Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Turystyka

Dla wielu wędrowców sezon na góry trwa cały rok. Inni czekają na okres od maja do września, kiedy warunki są najkorzystniejsze. Każdemu, niezależnie od pory roku i doświadczenie, może jednak zdarzyć się wypadek lub zagubienie, więc przed wyruszeniem w trasę warto mieć w zanadrzu numer telefonu do Salvamontu - rumuńskiego odpowiednika GOPR-u.

Asociația Națională a Salvatorilor Montani din România (Narodowe Stowarzyszenie Ratowników Górskich), albo po prostu Salvamont, to organizacja o długiej tradycji. Pierwsze na obecnym terytorium Rumunii stowarzyszenie zrzeszające ratowników górskich powstało w 1905 roku w Sybinie (Der Siebenbürgische Karpatenverein powstało w ówczesnym Hermannstadt, w austro-węgierskim Siedmiogrodzie). W okresie międzywojennym powstawały kolejne tego typu organizacje, będące wówczas oddolnymi inicjatywami miłośników gór.

Dopiero w latach sześćdziesiątych, w związku z coraz większym zainteresowaniem rumuńskimi górami wśród turystów, zaczęto myśleć o stworzeniu organizacji z prawdziwego zdarzenia. Impulsem do jej powołania był zaś tragiczny wypadek z 1964 roku, kiedy to w wyniku lawiny w górach Bucegi zginęło dwoje młodych ludzi. Salvamont został powołany do życia w 1969 roku i po wielu przekształceniach istnieje do dzisiaj.

Salvamont posiada około osiemdziesięciu lokalnych oddziałów (ich listę znaleźć można tutaj). Aby dodzwonić się do najbliższej grupy ratowników należy dzwonić pod numer 0725826668 (0-SALVAMONT, litery odpowiadają numerom w telefonie) lub pod telefon alarmowy 112.

Fot. www.0salvamont.org

Do tragedii doszło w Masywie Retezat, jednym z najwyższych pasm rumuńskich Karpat. Obydwie ofiary mimo młodego wieku stały się legendami wspinaczki. Miały na koncie wiele rekordów w swojej kategorii wiekowej.

Jedną z ofiar jest Dor Geta Popescu (14), która już w wieku dziesięciu lat zdobyła Ararat (5137 m.n.p.m.) jako najmłodsza osoba na świecie. Od tej pory ustaliła wiele innych rekordów. Miała na swoim koncie między innymi zdobycie sześciu spośród siedmiu najwyższych wulkanów na każdym kontynencie. Pobiła też rekord świata, kiedy w zeszłym roku wspięła się na wulkan Giluwe (4376 m.n.p.m.) w Papui - Nowej Gwinei. Tragiczny wypadek pokrzyżował jej plany zdobycia wszystkich najwyższych wulkanów, co do tej pory udało się zaledwie ośmiu osobom. Wraz z Popescu śmierć poniósł Eric Gulacs (13), który pobił między innymi rekord w swojej kategorii wiekowej podczas wspinaczki na Elbrus (5642 m.n.p.m.). Pięć osób, które zostały ranne w wyniku zejścia lawiny, zostały bezpiecznie przetransportowane do szpitala.

Dor i Eric wspinali się wraz ze swoimi ojcami (rodzic Dor wciąż pozostaje w szpitalu), jednak w sobotę zdecydowali o powrocie ze względu na fatalne warunki atmosferyczne panujące w górach. W masywie Retezat zalega obecnie ponad metrowa warstwa śniegu, prędkość wiatru dochodzi zaś do 100 km/h. Ich ciała znaleziono w niedzielę. Prokuratura prowadzi obecnie dochodzenie, w wyniku którego postara się ustalić, jak dokładnie doszło do tragedii.

13 maja, w ramach Festiwalu Kultury Rumuńskiej, w Krakowie rozegrany będzie niecodzienny mecz piłkarski. Zmierzą się w nim amatorskie drużyny kibiców z Polski i Rumunii, a starciu będą towarzyszyć dodatkowe atrakcje.

Mecz odbędzie się na boisku TS Tramwaj, przy ul. Praskiej 61a w Krakowie. Spotkanie rozpocznie się około godziny 16:00, ale to nie koniec atrakcji. Tuż obok zorganizowany będzie między innymi piknik:

-  Spotkaniu towarzyszyć będzie akcja krwiodawstwa i piknik rodzinny. Można będzie też spróbować rumuńskich smakołyków - informują organizatorzy meczu z krakowskiego klubu Kornet.

Na facebookowej stronie wydarzenia pojawiają się bieżące informacje na temat meczu. Tam także można zapisać się do jednej z drużyn.

Spotkanie będzie jednym z elementów dziesiątej edycji Festiwalu Kultury Rumuńskiej, w ramach którego uczestnicy tradycyjnie już będą mogli poznać tamtejszą muzykę, teatr i literaturę. O pozostałych wydarzeniach związanych z festiwalem poinformujemy niebawem.

Z okazji Świąt Wielkanocnych przyjrzeliśmy się, jakie zwyczaje związane z ich obchodzeniem panują w Rumunii. Przygotowaliśmy też dla Was krótkie zestawienie, w którym przetłumaczyliśmy z języka rumuńskiego życzenia wielkanocne.

Pod wieloma względami prawosławni mieszkańcy Rumunii obchodzą Święta Wielkanocne podobnie do Polaków. Przed świętami w domach odbywa się wielkie sprzątanie, w sobotę wierni idą święcić żywność, w wielu regionach panuje też zwyczaj malowania pisanek. Zdarzają się też jednak zwyczaje odmienne, np. ten nakazujący ubranie w Wielką Niedzielę nowej części garderoby. Dawniej z tej okazji szyto nowe stroje, obecnie zwyczaj ten sprowadza się do zakupu nowych ubrań.

Oczywiście tradycje różnią się pomiędzy regionami. Na północy kraju panuje na przykład zwyczaj oblewania się wodą w poniedziałek, co zapewne zostało zapożyczone z Węgier, gdzie do dzisiaj jest to dość popularna rozrywka. Także tutaj zauważyć można jednak swego rodzaju regionalizmy. W Transylwanii oblewane wodą są bowiem głównie dziewczęta, podczas gdy w Maramuresz panuje pod tym względem pełne "równouprawnienie".

Poniżej krótki słowniczek, wraz z objaśnieniami [w nawiasach podaliśmy uproszczoną wymowę]:

Paște fericit ["paszte fericzit"] - wesołych Świąt Wielkanocnych

Hristos a înviat ["Christos a ynwiat"] - Chrystus zmartwychwstał

Adevărat a înviat ["adewerat a ynwiat] - w rzeczy samej, zmartwychwstał (jest to odpowiedź na poprzedni zwrot)

Fot. www.pixabay.com

Z taką inicjatywą wyszedł Mircea Hava, burmistrz miasta Alba Iulia. Chce on w ten sposób uhonorować Księcia Walii za jego wkład w rozwój regionu. Od swojej pierwszej wizyty w 1998 roku brytyjski arystokrata regularnie odwiedza bowiem Transylwanię, którą jest wyraźnie zafascynowany.

- Długo czekał na tytuł królewski, ale teraz Księciu Karolowi zaoferowano nowy tytuł - Księcia Transylwanii - czytamy na brytyjskim portalu Mirror. - Zaproszenie pochodzi od rumuńskiego burmistrza i jest honorowym tytułem ze względu na miłość dziedzica do tego regionu.

Wzmiankowany w artykule burmistrz to Mircea Hava, który piastuje swój urząd od 1996 roku. W liście do Księcia Karola powołuje się on na jego więzy krwi. Arystokrata zażartował bowiem niegdyś, że Vlad Țepeș, czyli słynny Drakula, był jego dalekim przodkiem. Burmistrz stwierdza też, że tytuł "Księcia Walii i Transylwanii" będzie świetny do przedstawiania się i będzie tym samym stanowił dobry sposób na rozpoczęcie rozmowy.

Przede wszystkim burmistrz zwraca jednak uwagę na fakt, że książę stał się jednym z najbardziej wpływowych ambasadorów Transylwanii. Choć pomysł może się wydawać niepoważny, to nie ulega wątpliwości, że Książę Karol jest zakochany w tym regionie. Po raz pierwszy dziedzic brytyjskiej korony odwiedził go w 1998 roku i od tej pory regularnie jeździ tam na wakacje. Posiada on tam nawet kilka nieruchomości.

Fot. www.telegraph.co.uk

Niektórzy Czytelnicy zapewne poznają po zdjęciu, że chodzi o pomnik Mihaia Viteazul stojący na głównym placu miasta. Nie każdy jednak wie, że dawniej w tym samym miejscu znajdowały się inne monumenty, zmieniające się wraz z granicami i ustrojami politycznymi. Dlatego też gwiazdka w tytule niniejszego artykułu wcale nie jest przypadkowa.

Pomnik Michała Walecznego (Mihai Viteazul) autorstwa Alexandru Gheorghițy i Georgety Caragiu stoi na placu Unirii od 1994 roku. Wizerunek władcy z przełomu XVI i XVII w. z pozoru niczym się nie wyróżnia, gdyż podobne rzeźby często zauważyć można w wielu rumuńskich miastach. Wszak jest to postać symboliczna, gdyż to właśnie Michał jako pierwszy zjednoczył Mołdawię, Wołoszczyznę i Transylwanię - czyli większość ziem składających się obecnie na państwo rumuńskie.

Pomnik z Oradei od początku wzbudzał jednak wiele kontrowersji. Krytycy zwracali między innymi uwagę na fakt, że koń stoi wszystkimi czterema nogami na ziemi, co zwykle wskazuje na naturalną śmierć siedzącej na nim postaci. Tymczasem Michał został zamordowany przez Austriaków w 1601 roku, co na długie lata uniemożliwiło zjednoczenie władanych przez niego księstw. Wierzchowiec, którego dosiada władca, został ponadto wyrzeźbiony bez zachowania odpowiednich proporcji. Niektórzy zwracali także uwagę na fakt, że Michał powinien zostać zwrócony ku granicy z Węgrami, co miałoby symbolizować obronę kraju przed wrogami.

Pomijając wszelkie kwestie estetyczne i historyczne, pomnik stoi na placu do dziś i stał się jednym z jego charakterystycznych punktów. Nie każdy jednak wie, że wcześniej w tym samym miejscu znajdowały się też inne monumenty. Do 1923 roku stał tam pomnik Władysława I Świętego króla Węgier, będącego patronem tego kraju. W efekcie przesunięcia granic musiał on jednak ustąpić miejsca rumuńskiemu królowi Ferdynandowi I. Po 1940 roku Oradea (węg. Nagyvárad) z powrotem znalazła się jednak w granicach Węgier, przez co rumuński król został zastąpiony statuą na cześć regenta Miklósa Horthyego. Pomnik rozebrano tuż po wojnie, gdy Rumunia odzyskała utracone ziemie. Wtedy też postanowiono upamiętnić w tym miejscu żołnierzy Armii Czerwonej, który rozebrano na początku lat dziewięćdziesiątych.

Fot. Pomnik Michała Walecznego w trakcie remontu placu w 2016 roku.