iliescu. Oprócz niego partię tworzyło też wielu innych działaczy partii komunistycznej.

Choć po wyborach protesty osłabły, to najbardziej wytrwałe grupy manifestantów nadal okupowały piața Universității. Powstały tam między innymi barykady, rozstawiono też namioty. Do rozpędzenia demonstracji Ion Iliescu wezwał wtedy robotników i górników, którym wmówiono że protestujący to zbieranina alkoholików, narkomanów i faszystów. Apel poskutkował, na skutek czego do stolicy pociągami przyjechało ponad 10 tysięcy uzbrojonych w pałki zwolenników rządu.

W efekcie kilka osób zginęło, a ponad tysiąc (oficjalnie 746) zostało rannych. Wielu demonstrantów zostało też bezprawnie aresztowanych. Wydarzenia te, zwane powszechnie „Mineriadami”, przez wiele lat kładły się zaś cieniem na politykach biorących udział w podburzaniu tłumu. Obecnie na ławie oskarżonych znajdzie się kilkanaście osób – oprócz Iliescu (byłego prezydenta) oraz Romana (byłego premiera) zasiądą na niej także inni członkowie ówczesnego rządu, służb specjalnych i Frontu Wyzwolenia Narodowego.

Fot. www.comunismulinromania.ro

W poniedziałek 19 grudnia pochodzący z Tunezji Anis Amri porwał ciężarówkę i wjechał w odbywający się w Berlinie jarmark świąteczny. W wyniku zamachu zginęło dwanaście osób, w tym polski kierowca który poświęcił swe życie aby powstrzymać terrorystę przez dalszą jazdą. Pochodzący z Rumunii kierowca ciężarówki twierdzi, że spotkał zamachowca dwa dni później przy jednej z francuskich autostrad. Amri miał go zapytać o drogę do Lyonu.

Alexandru Gindea, Rumun na stałe mieszkający w Hiszpanii, spotkał terrorystę kilka godzin jazdy na południe od Paryża - pomiędzy miejscowościami Limoges i Brive-la-Gaillarde. Było tuż po 22, gdy do odpoczywającego w kabinie Gindei podszedł dobrze ubrany mężczyzna mówiący łamanym francuskim. Próbował dowiedzieć się, jak dojechać do Lyonu. Tłumaczył, że nie ma ze sobą telefonu z nawigacją. Początkowo Gindea obawiał się, że zostanie okradziony. Dopiero gdy tajemniczy obcokrajowiec odjechał, Rumun zorientował się że miał do czynienia z poszukiwanym terrorystą. Natychmiast skontaktował się z niemiecką i francuską policją i opowiedział o całym zdarzeniu.

Wersję rumuńskiego kierowcy po części potwierdzili dziennikarze hiszpańskiego dziennika El Mundo, którzy jako pierwsi opisali sprawę. Alexandru Gindea pokazał im bowiem bilingi z wykonywanych tego dnia połączeń. Wiele wskazuje jednak na to, że francuska policja zignorowała jego ostrzeżenie. W efekcie terrorysta został ujęty i zastrzelony dopiero we Włoszech, a Gindea nie otrzyma od berlińskiej policji nagrody w wysokości 100 tys. euro.

Wszystko wskazuje na to, że koalicję rządzącą wraz ze zwycięskim PSD stworzy ALDE. Ponieważ lider socjalistów nie może zostać premierem ze względu na ciążący na nim wyrok sądowy, prawdopodobnie stanowisko to obejmie Sevil Shhaideh - muzułmanka z Konstancy, posiadająca tureckie i tatarskie korzenie.

O skomplikowanej sytuacji na rumuńskiej scenie politycznej po minionych wyborach pisaliśmy już w zeszłym tygodniu. Zwracaliśmy wtedy uwagę na fakt, że rozmowy na temat ewentualnej koalicji rządzącej mogą być prowadzone ze wszystkimi niemal partiami. Okazało się, że realizowany jest właśnie najbardziej prawdopodobny scenariusz, czyli współpraca zwycięskiego PSD z liberałami z ALDE. Prawdopodobnie w rządzie znajdzie się też partia mniejszości węgierskiej (UDMR), co pozwoli przyszłemu rządowi na uzyskanie zdecydowanej większości.

Sporym problemem był wybór premiera. Liviu Dragnea, lider PSD, ma bowiem na koncie wyrok sądowy za nadużycia jakich dopuścił się w trakcie trwania referendum z 2012 roku. Dlatego też nie może on pełnić tej funkcji, choć niektórzy komentatorzy twierdzą, że łatwo nie da on za wygraną. Póki co PSD i ALDE zaproponowały na to stanowisko Sevil Shhaideh. Ta mająca tatarskie i tureckie korzenie polityk nie jest w Polsce szerzej znana, jednak posiada bardzo bogate doświadczenie. Przez lata pełniła ona wiele ważnych funkcji w okręgu administracyjnym Constanța, gdzie była ekspertem z zakresu informatyki. Pełniła też jednak wcześniej ważne funkcje na szczeblu państwowym. W 2015 roku została np. mianowana na stanowisko ministra rozwoju.

Urodzona w 1964 roku Shhaideh ukończyła studia na wydziale nauk ekonomicznych i cybernetyki na Uniwersytecie w Bukareszcie w 1987 roku, zaś tytuł magistra zdobyła w 2007 roku na Uniwersytecie Owidiusza w Konstancy. W międzyczasie dokształcała się podczas wielu specjalistycznych kursach, np. w 1995 roku skończyła kurs eksperta administracji publicznej w Amerykańskiej Agencji Międzynarodowego Rozwoju (USAID).

Rumuńscy politycy związani z przyszłą koalicją rządzącą wypowiadają się o Sevil Shhaideh w samych superlatywach. Victor Ponta, były premier i jeden z liderów PSD, twierdzi że jest ona najlepszym kandydatem na stanowisko premiera. Z kolei Traian Băsescu, prezydent Rumuniii w latach 2004 - 2014, obecnie lider Ruchu Ludowego, nie ma o niej wyrobionego zdania. Mimo, że pochodzą oni z tego samego regionu (położona nad Morzem Czarnym Dobrudża), stwierdził on że niewiele wie o kandydatce na urząd premiera. Zadeklarował jednak, że jego partia zagłosuje przeciwko tej kandydaturze, gdyż znajduje się w opozycji.

W Rumunii ponad 10% ludności wywodzi się z mniejszości etnicznych, z czego najliczniejsi są Węgrzy. Prezydentem tego kraju od 2014 roku jest Klaus Iohannis, wywodzący się z siedmiogrodzkich Sasów.

Tydzień po wyborach sytuacja na rumuńskiej scenie politycznej jest bardzo dynamiczna. Mimo świetnego wyniku socjaliści z PSD potrzebują bowiem koalicjanta. Póki co nie wiadomo jednak nawet, czy ich lider będzie mógł zostać premierem.

Przypomnijmy, że socjaldemokraci z PSD zostawili konkurentów daleko w tyle zdobywając ponad 45% głosów. W efekcie partia ta będzie reprezentowana przez 154 posłów i 67 senatorów, w obu izbach zasiada zaś odpowiednio 329 i 136 deputowanych. A to oznacza, że mimo znakomitego wyniku w wyborach socjaliści będą potrzebowali koalicjanta. Póki co PSD może liczyć na przychylność przedstawicieli mniejszości narodowych zamieszkujących Rumunię (wśród nich jest między innymi pani Victoria Longher ze Związku Polaków w Rumunii), którzy tradycyjnie wspierają partie rządzące. Oznaczałoby to jednak konieczność utrzymania żelaznej dyscypliny w koalicji mającej przewagę paru głosów.

Już we wtorek 20 grudnia rozpocznie się pierwsze posiedzenie nowego parlamentu. Następnie prezydent Klaus Iohannis spotka się z liderami wszystkich ugrupowań, aby przedyskutować z nimi dalsze działania. Być może w tym tygodniu dowiemy się więc, które ugrupowanie zdecyduje się na współpracę z PSD i kto zostanie premierem. Do tej pory za naturalnego sprzymierzeńca PSD uznawano partię liberalno-demokratyczną ALDE, która otrzymała w wyborach ok. 5,6% głosów. Możliwe jest jednak zupełnie inny scenariusz – pomimo że Liviu Dragnea, lider PSD, wykluczał wcześniej taką możliwość.

Możliwe, że po połączeniu ALDE z PNL – czego również nie można wykluczyć - część działaczy partii narodowo-liberalnej zdecyduje się na współpracę z socjalistami. PSD może też jednak zawrzeć sojusz z Unią Demokratyczną Węgrów w Rumunii, którą poparło ponad 6% wyborców. Możliwa jest nawet koalicja z USR – Unią Ocalenia Rumunii. Członkowie tej partii uważają się wprawdzie za antysystemowców, jednak poza aktywistami miejskimi i działaczami społecznymi w jej szeregach pojawiło się też wiele osób mających za sobą związki z partiami głównego nurtu. Ktokolwiek by nie został zaproszony do współpracy w charakterze koalicjanta PSD, musi się jednak liczyć z konsekwencjami tego posunięcia. W przeszłości zdarzało się bowiem, że mniejsze partie były wchłaniane przez większe ugrupowania.

Otwartym pozostaje jeszcze kluczowe pytanie o to, kto stanie na czele rządu. Liviu Dragnea ma wprawdzie spory apetyt na władzę, jednak ostro sprzeciwia mu się prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z centro-prawicowego PNL. Po jego stronie stoją zresztą przepisy, gdyż Liviu Dragnea otrzymał wyrok w zawieszeniu za fałszerstwa w trakcie referendum w 2012 roku. PSD usiłowało wtedy odsunąć od władzy poprzedniego prezydenta - Traiana Băsescu. Lider socjalistów jest jednak charyzmatycznym przywódcą i z całą pewnością nie odda władzy bez walki.

Obecnie na premierem Rumunii jest nienależący do żadnej partii Dacian Cioloş. Sformował on swój rząd rok temu, kiedy to w wyniku pożaru w klubie Colectiv życie straciło kilkadziesiąt osób. Kraj ogarnęły wtedy wielotysięczne manifestacje, w wyniku których premier Victor Ponta (PSD) podał się do dymisji. Obecnie, dzięki liberalnym reformom rządu Cioloşa kraj rozkwita gospodarczo – eksperci szacują, że w przyszłym roku osiągnie najwyższy w Europie wzrost gospodarczy.