Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Turystyka

Już w najbliższą sobotę dzieci będą miały okazję nauczyć się kilku podstawowych zwrotów w języku rumuńskim. Będzie to możliwe dzięki warsztatom organizowanym przez Towarzystwo Polsko Rumuńskie w Krakowie i Wojewódzką Bibliotekę Publiczną.

Warsztaty poprowadzą Rumuni od lat mieszkający w Polsce - między innymi Ignat Timar, prezes zarządu Towarzystwa Polsko Rumuńskiego w Krakowie. Spotkanie rozpocznie się w sobotę 23.09.2017 o godzinie 11:00 w siedzibie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, przy ulicy Rajskiej 1 w Krakowie, w pokoju nr 53. Dzieci będą mogły w jego trakcie zapoznać się z rumuńską kulturą i tradycjami. Przede wszystkim spotkanie będzie jednak poświęcone nauce języka.

- Zapraszamy bardzo serdecznie wszystkie dzieci by poczuły i usłyszały rumuński język. Będziemy uczyć się podstaw - jak się przedstawić, jak nazwać kolory, pory roku. Będą też łamańce językowe i alfabet - opowiada Małgorzata Głąb, członek zarządu Towarzystwa Polsko Rumuńskiego w Krakowie.

Warsztaty mają charakter pilotażowy. Organizatorzy mają nadzieję, że język rumuński spodoba się dzieciom i będą one chciały w przyszłości brać udział w podobnych przedsięwzięciach.

Wstęp na warsztaty jest bezpłatny. Bieżące informacje dotyczące wydarzenia publikowane są m. in. na Facebooku.

Viva Flamenco - już 23 września polski kwartet zawita do Kiszyniowa w ramach Ethno Jazz Festival. Podczas jednego z największych festiwali w Republice Mołdawii muzycy zagrają koncert w Filharmonii Narodowej im. Sergheia Lunchevicia.

W trakcie koncertu będzie można posłuchać żywiołowych kompozycji najbardziej znanych gitarzystów flamenco, a także utwory z repertuaru zespołu. Muzyka to jednak nie wszystko, dlatego występ będzie dodatkowo urozmaicony oryginalnymi strojami i tańcami. Koncert odbędzie się w sobotę 23 września o godzinie 19:00 w Filharmonii Narodowej im. Sergheia Lunchevicia (str. Mitropolit Varlaam 78; pełny program i bilety m.in. tutaj).

Założony w 1992 roku przez Michała Czachowskiego zespół wykonuje wyrafinowaną mieszankę tradycyjnego flamenco połączonego z muzyką arabską, indyjską i jazzem. Poza gitarami w utworach kwartetu można usłyszeć także liczne instrumenty etniczne. Kwartet jest laureatem wielu nagród i konkursów. Do tej pory występował na najważniejszych festiwalach jazzowych, gitarowych, a także w filharmoniach i teatrach.

Źródło i zdjęcie: Instytut Polski w Bukareszcie

Po folkowym szaleństwie festiwalu Balkanik w Bukareszcie, podczas którego Polskę reprezentowała znana i uznana formacja Dikanda, nadchodzi tamże czas na kolejną muzyczną ucztę. Tym razem w stolicy Rumunii, w dniach 28-29 września odbędzie się czwarta edycja Folk & Metal Fest!

Polskę reprezentować będzie, pierwszego dnia, grupa Open Acces:


Na festiwalu zagrają legendy gatunku, m.in. rosyjska Arkona i Grai, irlandzki Cruachan, włoska formacja Blodiga Skald, a także przedstawiciele sceny rumuńskiej, m.in. Adastia, Ka Gaia An i Eternal Fire.


Festiwal odbędzie się w klubie Quantic (Intrarea Grozavesti, 061344 Bukareszt)

Wydarzenie oraz pełna rozpiska godzinowa festiwalu na facebooku.

Informacje o biletach - tutaj.

Autor: Witt Wilczyński

Wczoraj uroczyście rozpoczęły się Dni Polskie w Suczawie. Spotkanie odbywa się pod hasłem "Bliżej siebie". Towarzyszyły mu wykłady dotyczące historii i kultury, a obchodzony w Polsce rok Piłsudskiego stał się okazją do przybliżenia postaci marszałka mieszkańcom Rumunii.

Dni Polskie zostały otwarte przez Gerwazego Longhera - prezesa Związku Polaków w Rumunii. Tego samego dnia odbył się cykl wykładów poświęconych relacjom polsko - rumuńskim, w których budowanie Józef Piłsudski był osobiście zaangażowany. Prof. dr hab. Michał Klimecki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu mówił o roli marszałka w wojnie polsko - bolszewickiej w latach 1919 - 1920. Dr hab. Henryk Walczak z Uniwersytetu Szczecińskiego opowiedział natomiast o ostatniej wizycie Piłsudskiego w Rumunii w 1932 roku. Dr Daniel Hrenciuc z Radowców opowiadał o nadaniu Piłsudskiemu tytułu honorowego dowódcy 16 pułku piechoty Baia z Fălticeni, a prof. dr hab. Maciej Szczurowski z Uniwersytetu Gdańskiego przypomniał, w jakim kontekście marszałek opisywał Rumunię w swoich pamiętnikach. Popołudniu równolegle odbywały się wykłady poświęcone historii i kulturze o zróżnicowanej tematyce.

Dniom Polskim towarzyszy wystawa zorganizowana przez Instytut Polski w Muzeum Bukowiny w Suczawie. Ekspozycja nosi tytuł "Józef Piłsudski - om de stat al Poloniei și Europei" (Józef Piłsudski - mąż stanu Polski i Europy). Prezentowane na niej są dążenia Polski do odzyskania niepodległości i działalność marszałka w okresie międzywojennym. W miesięczniku "Historia" ukazał się także obszerny artykuł autorstwa Sławomira Kopera, z którego czytelnicy mogą dowiedzieć się o rozbiorach i procesie odzyskiwania przez Polskę niepodległości.

Już w najbliższy weekend czeka nas wydarzenie, które docenią wszyscy miłośnicy Rumunii i motoryzacji. W trakcie zlotu będzie można obejrzeć cały przekrój rumuńskiej motoryzacji. W ramach wydarzenia w sobotę odbędzie się Piknik Karpacki w Bartnem, na którym wystąpią zespoły folklorystyczne z Polski i Rumunii.

"W dniach 7-10. 09. 2017 r. w Krakowie, Wieliczce, Bieczu i Bartnem odbędzie się VI Międzynarodowy Zlot Dacii 1100-1410 Drum Bun 2017. Członków i sympatyków Klubu Drum Bun oraz Rumunii w ogóle zapraszamy do wzięcia udziału w imprezie - zachęca Michał Sowa z Klubu Miłośników Rumuńskiej Motoryzacji "Dacia Drum Bun".

Pełny program oraz informacje dotyczące zapisów na wydarzenie znaleźć można na stronie organizatora.

"Bardzo pozytywny nałóg czyli Rumunia w Bartnem" - tak o organizatorach pisze Andrzej z Bacówki w Bartnem, gdzie będzie odbywać się spora część Zlotu

"Ludzie uzależniają się od różnych rzeczy- od papierosów, alkoholu, narkotyków, zakupów, seksu, hazardu, telefonów komórkowych i całej reszty. Tak naprawdę uzależnić się można właściwie od wszystkiego, także od Rumunii. Wiem, co piszę, bo od kilku lat mam okazję obserwować grupę moich dobrych znajomych z Krakowa, którzy całkowicie uzależnili się od wszystkiego co rumuńskie. Jeżdżą starymi Daciami, słuchają rumuńskiej muzyki, uczą się języka rumuńskiego, piją rumuńskie alkohole, jedzą mamałygę, kibicują rumuńskim piłkarzom , no i oczywiście nałogowo podróżują do Rumunii" (więcej na fanpejdżu schroniska)

Licząc od stycznia do września 2017, Polskę odwiedziło już sześć rumuńskich zespołów  metalowych. I to z najwyższej półki tego ekstremalnego gatunku muzycznego! Warto zatem pokrótce przypomnieć to, co działo się w klubach m.in. w Poznaniu, Krakowie, Warszawie czy Bielsku-Białej.
Na początek Dordeduh.

Na poznański koncert Dordeduh (muzyków, którzy kiedyś współtworzyli formację Negură Bunget a potem, po rozłamie w zespole poszli własną drogą) stawiła się nieliczna lecz  najwierniejsza grupa fanów. Miłośnicy (wśród nich i ja) atmosferyczno-folkmetalowo-transylwańskiego stawili się w ciepły, czwartkowy wieczór w klubie "U Bazyla" w sile około 60 osób.  Zespół będący na swojej, kolejnej już trasie europejskiej przejeżdżał przez Polskę w drodze z Niemiec do Estonii i po raz pierwszy zagrał w Polsce. Koncert (podobnie jak gig Bucoviny w Bielsku Białej, o czym później) zdecydowanie wart był wzięcia wolnego w pracy!

Świetna akustyka u Bazyla pozwoliła rozbudowanej muzyce Dordeduh zabrzmieć w pełni. Już pierwsze takty przywołały w mej pamięci ich koncert z sierpnia 2011, który zagrali w twierdzy w Alba Iulia, tym razem też zaczęli od dęcia w trombity i uderzania w cymbały. Następnie karpacki duch, ujęty w szerokie ramy, rozwinął skrzydła i popłynął przede wszystkim materiałem znanym z wydanej w 2012 płyty "Dar de duh"... Wcześniej Edmond (lider zespołu) zaprezentował, w krótkim, około półgodzinnym secie, swój inny projekt - Transceatla. Tutaj, również bazując na melodyjnie ujętym, przestrzennie brzmiącym folkmetalu muzycy osadzili brzmienia rocka progresywnego, zimnej fali i odrobinę technicznego deathmetalu.

Negură Bunget - po raz ostatni...

Idąc na warszawski koncert Negury w ramach trasy "Baltics 2017" nie spodziewałem się, że będę widział i rozmawiał z Negru po raz ostatni... Zespół  tym razem przybył w czteroosobowym składzie, przez co wszelkie folkowe brzmienia szły "z komputera" a muzycy skupili się na klasycznym instrumentarium - gitary, bas i perkusja. Większość koncertu stanowił materiał z wydanej w 2016 roku płyty "Zi", różniącej się od pozostałych krążków bardziej rozbudowaną dawką grania progresywnego i post-rockowego. Przyjemna nostalgia "Zi" udzieliła się około 50 fanom mrocznego grania, którzy mimo zimnej niedzieli stawili się do kameralnego, stołecznego klubu Metal Cave.

Gdy już wybrzmiało "Zi" fani domagali się bisów - i dostali je. Były to "Țara de dincolo de negură" i "Dacia hiperboreană" z płyty "Vîrstele pămîntului". I jednocześnie dwa ostatnie utwory zagrane z Negru... Co ciekawe, mniej więcej w 2/3 koncertu, gitarzysta Tibor Kati zerwał strunę w swojej gitarze i w kolejnym kawałku grał na instrumencie otrzymanym od wiosłowego Antagonist Zero (fińskiego zespołu, który podczas tego gigu wystąpił w roli suppotu). To właśnie Tibor po raz pierwszy poinformował we wtorkowy wieczór, 21 marca 2017, na FB o śmierci Negru… Wcześniej zespół grał m.in. w Krakowie.

Metalowa muzica populara: E-An-na!

W przedostatni tydzień kwietnia do Polski przybyła świeża krew rumuńskiego folkmetalu, formacja E-An-Na. Ich debiutancki krążek "Jiana" został wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Art Of The Night.  W zimny i wietrzny piątkowy wieczór Rumuni grali, jako trzecia formacja, w stołecznym klubie Voodoo. Od pierwszych dźwięków, młoda i pełna energii E-An-Na porwała ludzi do ruszenia się od stołów i klubowego bilarda.

O ile Dordeduh czy Negura swoją atmosferyczną nostalgię budują na bazie blackmetalu, malując go archaicznym folkiem, tak E-An-Na to połączenie żywiołu muzica populara z melodyjnym i żywiołowym metalem. Growlujący wokalista prowadził dialog z wokalistką śpiewającą quasi-ludowo a i całkiem sprawnie wywijał flecikiem i dudami, he, he…  Ze względu na spory poślizg tego dnia (koncert rozpoczął się z około półtoragodzinnym opóźnieniem) kapele grały krócej - ale za to treściwie. Rumuni grali przede wszystkim materiał z debiutanckiego krążka i już przy kawałku "Sarba Ciobaneasca" sala tańczyła pogo połączone z tańcami ludowymi!

Uwagę zwracała też niziutka ale bardzo bitna kobitka grająca na klawiszach (Ioana Popescu), która wymiatała popularę przez cały czas trwania koncertu i której zaraz po koncercie gorąco gratulowałem (jak i całemu zespołu) znakomitego debiutu przed polską publicznością!

Bucovina - na Śląsku!

Nie będę ukrywał, że na ten koncert czekałem ponad pół roku, czyli praktycznie od momentu, gdy dowiedziałem się, że Bucovina wreszcie przyjedzie do Polski! Dzień koncertu nie był najszczęśliwszy (czwartek i już po urlopie) ale warto było wziąć dwa dni wolne w pracy. Publiczność dopisała i to z różnych stron Polski! Bucovina grała jako przedostatni zespół, po bardzo udanych gigach kapel z Tunezji i Polski a przed Australijczykami. Florin Ţibu i jego ekipa zaczęli od jednego ze swych najbardziej znanych kawałków „Luna peste vârfuri” i przez cały koncert przeplatali stare numery z nowymi. Przy trzecim kawałku Florin zapowiedział, że zagrają coś, co łączy językowo Polskę i Rumunię – utwór „Duh”.

Ekipa Dacia Drum Bun (licznie przybyła na gig klubową Nyską) i moja skromna osoba włączyła się do scenicznego szału a gdy zespół zadedykował mi jeden z kawałków – tłum porwał mnie na ręce i zaniósł, ponad głowami, na scenę! Gdy Bucovina grała „Straję”, zrobiło się patriotycznie z powodu powiewających flag – polskiej i rumuńskiej, a na koniec zabrzmiał utwór „Mestecanis". Było przezacnie a muzycy Bucoviny chętnie z nami po koncercie pogadali i pofocili, podobnie zresztą jak na pozostałych koncertach!

Autor: Witt Wilczyński

Autor