Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Testimonials

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua.
Sandro Rosell
FC Barcelona President

Życie w Rumunii

Osoby regularnie oddające krew mogą to robić także podczas pobytu w Rumunii. Warunkiem formalnym jest jedynie stałe zatrudnienie w tym kraju i podstawowa znajomość języka. Tłumaczymy, jak krok po kroku przejść cały proces.

Zaledwie około 2% mieszkańców Rumunii regularnie oddaje krew, co jest jednym z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej. Może to stanowić zachętę dla Polaków mieszkających w tym kraju, aby odwiedzić najbliższy ośrodek krwiodawstwa. Podstawowe warunki to przedział wiekowy od 18 do 60 lat i waga pomiędzy 50 a 100 (kobiety) lub 60 a 110 kilogramami (mężczyźni). Przed poborem krwi należy jednak spełnić pewne warunki formalne i przejść badania.

Najpierw należy jednak udowodnić, że przebywa się w Rumunii na stałe. W tym celu można na przykład zgłosić się do swojego pracodawcy po świadectwo pracy (adeverinţă). Wprawdzie teoretycznie wymagany jest minimum roczny pobyt, ale w praktyce wystarczy wspomniany dokument, z którym należy następnie udać się do jednego z punktów krwiodawstwa (ich listę znaleźć można na przykład na tej stronie). Uwaga! Wracając do Polski należy odczekać 28 dni przed kolejnym oddawaniem krwi, gdyż w Rumunii występuje zagrożenie zakażenia wirusem zachodniego Nilu. Nie należy jednak przejmować się samym procesem pobierania krwi, gdyż wszystko odbywa się w odpowiednich warunkach.

Na początku trzeba uzupełnić kwestionariusz, w którym znajdują się pytania dotyczące stanu zdrowia i odbytych stosunków seksualnych oraz regulamin określający zasady oddawania krwi (wkrótce postaramy się zamieścić tłumaczenie wszystkich punktów, gdyż na miejscu nie ma żadnych innych wersji językowych). Potem dawcy są kierowani na badania, które określają czy możliwy będzie pobór krwi. Próbki sprawdzane są między innymi pod kątem występowania takich chorób jak AIDS, HIV, żółtaczka. Badane jest także ciśnienie. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, od dawcy pobieranych jest 450 mililitrów krwi. Co istotne, kobiety mogą zostać dawcą cztery razy do roku, a mężczyźni aż cztery razy. Wymagany odstęp pomiędzy dwoma poborami krwi wynosi zaś minimum 60 dni.

Zdajemy sobie sprawę z faktu, że osoby oddające swoją krew robią, to aby pomóc innym w potrzebie. Warto jednak wiedzieć, jakiego rodzaju przywileje czekają dawców. Wymienimy je zatem w punktach:

- zwolnienie z pracy w dniu oddawania krwi
- 7 kuponów żywieniowych
- 50% zniżki na bilety komunikacji miejskiej
- zwrot kosztów transportu w przypadku konieczności dojazdu z innej miejscowości

Regularne oddawanie krwi pozwala też w porę zdiagnozować wiele groźnych chorób, co może przyczynić się do ich wczesnego wykrycia.

Fot. www.doneazasange.ro

Egzamin praktyczny jawi się jako najtrudniejszy element w drodze do zdobycia upragnionego prawa jazdy. W Rumunii jest nieco inaczej – przynajmniej, jeśli chodzi o kwestie związane z biurokracją.

Cz. II - egzamin teoretyczny

Osoby, które uporały się z częścią teoretyczną, po wpłaceniu 6 RON (wyższą opłatę w wysokości 85 RON należy uiścić, gdy podchodzi do egzaminu więcej niż trzy razy) mogą przystąpić do egzaminu praktycznego. Oprócz dotychczasowych dokumentów, należy skompletować potwierdzenie zdania części teoretycznej i skierowanie na część praktyczną. Sporym udogodnieniem jest to, że za pierwsze trzy próby nie trzeba wnosić dodatkowych wysokich opłat.

Punktualnie, ze „swoim” autem

Na wolny termin czeka się z reguły dwa tygodnie, ale trzeba najpierw dowiedzieć się czy w danym dniu szkoła udostępnia za darmo samochód (najlepiej ten sam, którym jeździło się w trakcie kursu). Z tym bywa różnie, dlatego może być konieczne wniesienie opłaty równej godzinnej jeździe. Egzaminy odbywające się na autach używanych w trakcie kursów to jedna z najbardziej rzucających się w oczy różnic względem polskich WORD-ów. Dzięki temu kursanci czują się pewniej, gdyż znają pojazdy którymi dotychczas jeździli.

Na egzamin należy stawić się punktualnie, gdyż z reguły lista obecności sprawdzana jest tylko raz – na samym jego początku. Potem należy czekać na swoją kolej. W międzyczasie osoby oczekujące czeka przejażdżka podczas egzaminu innej osoby w charakterze świadka. Także tutaj wkrada się wszechobecna rumuńska biurokracja – przed egzaminem należy podpisać specjalny dokument i oprócz posiadanych już dokumentów dać policjantowi kopię certificat de înregistrare oraz dokumentu tożsamości.

Decydujące pół godziny

Sama jazda wygląda podobnie jak w Polsce. Egzamin trwa około pół godziny, a w tym czasie należy jeździć we wskazanych kierunkach i wykonywać polecenia policjanta (warto wspomnieć, że przydatna jest tutaj znajomość języka rumuńskiego przynajmniej w stopniu komunikatywnym). Co bardzo istotne, wszystkie czynności wykonywane są w normalnym ruchu drogowym, nie zaś na placu – ten służy co najwyżej do wstępnej nauki jazdy na początku kursu. Manewry są oceniane, a suma otrzymanych punktów oznacza zdanie (lub nie) egzaminu. W tym celu należy zmieścić się w przedziale od 0 do 21 punktów.

Wyższa liczba oznacza oblanie egzaminu i spore koszty. W takim przypadku obowiązkowe jest bowiem wykupienie dodatkowych sześciu godzin jazd oraz opłacenie auta na egzamin. 6 RON opłaty i oczekiwanie kolejnych siedemnaście dni na kolejny termin jest przy tym niewielką uciążliwością. Jeśli egzamin zakończy się sukcesem, po upływie około tygodnia można odebrać swoje prawo jazdy w wyznaczonym urzędzie pocztowym. Nie oznacza to jednak, że można od razu siąść za kółkiem. Najpierw należy kupić specjalne żółte znaczki z wykrzyknikami, które przez pierwszy rok trzeba trzymać za przednią i tylną szybą. W tym czasie kierowców obowiązuje dodatkowe ograniczenie prędkości o 20 km/h od zwykłej wartości.

W Rumunii jest dwanaście dni ustawowo wolnych od pracy. Niektóre z nich pokrywają się ze swoimi polskimi odpowiednikami, inne upamiętniają ważne dla kraju wydarzenia.

Nie zdziwi nikogo fakt, że wolne od pracy przysługuje po Nowym Roku (Anul Nou). Mieszkańcy Rumunii na wyleczenie się z wszelkich dolegliwości mają dwa dni – 1. i 2. stycznia. Kolejny wolny dzień przypada na 24 stycznia, kiedy to świętowana jest rocznica połączenia Mołdawii i Wołoszczyzny (Unirea Principatelor Române). Wprawdzie unia personalna połączyła oba terytoria już w 1859 roku, jednak to właśnie 24 stycznia 1862 roku formalnie powstały Zjednoczone Księstwa Mołdawii i Wołoszczyzny dając początek państwu rumuńskiemu.

Wielkanoc (Paştele) jest w Rumunii wyznaczana wedle kalendarza juliańskiego, przez co święta są obchodzone nieco później – na przełomie kwietnia i maja. Przykładowo, w roku 2016 niedziela wielkanocna wypadła 1 maja, podczas gdy w Polsce przypadła ona na 27 marca. W 2017 roku Wielkanoc w Rumunii przypada zaś na 16 kwietnia. Co ciekawe, dniem wolnym od pracy jest w Rumunii także Pięćdziesiątnica (Rusaliile), obchodzona na pamiątkę Zesłania Ducha Świętego. Przypada ona pięćdziesiąt dni od Wielkanocy, czyli na przełomie maja i czerwca – w 2017 roku będzie to 4 czerwca.

Co jest typowe dla krajów postkomunistycznych, dniem wolnym nadal jest 1 maja. Podobnie jak w Polsce, nie jest on już hucznie obchodzony. Mieszkańcy Rumunii traktują święto pracy (Ziua Muncii) jako kolejny dzień wolny. Od 2017 roku do pracy nie trzeba będzie też chodzić 1 czerwca. Stwierdzono bowiem, że w Dzień Dziecka rodzice powinni mieć możliwość spędzania czasu ze swoimi pociechami.

15 sierpnia obchodzone jest - podobnie jak w Polsce - ważne święto religijne. W kościele prawosławnym nazywane jest ono świętem Zaśnięcia Marii Panny (Adormirea Maicii Domnului). Tego dnia świętują zresztą również katolicy. Liczni pielgrzymi zjawiają się wtedy między innymi w Kaczyce – jednej z wsi na Bukowinie zamieszkałych przez Polaków, gdzie znajduje się znane sanktuarium maryjne.

Na kolejne dni wolne trzeba czekać aż do przełomu listopada i grudnia. 30 listopada jest bowiem obchodzone święto św. Andrzeja (Sfântul Andrei), a 1 grudnia Święto Narodowe (Ziua Națională). Na pamiątkę zjednoczenia Transylwanii z Rumunią w całym kraju odbywają się wtedy defilady i pokazy sprzętu wojskowego. Choć większość mieszkańców Rumunii wyznaje prawosławie, to święto Bożego Narodzenia (Crăciun) jest w tym kraju obchodzone 25 grudnia wedle kalendarza gregoriańskiego. Nie zaś, jak np. na Ukrainie, gdzie przypada ono na 7 stycznia – czyli 25 grudnia wedle kalendarza juliańskiego. Zarówno 25 jak i 26 grudnia to także w Rumunii dni wolne od pracy.

Rozpoczęcie kursu na prawo jazdy w Rumunii okupione jest licznymi zmaganiami z miejscową biurokracją. Nie inaczej jest w przypadku samych egzaminów, choć kilka rozwiązań przypadnie zapewne do gustu przyszłym kursantom.

Cz. I - w szkole nauki jazdy

Aby przystąpić do egzaminu na prawo jazdy, należy rzecz jasna ukończyć odpowiedni kurs. Każdy kursant powinien upewnić się, że posiada wszystkie potrzebne dokumenty, o czym pisaliśmy w innym artykule. To jednak nie koniec problemów, gdyż osoby chcące podejść do egzaminów czeka jeszcze niejedna przeprawa z rumuńskimi urzędami.

Biurokracja w praktyce

W pierwszej kolejności należy udać się do urzędu miasta (municipiul), gdzie dokonuje się wpłaty 6 RON za możliwość przystąpienia do egzaminu. Tyle kosztują jednak tylko pierwsze trzy próby – później cena rośnie do 85 RON (każdorazowo opłata ma ważność dwóch tygodni). Kolejną opłatę, tym razem w wysokości 68 RON, należy uiścić w siedzibie banku CEC. Pocieszający jest w tym przypadku fakt, że jest ona jednorazowa i ważna bezterminowo. To jednak nie koniec biegania po urzędach, gdyż trzeba jeszcze odwiedzić pocztę aby zakupić znaczek fiskalny (timbru fiscal) o wartości 2 RON. To, wraz z kserem dokumentu tożsamości, pozwala nam... dokonać ostatniej wpłaty (taxa record) w wysokości 10 RON.

Po złożeniu otrzymanego potwierdzenia wraz z kserem dowodu tożsamości i zakupionym wcześniej znaczkiem otrzymamy ważne pół roku potwierdzenie (cazier judiciar) umożliwiające podejście do egzaminu. Należy zaznaczyć, że chodzi o dokument potrzebny właśnie w tym celu. To niestety nie koniec zmagań z rumuńską biurokratyczną machiną. Podejście do egzaminu wymaga bowiem poświadczonego notarialnie oświadczenia, że nie posiada się prawa jazdy – zarówno w Rumunii, jak i w innym kraju. Poza dokumentem tożsamości potrzebny nam będzie do tego dokument tożsamości, 100 RON oraz wspomniany na początku Certificat de înregistrare. Z gotowym dokumentem należy udać się do szkoły, a następnie znowu do lekarza, aby otrzymać od niego odpowiednią pieczątkę. Wtedy – o ile uda się załatwić wszelkie formalności – można zapisać się na egzamin.

- Jeden dzień na uiszczenie tych opłat w takich warunkach nie jest wystarczający. Osoby pracujące w tych instytucjach często nie wiedzą, gdzie mieszczą się inne gdzie należy uiścić opłaty lub kupić np. znaczki pocztowe. Tego wszystkiego dowiadywałem się od znajomych – podsumowuje Przemysław, Polak mieszkający w Klużu. - Nawet w szkole często nie potrafili odpowiedzieć na te pytania, a co dopiero ma zrobić obcokrajowiec?

Pod czujnym okiem policjanta

Wiele osób jest zdziwionych, że egzaminatorami podczas zdawania prawa jazdy w Rumunii są... policjanci. Aby zapisać się na egzamin, należy odwiedzić odpowiedni dla danego miasta komisariat policji i zdać wszystkie zebrane do tej pory dokumenty. Jeśli wszystko się zgadza, policjant robi zdjęcie i można udać się na egzamin teoretyczny – i to bez oczekiwania na termin. Czasami nie jest to jednak takie proste:

- Problemem jest fakt, że policjant może takiej osoby do egzaminu w ogóle nie dopuścić jeżeli kursant wygląda inaczej niż na zdjęciu w dokumencie tożsamości. W moim przypadku miałem tzw. kozią bródkę na zdjęciu w dowodzie osobistym sprzed kilku lat, a w czasie podejścia do egzaminu krótką brodę – a właściwie zarost. Policjant poinformował mnie, że albo zgolę brodę do stanu jak na zdjęciu, albo zmienię zdjęcie w dowodzie osobistym – relacjonuje Przemysław, mieszkaniec Klużu. - Powiedział, że nie może bo takie są przepisy i kropka. Mimo, że wcześniej nikt nie robił mi tego typu problemów! Dużo zależy jak widać od konkretnej osoby weryfikującej. Tak więc w ten sposób doszedł mi kolejny dzień opóźnienia, aby przyciąć brodę do takiej jak na zdjęciu.

Egzamin teoretyczny składa się z 26 pytań, na które należy udzielić przynajmniej 22 poprawnych odpowiedzi. I choć pytania można wyświetlać w kilku językach, to znalezienie zestawów pytań w języku angielskim graniczy z cudem. W razie niepowodzenia kolejna próba wymaga ponownego uiszczenia opłaty w wysokości 6 RON i odczekania 17 dni. Co ciekawe, egzamin nie odbywa się w grupach, jak w Polsce, tylko trzeba grzecznie stanąć w kolejce. Następna osoba wchodzi do pokoju w momencie, gdy tylko zwolni się któryś z komputerów.

Czytaj więcej: cz. III - egzamin praktyczny