Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Turystyka

W maju mieszkańcy trzech rumuńskich miast będą mieli okazję obejrzeć polskie filmy w ramach 21. edycji Festiwalu Filmu Europejskiego. Zaprezentowane na nim zostaną "Powidoki" Andrzeja Wajdy i "Wszystkie nieprzespane noce" Michała Marczaka.

Ostatni film wybitnego polskiego reżysera Andrzeja Wajdy „Powidoki” powstał na podstawie biografii polskiego malarza Władysława Strzemińskiego (1893-1952; w tej roli Bogusław Linda), który sprzeciwił się doktrynie socrealizmu. "Wszystkie nieprzespane noce" to z kolei obraz z pogranicza dramatu i filmu dokumentalnego. Jest to swego rodzaju hołd złożony młodości. Jego głównym bohaterem jest Krzysztof Bagiński (aktor gra w nim samego siebie), dzięki któremu możemy poznać życie współczesnego pokolenia warszawskich dwudziestolatków.

"Powidoki":

10 maja, godz. 20.30, Bukareszt - Kino Elvire Popesco, bd. Dacia 77
13 maja, godz. 18.45, Jassy - Dom Kultury im. Mihaia Ursachi, bd. Carol I, Parcul Copou
20 maja, godz. 18.45, Targu Muresz - Kino Arta, Piața Trandafirilor 35-37

"Wszystkie nieprzespane noce":

6 maja, godz. 20.30, Bukareszt - Centrum Czeskie, str. Ion Ghica 11)
21 maja, godz. 17.00, Targu Muresz - Kino Arta, Piața Trandafirilor 33-35)

Cały program Festiwalu: www.ffe.ro

Fot. Kadr z filmu "Powidoki"; materiały promocyjne

Źródło: Instytut Polski w Bukareszcie

Już od kilku lat kurorty zlokalizowane nad Morzem Czarnym cieszą się rosnącą popularnością wśród turystów. W miniony weekend majowy zanotowały one około 20% więcej turystów niż przed rokiem, który do tej pory uznawany był za rekordowy.

Podczas ubiegłorocznej majówki rumuńskie kurorty nad Morzem czarnym odwiedziło ok. 50 tysięcy turystów. Według szacunków Stowarzyszenia Morze - Delta Dunaju (Asociația Litoral - Delta Dunării; ALDD) tym roku ich liczba zwiększyła się od 15 do nawet 20%, czyli nawet 70 tysięcy osób. Średnio każdy turysta zostawił podczas swojego pobytu sumę ok. 300 euro.

Jedną z przyczyn sukcesu upatrywać można w... kalendarzu. 1 maja przypadł bowiem w poniedziałek, w ubiegłym roku była to natomiast niedziela. Powodów, dla których turyści coraz chętniej wybierają wczasy nad rumuńskim morzem jest jednak więcej. Od lat spada popularność kurortów w krajach arabskich, mniej chętnych jest także do spędzania wakacji w Turcji. Beneficjentami tego zjawiska są takie kraje jak Bułgaria, Rumunia czy Polska, które w porównaniu z państwami południa uchodzą za bezpieczne dla turystów.

Największym (a przy tym najdroższym) ośrodkiem turystycznym Rumunii jest leżąca na północ od Konstancy Mamaia, w której znajduje się najwięcej hoteli i atrakcji zorganizowanych specjalnie dla turystów. Mniej zamożni turyści kierują się zwykle do kurortów na południu, takich jak Venus czy Eforie. Młodzież wybiera natomiast plażę w Vama Veche znajdującą się tuż przy granicy z Bułgarią.

Dwóch rumuńskich artystów połączyło stare i współczesne zdjęcia Bukaresztu. W efekcie powstały prace, które pokazują jak na przestrzeni ostatniego wieku zmieniało się miasto.

Bukareszt stał się stolicą zjednoczonej Rumunii w 1862 roku. Od tego czasu miasto dynamicznie się rozwijało. W okresie międzywojennym powstało w nim wiele reprezentacyjnych budowli, których projektantami byli w dużej mierze wybitni francuscy architekci. Po wojnie w mieście budowano z kolei ogromne blokowiska w duchu socjalistycznym. Trzęsienie ziemi z 1977 roku stało się z kolei pretekstem do przebudowy ogromnych połaci centrum. Zgodnie z zamierzeniem Nicolae Ceauşescu wybudzono wtedy między innymi wiele zabytkowych budynków i cerkwi, aby zrobić miejsce pod ogromny Dom Ludowy (obecnie Pałac Parlamentu) i przylegające do niego bloki.

Dzięki połączeniu starych i współczesnych zdjęć można się przekonać, jak zmieniało się miasto na przestrzeni lat. Autorami tego ciekawego projektu są dwaj artyści. Współczesne fotografie miasta wykonał Lucian Muntean, zaś ich połączenia z dawnymi ujęciami miasta podjął się Cristi Farcaş. Obaj panowie są rówieśnikami (ur. 1974). Pochodzą z Sighișoary, potem zaś razem studiowali geologię w Klużu. Współpracowali m.in. z Forbesem, agencją Agerpres i Mediafax, obecnie razem tworzą założony przez Farcaşa portal www.modernism.ro.

Więcej zdjęć znaleźć można na stronie www.pressone.ro, w galerii pt. "Stulecie w kadrze: centrum Bukaresztu" ("Un secol într-un cadru: centrul Bucureștiului").

Ponad trzystu rekonstruktorów weźmie udział w wydarzeniu, które odbędzie się w Alba Iulia między 28 kwietnia a 1 maja. Rzymscy żołnierze, gladiatorzy i daccy wojownicy przybliżą widzom czasy dawnego imperium.

Miejsce, w którym odbędzie się festiwal, wybrano nieprzypadkowo. Alba Iulia, zwana wówczas Apulum, była bowiem w latach 107-271 jednym z ważniejszych ośrodków rzymskiej prowincji - Dacji. W mieście stacjonował między innymi XIII legion "Gemina". Ślady po dawnym osadnictwie rzymskim do dzisiaj są odsłaniane przez archeologów, w trakcie festiwalu będzie natomiast można na własne oczy zobaczyć, jak wyglądało dawne uzbrojenie i ubiory ludności zamieszkującej te tereny.

W programie przewidziano wystawy, wykłady przybliżające strukturę rzymskich legionów, pokazy tańca i dawnej kuchni. Najważniejszym elementem wydarzenia będą jednak rekonstruktorzy prezentujący dawne uzbrojenie, walki gladiatorów czy nocny marsz z pochodniami. Widzowie będą mogli też poprzyglądać się rzemieślnikom, wytwarzającym przedmioty wedle dawnych tradycji.

Szczegółowy program festiwalu i więcej informacji znaleźć można na stronie organizatorów oraz na Facebooku.

Fot. Festival Roman Apulum

Dla wielu wędrowców sezon na góry trwa cały rok. Inni czekają na okres od maja do września, kiedy warunki są najkorzystniejsze. Każdemu, niezależnie od pory roku i doświadczenie, może jednak zdarzyć się wypadek lub zagubienie, więc przed wyruszeniem w trasę warto mieć w zanadrzu numer telefonu do Salvamontu - rumuńskiego odpowiednika GOPR-u.

Asociația Națională a Salvatorilor Montani din România (Narodowe Stowarzyszenie Ratowników Górskich), albo po prostu Salvamont, to organizacja o długiej tradycji. Pierwsze na obecnym terytorium Rumunii stowarzyszenie zrzeszające ratowników górskich powstało w 1905 roku w Sybinie (Der Siebenbürgische Karpatenverein powstało w ówczesnym Hermannstadt, w austro-węgierskim Siedmiogrodzie). W okresie międzywojennym powstawały kolejne tego typu organizacje, będące wówczas oddolnymi inicjatywami miłośników gór.

Dopiero w latach sześćdziesiątych, w związku z coraz większym zainteresowaniem rumuńskimi górami wśród turystów, zaczęto myśleć o stworzeniu organizacji z prawdziwego zdarzenia. Impulsem do jej powołania był zaś tragiczny wypadek z 1964 roku, kiedy to w wyniku lawiny w górach Bucegi zginęło dwoje młodych ludzi. Salvamont został powołany do życia w 1969 roku i po wielu przekształceniach istnieje do dzisiaj.

Salvamont posiada około osiemdziesięciu lokalnych oddziałów (ich listę znaleźć można tutaj). Aby dodzwonić się do najbliższej grupy ratowników należy dzwonić pod numer 0725826668 (0-SALVAMONT, litery odpowiadają numerom w telefonie) lub pod telefon alarmowy 112.

Fot. www.0salvamont.org

Do tragedii doszło w Masywie Retezat, jednym z najwyższych pasm rumuńskich Karpat. Obydwie ofiary mimo młodego wieku stały się legendami wspinaczki. Miały na koncie wiele rekordów w swojej kategorii wiekowej.

Jedną z ofiar jest Dor Geta Popescu (14), która już w wieku dziesięciu lat zdobyła Ararat (5137 m.n.p.m.) jako najmłodsza osoba na świecie. Od tej pory ustaliła wiele innych rekordów. Miała na swoim koncie między innymi zdobycie sześciu spośród siedmiu najwyższych wulkanów na każdym kontynencie. Pobiła też rekord świata, kiedy w zeszłym roku wspięła się na wulkan Giluwe (4376 m.n.p.m.) w Papui - Nowej Gwinei. Tragiczny wypadek pokrzyżował jej plany zdobycia wszystkich najwyższych wulkanów, co do tej pory udało się zaledwie ośmiu osobom. Wraz z Popescu śmierć poniósł Eric Gulacs (13), który pobił między innymi rekord w swojej kategorii wiekowej podczas wspinaczki na Elbrus (5642 m.n.p.m.). Pięć osób, które zostały ranne w wyniku zejścia lawiny, zostały bezpiecznie przetransportowane do szpitala.

Dor i Eric wspinali się wraz ze swoimi ojcami (rodzic Dor wciąż pozostaje w szpitalu), jednak w sobotę zdecydowali o powrocie ze względu na fatalne warunki atmosferyczne panujące w górach. W masywie Retezat zalega obecnie ponad metrowa warstwa śniegu, prędkość wiatru dochodzi zaś do 100 km/h. Ich ciała znaleziono w niedzielę. Prokuratura prowadzi obecnie dochodzenie, w wyniku którego postara się ustalić, jak dokładnie doszło do tragedii.