Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

Decyzja o wysłaniu polskiego kontyngentu do Rumunii to efekt postanowień ubiegłorocznego szczytu NATO w Warszawie, gdzie podjęto decyzję o wzmocnieniu wschodniej flanki sojuszu. Nasi żołnierze pochodzą głównie z 17. Brygady Zmechanizowanej, na co dzień stacjonującej w Międzyrzeczu. Dołączą do nich także specjaliści z 10. Brygady Logistycznej i 11. Batalionu Dowodzenia.

Żołnierze przygotowywali się do nowej misji przez ostatnich sześć miesięcy. Teraz 223 wojskowych 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej wyleci do Rumunii, a konkretnie do Krajowej (Craiova), gdzie wraz z kolegami z Holandii, Kanady, Niemiec, Stanów Zjednoczonych, Turcji i Wielkiej Brytanii będą współtworzyć Wielonarodowy Batalion Grupy Bojowej NATO. Koleją dotrze do nich 14 kołowych transporterów opancerzonych "Rosomak".

Wyjazd zaplanowano na koniec maja, jednak już teraz żołnierze zostali uroczyście pożegnani przez swoich dowódców:

- Dzisiejsza uroczystość ma dla nas – żołnierzy Wielkopolskiej Brygady szczególne znaczenie. To czas podsumowania oraz sfinalizowania ponad półrocznego okresu wysiłku formowania, szkolenia i sprawdzenia pierwszego polskiego kontyngentu w Rumunii, który stoi przed nami, a który przed przemieszczeniem przejdzie w formalne podporządkowanie Dowódcy Operacyjnego - powiedział dowódca Wielkopolskiej Brygady pułkownik dyplomowany Piotr Malinowski.

W Polsce, stacjonuje już ponad 120-osobowy rumuński oddział obrony przeciwlotniczej z 205. Batalionu Sił Powietrznych, który współpracuje z jednostkami pochodzącymi ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wojska NATO zostały też rozmieszczone w krajach bałtyckich. Żołnierze pełnią służbę w Batalionowej Grupie Bojowej w Orzyszu.

Fot. 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana

Zdjęcie przedstawiające moskiewskie uroczystości związane ze zwycięstwem nad hitlerowskimi Niemcami nie bez powodu obiegło media w Republice Mołdawii i Rumunii. Widać na nim Igora Dodona, który podczas głównej defilady zajął zaszczytne miejsce u boku Władimira Putina.

Urzędujący od zeszłego roku prezydent Republiki Mołdawii Igor Dodon wielokrotnie podkreślał chęć zacieśnienia relacji z Rosją. Jego udział w defiladzie z okazji 9 maja u boku Władimira Putina jest najlepszym dowodem na to, że nie były to jedynie zapowiedzi.

W połowie stycznia Igor Dodon wywołał niemały skandal, gdy podczas spotkania z Władimirem Putinem stwierdził, że połowa historycznych ziem Mołdawii znajduje się obecnie na terytorium Rumunii. To prawdopodobnie podczas tego spotkania Dodon został osobiście zaproszony do udziału w obchodach 72. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami.

Fot. www.agora.md

10 maja przypada Dzień Monarchii. Z tej okazji rumuńska rodzina królewska weźmie udział w kilku wydarzeniach, które będą miały miejsce Rumunii, Polsce i Szwajcarii. Polskę odwiedzi zięć króla Michała, książę Radu, który weźmie udział w uroczystościach związanych z przejęciem tradycji 57. Pułku Piechoty Karola II Króla Rumunii przez Batalion Logistyczny 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej im. gen. broni Józefa Dowbor - Muśnickiego.

Dzień niepodległości, który przypada 10 maja, obchodzony jest na pamiątkę zwycięstwa nad Turcją w wojnie z lat 1877-78 (wojna rosyjsko-turecka), które pozwoliło na uzyskanie przez Rumunię pełnej niezależności. To także Dzień Monarchii (Ziua Monarhiei), gdyż właśnie tego dnia doszło w 1881 roku do koronacji Karola I na pierwszego króla Rumunii. Wydarzenia z udziałem członków rodziny królewskiej odbędą się w Rumunii i Szwajcarii. W Polsce specjalną uroczystość zaplanowano w Poznaniu. Batalion logistyczny 17. Brygady Zmechanizowanej przejmie wtedy tradycję 57. Pułku Piechoty Wielkopolskiej Karola II Króla Rumunii, który walczył z Niemcami podczas wojny obronnej w 1939 roku:

"W 1937 król Rumunii Karol II Hohenzollern-Sigmaringen w czasie swojej wizyty w Polsce objął honorowe szefostwo nad 57. Pułkiem Piechoty Wielopolskiej i udekorował sztandar pułku orderem wojennym Michała Walecznego III klasy. Zarządzeniem prezydenta RP z 28 czerwca 1937 roku pułk otrzymał nazwę 57. Pułk Piechoty Wielkopolskiej Karola II Króla Rumunii. Szlak bojowy 57. Pułku Piechoty obejmuje okres od wojny polsko-bolszewicką po kampanię wrześniową - czytamy na stronie 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej.

12 maja o godzinie 09.30 żołnierze złożą kwiaty i zapalą znicze pod pomnikiem poświęconym 57. Pułkowi Piechoty Wielkopolskiej Karola II Króla Rumunii. O godzinie 10.00 odprawiona zostanie msza św. w Klasztorze pw. Św. Józefa, natomiast o godzinie 11.30 podczas uroczystego apelu na placu przy pomniku Armii Poznań nastąpi podpisanie aktu przyjęcia tradycji oraz wręczenia repliki sztandaru historycznego. Po oficjalnych uroczystościach odbędzie się piknik wojskowy.

6 maja książę Radu wziął udział w odsłonięciu popiersia Króla Ferdynanda I w miejscowości Tepilova Mare w Republice Mołdawii. Oryginalny pomnik powstał w 1937 roku, jednak w czasie wojny został on zniszczony przez Sowietów. 10 maja król Michał I przyjmie w swojej szwajcarskiej rezydencji księdza Adriana Diaconu z genewskiej parafii Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego. Tego samego dnia księżniczka Małgorzata i książę Radu wezmą udział w uroczystościach, które odbędą się w Bukareszcie. O godzinie 10:30 para książęca złoży kwiaty pod pomnikiem króla Ferdynanda I znajdującym się na placu Palatului Regal. O godzinie 17:00 zaproszeni goście wezmą natomiast udział garden party, które odbędzie się w Pałacu Elżbiety przy ulicy Kiseleff.

W 2007 roku król Michał I (ur. 1921) ogłosił swoją najstarszą córkę Małgorzatę na następczynię tronu, w razie przywrócenia w Rumunii monarchii. Jej mężem od 1996 roku jest Radu Duda, który w 1999 roku otrzymał tytuł księcia Hohenzollern-Veringen.

Pełny plan wydarzeń (j. rumuński)

Fot. www.dcnews.ro

Tymi słowami ambasador Polski określił wagę wspólnych relacji obu krajów. W długim wywiadzie dla telewizji Digi24 Marcin Wilczek wypowiedział się też o roli Polski i Rumunii w Unii Europejskiej, także pod kątem ostatnich zmian politycznych na starym kontynencie.

Wywiad z ambasadorem, przeprowadzony przez Cristinę Cileacu, został opublikowany na łamach programy "Pașaport diplomatic" w telewizji Digi24. Jednym z głównych tematów były relacje dyplomatyczne pomiędzy Polską a Rumunią:

- Zbliżający się rok 2019, czyli setna rocznica nawiązania polsko-rumuńskich stosunków dyplomatycznych, to okazja do przypomnienia jak bardzo istotne są nasze wspólne relacje - powiedział ambasador Marcin Wilczek, przypominając w tym kontekście zwłaszcza okres międzywojenny, gdy relacje obu krajów były bardzo zażyłe. - Także dziś, gdy filarami naszego bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego są NATO i Unia Europejska, idea ścisłej kooperacji pomiędzy Polską a Rumunią jest bardzo ważna.

W programie przypomniano postać marszałka Józefa Piłsudskiego i jego wizję sojuszu państw Europy Środkowej, w której ważną rolę miała również odgrywać Turcja. Ambasador, pytany o zmiany polityczne w tym kraju wyraził nadzieję, że będzie on nadal umacniał owocną współpracę z Zachodem. Zaznaczył, że naród turecki jest obecnie podzielony, ale kraj ten sam powinien rozwiązywać swoje własne problemy.

Cristina Cileacu zapytała też między innymi o to, jaka jest polska wizja przyszłości Unii Europejskiej w obliczu kryzysu, którego symbolem stał się Brexit:

- Polityka Unii Europejskiej polega na rozszerzaniu jej o kolejne kraje. Trudno o tym mówić obecnie, w kontekście Brexitu, ale moim zdaniem trudno jest sobie wyobrazić zamykanie drzwi tym, którzy chcą przystąpić do Unii - powiedział Marcin Wilczek. - Nie potrafię sobie wyobrazić zamykania drzwi krajom bałkańskim czy nie rozszerzania strefy Schengen o takie kraje jak Bułgaria czy Rumunia.

W dalszej części rozmowy ambasador zauważył, że Unia Europejska jest traktowana przez kraje byłego bloku wschodniego jako wielkie osiągnięcie - "marzenie, które stało się rzeczywistością". Stwierdził też, że gdyby nie podział Europy po II wojnie światowej, to właśnie Polska i Rumunia znalazłyby się w gronie założycieli tego typu inicjatywy. Dziennikarka poprosiła też, aby ambasador przybliżył widzom, na czym polega współczesny projekt międzymorza, będący jednym z elementów polskiej polityki zagranicznej:

- Jest to projekt, który zakłada współdziałanie państw znajdujących się w strukturach NATO i Unii Europejskiej. Ta współpraca w naszej opinii doprowadzi do wzrostu znaczenia naszego regionu. Z drugiej strony, w ostatnich latach kraje Europy Wschodniej koncentrowały się na budowie infrastruktury łączące je z Zachodem - co było logiczne i użyteczne. Teraz, po dwudziestu latach integracji z Unią Europejską, nadszedł czas abyśmy odkryli że możemy dokonać jeszcze więcej w naszym regionie - wyjaśnił ambasador.

W tym kontekście Marcin Wilczek zwrócił uwagę na fakt, że pomiędzy granicą Polski a Rumunii istnieje dystans zaledwie 120 kilometrów, który jest jednak trudny do pokonania. Podróż pociągiem z Bukaresztu do Warszawy trwa natomiast dwadzieścia sześć godzin. Jako dobry przykład podał natomiast połączenia lotnicze realizowane przez Polskie Linie Lotnicze LOT, które cieszą się coraz większą popularnością. Projekt międzymorza jest więc w jego ocenie ważny z punktu widzenia zarówno infrastruktury, jak i płynących z niej korzyści ekonomicznych.

- Kiedy przyjeżdżałem do Bukaresztu z Warszawy, podróż samochodem zajęła mi 18 godzin. Oznacza to, że musiałem zatrzymać się po drodze na noc. Mam nadzieję, że jak będę wracał, podróż zajmie mi dużo mniej czasu - podsumował ambasador Marcin Wilczek.

Na koniec rozmowy ambasador Wilczek zabrał swoją rozmówczynię do parku Ioana Voicu, gdzie znajduje się niewielki pomnik poświęcony marszałkowi Piłsudskiemu. Ambasador mówił o tym, jak wielką sympatią polski przywódca darzył Rumunię i wyraził przekonanie, że oba kraje powrócą raz jeszcze do ścisłej współpracy, co już obecnie przejawia się we wzajemnej sympatii, a także w coraz większej liczbie turystów i inwestycji.

Poniżej zamieszczamy omawiany wywiad, pierwotnie opublikowany na portalu Digi24.ro. Poruszone w nim zostały także takie wątki jak badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej czy krytyka Polski i Węgier przez niektóre kraje Unii Europejskiej. Rozmowa prowadzona jest po angielsku, dostępne są rumuńskie napisy:

Źródło: Digi24

Według Ioana Robu, arcybiskupa diecezji bukaresztańskiej, wizyta papieża może się odbyć w przyszłym roku. Okazją do złożenia wizyty przez zwierzchnika Kościoła katolickiego ma być beatyfikacja siedmiu biskupów greckokatolickich, którzy stracili życie w czasach komunizmu.

Arcybiskup diecezji bukaresztańskiej, która obejmuje Oltenię, Muntenię i Dobrudżę, zapowiedział że wizyta papieża jest prawie pewna. Nie jest natomiast dana dokładna data jego przyjazdu. Będzie od niej zależeć między innymi to, kiedy odbędą się uroczystości beatyfikacyjne.

Dotychczas jedynym zwierzchnikiem Kościoła katolickiego, który odwiedził Rumunię, był Jan Paweł II. Jego wizyta miała miejsce niemal równo 20 lat temu, na początku maja 1997 roku. Papież spotkał się wtedy m.in. z ówczesnym prezydentem Emilem Constantinescu i patriarchą Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego Teoktystem I.

Około 5% mieszkańców Rumunii związanych jest z Kościołem rzymskokatolickim. Większość tej grupy, bo ok. 500 tys., stanowią Węgrzy, ale katolikami jest też ponad 300 tys. Rumunów czy zamieszkujący Bukowinę Polacy.

Fot. Casa Rosada na licencjii CC BY-SA 2.0

Podczas oficjalnej wizyty szef polskiego MON spotkał się w Bukareszcie ze swoim rumuńskim odpowiednikiem Gabrielem Leşem. Z obu stron padły zapewnienia o chęci pogłębiania wzajemnej współpracy na rzecz obronności, w oparciu o struktury NATO i Unii Europejskiej.

Rozmowy obu ministrów dotyczyły współdziałania militarnego i politycznego Polski i Rumunii:

- Wzmocnienie wzajemnych relacji musi być oparte na trzech głównych filarach - współpracy w ramach NATO, Unii Europejskiej oraz technicznej i militarnej współpracy poprzez wzmacnianie zdolności obronnych - powiedział minister Gabriel Leş.

W podobnym tonie wypowiadał się minister Antoni Macierewicz:

- Począwszy od spraw związanych z wzmocnieniem możliwości obronnych Unii Europejskiej, które muszą być podporządkowane, a nie alternatywne w stosunku do naszych sił zaangażowanych w NATO, a skończywszy na współpracy naszych oddziałów - we wszystkich tych kwestiach Polska ma taką samą opinię jak Rumunia - powiedział Antoni Macierewicz.

Polski minister podziękował też za wsparcie ze strony Rumunii, która wysłała niedawno do Polski swoje oddziały obrony przeciwlotniczej w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO. W drodze powrotnej odwiedził on też Centrum Doskonalenia Rozpoznania Osobowego (The Human Intelligence Centre of Excellence - HUMINT) w Oradei.

Fot. Ministerul Apărării Naţionale