Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Polityka

Międzynarodowa firma doradcza KPMG właśnie opublikowała raport, w którym między innymi wzięto pod uwagę możliwości rozwoju przedsiębiorczości. Rumunia zanotowała jeden z największych wzrostów spośród wszystkich krajów, awansując aż od 32 pozycje w ogólnym zestawieniu.

Badanie KPMG objęło 136 krajów, w których sprawdzono rozwój pomiędzy 2015 a 2016 rokiem pod kątem trzech czynników: rządu, przedsiębiorczości i społeczeństwa. Rumunia osiągnęła jeden z najlepszych rezultatów, polepszając poprzedni wynik aż o 32 miejsca. Lepszy okazał się jedynie Butan (35 miejsc), udało się natomiast wyprzedzić Włochy. Najmniej spektakularna zmiana dokonała się pod kątem możliwości przedsiębiorców i społeczeństwa (skok o 19 miejsc). O wiele lepiej wypadł rumuński rząd, którego możliwości oceniono o wiele lepiej niż podczas poprzedniego badania (35 miejsc do przodu).

Wzrost możliwości rumuńskiego nie idzie w parze z rankingami oceniającymi stan demokracji w poszczególnych krajach publikowanymi przez Freedom House. W tym zestawieniu Rumunia osiągnęła 9 miejsce na 29 spośród krajów rozwijających się. Warto jednak zauważyć, że sytuacja ulega stopniowej poprawie. Na przestrzeni ostatnich kilku lat poprawiły się między innymi wskaźniki dotyczące sądownictwa, korupcji czy systemu wyborczego.

O tym, co Rumuni sądzą o Polsce, jak zmienić wizerunek Rumunii w naszym kraju i na kilka innych tematów rozmawialiśmy z Marcinem Wilczkiem, ambasadorem RP w Bukareszcie.

Co Rumuni sądzą o Polakach i o Polsce?

Funkcja ambasadora Polski w Rumunii jest w pewnym sensie bardzo komfortowa, bo Polska ma bardzo dobrą opinię w Rumunii. Wynika to między innymi z tempa rozwoju gospodarczego i społecznego w Polsce przez ostatnie dwadzieścia pięć lat. To, że po upadku komunizmu Polska poradziła sobie znacznie lepiej niż Rumunia. Do tego dochodzi członkostwo w Unii Europejskiej, jaką Polska pozycję zajęła w Europie. Jest tutaj pewna nuta uznania i pewna nuta zazdrości, jeśli chodzi o postrzeganie Polski w Rumunii. Polska ma bardzo dobrą markę, Polacy mają bardzo dobrą markę. Jest bardzo silna sympatia Rumunów do Polaków i to jest dostrzegalne.

Jaka jest rola polskich przedsiębiorców w budowaniu tego wizerunku?

Istnieje wiele przykładów biznesmenów z Polski, którzy tutaj zainwestowali. Na przykład Tymbark jest tutaj dwadzieścia pięć lat na rynku i widać wszędzie ich reklamy. Od niedawna jest tutaj z kolei wszędzie obecny Idea Bank. Aczkolwiek, budowa polskiej marki to nie tylko rola firm, lecz także specjalistów. W dużych międzynarodowych firmach pracuje bardzo wielu Polaków, szefem giełdy jest Ludwik Sobolewski [dawniej prezes giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – przyp. Red.], szefem ING jest pan Michał Szczurek, tak więc Polacy są też obecni w takim kontekście. Jest to widoczne i doceniane.

A jeśli chodzi o relacje polityczne?

Relacje polityczne są bardzo bliskie. Tak naprawdę jedziemy na jednym wózku. Jesteśmy krańcowymi państwami Unii Europejskiej, jesteśmy flankowymi państwami NATO, mamy podobne problemy polityczne, które teraz się pojawiają. Mam na myśli np. Brexit. Mamy milion obywateli polskich na Wyspach, Rumuni mają czterysta tysięcy i tak samo są oni zaniepokojeni. Nie wiadomo przecież, co się wydarzy dalej. Mamy też podobne doświadczenia historyczne, więc pewne rzeczy widzimy podobnie. Mamy podobne doświadczenia, których państwa zachodnie nie mają, więc pewne rzeczy rozumiemy lepiej i rozmawiając ze sobą patrzymy na nie inaczej niż inni i jesteśmy przez to sobie bliscy.

Jakie jeszcze czynniki sprawiają, że Polska jest ważna dla Rumunii w kontekście tych relacji?

Jesteśmy największym państwem tego obszaru. Rumuni są dwudziestomilionowym państwem położonym w Europie wschodniej, my jesteśmy krajem czterdziestomilionowym położonym w Europie północno-wschodniej. To też gra swoją rolę. Do tego dochodzą inne istotne czynniki, jak demografia, potencjał gospodarczy, polityczny i wojskowy.

Co można zrobić żeby te relacje były jeszcze lepsze?

Jest wiele do zrobienia dla promocji Rumunii w Polsce, ale przede wszystkim muszą o to zadbać sami Rumuni. Polska, co powtarzam moim rumuńskim gospodarzom, miała dwa wielkie wydarzenia, które spowodowały, postrzeganie Polski się zmieniło. Była to prezydencja w Unii Europejskiej w 2011 roku i Euro 2012. To były takie wydarzenia, które wiele zmieniły. Raz, że przyjechało wtedy bardzo wielu eurokratów i urzędników, a następnie przyjechało wielu zwykłych obywateli, kibiców piłkarskich, którzy zobaczyli że Polska nie jest jakimś dzikim krajem na krańcu świata, tylko że jest to normalne nowoczesne państwo, które się rozwija. Że ma swoją kuchnię, swoich ludzi i tak naprawdę nie jest tak daleko.

Często podnoszoną kwestią jest odległość pomiędzy naszymi krajami i wciąż istniejące braki w infrastrukturze drogowej...

Bariery są raczej w głowach. Mam nadzieję, że Rumuni patrząc na nasze doświadczenia skorzystają z tego, że mają prezydencję w Unii w 2019 roku i to wykorzystają. Co jeszcze można zrobić? Państwa pobyt w Rumunii [w ramach projektu Caravana Go Romania – przyp. Red.] jest też łamaniem jakichś stereotypów i przesądów. W Polsce pokutują opinie o drogach rumuńskich, ale to jest oczywista nieprawda.

Przejechaliśmy ten kraj wzdłuż i wszerz i nie możemy się z tym nie zgodzić. Pytanie tylko co zrobić, aby rozpowszechnić tę opinię?

To już nie jest rola dla ambasad, bo my możemy wskazywać pewne rzeczy, ale ludzie sami muszą coś zobaczyć i czegoś dotknąć. Aczkolwiek to się zmienia, bo Polacy jeżdżą chętnie do Bułgarii i nawet tylko przejeżdżając przez Rumunię widzą jak to wygląda. Wielu Polaków przyjeżdża też do Rumunii w góry. Kilka tygodni temu, gdy byłem na przykład w Bran, gdzie widziałem kilkanaście autokarów z Polski, tak więc nie wiem czy to jest nadal aktualne, że Rumunia jest krajem znanym ze stereotypów. Myślę, że zmienia się to szybciej, niż nam się wydaje.

Spotkaliśmy się w ramach projektu Caravana Go Romania. Co sądzi Pan o pomyśle zorganizowania podobnej wyprawy dla Rumunów, aby mogli zwiedzić Polskę?

Jako urzędnik państwa polskiego bardziej mi zależy na promocji Polski. Bardzo się cieszę, że jesteście tutaj i promujecie Polskę, ale wydaje mi się że my w działalności ambasady powinniśmy podejmować się głównie promocji naszego kraju. Wysyłamy blogerów i dziennikarzy, którzy jeżdżą po Polsce, żeby zobaczyli jak nasz kraj się zmienił, bo oni też mają często w głowach obraz Polski sprzed 10 czy 15 lat i oni to potem przekazują dalej. To jest jakaś droga do powtórzenia. Teraz rozmawiam z kolei z klubem harleyowców, aby przyjechali w przyszłym roku na stulecie odzyskania niepodległości. W Rumunii jest przecież mnóstwo śladów polskich, jak np. pomnik marszałka Piłsudskiego w Bukareszcie. To jest też taka forma promocji Polski w Rumunii.

Czyli nadal jest dużo do zrobienia?

Wydaje mi się, że jest nierównowaga, gdyż Rumuni się bardziej interesują Polską niż Polacy Rumunią i trudno to zmienić. Zainteresowanie mediów jest tego dowodem. Media rumuńskie są bardziej zainteresowane, że przyjechały dawno nie widziane w Rumunii Polonezy i Duże Fiaty, niż media w Polsce.

Chodzi o 14. armię, która stacjonuje w Naddniestrzu od czasów konfliktu z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Za przyjęciem stosownej rezolucji zagłosowało sześćdziesięciu jeden posłów, co stanowiło większość w 101-osobowym parlamencie.

Ustawa wzywa Federację Rosyjską do usunięcia z terenu Republiki Mołdawii wojsk, sprzętu i amunicji. Już podczas debaty nad kształtem dokumentu doszło do prawdziwej awantury. Ostatecznie salę opuścili socjaliści wspierający prorosyjskiego prezydenta Igora Dodona. On sam nazwał całą sprawę prowokacją i stwierdził, że jest to efekt wpływów z zewnątrz. Pomimo wcześniejszych prób podejmowanych przez Kiszyniów, rosyjska armia wciąż jest obecna na terenach oficjalnie należących do Republiki Mołdawii.

Secesja Naddniestrza (oficjalnie: Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawii) nastąpiła pod koniec 1990 roku, czyli jeszcze przed oficjalnym uzyskaniem przez Mołdawię niepodległości. Powodem zaistniałej sytuacji były obawy przed przyłączeniem młodej republiki do Rumunii, co napotkało na opór ze strony ludności rosyjskiej i ukraińskiej. Władze Mołdawii usiłowały w 1992 roku odzyskać kontrolę nad spornym terytorium, co doprowadziło do wojny domowej, podczas której rosyjskie siły zbrojne nieoficjalnie wspierały secesjonistów. Rosyjska armia wciąż stacjonuje w Naddniestrzu. Oficjalnie mowa jest o 1200 żołnierzy.

Czytaj też:

Igor Dodon w najbliższym otoczeniu Władimira Putina podczas parady na Placu Czerwonym

Mołdawskie roszczenia terytorialne?

Ilustracja: Krzysztof, na licencji CC BY-SA 3.0

Prezydent Rumunii odwiedził okręgi administracyjne (județ) Covasna i Harghita, które zdominowane są przez Węgrów. Przyjazdowi Iohannisa towarzyszyła demonstracja zwolenników utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Spotkanie przebiegło jednak w miłej atmosferze.

Podczas wizyty w Miercurea-Ciuc (węg. Csíkszereda) Klausa  Iohannisa przywitało kilkudziesięciu demonstrantów, którzy trzymali transparenty z żądaniami utworzenia autonomii na terenie Seklerszczyzny. Odśpiewano też hymn Seklerów. Prezydent z sympatią odniósł się do manifestantów, dziękując im za miłe przywitanie i piękny śpiew. Zaznaczył, że nie jest zwolennikiem tworzenia autonomii uzasadnionej kwestiami etnicznymi. Przyznał jednak, że jest zwolennikiem decentralizacji kraju i większego rozwoju samorządności, aby lepiej rozwiązywać lokalne problemy. Pomimo różnicy zdań spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze. Prezydent przyjął od mera Miercurei-Ciuc, Roberta Raduly, błękitno-złotą seklerską flagę. W zamian ofiarował mu on trójkolorową flagę Rumunii. Zaznaczył przy tym, że Węgry są strategicznym partnerem dla Rumunii.

Kompromisowym rozwiązaniem kwestii autonomii byłoby przeprowadzenie reformy administracyjnej. Według wstępnych założeń 41 obecnych okręgów administracyjnych miałoby zostać zastąpionych siedmioma dużymi województwami i wydzielonym obszarem stolicy na wzór obszarów NUTS 2 używanych obecnie jedynie dla celów statystycznych przez instytucje unijne. Rządząca partia PSD nie pali się jednak do tego pomysłu, gdyż doprowadziłoby to do przetasowań na lokalnych scenach politycznych. Przykładowo, północno-zachodnia Transylwania na szczeblu samorządowym zostałaby zdominowana przez PNL, a południowo-wschodnia część regionu przez mniejszość węgierską z UDMR.

Nowy premier Mihai Tudose (PSD) uzyskał poparcie 275 parlamentarzystów i zaprezentował już swój gabinet. Swój głos oddali na niego zarówno koalicjanci z PSD-ALDE, jak również Węgrzy z UDMR.

Przypomnijmy, że poprzedni premier Sorin Grindeanu został zdymisjonowany z inicjatywy własnej partii. Niedługo potem zaprezentowano zaś nowego kandydata na ten urząd, Mihaia Tudose (PSD). W środę uzyskał on poparcie parlamentu. "Za" głosowali przedstawiciele PSD i ALDE, nowy rząd został również wsparty przez partię mniejszości węgierskiej UDMR. Być może jest to efekt negocjacji, któe były z nimi wcześniej prowadzone (ostatecznie zostały one zerwane). Poparcie posłów spoza koalicji rządzącej oficjalnie jest zaś tłumaczone faktem, że w nowym rządzie znalazło się wielu doświadczonych ministrów, którzy mają być gwarancją kontynuowania reform gospodarczych prowadzonych przez poprzednie rządy. Przeciwko kandydatowi z PSD opowiedziało się 102 posłów. Nowy rząd musiał uzyskać poparcie minimum 233 parlamentarzystów.

Skład rządu Rumunii powołanego w czerwcu 2017:

Premier - Mihai Tudose
Wicepremier - Marcel Ciolacu
Wicepremier i minister rozwoju - Sevil Shhaideh (PSD)
Wicepremier i minister środowiska - Graţiela Gavrilescu (ALDE)
Minister spraw wewnętrznych - Carmen Dan (PSD)
Minister ekonomii - Mihai Fifor (PSD)
Minister finansów - Ionuţ Mişa
Minister ds. biznesu i MŚP -  Ilan Laufer
Minister ds. kontaktó z UE - Victor Negrescu
Minister ds. funduszy europejskich - Rovana Plumb (PSD)
Minister edukacji - Liviu Pop (PSD)
Minister sprawiedliwości - Tudorel Toader
Minister zdrowia - Florian-Dorel Bodog (PSD)
Minister spraw zagranicznych - Teodor Meleşcanu (ALDE)
Minister energii - Toma Petcu (ALDE)
Minister obrony narodowej - Adrian Țuţuianu (PSD)
Minister rolnictwa - Petre Daea (PSD)
Minister ds. wody i lasó - Doina Pană (PSD)
Minister pracy - Olguţa Vasilescu (PSD)
Minister transportu - Răzvan Cuc (PSD)
Minister komunikacji - Lucian Șova (PSD)
Minister kultury - Lucian Romaşcanu (PSD)
Minister ds. łączności z parlamentem - Viorel Ilie (PSD)
Miister ds. Rumunów za granicą - Andreea Pastarnac
Minister turystyki - Mircea Dobre
Minister ds. młodzieży i sportu - Marius Dunca (PSD)

Komitet Wykonawczy partii PSD zatwierdził Mihaia Tudose, pełniącego obecnie funkcję ministra ekonomii, jako kandydata na urząd premiera. Jeśli rozmowy się powiodą, to nowy rząd może zostać zatwierdzony przez parlament już podczas czwartkowego posiedzenia.

Dzisiaj przedstawiciele partii parlamentarnych spotkali się z prezydentem Klausem Iohannisem, aby zaprezentować swoich kandydatów na urząd premiera na miejsce zdymisjowanego Sorina Grindeanu. Jako pierwsi w rozmowach wzięli udział reprezentanci koalicji rządzącej PSD-ALDE. Przewodniczący PSD Liviu Dragnea powiedział, że ma nadzieję, że prezydent Klaus Iohannis wyznaczy Mihaia Tudose na stanowisko szefa rządu w poniedziałek wieczorem. Według optymistycznych założeń, nowy rząd może zostać zatwierdzony przez parlament już podczas czwartkowego posiedzenia.

Z jednej strony Mihai Tudose uchodzi za doświadczonego polityka, który jest odpowiednią osobą na to stanowisko. Jego przeciwnicy zarzucają mu z kolei, że był w przeszłości oskarżany o splagiatowanie swojej pracy doktorskiej. Liviu Dragnea, szef Partii Socjaldemokratycznej, nie bierze jednak tych zarzutów do siebie. Powiedział on bowiem, że Victor Ponta (premier w latach 2012 - 2015) również był oskarżany o plagiat, co nie przeszkadzało mu w byciu dobrym szefem rządu.

Fot. www.dcnews.ro