Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Ostatnio dostałem na facebook-u zaproszenie by się dołączyć do grupy „Polacy w Rumunii„. [...] Chociaż jestem uhonorowany tym zaproszeniem, muszę podkreślić że jestem „Polakiem z Rumunii„ a nie „Polakiem w Rumunii„. Z tym co jest dobre i z tym co jest złe

Ostatnio dostałem na facebook-u zaproszenie by się dołączyć do grupy „Polacy w Rumunii„. Jest to grupa aktywna i dość liczna – mająca ok. 60 członków i parę setek sympatyków.

Są to Polacy, szczególnie młodzi ludzie, pracujący lub studiujący przez kilka lat w Rumunii, czasem znajdujących się tutaj razem z rodzinami. Spotykamy się najcześciej w kościele na Mszach świętych katolickich po polsku, oraz w Ambasadzie RP z okazji świąt Narodowych : 3 Maja i 11 Listopada, ewentualnie przy śpiewaniu patriotycznych pieśni. Do „Domu Polskiego” z Bukaresztu, oni przychodzą w świętą Sobotę, na tradycyjne poświęcenie pokarmów przez Księdza.

Chociaż jestem uhonorowany tym zaproszeniem, muszę podkreślić że jestem „Polakiem z Rumunii„ a nie „Polakiem w Rumunii„.

Z tym co jest dobre i z tym co jest złe.

Moje korzenie polskie w Rumunii liczą 155 lat - kiedy mój pradziad Leopold Leszczyński, powstanieć 1863 roku, schronił się w te strony. Jestem więc 4-tym pokołeniem Polaków w Rumunii.

A ten piękny kraj przyjął nas serdecznie i dużo nam pomógł.

Mojemu dziadkowi ze strony matki – Józefowi Miklaszewskiemu – weteranu I wojny światowej, który walczył na froncie rumuńskim, władze Rumunii uznałi jego status i nadałi mu 6 ha ziemi, w Bielcach, na Bessarabii.

Po tym jak władze sowięckie deportowały bez sądu, 13 czerwca 1941 roku, moich dziadków : Elżbiete-Eugenię i Józefa Miklaszewskich, z Bielc do Pudino – na Syberii, władze Rumunii – cywilne i kościelne – pomogly mojej osieroconej matce – Halinie-Jadwidze Miklaszewskiej, studiować medycynę w Jassach i Bukareszcie, jako stypendystka państwa rumuńskiego. Potem moja matka pracowała przez 33 lat jako starszy lekarz stomatolog w poliklinikach ze stolicy Rumunii.

W 1970 roku, mojej babci – Elżbiecie-Eugenii Miklaszewskiej, która powróciła z Syberii do Rumunii po 15 latach, w 1957 (jej mąż zmarł tam w 1942 roku), władze rumuńskie przewróciły bez zastrzeżeń obywatelstwo Rumunii ( rezygnująć z tego ZSSR, który jej został narzucony), tak że mogła korzystać z bezpłatnej opieki lekarskiej – jako członek rodziny mojej pracującej w Rumunii matce.

Ja urodziłem się w Bukareszcie, stolicy Rumunii, w 1953 roku. Tutaj uczyłem się, studiowałem i pracowałem przez 45 lat, w rumuńskich szkolach, liceach i Akademii Nauk Ekonomicznych, a potem w przysięmbiorstwie handlu zagranicznego.

Język polski poznałem w rodzinie, szczegółnie od mojej babci Elżbiecie-Eugenii, z którą spędziłem 18 lat w jednym pokoju, ucząć się i wiary katolickiej i tradycji polskich z Kresów. Bo, niestety, w Bukareszcie za moich czasów, nie było żadnej polskiej szkoły.

Więc moja polska wymowa i pisownia, są dość ciekawe, bo używam gwary kresowej, ze specyficznym akcentem, ale i z licznymi nalećiościami z : rumuńskiego, ukraińskiego, rosyjskiego albo niemieckiego lub yidish. Wielu Polaków z Polski, uśmiecha się, gdy mnie słyszą. Ale już moje córki – Maria i Wanda – mówią o wiele poprawniej odemnie po polsku. Jest to oczywiste, albowiem chodziły 4-5 lat do Szkoły Polskiej, która działała przy Ambasadzie RP w Bukareszcie, w okresie 1990 – 2010 (niestety obecnie ją zamknięto !). 

Także, choć czuje się Polakiem – bo byłem wychowany przez kobiety-Polki, babcię i matkę, to wielu patrzy krytycznie na moje nazwisko : Polipciuc – typowo ukraińskie. Jest to inna specyfika Polaków z Rumunii, szczegółnie na Bukowinie i w Bessarabii, skąd pochodzą moji rodzice – że jest tu wiele mieszanych malżeństw. Tak z Rumunami, jak i z osobami z różnych mniejszości narodowych (Niemców, Ukrainców, żydów, Ormian etc.); jak i różnych wyznań religijnych : katolików, greko-katolików, prawoslawnych, reformatów, żydów, ale i wyznawców islamu.

A Polakom z Rumunii udało się dobrze zintegrować się w życiu społecznym, ekonomicznym, kulturowym i politycznym tego kraju, ale i zachować w dużej mierze naszą specyfikę : język, wiarę, tradycje, kulturę.

Sam mam żonę Rumunkę – Weronikę, mającą jednak dalekie, ale ważne, korzenie Rusińskie, a nawet polskie. Ja jestem katolikiem, a ona prawosławną. Wzięliśmy ślub katolicki, a dzieci są chrzczone po katolicku. Ale respektujemy, jak wielu w tym kraju, święta każdego, jak i obyczaje – co nam niezle wychodzi, bo często rozbijamy święcone jajka po dwa razy, w różne okresy !

Oprócz tolerancji i respektowaniu obyczajów panujących w Rumunii, my Polacy z Rumunii dbamy o zachowywaniu naszych tradycji, ale i o jedności naszej organizacji „Dom Polski” w Bukareszcie, ale i Związku Polaków w Rumunii, zrzeszającego Polaków z całego kraju. Prawdą jest że jesteśmy nieliczni, ale zjednoczeni, jednak liczba naszych, w ostatnim czasie, stale spada.

Może też, nie jesteśmy za bardzo bogaci – nasze pensje i emerytury są na ok.50% mniejsze niż w Polsce, tak jak niestety w całej Rumunii. Więc, dla wielu Polaków co przyjeżdżają do Rumunii, nasze dochody są śmiesznie małe, jak i nasz stył życia o wiele skromniejszy.

Ale staramy się być gościnni, „postawić się” przy gościach – szczegółnie z Polski, nie załamywać się że wielu z nas wyjeżdża „za chlebem” do innych krajów albo na studia, i już nie wracają, że coraz mniej mamy dzieci, młodych, tych naprawdę aktywnych. Tylko, jak mówiła moja Babunia, my się nie dajemy, twierdząć : „ U...am się, a nie dam się ! „ 

I jestem taki jaki jestem ! A jestem Polakiem z Rumunii, który nie zapomina swoje polskie korzenie ! Może jestem dziwakiem, którego Polacy będący czasowo w Rumunii, nie bardzo cenią lub rozumieją, ale ja czuje się dumny że jestem cześcią narodu polskiego, z tak piękną historią i kulturą. Swoją podstawą staram się utrzymać ogień polskości w tym pięknym, gościnnym i tak ciekawym kraju – Rumunii, który jest też moim !

I staram się trzymać nas, Polaków z Rumunii, razem, uważająć że co nas lączy jest o wiele ważniejsze i silniejsze od tego co nas dziełi. A drzwi „Domów Polskich” w Rumunii są zawsze otwarte dla wszystkich Polaków i dla tych, którzy sympatyzują z Polską.

A „Polaków w Rumunii” zapraszam dolączyć się do nas – tej starej Polonii – „Polaków z Rumunii”, którzy zapuściłiśmy tu korzenia od wieków, i tu zostajemy. Bo myśłę że jesteśmy potrzebni jedni drugim, a razem możemy więcej zbłiżyć te dwa kraje, tak dla nas ważne : Polskę i Rumunię !

Tak nam dopomóż Bóg !

Bogdan Polipciuc

Prezes "Domu Polskiego" w Bukareszcie

Fot. Dom Polski w Bukareszcie