Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

Premier Węgier odwiedził w miniony weekend Rumunię, aby wziąć udział w uroczystościach związanych z 500-leciem reformacji. Odwiedził Kluż i Oradeę - miasta, w których żyje liczna społeczność węgierska.

Victor Orban przyleciał w piątek wieczorem do Klużu (rum. Cluj; węg. Kolozsvár), gdzie przywitał go mer miasta Emil Boc. Najważniejsze dla lokalnej społeczności uroczystości miały jednak miejsce następnego dnia, w sobotę, kiedy to premier Węgier odwiedził kościół ewangelicki stojący przy ul. M. Kogălniceanu, gdzie wziął udział w nabożeństwie z udziałem ponad sześciuset kapłanów ewangelickich i unitariańskich.

Około godziny 13:00 Victor Orban opuścił kościół, kierując się do Protestanckiego Instytutu Teologicznego. W tej swego rodzaju procesji premierowi Węgier towarzyszyło ponad tysiąc mieszkańców Klużu. Na miejscu Victor Orban wygłosił przemówienie skierowane do kilkuset zaproszonych gości. Lokalne media zwróciły na fakt, że mowa premiera Węgier nie została przetłumaczona na język rumuński. Później nastąpiło otwarcie w tym miejscu muzeum poświęconego historii reformacji.

Kolejne ważne dla węgierskiej społeczności nastąpiło w niedzielę. Wtedy to Victor Orban odwiedził Florești (Szászfenes) - miejscowość położoną na zachód od Klużu, będącą właściwie jego odległą dzielnicą sypialną. Tam premier Węgier wziął udział w uroczystym otwarciu nowego kościoła ewangelickiego, którego budowę kwotą ponad 50 tysięcy euro wsparł rząd Węgier. Dzień później, w poniedziałek, Victor Orban udał się w drogę powrotną do Węgier. Po drodze odwiedził leżącą tuż przy granicy Oradeę (Nagyvárad), gdzie brał udział w inauguracji roku akademickiego w Uniwersytecie Partium, gdzie węgierski jest językiem wykładowym.

Fot. Materiały prasowe / Victor Orban

Czyżby początek zimy? -6 stopni Celsjusza wskazały dziś rano termometry w Miercurea-Ciuc, mieście położonym we wschodniej części Transylwanii.

Choć -6 stopni pod koniec września może wydawać się bardzo niską temperaturą, to nie był to pierwszy przymrozek w stolicy okręgu administracyjnego Harghita. Już pod koniec sierpnia zarejestrowano tam temperaturę delikatnie poniżej zera stopni Celsjusza. Przymrozki pojawiają się też w innych częściach regionu. Ujemne temperatury zarejestrowano między innymi w miejscowościach Toplița i Joseni (-4 stopnie) oraz Întorsura Buzăului (-2,3 stopnia) leżącym w okręgu Covasna. Dla meteorologów to znak, że czeka nas w tym roku mroźna zima.

Okolice Miercurea-Ciuc zwane są rumuńskim biegunem zimna. W zamieszkałym w większości przez Węgrów mieście pogodowe anomalie nie są niczym szczególnym. Najchłodniejszy był wrzesień 1977 roku, kiedy to zanotowano tam -10 stopni Celsjusza. Rekordowo wysoka temperatura została natomiast zarejestrowana we wrześniu 1952 roku, kiedy to termometry wskazały aż 33,8 stopni.

Fot.  Politia Româna Uspokajamy - zdjęcie pochodzi ze stycznia :)

Pełniąca obecnie funkcję wicepremiera i ministra rozwoju Sevil Shhaideh usłyszała w piątek zarzuty dotyczące korupcji i nadużycia władzy. Chodzi o nielegalną dzierżawę leżącej nad Dunajem wyspy Belina wraz z prowadzącym obok kanałem prywatnej firmie. Sprawą zajmuje się Krajowy Urząd Antykorupcyjny (Direcția Națională Anticorupție; DNA).

Wszystko miało wydarzyć się w 2013 roku. Pełniąca wtedy funkcję sekretarza stanu Shhaideh miała brać udział w procederze mającym na celu przekazanie prywatnej firmie w dzierżawę terenu o powierzchni ponad trzystu hektarów. Chodzi o leżącą nad Dunajem wyspę Belina, która znajduje się na południu okręgu administracyjnego Teleorman, oraz kanał żeglugowy.

Według przedstawicieli służb antykorupcyjnych teren został wydzierżawiony nielegalnie, w ramach skoordynowanych działań lokalnych polityków i urzędników. Oskarżona wicepremier nie chciała rozmawiać o sprawie z dziennikarzami. Po opuszczeniu siedziby DNA Shhaideh potwierdziła tylko, że zostały jej postawione zarzuty. W sprawę miała być zamieszana także Rovana Plumb, obecna minister ds. Funduszy Europejskich, oraz kilku lokalnych urzędników.

Pochodząca z Konstancy Sevil Shhaideh jeszcze pod koniec ubiegłego roku została zaprezentowana jako kandydatka na urząd premiera Rumunii. Ostatecznie stanowisko to objął Sorin Grindeanu. Shhaideh została natomiast wicepremierem i ministrem rozwoju. Pozostała na tej funkcji także po dymisji Grindeanu, gdy premierem został Mihai Tudose.

500 nielegalnych imigrantów w przeciągu miesiąca - to bilans z ostatnich 30 dni, kiedy to do wybrzeży Rumunii próbowało przypłynąć pięć statków. Osoby znajdujące się na pokładzie za każdym razem były otaczane opieką i przesłuchiwane. Ci, którzy nie spełniają kryteriów wymaganych od uchodźców, są wydalani z kraju.

Tylko w zeszły wtorek przechwycono łódź, w której znajdowało się około 150 osób pochodzących z Iraku i Syrii. Wśród nich ponad jedną trzecią stanowiły dzieci. Pasażerowie statków mieli nadzieję, że uda im się dostać z Turcji do Europy Zachodniej. Póki co trafili do punktów znajdujących się w Arad i pod Bukaresztem, gdzie po udzielonej opiece medycznej nielegalni imigranci są przesłuchiwani. W najbliższym czasie ponad setka imigrantów zostanie wydalona z kraju. Minister spraw wewnętrznych Carmen Dan oznajmiła, że część z nich stanowiła zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju.

Przechwytywanie łodzi z nielegalnymi imigrantami jest możliwe dzięki systemowi Monitoringu i Kontroli Ruchu na Morzu Czarnym SCOMAR, który pozwala na wykrywanie niepożądanych obiektów na odległość nawet 20 kilometrów od wybrzeża. System kosztował 25 milionów euro, a jego powstanie było możliwe dzięki finansowaniu przez Unię Europejską.

Czytaj też:

Statek z nielegalnymi imigrantami zatrzymany przez rumuńską straż graniczną

Fot. Poliţia de Frontieră Română

Minister spraw zagranicznych Rumunii udzielił Rzeczpospolitej obszernego wywiadu dotyczącego relacji naszych krajów, kwestii przyjmowania uchodźców czy spraw ekonomicznych. Powiedział w nim między innymi, że Rumunia planuje przystąpić do strefy euro w 2022 roku.

Teodor Meleșcanu ocenił, że Rumunia potrzebuje przynajmniej pięciu lat, aby przyjąć wspólną europejską walutę. Wyjaśnił, że jego kraj potrzebuje więcej czasu na przygotowania, gdyż przyjęcie euro mogłoby źle wpłynąć na dochody najbiedniejszej części społeczeństwa - między innymi emerytów.

Do słów ministra odniósł się prezydent Klaus Iohannis wywodzący się z opozycyjnej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL). Stwierdził on, że przystąpienie euro jest jednym z najważniejszych celów dla Rumunii i że politycy wszystkich partii powinni to zrozumieć.

Okazuje się jednak, że nawet tak odległa data jest pomysłem bardzo optymistycznym. Okazało się bowiem, że fanem przystąpienia do strefy euro nie jest Liviu Dragnea - lider rządzącej partii socjaldemokratycznej (PSD). Stwierdził on, że póki co nie istnieją plany udziału Rumunii w tym projekcie i tym bardziej nie może być mowy o wyznaczaniu jakichkolwiek dat.

Tuż po akcesji do Unii Europejskiej w 2007 roku władze Rumunii zakładały, że wspólna waluta zostanie przyjęta w 2015 roku. W 2014 roku ustalono z kolei datę wejścia do strefy euro w roku 2019.

Fot. Wikipedia

Rumuńska straż graniczna przechwyciła w niedzielny poranek turecki statek, na którym znajdowało się 69 nielegalnych imigrantów. Wszyscy pasażerowie pochodzili z Iraku, od rumuńskiego wybrzeża dzieliło ich zaledwie 10 mil morskich.

Do interwencji doszło o 7 rano na wysokości Mangalii. Właśnie wtedy należący do straży granicznej (Poliţia de Frontieră Română) statek otrzymał sygnał poprzez system Monitoringu i Kontroli Ruchu na Morzu Czarnym (SCOMAR). Dotyczył on statku zmierzającego do wybrzeża, który rozkazano zatrzymać do kontroli.

Na miejscu okazało się, że wspomniany statek to Emek 1, pływający pod turecką banderą. Oprócz dwuosobowej załogi, obywateli Bułgarii i Cypru, na jego pokładzie znajdowało się 69 obywateli Iraku - w tym 30 mężczyzn, 10 kobiet i 29 nieletnich. Wszyscy zostali odeskortowani do siedziby straży granicznej w Mangalii. W tej chwili prowadzone jest śledztwo, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności ich przybycia.

Fot. Poliţia de Frontieră Română